O mam podobnie, też jakoś już mi trudno założyć pewne fasony. Kiedyś bardzo lubiłam nosić krótkie szorty, nawet w okresie zimowym, po prostu zamiast mini - rajstopy i szorty. Teraz mam jakoś opór; czuję, że zbliżam się już do momentu "z tyłu liceum z przodu muzeum"astronautka123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Moim zdaniem, czy wypada zależy tylko od okazji, a czy pasuje- od typu urody i stanu skóry na różnych częściach ciała (mając gładkie nogi, ale pomarszczony dekolt, będzie się ładnie wyglądać w mini, ale źle w dekolcie).astronautka123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
-
astronautka123
Nie chodzi mi tylko o odkrywanie ciała, ale konkretne fasony bardziej. Np wspomniana już mini była z eko skóry i chciałam uzyskać "zadziorny" look a potem jak zdjęcia zobaczylam z imprezy to się zdołowałam.
No właśnie dla mnie to się różni, market jest na każdym kroku, a jednak do kwiaciarni trzeba się np. przejść. Takie coś mogłam dostawać od kolegów z klasy w podstawówce, od mojego faceta wymagam więcej. Don’t judge me XDD123wiosna123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 8:17 am Czym różni sie wysiłek w pójściu do kwiaciarni i kupieniu kwiatka a wysiłek w pójściu do marketu i kupieniu kwiatka? Serio nie widzę jakiejkolwiek różnicy i właściwie w obu przypadkach to zero jakiegokolwiek wysiłku. To jest pojscie do kwiaciarni lub sklepu. Naprawde to żaden wysiłek
Ogólnie uważam, że społeczeństwo za mało oczekuje od mężczyzn. Kobieta ma pracować, ładnie wyglądać, zajmować się dziećmi, domem, mężem, być zajebistą kochanką, być wykształconą i mogłabym tak wymieniać. A mężczyzna? Fajnie jak umie wymienić żarówkę, jak się zajmuje własnym dzieckiem i coś czasem ugotuje, opcjonalnie sprząta po sobie.
- iksde12345
- Migocząca Świeczka
- Posty: 354
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
A ja mam to w d.. i będę dalej się seksi ubierać po 40astronautka123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1792
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Przypomniała mi się kobieta-fotograf z sąsiedztwa. Miała styl wyzywający, odsłaniała dużo ciała w codziennej pracy (osiedlowe studio typu dowody, paszporty). Przy naszym pierwszym kontakcie miała coś między 45-50 i odebrałam ją jako strasznie tandetną. Miałam takie myśli "jak ktoś taki ma mi zrobić fajne zdjęcia?". No niestety oceniamy po wyglądzie pomimo szczerych chęci, żeby tak nie robić.astronautka123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
-
astronautka123
Wiem, sama nie lubię tego że kobiety są tak bardzo ocenianie przez pryzmat wyglądu. Jak ktoś używa przy mnie określenia "stara baba" to lepiej żeby zszedł mi z oczu. Jestem za niefarbowaniem siwych włosów. A jednak wpadłam w tę pułapkę.iksde12345 pisze: ↑sob lut 07, 2026 2:44 pm A ja mam to w d.. i będę dalej się seksi ubierać po 40odwalmy się już od kobiet, mądrze ktoś powyżej napisał, że od mężczyzn się wymaga za mało, a od kobiet za dużo
- gunernialne
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2310
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Kosmetolodzy to to samo co kosmetyczki tylko stopień wyżej, po studiach wyższych a nie kursach i nie powinny/powinni zajmować się "poważną" medycyną estetyczną (botoks, inne wypełnienia itd)
Sto razy chciałem się zabić, kiedy nie mogłem już wytrzymać, ale nigdy tego nie zrobiłem. Chyba podświadomie pragnąłem jeszcze raz pocałować usta rzeki i łowić srebrne ryby
No i wpada ageism, body shaming i gruba projekcja. Niech każdy nosi to, co lubi, byleby to w miarę pasowało do figury i cery, oczu itd. I też nie musi, jak kogoś to nie interesuje. Ja zawsze mówię i kobietom i mężczyznom: noście, co chcecie i w czym się dobrze czujecie, macie zmarszczki, macie fałdki? Bardzo dobrze! Miejcie i bądźcie z siebie dumni i nie dajcie się wtłoczyć w schematy i wydumane zasady od nikogo dla nikogo, typu: po 40 nie wypada tego i tego i widać zmarszczki. Nie musicie ukrywać tych zmarszczek itd. Tak się składa, że ludzie to ludzie, a nie manekiny i mają różne niedoskonałości, które tak naprawdę nadają im charakteru i indywidualizmu, a nie są powodem do wstydu. Ale jasne, po 40 to już jedną nogą w grobie, xdastronautka123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
Same here, propsuje kobiety 40+ które chodzą w obcisłych ciuchach, mini itd, ale sama mam problem. I wiem że to mój problem i niech każdy się ubiera jak ma ochotę.astronautka123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 3:35 pm Wiem, sama nie lubię tego że kobiety są tak bardzo ocenianie przez pryzmat wyglądu. Jak ktoś używa przy mnie określenia "stara baba" to lepiej żeby zszedł mi z oczu. Jestem za niefarbowaniem siwych włosów. A jednak wpadłam w tę pułapkę.
Ja tam uwielbiam cięte kwiaty
Pamiętam, jak wróciłam do PL na studia i te kwiaty z supermarketu to był totalny game changer w moim życiu, nagle mogłam mieć zawsze piękny bukiet na stole w przystępnej cenie.
Jak zaczęłam się spotykać z moim obecnym narzeczonym, to od razu mu mówiłam, że uwielbiam kwiaty i że już wolę dwa bukiety goździków z Lidla, niż żeby się miał wykosztować na róże z kwiaciarni, które często padały mi szybciej niż te z marketu. Albo żeby podkradł kilka gałązek bzu mamie z ogródka, jak dla mnie to ma jeszcze większy urok
W temacie, to najbardziej wkurza mnie, jak ktoś dostaje bukiet i wkłada go do za małego naczynia… Tulipany w niskiej szklance zaraz się kładą. Wiem, że każdy ma inne priorytety zakupowe, ale brak kilku wazonów różnej wielkości jest dla mnie serio nie do zrozumienia xd
Jak zaczęłam się spotykać z moim obecnym narzeczonym, to od razu mu mówiłam, że uwielbiam kwiaty i że już wolę dwa bukiety goździków z Lidla, niż żeby się miał wykosztować na róże z kwiaciarni, które często padały mi szybciej niż te z marketu. Albo żeby podkradł kilka gałązek bzu mamie z ogródka, jak dla mnie to ma jeszcze większy urok
W temacie, to najbardziej wkurza mnie, jak ktoś dostaje bukiet i wkłada go do za małego naczynia… Tulipany w niskiej szklance zaraz się kładą. Wiem, że każdy ma inne priorytety zakupowe, ale brak kilku wazonów różnej wielkości jest dla mnie serio nie do zrozumienia xd
-
dziwnerzeczy
- Tritonotti
- Posty: 186
- Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm
Nie mam ani jednego wazonu i nie rozumiem jak można mieć ich kilka i do tego różnej wielkości. Ale, jak już wspomniałam, nie lubię ciętych kwiatów. :D
Mam dużo zielonych roślin u siebie i wygląda to pięknie. Chyba po prostu zamiast w wazony, to zaopatruję się w doniczki (akurat muszę kupić większą doniczkę).
- Borderline
- Szarlotta
- Posty: 449
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Musisz przestać być dla siebie taka surowa, życie jest za krótkie żeby się przejmować tym co niby wypada. Kiedy jak nie teraz? Ja sobie kupiłam szalikoczapke z misiowymi uszami jak dla dziecka i wstydziłam się ją założyć a ostatnio stwierdziłam "pie*dolę, kto chce niech się gapi, zakładam" xDastronautka123 pisze: ↑sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
- agbmrctorakwin
- LouiBag
- Posty: 313
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Uważam, że w temacie starzenia się są często podwójne standardy. Jak starszy facet ubiera sie jak młodzi to wszyscy mówią wow, super podąża za trendami! Jak kobieta tak się ubiera to zaraz są opinie typu "nie potrafi się ubrać adekwatnie do wieku, próbuje sama siebie oszukać". Gdy facet ma siwe włosy to jest silver foxem, za to jak kobieta ma siwe włosy i ich nie farbuje to jest zaniedbana. Jak facet ma brzuszek to ma "dad body" ale jak kobieta ma więcej ciała to "spasła się na starość, nie dba o siebie".
Wiele razy czytałam opinie, że faceci starzeja się jak wino, a kobiety jak mleko i uważam, że to totalna bzdura. To zjawisko i teksty to tylko dowód na to, że pod tym względem kobiety mają trudniej bo przez to, że są uważane za "płeć piękna" to oczekuje się od nich, że przez całe życie będą stawać na rzęsach żeby nie było widać oznak starzenia.
Ludzie powinni zrozumieć, że starzenie się to przywilej, którego nie kazdy człowiek może doświadczyć - dlatego zmarszczki, siwe włosy i inne oznaki upływu czasu powinny być prędzej powodem do dumy niż do wstydu. Oczywiście jeśli jakiś człowiek (bez względu na płeć) chce korzystać z medycyny estetycznej czy z innych "narzędzi" to niech sobie korzysta, ale nigdy nie powinno być to spowodowane przez nacisk i presję społeczną tylko przez świadomy wybór i indywidualne preferencje. Poza tym widać tendencje, że ludzie uwielbiają oceniać wygląd kobiet. Gdy jakaś kobieta starzeje się naturalnie (mówię teraz o kobietach show-biznesu) to jest pełno komentarzy "jak ona wygląda" "nie dba o siebie" "przecież wygląda starzej!". Za to gdy kobieta korzysta z medycyny estetycznej, chirugi plastycznej, farbuje włosy, "odmładza się" ubiorem to ludzie komentują "co ona z siebie zrobiła" "nie potrafi się starzec z godnością" "nie potrafi zaakceptować swojego wieku" itp.
Wiele razy czytałam opinie, że faceci starzeja się jak wino, a kobiety jak mleko i uważam, że to totalna bzdura. To zjawisko i teksty to tylko dowód na to, że pod tym względem kobiety mają trudniej bo przez to, że są uważane za "płeć piękna" to oczekuje się od nich, że przez całe życie będą stawać na rzęsach żeby nie było widać oznak starzenia.
Ludzie powinni zrozumieć, że starzenie się to przywilej, którego nie kazdy człowiek może doświadczyć - dlatego zmarszczki, siwe włosy i inne oznaki upływu czasu powinny być prędzej powodem do dumy niż do wstydu. Oczywiście jeśli jakiś człowiek (bez względu na płeć) chce korzystać z medycyny estetycznej czy z innych "narzędzi" to niech sobie korzysta, ale nigdy nie powinno być to spowodowane przez nacisk i presję społeczną tylko przez świadomy wybór i indywidualne preferencje. Poza tym widać tendencje, że ludzie uwielbiają oceniać wygląd kobiet. Gdy jakaś kobieta starzeje się naturalnie (mówię teraz o kobietach show-biznesu) to jest pełno komentarzy "jak ona wygląda" "nie dba o siebie" "przecież wygląda starzej!". Za to gdy kobieta korzysta z medycyny estetycznej, chirugi plastycznej, farbuje włosy, "odmładza się" ubiorem to ludzie komentują "co ona z siebie zrobiła" "nie potrafi się starzec z godnością" "nie potrafi zaakceptować swojego wieku" itp.
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
O ile nie jesteś celebrytką (bo wtedy Cię obgadają na Wandzie) to noś co chcesz w dowolnym wieku. Na ulicy nikogo to nie obchodzi, każdy się i tak gapi w telefon.
-
Myzaree
Zawód trudny to masz na myśli jaki?Brida pisze: ↑pt lut 06, 2026 2:25 pm Wtedy nikt nie chciałby wykonywać zawodów trudnych, z dużą odpowiedzialnością, wymagających lat nauki i przygotowań. Chyba, że wymyślisz inny sposób motywowania ich ;)
Może dochód gwarantowany byłby dobrym pomysłem, np gdyby pracy na rynku było bardzo mało, bo nastąpiła taka automatyzacja.
Szambiarz -trudny, nieprzyjemny, narażony na dużo nieprzyjemności przez kontakt z fekaliami. Wysoko wynagradzany? -nie.
Kasjerka -trudny, obciążający, kontakt z klientami, który bywa nieprzyjemny, długie godziny pracy ponad siły, wysoko wynagradzany? -nie.
Ratownik medyczny-trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wysoko wynagradzany? -nie.
Nauczyciel -trudny, obciążający, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -nie.
Lekarz -trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -owszem.
Wielu ludzi wykonuje zawody obarczane dużą odpowiedzialnością, wymagających wielu lat nauki, wiedząc że do dużych pieniędzy ich to nigdy nie zaprowadzi.
Tak że wciąż uważam, że takie rozwiązanie byłoby korzystniejsze dla społeczeństwa niż obecny system, gdzie jeden nie ma co do gara włożyć, a ktoś inny zarabia miliony, czy miliardy, wcale nie wykonując trudniejszej pracy, niż ten pierwszy.
Ale spokojnie, moja niepopularna opinia jest tylko niepopularną opinią, nigdy się w tym świecie nie ziści, więc można się rozejść
-
Myzaree
Rozpisałam się bardziej w komentarzu wyżej.joalla pisze: ↑pt lut 06, 2026 3:08 pm Rzeczywiście dość kontrowersyjne, by osoby wykonujące zawód wysokiej odpowiedzialności, wymagający lat przygotowań, zarabiały tyle samo, co sprzedawca kebaba, czy kasjerka w sephorze. Z założenia wyższe wynagrodzenie jest nagrodą za wyższe kompetencje, większą odpowiedzialność, bogate doświadczenie i odpowiednie wykształcenie (w niektórych zawodach wykształcenie jest niezbędne), Nie ma to nic wspólnego z jakąkolwiek sprawiedliwością społeczną i doprowadziłoby do sytuacji, w której mało kto chciałby wykonywać zawody trudne, więc wykonywałaby je głównie osoby z wielkimi majątkami nagromadzonymi na przestrzeni pokoleń, które miałby zwyczajną chęć robić coś trudniejszego za kiepski pieniądz. Ewentualnie te osoby bogate byłoby po prostu stać na poświęcenie x lat na naukę trudnego zawodu (zazwyczaj nie da się tego połączyć z zarobkowaniem), a potem zawody trudne byłyby obsadzone tylko przez nich i zatoczylibyśmy koło w dostępności wejścia do prac “prestiżowych”, na których bogaci, gdy tylko by osiedli, zaczęliby zarabiać pieniądze niezgodne z ustaleniami, zgodnie z zasadą, że są “ponad prawem”. Fajnie jest wierzyć w tego typu równość ekonomiczną, ale nawet idealiści często niszczą się od pieniądza i działacze społeczni, gdy tylko powąchają skarbiec Sknerusa McKwacza, stają się nagle przyjacielami skostniałych elit finansowych, nie uczciwie pracujących ludzi. To rozwiązanie jest kiepskie na wielu poziomach.
Uważam, że świat byłby pieknieszy gdyby ludzie nie kierowali się chęcią dążenia do jak największych pieniędzy.
Zawody trudne są wykonywane za małe pieniądze, bynajmniej z powołania..
Nie zamierzam zmieniać świata, moja niepopularna opinia jest tylko niepopularną opinią, nigdy się w tym świecie nie ziści
Akurat szambiarz jest w stanie zarobić do 18k (brutto) miesięcznie, szybkie info z Google.Myzaree pisze: ↑sob lut 07, 2026 8:58 pm Zawód trudny to masz na myśli jaki?
Szambiarz -trudny, nieprzyjemny, narażony na dużo nieprzyjemności przez kontakt z fekaliami. Wysoko wynagradzany? -nie.
Kasjerka -trudny, obciążający, kontakt z klientami, który bywa nieprzyjemny, długie godziny pracy ponad siły, wysoko wynagradzany? -nie.
Ratownik medyczny-trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wysoko wynagradzany? -nie.
Nauczyciel -trudny, obciążający, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -nie.
Lekarz -trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -owszem.
Wielu ludzi wykonuje zawody obarczane dużą odpowiedzialnością, wymagających wielu lat nauki, wiedząc że do dużych pieniędzy ich to nigdy nie zaprowadzi.
Tak że wciąż uważam, że takie rozwiązanie byłoby korzystniejsze dla społeczeństwa niż obecny system, gdzie jeden nie ma co do gara włożyć, a ktoś inny zarabia miliony, czy miliardy, wcale nie wykonując trudniejszej pracy, niż ten pierwszy.
Ale spokojnie, moja niepopularna opinia jest tylko niepopularną opinią, nigdy się w tym świecie nie ziści, więc można się rozejść![]()
https://eprzedsiebiorca.com.pl/2025/05/ ... go-pensja/
Dla mnie zawód trudny to taki, do którego przyuczanie z racji jego specyfiki zajmuje więcej czasu (trudny intelektualnie, nie ciężki fizycznie) i jednocześnie praktycznie wyklucza podejecie jakikolwiek pracy w trakcie nauki (brak czasu), a do tego jego wykonywanie to duża odpowiedzialność za sprawy innych osób, mogąca w znaczący sposób wpływać na ich życie (nauczyciele powinni zarabiać wiecej).
-
Myzaree
Fajnie ze wytknęłaś jedną pomyłkę, pomijając inne przykłady. Pomyłkq, miałam na myśli tzw. 'kanalarza', bo tu mam info z pierwszej ręki, że mimo dużego niebezpieczeństwa zarobki są marne.joalla pisze: ↑sob lut 07, 2026 9:16 pm Akurat szambiarz jest w stanie zarobić do 18k (brutto) miesięcznie, szybkie info z Google.
https://eprzedsiebiorca.com.pl/2025/05/ ... go-pensja/
Dla mnie zawód trudny to taki, do którego przyuczanie z racji jego specyfiki zajmuje więcej czasu (trudny intelektualnie, nie ciężki fizycznie) i jednocześnie praktycznie wyklucza podejecie jakikolwiek pracy w trakcie nauki (brak czasu), a do tego jego wykonywanie to duża odpowiedzialność za sprawy innych osób, mogąca w znaczący sposób wpływać na ich życie (nauczyciele powinni zarabiać wiecej).
No dla mnie zawód trudny to taki i taki, który jest po prostu trudny, wymagający fizycznie, taki którego nie każdy jest w stanie się podjąć.
No i uważam, że nie tylko trudne zawody powinny dużo zarabiać, bo nie każdy jest w stanie się podjąć trudnego zawodu z różnych względów, a też powinien móc godnie żyć. Z tego wynika moja niepopularna opinia i tyle w tym temacie.
To teraz ja napiszę
Dodam tylko, ze bez czytania wątku, więc nie wiem, czy opinie niepopularna, ale moje.
Zaczynam.:
1. Uważam, że wiele ludzi mających dzieci nie powinno ich mieć. Lub gdy juz ,,muszą miec" powinni ogarnąć dooope o wziąć sie za siebie i zmienić a nie powielać schematy.
2. Ludzie nie chcący dzieci moze i są egoistami, ale Ci co je chcą też są egoistami, bo robią to dla własnego ja.
3. Nie ma żadnego obowiązku przedłużania gatunku. Gówno obchodzi mnie, czy ludzkość przetrwa.
4. Życie jest trochę bez sensu. Rodzisz sie i umrzesz. Mimo wszystko uważam, ze warto ten czas dobrze wykorzystać
Dodam tylko, ze bez czytania wątku, więc nie wiem, czy opinie niepopularna, ale moje.
Zaczynam.:
1. Uważam, że wiele ludzi mających dzieci nie powinno ich mieć. Lub gdy juz ,,muszą miec" powinni ogarnąć dooope o wziąć sie za siebie i zmienić a nie powielać schematy.
2. Ludzie nie chcący dzieci moze i są egoistami, ale Ci co je chcą też są egoistami, bo robią to dla własnego ja.
3. Nie ma żadnego obowiązku przedłużania gatunku. Gówno obchodzi mnie, czy ludzkość przetrwa.
4. Życie jest trochę bez sensu. Rodzisz sie i umrzesz. Mimo wszystko uważam, ze warto ten czas dobrze wykorzystać
Proseczko, wineczko
Ja w zeszłym roku kupiłam nauszniki z różkami jelonków, mam też czapkę z kotami i jak z kimś rozmawiam, np. w sklepie, to wręcz zwracam na nie uwagę, bo uważam, że są piękne i warte docenienia, poza tym to element mojego poczucia humoru, ja się po prostu lubię pośmiać, a przy okazji porozmawiać, a takie nietypowe elementy stroju zawsze są jakimś punktem zaczepnym konwersacji. Same plusy, zero minusów. Szalikoczapka z misiowymi uszami też brzmi mega.MissNobody66 pisze: ↑sob lut 07, 2026 5:48 pm Musisz przestać być dla siebie taka surowa, życie jest za krótkie żeby się przejmować tym co niby wypada. Kiedy jak nie teraz? Ja sobie kupiłam szalikoczapke z misiowymi uszami jak dla dziecka i wstydziłam się ją założyć a ostatnio stwierdziłam "pie*dolę, kto chce niech się gapi, zakładam" xD
- berry blast
- Trening tenisa
- Posty: 2831
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
zaczynam maile od "witam" chociaż to podobno niegrzeczne 
i denerwuje mnie, jak ktoś zaczyna maila od "drodzy"
i denerwuje mnie, jak ktoś zaczyna maila od "drodzy"
-
chleb_ze_smalcem
- FejkTiffany
- Posty: 660
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Uważam, że wybieranie Triss na partnerkę Geralta to grube nieporozumienie. Nie wiem co mają w głowach ludzie którzy są team Triss.
- berry blast
- Trening tenisa
- Posty: 2831
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
ale bym zjadła chleb ze smalcem i z ogórkiemchleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz lut 08, 2026 12:03 am Uważam, że wybieranie Triss na partnerkę Geralta to grube nieporozumienie. Nie wiem co mają w głowach ludzie którzy są team Triss.