dziwnerzeczy pisze: ↑śr cze 10, 2026 11:13 am
Dokładnie. Dawno temu nowe "koleżanki" z pracy wypytywały mnie o wszystko. Gdzie mieszkam, czy w domu czy w mieszkaniu, czy wynajmuję czy to moja własność,
ile mam w domu toalet, czy mam chłopaka, kiedy ślub, czy chcę mieć dzieci, jak często zmieniam pościel...
To było takie przesłuchanie, że się czułam jak ofiara otoczona drapieżnikami i po pracy śmiałam się, że powinnam mieć oczy umieszczone z boku głowy, a one centralnie, bo siedziałam cala sztywna przez osiem godzin, starając się uprzejmie odpowiedzieć ale tak nie do końca, bo to w końcu nie ich sprawa.
Wystarczyło raz ryknać - co prawda zostały mi zarzucone problemy z psychiką i dziwactwo, ale miałam od tamtej pory spokój.
Ilość kibli w domu wyznacznikiem statusu

No dobre, tego jeszcze nie słyszałam
To mi się przypomniała laska z mojej byłej pracy, kupiła sobie ładny zegarek, pochwaliłam, że ładny, a ona: "no tani nie był"
To jest właśnie wsiurstwo na tym samym poziomie.
Odnośnie wścibstwa, ja też w tej pracy miałam dokładnie takie osoby, non stop się wypytywały o coś, w ogóle bardzo toksyczne środowisko to było. Jak w pobliskim sklepie coś kupowałam, to tylko patrzyłam, żeby nikt się nie napatoczył, bo będą zaraz komentować, że "ooo, ta to sobie kupiła to i tamto, widziałaś, no, bo ona to zawsze cośtam i cośtam", czy coś w tym stylu. A z drugiej strony im przeszkadzał mój komunikatywny styl i że dużo gadam, tymczasem to oni non stop kłapali jęzorem, tym samym obnażając swoją głupotę (nie zacytuję niektórych naprawdę żenujących tekstów świadczących o ich po prostu niewiedzy), obgadując wszystkich i spekulując na ich temat, siejąc intrygi.
I to praca w jednym z największych polskich miast. A mental nic nie różniący się od tego, co ktoś tu przed chwilą opisywał, jak chodzi o małe miasta i wsie. Taka chyba jest ogólna mentalność, choć na szczęście nie wszyscy tacy są. Dla mnie to był szok kulturowy we własnym kraju, bo dotychczas nie miałam styczności z takimi ludźmi.
Historię, że ktoś wrócił po latach np. z Niemiec i ta osoba odbiera osoby w Polsce jako wścibskie, słyszę już któryś raz, czyli coś w tym jest. Natomiast zgadzam się też z opisem tutaj Niemców, czy tam innych nacji, że to często ich brak wypytywania to nie takt i szanowanie twojej prywatności, a po prostu że mają cię ogólnie gdzieś. Tylko myślę, że te osoby, które u nas tak wypytują, też w gruncie rzeczy mają ciebie jako osobę gdzieś, tyle tylko że interesują je szczegóły z twojego życia, ale nie żeby ci np. pomóc albo coś dla ciebie zrobić, a żeby z kimś innym na ten temat poplotkować. Ja też takie osoby znałam, były młodsze ode mnie i tą wścibskość i brak zainteresowania mną czułam na kilometr. Dlatego się z tej znajomości wymiksowałam. Ja nie jestem czyimś obiektem do plotkowania.