odnoszę się do propozycji reformy i skrócenia wymaganego stażu123wiosna123 pisze: ↑śr cze 03, 2026 11:21 am Jeśli aktorka w teatrze lalkarskim nie potrafi sama zarobić na swoj los to albo czas zmienić prace albo isc na drugi etat. Takie zycie. Nie wiem w czym ona ma byc lepsza od innych ludzi którzy robia na dwa etaty i nie maja za co zyc. Według mnie w niczym.
Jeśli chcesz się o czymś wypowiadać to tez fajnie mieć o tym jakakolwiek wiedzę. Od 2012 bądź 2013 roku przyjrci funkcjonariusze w jakiejkolwiek służbie nie odchodzą po 15 latach na emeryturze. Taka emerytura dotyczy ludzi przyjętych przed 2012 lub 2013 rokiem. Więc od ponad 10 lat nikt kto przyjął sie do służby nie pójdzie na emeryture po 15 latach służby. Swiat służb nie dziala tez tak ze bedziesz starszy to zapraszamy cie na stanowisko biurowe tylko stanowiska biurowe sa ograniczone i tez w większości obsadzone ludzmi po znajomosci. I to sie nie zmieni. Więc to o czym mowisz a nie masz o tym zielonego pojęcia sie nigdy nie zdarzy.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Mnóstwo rzeczy uczy i uwrażliwia. To nie jest żaden powód, aby komuś dopłacać do emerytury.duppajasio pisze: ↑śr cze 03, 2026 12:14 pm Teatr dla dzieci jest moim zdaniem akurat bardzo cenny, bo uczy i uwrażliwia, i nie powinno się tego dyskredytować. Jasne, że nie ratuje nikomu życia, ale jest dużo bardziej wartościowe od wielu innych rzeczy, na które wydaje się pieniądze.
I to jest ok, niech się opodatkują i ozusują. Państwo zamiast wziąć za dupę właściciela teatru albo muzeum, żeby wszyscy dostali umowy o pracę, to bierze za dupę podatnika. Czemu? Moim zdaniem temu, że nie będą atakować swoich i są dogadani. Państwo przy dotowaniu obiektów sztuki i inicjatyw artystycznych powinno weryfikować, czy są umowy o prace i uczciwe rozliczanie. Nie ma, to dotacji tez nie ma. To samo uważam o szpitalach. Do weryfikacji, czy lekarze się bawią w B2B na 100k i używanie państwowego sprzętu do prywatnych wizyt zanim pójdzie finansowanie od NFZ.duppajasio pisze: ↑śr cze 03, 2026 12:14 pm Po prostu powinny być sprawiedliwe składki od wszystkich umów, również o dzieło. To było w Polsce bardzo nadużywane kilkanascie lat temu i wielu ludzi pracowało na przedłużana umowę o dzieło tam, gdzie należała się umowa o pracę lub zlecenie. Ale teraz udokumentowane umowy cywilnoprawne można wliczyć do stażu pracy (polecam to zrobić na platformie zusu). A na pewno najbardziej nienormalne jest to, że w podobno 20 gospodarce świata ludziom nie wystarczy jedna praca, żeby żyć w miarę dobrze! To jest największy skandal niestety.
Druga sprawa to podnoszenie głosu, ze to przecież dostaną najbiedniejsi artyści, a nie jacyś bogacze. Tak, serio? Tak jak przy COVID dostali ubodzy tacy jak bracia Golec? Przy COVID 2/3 moich znajomych z pracy na działalnościach pobrało jakieś dotacje nie wiadomo na co i się śmiali w twarz tym na UOP. Ludzie mający pieniądze. Tak jest zawsze.
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Nie wiem z kim dyskutujesz, ale nie ze mną. Chyba z samą sobą. Pisałam wcześniej, że jestem przeciwko dopłatom i dlaczego tak uważam. Zobacz sobie moje posty.lalisa pisze: ↑śr cze 03, 2026 2:01 pm Mnóstwo rzeczy uczy i uwrażliwia. To nie jest żaden powód, aby komuś dopłacać do emerytury.
I to jest ok, niech się opodatkują i ozusują. Państwo zamiast wziąć za dupę właściciela teatru albo muzeum, żeby wszyscy dostali umowy o pracę, to bierze za dupę podatnika. Czemu? Moim zdaniem temu, że nie będą atakować swoich i są dogadani. Państwo przy dotowaniu obiektów sztuki i inicjatyw artystycznych powinno weryfikować, czy są umowy o prace i uczciwe rozliczanie. Nie ma, to dotacji tez nie ma. To samo uważam o szpitalach. Do weryfikacji, czy lekarze się bawią w B2B na 100k i używanie państwowego sprzętu do prywatnych wizyt zanim pójdzie finansowanie od NFZ.
Druga sprawa to podnoszenie głosu, ze to przecież dostaną najbiedniejsi artyści, a nie jacyś bogacze. Tak, serio? Tak jak przy COVID dostali ubodzy tacy jak bracia Golec? Przy COVID 2/3 moich znajomych z pracy na działalnościach pobrało jakieś dotacje nie wiadomo na co i się śmiali w twarz tym na UOP. Ludzie mający pieniądze. Tak jest zawsze.
Jednocześnie uwazam, ze warto sie pohamować z pisaniem, ze czyjaś praca jest nic nie warta czy niepotrzebna, bo tak naprawdę to dotyczy większości ludzi poza kilkoma podstawowymi branżami. Nie można mówić, że się jest za sprawiedliwością, a potem poprawiać sobie samopoczucie cudzym kosztem.
Ale w punkt. My musimy im postawić takie obwarowania wejścia po tej wojnie, jak UK postawiła reszcie kontynentu po brexicie. I nam jest to bardziej potrzebne, niż UK. Oni nie tylko są bezwzględni biznesowo, ale też niestety technologicznie i organizacyjnie, a także kreatywnie bardziej konkurencyjni od nas. No nie ma co się czarować, obserwuję ich rynek w różnych sektorach, jak np. AI, zaawansowane technologie i przemysł ciężki, a nawet moda i beauty, widzę też, jak ich biznesy wyglądają na miejscu w Polsce w porównaniu z polskimi biznesami i muszę powiedzieć, że raz: wypadają one często lepiej, w porównaniu z naszymi (choć i my ostatnio szybko nadganiamy, ale właśnie, gonimy za krajem gorzej rozwiniętym od nas, co samo w sobie powinno być niepokojące). Tam jest przeogromny potencjał, którego nie możemy lekceważyć. Powinniśmy realistycznie i niestety brutalnie ocenić swoje szanse w starciu z tym potencjałem. Póki co stoimy na straconej pozycji. Oni sobie z tego zdają sprawę i dlatego nas lekceważą i pomijają, bo oni aspirują do "prawdziwego" zachodu i to z nim chcą robić biznesy, tam też jest większy potencjał czysto ekonomiczny dla nich. Jednocześnie mentalnościowo, przykro mi to mówić, ale na własne oczy widziałam, jest to często właśnie taka wschodnia dzicz, którą, podobnie jak nas 30 lat temu, należy dopiero przysposobić do standardów zachodnich. My od ilu lat jesteśmy w tym procesie, a i tak prędzej, czy później wyjdzie prawdziwa natura, przez co mam na myśli, że my tak naprawdę nie należymy mentalnie do strefy zachodu, tylko bardziej wschodu, przy czym w zależności od regionu jest bardziej lub mniej zabarwienie jakimiś elementami zachodu. O ile my jesteśmy pod tym względem przemieszani, to tam już nie ma żadnej wątpliwości, do jakiej mentalnej i kulturowej strefy wpływu należą. I chociażby z tego powodu nie powinni, ani za 30 lat, ani nigdy należeć do UE. My się załapaliśmy, ale widzimy, z jakim skutkiem, ile lat problemy robiliśmy, podobnie, jak nasze tak ukochane "Bratanki". A to właśnie przez mentalność, która tak bardzo różni się od tamtejszej. To, że dany kraj geograficznie leży w Europie, nie znaczy, że mentalnie w niej leży. Na tej zasadzie moglibyśmy Turcję równie dobrze przyjąć (oczywiście już jest taki "pomysł" od dawna). Odpowiedzmy dobie na pytanie, kogo wielokrotnie do władzy wybieraliśmy i nadal wybieramy. Nikt nam spluwy do głowy nie przykłada, po prostu pewne argumenty przemawiają do nas bardziej, niż inne. To samo na Ukrainie, oni mają swoje racje i ani im w to graj, żeby dostosowywać się do standardów starego zachodu. Im dłużej na to patrzę, tym bardziej widzę w tym syndrom "dej", ale co w zamian. Strefą buforową między Rosją zawsze będziemy i w naszym interesie jest, żeby za nami też była jeszcze jedna strefa buforowa. Oni się na nas oglądać nie będą, nie rozumiem, dlaczego my byśmy mieli. Co nie znaczy, że nie należy pomagać tym, którzy tego potrzebują i już tu są. Ale oni sobie też doskonale w większości sami radzą.Alek88 pisze: ↑śr cze 03, 2026 7:43 am Ale to nie jest zasługa Zelenskiego, że Ukraina leży akurat między Polską a Rosja xd Ukraincy nie umierają za nas, tylko za swój kraj i siebie samych. Żadnej łaski nam nie robią. Plus ukraińscy politycy mówią wprost, że chcą być gospodarczo dominującą siła w regionie i już nieraz pokazali, że w interesach są bezwzględni, vide afera z ukraińskim zbożem, choć tu Polacy w dużej mierze też sami zawinili
Moja niepopularna opinia: mam nadzieję, że Ukraina nie wejdzie do Unii w ciągu najbliższych 30 lat i że Ukraincy nie będą mieć po wojnie żadnych preferencyjnych warunków jeśli chodzi o wjazd na tereny unijne a już zwłaszcza pracę tutaj.
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Zgadzam się w wielu punktach. Polska w latach 90 też była w podobnym miejscu. Byliśmy drapieżnym krajem, nastawionym na biznes, rozwój, ale też bardzo okrutnym i nie liczącym się z własnymi obywatelami. Przed wejściem do Unii też musieliśmy spełnić wyśrubowane warunki i inne kraje patrzyły na nas nie jak na biedaków, ale jak na zagrożenie konkurencją. Pamiętacie kampanię Polski Hydraulik? Ona powstała w odpowiedzi na postulaty zamknięcia francuskiego rynku dla Polaków.Verbena95 pisze: ↑śr cze 03, 2026 3:49 pm Ale w punkt. My musimy im postawić takie obwarowania wejścia po tej wojnie, jak UK postawiła reszcie kontynentu po brexicie. I nam jest to bardziej potrzebne, niż UK. Oni nie tylko są bezwzględni biznesowo, ale też niestety technologicznie i organizacyjnie, a także kreatywnie bardziej konkurencyjni od nas. No nie ma co się czarować, obserwuję ich rynek w różnych sektorach, jak np. AI, zaawansowane technologie i przemysł ciężki, a nawet moda i beauty, widzę też, jak ich biznesy wyglądają na miejscu w Polsce w porównaniu z polskimi biznesami i muszę powiedzieć, że raz: wypadają one często lepiej, w porównaniu z naszymi (choć i my ostatnio szybko nadganiamy, ale właśnie, gonimy za krajem gorzej rozwiniętym od nas, co samo w sobie powinno być niepokojące). Tam jest przeogromny potencjał, którego nie możemy lekceważyć. Powinniśmy realistycznie i niestety brutalnie ocenić swoje szanse w starciu z tym potencjałem. Póki co stoimy na straconej pozycji. Oni sobie z tego zdają sprawę i dlatego nas lekceważą i pomijają, bo oni aspirują do "prawdziwego" zachodu i to z nim chcą robić biznesy, tam też jest większy potencjał czysto ekonomiczny dla nich. Jednocześnie mentalnościowo, przykro mi to mówić, ale na własne oczy widziałam, jest to często właśnie taka wschodnia dzicz, którą, podobnie jak nas 30 lat temu, należy dopiero przysposobić do standardów zachodnich. My od ilu lat jesteśmy w tym procesie, a i tak prędzej, czy później wyjdzie prawdziwa natura, przez co mam na myśli, że my tak naprawdę nie należymy mentalnie do strefy zachodu, tylko bardziej wschodu, przy czym w zależności od regionu jest bardziej lub mniej zabarwienie jakimiś elementami zachodu. O ile my jesteśmy pod tym względem przemieszani, to tam już nie ma żadnej wątpliwości, do jakiej mentalnej i kulturowej strefy wpływu należą. I chociażby z tego powodu nie powinni, ani za 30 lat, ani nigdy należeć do UE. My się załapaliśmy, ale widzimy, z jakim skutkiem, ile lat problemy robiliśmy, podobnie, jak nasze tak ukochane "Bratanki". A to właśnie przez mentalność, która tak bardzo różni się od tamtejszej. To, że dany kraj geograficznie leży w Europie, nie znaczy, że mentalnie w niej leży. Na tej zasadzie moglibyśmy Turcję równie dobrze przyjąć (oczywiście już jest taki "pomysł" od dawna). Odpowiedzmy dobie na pytanie, kogo wielokrotnie do władzy wybieraliśmy i nadal wybieramy. Nikt nam spluwy do głowy nie przykłada, po prostu pewne argumenty przemawiają do nas bardziej, niż inne. To samo na Ukrainie, oni mają swoje racje i ani im w to graj, żeby dostosowywać się do standardów starego zachodu. Im dłużej na to patrzę, tym bardziej widzę w tym syndrom "dej", ale co w zamian. Strefą buforową między Rosją zawsze będziemy i w naszym interesie jest, żeby za nami też była jeszcze jedna strefa buforowa. Oni się na nas oglądać nie będą, nie rozumiem, dlaczego my byśmy mieli. Co nie znaczy, że nie należy pomagać tym, którzy tego potrzebują i już tu są. Ale oni sobie też doskonale w większości sami radzą.
Nie zgadzam się tylko z tym, że Polska jest wciąż „wschodnia”. My się staliśmy innym społeczeństwem i też dlatego zwyczaje Ukraińców (bojki po koncertach, głośne granie z telefonu itp) są u nas tak krytykowane. U nas tak było jakoś w 1992. Poza tym politycy jak zwykle u nas kradną, ale obywatele działają zgodnie z prawem, pilnują się nawzajem, a czasem nawet sobie pomagają. W porównaniu z latami 90 prawie nie ma przemocy i korupcji wśród zwykłych ludzi. To jest niesamowita zmiana, „wschodnie” społeczeństwo jest przyzwyczajone do prawa siły i sprytu, a my już z tego wyszliśmy. Nie mówię tego, żeby piać, jacy to jesteśmy niby lepsi, po prostu przeszliśmy długą drogę dzięki naszej ciężkiej pracy. Inni też przejdą, ale są w innym miejscu niż my.
A ja się nie zgodzę, w takiej Warszawie może tak ale pojedź godzinę za Warszawę, obojętnie w która stronę - inny świat.duppajasio pisze: ↑śr cze 03, 2026 4:06 pm
Nie zgadzam się tylko z tym, że Polska jest wciąż „wschodnia”. My się staliśmy innym społeczeństwem
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Zgadzam się. Ze swoich obserwacji, co do mentalności ich, to jako młoda dziewczyna (matura-studia, przed 2014 inwazja Rosjan) miałam chłopaka z matką Ukrainka. Wychowany w Polsce, ale w Lwowie miał znajomych, rodzinę etc.wiec jeździliśmy tam. I ich mentalność to był dla mnie szok, a mówię tu o też o studentach. Z jednej strony skrajny niczym nieuzasadniony nacjonalizm, wszystko co ukraińskie lepsze(gdzie w Polsce raczej zawsze było w drugą stronę, mocno krytykowano ubrania 'patriotyczne' czy jakieś ugrupowania typu ONR ), do tego stopnia, że w klubach leciały remixy piosenek patriotycznychVerbena95 pisze: ↑śr cze 03, 2026 3:49 pm Ale w punkt. My musimy im postawić takie obwarowania wejścia po tej wojnie, jak UK postawiła reszcie kontynentu po brexicie. I nam jest to bardziej potrzebne, niż UK. Oni nie tylko są bezwzględni biznesowo, ale też niestety technologicznie i organizacyjnie, a także kreatywnie bardziej konkurencyjni od nas. No nie ma co się czarować, obserwuję ich rynek w różnych sektorach, jak np. AI, zaawansowane technologie i przemysł ciężki, a nawet moda i beauty, widzę też, jak ich biznesy wyglądają na miejscu w Polsce w porównaniu z polskimi biznesami i muszę powiedzieć, że raz: wypadają one często lepiej, w porównaniu z naszymi (choć i my ostatnio szybko nadganiamy, ale właśnie, gonimy za krajem gorzej rozwiniętym od nas, co samo w sobie powinno być niepokojące). Tam jest przeogromny potencjał, którego nie możemy lekceważyć. Powinniśmy realistycznie i niestety brutalnie ocenić swoje szanse w starciu z tym potencjałem. Póki co stoimy na straconej pozycji. Oni sobie z tego zdają sprawę i dlatego nas lekceważą i pomijają, bo oni aspirują do "prawdziwego" zachodu i to z nim chcą robić biznesy, tam też jest większy potencjał czysto ekonomiczny dla nich. Jednocześnie mentalnościowo, przykro mi to mówić, ale na własne oczy widziałam, jest to często właśnie taka wschodnia dzicz, którą, podobnie jak nas 30 lat temu, należy dopiero przysposobić do standardów zachodnich. My od ilu lat jesteśmy w tym procesie, a i tak prędzej, czy później wyjdzie prawdziwa natura, przez co mam na myśli, że my tak naprawdę nie należymy mentalnie do strefy zachodu, tylko bardziej wschodu, przy czym w zależności od regionu jest bardziej lub mniej zabarwienie jakimiś elementami zachodu. O ile my jesteśmy pod tym względem przemieszani, to tam już nie ma żadnej wątpliwości, do jakiej mentalnej i kulturowej strefy wpływu należą. I chociażby z tego powodu nie powinni, ani za 30 lat, ani nigdy należeć do UE. My się załapaliśmy, ale widzimy, z jakim skutkiem, ile lat problemy robiliśmy, podobnie, jak nasze tak ukochane "Bratanki". A to właśnie przez mentalność, która tak bardzo różni się od tamtejszej. To, że dany kraj geograficznie leży w Europie, nie znaczy, że mentalnie w niej leży. Na tej zasadzie moglibyśmy Turcję równie dobrze przyjąć (oczywiście już jest taki "pomysł" od dawna). Odpowiedzmy dobie na pytanie, kogo wielokrotnie do władzy wybieraliśmy i nadal wybieramy. Nikt nam spluwy do głowy nie przykłada, po prostu pewne argumenty przemawiają do nas bardziej, niż inne. To samo na Ukrainie, oni mają swoje racje i ani im w to graj, żeby dostosowywać się do standardów starego zachodu. Im dłużej na to patrzę, tym bardziej widzę w tym syndrom "dej", ale co w zamian. Strefą buforową między Rosją zawsze będziemy i w naszym interesie jest, żeby za nami też była jeszcze jedna strefa buforowa. Oni się na nas oglądać nie będą, nie rozumiem, dlaczego my byśmy mieli. Co nie znaczy, że nie należy pomagać tym, którzy tego potrzebują i już tu są. Ale oni sobie też doskonale w większości sami radzą.
Ja mieszkam mniej więcej godzinę za Warszawą i rodowici mieszkańcy "wychowują" Ukraińców. Niestety, to przepaść. Nie róbcie z Polski zaścianka, bo nim nie jest.
Choćby niedawny przykład z Warszawy. Warszawiakom i przyjezdnym znane jeziorko Balaton na Gocławiu a w nim żyjący od 20 lat sum. Już nie żyje, bo gość ze wschodu sobie pokłusował. Wiedział, że to jest zakazane i miał wszystko w pompie. I to jest ta różnica a takich przykładów niszczenia tego co u nas dobre, jest mnóstwo. Nie są tylko nagłaśniane bo teraz nic nie można powiedzieć. Jak się powie to jest się z automatu rosyjską onucą.
„Twój umysł odda ci dokładnie tyle, ile w niego włożysz.”
ja nawet powiedziałabym, żeby wyjechać z Bielan/Żoliborza/Woli i przejechać się na obie Pragi i wystarczy ;p Wiadomo, to nie jest Mołdawia, ale też nie oszukujmy się, to nie Monako
Super, że to piszesz! Sama jestem mocno na lewo, ale mnie strasznie w ogóle denerwuje lewica (polska ale też ogólnie) dlatego, że to jest kawiorowa lewica po studiach na mishu czy socjologii, która teraz nam, maluczkim będzie objaśniała świat i to jeszcze tonem, jakby mówiła do dzikiego. Do tego jeszcze obrażająca innych, sprowadzająca albo do zasiłkowca-nieroba, albo - ;p no naprawdę, odrobina wyobraźni wystarczy żeby zrozumieć chyba, że nie każdego stać na terapię i że są ważniejsze rzeczy w mieście niż zazielenienie każdego skwerku (przykładowo), bo np. ma się dziecko w przedszkolu do odebrania, a pracę znalazło się jedynie 1.5h od domu komunikacją miejską ;d I myślę też, że to powód niechęci społeczeństwa do dopłacania artystom, bo głosem w dyskusji są m.in Janda, Stuhr czy inna Ostaszewska które non stop wyrażają swoją wyższośćlalisa pisze: ↑śr cze 03, 2026 10:27 am
Mnie denerwuje bananowa lewica, bo jestem z prostej robolskiej rodziny i jak mi jakaś pindzia cmoka, co jej się należy za darmo, bo ona jest "artystką", to mam ochotę jej zasadzić kopa w dupę. Bo ci ludzie mają poczucie wyższości i mi się to nie podoba. To są czyste emocje. Ja tych ludzi NIE LUBIĘ.
No ale czym się różni artysta w teatrze lalkarskim od pani/pana w żabce, w rejestracji medycznej czy woźnej w szkole? Albo od studenta? Ci ludzie też są permanentni zatrudnieni na UZ za minimalną krajową. Za moment jak spoleczeństwo się trochę zestarzeje, to będzie wysyp tych na B2B bez emerytur, którym trzeba będzie dopłacać do świadczeń, bo nie uzbierali (choć wiadomo "wole b2b bo sobie odłoze sam i zarobię"
Moja koleżanka pracowała w pandemię w biurze nieruchomości, które wynajmowało obiekty na izolację osób z zagranicy jak przyjeżdżały do Polski do pracy w ramach agencji pracy tymczasowej.
Nawet sobie nie wyobrażacie jak Ukraińcy kradli wyposażenie mieszkań. Pamiętam jak opowiadała, że po zakończonej izolacji serwis sprzątający ogarniał mieszkania na przybycie kolejnej grupy. I dostawali telefony od osób sprzątających, że ukradziono pościel, naczynia, sztućce... Pamiętam, że kiedyś w mieszkaniu ostała się jedna szklanka
Z kompletu naczyń itd. na 5 osób odbywających izolację w tym samym mieszkaniu. Musieli wprowadzić kaucję i sprawdzać stan mieszkań za każdym razem, bo by nawet listwy przypodłogowe wynieśli gdyby mogli. 
Co ciekawe, Białorusini często są wrzucani do jednego worka z osobami z Ukrainy, a to kompletnie inna mentalność i nigdy nie było z nimi takich problemów.
Też pamiętam ze studiów, że osoby z Białorusi były znacznie bardziej pracowite, należały zawsze do najlepszych osób na roku, podczas gdy osoby z Ukrainy często wylatywały z uczelni, bo sądziły, że trója to im się po prostu należy.
Nawet sobie nie wyobrażacie jak Ukraińcy kradli wyposażenie mieszkań. Pamiętam jak opowiadała, że po zakończonej izolacji serwis sprzątający ogarniał mieszkania na przybycie kolejnej grupy. I dostawali telefony od osób sprzątających, że ukradziono pościel, naczynia, sztućce... Pamiętam, że kiedyś w mieszkaniu ostała się jedna szklanka
Co ciekawe, Białorusini często są wrzucani do jednego worka z osobami z Ukrainy, a to kompletnie inna mentalność i nigdy nie było z nimi takich problemów.
Też pamiętam ze studiów, że osoby z Białorusi były znacznie bardziej pracowite, należały zawsze do najlepszych osób na roku, podczas gdy osoby z Ukrainy często wylatywały z uczelni, bo sądziły, że trója to im się po prostu należy.
Białorusini są, uogolniajac, naprawdę w porządku. O wiele bardziej ich wolę jako imigrantów niz Ukraińców z tym ich UPA... przykre, że się nie mogą wyzwolić spod władzy batiuszki, to trochę jak europejska wersja Korei PN z ich dynastia Kimow. I tak jak Verbena napisała, Ukraińców gospodarczo nie należy lekceważyć, śmieszy mnie podejście niektórych ludzi na zasadzie "eee tam Ukraina, stepy, tam nic nie ma". No niestety ale gdyby nie lata życia pod ruskim butem i wschodnia mentalność i wszechobecna korupcja oni by nas ekonomicznie wyprzedzili już dawno o lata świetlne.
Białorusini tak naprawdę są bardzo zbliżeni do nas i kulturowo, i mentalnie - po prostu znaleźli się pod złymi rządami, ale raczej też zawsze dobrze nam życzyli. To naprawdę spoko ludzie i tak, zawsze pracowici, uczący się polskiego, zaradni i kulturalni.Clarion pisze: ↑śr cze 03, 2026 5:54 pm Moja koleżanka pracowała w pandemię w biurze nieruchomości, które wynajmowało obiekty na izolację osób z zagranicy jak przyjeżdżały do Polski do pracy w ramach agencji pracy tymczasowej.
Nawet sobie nie wyobrażacie jak Ukraińcy kradli wyposażenie mieszkań. Pamiętam jak opowiadała, że po zakończonej izolacji serwis sprzątający ogarniał mieszkania na przybycie kolejnej grupy. I dostawali telefony od osób sprzątających, że ukradziono pościel, naczynia, sztućce... Pamiętam, że kiedyś w mieszkaniu ostała się jedna szklankaZ kompletu naczyń itd. na 5 osób odbywających izolację w tym samym mieszkaniu. Musieli wprowadzić kaucję i sprawdzać stan mieszkań za każdym razem, bo by nawet listwy przypodłogowe wynieśli gdyby mogli.
Co ciekawe, Białorusini często są wrzucani do jednego worka z osobami z Ukrainy, a to kompletnie inna mentalność i nigdy nie było z nimi takich problemów.
Też pamiętam ze studiów, że osoby z Białorusi były znacznie bardziej pracowite, należały zawsze do najlepszych osób na roku, podczas gdy osoby z Ukrainy często wylatywały z uczelni, bo sądziły, że trója to im się po prostu należy.
Ja niestety też wraz z upływem czasu coraz mniej przychylnie patrzę na Ukraińców, generalnie przeraża mnie to, jak silny nacjonalizm tam rośnie - to wynoszenie Bandery na ołtarze jeszcze jakoś rozumiałam, bo to dosyć młode państwo i w sytuacji zagrożenia i mobilizacji - zwłaszcza że wschód i zachód są tak inne - potrzebny był jakiś bohater narodowy. Widzę jednak że z czasem jest już naprawdę ostre, agresywne "kto nie z nami ten przeciwko nam" odnoszące się już to wszystkiego: nie chcesz dać kolejnych środków jako kraj? odbierasz preferencyjne traktowanie w kraju? a nawet nie chcesz słuchać w pracy o wojnie? Nie mówisz wprost że "wszyscy Rosjanie to mordercy"? Mówisz coś o tym, że sytuacja jest niejednoznaczna? no niestety, wg nich jesteś dokładnie w tej samej kategorii co Rosjanin strzelający z broni do ukraińskiego dziecka. I jakieś pisanie alternatywnej historii, jakoby wszyscy byli idealni, a każdy kto mówiąc po ukraińsku robi siarę to "na pewno ruski z Donbasu podający się za Ukraińca żeby zniechęcać"
+ geopolityka i kwestie bogactw naturalnych + ta mentalność: obawiam się, że hodujemy sobie sami obok megazagrożenie
Ale ja nie napisałam, że czyjaś praca jest niepotrzebna, ale że niepotrzebne jest dopłacanie do cudzej pracy z budżetu państwa, bo ktoś rzekomo ma niską emeryturę. A konkretnie pisałam o artystach. Wychodzi na to, że się raczej zgadzamy. Jak cos tam nie na temat odpowiedziałam to sorry, ale mówiłam od początku, że mnie temat artystów nakręca i ja wtedy siedzę jak ten Ferdek Kiepski i opowiadam czemu ten Marian Paździoch to taka menda. xdduppajasio pisze: ↑śr cze 03, 2026 2:10 pm Jednocześnie uwazam, ze warto sie pohamować z pisaniem, ze czyjaś praca jest nic nie warta czy niepotrzebna, bo tak naprawdę to dotyczy większości ludzi poza kilkoma podstawowymi branżami. Nie można mówić, że się jest za sprawiedliwością, a potem poprawiać sobie samopoczucie cudzym kosztem.
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Widzę tolalisa pisze: ↑śr cze 03, 2026 7:54 pm Ale ja nie napisałam, że czyjaś praca jest niepotrzebna, ale że niepotrzebne jest dopłacanie do cudzej pracy z budżetu państwa, bo ktoś rzekomo ma niską emeryturę. A konkretnie pisałam o artystach. Wychodzi na to, że się raczej zgadzamy. Jak cos tam nie na temat odpowiedziałam to sorry, ale mówiłam od początku, że mnie temat artystów nakręca i ja wtedy siedzę jak ten Ferdek Kiepski i opowiadam czemu ten Marian Paździoch to taka menda. xd
Nie wiem jak u was, ale ja też słyszę i widzę więcej Ukraincow, widzę jak ich się pojawiło dużo na osiedlu (w ciagu roku), jak wiele jest kawiarni, knajp czy innych miejsc, gdzie tylko Ukraińcy i Ukrainki siedzą. Małe enklawy się tworzą.lalisa pisze: ↑wt cze 02, 2026 6:49 pm Ja się zgadzam. Zawsze byłam pro Ukraina. Generalnie naprdalamy się w tej Europie od wieków wszyscy ze wszystkimi i nie ma czegoś takiego, że jeden naród jest zły, a drugi jest bez win. Ale nie umiem zrozumieć, dlaczego oni nadal czczą tego Banderę i to mnie zniechęca. I nie ukrywam, że jest to dla mnie nieco niepokojące, że gdzie nie pójdę słyszę na ulicy ukraiński/rosyjski częściej niż polski i nie wyolbrzymiam teraz. Powiedzenie czegoś niepozytywnego o Ukraińcach nie oznacza od razu, że ktoś jest prorosyjski.
Ale jeszcze bardziej mnie dziwi, że widzę Murzynki z małymi dziećmi (skąd?), rodziny z Indii/Bangladeszu (małżenstwa z dziećmi), ostatnio rodzinę najpewniej z arabskiego kraju (kobieta z hidżabem) i ...5 dzieci.
Na moim osiedlu te zmiany w ciagu ROKU (!!!). NIE BYŁO ICH WCZEŚNIEJ.
Nie wiem skąd i kto to, obawiam się, że mogą być z UK czy Niemiec, Francji, uciekają póki mają pieniądze widząc super filmiki na tiktoku jaka to Polska jest super, czysta i bez problemu z dzikusami. Albo jakaś dziwna imigracja, ale na jakich zasadach i akurat teraz?
Tylko ze robi się problem dla młodych ludzi w Polsce - już mieszkania są drogie, w dużych miastach wykupywane za gotówkę przez obcokrajowców/koncerny.
Nie da się zrobić tak by mieszkania w Polsce mógł kupić obywatel Polski?
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Z Indii jest trochę pracowników w IT. Kobieta z jednym dzieckiem (raczej nie z piątką) to może być żona Polaka. Nie wiem, w jakim mieście jesteś, ale to mogą być też turyści. Nie sądzę, żeby przenosili się z Niemiec czy skądś jeśli mogą tam być wśród swoich.Tomaka pisze: ↑śr cze 03, 2026 11:18 pm Nie wiem jak u was, ale ja też słyszę i widzę więcej Ukraincow, widzę jak ich się pojawiło dużo na osiedlu (w ciagu roku), jak wiele jest kawiarni, knajp czy innych miejsc, gdzie tylko Ukraińcy i Ukrainki siedzą. Małe enklawy się tworzą.
Ale jeszcze bardziej mnie dziwi, że widzę Murzynki z małymi dziećmi (skąd?), rodziny z Indii/Bangladeszu (małżenstwa z dziećmi), ostatnio rodzinę najpewniej z arabskiego kraju (kobieta z hidżabem) i ...5 dzieci.
Na moim osiedlu te zmiany w ciagu ROKU (!!!). NIE BYŁO ICH WCZEŚNIEJ.
Nie wiem skąd i kto to, obawiam się, że mogą być z UK czy Niemiec, Francji, uciekają póki mają pieniądze widząc super filmiki na tiktoku jaka to Polska jest super, czysta i bez problemu z dzikusami. Albo jakaś dziwna imigracja, ale na jakich zasadach i akurat teraz?
Tylko ze robi się problem dla młodych ludzi w Polsce - już mieszkania są drogie, w dużych miastach wykupywane za gotówkę przez obcokrajowców/koncerny.
Nie da się zrobić tak by mieszkania w Polsce mógł kupić obywatel Polski?
Imigranci sprowadzani przez agencję pracy na ubera czy do fabryki to zwykle faceci bez rodzin. I ich jest dużo wszędzie.
Czasami brzydza mnie dzieci. Takie kilkuletnie i noworodki. Nie rozumiem zachwytu nad ich stopkami. Wycieranie nosow, obcinanie paznokci
Niedawno 8 letnia corka szwagra poprosla mnie zebym pomogla jej obciac paznokcie u stop (zostalam z nia sama na chwile w domu). Myslalam, ze rzygne. Czy ktos inny tak ma? Boje sie, ze swoim dzieckiem bede miec podobnie...
Niedawno 8 letnia corka szwagra poprosla mnie zebym pomogla jej obciac paznokcie u stop (zostalam z nia sama na chwile w domu). Myslalam, ze rzygne. Czy ktos inny tak ma? Boje sie, ze swoim dzieckiem bede miec podobnie...
Mnie bardzo brzydzi zapach niemowlaka, o którym wszyscy mówią, że cudowny. Mieszkanka kupy-sliny-mleka-moczu i oliwki/kremu do smarowania dzieckaPilu pisze: ↑czw cze 04, 2026 8:16 am Czasami brzydza mnie dzieci. Takie kilkuletnie i noworodki. Nie rozumiem zachwytu nad ich stopkami. Wycieranie nosow, obcinanie paznokci![]()
Niedawno 8 letnia corka szwagra poprosla mnie zebym pomogla jej obciac paznokcie u stop (zostalam z nia sama na chwile w domu). Myslalam, ze rzygne. Czy ktos inny tak ma? Boje sie, ze swoim dzieckiem bede miec podobnie...
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 299
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Może same bobasy jak są czyste mnie nie obrzydzaja, a obrzydzaja mnie zachowania niektórych matek, które np. zamiast wytrzeć rączki dzieciom to je oblizują... Dla mnie to jest dziwne bo przecież mając małe dziecko powinno się mieć zawsze przy sobie jakies nawilżane chusteczki. Albo zjadanie z rąk dzieci jakiegos jedzeniaPilu pisze: ↑czw cze 04, 2026 8:16 am Czasami brzydza mnie dzieci. Takie kilkuletnie i noworodki. Nie rozumiem zachwytu nad ich stopkami. Wycieranie nosow, obcinanie paznokci![]()
Niedawno 8 letnia corka szwagra poprosla mnie zebym pomogla jej obciac paznokcie u stop (zostalam z nia sama na chwile w domu). Myslalam, ze rzygne. Czy ktos inny tak ma? Boje sie, ze swoim dzieckiem bede miec podobnie...
Albo jak smoczek upadnie, to mama bierze do ust, żeby "wyczyścić", a potem daje dziecku. Mnie dzieci nie brzydzą, ale brzydzą mnie smarki i inne takie historie, dlatego jak widzę, że siedzi dziecko i grzebie w nosie, a rodzic nie zwraca uwagi, mimo że widzi, to mi się naprawdę chce rzygać. Ale żeby nie było, to nie jest tylko kwestia dzieci. Znałam dziewczynę, która miała jakieś problemy skóry głowy i notorycznie grzebała sobie w tych włosach, wyciągała suchą skórę, rozdrapywała coś. Może ŁZS, nie wiem. Ale ja nie mogłam na to patrzeć. W życiu bym jej nie zaprosiła do domu. Dla mnie to było tak samo obrzydliwe jakby zaczęła sobie wyciskać pryszcze przy wszystkich.agbmrctorakwin pisze: ↑czw cze 04, 2026 12:27 pm Może same bobasy jak są czyste mnie nie obrzydzaja, a obrzydzaja mnie zachowania niektórych matek, które np. zamiast wytrzeć rączki dzieciom to je oblizują... Dla mnie to jest dziwne bo przecież mając małe dziecko powinno się mieć zawsze przy sobie jakies nawilżane chusteczki. Albo zjadanie z rąk dzieci jakiegos jedzenia
Ja z kolei ja zauważyłam ciekawą prawidłowość dziewczyny. Te laski, które przesadzają odnośnie dzieci po porodzie stają się właśnie madkami wariatkami.
W sensie chodzi wręcz o taką niechęć do dzieci typu "o Boże znów ten bachor beczy, niech ta baba go przytka jak sobie nie umie poradzić i niech popyla na piechotę a nie męczy ludzi w autobusie w ogóle po co te baby z tymi bachorami z domu wychodzą ". Miałam taką koleżankę która co ciekawe ona zawsze chciała mieć dzieci. Aż się nie taż martwiłam co to będzie jak będzie miała własne.
I ta koleżanka urodziła i stała się właśnie taką "oh Brajanusz zesrał się na środek stołu w restauracji pełnej ? Zobacz jaka cudna kupka jeszcze zmienię mu tu pieluchę a jak komuś przeszkadza to trudno dzieci też muszą żyć w społeczeństwie". Czasem nie dowierzam.....
W sensie chodzi wręcz o taką niechęć do dzieci typu "o Boże znów ten bachor beczy, niech ta baba go przytka jak sobie nie umie poradzić i niech popyla na piechotę a nie męczy ludzi w autobusie w ogóle po co te baby z tymi bachorami z domu wychodzą ". Miałam taką koleżankę która co ciekawe ona zawsze chciała mieć dzieci. Aż się nie taż martwiłam co to będzie jak będzie miała własne.
I ta koleżanka urodziła i stała się właśnie taką "oh Brajanusz zesrał się na środek stołu w restauracji pełnej ? Zobacz jaka cudna kupka jeszcze zmienię mu tu pieluchę a jak komuś przeszkadza to trudno dzieci też muszą żyć w społeczeństwie". Czasem nie dowierzam.....
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Faceci często dłubią przy wszystkich w nosie albo nawet w gaciach. Kobiety rzadziej, chyba faktycznie głównie jak mają problemy ze skórą. Ale wielu ludzi ma po prostu wszystko gdzieś. Ostatnio jakiś facet szedł ulicą i beknął tak potężnie, że wszyscy musieli wąchać. Najobrzydliwsze jest jak koleś pluje na chodnik. Powinno się po ludziach za to bardziej jechać. Moim zdaniem mało kto kiedy tak robi jest chory, kiedy jest, to to widać.lalisa pisze: ↑czw cze 04, 2026 12:38 pm Albo jak smoczek upadnie, to mama bierze do ust, żeby "wyczyścić", a potem daje dziecku. Mnie dzieci nie brzydzą, ale brzydzą mnie smarki i inne takie historie, dlatego jak widzę, że siedzi dziecko i grzebie w nosie, a rodzic nie zwraca uwagi, mimo że widzi, to mi się naprawdę chce rzygać. Ale żeby nie było, to nie jest tylko kwestia dzieci. Znałam dziewczynę, która miała jakieś problemy skóry głowy i notorycznie grzebała sobie w tych włosach, wyciągała suchą skórę, rozdrapywała coś. Może ŁZS, nie wiem. Ale ja nie mogłam na to patrzeć. W życiu bym jej nie zaprosiła do domu. Dla mnie to było tak samo obrzydliwe jakby zaczęła sobie wyciskać pryszcze przy wszystkich.
Ok, superniepopularna opinia i wiem ze mnie pewnie zjecie za to. Sama jestem lesbijka, a nie znosze obnoszacych sie ze swoja homoseksualnoscia facetow, szczegolnie takich ktorzy sobie zawlaszczaja kobiecosc, mowia o sobie per ''girl'' chociaz nie sa transseksualni etc. Uwazam, ze gdyby w Polsce osoby homoseksualne nie mialy takich ''sprzymierzencow'' tak bardzo znanych (Jacykow...) to juz dawno by byly malzenstwa zalegalizowane, podobnie jak w UK, gdzie konserwatywna partia prorodzinna zalegalizowala malzenstwa osob tej samej plci, wlasnie dlatego, ze, jak mowila, ich glowna wartoscia jest rodzina i rodziny chca wspierac. Gdyby bylo wiecej widocznosci ''normalnych'' rodzin homoseksualnych i zwykli ludzie, jak ja, nie baliby sie w pracy w Polsce powiedziec ''z zona bylysmy na wakacjach w Hiszpanii, super bylo, pyszne jedzenie, fajna plaza'', to by bylo duzo mniej problemow. Ale niestety nasza reprezentacja to takie obsypane brokatem *** i nie dziwie sie ze to ludzi a.dziwi i b.irytuje, bo mnie tez.
Sorry za brak polskich znakow! 
Mignal mi ostatnio na yt taki filmik-esej pod tytułem "why i am gay but not queer" i uważam ze jest to mega trafne, przez to ze z bycia osobą homoseksualną (czyli "inną" - "queer") zrobila sie jakas taka dziwaczna moda to teraz ludzie utożsamiają sobie wlasnie gejów czy lesbijki jako takich odklejeńcow, i podobno bardzo duzo osob homoseksualnych ma tego juz dosyćnulka09 pisze: ↑czw cze 04, 2026 2:37 pm Ok, superniepopularna opinia i wiem ze mnie pewnie zjecie za to. Sama jestem lesbijka, a nie znosze obnoszacych sie ze swoja homoseksualnoscia facetow, szczegolnie takich ktorzy sobie zawlaszczaja kobiecosc, mowia o sobie per ''girl'' chociaz nie sa transseksualni etc. Uwazam, ze gdyby w Polsce osoby homoseksualne nie mialy takich ''sprzymierzencow'' tak bardzo znanych (Jacykow...) to juz dawno by byly malzenstwa zalegalizowane, podobnie jak w UK, gdzie konserwatywna partia prorodzinna zalegalizowala malzenstwa osob tej samej plci, wlasnie dlatego, ze, jak mowila, ich glowna wartoscia jest rodzina i rodziny chca wspierac. Gdyby bylo wiecej widocznosci ''normalnych'' rodzin homoseksualnych i zwykli ludzie, jak ja, nie baliby sie w pracy w Polsce powiedziec ''z zona bylysmy na wakacjach w Hiszpanii, super bylo, pyszne jedzenie, fajna plaza'', to by bylo duzo mniej problemow. Ale niestety nasza reprezentacja to takie obsypane brokatem *** i nie dziwie sie ze to ludzi a.dziwi i b.irytuje, bo mnie tez.
"Normalne" osoby homoseksualne nie różnią sie niczym od osób heteroseksualnych, a te wszystkie osoby "queer" to właśnie efekt tej dziwacznej mody w stylu obsypanej brokatem :D nie wiem czy to mowie ma sens