Moim zdaniem relacje międzyludzkie są tak skomplikowanym tematem, że praktycznie nie da się tego zamknąć w kilku regułach (zresztą bardzo mądre zdanie w podobnym tonie przeczytałam chyba tu, na Wandzie:)). Kobieta z mojej dość bliskiej rodziny poznała swojego obecnego męża w wieku 42 lat, na Tinderze, po ponad 10 latach bycia singielką. Jej poprzedni związek zresztą też trwał prawie dekadę i rozstali się krótko przed ślubem, więc niemal cała rodzina spisała tą kobietę na straty, że już nigdy nikogo nie pozna. Nie siedzę pod ich łóżkiem, ale wydają się szczęśliwi, mają spokojne życie, ten mąż też tak ją trochę wyciągnął z marazmu życiowego.123wiosna123 pisze: ↑śr kwie 22, 2026 11:27 am A ja mialam zupełnie odwrotnie niz to o czym tutaj piszecie. Kiedy mialam te 20 lat to spotykałam samych kretynow którzy niby myśleli poważnie ale w rzeczywistości woleli sie bawić. W jednym ze związków facetów oświadczył mi sie a pozniej jak sie dowiedziałam to zrobił to żeby miec święty spokoj i zeby nie bylo nie męczyłam go o slub ale chciał miec narzeczona, porządek w domu ale nie chciał sie zenic.
Mojego meza poznałam chwilę przed moja 30 a teraz w moim otoczeniu jest kilku facetów po 30 którzy maja prace, mieszkanie, mysle ze nie sa brzydcy i całkiem dobra partia. Także wcale nie jest tak ze po 30 to juz nikogo sie nie spotka.
A, i ten facet nie był rozwodnikiem ani nie miał dzieci:)