Prawnicze żale
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- kalter_schatten
- Naczelny Zapierdalacz
- Posty: 506
- Rejestracja: wt sty 09, 2024 9:22 pm
Re: Prawnicze żale
ja rozumiem obie strony, tj. pracowników sądów a także pełnomocników. widzę, nawet po samych terminach rozpraw albo czasie w jakim sąd rozpoznaje np. wniosek o zabezpieczenie, jak dużo jest pracy w sądach i ze po prostu nie wyrabiają. rozumiem to. chciałabym tylko zaznaczyć, że te różne „gównopisma” od pełnomocników, wnioski o przyspieszenie albo inne szajsy to bardzo często nie jest wymysł pełnomocnika tylko naciski klientów
oni potrafią robić awantury i wymuszać na pełnomocnikach pisanie takich pism… więc wszyscy mamy przesrane w sumie
-
Ceddygoodie
I miedzy innymi przez takie pisma, czesto bezzasadne i niepotrzebne, sądy sa obciazone (juz nie wspominajac o brakach w kadrach). Jak strony jeszcze wnosza o uzasadnienie postanowienia na ich korzysc to rece opadaja. I wielu pelnomocnikow robi to z premedytacja, a pozniej zgoni na ten surowy i zly sąd, ze sprawa nie poszla po mysli mocodawcy, ale juz nie wspomni ze od poczatku bylo wiadomo ze to sie nie uda. I ja rozumiem, że ludzie sa rozni i wielu ludzi ze soba nawzajem idzie na noze, i ze niektorym sie nie przetlumaczy. I tez rozumiem, ze kazdy chce zarobic, zwlaszcza ze konkurencja na rynku jest naprawde spora.kalter_schatten pisze: ↑śr wrz 25, 2024 12:26 pm ja rozumiem obie strony, tj. pracowników sądów a także pełnomocników. widzę, nawet po samych terminach rozpraw albo czasie w jakim sąd rozpoznaje np. wniosek o zabezpieczenie, jak dużo jest pracy w sądach i ze po prostu nie wyrabiają. rozumiem to. chciałabym tylko zaznaczyć, że te różne „gównopisma” od pełnomocników, wnioski o przyspieszenie albo inne szajsy to bardzo często nie jest wymysł pełnomocnika tylko naciski klientówoni potrafią robić awantury i wymuszać na pełnomocnikach pisanie takich pism… więc wszyscy mamy przesrane w sumie
Najgorzej ze ludzie nie chca chodzic na mediacje. I sady tez bylyby odciazone gdyby ludzie wybierali mediacje i ugody.
Lepiej nie będzie. Pracowałam w sądzie przez wiele lat jako asystent sędziego.shuzei pisze: ↑śr wrz 25, 2024 1:44 am Wiadomo, że prawda zawsze będzie gdzieś po środku. To, że w sądach jest zbyt mało pracowników każdego rodzaju widać na pierwszy rzut oka. Jednak jak widzę co z sądów przychodzi, to naprawdę ciężko usprawiedliwiać to wyłącznie brakami karowymi. Nakazy zapłaty z innymi liczbami, bo ktoś pół wzoru z innej sprawy zostawił, wierzyciel stający się dłużnikiem albo nakazy tak z czapy, że nawet nie wiem co po stronie sądu zaszło, żeby takie coś wytworzyć.
- Zaczynałam bardzo dawno temu, jak do asystentury trzeba było mieć aplikację skończoną i nie było chętnych osób z uprawnieniami - to nas zatrudnili na zlecenie i przez agencję pracy. Potem zawód uwolnili, ale cały czas był ten sam syf.
- Wynagrodzenie kiepskie w stosunku do nakładu pracy
- po pewnym czasie przestajesz się rozwijać (chyba że chcesz zostać sędzią, ale to klepanie nakazów w końcu też się przejada),
- do tego sędziowie to też specyficzny zawód, niektórzy uważają że są najmądrzejsi i żaden asystent im tak ładnie nie napisze, więc zlecają robotę a potem czepiają się wszystkiego, inni czepiają się od razu bo zła czcionka albo styl. Pierwsza rzecz jakiej się uczysz to jaki styl lubi sędzia i pod to piszesz.
- Problemy z komunikacją, wielu z nich myśli że siedzisz u nich w głowie i wiesz co myślą, nie potrafią zwięźle komunikować (a potem się domyślaj co miał na myśli takim a nie innym postanowieniem).
- Zarządzanie było takie, że asystenci podlegają pod prezesa sądu jak pion orzeczniczy (czyli pod przewodniczącego wydziału), a protokolanci i sekretarze pod dyrektora (czyli kierownik sekretariatu), zarządzanie było takie, że jak raz do roku wpadała nagroda to nastawiano nas przeciwko sobie. Kierownuk walczył o swoich ludzi, a przewodniczący miał wyjebane
- mobbing. Było na to duże przyzwolenie, krzyczenie, personalne wycieczki, obrażanie. Jedna z dziewczyn miała tak przeprany mózg, że nie spała po nocach, schudła, wyglądała jak upiór i nie chciała odejść bo „na jej miejsce przyjdzie ktoś inny i on go zniszczy, a ona potrafi z nim pracować”. No nie.
- o dobrego pracownika nikt nie walczy i nawet nie udaje. Jak poszłam z wypowiedzeniem i powiedziałam gdzie idę (szłam do innego sądu), to przewodniczący tylko się śmiał, że mój sędzia się zapłacze, ale sędzia (przewodniczący nowego wydziału) się ucieszy.
- kiedyś po przepracowaniu 5 lat można było podejść do egzaminu korporacyjnego, zawodowego. Teraz to wycięli, co sprawiło że osoby ambitne, które miały długofalowe cele po prostu odeszły. To miało zatrzymać ludzi, jako „zawód docelowy”, a zrobiło odsiew.
- ogromna rotacja - na pewnym etapie nie masz już sił przerobowych ani ochoty szkolić nowych osób (a tak jest przekazywana wiedza, z asystenta na asystenta,
ewentualnie wzory ze wspólnego dysku
- ministerstwo teraz planuje dopuścić do zawodu studentów. Powodzenia
Nie możesz wycinać podwyżek, karmić ludzi nieistniejącym „prestiżem”, wymagać coraz więcej dając coraz mniej i być zdziwionym że to nie działa. Ministerstwo jest bardzo.
Cześć, szukam miejsca na imprezę firmową w Krakowie dla ok. 30 osób. Chcemy coś w klimatycznym miejscu, ale żeby nie było zbyt formalnie – raczej luźna atmosfera, dobre jedzenie i możliwość zamówienia drinków. Może ktoś organizował coś podobnego i może polecić sprawdzone miejsce? Najlepiej, żeby nie było problemu z rezerwacją większej sali.
-
szmartaaagrzechu
- RóżowePolo
- Posty: 10
- Rejestracja: wt lip 23, 2024 6:45 pm
A mnie ubawiło to, co Ty piszesz. Pracowałam długo w sądach i takiej patologii jak tam i takich śmierdzących leni jak tam nie widziałam nigdy w życiu, a przodują rzecz jasna kierownicy. Dzień w prywatnej firmie i wylecieliby na zbity pysk, ale tu niestety wszyscy się dokładamy z budżetu.Ceddygoodie pisze: ↑sob sie 10, 2024 9:45 pm W sadzie nie ma komu pracowac pewnie dlatego ze etatow jest malo, a ci ,,dobrzy specjalisci, ktorzy nie pracuja w punktach darmowej porady prawnej" skladaja wnioski na potege, nawet jak wiedza, ze sa bezpodstawne i nie ,,,wygraja". Ale grunt, ze klient bedzie widzial, ze pelnomocnik napisal 6 stron (lanie wody, a polowa to wyrwane z kontekstu orzeczenia i komentarze) i zwali wine na sedziego, ktory bal sie slrawi (?), przeciagal i mial wywalone. No ale coz, jak sie nie prawocalo od wewnatrz to mozna sobie dopowiadac dlaczego postepowania tak dlugo trwaja i bynajmniej nie zwalac winy na pelnomocnikow tylko na pracownikow sadow ktorym nie chce sie pracowac i ktorzy zwalaja na sb nawzajem wine. Ubawily mnie twoje komenatrze, dzieki
szmartaaagrzechu pisze: ↑sob lip 05, 2025 12:27 pm A mnie ubawiło to, co Ty piszesz. Pracowałam długo w sądach i takiej patologii jak tam i takich śmierdzących leni jak tam nie widziałam nigdy w życiu, a przodują rzecz jasna kierownicy. Dzień w prywatnej firmie i wylecieliby na zbity pysk, ale tu niestety wszyscy się dokładamy z budżetu.
Tu są spore różnice w zależności od miasta. Wprawdzie pracowałam w sądzie wiele lat temu, ale było tak, że w mniejszych miejscowościach stanowisko , np. asystenta czy protokolanta to było coś, kasa pewna, może i minimalna ale na UOP, trzynastki, nagrody i trochę większy spokój, a analogiczne stanowisko w dużym mieście to zapierdziel, rotacja, wyższe koszty utrzymania więc i ta wypłata miała mniejszą siłę nabywczą, większa presja i stres. I dużo, bardzo dużo roboty i najlepiej w bardzo szybkim tempie i żeby jeszcze wszystko było idealnie.
Hej,
ja w temacie chciałabym napisać trochę o moich żalach dot. studiów prawniczych. Od kilku lat pracuje w kancelarii komorniczej, wcześniej skończyłam administrację. Jako, że zawód mnie interesuje i chcę się rozwijać, postanowiłam iść na prawo. Wybrałam prywatną uczelnię z całkiem dobrymi wynikami w rankingach. Wiadomo, zależało mi też na niskim czesnym i bliskiej odległości. Niestety nie jestem zadowolona. Masa przedmiotów- zapychaczy, część wykładowców nawet nie prowadzi zajęć, a jedynie wrzuca materiały do pracy własnej. Odchylenie prawicowe części studentów, którzy nie ukrywają swoich poglądów. Sytuacje, gdzie wykładowca zamiast jakieś zajęcia prowadzić odpowiada na dziwne pytania tych panów przez cały czas. Dodatkowo te osoby są wychwalane za aktywność. Besztanie osób, które w tego typu dyskusjach nie chcą brać udziału. Za każdym razem jak mam wybrać się na zajęcia stacjonarne (część odbywa się online) to czuję niechęć i zmęczenie. Część grupy to jacyś szemrani przedsiębiorcy, którzy sprawiają wrażenie osób szukających kruczków prawnych w celu legalizacji dziwnych działań. Moim hitem jest też wykładowczyni mocno związana z założycielami uczelni, która kazała nam na pierwszych zajęciach opowiadać o sobie. Grupa liczna, więc zmarnowała masę czasu, a na studiach zaocznych każda godzina jest na wagę złota. Pani z pracą w zawodzie nigdy nie miała nic wspólnego, ale wyśmiewała moją pracę przy tak wielu ludziach. A jakie są wasze doświadczenia ze studiów?
ja w temacie chciałabym napisać trochę o moich żalach dot. studiów prawniczych. Od kilku lat pracuje w kancelarii komorniczej, wcześniej skończyłam administrację. Jako, że zawód mnie interesuje i chcę się rozwijać, postanowiłam iść na prawo. Wybrałam prywatną uczelnię z całkiem dobrymi wynikami w rankingach. Wiadomo, zależało mi też na niskim czesnym i bliskiej odległości. Niestety nie jestem zadowolona. Masa przedmiotów- zapychaczy, część wykładowców nawet nie prowadzi zajęć, a jedynie wrzuca materiały do pracy własnej. Odchylenie prawicowe części studentów, którzy nie ukrywają swoich poglądów. Sytuacje, gdzie wykładowca zamiast jakieś zajęcia prowadzić odpowiada na dziwne pytania tych panów przez cały czas. Dodatkowo te osoby są wychwalane za aktywność. Besztanie osób, które w tego typu dyskusjach nie chcą brać udziału. Za każdym razem jak mam wybrać się na zajęcia stacjonarne (część odbywa się online) to czuję niechęć i zmęczenie. Część grupy to jacyś szemrani przedsiębiorcy, którzy sprawiają wrażenie osób szukających kruczków prawnych w celu legalizacji dziwnych działań. Moim hitem jest też wykładowczyni mocno związana z założycielami uczelni, która kazała nam na pierwszych zajęciach opowiadać o sobie. Grupa liczna, więc zmarnowała masę czasu, a na studiach zaocznych każda godzina jest na wagę złota. Pani z pracą w zawodzie nigdy nie miała nic wspólnego, ale wyśmiewała moją pracę przy tak wielu ludziach. A jakie są wasze doświadczenia ze studiów?
Mów koniecznie co za uczelnia!! :ohalynka95 pisze: ↑wt gru 09, 2025 10:39 am Hej,
ja w temacie chciałabym napisać trochę o moich żalach dot. studiów prawniczych. Od kilku lat pracuje w kancelarii komorniczej, wcześniej skończyłam administrację. Jako, że zawód mnie interesuje i chcę się rozwijać, postanowiłam iść na prawo. Wybrałam prywatną uczelnię z całkiem dobrymi wynikami w rankingach. Wiadomo, zależało mi też na niskim czesnym i bliskiej odległości. Niestety nie jestem zadowolona. Masa przedmiotów- zapychaczy, część wykładowców nawet nie prowadzi zajęć, a jedynie wrzuca materiały do pracy własnej. Odchylenie prawicowe części studentów, którzy nie ukrywają swoich poglądów. Sytuacje, gdzie wykładowca zamiast jakieś zajęcia prowadzić odpowiada na dziwne pytania tych panów przez cały czas. Dodatkowo te osoby są wychwalane za aktywność. Besztanie osób, które w tego typu dyskusjach nie chcą brać udziału. Za każdym razem jak mam wybrać się na zajęcia stacjonarne (część odbywa się online) to czuję niechęć i zmęczenie. Część grupy to jacyś szemrani przedsiębiorcy, którzy sprawiają wrażenie osób szukających kruczków prawnych w celu legalizacji dziwnych działań. Moim hitem jest też wykładowczyni mocno związana z założycielami uczelni, która kazała nam na pierwszych zajęciach opowiadać o sobie. Grupa liczna, więc zmarnowała masę czasu, a na studiach zaocznych każda godzina jest na wagę złota. Pani z pracą w zawodzie nigdy nie miała nic wspólnego, ale wyśmiewała moją pracę przy tak wielu ludziach. A jakie są wasze doświadczenia ze studiów?
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Mysle ze najlepiej świadczy o środowisku prawników to ze uważasz ze 10-15k za marne zarobkiBlackLady pisze: ↑pt lip 26, 2024 1:04 am W branży prawniczej VAT 23% (dla porównania branża medyczna 0%, branża beauty - od niedawna 8%). Ja wiem, że VAT przerzuca się na klienta itd., ale jednak wpływa to na ogólną cenę usługi i chęć skorzystania z niej.
Składka za członkostwo w ORA/OIRP (Wwa ORA - 140 zł miesięcznie co daje 1680 zł rocznie).
Ubezpieczenie OC - w zależności od wariantu, ale kilkaset zł na rok.
Lex/LEGALIS - kilka tysięcy zł, w zależności od tego co się wynegocjowało.
Dodatkowo może dojść wynajem lokalu.
A wśród kosztów, których „ukrytych” - koszty aplikacji - okolo 20k (chyba ze ktoś dostał się do zawodu w innym trybie) plus koszty egzaminu (w tym roku prawie 3,5k), a nadto koszty materiałów, kursów dodatkowych, potem koszty wpisu na listę, zakup togi itd.
To wszystko totalnie nie ma przełożenia na późniejsze zarobki, nawet jeśli ktoś zarabia marne 10-15k i mieszka w Wwa![]()
Jest to zawód zdecydowanie o niskiej stopie zwrotu.
-
lucyandloulou
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: sob lip 06, 2024 8:15 pm
Patrząc na ilość pieniędzy jaką trzeba włożyć żeby zostać adwokatem/radcą czy kimkolwiek, ile czasu zajmuje nauka i ile godzin trzeba poświęcić tej pracy to faktycznie marne zarobki.123wiosna123 pisze: ↑pn lut 23, 2026 9:03 am Mysle ze najlepiej świadczy o środowisku prawników to ze uważasz ze 10-15k za marne zarobki
-
leserstw0rotting
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 208
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:47 pm
Cześć Wandziary, ma ktoś może jakieś tipy/materiały co do pisania glos?
dr habilitowany nauk o tiktoku
-
Paattrryyccjjaa
- Ciastko
- Posty: 5
- Rejestracja: sob lip 13, 2024 4:24 pm
Wiesz co… mi bardzo pomogło czytanie glos, sama formuła etc z lexa (w zależności od tego jaki artykuł najbardziej pasuje Ci do tematu glosy wchodzę w ten plusik przy nim i zawsze tam coś znajdziesz)
-
leserstw0rotting
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 208
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:47 pm
Wielkie dzięki, pościągałem sobie kilka.Paattrryyccjjaa pisze: ↑sob mar 28, 2026 3:23 am Wiesz co… mi bardzo pomogło czytanie glos, sama formuła etc z lexa (w zależności od tego jaki artykuł najbardziej pasuje Ci do tematu glosy wchodzę w ten plusik przy nim i zawsze tam coś znajdziesz)
Ogólnie problem mam właśnie z tą strukturą, bo ja trochę grafoman, a chcą 10 stron ode mnie gdzie jedno zagadnienie w glosowanym orzec zeniu jest relatywnie specjalistyczne i niszowe
dr habilitowany nauk o tiktoku
Zawsze możesz zostać murarką i zarabiać więcej. Są takie braki, że nie musisz wkładać czasu ani pieniędzy na start.lucyandloulou pisze: ↑czw mar 26, 2026 1:53 pm Patrząc na ilość pieniędzy jaką trzeba włożyć żeby zostać adwokatem/radcą czy kimkolwiek, ile czasu zajmuje nauka i ile godzin trzeba poświęcić tej pracy to faktycznie marne zarobki.
Kurde, trochę mnie tu przestraszyłyście… marzy mi się prawo, jestem w trakcie oczekiwania na wyniki matur i składania podań na studia prawnicze w przeróżnych miastach. Naprawdę jest tak źle na rynku pracy? Myślałam że w miastach typu Kraków, Warszawa czy Wrocław można się załapać do jakiegoś działu prawnego w korpo z magistrem z prawa, albo po aplikacji. Jeśli się mylę to poprawcie mnie proszę i nie śmiejcie się
. Dodatkowo jakbyście chciały się podzielić jakie uczelnie kończyłyście i jak wrażenia to chętnie posłucham 
Tak na logike, w najwiekszych miastach sa uniwerki, te publiczne, ktore co roku wypuszczaja okolo kilkuset absolwentow prawa. Do tego dochodza jeszcze inne prawnicze kierunki, i prywatne uczelnie. Sprawdz statystyki ilu jest adwokatow i radcow prawnych na dane okregi, miasta. Ba, przejdz sie po miescie, jakimkolwiek, i zobacz ile jest kancelarii na jednej ulicy. Rynek jest przesycony, a wieksze miasto nie rowna sie wieksza mozliwosc zatrudnienia. To mit, za ktory zaplacisz umowa b2b z minimalnym wynagrodzeniem, zwlaszcza jak nie jestes na apce, a masz ,,tylko" mgr. Choc i na apkach nie jest kolorowo i czesto po prostu pracujesz ponad umowne godziny za minimalna, a jak dobrze wiemy, im wieksze miasto, tym wieksze wydatki. Korpo, kance to ogromna rotacja ludzi, o czym dziewczyny juz tutaj wyzej pisaly. Teraz jest taki trend, ze radcowie prawni uciekaja do sadow na stanowisko asystentow, referendarzy- ale np w Poznaniu na jedno stanowisko chetnych jest 70 osob.zuxzux1 pisze: ↑sob lip 04, 2026 4:00 pm Kurde, trochę mnie tu przestraszyłyście… marzy mi się prawo, jestem w trakcie oczekiwania na wyniki matur i składania podań na studia prawnicze w przeróżnych miastach. Naprawdę jest tak źle na rynku pracy? Myślałam że w miastach typu Kraków, Warszawa czy Wrocław można się załapać do jakiegoś działu prawnego w korpo z magistrem z prawa, albo po aplikacji. Jeśli się mylę to poprawcie mnie proszę i nie śmiejcie się. Dodatkowo jakbyście chciały się podzielić jakie uczelnie kończyłyście i jak wrażenia to chętnie posłucham
![]()
Ja nie zaluje, że skonczylam prawo (UMK w Toruniu-polecam), ale ja wybrałam troche inna sciezke-nadal prawo, a egzamin korporacyjny (czyli na adw lub radce prawnego) chce zdac ew. tylko dla samego papierka. Ale moja przyjaciolka, ktora tez ze mna studiowala, pracowala w wielkiej korporacyjnej kancy, jest po aplikacji korporacyjnej (zdanym egz) zaluje ze poszla na prawo- a jako radca nie pracuje, choc prawem sie zajmuje na co dzien.
Ale wydaje mi sie ze sporo zalezy od indywiduwalnej sytuacji i masy innych czynnikow- jak np to z jakiej miejscowosci sie pochodzi i czy wiaze sie z nia przyszlosc, jakie sa zainteresowania, co by sie chcialo robic, jakie ma sie zaplecze finansowe i rodzinne etc.
Wiesz, jestes mlodziutka, zawsze mozesz zmienic kierunek, to nie koniec swiata. Ba! Mozna zmienic zawod. Moze oklepane, ale warto podazac za glosem serca- kiedy Ci mocniej bije, co Ci intuicja podpowiada. Jak masz jakies pytania to dawaj na priv ;)
Ja napisze przekornie, bo też moje doświadczenia są zgoła inne niż chyba większości tutaj. Studia kończyłam w 2014 roku na dość prowincjonalnym wtedy Uniwersytecie w Białymstoku, pod koniec się stamtąd przeprowadziłam i aplikację skończyłam już w Warszawie. Przez te 12 lat po studiach nigdy nie miałam problemów z pracą, pierwszą pracę po studiach znalazłam w korpo za 4k brutto, co jak na tamte czasy było wspaniałym wynagrodzeniem. Potem pracowałam w różnych miejscach - w małych kancelariach i dwa razy w korpo, obecnie też korpo. W korporacjach, w których pracowałam nie spotkałam się z żadną wielką rotacją. Mam znajomych, którzy zaczynali ze mną w tej mojej pierwszej pracy i dalej tam pracują. W obecnej spółce mam 6-osobowy dział i ostatnią rotację mieliśmy 3 lata temu, a zatrudniamy ludzi na wszystkich szczeblach. Mój obecny szef jest magistrem, bo na jego stanowisku firma stawia bardziej na umiejętności zarządzania niż pracę operacyjną - warto mieć to na uwadze i skupiać sie też na miękkich kompetencjach. Do tego uważam niezmiennie, że na późniejszym etapie kariery warto mieć swoją niszę i się w czymś wyspecjalizować. Obecnie jest np ogromny popyt na prawników z umiejętnościami z zakresu compliance, IT, AI, AML, danych osobowych, energetyki, Data Center, sektor budowlany też wciąż potrzebuje wsparcia. Wiadomo, że za kilka lat, jak będziesz kończyła studia, to może już być coś innego, ale konkluzja jest taka, że warto śledzić takie trendy.zuxzux1 pisze: ↑sob lip 04, 2026 4:00 pm Kurde, trochę mnie tu przestraszyłyście… marzy mi się prawo, jestem w trakcie oczekiwania na wyniki matur i składania podań na studia prawnicze w przeróżnych miastach. Naprawdę jest tak źle na rynku pracy? Myślałam że w miastach typu Kraków, Warszawa czy Wrocław można się załapać do jakiegoś działu prawnego w korpo z magistrem z prawa, albo po aplikacji. Jeśli się mylę to poprawcie mnie proszę i nie śmiejcie się. Dodatkowo jakbyście chciały się podzielić jakie uczelnie kończyłyście i jak wrażenia to chętnie posłucham
![]()
Jedyne kiepskie doświadczenia mam z pracy w małych kancelariach, bo tam to faktycznie wyzysk, a jeszcze ja tam pracowałam w czasach, kiedy nie było obowiązku składowania zleceń, więc mam jakieś 2 lata pracy bez składek. Ale w innych miejscach pracowałam normalnie, czy to na UOP czy B2B i zawsze za takie wynagrodzenie, jakie chciałam.
Myślę że nie masz się co bać, jeśli naprawdę to lubisz i chcesz to robić. Kończyłam prawo prawie 15 lat temu, rynek byl niesamowicie przesycony absolwentami, dużo ludzi nie pracuje w zawodzie. Ale: w dużych miastach naprawdę jest praca w kancelariach, pracuje w takiej w default city. Dużo zależy od tego do jakiego trafisz zespołu, są takie co potrafią wycisnąć jak cytrynę, ale są takie gdzie przepracujesz pół kariery od praktyk studenckich począwszy. np. niedawno moja koleżanka została partnerem, w zasadzie rok po awansie na senior associate, czyli bardzo szybko. Jest pracowita, samodzielna.zuxzux1 pisze: ↑sob lip 04, 2026 4:00 pm Kurde, trochę mnie tu przestraszyłyście… marzy mi się prawo, jestem w trakcie oczekiwania na wyniki matur i składania podań na studia prawnicze w przeróżnych miastach. Naprawdę jest tak źle na rynku pracy? Myślałam że w miastach typu Kraków, Warszawa czy Wrocław można się załapać do jakiegoś działu prawnego w korpo z magistrem z prawa, albo po aplikacji. Jeśli się mylę to poprawcie mnie proszę i nie śmiejcie się. Dodatkowo jakbyście chciały się podzielić jakie uczelnie kończyłyście i jak wrażenia to chętnie posłucham
![]()
Przy czym w kancy dobrze mieć jasno sprecyzowane umiejętności, np. obsługę spółek, mergery, jest praca dla doradców podatkowych, więc oprócz zawodowego adw/radca, można zrobić też doradcę. Koniecznie języki, angielski to absolutne minimum, praca dla klienta to w większości angielski, bo nawet polskie spółki z zagranicznym kapitałem mają obsługę po ang żeby szefostwo z góry rozumiało. Warto dodatkowo znać hiszpański, niemiecki, francuski albo chiński, koreański - to są największe rynki obecnie i duże kance mają specjalne zespoły do obsługi tych klientów.
-
monia92222
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 4
- Rejestracja: sob sie 17, 2024 5:34 pm
Czy jest tu prawniczka, która przepisała się z radców prawnych do adwokatów? Jestem radcą, mam same sprawy osób fizycznych i wydaje mi się, że tytul radcy mnie blokuje.. nie wpadają mi sprawy karne (a mam doświadczenie z aplikacji) i odnoszę wrażenie, że ludzie bardziej poważają tytuł adwokata. Być może się mylę, chętnie poznam wasze zdanie
-
dzikajagoda
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: czw mar 19, 2026 4:03 am
halynka95 pisze: ↑wt gru 09, 2025 10:39 am Hej,
ja w temacie chciałabym napisać trochę o moich żalach dot. studiów prawniczych. Od kilku lat pracuje w kancelarii komorniczej, wcześniej skończyłam administrację. Jako, że zawód mnie interesuje i chcę się rozwijać, postanowiłam iść na prawo. Wybrałam prywatną uczelnię z całkiem dobrymi wynikami w rankingach. Wiadomo, zależało mi też na niskim czesnym i bliskiej odległości. Niestety nie jestem zadowolona. Masa przedmiotów- zapychaczy, część wykładowców nawet nie prowadzi zajęć, a jedynie wrzuca materiały do pracy własnej. Odchylenie prawicowe części studentów, którzy nie ukrywają swoich poglądów. Sytuacje, gdzie wykładowca zamiast jakieś zajęcia prowadzić odpowiada na dziwne pytania tych panów przez cały czas. Dodatkowo te osoby są wychwalane za aktywność. Besztanie osób, które w tego typu dyskusjach nie chcą brać udziału. Za każdym razem jak mam wybrać się na zajęcia stacjonarne (część odbywa się online) to czuję niechęć i zmęczenie. Część grupy to jacyś szemrani przedsiębiorcy, którzy sprawiają wrażenie osób szukających kruczków prawnych w celu legalizacji dziwnych działań. Moim hitem jest też wykładowczyni mocno związana z założycielami uczelni, która kazała nam na pierwszych zajęciach opowiadać o sobie. Grupa liczna, więc zmarnowała masę czasu, a na studiach zaocznych każda godzina jest na wagę złota. Pani z pracą w zawodzie nigdy nie miała nic wspólnego, ale wyśmiewała moją pracę przy tak wielu ludziach. A jakie są wasze doświadczenia ze studiów?
Ja miałam na studiach z administracji jedną wykładowczynię która kazała tam robić referaty na ćwiczeniach i tak przez cały semestr. Czyli nic się nie nauczyliśmy strata czasu