Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
forum
Bransoletka50k
Posty: 540
Rejestracja: pt kwie 19, 2024 6:53 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: forum »

malloryknox pisze: ndz sty 25, 2026 7:02 pm Jak facet woli drobną i szczupłą kobietę, to każdy tłumaczy to biologią i naturą.
Jak kobieta woli umięśnionych i wysokich facetów, to nazywa się ją szonem i pustakiem.
This! Jak facet woli młodsze to tłumaczy się to naturą i biologią. Jeśli kobieta woli młodszych to na pewno jest zaburzona
Awatar użytkownika
Arzena
DramaQueen
Posty: 2618
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

forum pisze: wt sty 27, 2026 6:43 pm Większość ludzi decyduje się na dzieci z nudy. Nie mają żadnych wciągających zainteresowań czy pasji które by ich pochłaniały, czegoś czemu można się poświęcić. Dziecko jest próbą zabicia poczucia braku sensu w życiu, przykrycia pustki, odhaczenia kolejnego etapu w życiu
A ja bym powiedziała,ze decydują się,bo tak wypada, bo Kasia i Basia mają, a co powiedzą ludzie... Nie generalizuję, bo poznałam małżeństwa, ktore mają dzieci,bo chciały i aż-choć jestem bezdzietna lambadziarą-to aż milo sie patrzyło,jak słuchają tych dzieci,jak rozwijają ich zainteresowania. Ale generalnie mam odczucie,ze niektórzy je mają "byle było" i "niech się tam jakoś chowa"
forum
Bransoletka50k
Posty: 540
Rejestracja: pt kwie 19, 2024 6:53 pm

Post autor: forum »

Arzena pisze: wt sty 27, 2026 6:52 pm A ja bym powiedziała,ze decydują się,bo tak wypada, bo Kasia i Basia mają, a co powiedzą ludzie... Nie generalizuję, bo poznałam małżeństwa, ktore mają dzieci,bo chciały i aż-choć jestem bezdzietna lambadziarą-to aż milo sie patrzyło,jak słuchają tych dzieci,jak rozwijają ich zainteresowania. Ale generalnie mam odczucie,ze niektórzy je mają "byle było" i "niech się tam jakoś chowa"
Tak, o tym też wspomniałam, że jest to odhaczenie pewnego etapu w życiu "bo każdy tak ma"
Są nieliczne wyjątki gdzie rodzicielstwo sprawia autentyczną radość i było po prostu czyimś marzeniem doświadczyć kształtowania młodego człowieka na każdym jego etapie, patrzenie jak wrasta i bycie obok. Większość natomiast jest przytłoczona rodzicielstwem. Gdy słyszę kiedy rodzic mówi, że nie lubi urlopów a w pracy odpoczywa ...
PrincessKitty
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

forum pisze: wt sty 27, 2026 6:43 pm Większość ludzi decyduje się na dzieci z nudy. Nie mają żadnych wciągających zainteresowań czy pasji które by ich pochłaniały, czegoś czemu można się poświęcić. Dziecko jest próbą zabicia poczucia braku sensu w życiu, przykrycia pustki, odhaczenia kolejnego etapu w życiu
Później dzieciaki takich rodziców mierzą się z pretensjami, że nie mają zainteresowań, nic nie robią, tylko siedzą w telefonach/komputerach- czyli spędzają wolny czas tak samo, jak ich nudni rodzice bez zainteresowań i pasji.
Awatar użytkownika
gunernialne
ŚpięWRezydencji
Posty: 1525
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Temat "piaskowych" twórców i podbiegaczy...
Totalnie rozumiem, że sytuacja, gdy obcy pies podbiega do naszego na spacerze jest absolutnie niekomfortowa, ale jak widze filmiki z takich akcji to myślę sobie, że coś jest nie tak też z drugą stroną xD
Zamiast przywołać czy przyciągnąć tego swojego psa, który jest atakowany przez podbiegacza to najczęściej widzę jak taki właściciel stoi sobie w odległości 10 metrów od sytuacji bo krótsze smycze są chyba zakazane u takich specjalistów i krzyczy jak opętany żeby zabrać psa xd
No nie wiem. Ja bym pewnie i krzyczała, ale starała się też jakoś bardziej sensownie zadbać o swoje zwierzę odciągając je od agresora lub biorąc na ręce a nie wydzierając się i czekając aż drugi właściciel oddalony o kilometr podejdzie spacerkiem i zabierze tego podbiegacza xD
Czasem to wygląda jakby takie sytuacje po prostu stanowiły dar od losu do napędzania zasięgów xd
wierzę, iż źdźbło trawy nie mniej znaczy niż rzemiosło gwiazd
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Dieta 600 kcal
Posty: 2304
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Wbiję kij w mrowisko,ale uważam, że państwo powinno, a raczej musi kontrolować rynek mieszkaniowy oraz dążyć do budownictwa. Nawet jeśli pierwszeństwo miałyby rodziny wielodzietne. To co się dzieje aktualnie na rynku,jakie są ceny,jakie są wymagania,jakie są absurdy to w głowie się nie mieści. A mieszkanie to jest podstawowa rzecz potrzebna człowiekowi do funkcjonowania,tak samo jak jedzenie czy picie.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
SushiRoll
Posty: 234
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Uważam, że goście zaproszeni na wesele NIE MAJĄ obowiązku dawania koperty z kasą. Wiadomo, że nie należy przyjść z pusta ręką ale mogą to być kwiaty, jakiś kosz prezentowy z rzeczami które lubi para młoda lub cokolwiek innego (tak jak w przypadku innych imprez okolicznościowych).
Tym bardziej nikt z gości nie ma obowiązku dawać do koperty tyle żeby pokryć koszt "talerzyka". Każdy daje to co uważa za słuszne i ile uważa za słuszne. Często czytam jakieś komentarze w mediach społecznościowych związane właśnie z kopertami i jestem w szoku ile osób ma takie podejście że "jak cię nie stać na pokrycie talerzyka to nie idź", moim zdaniem bardziej słuszne jest stwierdzenie: jeśli para młoda liczy że wesele im się zwróci, to niech go po prostu nie robi.
Ostatnio zmieniony śr sty 28, 2026 5:00 am przez agbmrctorakwin, łącznie zmieniany 1 raz.
123wiosna123
Forma życia
Posty: 3677
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Juliaturczyniak pisze: śr sty 28, 2026 2:40 am Wbiję kij w mrowisko,ale uważam, że państwo powinno, a raczej musi kontrolować rynek mieszkaniowy oraz dążyć do budownictwa. Nawet jeśli pierwszeństwo miałyby rodziny wielodzietne. To co się dzieje aktualnie na rynku,jakie są ceny,jakie są wymagania,jakie są absurdy to w głowie się nie mieści. A mieszkanie to jest podstawowa rzecz potrzebna człowiekowi do funkcjonowania,tak samo jak jedzenie czy picie.
Tak najlepiej zeby pierwszeństwo miały rodzinę wielodzietne szczególnie takie w których żaden rodzic oficjalnie nie pracuje xd
Sorry ale nie. Z uwagi na moją pracą mam ciągle do czynienia z takimi ludźmi i oni sie juz po prostu śmieją w twarz z tego ze ktokolwiek normalnie pracuje więc jeszcze dajmy im mieszkania bo narobili dużo dzieci

I tak tak, nie każdy taki jest itd ale niestety jest cała masa takich ludzi w Polsce. W ogóle moja opinia jest taka ze naprawdę te wszystkie 800 plus powinno byc dla osób w których związku chociaż jedna osoba pracuje. Niestety tak nie bedzie bo obecnie jest szal na to ze jest mało dzieci ale naprawdę jest różnica między rodzinami wielodzietnymi w których jest normalnie i patologią. Szkoda ze nie dożyje czasu w których moze w jakikolwiek sposób ta patologią bedzie ukrócona. Ludzie maja po kilka dzieci, zabierają im te dzieci, robia sobie kolejne i tak w kółko. Teraz jeszcze dajmy im mieszkania. No pewnie xd
Patologię na rynku mieszkaniowym stworzyli sami kupujący mieszkania którzy kupuja te kurniki. Gdyby tak nie bylo to nie byłoby takich mieszkan na sprzedaz
Alek88
MoetGlass
Posty: 263
Rejestracja: sob wrz 30, 2023 5:01 pm

Post autor: Alek88 »

W odniesieniu do wypowiedzi powyzej dodam jeszcze, że nieogarnięci i roszczeniowi zasilkowcy powinni być wręcz zniechęcani do posiadania dzieci. Sorry ale ani oni nie są żadna wartością dodana dla społeczeństwa ani ich dzieci najprawdopodobniej też nie będą. Będą raczej obciążeniem tak samo jak ich rodzice ze względu na wyuczona bezradność.
Oakoak
GreckieWakacje
Posty: 295
Rejestracja: śr kwie 02, 2025 5:30 pm

Post autor: Oakoak »

Nie lubię zachwytów lasek nad byciem singielką.
Sama nią byłam przez dłuższy czas , ten czas był fajny i miał swoje plusy, jednak jeśli masz normalnego partnera to możesz robić sama lub z nim wszystko to na co masz ochotę i z nim się dzielić radością życia.
Chciazby rozwijanie pasji - będąc singielką jeździłam na nartach ze znajomymi, znalazłam sobie męża który jeździ na nartach pytając go na pierwszej randce czy jeździ XD
Nie kumam tego jak dziewczyny piszą oh jaki cudowny czas dla siebie, tyle można robić i na wszystko masz czas. Ja tak samo mam w małżeństwie, które w porównaniu do singielstwa nie jest gloryfikowane i opisywane jako best time in my life
Clark-Kowalska
Channelka
Posty: 35
Rejestracja: wt sie 01, 2023 9:51 pm

Post autor: Clark-Kowalska »

maildonewsletterow pisze: pn sty 19, 2026 8:07 pm Moja opinia z dzis: obrzydzaja mnie na silowni te leginsy wzynajace sie w 🍑. Nawet jak dziewczyna jest bardzo zgrabna, to i tak mnie wzdryga na ten widok 🤢
Tak. Kiedyś w stacjonarnym sklepie Carpatree poprosiłam panią sprzedawczynię o polecenie mi „legginsów bez marszczenia na odbycie”, żeby nie było żadnych wątpliwości, czego poszukuję. xd
Clark-Kowalska
Channelka
Posty: 35
Rejestracja: wt sie 01, 2023 9:51 pm

Post autor: Clark-Kowalska »

agbmrctorakwin pisze: śr sty 28, 2026 4:55 am Uważam, że goście zaproszeni na wesele NIE MAJĄ obowiązku dawania koperty z kasą. Wiadomo, że nie należy przyjść z pusta ręką ale mogą to być kwiaty, jakiś kosz prezentowy z rzeczami które lubi para młoda lub cokolwiek innego (tak jak w przypadku innych imprez okolicznościowych).
Tym bardziej nikt z gości nie ma obowiązku dawać do koperty tyle żeby pokryć koszt "talerzyka". Każdy daje to co uważa za słuszne i ile uważa za słuszne. Często czytam jakieś komentarze w mediach społecznościowych związane właśnie z kopertami i jestem w szoku ile osób ma takie podejście że "jak cię nie stać na pokrycie talerzyka to nie idź", moim zdaniem bardziej słuszne jest stwierdzenie: jeśli para młoda liczy że wesele im się zwróci, to niech go po prostu nie robi.
Zgadzam się z tym. Wesela nie robi się po to, by na nim zarobić albo wyjść finansowo na 0, tylko żeby zmarnować trochę pieniędzy na podzielenie się swoim szczęściem z rodziną i przyjaciółmi. Jeżeli wyprawienie wesela to duże obciążenie finansowe, to można zrobić skromniejszą imprezę, a nie zachodzić w głowę, czy kasa się zwróci.
Awatar użytkownika
Arzena
DramaQueen
Posty: 2618
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

Alek88 pisze: śr sty 28, 2026 6:07 am W odniesieniu do wypowiedzi powyzej dodam jeszcze, że nieogarnięci i roszczeniowi zasilkowcy powinni być wręcz zniechęcani do posiadania dzieci. Sorry ale ani oni nie są żadna wartością dodana dla społeczeństwa ani ich dzieci najprawdopodobniej też nie będą. Będą raczej obciążeniem tak samo jak ich rodzice ze względu na wyuczona bezradność.
Zgadzam sie z Tobą,tez sie naoglądałam tych rodzin z dziećmi biegających samopas, każde z innym konkubentem, a 800 plus przewalone na paznokcie,kiedy w lodówce pusto. A dzieci powiela wzorce,wiec taki przyrost dla nas to sory za słowa,ale żadna inwestycja
Awatar użytkownika
Arzena
DramaQueen
Posty: 2618
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 6:40 am Nie lubię zachwytów lasek nad byciem singielką.
A mnie to cieszy,bo ciągle bylo słuchanie "a masz tam kogoś?" ,"spotykasz sie z kimś?". Cale życie myslalam,ze musze kogos miec,żeby byc "normalna",kompletna. Dopiero gdy poczytałam artykuły i zobaczyłam,ze tak też jest fajnie i można wartościowo spędzać czas to doceniłam bycie samej to bardzo,ze dzis nie wyobrażam sobie z kimś byc
Clark-Kowalska
Channelka
Posty: 35
Rejestracja: wt sie 01, 2023 9:51 pm

Post autor: Clark-Kowalska »

Arzena pisze: śr sty 28, 2026 7:41 am Zgadzam sie z Tobą,tez sie naoglądałam tych rodzin z dziećmi biegających samopas, każde z innym konkubentem, a 800 plus przewalone na paznokcie,kiedy w lodówce pusto. A dzieci powiela wzorce,wiec taki przyrost dla nas to sory za słowa,ale żadna inwestycja
Z tym że rodziny, który przewalają 800 plus na hybrydki i fajki to jest margines społeczny, który najbardziej rzuca się w oczy, ale którego w PL jest naprawdę mało. Jeżeli przy przydzielaniu tego typu benefitów państwo przyjmie kryteria dochodowe, to stanie się to kolejnym zasiłkiem dla najbiedniejszych, pogłębiając mentalne rozwarstwienie społeczne. Już widzę oczami wyobraźni te przepychanki starszych dzieci w szkołach podstawowych: „A moi rodzice nie biorą 800 plus, bo są bogaci, a Twoi pewnie biedni, bo masz ch*jowe buty, więc na pewno biorą”. xd Wokół 800 plus narosło mnóstwo mitów napędzanych przez liberalne media i celebrytów pokroju Agaty Młynarskiej (mam na myśli jej„ikoniczne” słowa o polskich rodzinach nad morzem), ale badania pokazują, że ta kasa pomaga wielu rodzinom, i jest swoistą poduszką bezpieczeństwa w przypadku groźby utraty pracy (może raczej malutką podusią, ale zawsze jakąś).
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 6:40 am Nie lubię zachwytów lasek nad byciem singielką.
Sama nią byłam przez dłuższy czas , ten czas był fajny i miał swoje plusy, jednak jeśli masz normalnego partnera to możesz robić sama lub z nim wszystko to na co masz ochotę i z nim się dzielić radością życia.
Chciazby rozwijanie pasji - będąc singielką jeździłam na nartach ze znajomymi, znalazłam sobie męża który jeździ na nartach pytając go na pierwszej randce czy jeździ XD
Nie kumam tego jak dziewczyny piszą oh jaki cudowny czas dla siebie, tyle można robić i na wszystko masz czas. Ja tak samo mam w małżeństwie, które w porównaniu do singielstwa nie jest gloryfikowane i opisywane jako best time in my life
Tak dokładnie jest. Warunek: dobry partner. I tak samo jest ze wszystkim innym: dziećmi, psami, kotami, itp. U mnie w pracy dziewczyny w udanych związkach, dzieciate specjalnie czasem przesadnie marudzą, bo ludzie rzadko tolerują, kiedy powiesz "jestem szcześliwą mężatką, nie męczę się przy mężu, spędzamy ambitnie czas razem, mamy dzieci, o które dbamy, które kochamy ponad wszystko i w niczym nas nie ogarniczają". Taki tekst mało kto "wybaczy", od razu usłyszysz, że "jak to nie ograniczają, przecież nie mogłaś jechać do... bo dzieci miały gluta". No tak, tak to jest, że życie nie składa się z samych fiołków i brokatu, czasem chorujemy, czasem się poklócimy, ale to nie jest złe życie i ograniczenia. Ograniczenie to toksyczny mąż, który na nic nie pozwala i dyryguje. Równie dobrze takim ograniczeniem może być samotność dla osoby, która nie potrafi sama wyjść do kina czy wyjechać na urlop.
123wiosna123
Forma życia
Posty: 3677
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Clark-Kowalska pisze: śr sty 28, 2026 8:00 am Z tym że rodziny, który przewalają 800 plus na hybrydki i fajki to jest margines społeczny, który najbardziej rzuca się w oczy, ale którego w PL jest naprawdę mało. Jeżeli przy przydzielaniu tego typu benefitów państwo przyjmie kryteria dochodowe, to stanie się to kolejnym zasiłkiem dla najbiedniejszych, pogłębiając mentalne rozwarstwienie społeczne. Już widzę oczami wyobraźni te przepychanki starszych dzieci w szkołach podstawowych: „A moi rodzice nie biorą 800 plus, bo są bogaci, a Twoi pewnie biedni, bo masz ch*jowe buty, więc na pewno biorą”. xd Wokół 800 plus narosło mnóstwo mitów napędzanych przez liberalne media i celebrytów pokroju Agaty Młynarskiej (mam na myśli jej„ikoniczne” słowa o polskich rodzinach nad morzem), ale badania pokazują, że ta kasa pomaga wielu rodzinom, i jest swoistą poduszką bezpieczeństwa w przypadku groźby utraty pracy (może raczej malutką podusią, ale zawsze jakąś).
Nie, nie jest takich ludzi malo którzy sa patologią. Juz pisałam i napisze jeszcze raz - z uwagi na moją pracą mam do czynienia z takimi ludźmi i wcale nie jest ich malo.
Jeśli ktos sam nie potrafi utrzymać dzieci to nie powinien ich miec i tyle. Rozumiem ze mozna miec wypadek, nie pracować ale dziecko ma sie jednak z kimś. Druga osoba tez moze pracować. 800 plus moze byc poduszka bezpieczeństwa ale dla osób ktore i tak pracują a nie ze jakos to bedzie hehe po co pracować. Jeśli w ogole ma byc 800 plus to dla wszystkich
jaskana
Szarlotta
Posty: 448
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

123wiosna123 pisze: śr sty 28, 2026 8:43 am Nie, nie jest takich ludzi malo którzy sa patologią. Juz pisałam i napisze jeszcze raz - z uwagi na moją pracą mam do czynienia z takimi ludźmi i wcale nie jest ich malo.
Jeśli ktos sam nie potrafi utrzymać dzieci to nie powinien ich miec i tyle. Rozumiem ze mozna miec wypadek, nie pracować ale dziecko ma sie jednak z kimś. Druga osoba tez moze pracować. 800 plus moze byc poduszka bezpieczeństwa ale dla osób ktore i tak pracują a nie ze jakos to bedzie hehe po co pracować. Jeśli w ogole ma byc 800 plus to dla wszystkich
okej, i to dalej mniejszość wydaje te pieniądze w nieodpowiedzialny sposób. zgadzam się, że takie sytuacje nie powinny być miejsca, ale spychanie odpowiedzialności za sytuację na rynku mieszkaniową na konsumentów pokazuje braki elementarnej wiedzy o ekonomii behawioralnej
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Clark-Kowalska pisze: śr sty 28, 2026 8:00 am Z tym że rodziny, który przewalają 800 plus na hybrydki i fajki to jest margines społeczny, który najbardziej rzuca się w oczy, ale którego w PL jest naprawdę mało. Jeżeli przy przydzielaniu tego typu benefitów państwo przyjmie kryteria dochodowe, to stanie się to kolejnym zasiłkiem dla najbiedniejszych, pogłębiając mentalne rozwarstwienie społeczne. Już widzę oczami wyobraźni te przepychanki starszych dzieci w szkołach podstawowych: „A moi rodzice nie biorą 800 plus, bo są bogaci, a Twoi pewnie biedni, bo masz ch*jowe buty, więc na pewno biorą”. xd Wokół 800 plus narosło mnóstwo mitów napędzanych przez liberalne media i celebrytów pokroju Agaty Młynarskiej (mam na myśli jej„ikoniczne” słowa o polskich rodzinach nad morzem), ale badania pokazują, że ta kasa pomaga wielu rodzinom, i jest swoistą poduszką bezpieczeństwa w przypadku groźby utraty pracy (może raczej malutką podusią, ale zawsze jakąś).
Dokładnie. Badania są obiektywne i faktycznie wynika z nich, że 500+ pomogło wielu dzieciom nie żyć w biedzie. Myślę, że część z nas była takimi dziećmi i wiele by dała, żeby wtedy było takie wsparcie. Sama pamiętam okres, kiedy tata stracił pracę i nosiłam dresy po starszym bracie. Dziś za te 800 można kupic dziecku dobre nieobciachowe dresy w pepco, zaplacic za awaryjnego lekarza czy zajecia dodatkowe.


Najgorsza patologia, z tego co wiem, nie dostaje tych pieniędzy w gotówce.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

jaskana pisze: śr sty 28, 2026 8:48 am okej, i to dalej mniejszość wydaje te pieniądze w nieodpowiedzialny sposób. zgadzam się, że takie sytuacje nie powinny być miejsca, ale spychanie odpowiedzialności za sytuację na rynku mieszkaniową na konsumentów pokazuje braki elementarnej wiedzy o ekonomii behawioralnej
Moim zdaniem ten skok cen wyniał też z rozwarstwienia społecznego. Mieszkania na kredyt kupiło dużo tzw. zwykłych rodzin. Ale też bardzo dużo dobrze zarabiających osób kupiło mieszkania za gotówkę. Po prostu jest spora grupa ludzi, których stać. Jak ja upowałam swoje puerwsze mieszkanie - za gotówkę kupowało okolo 70% w skali kraju (cześć pewnie zmieniała na większe). Od mojego dewelopera jeszcze więcej (było sporo tzw. pierwszych mieszkań o nieduzym metrazu). Kupowaly pary i single z korpo. Czasem jakiś senior zamienial na wygodniejsze.
PrincessKitty
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 8:42 am Tak dokładnie jest. Warunek: dobry partner. I tak samo jest ze wszystkim innym: dziećmi, psami, kotami, itp. U mnie w pracy dziewczyny w udanych związkach, dzieciate specjalnie czasem przesadnie marudzą, bo ludzie rzadko tolerują, kiedy powiesz "jestem szcześliwą mężatką, nie męczę się przy mężu, spędzamy ambitnie czas razem, mamy dzieci, o które dbamy, które kochamy ponad wszystko i w niczym nas nie ogarniczają". Taki tekst mało kto "wybaczy", od razu usłyszysz, że "jak to nie ograniczają, przecież nie mogłaś jechać do... bo dzieci miały gluta". No tak, tak to jest, że życie nie składa się z samych fiołków i brokatu, czasem chorujemy, czasem się poklócimy, ale to nie jest złe życie i ograniczenia. Ograniczenie to toksyczny mąż, który na nic nie pozwala i dyryguje. Równie dobrze takim ograniczeniem może być samotność dla osoby, która nie potrafi sama wyjść do kina czy wyjechać na urlop.
Zgadzam się, że potrzebny jest do tego dobry partner, ale potrzeba do tego również dobrej relacji z samą sobą, co dla wielu lasek jest często fizycznie niemożliwe, bo wiecznie ktoś inny jest w centrum ich uwagi.

Też jestem szczęśliwą, spełniającą się w życiu mężatką, której małżeństwo w żaden sposób nie ogranicza. Natomiast nie da się stworzyć zdrowej relacji z partnerem (i partnerką, to dotyczy wszystkich związków i wszystkich płci), jeśli nie potrafi się być samą/samym z sobą. Treści, które mówią i *single era*, skupiają się na tym, żeby będąc w singielstwie nie gonić od razu za chłopem, tylko poznać siebie, ustalić jakiekolwiek standardy dot. życia/siebie/związku i mieć najpierw dobrą relację z sobą. Wiele lasek (facetów pewnie też, ale znam/widzę głównie laski z takim podejściem) są często tak zdesperowane, żeby z jednego związku wejść od razu w drugi, że 1. Nie przerabiają (ewentualnych) złych rzeczy z poprzedniego związku 2. Nie mają pojęcia, kim są- co lubią, jak spędzają wolny czas, jaką mają pasje, zainteresowania, jakie są ich mocne strony itd. 3. Przegapiają czerwone flagi u potencjalnych facetów.

Takie laski, które nie znają siebie, nie mają zainteresowań (bo kiedy miały je rozwijać), nie poświęcają czasu na swój rozwój itd. stają się później właśnie tymi koleżankami z pracy, które krzywią się, kiedy inna kobieta mówi "jestem szcześliwą mężatką, nie męczę się przy mężu, spędzamy ambitnie czas razem, mamy dzieci, o które dbamy, które kochamy ponad wszystko i w niczym nas nie ogarniczają", bo dla nich centrum wszechświata jest najpierw szukanie chłopa, potem tenże, a potem dzieci. Nie wiedzą tak naprawdę, kim naprawdę są, co lubią itd. Nawet nie zastanawiają się nad tym, czy chciałaby się jakoś same rozwijać, w jaki sposób spędzać czas, który nie jest pracą/ogarnianiem domu/zajmowaniem się dziećmi. Dodajmy do tego kulturę i społeczeństwo, które singielstwo u kobiet traktują jako ICH problem. Wiele lasek jest też uzależnionych od male validation, co jest skutkiem patriarchatu.

Dlatego też, pomimo, iż nie jestem grupą docelową, ZDROWY kontent o ZDROWYM singielstwie będę zawsze propsować.
erwer133
ŚpioszkiKenzo
Posty: 3
Rejestracja: czw cze 27, 2024 10:38 pm

Post autor: erwer133 »

123wiosna123 pisze: śr sty 28, 2026 8:43 am Nie, nie jest takich ludzi malo którzy sa patologią. Juz pisałam i napisze jeszcze raz - z uwagi na moją pracą mam do czynienia z takimi ludźmi i wcale nie jest ich malo.
Jeśli ktos sam nie potrafi utrzymać dzieci to nie powinien ich miec i tyle. Rozumiem ze mozna miec wypadek, nie pracować ale dziecko ma sie jednak z kimś. Druga osoba tez moze pracować. 800 plus moze byc poduszka bezpieczeństwa ale dla osób ktore i tak pracują a nie ze jakos to bedzie hehe po co pracować. Jeśli w ogole ma byc 800 plus to dla wszystkich
Tak, takich ludzi jest bardzo mało a twój dowód anegdotyczny to nie dowód.

Wszelkie próby krytyki 500/800+ zawsze kończą się na opowieściach typu znam patorodzinkę która coś coś tam i dostaje tyle a tyle za nic a nie powinni albo na najzwyklejszym analfabetyzmie polityczno-ekonomicznym zwanym neoliberalizmem, niestety nadal bardzo popularnym w Polsce.
duppajasio
Koczkodan
Posty: 107
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 8:58 am Dokładnie. Badania są obiektywne i faktycznie wynika z nich, że 500+ pomogło wielu dzieciom nie żyć w biedzie. Myślę, że część z nas była takimi dziećmi i wiele by dała, żeby wtedy było takie wsparcie. Sama pamiętam okres, kiedy tata stracił pracę i nosiłam dresy po starszym bracie. Dziś za te 800 można kupic dziecku dobre nieobciachowe dresy w pepco, zaplacic za awaryjnego lekarza czy zajecia dodatkowe.


Najgorsza patologia, z tego co wiem, nie dostaje tych pieniędzy w gotówce.
W czasie kiedy wprowadzono 500+, to było naprawdę dużo. Znam ludzi, pracujących, uczciwych, ale po prostu biednych, którym ta kasa bardzo pomogła. Mogli dzięki niej zapisać dziecko na jakieś wymarzone lekcje albo sami zrobić jakiś kurs, żeby podnieść kwalifikacje. Wiem, że całkiem wielu matkom pozwoliło to zainwestować we własną małą działalność. Niby nic, ale kiedy żyjesz pod kreską, to robi dużą różnicę.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

PrincessKitty pisze: śr sty 28, 2026 9:03 am Zgadzam się, że potrzebny jest do tego dobry partner, ale potrzeba do tego również dobrej relacji z samą sobą, co dla wielu lasek jest często fizycznie niemożliwe, bo wiecznie ktoś inny jest w centrum ich uwagi.

Też jestem szczęśliwą, spełniającą się w życiu mężatką, której małżeństwo w żaden sposób nie ogranicza. Natomiast nie da się stworzyć zdrowej relacji z partnerem (i partnerką, to dotyczy wszystkich związków i wszystkich płci), jeśli nie potrafi się być samą/samym z sobą. Treści, które mówią i *single era*, skupiają się na tym, żeby będąc w singielstwie nie gonić od razu za chłopem, tylko poznać siebie, ustalić jakiekolwiek standardy dot. życia/siebie/związku i mieć najpierw dobrą relację z sobą. Wiele lasek (facetów pewnie też, ale znam/widzę głównie laski z takim podejściem) są często tak zdesperowane, żeby z jednego związku wejść od razu w drugi, że 1. Nie przerabiają (ewentualnych) złych rzeczy z poprzedniego związku 2. Nie mają pojęcia, kim są- co lubią, jak spędzają wolny czas, jaką mają pasje, zainteresowania, jakie są ich mocne strony itd. 3. Przegapiają czerwone flagi u potencjalnych facetów.

Takie laski, które nie znają siebie, nie mają zainteresowań (bo kiedy miały je rozwijać), nie poświęcają czasu na swój rozwój itd. stają się później właśnie tymi koleżankami z pracy, które krzywią się, kiedy inna kobieta mówi "jestem szcześliwą mężatką, nie męczę się przy mężu, spędzamy ambitnie czas razem, mamy dzieci, o które dbamy, które kochamy ponad wszystko i w niczym nas nie ogarniczają", bo dla nich centrum wszechświata jest najpierw szukanie chłopa, potem tenże, a potem dzieci. Nie wiedzą tak naprawdę, kim naprawdę są, co lubią itd. Nawet nie zastanawiają się nad tym, czy chciałaby się jakoś same rozwijać, w jaki sposób spędzać czas, który nie jest pracą/ogarnianiem domu/zajmowaniem się dziećmi. Dodajmy do tego kulturę i społeczeństwo, które singielstwo u kobiet traktują jako ICH problem. Wiele lasek jest też uzależnionych od male validation, co jest skutkiem patriarchatu.

Dlatego też, pomimo, iż nie jestem grupą docelową, ZDROWY kontent o ZDROWYM singielstwie będę zawsze propsować.
Ja też jestem za zdrowym singielstwem. Ogólnie demonizowanie wyboru osób, które chcą być same, chcą pracować nad sobą jest dla mnie dziwne. I chyba robią to główie, albo te babki, o których piszesz albo faceci, dla których "nie starczyło kobiet".
Dziewczyny będąc poza związkiem potrafią bardzo fajnie wykorzystywać czas. Z korzyścią dla innych. Jak widzę kolejny wpis typu "tylko im w głowie podróże do Mokebe, seriale, paznokcie i winko" to mnie krew zalewa. Szkoda, że nikt nie patrzy na mnóstwo zawodów czy działalności społecznych, którym poświęcają się takie dziewczyny.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3880
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Nie wierzę w to pitolenie, że dziecko nic nie zmienia i nic w niczym nie ogranicza. To jest jeden z największych mitów, które się pojawiają, także w social mediach, kiedy mamy usiłują udowodnić, jak to się nic nie zmieniło. Gówno prawda! Jeśli się nic nie zmieniło po przyjściu dziecka, to znaczy, że to jest temat dla opieki społecznej, bo to jest po prostu niemożliwe. Dziewczyny, nie mówię, że dziecko nie może dawać szczęścia, nie mówię, że wychowanie dzieci nie może sprawiać satysfakcji, bo może i , ale nie mówcie mi takich głupot! Proste przykłady: nie wiem, mam ochotę rzucić wszystko i wyjechać za granicę czy dostawałam propozycję bardzo korzystnej zawodowo relokacji za granicę. Czy z dzieckiem mogę się tak swobodnie wyprowadzić? Nie mogę! Źle się teraz czuję, mam ochotę po prostu leżeć w łóżku i odpocząć, a z dzieckiem tego nie zrobię. Chcę pójść na dodatkowy kurs czy studia - mogę , ale to kosztem czasu dla dziecka, chcę spontanicznie wyjść z domu wieczorem - nawet tego nie można najczęściej. Proszę Was, nie mówcie takich bzdur! To naprawdę jest frustrujące. najlepsze, najbardziej kochające matki przyznają, że życie po dziecku zmienia się diametralnie i to jest po prostu rewolucja życiowa. Nie mówię, że gorzej czy lepiej, po prostu inaczej. Nie mówcie, że dziecko to nie jest ograniczenie, bo jeśli nic się nie zmieniło, to naprawdę jest coś nie tak. Albo nie zajmujecie się dzieckiem, albo jesteście bardzo zamożne i macie mnóstwo opiekunek an dzień i na noc lub rodzina Wam to dziecko wychowuje.