Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Prawnicze żale

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
kalter_schatten
MiamiBicz
Posty: 387
Rejestracja: wt sty 09, 2024 9:22 pm

Re: Prawnicze żale

Post autor: kalter_schatten »

ja rozumiem obie strony, tj. pracowników sądów a także pełnomocników. widzę, nawet po samych terminach rozpraw albo czasie w jakim sąd rozpoznaje np. wniosek o zabezpieczenie, jak dużo jest pracy w sądach i ze po prostu nie wyrabiają. rozumiem to. chciałabym tylko zaznaczyć, że te różne „gównopisma” od pełnomocników, wnioski o przyspieszenie albo inne szajsy to bardzo często nie jest wymysł pełnomocnika tylko naciski klientów :( oni potrafią robić awantury i wymuszać na pełnomocnikach pisanie takich pism… więc wszyscy mamy przesrane w sumie
Ceddygoodie

Post autor: Ceddygoodie »

kalter_schatten pisze: śr wrz 25, 2024 12:26 pm ja rozumiem obie strony, tj. pracowników sądów a także pełnomocników. widzę, nawet po samych terminach rozpraw albo czasie w jakim sąd rozpoznaje np. wniosek o zabezpieczenie, jak dużo jest pracy w sądach i ze po prostu nie wyrabiają. rozumiem to. chciałabym tylko zaznaczyć, że te różne „gównopisma” od pełnomocników, wnioski o przyspieszenie albo inne szajsy to bardzo często nie jest wymysł pełnomocnika tylko naciski klientów :( oni potrafią robić awantury i wymuszać na pełnomocnikach pisanie takich pism… więc wszyscy mamy przesrane w sumie
I miedzy innymi przez takie pisma, czesto bezzasadne i niepotrzebne, sądy sa obciazone (juz nie wspominajac o brakach w kadrach). Jak strony jeszcze wnosza o uzasadnienie postanowienia na ich korzysc to rece opadaja. I wielu pelnomocnikow robi to z premedytacja, a pozniej zgoni na ten surowy i zly sąd, ze sprawa nie poszla po mysli mocodawcy, ale juz nie wspomni ze od poczatku bylo wiadomo ze to sie nie uda. I ja rozumiem, że ludzie sa rozni i wielu ludzi ze soba nawzajem idzie na noze, i ze niektorym sie nie przetlumaczy. I tez rozumiem, ze kazdy chce zarobic, zwlaszcza ze konkurencja na rynku jest naprawde spora.
Najgorzej ze ludzie nie chca chodzic na mediacje. I sady tez bylyby odciazone gdyby ludzie wybierali mediacje i ugody.
M260011
Mokra Włoszka
Posty: 65
Rejestracja: pt cze 28, 2024 11:56 am

Post autor: M260011 »

shuzei pisze: śr wrz 25, 2024 1:44 am Wiadomo, że prawda zawsze będzie gdzieś po środku. To, że w sądach jest zbyt mało pracowników każdego rodzaju widać na pierwszy rzut oka. Jednak jak widzę co z sądów przychodzi, to naprawdę ciężko usprawiedliwiać to wyłącznie brakami karowymi. Nakazy zapłaty z innymi liczbami, bo ktoś pół wzoru z innej sprawy zostawił, wierzyciel stający się dłużnikiem albo nakazy tak z czapy, że nawet nie wiem co po stronie sądu zaszło, żeby takie coś wytworzyć.
Lepiej nie będzie. Pracowałam w sądzie przez wiele lat jako asystent sędziego.
- Zaczynałam bardzo dawno temu, jak do asystentury trzeba było mieć aplikację skończoną i nie było chętnych osób z uprawnieniami - to nas zatrudnili na zlecenie i przez agencję pracy. Potem zawód uwolnili, ale cały czas był ten sam syf.
- Wynagrodzenie kiepskie w stosunku do nakładu pracy
- po pewnym czasie przestajesz się rozwijać (chyba że chcesz zostać sędzią, ale to klepanie nakazów w końcu też się przejada),
- do tego sędziowie to też specyficzny zawód, niektórzy uważają że są najmądrzejsi i żaden asystent im tak ładnie nie napisze, więc zlecają robotę a potem czepiają się wszystkiego, inni czepiają się od razu bo zła czcionka albo styl. Pierwsza rzecz jakiej się uczysz to jaki styl lubi sędzia i pod to piszesz.
- Problemy z komunikacją, wielu z nich myśli że siedzisz u nich w głowie i wiesz co myślą, nie potrafią zwięźle komunikować (a potem się domyślaj co miał na myśli takim a nie innym postanowieniem).
- Zarządzanie było takie, że asystenci podlegają pod prezesa sądu jak pion orzeczniczy (czyli pod przewodniczącego wydziału), a protokolanci i sekretarze pod dyrektora (czyli kierownik sekretariatu), zarządzanie było takie, że jak raz do roku wpadała nagroda to nastawiano nas przeciwko sobie. Kierownuk walczył o swoich ludzi, a przewodniczący miał wyjebane
- mobbing. Było na to duże przyzwolenie, krzyczenie, personalne wycieczki, obrażanie. Jedna z dziewczyn miała tak przeprany mózg, że nie spała po nocach, schudła, wyglądała jak upiór i nie chciała odejść bo „na jej miejsce przyjdzie ktoś inny i on go zniszczy, a ona potrafi z nim pracować”. No nie.
- o dobrego pracownika nikt nie walczy i nawet nie udaje. Jak poszłam z wypowiedzeniem i powiedziałam gdzie idę (szłam do innego sądu), to przewodniczący tylko się śmiał, że mój sędzia się zapłacze, ale sędzia (przewodniczący nowego wydziału) się ucieszy.
- kiedyś po przepracowaniu 5 lat można było podejść do egzaminu korporacyjnego, zawodowego. Teraz to wycięli, co sprawiło że osoby ambitne, które miały długofalowe cele po prostu odeszły. To miało zatrzymać ludzi, jako „zawód docelowy”, a zrobiło odsiew.
- ogromna rotacja - na pewnym etapie nie masz już sił przerobowych ani ochoty szkolić nowych osób (a tak jest przekazywana wiedza, z asystenta na asystenta,
ewentualnie wzory ze wspólnego dysku
- ministerstwo teraz planuje dopuścić do zawodu studentów. Powodzenia

Nie możesz wycinać podwyżek, karmić ludzi nieistniejącym „prestiżem”, wymagać coraz więcej dając coraz mniej i być zdziwionym że to nie działa. Ministerstwo jest bardzo.
Kreole
RoyalBaby
Posty: 18
Rejestracja: pt sty 24, 2025 2:28 pm

Post autor: Kreole »

Cześć, szukam miejsca na imprezę firmową w Krakowie dla ok. 30 osób. Chcemy coś w klimatycznym miejscu, ale żeby nie było zbyt formalnie – raczej luźna atmosfera, dobre jedzenie i możliwość zamówienia drinków. Może ktoś organizował coś podobnego i może polecić sprawdzone miejsce? Najlepiej, żeby nie było problemu z rezerwacją większej sali.
szmartaaagrzechu
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: wt lip 23, 2024 6:45 pm

Post autor: szmartaaagrzechu »

Ceddygoodie pisze: sob sie 10, 2024 9:45 pm W sadzie nie ma komu pracowac pewnie dlatego ze etatow jest malo, a ci ,,dobrzy specjalisci, ktorzy nie pracuja w punktach darmowej porady prawnej" skladaja wnioski na potege, nawet jak wiedza, ze sa bezpodstawne i nie ,,,wygraja". Ale grunt, ze klient bedzie widzial, ze pelnomocnik napisal 6 stron (lanie wody, a polowa to wyrwane z kontekstu orzeczenia i komentarze) i zwali wine na sedziego, ktory bal sie slrawi (?), przeciagal i mial wywalone. No ale coz, jak sie nie prawocalo od wewnatrz to mozna sobie dopowiadac dlaczego postepowania tak dlugo trwaja i bynajmniej nie zwalac winy na pelnomocnikow tylko na pracownikow sadow ktorym nie chce sie pracowac i ktorzy zwalaja na sb nawzajem wine. Ubawily mnie twoje komenatrze, dzieki
A mnie ubawiło to, co Ty piszesz. Pracowałam długo w sądach i takiej patologii jak tam i takich śmierdzących leni jak tam nie widziałam nigdy w życiu, a przodują rzecz jasna kierownicy. Dzień w prywatnej firmie i wylecieliby na zbity pysk, ale tu niestety wszyscy się dokładamy z budżetu.
M260011
Mokra Włoszka
Posty: 65
Rejestracja: pt cze 28, 2024 11:56 am

Post autor: M260011 »

szmartaaagrzechu pisze: sob lip 05, 2025 12:27 pm A mnie ubawiło to, co Ty piszesz. Pracowałam długo w sądach i takiej patologii jak tam i takich śmierdzących leni jak tam nie widziałam nigdy w życiu, a przodują rzecz jasna kierownicy. Dzień w prywatnej firmie i wylecieliby na zbity pysk, ale tu niestety wszyscy się dokładamy z budżetu.

Tu są spore różnice w zależności od miasta. Wprawdzie pracowałam w sądzie wiele lat temu, ale było tak, że w mniejszych miejscowościach stanowisko , np. asystenta czy protokolanta to było coś, kasa pewna, może i minimalna ale na UOP, trzynastki, nagrody i trochę większy spokój, a analogiczne stanowisko w dużym mieście to zapierdziel, rotacja, wyższe koszty utrzymania więc i ta wypłata miała mniejszą siłę nabywczą, większa presja i stres. I dużo, bardzo dużo roboty i najlepiej w bardzo szybkim tempie i żeby jeszcze wszystko było idealnie.
halynka95
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: czw maja 18, 2023 8:57 pm

Post autor: halynka95 »

Hej,
ja w temacie chciałabym napisać trochę o moich żalach dot. studiów prawniczych. Od kilku lat pracuje w kancelarii komorniczej, wcześniej skończyłam administrację. Jako, że zawód mnie interesuje i chcę się rozwijać, postanowiłam iść na prawo. Wybrałam prywatną uczelnię z całkiem dobrymi wynikami w rankingach. Wiadomo, zależało mi też na niskim czesnym i bliskiej odległości. Niestety nie jestem zadowolona. Masa przedmiotów- zapychaczy, część wykładowców nawet nie prowadzi zajęć, a jedynie wrzuca materiały do pracy własnej. Odchylenie prawicowe części studentów, którzy nie ukrywają swoich poglądów. Sytuacje, gdzie wykładowca zamiast jakieś zajęcia prowadzić odpowiada na dziwne pytania tych panów przez cały czas. Dodatkowo te osoby są wychwalane za aktywność. Besztanie osób, które w tego typu dyskusjach nie chcą brać udziału. Za każdym razem jak mam wybrać się na zajęcia stacjonarne (część odbywa się online) to czuję niechęć i zmęczenie. Część grupy to jacyś szemrani przedsiębiorcy, którzy sprawiają wrażenie osób szukających kruczków prawnych w celu legalizacji dziwnych działań. Moim hitem jest też wykładowczyni mocno związana z założycielami uczelni, która kazała nam na pierwszych zajęciach opowiadać o sobie. Grupa liczna, więc zmarnowała masę czasu, a na studiach zaocznych każda godzina jest na wagę złota. Pani z pracą w zawodzie nigdy nie miała nic wspólnego, ale wyśmiewała moją pracę przy tak wielu ludziach. A jakie są wasze doświadczenia ze studiów?