Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
Arzena
DramaQueen
Posty: 2619
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Arzena »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 8:58 am
Najgorsza patologia, z tego co wiem, nie dostaje tych pieniędzy w gotówce.
Najgorsza patola to kupowała dzien po tablety dla dzieci i dziwiła sie,ze na drugi dzien nie ma na jedzenie. Także ten...
Tez racji zawodu widywałam i słyszałam rozne perełki,ze aż dziw bierze,jak ludzie sa niezaradni życiowo. Takie dofinansowanie jest ok,dla rodzin,gdzie jedno z rodziców pracuje. I to powinien byc warunek to moze te nygusy by się wzięły do pracy
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Arzena pisze: śr sty 28, 2026 9:46 am Najgorsza patola to kupowała dzien po tablety dla dzieci i dziwiła sie,ze na drugi dzien nie ma na jedzenie. Także ten...
Tez racji zawodu widywałam i słyszałam rozne perełki,ze aż dziw bierze,jak ludzie sa niezaradni życiowo. Takie dofinansowanie jest ok,dla rodzin,gdzie jedno z rodziców pracuje. I to powinien byc warunek to moze te nygusy by się wzięły do pracy
Patologii mamy sporo. Zobacz ile więcej kasy poszło na dofinansowanie firm, które po roku upadały. Część to były faktyczne próby założenia biznesu, a część zwykły skok na kasę. Ile wałków jest w samorządach. Ale... wystarczy skierować uwagę na 800+ i tamte, dużo większe wałki mało kto widzi. To jest zwykła manipulacja. Łatwo jest bić patologię, która się nie obroni, to zawsze było proste. Część z tych ludzi oczwiście jest gdzie jest na własne życzenie. Tylko, że bogaci przewalają dużo więcej publicznej kasy. Urzędnicy wywalają w błoto miliardy w skali kraju. U nas nie ma odpowiedzialności za niegospodarność tak jak np. Chinach.
Awatar użytkownika
Jennifer
Srebrna Kropeczka
Posty: 158
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Idea 500/800 plus może i była słuszna, ale poszła w bardzo złą stronę. Moim zdaniem nie powinno się promować rozdawnictwa, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Zamiast tego, można by przecież rozdawać rodzicom bony na jedzenie czy materiały edukacyjne dla dzieci. I oczywiście nie powinno to być dla wszystkich, tylko najbardziej potrzebujących, PRACUJĄCYCH ludzi. A te "anegdoty" o przewalaniu tych pieniędzy na hybrydy i harnasie nie wzięły się znikąd i nie, to nie są skrajne przypadki. Osobiście znam przykład Anetki z mojej pracy, która przy wszystkich podniecała się "o, przyszło osiem stówek, pora umawiać rzęski". Przykro mi, że finansuję takie elementy nie z własnej woli i jeszcze mi się obrywa za bycie bezdzietną lambadziarą, która powinna płacić większy podatek, bo nie mam dzieci.
i am a god
123wiosna123
Forma życia
Posty: 3678
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 10:05 am Patologii mamy sporo. Zobacz ile więcej kasy poszło na dofinansowanie firm, które po roku upadały. Część to były faktyczne próby założenia biznesu, a część zwykły skok na kasę. Ile wałków jest w samorządach. Ale... wystarczy skierować uwagę na 800+ i tamte, dużo większe wałki mało kto widzi. To jest zwykła manipulacja. Łatwo jest bić patologię, która się nie obroni, to zawsze było proste. Część z tych ludzi oczwiście jest gdzie jest na własne życzenie. Tylko, że bogaci przewalają dużo więcej publicznej kasy. Urzędnicy wywalają w błoto miliardy w skali kraju. U nas nie ma odpowiedzialności za niegospodarność tak jak np. Chinach.
Ale co z tego ze bylo dofinansowanie firm ktore upadły? W sensie co z tego skoro rozmawiamy o 800 plus? Można wymieniać i wymieniać przykłady w których ktos robic walki. Bogaci przewalają moze i dużo publicznej kasy ale tez skoro sa bogaci to tez dużo tej kasy płacą np w podatkach. Patola ile płaci w podatkach? No wlasnie.
Patologią w Polsce to studia bez dna. Mieszkania komunalne dla osób ktore pracują na czarno na budowie fizycznie ale dostają mieszkanie bo sa niezdolne do pracy. Jeszcze taki facet sam sie tym chwali. To juz jest ok? To po co pracowac? Po co placic podatki? Bogaci moze i robia
walki, nie mowie ze nie ale chociaż cokolwiek z ich podatków wplywa do budżetu.
A ludzie którzy robia sobie kolejne dzieci chociaż poprzednie sa odebrane również powinni miec te "nowe" dzieci automatycznie odbierane
ballerinacappuccina
Skarpeta Rakieta
Posty: 76
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

PEONIA pisze: śr sty 28, 2026 9:37 am Nie wierzę w to pitolenie, że dziecko nic nie zmienia i nic w niczym nie ogranicza. To jest jeden z największych mitów, które się pojawiają, także w social mediach, kiedy mamy usiłują udowodnić, jak to się nic nie zmieniło.
Najwięcej takich komentarzy pojawia się pod postami na IG, gdzie ludzie pokazują, jak podróżują po różnych egzotycznych krajach. I zaraz "ale wiesz, że z dzieckiem też możesz podróżować?", "a ja właśnie wróciłam z podróży z moją Dżesiką i bawiłam się świetnie". Żałosne są te próby udowodnienia bezdzietnym, że dziecko niczego nie zmienia.
malloryknox
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm

Post autor: malloryknox »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 8:42 am Tak dokładnie jest. Warunek: dobry partner. I tak samo jest ze wszystkim innym: dziećmi, psami, kotami, itp. U mnie w pracy dziewczyny w udanych związkach, dzieciate specjalnie czasem przesadnie marudzą, bo ludzie rzadko tolerują, kiedy powiesz "jestem szcześliwą mężatką, nie męczę się przy mężu, spędzamy ambitnie czas razem, mamy dzieci, o które dbamy, które kochamy ponad wszystko i w niczym nas nie ogarniczają". Taki tekst mało kto "wybaczy", od razu usłyszysz, że "jak to nie ograniczają, przecież nie mogłaś jechać do... bo dzieci miały gluta". No tak, tak to jest, że życie nie składa się z samych fiołków i brokatu, czasem chorujemy, czasem się poklócimy, ale to nie jest złe życie i ograniczenia. Ograniczenie to toksyczny mąż, który na nic nie pozwala i dyryguje. Równie dobrze takim ograniczeniem może być samotność dla osoby, która nie potrafi sama wyjść do kina czy wyjechać na urlop.
Sama jestem w wieloletnim, szczęśliwym związku, ale nie zgadzam się z tym, że dobry partner nie stanowi ograniczenia. Zawsze będzie to w pewien sposób ograniczenie, tylko że te słowo brzmi raczej pejoratywnie, więc wolimy udawać, że dobry partner = całkowita wolność. Nie pojedziesz na wakacje gdzie i kiedy chcesz, tylko musicie dogadać się do do terminu urlopu i miejsca. Nie weźmiesz go na imprezę do osób, których nie lubi. Nie pójdziesz zjeść obiadu do restauracji, w której nic mu nie smakuje. Nie zaczniesz sprzątać mieszkania, jeśli on odsypia po imprezie. Można te przykłady mnożyć. Tak, wiem, że jest coś takiego jak kompromis, jako osoba w związku akceptuję te małe niedogodności. Ale nie mówmy o tym, że życie w związku to totalna wolność.
staratwoja
PsychoFanka
Posty: 99
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

Podróżowanie w najbardziej popularnym obecnie modelu to często bezmyślna konsumpcja która udaję pasję, a city break do miasta w którym byli już wszyscy twoi znajomi z korpo żeby odhaczyć dokładnie te same widoki/atrakcje albo wyjazd do turystycznej Tajlandii czy innego parku rozrywki dla białasów nieszczególnie wzbogaca
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

123wiosna123 pisze: śr sty 28, 2026 10:13 am Ale co z tego ze bylo dofinansowanie firm ktore upadły? W sensie co z tego skoro rozmawiamy o 800 plus? Można wymieniać i wymieniać przykłady w których ktos robic walki. Bogaci przewalają moze i dużo publicznej kasy ale tez skoro sa bogaci to tez dużo tej kasy płacą np w podatkach. Patola ile płaci w podatkach? No wlasnie.
Patologią w Polsce to studia bez dna. Mieszkania komunalne dla osób ktore pracują na czarno na budowie fizycznie ale dostają mieszkanie bo sa niezdolne do pracy. Jeszcze taki facet sam sie tym chwali. To juz jest ok? To po co pracowac? Po co placic podatki? Bogaci moze i robia
walki, nie mowie ze nie ale chociaż cokolwiek z ich podatków wplywa do budżetu.
A ludzie którzy robia sobie kolejne dzieci chociaż poprzednie sa odebrane również powinni miec te "nowe" dzieci automatycznie odbierane
To, że zrobiono z 800+ maszynkę do odwracania uwagi od innych patologii. Gdzie obiektywnie udowodniono, że większość tej kasy idzie na dzieci i poprawia im byt. Co oznacza, ze w przyszlosci patologii może będzie mniej, bo jakiś Kevin zamiast siedzieć pod blokiem pójdzie na piłkę, pozna trenera, który otworzy mu oczy na inne zycie. Może jakaś Dżesika zamiast kraść kupi to co chce za 800+. Nie łudzę się, że wyeliminujemy wszystkich kombinatorów i patologię, ale z inwestycji, jakie może zrobić państwo inwestycja w ludzi jest jedną z najlepszych.

I serio, ja wolę jak jakaś baba przebimba sobie te 300 zł na paznokcie od sponsorowania 15-go mieszkania politykowi albo 3 biznesów jego dzieciom, z których żaden nie wypali, nie da ludziom pracy, bo to zwykłe wyłudzenie publicznych pieniędzy.
Awatar użytkownika
Jennifer
Srebrna Kropeczka
Posty: 158
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 10:26 am To, że zrobiono z 800+ maszynkę do odwracania uwagi od innych patologii. Gdzie obiektywnie udowodniono, że większość tej kasy idzie na dzieci i poprawia im byt. Co oznacza, ze w przyszlosci patologii może będzie mniej, bo jakiś Kevin zamiast siedzieć pod blokiem pójdzie na piłkę, pozna trenera, który otworzy mu oczy na inne zycie. Może jakaś Dżesika zamiast kraść kupi to co chce za 800+. Nie łudzę się, że wyeliminujemy wszystkich kombinatorów i patologię, ale z inwestycji, jakie może zrobić państwo inwestycja w ludzi jest jedną z najlepszych.

I serio, ja wolę jak jakaś baba przebimba sobie te 300 zł na paznokcie od sponsorowania 15-go mieszkania politykowi albo 3 biznesów jego dzieciom, z których żaden nie wypali, nie da ludziom pracy, bo to zwykłe wyłudzenie publicznych pieniędzy.
W tym momencie to ty odwracasz uwagę od pierwotnego tematu, czyli 800plus. Nikt tu nie napisał, że zgadza się na sponsorowanie mieszkań bogaczom. Dyskusja dotyczy rozdawnictwa patologii, a ty nagle wjeżdżasz "a wiecie, inni robią gorsze przekręty". No i co z tego? Jak ukradnę ci batonika z torebki to będzie w porządku, bo inni kradną samochody?
i am a god
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

malloryknox pisze: śr sty 28, 2026 10:24 am Sama jestem w wieloletnim, szczęśliwym związku, ale nie zgadzam się z tym, że dobry partner nie stanowi ograniczenia. Zawsze będzie to w pewien sposób ograniczenie, tylko że te słowo brzmi raczej pejoratywnie, więc wolimy udawać, że dobry partner = całkowita wolność. Nie pojedziesz na wakacje gdzie i kiedy chcesz, tylko musicie dogadać się do do terminu urlopu i miejsca. Nie weźmiesz go na imprezę do osób, których nie lubi. Nie pójdziesz zjeść obiadu do restauracji, w której nic mu nie smakuje. Nie zaczniesz sprzątać mieszkania, jeśli on odsypia po imprezie. Można te przykłady mnożyć. Tak, wiem, że jest coś takiego jak kompromis, jako osoba w związku akceptuję te małe niedogodności. Ale nie mówmy o tym, że życie w związku to totalna wolność.
To już pytanie o twoje priorytety. Tak jak pisałam - życie to nie fiołki i brokt. W każdej dziedzinie od pracy, biznesu po codzienne wybory trzeba iść na ustępstwa. Równie dobrze ograniczeniem może być to, że ktoś nie jest miliarderem. A dla miliarderów to, że są drogie surowce albo podatki. Nie ma granic w ograniczaniu.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Jennifer pisze: śr sty 28, 2026 10:29 am W tym momencie to ty odwracasz uwagę od pierwotnego tematu, czyli 800plus. Nikt tu nie napisał, że zgadza się na sponsorowanie mieszkań bogaczom. Dyskusja dotyczy rozdawnictwa patologii, a ty nagle wjeżdżasz "a wiecie, inni robią gorsze przekręty". No i co z tego? Jak ukradnę ci batonika z torebki to będzie w porządku, bo inni kradną samochody?
A co więcej mogę powiedzieć? Tak, jest patologia, która marnuję tę kasę, ale 95% ludzi korzysta z niej mniej lub bardziej poprawnie. Co chcesz z tym zrobić? Co proponujesz?
Awatar użytkownika
Jennifer
Srebrna Kropeczka
Posty: 158
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 10:31 am A co więcej mogę powiedzieć? Tak, jest patologia, która marnuję tę kasę, ale 95% ludzi korzysta z niej mniej lub bardziej poprawnie. Co chcesz z tym zrobić? Co proponujesz?
Jak się nie ma nic do powiedzenia, najlepiej zamilknąć. Napisałam wyżej - nie powinno się rozdawać pieniędzy, tylko bony na jedzenie i edukację. A nie pieniądze, bo ludzie niewyedukowani nie potrafią nimi mądrze gospodarować.
i am a god
stonkabiedry
Bagietka z szarlott
Posty: 165
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Post autor: stonkabiedry »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 6:40 am . Ja tak samo mam w małżeństwie, które w porównaniu do singielstwa nie jest gloryfikowane i opisywane jako best time in my life
Malzenstwa byly gloryfikowane przez wieki a brak malzenstwa (staropanienstwo czy zycie "na kocia lape") byl WSTYDEM. Slub z kims z kim się jest naprawdę dopasowanym i się lubi spędzać czas z ta osoba byl rzadkoscia. 90s kids wychowywaly sie w takich domach.

I to stad wlasnie biora sie te trendy, bardziej chodzi o normalizowanie i zdejmowanie tej stygmy samotnej baby z kotami.

I oczywiscie ze jednemu bardziej bedzie sluzylo zycie w parze, innemu bycie singlem i nie ma co gloryfikowac jednego czy drugiego tak z logicznego punktu widzenia. Ale akurat to jest dosc oczywiste skad sie wzial ten trend "pro singielski".
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Jennifer pisze: śr sty 28, 2026 10:34 am Jak się nie ma nic do powiedzenia, najlepiej zamilknąć. Napisałam wyżej - nie powinno się rozdawać pieniędzy, tylko bony na jedzenie i edukację. A nie pieniądze, bo ludzie niewyedukowani nie potrafią nimi mądrze gospodarować.
Super, bo to samo napisałam wyżej - najgorsza patola dostaje te bony. Poza tym jednak wierzę, że zostało to przemyślane tak, żeby dać rodzicom swibodę na co chcą wydać. Jedni kupią za do ciut większe mieszkanie, inni wydadzą na lekarze a jeszcze inni na jedzenie.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

stonkabiedry pisze: śr sty 28, 2026 10:47 am Malzenstwa byly gloryfikowane przez wieki a brak malzenstwa (staropanienstwo czy zycie "na kocia lape") byl WSTYDEM. Slub z kims z kim się jest naprawdę dopasowanym i się lubi spędzać czas z ta osoba byl rzadkoscia. 90s kids wychowywaly sie w takich domach.

I to stad wlasnie biora sie te trendy, bardziej chodzi o normalizowanie i zdejmowanie tej stygmy samotnej baby z kotami.

I oczywiscie ze jednemu bardziej bedzie sluzylo zycie w parze, innemu bycie singlem i nie ma co gloryfikowac jednego czy drugiego tak z logicznego punktu widzenia. Ale akurat to jest dosc oczywiste skad sie wzial ten trend "pro singielski".
Jak przeczyta się jakąkolwiek książkę np. z XIX wieku to widać, że wcale nie każdemu było narzucane małżeństwo. Wręcz przeciwnie - chętnie korzystano z pracy lub majątków osób niezamężnych / nieżonatych i bezdzietnych. W bogatszych kręgach były to guwernantki lub bogate krewne, którym dawano dzieci na wychowanie. W biedniejszych pracownicy fabryk, służba, praczki, żołnierze.

Motyw dziedziczenia po jakieś zmarłej dalejkiej ciotce jest bardzo popularny w naszej kulturze.
Podobnie jak książki o biednych służących oddanych na całe życie do służby bogatym.

Nawet na wsiach z tego co czytałam ten odsetek ludzi po ślubie nie zbliżał się do 100%. Jeśli ktoś miał ziemię to hajtał się często z przyczyn ekonomicznych. Ale dużo kobiet bez posagu czy bez ziemi szło na służbę lub do fabryk. Niektóre uciekaly lub np. uczyly się i zostawały nauczycielkami. Tu kolejny znany motyw bezdzietnej nauczcielki.


Do małżeństw "zmuszał" dopiero czysty powojenny kapitalizm i machina urzędnicza.
PrincessKitty
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

malloryknox pisze: śr sty 28, 2026 10:24 am Sama jestem w wieloletnim, szczęśliwym związku, ale nie zgadzam się z tym, że dobry partner nie stanowi ograniczenia. Zawsze będzie to w pewien sposób ograniczenie, tylko że te słowo brzmi raczej pejoratywnie, więc wolimy udawać, że dobry partner = całkowita wolność. Nie pojedziesz na wakacje gdzie i kiedy chcesz, tylko musicie dogadać się do do terminu urlopu i miejsca. Nie weźmiesz go na imprezę do osób, których nie lubi. Nie pójdziesz zjeść obiadu do restauracji, w której nic mu nie smakuje. Nie zaczniesz sprzątać mieszkania, jeśli on odsypia po imprezie. Można te przykłady mnożyć. Tak, wiem, że jest coś takiego jak kompromis, jako osoba w związku akceptuję te małe niedogodności. Ale nie mówmy o tym, że życie w związku to totalna wolność.
Ale przecież do restauracji możesz też pójść sama. Tak samo wyjechać gdzieś solo- w tamtym roku byłam na dwóch dłuższych wyjazdach z mężem i na jednym city breaku sama i to był super wybór, będę powtarzać solo wyjazdy przy zachowaniu wakacji z mężem. Mój mąż też pojechał sam do kraju, który mnie totalnie nie interesuje, kuchnia tegoż jest (dla mnie) okropna i byłabym tam kulą u nogi.

Związek to nie jest tylko czas spędzany ze sobą (bardzo ważny i niezbędny dla udanego związku!), ale też chwile spędzane osobno. Wiem jednak, że dla niektórych to jest nie do wyobrażenia- nie piję tutaj do autorki cytowanego przeze mnie posta, ale przez niektórych znajomych (dalszych, nei przyjaciół ;)), którzy dziwią się, że średnio raz w roku ja i mąż jedziemy gdzieś osobno. To samo dotyczy odwiedzin rodziców- nie zawsze jeżdżę do teściów, kiedy mąż jedzie ich odwiedzić, tak samo mąż nie zawsze jedzie ze mną do moich rodziców. Na uroczystości, święta- jasna sprawa, ale nie musimy zawsze jeździć razem tylko dlatego, że mam ochotę zobaczyć się z moimi rodzicami (i vice versa).

Lubię zarówno randki z mężem, jak i solo wyjścia do kawiarni czy restauracji- polecam :) tak samo ja nie lubię wołowiny, ale nie odmawiam mężowi przyjemności pójścia na dobrego steka ;)
Lkjhgfd
Tritonotti
Posty: 182
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Post autor: Lkjhgfd »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 11:00 am Jak przeczyta się jakąkolwiek książkę np. z XIX wieku to widać, że wcale nie każdemu było narzucane małżeństwo. Wręcz przeciwnie - chętnie korzystano z pracy lub majątków osób niezamężnych / nieżonatych i bezdzietnych. W bogatszych kręgach były to guwernantki lub bogate krewne, którym dawano dzieci na wychowanie. W biedniejszych pracownicy fabryk, służba, praczki, żołnierze.

Motyw dziedziczenia po jakieś zmarłej dalejkiej ciotce jest bardzo popularny w naszej kulturze.
Podobnie jak książki o biednych służących oddanych na całe życie do służby bogatym.

Nawet na wsiach z tego co czytałam ten odsetek ludzi po ślubie nie zbliżał się do 100%. Jeśli ktoś miał ziemię to hajtał się często z przyczyn ekonomicznych. Ale dużo kobiet bez posagu czy bez ziemi szło na służbę lub do fabryk. Niektóre uciekaly lub np. uczyly się i zostawały nauczycielkami. Tu kolejny znany motyw bezdzietnej nauczcielki.


Do małżeństw "zmuszał" dopiero czysty powojenny kapitalizm i machina urzędnicza.
Nie "korzystano", a "wykorzystywano". Takie osoby stawały się narzędziami dla innych, żyły dla innych i pod innych, służyły i nie miały swojego życia dla siebie. Jak nie miałaś męża to byłaś służką i robotnicą, a "bogata ciotka" to nie był standard. No i ten spadek po ciotce spadał znienacka, to była osoba odsunięta od rodziny o której dzieci albo nigdy nie słyszały, albo słyszały tylko z opowieści.

Cieszy mnie uczenie kobiet, że są wartością samą w sobie, a związek jest opcją, a nie obowiązkiem.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Lkjhgfd pisze: śr sty 28, 2026 12:40 pm Nie "korzystano", a "wykorzystywano". Takie osoby stawały się narzędziami dla innych, żyły dla innych i pod innych, służyły i nie miały swojego życia dla siebie. Jak nie miałaś męża to byłaś służką i robotnicą, a "bogata ciotka" to nie był standard. No i ten spadek po ciotce spadał znienacka, to była osoba odsunięta od rodziny o której dzieci albo nigdy nie słyszały, albo słyszały tylko z opowieści.

Cieszy mnie uczenie kobiet, że są wartością samą w sobie, a związek jest opcją, a nie obowiązkiem.
Te bogate ciotki często były wpływowe, podróżowały, inwestowały, pomnażały majątek. Oczywiście niestety tylko w arystokracji. Teraz nie każda z nas musi być niewolnicą czy męża czy fabryki / korpo. I to jest przywilej. Można żyć na swój sposób.
Za sprzątanie czy gotowanie obecnie też się sporo płaci i widzę, że te usługi jeszcze bardziej drożeją. Wiec młoda dziewczyna nie ma już wyboru na zasadzie bylejaki mąż albo służba za nocleg czy jakiś klasztor. :D No i pewnie niektórych to boli.
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 299
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

stonkabiedry pisze: śr sty 28, 2026 10:47 am Malzenstwa byly gloryfikowane przez wieki a brak malzenstwa (staropanienstwo czy zycie "na kocia lape") byl WSTYDEM. Slub z kims z kim się jest naprawdę dopasowanym i się lubi spędzać czas z ta osoba byl rzadkoscia. 90s kids wychowywaly sie w takich domach.

I to stad wlasnie biora sie te trendy, bardziej chodzi o normalizowanie i zdejmowanie tej stygmy samotnej baby z kotami.

I oczywiscie ze jednemu bardziej bedzie sluzylo zycie w parze, innemu bycie singlem i nie ma co gloryfikowac jednego czy drugiego tak z logicznego punktu widzenia. Ale akurat to jest dosc oczywiste skad sie wzial ten trend "pro singielski".
Jako miłośnik kotów zawsze wybiorę opcję "na kocią łapę", ewentualnie mogę jeszcze dostać "kociej mordy" :) B)
A tak na poważnie, to niech każdy sobie żyje tak jak chce i nikomu naprawdę nic do tego. To tak samo jak z orientacją - też wiele ludzi uważa, że może innym narzucać tą "jedyną słuszną". Pytanie tylko, co z tego de facto będą mieli, jeśli oni sami żyją zgodnie ze swoją orientacją, to co ich obchodzi czyjaś.
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 299
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PrincessKitty pisze: śr sty 28, 2026 11:04 am Ale przecież do restauracji możesz też pójść sama. Tak samo wyjechać gdzieś solo- w tamtym roku byłam na dwóch dłuższych wyjazdach z mężem i na jednym city breaku sama i to był super wybór, będę powtarzać solo wyjazdy przy zachowaniu wakacji z mężem. Mój mąż też pojechał sam do kraju, który mnie totalnie nie interesuje, kuchnia tegoż jest (dla mnie) okropna i byłabym tam kulą u nogi.

Związek to nie jest tylko czas spędzany ze sobą (bardzo ważny i niezbędny dla udanego związku!), ale też chwile spędzane osobno. Wiem jednak, że dla niektórych to jest nie do wyobrażenia- nie piję tutaj do autorki cytowanego przeze mnie posta, ale przez niektórych znajomych (dalszych, nei przyjaciół ;)), którzy dziwią się, że średnio raz w roku ja i mąż jedziemy gdzieś osobno. To samo dotyczy odwiedzin rodziców- nie zawsze jeżdżę do teściów, kiedy mąż jedzie ich odwiedzić, tak samo mąż nie zawsze jedzie ze mną do moich rodziców. Na uroczystości, święta- jasna sprawa, ale nie musimy zawsze jeździć razem tylko dlatego, że mam ochotę zobaczyć się z moimi rodzicami (i vice versa).

Lubię zarówno randki z mężem, jak i solo wyjścia do kawiarni czy restauracji- polecam :) tak samo ja nie lubię wołowiny, ale nie odmawiam mężowi przyjemności pójścia na dobrego steka ;)
To, co opisujesz, to jest dla mnie po prostu THE dream, związek gdzie każdy ma swoją przestrzeń i nie trzeba być na siłę do kogoś przyklejonym. Ja bym w czymś takim nie wytrzymała i opisany przez ciebie model to dla mnie ideał. Tylko chyba mało ludzi tak ma.
chleb_ze_smalcem
GreckieWakacje
Posty: 280
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

agbmrctorakwin pisze: śr sty 28, 2026 4:55 am Uważam, że goście zaproszeni na wesele NIE MAJĄ obowiązku dawania koperty z kasą. Wiadomo, że nie należy przyjść z pusta ręką ale mogą to być kwiaty, jakiś kosz prezentowy z rzeczami które lubi para młoda lub cokolwiek innego (tak jak w przypadku innych imprez okolicznościowych).
Tym bardziej nikt z gości nie ma obowiązku dawać do koperty tyle żeby pokryć koszt "talerzyka". Każdy daje to co uważa za słuszne i ile uważa za słuszne. Często czytam jakieś komentarze w mediach społecznościowych związane właśnie z kopertami i jestem w szoku ile osób ma takie podejście że "jak cię nie stać na pokrycie talerzyka to nie idź", moim zdaniem bardziej słuszne jest stwierdzenie: jeśli para młoda liczy że wesele im się zwróci, to niech go po prostu nie robi.
Też tak uważam ale wątpię, że takie podejście by się przyjęło.

Moja niepopularna opinia jest taka, że Polskę wesela są słabe.
Jak dorastałam wszyscy zachwycali się, że nie ma to jak polskie wesela. Że na zachodzie takich nie ma. Ja uważam, że były beznadziejne. Wszechobecny alkohol, wyścig kto więcej wypije, czasem jakieś bojki, ciotki krzyczące na wujkowi, że się spili, disco polo, obgadywanie innych gości, dramy weselne, obrzydliwe „zabawy” oczepinowe, dzieci biegające pomiędzy zapitymi dorosłymi. Dla mnie to była trauma dzieciństwa.
Teraz uważam, że nie dość, że sam koncept „tradycyjnych” wesel danej jest beznadziejny, bo naczęściej jest dokładnie tak samo jak było, to jeszcze ludziom kompletnie odwaliło od „przesadnego zastaw się a postaw” się i wybiło skalę roszczeniowości w kosmos. Jak cię nie stać na pokrycie kosztów swojej własnej imprezy bez potrzeby zebrania o datki od gościć, to jej nie rob! Albo zrób mniejszą.
Po bardzo nieprzyjemnej przygodzie kilka lat temu zrezygnowałam z pojawiania się na weselach i nikt nie rozumie ale żyje mi się spokojniej. Za kasę która wydałabym na czyjeś widzimisię mogę zrobić coś fajnego dla siebie.
chleb_ze_smalcem
GreckieWakacje
Posty: 280
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

PrincessKitty pisze: śr sty 28, 2026 11:04 am Ale przecież do restauracji możesz też pójść sama. Tak samo wyjechać gdzieś solo- w tamtym roku byłam na dwóch dłuższych wyjazdach z mężem i na jednym city breaku sama i to był super wybór, będę powtarzać solo wyjazdy przy zachowaniu wakacji z mężem. Mój mąż też pojechał sam do kraju, który mnie totalnie nie interesuje, kuchnia tegoż jest (dla mnie) okropna i byłabym tam kulą u nogi.

Związek to nie jest tylko czas spędzany ze sobą (bardzo ważny i niezbędny dla udanego związku!), ale też chwile spędzane osobno. Wiem jednak, że dla niektórych to jest nie do wyobrażenia- nie piję tutaj do autorki cytowanego przeze mnie posta, ale przez niektórych znajomych (dalszych, nei przyjaciół ;)), którzy dziwią się, że średnio raz w roku ja i mąż jedziemy gdzieś osobno. To samo dotyczy odwiedzin rodziców- nie zawsze jeżdżę do teściów, kiedy mąż jedzie ich odwiedzić, tak samo mąż nie zawsze jedzie ze mną do moich rodziców. Na uroczystości, święta- jasna sprawa, ale nie musimy zawsze jeździć razem tylko dlatego, że mam ochotę zobaczyć się z moimi rodzicami (i vice versa).

Lubię zarówno randki z mężem, jak i solo wyjścia do kawiarni czy restauracji- polecam :) tak samo ja nie lubię wołowiny, ale nie odmawiam mężowi przyjemności pójścia na dobrego steka ;)
U mnie jest podobnie i tak zupełnie szczerze to największe ograniczenie to praca. Jak dostanę lepszą pracę ale zupełnie gdzie indziej, to praca męża jednak mnie ogranicza i na odwrót. To chyba jedyne ograniczenie gdzie trudno o kompromis, bo ktoś musi zrezygnować z korzystnej propozycji rozwoju kariery lub przenieść się z pracy która mu odpowiada. Praca zdalna rozwiązywała część z tych problemów ale to się skończyło.

A i jeszcze to nie jest takie hop siup, że ja nie masz dzieci i nie masz męża, to możesz zebrać manatki i się wynieść i skakać z miejsca na miejsce. Dalej musisz najpierw załatwić formalności typu sprzedaż domu/ mieszkania, znalezienie drugiego. Jak wynajmujesz, to rozwiązać umowę, czasem znaleźć kogoś na swoje miejsce itd.
Przerabiałam takie życie i przeprowadzki we dwoje są łatwiejsze, bo część tych formalności o które musiałam dbać sama teraz ogarnia mąż.
PrincessKitty
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

Verbena95 pisze: śr sty 28, 2026 1:24 pm To, co opisujesz, to jest dla mnie po prostu THE dream, związek gdzie każdy ma swoją przestrzeń i nie trzeba być na siłę do kogoś przyklejonym. Ja bym w czymś takim nie wytrzymała i opisany przez ciebie model to dla mnie ideał. Tylko chyba mało ludzi tak ma.
A dziękuję bardzo, ale jest to jak najbardziej osiągalne i nie jest to fizyka kwantowa :D Potrzeba do tego dojrzałości i świadomości, aby móc spełniać się w życiu razem i osobno. Jest to też niezbędne, aby wybrać dla siebie dobrego partnera i odsiać plewy ;)
chleb_ze_smalcem pisze: śr sty 28, 2026 1:42 pm U mnie jest podobnie i tak zupełnie szczerze to największe ograniczenie to praca. Jak dostanę lepszą pracę ale zupełnie gdzie indziej, to praca męża jednak mnie ogranicza i na odwrót. To chyba jedyne ograniczenie gdzie trudno o kompromis, bo ktoś musi zrezygnować z korzystnej propozycji rozwoju kariery lub przenieść się z pracy która mu odpowiada. Praca zdalna rozwiązywała część z tych problemów ale to się skończyło.

A i jeszcze to nie jest takie hop siup, że ja nie masz dzieci i nie masz męża, to możesz zebrać manatki i się wynieść i skakać z miejsca na miejsce. Dalej musisz najpierw załatwić formalności typu sprzedaż domu/ mieszkania, znalezienie drugiego. Jak wynajmujesz, to rozwiązać umowę, czasem znaleźć kogoś na swoje miejsce itd.
Przerabiałam takie życie i przeprowadzki we dwoje są łatwiejsze, bo część tych formalności o które musiałam dbać sama teraz ogarnia mąż.
A to prawda- prędzej ograniczają mnie/nas czynniki zewnętrzne typu praca/nieoczekiwane zdarzenie losowe itd., aniżeli samo bycie w związku. I zgadzam się, że przeprowadzka we dwoje jest łatwiejsza- nie trzeba mieć wszystkiego na głowie, tylko np. ja szłam do tauronu, mąż do wspólnoty mieszkaniowej itd.

Natomiast to nie jest tak, że bez chłopa nie da się nic zrobić, jak myślała chociaż moja koleżanka, która jak się przeprowadzała (i to wcale nie mając dużej ilości rzeczy, wynajmowała pokój w mieszkaniu studenckim), to ściągała ojca mieszkającego 350 km, żeby jej pomógł- nie dlatego, że potrzebowała drugiej pary rąk (co byłoby zrozumiałe), tylko potrzebowała do przeprowadzki mężczyzny, bo ona taka słaba kobietka ;) A laska ma bardzo dużo przyjaciółek, które również i wtedy byłyby gotowe do pomocy. Najwyraźniej ta laska wyniosła takie myślenie z domu, że kobieta nie jest w stanie nic zrobić bez chłopa.
Defreg56
BlondDoczep
Posty: 147
Rejestracja: czw cze 13, 2024 10:44 am

Post autor: Defreg56 »

maildonewsletterow pisze: pn sty 19, 2026 8:07 pm Moja opinia z dzis: obrzydzaja mnie na silowni te leginsy wzynajace sie w 🍑. Nawet jak dziewczyna jest bardzo zgrabna, to i tak mnie wzdryga na ten widok 🤢
Hmm, powiem tak, te marszczenia na górze w legginsach z Gym Glamour i innych "droższych" marek wygladają fajnie i nawet ja się do nich przekonałam, natomiast te tańsze ze shein lub temu wyglądają okropnie. Dodam jeszcze, że jestem stałą bywalczynią siłowni od prawie 10 lat i w tym czasie przeżyłam każdą "sportową" modę i przez ten cały czas nie zmieniła się jedna rzecz - "cool wyluzowane" laski, chodzące na siłownię w dresach oversize, bez makijażu, tłustych włosach i ubrane byle jak komentują inne. Serio, nigdy nie spotkałam się z tym, że laska "odwalona" na siłowni albo wyglądająca po prostu schludnie komentowała cudzy wygląd, a najwięcej hejtu wylewa się od lasek ubranych byle jak i w byle co xD
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Defreg56 pisze: śr sty 28, 2026 2:42 pm Hmm, powiem tak, te marszczenia na górze w legginsach z Gym Glamour i innych "droższych" marek wygladają fajnie i nawet ja się do nich przekonałam, natomiast te tańsze ze shein lub temu wyglądają okropnie. Dodam jeszcze, że jestem stałą bywalczynią siłowni od prawie 10 lat i w tym czasie przeżyłam każdą "sportową" modę i przez ten cały czas nie zmieniła się jedna rzecz - "cool wyluzowane" laski, chodzące na siłownię w dresach oversize, bez makijażu, tłustych włosach i ubrane byle jak komentują inne. Serio, nigdy nie spotkałam się z tym, że laska "odwalona" na siłowni albo wyglądająca po prostu schludnie komentowała cudzy wygląd, a najwięcej hejtu wylewa się od lasek ubranych byle jak i w byle co xD
https://gymglamour.com/environment/cach ... G.713.webp

O gustach się nie dyskutuje. Każdy ma swój i tego trzeba się trzymać. Moim zdaniem to na zdjęciu wyżej wygląda przefatalnie, ale do głowy by mi nie przyszło, żeby kogoś komentować. No moda moda moda... każdy bajer promowany przejdzie W sumie i tak ważniejsza jest wygoda i jeśli to wygodne spodnie, to tak naprawdę nie ma tematu.