Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Rzeka.chaosu »

Jynna pisze: czw mar 12, 2026 7:58 am
I tak... kiedyś chętnie potraktowałabym ją z liścia. Na ten moment uważam, że nie warto tracić swojej energii na chore, niedowartościowane babsko. Tym bardziej, że klienci również widzą z kim mają do czynienia.
A zespół w takim układzie nie traktuje poważnie tego, co taka osoba mówi. To raczej „szum w tle". Tym bardziej, że jak zaczyna mówić to trzy pierwsze zdania są neutralne, a potem wchodzi w ten swój głośny, dominujący ton.
Dokładnie. Lepiej babsko ignorować. Może kiedyś dotrze, choć wątpię.

Czasem jeżdżę na imprezy rodzinne i tam jest podobna baba (rodzina mojej rodziny). Na szczęście nie muszę jej widywać często. Mają w rodzinie młodziutką dziewczynę, która jest mamą. Jest spokojna, wesoła, zaradna, ładnie zajmuje się dziećmi. A ta baba ciągle jej robi docinki (dla tej dziewczyny to kuzynka). Jak nie o ciąże w młodym wieku i przerwane studia, to o wychowanie dzieci (choć sama ich nie ma). Podkreślam, że ja je widzę na komuniach, chrzcinach, itp. Babsko takie komentarze sypie przy innych gościach. Niewyparzony jęzor i przekonanie o tym, że jest najmądrzejsza (kobieta z kasą). Mi pojechała, bo byłam w miejscu X na wakacjach i nie jadłam czegoś tam czy czegoś tam nie widziałam. Miałam na sobie kieckę w kwiaty - palnęła, że niemodna / babcina. Po prostu niemiło mnie wyśmiała. Ze starszymi facetami ze swojej rodziny kłóci się o politykę, próbując ich ośmieszyć. Zawsze komentuje wybór dań albo to, że jej stolik dostaje najpóźniej. Myśli wypływają jej ustami, nic nie potrafi zachować dla siebie. Większość rodziny ją ignoruje, pokiwa głową i robi swoje. Jedynie ci wujkowie kłócą się z nią o politykę.
Jynna
SkrzydełkaZhooters
Posty: 200
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Rzeka.chaosu pisze: czw mar 12, 2026 8:33 am Dokładnie. Lepiej babsko ignorować. Może kiedyś dotrze, choć wątpię.

Czasem jeżdżę na imprezy rodzinne i tam jest podobna baba (rodzina mojej rodziny). Na szczęście nie muszę jej widywać często. Mają w rodzinie młodziutką dziewczynę, która jest mamą. Jest spokojna, wesoła, zaradna, ładnie zajmuje się dziećmi. A ta baba ciągle jej robi docinki (dla tej dziewczyny to kuzynka). Jak nie o ciąże w młodym wieku i przerwane studia, to o wychowanie dzieci (choć sama ich nie ma). Podkreślam, że ja je widzę na komuniach, chrzcinach, itp. Babsko takie komentarze sypie przy innych gościach. Niewyparzony jęzor i przekonanie o tym, że jest najmądrzejsza (kobieta z kasą). Mi pojechała, bo byłam w miejscu X na wakacjach i nie jadłam czegoś tam czy czegoś tam nie widziałam. Miałam na sobie kieckę w kwiaty - palnęła, że niemodna / babcina. Po prostu niemiło mnie wyśmiała. Ze starszymi facetami ze swojej rodziny kłóci się o politykę, próbując ich ośmieszyć. Zawsze komentuje wybór dań albo to, że jej stolik dostaje najpóźniej. Myśli wypływają jej ustami, nic nie potrafi zachować dla siebie. Większość rodziny ją ignoruje, pokiwa głową i robi swoje. Jedynie ci wujkowie kłócą się z nią o politykę.
Każdy ma swoje granicę, swoją cierpliwość, wrażliwość. Uważam, że kluczowym elementem jest nie dać się wyprowadzić z równowagi, takimi tekstami, uszczypliwościami.
Jeżeli zdarzają się one sporadycznie, to okej. Jeśli np. moja współpracownica codziennie by kierowała w moją stronę zaczepki i naruszyła moje świętości... obawiam się, że mogłabym powiedzieć coś czego by ona się nie spodziewała i to bardzo ostro. Zaprzepaściłabym te lata wypracowanej wlasnej nieposzlakowanej opinii osoby kulturalnej, cierpliwej itp. Na ten moment uważam, że to jeszcze nie ten etap. 😉
Zbieram sobie w głowie, rózne ciekawe odpowiedzi, wykorzystuję je. Szczególnie preferuję takie riposty, które mają opóźniony zapłon.

Moja inna współpracownica osoba wzrostem niska, drobna, szczuplej budowy ciała, co moment dostawała od " tej pani 40-stki" bęcki, że jest "chuda, same kości, nie ma za co złapać". Było to dla niej przykre. Potem przyszła ciąża, sporo przybrała w jej trakcie na wadze. Więc " skoczyła do lepszej grupy" wg " pani 40stki", a mimo to ta baba dalej się jej czepiała. Rzucając L4 na pożegnainie też coś uslyszala o swojej wadze. Tylko tu już nie wytrzymala i poszło hasło " tak. Przytyłam i to dość sporo. Jest pupa, jest cyc, są fałdki..i udało się, w końcu wyglądam jak Ty".

No ja się uśmiałam :') .
Tratatata123
Ciastko
Posty: 9
Rejestracja: pn gru 29, 2025 12:20 am

Post autor: Tratatata123 »

Jynna pisze: czw mar 12, 2026 7:58 am


Prawda jest taka, że wprowadza ona głośny folklor organizacyjny. Bo ona musi być: głośna, wszechobecna, i wiedząca wszystko najlepiej. A na tym traci grupa. Można ją ustawić do pionu i robią to celnie mężczyźni u nas z zespołu. W formie, żartów. Bo skoro ona np. ma czelność komentować, że "partnerka np. zgarnia Xa z grupowego piwa jak dzieciaka czy pantofla" to nie pozostają jej dłużni. Kończy się to tymczasowym fochem i oburzeniem. A oni- faceci i tak- robią to kulturalnie, serio.

Wg mojej opinii jest to kobieta o niskim poczuciu własnej wartości, umniejszanie innym o tym świadczy. Jest mało refleksyjna społecznie, o braku empatii nie wspominając.

Moją metodą na nią/na tego typu osobę to przybranie przy niej formy "skały". Czyli: tylko neutralne rozmowy, bez szczegółów, przytyki obracam w żart, również taki by poczuła.

Spiełyśmy się bezpośrednio kilka razy. Kłótnie, rozmowę konczyła " uczyli mnie, że starsi powinni mlodszym ustępować" lub " zobaczysz, mądrość życiową będziesz mieć wraz z wiekiem".
Mocne riposty lub zwykłe " nie mów tak do mnie" ona odbiera jako atak na nią, a przecież "ona jest starsza i trzeba jej okazywać szacunek, bo ona to robi/mówi w dobrych intencjach". Tu nie ma miejsca na refleksję.

Ręce opadają. Serio.
I tak... kiedyś chętnie potraktowałabym ją z liścia. Na ten moment uważam, że nie warto tracić swojej energii na chore, niedowartościowane babsko. Tym bardziej, że klienci również widzą z kim mają do czynienia.
A zespół w takim układzie nie traktuje poważnie tego, co taka osoba mówi. To raczej „szum w tle". Tym bardziej, że jak zaczyna mówić to trzy pierwsze zdania są neutralne, a potem wchodzi w ten swój głośny, dominujący ton.
[/quote]

U mnie w firmie już dawno była by mogła być skarga i dywanik u HR za takie zachowanie.
Hunde
Modna
Posty: 414
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Post autor: Hunde »

Jeśli to dotyczy mniejszej firmy to nie ma żadnych HR-ów. Jeśli ta pracownica jest dodatkowo znajomą prezesa/właściciela to tym bardziej jest nietykalna.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Tratatata123 pisze: czw mar 12, 2026 9:00 am Prawda jest taka, że wprowadza ona głośny folklor organizacyjny. Bo ona musi być: głośna, wszechobecna, i wiedząca wszystko najlepiej. A na tym traci grupa. Można ją ustawić do pionu i robią to celnie mężczyźni u nas z zespołu. W formie, żartów. Bo skoro ona np. ma czelność komentować, że "partnerka np. zgarnia Xa z grupowego piwa jak dzieciaka czy pantofla" to nie pozostają jej dłużni. Kończy się to tymczasowym fochem i oburzeniem. A oni- faceci i tak- robią to kulturalnie, serio.

Wg mojej opinii jest to kobieta o niskim poczuciu własnej wartości, umniejszanie innym o tym świadczy. Jest mało refleksyjna społecznie, o braku empatii nie wspominając.

Moją metodą na nią/na tego typu osobę to przybranie przy niej formy "skały". Czyli: tylko neutralne rozmowy, bez szczegółów, przytyki obracam w żart, również taki by poczuła.

Spiełyśmy się bezpośrednio kilka razy. Kłótnie, rozmowę konczyła " uczyli mnie, że starsi powinni mlodszym ustępować" lub " zobaczysz, mądrość życiową będziesz mieć wraz z wiekiem".
Mocne riposty lub zwykłe " nie mów tak do mnie" ona odbiera jako atak na nią, a przecież "ona jest starsza i trzeba jej okazywać szacunek, bo ona to robi/mówi w dobrych intencjach". Tu nie ma miejsca na refleksję.

Ręce opadają. Serio.
I tak... kiedyś chętnie potraktowałabym ją z liścia. Na ten moment uważam, że nie warto tracić swojej energii na chore, niedowartościowane babsko. Tym bardziej, że klienci również widzą z kim mają do czynienia.
A zespół w takim układzie nie traktuje poważnie tego, co taka osoba mówi. To raczej „szum w tle". Tym bardziej, że jak zaczyna mówić to trzy pierwsze zdania są neutralne, a potem wchodzi w ten swój głośny, dominujący ton.
U mnie w firmie już dawno była by mogła być skarga i dywanik u HR za takie zachowanie.
[/quote]

Tak teraz myślę, że danie jej z liścia pewnie tylko utwierdziłoby ją w przekonaniu, że ona jest ok, a inni źli, bo biją. Lub miałabym kolejny powód do gdakania.

Najlepsze zdecydowanie jest ignorowanie póki się da i cięte riposty. Przypomina mi to jeszcze sytuację z moją sąsiadką. Dziewczyna nigdy nie mówi dzień dobry, jest nieuprzejma dla ludzi z ochrony, sprzątaczki, potrafi wyjść z windy, gdy jedzie nią ktoś, kto jej nie pasuje. Kiedyś oprowadzała po osiedlu rodzinkę(?), wszystko pokazywała, szczebiotała jak fajnie i super. I nawet powiedziała jednej z sąsiadek sama z siebie "dzień dobry". Sąsiadka była z dzieckiem, które zapytało kto to (pewnie chodziło o całą rodzinę tej dziewczyny, bo ona sama ogólnie jest znana). Sąsiadka odpowiedziała głośno (tak, żeby ta rodzinka słyszała), że to ta niesympatyczna sąsiadka, która zawsze udaje, że nie widzi ludzi, strzela fochy i robi awantury na ochronie (u mnie ochrona nie może odbierać paczek - głównie o to są awantury). Ta dziewczyna mieszka blisko mnie (słyszę ją z balkonu) i bardzo często głośno gada z kimś przez telefon na balkonie. W tym sezonie już zaliczone. Śmieszy mnie, gdy gada pół godziny, tak głośno, że ja ją słyszę, a rozmówcy narzeka, że dziecko na dole krzyknęło i ona się załamie przez to. Nie da się żyć. Nie wiem, jakieś rozdwojenie jaźni?

Sama się zastanawiam czy kiedyś się nie wychylić na balkonie i poprosić jakoś dowcipnie, żeby przestała publicznie gdakać. Na razie nie mam ani potrzeby wchodzić z nią w dyskusje, ani dobrego tekstu. :D
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 729
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Anastazja_smietana pisze: śr mar 11, 2026 10:59 pm Robienie min na moje porcje jedzenia, gdy byłam w ciąży z tekstem "TY tyyyleee zjeeeesz?". Kurcze, startowałam z niedowagi, mój organizm się domagał. Porównywanie wielkości brzuchów. W dniu porodu ważyłam zawrotne 65 kg, a nie jestem karłem, stresowały mnie te uwagi.

Od koleżek w pracy "ja to bym nawet nie chciała być taka chuda, nie mieć siły w ogóle". Luzik, ani nie pytałam o opinię ani nie siłowałam się z nimi na rękę. Gdybym to ja odpaliła "ja bym nie chciała być taka gruba" to byłby skowyt i miałabym wszystkie baby przeciw sobie (większość miała nadwagę). Trzeba było puszczać te zaczepki koło uszu.
Ogólnie większość ludzi ma ubogą wiedzę z zakresu żywienia. Potrafią określić jedynie dużo (źle), mało (dobrze). I ciężko się tłumaczy babom, że mój być może duży pojemnik z jedzeniem jest napakowany białkiem, dobrym źródłem tłuszczy i węglowodanów i nie ma więcej niż 400 kcal a ich bagietka z serem, szynką majonezem i masłem którą wsuną na trzy gryzły ma z 600 kcal i 6 g białka.
Jynna
SkrzydełkaZhooters
Posty: 200
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Rzeka.chaosu pisze: czw mar 12, 2026 9:46 am U mnie w firmie już dawno była by mogła być skarga i dywanik u HR za takie zachowanie.
Tak teraz myślę, że danie jej z liścia pewnie tylko utwierdziłoby ją w przekonaniu, że ona jest ok, a inni źli, bo biją. Lub miałabym kolejny powód do gdakania.

Najlepsze zdecydowanie jest ignorowanie póki się da i cięte riposty. Przypomina mi to jeszcze sytuację z moją sąsiadką. Dziewczyna nigdy nie mówi dzień dobry, jest nieuprzejma dla ludzi z ochrony, sprzątaczki, potrafi wyjść z windy, gdy jedzie nią ktoś, kto jej nie pasuje. Kiedyś oprowadzała po osiedlu rodzinkę(?), wszystko pokazywała, szczebiotała jak fajnie i super. I nawet powiedziała jednej z sąsiadek sama z siebie "dzień dobry". Sąsiadka była z dzieckiem, które zapytało kto to (pewnie chodziło o całą rodzinę tej dziewczyny, bo ona sama ogólnie jest znana). Sąsiadka odpowiedziała głośno (tak, żeby ta rodzinka słyszała), że to ta niesympatyczna sąsiadka, która zawsze udaje, że nie widzi ludzi, strzela fochy i robi awantury na ochronie (u mnie ochrona nie może odbierać paczek - głównie o to są awantury). Ta dziewczyna mieszka blisko mnie (słyszę ją z balkonu) i bardzo często głośno gada z kimś przez telefon na balkonie. W tym sezonie już zaliczone. Śmieszy mnie, gdy gada pół godziny, tak głośno, że ja ją słyszę, a rozmówcy narzeka, że dziecko na dole krzyknęło i ona się załamie przez to. Nie da się żyć. Nie wiem, jakieś rozdwojenie jaźni?

Sama się zastanawiam czy kiedyś się nie wychylić na balkonie i poprosić jakoś dowcipnie, żeby przestała publicznie gdakać. Na razie nie mam ani potrzeby wchodzić z nią w dyskusje, ani dobrego tekstu. :D
[/quote]


Tak. Danie z "liścia" to twój własny upadek, a jak jesteś empatyczna to jeszcze dochodzą wyrzuty sumienia.
Lecz warto wiedzieć, że w wielu zespołach w pracy, w rodzinie, w towarzystwie, taka osoba funkcjonuje - jak głośna ciotka na rodzinnej imprezie — wszyscy wiedzą, jaka jest, więc filtrują jej wypowiedzi. I mają wywalone.
Po prostu.

Co do sąsiadki... tak samo. Jeśli chcesz się w to bawić, to rozważ czy Ci to potrzebne. Czy to nie przerodzi się w jakieś fale złośliwości.
Bywa , że samo rzucenie hasła czasem wystarczy na zasadzie " czekaj, zakmnkę tylko balkon bo jakas baba prowadzi sesje terapeutyczną na balkonie". Lecz no takie osoby jeszcze raz podkreśle, nie są refleksyjne.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Jynna pisze: czw mar 12, 2026 10:39 am
Co do sąsiadki... tak samo. Jeśli chcesz się w to bawić, to rozważ czy Ci to potrzebne. Czy to nie przerodzi się w jakieś fale złośliwości.
Bywa , że samo rzucenie hasła czasem wystarczy na zasadzie " czekaj, zakmnkę tylko balkon bo jakas baba prowadzi sesje terapeutyczną na balkonie". Lecz no takie osoby jeszcze raz podkreśle, nie są refleksyjne.
😄 Póki co zamykam okno bez komentowania. Ale poza mną słyszy ją pewnie sporo innych ludzi. Może ktoś bardziej konfliktowy kiedyś jej wytłumaczy.
Jynna
SkrzydełkaZhooters
Posty: 200
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Rzeka.chaosu pisze: czw mar 12, 2026 10:45 am 😄 Póki co zamykam okno bez komentowania. Ale poza mną słyszy ją pewnie sporo innych ludzi. Może ktoś bardziej konfliktowy kiedyś jej wytłumaczy.
No,no. Każdą oazę spokoju kiedyś ktoś naruszył. Więc na razie może Cię to lekko uwierać, na zasadzie - dziwna baba z mieszkania obok. Ale nie jest powiedziane, że za moment szl** Cię nie trafi ;P B) .
Lkjhgfd
Tritonotti
Posty: 181
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Post autor: Lkjhgfd »

Jynna pisze: czw mar 12, 2026 7:58 am Prawda jest taka, że wprowadza ona głośny folklor organizacyjny. Bo ona musi być: głośna, wszechobecna, i wiedząca wszystko najlepiej. A na tym traci grupa. Można ją ustawić do pionu i robią to celnie mężczyźni u nas z zespołu. W formie, żartów. Bo skoro ona np. ma czelność komentować, że "partnerka np. zgarnia Xa z grupowego piwa jak dzieciaka czy pantofla" to nie pozostają jej dłużni. Kończy się to tymczasowym fochem i oburzeniem. A oni- faceci i tak- robią to kulturalnie, serio.

Wg mojej opinii jest to kobieta o niskim poczuciu własnej wartości, umniejszanie innym o tym świadczy. Jest mało refleksyjna społecznie, o braku empatii nie wspominając.

Moją metodą na nią/na tego typu osobę to przybranie przy niej formy "skały". Czyli: tylko neutralne rozmowy, bez szczegółów, przytyki obracam w żart, również taki by poczuła.

Spiełyśmy się bezpośrednio kilka razy. Kłótnie, rozmowę konczyła " uczyli mnie, że starsi powinni mlodszym ustępować" lub " zobaczysz, mądrość życiową będziesz mieć wraz z wiekiem".
Mocne riposty lub zwykłe " nie mów tak do mnie" ona odbiera jako atak na nią, a przecież "ona jest starsza i trzeba jej okazywać szacunek, bo ona to robi/mówi w dobrych intencjach". Tu nie ma miejsca na refleksję.

Ręce opadają. Serio.
I tak... kiedyś chętnie potraktowałabym ją z liścia. Na ten moment uważam, że nie warto tracić swojej energii na chore, niedowartościowane babsko. Tym bardziej, że klienci również widzą z kim mają do czynienia.
A zespół w takim układzie nie traktuje poważnie tego, co taka osoba mówi. To raczej „szum w tle". Tym bardziej, że jak zaczyna mówić to trzy pierwsze zdania są neutralne, a potem wchodzi w ten swój głośny, dominujący ton.
Oczywiście, że zrobienie tego nie byłoby dobre dla ciebie. Miałam na myśli to, że tylko takie zachowanie by do niej przemówiło. Zapewne była tresowana kablem od podiża i nikt jej nigdy niczego nie tłumaczył, nie wpływał na jej decyzje, tylko dostawała same kary za zachowanie. Zrobiła coś źle - wp*erdol, zrobiła coś źle, ale rodzice się nie dowiedzieli - luz. A jak teraz nie ma nad nią nikogo z takim kablem to gada wszystko co ślina na język przyniesie, bo nikt nic jej nie zrobi i nawet przez myśl jej nie przechodzi postawienie się w sytuacji rozmówcy, że komuś może być przykro czy coś. Patriarchat wbił jej do głowy, że zdanie faceta jest ważne, więc ono do niej trafia. I to tylko wtedy gdy jest ono atakujące, taki słowny wp*erdol ją trochę prostuje, bo przecież oni jej nie mówią "ej, ale Basi zrobiło się przykro" tylko wbijają szpileczkę.
Jynna
SkrzydełkaZhooters
Posty: 200
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Lkjhgfd pisze: czw mar 12, 2026 11:42 am Oczywiście, że zrobienie tego nie byłoby dobre dla ciebie. Miałam na myśli to, że tylko takie zachowanie by do niej przemówiło. Zapewne była tresowana kablem od podiża i nikt jej nigdy niczego nie tłumaczył, nie wpływał na jej decyzje, tylko dostawała same kary za zachowanie. Zrobiła coś źle - wp*erdol, zrobiła coś źle, ale rodzice się nie dowiedzieli - luz. A jak teraz nie ma nad nią nikogo z takim kablem to gada wszystko co ślina na język przyniesie, bo nikt nic jej nie zrobi i nawet przez myśl jej nie przechodzi postawienie się w sytuacji rozmówcy, że komuś może być przykro czy coś. Patriarchat wbił jej do głowy, że zdanie faceta jest ważne, więc ono do niej trafia. I to tylko wtedy gdy jest ono atakujące, taki słowny wp*erdol ją trochę prostuje, bo przecież oni jej nie mówią "ej, ale Basi zrobiło się przykro" tylko wbijają szpileczkę.

Tak, tak, rozumiem o czym piszesz i co masz na myśli 🙂. I właściwie w wyobrażeniach kilka razy ją skopałam 🫣🫢 Analizowanie jej zachowania mnie męczy, kiedyś probowałam ze względu psychologicznych, lecz to nie ma sensu. I tak jak napisałam kilka postów wyżej - to niedowartościowanie, ambicja i zdaje się porównywanie wynika z kompleksów - pewnie dzieciństwo. Kiedyś rzuciła hasło na imprezie, że jest lepsza od swojego starszego brata bo ona ma 3 kę dzieci, a on zarabiający mnóstwo kasy, ma tylko 1. Także domyślam się, że jej brat był tym, który nie musiał niczego udowadniać i był np. ulubionym dzieckiem itp.
Cóż.
Jej życie, jej nerwy, jej sprawa. Dorosłej kobiety uczyć kultury czy życia nie zamierzam.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Lkjhgfd pisze: czw mar 12, 2026 11:42 am Oczywiście, że zrobienie tego nie byłoby dobre dla ciebie. Miałam na myśli to, że tylko takie zachowanie by do niej przemówiło. Zapewne była tresowana kablem od podiża i nikt jej nigdy niczego nie tłumaczył, nie wpływał na jej decyzje, tylko dostawała same kary za zachowanie. Zrobiła coś źle - wp*erdol, zrobiła coś źle, ale rodzice się nie dowiedzieli - luz. A jak teraz nie ma nad nią nikogo z takim kablem to gada wszystko co ślina na język przyniesie, bo nikt nic jej nie zrobi i nawet przez myśl jej nie przechodzi postawienie się w sytuacji rozmówcy, że komuś może być przykro czy coś. Patriarchat wbił jej do głowy, że zdanie faceta jest ważne, więc ono do niej trafia. I to tylko wtedy gdy jest ono atakujące, taki słowny wp*erdol ją trochę prostuje, bo przecież oni jej nie mówią "ej, ale Basi zrobiło się przykro" tylko wbijają szpileczkę.
Sama się zastanawiam skąd się biorą takie zachowania. Może ktoś tu jest z wykształceniem i się zna. Moim zdaniem podejście do ludzi przenosi się z rodziców na dziecko. Jeśli rodzice są nieprzyjemni, źle traktują innych, słabszych, to dziecko z czasem się tego uczy. Widzę np. w moim otoczeniu matki, które plotą bzdury na innych ludzi, inne dzieci, nie uczą przepraszać, uczą oceniania po wyglądzie, pozorach - dzieci z czasem to przejmują. 5-latek może nie, ale u szkolniaków już to widać. Plus przekonanie, że w dobrym tonie jest komentowanie i pouczanie innych. Mam nawet jedną matkę, która sama tak robi i widzi, że jej dziecko to robi (dzieciak przy ludziach śmieje się z innych dzieci, wyzywa, poucza). Zamiast skorygować jego zachowanie (dzieci tak robią, trzeba je oduczyć), tłumaczy innym rodzicom, że "musi mu w końcu zdiagnozować tego Aspergera, hahaha". To jest szukanie przyczyn zewnętrznych w swoim ...ujowym zachowaniu i przerzucanie go na dziecko. Na szczęście większość rodziców jest bardzo spoko i koryguje niefajne zachowania. Mega się cieszę, że mam w otoczeniu ludzi, od których mogę się uczyć poprawnych postaw. A tych toksycznych mogę tylko unikać i uczyć dziecko, żeby samo unikało, ignorowało i odpysknęlo ostrzegawczo, jeśli jest potrzeba. Mnie nikt tego świadomie nie uczył - uczyłam się zawsze obserwując interakcje pomiędzy ludźmi.
Awatar użytkownika
Fjoki
GrzaneWino
Posty: 1432
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

jenta pisze: czw mar 12, 2026 10:28 am Ogólnie większość ludzi ma ubogą wiedzę z zakresu żywienia. Potrafią określić jedynie dużo (źle), mało (dobrze). I ciężko się tłumaczy babom, że mój być może duży pojemnik z jedzeniem jest napakowany białkiem, dobrym źródłem tłuszczy i węglowodanów i nie ma więcej niż 400 kcal a ich bagietka z serem, szynką majonezem i masłem którą wsuną na trzy gryzły ma z 600 kcal i 6 g białka.
Część ludzi ma słabą wiedzę, a część ma taką jak Ty - dobra ale skażoną mitami o kaloriach.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 729
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Fjoki pisze: czw mar 12, 2026 1:12 pm Część ludzi ma słabą wiedzę, a część ma taką jak Ty - dobra ale skażoną mitami o kaloriach.
Kaloria to nie mit tylko jednostka miary energii. Większość ludzi którzy mnie otaczają nie mają pojęcia o swoim zapotrzebowaniu kalorycznym, wiedzy o makro i mikroskładnikach i o tym jak ważna jest zbilansowana i zróżnicowana dieta. Więc nie wiem jakie mity masz na myśli
Awatar użytkownika
Fjoki
GrzaneWino
Posty: 1432
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

jenta pisze: czw mar 12, 2026 1:41 pm Kaloria to nie mit tylko jednostka miary energii. Większość ludzi którzy mnie otaczają nie mają pojęcia o swoim zapotrzebowaniu kalorycznym, wiedzy o makro i mikroskładnikach i o tym jak ważna jest zbilansowana i zróżnicowana dieta. Więc nie wiem jakie mity masz na myśli
Ale ja nigdzie nie napisałam, że kalorie nie istnieją. Już tutaj na tym wątku kiedyś pisałam, kalorie przy zdrowym odżywianiu zwyczajnie nie mają znaczenia i nie ma co się nimi przejmować. W swoim przykładzie podałaś kalorie, dlatego do nich się odniosłam.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 729
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Fjoki pisze: czw mar 12, 2026 2:09 pm Ale ja nigdzie nie napisałam, że kalorie nie istnieją. Już tutaj na tym wątku kiedyś pisałam, kalorie przy zdrowym odżywianiu zwyczajnie nie mają znaczenia i nie ma co się nimi przejmować. W swoim przykładzie podałaś kalorie, dlatego do nich się odniosłam.
Jeśli potrafisz jeść intuicyjnie i wszystko (waga stoi i jest w normie, badania krwi (bez suplementów) w normie, masz siłę, moc i się wysypiasz) ci się spina to good for you. Jednak wiele osób jednak tak nie ma, dlatego świadomość wartości energetycznej i składu jedzenia jest po prostu pomocnym narzędziem. W praktyce często wygląda to tak, że ktoś mówi, że je jak ptaszek, a w ciągu dnia wpada: bagietka jak wyżej, do kawy kawałek ciasta bo jak to kawa bez ciasta, trzy cukierki zjedzone w biegu między biurkiem a kantyną, a potem mały kotlecik, ale smażony na głębokim oleju, dwie łyżki ziemniaków z 1/4 kostki masła i trochę surówki na majonezie, po drodze po dzieci baton, bo spada energia, na kolację np. dwie kromki chleba z grubą warstwą serka Philadelphia, awokado i jajkiem (bo przecież zdrowe) lub garść orzechów i kawałek sera, objętościowo niewiele, a energetycznie potrafi to być naprawdę sporo.

I żeby było jasne, nie twierdzę, że nie można jeść awokado, kotleta czy ziemniaków z masłem. Można i sama jem. Chodzi tylko o świadomość, ile energii takie rzeczy dostarczają, bo objętość posiłku często niewiele o tym mówi.
Awatar użytkownika
Fjoki
GrzaneWino
Posty: 1432
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

jenta pisze: czw mar 12, 2026 2:38 pm Jeśli potrafisz jeść intuicyjnie i wszystko (waga stoi i jest w normie, badania krwi (bez suplementów) w normie, masz siłę, moc i się wysypiasz) ci się spina to good for you. Jednak wiele osób jednak tak nie ma, dlatego świadomość wartości energetycznej i składu jedzenia jest po prostu pomocnym narzędziem. W praktyce często wygląda to tak, że ktoś mówi, że je jak ptaszek, a w ciągu dnia wpada: bagietka jak wyżej, do kawy kawałek ciasta bo jak to kawa bez ciasta, trzy cukierki zjedzone w biegu między biurkiem a kantyną, a potem mały kotlecik, ale smażony na głębokim oleju, dwie łyżki ziemniaków z 1/4 kostki masła i trochę surówki na majonezie, po drodze po dzieci baton, bo spada energia, na kolację np. dwie kromki chleba z grubą warstwą serka Philadelphia, awokado i jajkiem (bo przecież zdrowe) lub garść orzechów i kawałek sera, objętościowo niewiele, a energetycznie potrafi to być naprawdę sporo.

I żeby było jasne, nie twierdzę, że nie można jeść awokado, kotleta czy ziemniaków z masłem. Można i sama jem. Chodzi tylko o świadomość, ile energii takie rzeczy dostarczają, bo objętość posiłku często niewiele o tym mówi.
Niestety w intuicyjnym jedzeniu mi nie szło. Już tu pisałam więc nie będę zaśmiecać wątku, jeśli chcesz się wymienić doświadczeniami i opiniami to jak najbardziej zapraszam na priv.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3878
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Saylin pisze: śr mar 11, 2026 6:33 am A propos tego stosowania medycyny estetycznej trafiłam na taki post :
Mnie wkurza jak one przekłamują też rzeczywistość. Już parokrotnie widziałam rolki z Demi Moore podpisane jako „60 lat z botoksem”

Demi na bank stosuje botoks ale jej wygląd to zasługa dwóch głębokich liftingów. Samym botoksem takiego efektu nie będzie. I za każdym razem pytam pod tymi rolkami czemu dają przykład kobiety po liftingu to zawsze leci blok albo komentarz spada z rowerka
Hunde
Modna
Posty: 414
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Post autor: Hunde »

PEONIA pisze: czw mar 12, 2026 3:07 pm Mnie wkurza jak one przekłamują też rzeczywistość. Już parokrotnie widziałam rolki z Demi Moore podpisane jako „60 lat z botoksem”

Demi na bank stosuje botoks ale jej wygląd to zasługa dwóch głębokich liftingów. Samym botoksem takiego efektu nie będzie. I za każdym razem pytam pod tymi rolkami czemu dają przykład kobiety po liftingu to zawsze leci blok albo komentarz spada z rowerka
Prosta odpowiedź: takie rolki tworzą osoby, które chcą podprogowo zareklamować swoje usługi związane z zastrzykami botoksu. Nie wykonują natomiast liftingów, więc wygald Demi to na pewno zasługa tylko btx :D.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
SushiRoll
Posty: 234
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Karmienie zwierząt żywym pokarmem jest nieetyczne. Nie zgadzam się z argumentem, że "taka jest natura”. Czym innym jest polowanie na wolności, a czym innym zamknięcie żywej myszy w terrarium z wężem, gdzie nie ma żadnej drogi ucieczki i szans na przeżycie (do tego wąż też może zostać podrapany). To nie jest natura, to stawianie żyjącej istoty w sytuacji bez wyjścia. Zamiast tego można kupować mrożone myszy, które po rozmrożeniu są tak samo pożywne dla gada
Aleksandra_18
Mokra Włoszka
Posty: 54
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

Ja zaczęłam się malować (tak na co dzień) pod koniec studiów licencjackich. To delikatny makijaż, nawet nie używam typowego podkładu tylko krem BB, nie konturuję nic + zazwyczaj na oczy stosuję tylko tusz do rzęs, bo mam wrażliwe i często gdy stosuję cienie do powiek to mi wyskakuje infekcja/oczy są podrażnione.
Zaczęłam się malować, bo miałam dość uwag ludzi na temat mojej czerwonej twarzy. Z natury jestem "rumiana" i każdy stres, słońce, mróz, wysiłek itp. powodują, że wyglądam dosłownie jak burak. Obcy ludzie potrafili mi zwracać uwagę "co pani taka czerwona" (bardzo pomagało szerloku, czerwieniłam się jeszcze bardziej xd).
Od czasów nastoletnich testowałam milion kosmetyków łagodzących, chodziłam po dermatologach, miałam do czynienia z kosmetologami - nic to nie dało, "ryjec" dalej czerwony.
Odkąd się maluję, mam spokój od głupich komentarzy i nie stresuję się, gdy muszę gdzieś podbiec albo gdy jest ciepło.
Jestem tą dziewczyną, która będzie miała podkład (ten BB) nawet gdy jest upał xd wolę lekko spływający podkład niż gapienie się ludzi na moją twarz w odcieniu buraczanym - ot, moja niepopularna opinia.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
Tritonotti
Posty: 185
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Aleksandra_18 pisze: pt mar 13, 2026 6:15 am Ja zaczęłam się malować (tak na co dzień) pod koniec studiów licencjackich. To delikatny makijaż, nawet nie używam typowego podkładu tylko krem BB, nie konturuję nic + zazwyczaj na oczy stosuję tylko tusz do rzęs, bo mam wrażliwe i często gdy stosuję cienie do powiek to mi wyskakuje infekcja/oczy są podrażnione.
Zaczęłam się malować, bo miałam dość uwag ludzi na temat mojej czerwonej twarzy. Z natury jestem "rumiana" i każdy stres, słońce, mróz, wysiłek itp. powodują, że wyglądam dosłownie jak burak. Obcy ludzie potrafili mi zwracać uwagę "co pani taka czerwona" (bardzo pomagało szerloku, czerwieniłam się jeszcze bardziej xd).
Od czasów nastoletnich testowałam milion kosmetyków łagodzących, chodziłam po dermatologach, miałam do czynienia z kosmetologami - nic to nie dało, "ryjec" dalej czerwony.
Odkąd się maluję, mam spokój od głupich komentarzy i nie stresuję się, gdy muszę gdzieś podbiec albo gdy jest ciepło.
Jestem tą dziewczyną, która będzie miała podkład (ten BB) nawet gdy jest upał xd wolę lekko spływający podkład niż gapienie się ludzi na moją twarz w odcieniu buraczanym - ot, moja niepopularna opinia.
Też tak robiłam w młodości, że tuszowałam zaczerwienienia i niedoskonałości podkładem i nie wyszłabym z domu bez niego (w obawie przed kąśliwymi uwagami). O dziwo, mimo tego co słyszałam od boomerów, że to tak szkodzi skórze, "przestań nakładać te specyfiki, zobaczysz jak będziesz źle wyglądać za 10 lat", to mam wrażenie że to pomogło mojej cerze. Podklady miały spf, chroniły mi twarz przed słońcem, ale i przed mrozem, nawilżał też skórę (w tamtych czasach o pielęgnacji mało się mówiło). Po kilku latach wszystko się unormowało, zniknęły zaczerwienienia. Oczywiście fajnie by było nie czuć presji i wyjść bez niczego latem, w upały, ale szczęśliwie miało to dobrą stronę.
Aleksandra_18
Mokra Włoszka
Posty: 54
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

Anastazja_smietana pisze: pt mar 13, 2026 10:25 am Też tak robiłam w młodości, że tuszowałam zaczerwienienia i niedoskonałości podkładem i nie wyszłabym z domu bez niego (w obawie przed kąśliwymi uwagami). O dziwo, mimo tego co słyszałam od boomerów, że to tak szkodzi skórze, "przestań nakładać te specyfiki, zobaczysz jak będziesz źle wyglądać za 10 lat", to mam wrażenie że to pomogło mojej cerze. Podklady miały spf, chroniły mi twarz przed słońcem, ale i przed mrozem, nawilżał też skórę (w tamtych czasach o pielęgnacji mało się mówiło). Po kilku latach wszystko się unormowało, zniknęły zaczerwienienia. Oczywiście fajnie by było nie czuć presji i wyjść bez niczego latem, w upały, ale szczęśliwie miało to dobrą stronę.
Może mi przejdzie, choć tendencja jest odwrotna, bo w czasach gimnazjalnych czy licealnych nie było to tak nasilone, pogorszyło mi jak tylko poszłam na studia, przypuszczam że pod wpływem silnego stresu w związku z różnymi wydarzeniami. To też nie jest tak, że maluję się na każde wyjście. Gdy wychodzę ze śmieciami czy do sklepu to nie nakładam makijażu, nie chce mi się. Na szczęście nie mam poczucia, że z domu nie mogę wyjść niepomalowana.
Ale już nie offtopuję🙈
Awatar użytkownika
Fjoki
GrzaneWino
Posty: 1432
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

Aleksandra_18 pisze: pt mar 13, 2026 10:41 am Może mi przejdzie, choć tendencja jest odwrotna, bo w czasach gimnazjalnych czy licealnych nie było to tak nasilone, pogorszyło mi jak tylko poszłam na studia, przypuszczam że pod wpływem silnego stresu w związku z różnymi wydarzeniami. To też nie jest tak, że maluję się na każde wyjście. Gdy wychodzę ze śmieciami czy do sklepu to nie nakładam makijażu, nie chce mi się. Na szczęście nie mam poczucia, że z domu nie mogę wyjść niepomalowana.
Ale już nie offtopuję🙈
Idź sobie do kosmetologa i pogadaj o możliwościach. Zabiegi ipl czy laserowe pomagają na naczynka, pogadaj co by było lepsze. Jeśli teraz masz taki problem to jest ryzyko, że ma starość możesz mieć popękane naczynka, więc można spróbować temu zapobiec. (Tylko to bardziej na jesieni, teraz już za dużo słońca na zabiegi).

A inna kwestia to to, że skóra czasem pokazuje co w środku może być nie tak, jeśli naczynka w skórze masz kruche to jest ryzyko że naczynia krwionośne w ciele też mogą być słabsze (chociaż nie muszą!), warto mieć to na uwadze.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
jaskana
Szarlotta
Posty: 448
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

kończąc ot, to może być też naruszona bariera hydrolipidowa, spróbuj np. cicaplastu. niestety ciężko trafić na dobrego dermatologa, więc może nawet nie sprawdzili twojej skóry w tym kierunku