gunernialne pisze: ↑czw lip 16, 2026 12:09 am
Moim zdaniem skala popularności Bad Bunnego, którą możemy odczuwać w Polsce to jakiś scam xd
Większość ludzi zna pewnie 2-3 utwory max, ale wytworzyła się wokół niego jakaś warszawska samonapędzająca się machina, w której ludzie udają, że są wielkimi fanami xd
Osobiście mam w głowie jedną jego piosenkę i zero chęci na poznanie kolejnych
Podobnie widzę u nas sytuację Beyonce chociażby xd
Wypowiem się może jako osoba, która była na koncercie BB i generalnie się nim jara (ale też może niezbyt reprezentatywna, bo znam hiszpański xd).
Wydaje mi się, że tych dwóch gwiazd raczej nie można za bardzo ze sobą porównywać, bo jedna z nich jest definicją mainstreamu i jakiegoś takiego koniunkturalizmu (?), druga jest underdogiem z w praktyce to quasi-kolonii USA która wybiła się do mainstreamu trochę inaczej - tzn. najpierw zdobyła wielką sławę na Karaibach, potem w LATAM, aż w końcu USA nie mogło ignorować zjawiska. Dodajmy do tego to, że chłop nie wstydzi się korzeni (jest na YT 2h doskonała analiza z odniesieniami do historii/sztuki/literatury/zjawiskach kulturowych w PR z którego były czerpane elementy na DTMF, jest po hiszpańsku niestety, nazywa się " Una ODA a la CULTURA PUERTORRIQUEÑA - Análisis de 'DeBÍ TiRAR MáS FOToS')", wypiął się na to "Co należy" i mówi cały czas po hiszpańsku, także na koncertach, wzniósł do rangi symbolu coś, co było wstydliwe i absolutnie wyrażające "niższość', czyli kapelusz słomkowy+ maczeta (zwłaszcza na Karaibach), a z perspektywy LATAM to jest ktoś, kto po prostu wyważył drzwi w Stanach ludziom i wypromował gatunek właściwy dla regionu do mainstreamu - przypominam, że jeszcze niedawno Ricky Martin musiał śpiewać po angielsku i udawać że jest z Ameryki. Mi zdecydowanie bardziej podchodzi album "Un Verano Sin Ti" ("Lato bez Ciebie") bo naprawdę robi rzeczy emocjonalnie człowiekowi w środku ;p I miesza radość, smutek za tym co minęło i chyba poczucie dorastania (?).
Po prostu wydaje mi się, że żeby zrozumieć fenomen, akurat w tym wypadku trzeba zrozumieć kontekst kulturowy i geopolityczny (to wymienianie wszystkich krajów na super bowl też nie jest przypadkiem; LATAM walczy o nazywanie kontynentu AMERYKĄ od x lat, a dla wszystkich Ameryka=USA) i to, że region dzięki BB jest na ustach świata jest absolutnie nowy i przełomowy.
Wiadomo, pewnie częsciowo to warszawskie zapalenie opon mózgowych, ale uważam jednak że to jest naprawdę niesamowity artysta do którego można pokręcić tyłkiem w kuchni jak nie rozumiesz tekstu, poznać kulturę latynoamerykańską, jak znasz hiszpański to pewnie trochę się powzruszać nawet jeśli muzyka jest wesoła i w drugą stronę. ALE TEŻ NIE ZAPOMINAJMY że to miliarder i wierzę, że przez to jest zepsuty i nie powinien nim być, bo na świecie nie powinno być miliarderów
