Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Mam wrażenie, że człowiek najbardziej nie znosi tych połączeń, którymi się kiedyś struł. U mnie dość nieoczywiste, ale kiedyś się strułam makaronem z białym serem i cukrem i mimo że piszę wam o tym teraz 20 lat później, to mi wszystko podchodzi do gardła na samą myśl. A przed zatruciem mogłam jeść takie połączenie codziennie. Od tego momentu jakiekolwiek polaczenie słodkie + słone = rzyg.
O tak, barszczu ukraińskiego też nie lubię. U mnie w domu się go nigdy nie jadło, odkryłam go w przedszkolu i w ogóle koncept, by pyszny czysty przejrzysty barszcz czerwony rujnować FASOLĄ zniszczył mi życie.PrincessKitty pisze: ↑sob kwie 11, 2026 4:45 pm Też nie cierpię sałatki jarzynowej. Natomiast już jako dorosła odkryłam, że lubię majonez, tylko w moim domu rodzinnym używano go tylko i wyłącznie jako składnik sałatki, dlatego też myślałam, że nie lubię majonezu jako takiego :D I ogólnie lubię wszystkie składniki z jarzynowej (no, może oprócz korniszonów), ale połączone ze sobą tworzą piekło. To samo mam z barszczem ukraińskim- najpodlejsza zupa świata, a już najgorsza jest z mięsem. Jak można w ogóle wpaść na pomysł, żeby połączyć buraki, marchewki, kapustę, fasolę i pomidora w jednej zupie- czysta zgroza.
O, jeszcze brzydzi mnie zabielanie zup śmietaną, wolę klarowne zupy.
-
PrincessKitty
- Mokra Włoszka
- Posty: 71
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
To prawda, nie ma nic gorszego, aniżeli zabielenie dobrej pomidorówki czy pysznego barszczyku śmietaną. Tak samo mam odruch wymiotny przy zupach warzywnych na wywarze mięsnym, coś strasznego.Clarion pisze: ↑sob kwie 11, 2026 5:15 pm O tak, barszczu ukraińskiego też nie lubię. U mnie w domu się go nigdy nie jadło, odkryłam go w przedszkolu i w ogóle koncept, by pyszny czysty przejrzysty barszcz czerwony rujnować FASOLĄ zniszczył mi życie.
O, jeszcze brzydzi mnie zabielanie zup śmietaną, wolę klarowne zupy.
- MissNobody66
- LouiBag
- Posty: 303
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Wiem że brzmi trochę strasznie ale jest naprawdę smaczna i nie czuć tego majonezu
To chyba ja byłem takim zyebem któremu szkoda było "inwestować" w spotkania w restauracjach, pubach itp.
Wprawdzie się tym nie chwaliłem , ale wolałem zaprosić dziewczynę na spacer w słoneczku, ładnej scenerii wśród natury a jak się fajnie rozmawiało to wpaść po drodze do kawiarenki na kawę, ciastko, sok, lody czy nawet piwo. Tak bardziej naturalnie.
Szukałem dziewczyny która lubi spędzać czas aktywnie a nie przesiadywać w knajpach (na to był czas później).
Ze swoją aktualną partnerką na pierwsze spotkanie umówiliśmy się na ... przejażdżkę rowerową. Po kilku razach okazało się że ona nie posiada roweru - wypożycza od znajomych ze studiów z którymi mieszkała - rower stawał się niedostępny. Zaproponowałem jej że kupię jej porządny sprzęt żeby miała na czym jeżdzić (to była jej pierwsza praca po studiach na pół etatu , słabo płatna). Nie zgodziła się. W końcu uzgodniliśmy że pożyczę jej kasę a odda do roku czasu. Zwróciła po 3-4 miesiącach. Po roku jej znajomi zrezygnowali ze wspólnego mieszkania , przeprowadziła się do mnie. A rower...okazał się nie do zdarcia. Do tej pory przy ładnej pogodzie jeździ nim do pracy. Na weekendowe wypady używamy oczywiście już zupełnie innego sprzętu. Selavi.
I taka babka jest niesamowicie długo świeża. Dla wszystkich zdziwionych - majonez to głównie olej i jajka, ale też cukier (jak robiliśmy majonez w szkole to pamiętam, że całkiem sporo tego cukru tam szłoMissNobody66 pisze: ↑sob kwie 11, 2026 6:21 pm Wiem że brzmi trochę strasznie ale jest naprawdę smaczna i nie czuć tego majonezupo prostu chyba jest zamiennikiem tłuszczu np. masła i do ciasta daje się kilka łyżek.
-
123wiosna123
- Milion subskrypcji
- Posty: 4311
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ale co to ma do postu na ktory odpowiadasz? Tam bylo o facetach którzy wypominają przy dziewczynie ze nie zabiorą jej np na kawę bo to inwestycja. To nie ma nic wspólnego z tym o czym piszeszblue moon pisze: ↑sob kwie 11, 2026 6:35 pm To chyba ja byłem takim zyebem któremu szkoda było "inwestować" w spotkania w restauracjach, pubach itp.![]()
Wprawdzie się tym nie chwaliłem , ale wolałem zaprosić dziewczynę na spacer w słoneczku, ładnej scenerii wśród natury a jak się fajnie rozmawiało to wpaść po drodze do kawiarenki na kawę, ciastko, sok, lody czy nawet piwo. Tak bardziej naturalnie.
Szukałem dziewczyny która lubi spędzać czas aktywnie a nie przesiadywać w knajpach (na to był czas później).
Ze swoją aktualną partnerką na pierwsze spotkanie umówiliśmy się na ... przejażdżkę rowerową. Po kilku razach okazało się że ona nie posiada roweru - wypożycza od znajomych ze studiów z którymi mieszkała - rower stawał się niedostępny. Zaproponowałem jej że kupię jej porządny sprzęt żeby miała na czym jeżdzić (to była jej pierwsza praca po studiach na pół etatu , słabo płatna). Nie zgodziła się. W końcu uzgodniliśmy że pożyczę jej kasę a odda do roku czasu. Zwróciła po 3-4 miesiącach. Po roku jej znajomi zrezygnowali ze wspólnego mieszkania , przeprowadziła się do mnie. A rower...okazał się nie do zdarcia. Do tej pory przy ładnej pogodzie jeździ nim do pracy. Na weekendowe wypady używamy oczywiście już zupełnie innego sprzętu. Selavi.
-
fantasmagorie
- PsychoFanka
- Posty: 92
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
U mnie podobnie.Welociraptor1 pisze: ↑sob kwie 11, 2026 2:41 pm Przez większość życia też jej nie lubiłam, dopóki nie odkryłam, że:
- warzywa gotuje się w skórkach, żeby zachować smak. U mnie w domu tę sałatkę przyrządzano ze smętnych, wygotowanych warzyw z rosołu
- po przekroczeniu tzw pewnego wieku zaczyna smakować i jarzynowa, i zimne nóżki itp. Tylko do karpia się nie przekonałam![]()
Ja akurat jarzynową zawsze lubiłam, ale tylko zrobioną w domu rodzinnym. Warzywa gotowane w skórkach, nierozgotowane, konkretny majonez. Nie można topić warzyw w majonezie i nie może być za sucha i zbyt słodka. Bez ziemniaków. Drobno krojona, dobrze przyprawiona. Można didać chrzan lub dobrej jakości musztardę. U mnie była traktowana jako dodatek do pieczonych mięs, jajek, domowego chleba.
Jeszcze wypowiem się w temacie grzybów. Zbierane jesienią, suszone lub mrożone dodawało się do różnych dań - zup, sosów, pierogów, bigosu. Dopóki się nie skończyły. Do wiosny pewnie na ogół nic nie zostawało. Natomiast pyszna jest zupa pieczarkowa z zieleniną i niewielkim dodatkiem grzybów suszonych lub kurek. Dla mnie to późnowiosenna lub letnia zupa. Jeśli wyhoduję pierwszy wiosenny szczypior, to na pewno zrobię.
A to nie, ja tam się nie zrażam i ciągle coś nowego wypróbowuję jak chodzi o jedzenie, jak się zatruję, to to jest kwestia tego jednego razu, a nie że ogólnie od tego dania. Ale makaron z białym serem i cukrem to nie moje smaki, podobnie jak ten rozsławiony w zeszłym roku przez Igę Świątek makaron z truskawkami i jogurtem. Makaron plus słodkie - nie. Mówiono wtedy dużo, że wiele osób to jadło w dzieciństwie. Ja nie jadłam i nikt z mojej bliższej i dalszej rodziny, przyjaciół itd., ludzi których znam w całej Polsce też nie. Więc to chyba jednak nie tak powszechne.lalisa pisze: ↑sob kwie 11, 2026 5:01 pm Mam wrażenie, że człowiek najbardziej nie znosi tych połączeń, którymi się kiedyś struł. U mnie dość nieoczywiste, ale kiedyś się strułam makaronem z białym serem i cukrem i mimo że piszę wam o tym teraz 20 lat później, to mi wszystko podchodzi do gardła na samą myśl. A przed zatruciem mogłam jeść takie połączenie codziennie. Od tego momentu jakiekolwiek polaczenie słodkie + słone = rzyg.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Dokładnie tak. Albo tego, co się jadło w wersji zrobionej byle jak, nieprzyprawionej. Kiedyś nie lubiłam żeberek w kapuście, bo jadłam pierwszy raz u koleżanki, której mama nie umiała gotować. Wszystko robiła na szybko i byle jak. Pamiętam niedosmażone, grube, zalane olejem naleśniki w jej wydaniu. Teraz żeberka robione u teściów to jedna z moich ulubionych potraw. Długo duszone przechodzą kapuchą i wbrew pozorom są całkiem lekkie dla brzucha.lalisa pisze: ↑sob kwie 11, 2026 5:01 pm Mam wrażenie, że człowiek najbardziej nie znosi tych połączeń, którymi się kiedyś struł. U mnie dość nieoczywiste, ale kiedyś się strułam makaronem z białym serem i cukrem i mimo że piszę wam o tym teraz 20 lat później, to mi wszystko podchodzi do gardła na samą myśl. A przed zatruciem mogłam jeść takie połączenie codziennie. Od tego momentu jakiekolwiek polaczenie słodkie + słone = rzyg.
Niechęć do wydawania pieniędzy tu na kawkę, tam na herbatkę, a tam na obiadek jest całkiem uzasadniona, tym bardziej jak ktoś nie leży na pieniądzach. Również uważam, że facet nie ma obowiązku zapraszać na takie obiadki / piwka / kawki. To powinno wyniknąć naturalnie, na przykład tak, jak opisałeś. Można robić różne rzeczy, nie musi być ciągłe jedzenie i picie. Przejażdżka rowerowa też fajny, nietypowy pomysł, choć przy mojej gadatliwości trochę utrudniający swobodne kłapanie jęzoremblue moon pisze: ↑sob kwie 11, 2026 6:35 pm To chyba ja byłem takim zyebem któremu szkoda było "inwestować" w spotkania w restauracjach, pubach itp.![]()
Wprawdzie się tym nie chwaliłem , ale wolałem zaprosić dziewczynę na spacer w słoneczku, ładnej scenerii wśród natury a jak się fajnie rozmawiało to wpaść po drodze do kawiarenki na kawę, ciastko, sok, lody czy nawet piwo. Tak bardziej naturalnie.
Szukałem dziewczyny która lubi spędzać czas aktywnie a nie przesiadywać w knajpach (na to był czas później).
Ze swoją aktualną partnerką na pierwsze spotkanie umówiliśmy się na ... przejażdżkę rowerową. Po kilku razach okazało się że ona nie posiada roweru - wypożycza od znajomych ze studiów z którymi mieszkała - rower stawał się niedostępny. Zaproponowałem jej że kupię jej porządny sprzęt żeby miała na czym jeżdzić (to była jej pierwsza praca po studiach na pół etatu , słabo płatna). Nie zgodziła się. W końcu uzgodniliśmy że pożyczę jej kasę a odda do roku czasu. Zwróciła po 3-4 miesiącach. Po roku jej znajomi zrezygnowali ze wspólnego mieszkania , przeprowadziła się do mnie. A rower...okazał się nie do zdarcia. Do tej pory przy ładnej pogodzie jeździ nim do pracy. Na weekendowe wypady używamy oczywiście już zupełnie innego sprzętu. Selavi.
Tak, ja wierzę, że może być to dobre i być może nawet bym nie wiedziała, że tam był majonez, gdyby nikt mi nie powiedział i dał do spróbowania, ale jak już się w czasie Wielkanocy wszystko widzi z tym majonezem, to jakoś sam pomysł mnie odrzuca. :DMissNobody66 pisze: ↑sob kwie 11, 2026 6:21 pm Wiem że brzmi trochę strasznie ale jest naprawdę smaczna i nie czuć tego majonezupo prostu chyba jest zamiennikiem tłuszczu np. masła i do ciasta daje się kilka łyżek.
Rosyjska Miss AI 2026.
- berry blast
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2284
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
ten temat to już jeden wielki offtop ale trudno xD
jak jarzynowa to tylko BEZ JABŁKA i z kukurydzą.
jak jarzynowa to tylko BEZ JABŁKA i z kukurydzą.
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 283
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Nocna prohibicja powinna być wprowadzona we wszystkich miastach w Polsce, alkohol nie powinien być sprzedawany na stacjach benzynowych i ogólnie nie powinien być tak ogólnodostępny jak jest teraz, przeraża mnie to, że w każdym sklepie można kupić alkohol i to nawet ten wysokoprocentowy. Wielosztuki typu kup 7 i 7 dostań gratis też w ogóle nie powinny mieć miejsca
Zgadzam się z tym w 100% i nie rozumiem, czemu miałaby to być niepopularna opinia. Chociaż patrząc na spożycie alkoholu w tym kraju, to może jednak być.agbmrctorakwin pisze: ↑sob kwie 11, 2026 8:34 pm Nocna prohibicja powinna być wprowadzona we wszystkich miastach w Polsce, alkohol nie powinien być sprzedawany na stacjach benzynowych i ogólnie nie powinien być tak ogólnodostępny jak jest teraz, przeraża mnie to, że w każdym sklepie można kupić alkohol i to nawet ten wysokoprocentowy. Wielosztuki typu kup 7 i 7 dostań gratis też w ogóle nie powinny mieć miejsca
To bait, prawda?? Bo aż mi się zimno zrobiłoberry blast pisze: ↑sob kwie 11, 2026 8:27 pm ten temat to już jeden wielki offtop ale trudno xD
jak jarzynowa to tylko BEZ JABŁKA i z kukurydzą.
Nie lubię ludzi rezerwujących miejsce w kolejce (np. do kasy) na zasadzie „ja tu stoję za panią, tylko pójdę jeszcze po coś”. No nie. Albo stoisz, albo idziesz po coś. Nie chce mi się później dyskutować z ludźmi, którzy staną za mną, w obronie Twojego miejsca w kolejce. Nie angażuj mnie w swoje głupawe zachowanie, nie jestem Twoją asystentką pilnującą miejsca, do widzenia.
Co do kulinarnych upodobań, nie przeszkadza mi, jak ktoś RAZ zażartuje, że hehe odbieramy obywatelstwo polskie, bo np. ktoś nie lubi sałatki jarzynowej, ale dosłownie męczy mnie to, że są ludziee, którzy ucinają z tobą dyskusję na jakikolwiek temat, bo nie lubisz jeść tak jak oni. Ja jestem tym dziwolągiem, który lubi placki ziemniaczane z cukrem, rodzynki w serniku, jabłko w jarzynowej i nawet nie macie pojęcia, ile razy zdarzyło się np. u mnie w pracy, że przy rozmowie o serialach, usłyszałam, że moja opinia uja się liczy, bo lubie majonez WIniary, a nie KieleckiXD
i am a god
- berry blast
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2284
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
-
ballerinacappuccina
- Koczkodan
- Posty: 105
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Ciążowe brzuchy są obrzydliwe.
-
prettynpetty
- Tritonotti
- Posty: 198
- Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am
To prawda, ja w wieku 16 lat strułam się z przyjaciółkami napojem porzeczkowym wymieszanym z wódką - prawie tyle lat minęło ile miałam lat, a ja nigdy w ustach napoju porzeczkowego, skręca mnie na sam zapachlalisa pisze: ↑sob kwie 11, 2026 5:01 pm Mam wrażenie, że człowiek najbardziej nie znosi tych połączeń, którymi się kiedyś struł. U mnie dość nieoczywiste, ale kiedyś się strułam makaronem z białym serem i cukrem i mimo że piszę wam o tym teraz 20 lat później, to mi wszystko podchodzi do gardła na samą myśl. A przed zatruciem mogłam jeść takie połączenie codziennie. Od tego momentu jakiekolwiek polaczenie słodkie + słone = rzyg.