Alek88 pisze: ↑śr cze 03, 2026 7:43 am
Ale to nie jest zasługa Zelenskiego, że Ukraina leży akurat między Polską a Rosja xd Ukraincy nie umierają za nas, tylko za swój kraj i siebie samych. Żadnej łaski nam nie robią. Plus ukraińscy politycy mówią wprost, że chcą być gospodarczo dominującą siła w regionie i już nieraz pokazali, że w interesach są bezwzględni, vide afera z ukraińskim zbożem, choć tu Polacy w dużej mierze też sami zawinili
Moja niepopularna opinia: mam nadzieję, że Ukraina nie wejdzie do Unii w ciągu najbliższych 30 lat i że Ukraincy nie będą mieć po wojnie żadnych preferencyjnych warunków jeśli chodzi o wjazd na tereny unijne a już zwłaszcza pracę tutaj.
Ale w punkt. My musimy im postawić takie obwarowania wejścia po tej wojnie, jak UK postawiła reszcie kontynentu po brexicie. I nam jest to bardziej potrzebne, niż UK. Oni nie tylko są bezwzględni biznesowo, ale też niestety technologicznie i organizacyjnie, a także kreatywnie bardziej konkurencyjni od nas. No nie ma co się czarować, obserwuję ich rynek w różnych sektorach, jak np. AI, zaawansowane technologie i przemysł ciężki, a nawet moda i beauty, widzę też, jak ich biznesy wyglądają na miejscu w Polsce w porównaniu z polskimi biznesami i muszę powiedzieć, że raz: wypadają one często lepiej, w porównaniu z naszymi (choć i my ostatnio szybko nadganiamy, ale właśnie, gonimy za krajem gorzej rozwiniętym od nas, co samo w sobie powinno być niepokojące). Tam jest przeogromny potencjał, którego nie możemy lekceważyć. Powinniśmy realistycznie i niestety brutalnie ocenić swoje szanse w starciu z tym potencjałem. Póki co stoimy na straconej pozycji. Oni sobie z tego zdają sprawę i dlatego nas lekceważą i pomijają, bo oni aspirują do "prawdziwego" zachodu i to z nim chcą robić biznesy, tam też jest większy potencjał czysto ekonomiczny dla nich. Jednocześnie mentalnościowo, przykro mi to mówić, ale na własne oczy widziałam, jest to często właśnie taka wschodnia dzicz, którą, podobnie jak nas 30 lat temu, należy dopiero przysposobić do standardów zachodnich. My od ilu lat jesteśmy w tym procesie, a i tak prędzej, czy później wyjdzie prawdziwa natura, przez co mam na myśli, że my tak naprawdę nie należymy mentalnie do strefy zachodu, tylko bardziej wschodu, przy czym w zależności od regionu jest bardziej lub mniej zabarwienie jakimiś elementami zachodu. O ile my jesteśmy pod tym względem przemieszani, to tam już nie ma żadnej wątpliwości, do jakiej mentalnej i kulturowej strefy wpływu należą. I chociażby z tego powodu nie powinni, ani za 30 lat, ani nigdy należeć do UE. My się załapaliśmy, ale widzimy, z jakim skutkiem, ile lat problemy robiliśmy, podobnie, jak nasze tak ukochane "Bratanki". A to właśnie przez mentalność, która tak bardzo różni się od tamtejszej. To, że dany kraj geograficznie leży w Europie, nie znaczy, że mentalnie w niej leży. Na tej zasadzie moglibyśmy Turcję równie dobrze przyjąć (oczywiście już jest taki "pomysł" od dawna). Odpowiedzmy dobie na pytanie, kogo wielokrotnie do władzy wybieraliśmy i nadal wybieramy. Nikt nam spluwy do głowy nie przykłada, po prostu pewne argumenty przemawiają do nas bardziej, niż inne. To samo na Ukrainie, oni mają swoje racje i ani im w to graj, żeby dostosowywać się do standardów starego zachodu. Im dłużej na to patrzę, tym bardziej widzę w tym syndrom "dej", ale co w zamian. Strefą buforową między Rosją zawsze będziemy i w naszym interesie jest, żeby za nami też była jeszcze jedna strefa buforowa. Oni się na nas oglądać nie będą, nie rozumiem, dlaczego my byśmy mieli. Co nie znaczy, że nie należy pomagać tym, którzy tego potrzebują i już tu są. Ale oni sobie też doskonale w większości sami radzą.