Związek otwarty
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 683
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Związek otwarty
Czy to może się udać? Znacie parę, której to wyszło i są nadal razem?
- Pamieculotna
- Tritonotti
- Posty: 193
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Nie.Pejczyk Pandory pisze: ↑pt sty 02, 2026 8:51 pm Czy to może się udać? Znacie parę, której to wyszło i są nadal razem?
-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 683
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Są ze sobą kupę lat, bo miłość i porozumienie, czy dzieci, kredyty i wspólna firma? Mnie znajoma, która jest w takim związku też zapewnia, że jej to odpowiada, mimo, że sama przyznała, że dostała od męża tzw. propozycję nie do odrzucenia.
MiłośćPejczyk Pandory pisze: ↑pt sty 02, 2026 10:43 pm Są ze sobą kupę lat, bo miłość i porozumienie, czy dzieci, kredyty i wspólna firma? Mnie znajoma, która jest w takim związku też zapewnia, że jej to odpowiada, mimo, że sama przyznała, że dostała od męża tzw. propozycję nie do odrzucenia.
-
Szafranna90
- Siatkarka
- Posty: 1
- Rejestracja: czw cze 15, 2023 6:31 am
Hmm a ja jestem w takim związku…czy układzie i no nie jest to komfortowe dla mnie. Jestem bo nie mam wyjścia, dzieci w tym jedno niepełnosprawne, brak swojego mieszkania i pracy. Chciałabym się w przyszłości wyrwać z tego małżeństwa bo wiem, że to nie ma większego sensu, jedyne co daje mi ten układ to stabilizację finansową.
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Dla mnie to nie związek, ale wolność Tomku w swoim domku 
- koparka_walec
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Ja jestem sceptycznie nastawiony, ale też nie mam wśród znajomych takich par.
Wydaje mi się, że to może się udać wśród par, które i tak mają bogate życie seksualne i szukają czegoś więcej.
Kiedyś dawno temu zastanawiałem się nad zaproponowaniem tego byłej partnerce, ale to było po zdradzie, a ja byłem młody, zdesperowany i jeszcze zakochany, nawet nie chciałem korzystać z tego samemu. Na szczęście mój dylemat sam się rozwiązał, zostałem zdradzony jeszcze raz i związek się zakończył.
Więc ja jestem na nie
Wydaje mi się, że to może się udać wśród par, które i tak mają bogate życie seksualne i szukają czegoś więcej.
Kiedyś dawno temu zastanawiałem się nad zaproponowaniem tego byłej partnerce, ale to było po zdradzie, a ja byłem młody, zdesperowany i jeszcze zakochany, nawet nie chciałem korzystać z tego samemu. Na szczęście mój dylemat sam się rozwiązał, zostałem zdradzony jeszcze raz i związek się zakończył.
Więc ja jestem na nie
- Oliwkowa888
- Tritonotti
- Posty: 190
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Rozumiem trójkąt i wszystko w czym uczestniczy się wspólnie ze stałym partnerem, ale otwarty związek - NIE. Jak ktoś potrzebuje przygód z innymi osobami i niepotrzebny mu do tego partner, to niech będzie sobie sam i wtedy hulaj dusza. Po co w takiej sytuacji jakikolwiek związek?
-
Fra Iwanow
- LemonkowaCola
- Posty: 532
- Rejestracja: wt gru 31, 2024 10:17 pm
Ja mam otwarty związek, z mężem jestem od 14 lat, miedzy sobą ogieńPejczyk Pandory pisze: ↑pt sty 02, 2026 8:51 pm Czy to może się udać? Znacie parę, której to wyszło i są nadal razem?
A i znam sporo par, które mają długi staż, seksualne lub/i uczuciowe relacje z osobami poza związkiem.
-
Fra Iwanow
- LemonkowaCola
- Posty: 532
- Rejestracja: wt gru 31, 2024 10:17 pm
To może ja odpowiem, bo jestem w takiej relacji. Z mężem mamy wspólne udane życie seksaulne, kochamy się i wspieramy, budujemy razem życie. Ale oboje mamy też kinki, które nie kręcą tej drugiej osoby - w takiej sytuacji szukamy po prostu partnerów/ek, którzy lubią określone aktywności. Obecnie poza mężem mam partnera z którym spotykam się na keks, mąż go zna i lubi. Mąż też ma swoją partnerkę do aktywności, których ja nie lubię, również znam tę dziewczynę, jej dzieci, rozmawiam z nią i czasem spędzamy też czas.Oliwkowa888 pisze: ↑czw lut 05, 2026 9:46 am Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Rozumiem trójkąt i wszystko w czym uczestniczy się wspólnie ze stałym partnerem, ale otwarty związek - NIE. Jak ktoś potrzebuje przygód z innymi osobami i niepotrzebny mu do tego partner, to niech będzie sobie sam i wtedy hulaj dusza. Po co w takiej sytuacji jakikolwiek związek?
W zasadzie mamy po prostu z mężem grupę znajomych, którzy są zainteresowani swingiem, seksem grupowym lub BDSM, generalnie niemonogamicznych. I po prostu poza wspólnym grillowaniem, pogaduchami i rozmowami można się zgadać też na keks
Jeśli czegoś żałujemy to tego, że tak długo zwlekaliśmy z otwarciem związku, bo bardzo nas to rozwinęło jako parę. Nie widzę powodu, żebyśmy mieli się rozstać, bo keks - to tylko keks. Nas łączy coś więcej niż fizyczność
-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 683
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Niby keks to tylko keks a Wam nie wystarcza jeden partner s*ksualny. To tak jakby powiedzieć, że nie przywiązuję wagi do stroju a kupować ciągle nowe, drogie ubrania. Wybacz brutalną szczerość, ale ja myślę, że wasza relacja oparta jest głównie na seksie, który dostarcza wam dopaminy.Fra Iwanow pisze: ↑czw maja 28, 2026 11:26 am To może ja odpowiem, bo jestem w takiej relacji. Z mężem mamy wspólne udane życie seksaulne, kochamy się i wspieramy, budujemy razem życie. Ale oboje mamy też kinki, które nie kręcą tej drugiej osoby - w takiej sytuacji szukamy po prostu partnerów/ek, którzy lubią określone aktywności. Obecnie poza mężem mam partnera z którym spotykam się na keks, mąż go zna i lubi. Mąż też ma swoją partnerkę do aktywności, których ja nie lubię, również znam tę dziewczynę, jej dzieci, rozmawiam z nią i czasem spędzamy też czas.
W zasadzie mamy po prostu z mężem grupę znajomych, którzy są zainteresowani swingiem, seksem grupowym lub BDSM, generalnie niemonogamicznych. I po prostu poza wspólnym grillowaniem, pogaduchami i rozmowami można się zgadać też na keks
Jeśli czegoś żałujemy to tego, że tak długo zwlekaliśmy z otwarciem związku, bo bardzo nas to rozwinęło jako parę. Nie widzę powodu, żebyśmy mieli się rozstać, bo keks - to tylko keks. Nas łączy coś więcej niż fizyczność
-
Fra Iwanow
- LemonkowaCola
- Posty: 532
- Rejestracja: wt gru 31, 2024 10:17 pm
Wystarczy nam jeden partner. Ale skoro można mieć ich więcej, to dlaczego nie? Nie tracimy nic, a tylko zyskujemy.Pejczyk Pandory pisze: ↑czw maja 28, 2026 1:45 pm Niby keks to tylko keks a Wam nie wystarcza jeden partner s*ksualny. To tak jakby powiedzieć, że nie przywiązuję wagi do stroju a kupować ciągle nowe, drogie ubrania. Wybacz brutalną szczerość, ale ja myślę, że wasza relacja oparta jest głównie na seksie, który dostarcza wam dopaminy.
I oczywiście, że przywiązujemy wagę do seksu, ale nie jest on podstawą naszego wspólnego życia - niezbyt trafione porównanie ze ubraniem.
A ja myślę, że wysnułaś taki wniosek z jednego postu opisującego nasze życie seksualne. Otóż poza seksem mamy też przyjaźń, wspólną pasję i pracę, wychowujemy razem dzieci, wspieramy się. Kilka lat temu z powodu mojej choroby i idącej za nią depresji nie uprawialiśmy seksu ponad rok - i wcale nas to nie oddaliło od siebie.
-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 683
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Fra Iwanow pisze: ↑czw maja 28, 2026 2:02 pm Wystarczy nam jeden partner. Ale skoro można mieć ich więcej, to dlaczego nie? Nie tracimy nic, a tylko zyskujemy.
Piszesz serio? Ja nie jestem doświadczona w temacie, ale nie trudno mi sobie wyobrazić, że koszty emocjonalne, psychiczne takiego stylu życia są ogromne. Jeszcze byłabym w stanie przyjąć takie wytłumaczenie, że dużo poświęcamy ale satysfakcja z takiej zabawy przewyższa dla nas straty, ale nie to, że nic nie tracimy. Po prostu brzmi niewiarygodnie, bo swingersi to nie są przybyszami z innej galaktyki, którzy nie będą odczuwać ludzkich emocji takich jak np. zazdrość, brak poczucia bezpieczeństwa czy zachwianie poczucia swojej wartości. Sorki, ale nie wierzę, że nic nie tracicie.
-
Fra Iwanow
- LemonkowaCola
- Posty: 532
- Rejestracja: wt gru 31, 2024 10:17 pm
Oceniasz to tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy i widocznie trudno Ci przybrać inną.
Nie czuję zazdrości - zazdrość to lęk, a ja nie boję, bo mam wysokie poczucie własnej wartości i to, że mąż ma relacje z innymi kobietami nie wpływa na moje postrzeganie siebie. Nie wiem, czy znane jest Ci pojęcie kompersji, ale to jest coś, co odczuwam w otwartym związku.
Chyba, że chcesz mi wytłumaczyć co ja czuję, bo ja zapewne nie wiem?
Btw zawsze mnie trochę bawi kobiece oburzenie na niemonogamiczne związki i taka negatywna ocena - skąd się ona bierze, można się tylko domyślać
-
yagodzianka
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: śr wrz 16, 2026 8:23 am
Znałam kilka, ale w żadnym koniec końców to nie wyszło. Przy czym pewnie są takie, gdzie to działa...Pejczyk Pandory pisze: ↑pt sty 02, 2026 8:51 pm Czy to może się udać? Znacie parę, której to wyszło i są nadal razem?
Nie znam pary, której by to wyszło.
Ja bym nie potrafiła bo dla mnie związek to jedna osoba. Nikt więcej i nikt więcej nie ma prawa mnie dotykać w ten sposób, z nikim innym nie chce tworzyć żadnej podobnej głębszej relacji. Skupiam się na swoim partnerze, nikt dodatkowy nie jest mi potrzebny.
Natomiast wydaje mi się, że do takiego związku otwartego to trzeba dwóch osób, które doskonale wiedzą czego chcą, wiedzą że to uniosą i wiedzą jak to wygląda bez jakiegoś zbędnego upiększania.
Jeśli jest pełna zgodna z obu stron, są jasno postawione granice, szczerość i co jakiś czas powrót do tej rozmowy czy aby na pewno jest ok i nikomu to nie przeszkadza to… wydaje mi się, że wtedy ma to większe szanse ale czy „uda się na pewno” to wątpię.
To chyba muszą się połączyć bardzo specyficzne osoby. Oczywiście nie obrażając nikogo.
A mam wrażenie, że większość osób z lekkością podchodzi do tego tematu na zasadzie „e pewnie że damy radę, ty się zabawisz, ja się zabawię i nie ma problemu w ogóle z niczym”.
Ja bym nie potrafiła bo dla mnie związek to jedna osoba. Nikt więcej i nikt więcej nie ma prawa mnie dotykać w ten sposób, z nikim innym nie chce tworzyć żadnej podobnej głębszej relacji. Skupiam się na swoim partnerze, nikt dodatkowy nie jest mi potrzebny.
Natomiast wydaje mi się, że do takiego związku otwartego to trzeba dwóch osób, które doskonale wiedzą czego chcą, wiedzą że to uniosą i wiedzą jak to wygląda bez jakiegoś zbędnego upiększania.
Jeśli jest pełna zgodna z obu stron, są jasno postawione granice, szczerość i co jakiś czas powrót do tej rozmowy czy aby na pewno jest ok i nikomu to nie przeszkadza to… wydaje mi się, że wtedy ma to większe szanse ale czy „uda się na pewno” to wątpię.
To chyba muszą się połączyć bardzo specyficzne osoby. Oczywiście nie obrażając nikogo.
A mam wrażenie, że większość osób z lekkością podchodzi do tego tematu na zasadzie „e pewnie że damy radę, ty się zabawisz, ja się zabawię i nie ma problemu w ogóle z niczym”.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
- Oliwkowa888
- Tritonotti
- Posty: 190
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Ja w ogóle mam wrażenie, mimo że jestem chyba dość otwarta na różne eksperymenty, że teraz jest bardzo lekkie podejście do tzw. sfery intymnej. Ludzie oddają siebie (że tak to ujmę górnolotnie), swoją najbardziej intymne sprawy każdemu, albo wchodzą w jakiś układ "byle się zabawić". Może jestem staroświecka i niepoprawnie romantyczna, ale mi do jakiegokolwiek otwarcia przed drugą osobą niezbędne jest uczucie, jakaś więź, porozumienie. Nawet na "jednorazowy skok" potrzebowałabym przynajmniej lubić tę drugą osobę.
Mnie zawsze zastanawia na ile jest to rola obecnej kultury, bo to co opisujesz widać zwłaszcza po dzisiejszych 20-latkach i młodszych osobach, które zostaly jednak mocno wychowane w duchu seriali jak euforia, szeroko rozumianego queeru czy nawet kultury rodem z wattpada i deviantarta.Oliwkowa888 pisze: ↑czw wrz 17, 2026 8:37 am Ja w ogóle mam wrażenie, mimo że jestem chyba dość otwarta na różne eksperymenty, że teraz jest bardzo lekkie podejście do tzw. sfery intymnej. Ludzie oddają siebie (że tak to ujmę górnolotnie), swoją najbardziej intymne sprawy każdemu, albo wchodzą w jakiś układ "byle się zabawić". Może jestem staroświecka i niepoprawnie romantyczna, ale mi do jakiegokolwiek otwarcia przed drugą osobą niezbędne jest uczucie, jakaś więź, porozumienie. Nawet na "jednorazowy skok" potrzebowałabym przynajmniej lubić tę drugą osobę.
- Oliwkowa888
- Tritonotti
- Posty: 190
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Może już trochę nadinterpretujemy, ale mam podobne wrażenie. Popkultura ma duży wpływ. Teraz w filmach, serialach, internecie wszystko jest dostępne i często pokazywane dość dosłownie. To wszystko ma wpływ na młodych ludzi.Sandisand pisze: ↑pt wrz 18, 2026 10:14 am Mnie zawsze zastanawia na ile jest to rola obecnej kultury, bo to co opisujesz widać zwłaszcza po dzisiejszych 20-latkach i młodszych osobach, które zostaly jednak mocno wychowane w duchu seriali jak euforia, szeroko rozumianego queeru czy nawet kultury rodem z wattpada i deviantarta.
Dodatkowo żyjemy w erze kiedy jestesmy psychologicznie nastawieni na natychmiastową gratyfikację i przyjemność a jednoczesnie jesteśmy niechętni do cięzkiej pracy nad czymś. Otwarcie związku moim zdaniem wpisuje się w ten model, bo po co pracować nad relacja i ewentualnie ją "naprostować" skoro można uciec legalnie w cudze ramiona i znaleźć sobie zastępstwo na wszelkie problemy.Oliwkowa888 pisze: ↑pt wrz 18, 2026 10:23 am Może już trochę nadinterpretujemy, ale mam podobne wrażenie. Popkultura ma duży wpływ. Teraz w filmach, serialach, internecie wszystko jest dostępne i często pokazywane dość dosłownie. To wszystko ma wpływ na młodych ludzi.
Znam sporo takich związków, ponieważ obracam się w specyficznym środowisku. Obie osoby muszą być przekonane i przemyśleć sprawę, i tak może się rozwalić związek, ale nie musi. Znam pary, które od początku były w otwartym związku, a także takie, które otworzyły go po latach. Wymaga to wielkiej dojrzałości, mało która osoba jest w stanie poradzić sobie z myślą, że jej/jego partner/ka jest z kimś innym i może przeżywać orgazm. W klubach swingerskich jest stara historia o facecie, który sobie nie poradził z tym, że jego dziewczyna miała orgazm z kimś innym i rzucił ją po tym.
Nikomu nie polecam, jeśli to ma ratować związek. Tak to nie działa.
Nikomu nie polecam, jeśli to ma ratować związek. Tak to nie działa.
Znam parę, która nadal jest razem, ale nie powiedziałabym, że im wyszło. Bardzo młodo wzięli ślub. On z roku na rok coraz bardziej zaniedbany, niedomyty i otyły, ale oczywiście ma się za boga seksu i ma oczekiwania. Ona z nim nie chce, co nie oznacza, że ogólnie nie chce. Więc każde ma swoje relacje na boku, choć on to podejrzewam, że raczej odpłatnie, bo nie sądzę, aby jakaś kobieta się zdecydowała z czystego porywu serca.
Trochę nie lubię tego gadania o dojrzałości. Rozumiem o co ci chodzi i zgadzam się, ale po prostu zawsze drażnią mnie te implikacje osób w otwartym związku albo poliamorycznych, że to kwestia bycia na jakimś wyższym levelu.
Nie, to po prostu kwestia konkretnych preferencji romantyczno-seksualnych, które nie będą dla każdego a gadki o dojrzałości zalatują mi tymi wszystkimi historiami, gdzie jedna strona miała regularne pranie mózgu robione przez partnera chcącego mieć kogoś na boku, co kończyło się miesiącami albo latami załamania psychicznego i dyskomfortu - aż druga strona w końcu była tak urabiana górnolotnymi hasłami, że w końcu się łamała i "rozumiała, że to dobre i dojrzałe" bo co miała zrobić skoro nie chciała odchodzić
Dojrzałość jako przeciwieństwo niedoświadczenia. Widziałam przypadki nakłaniania starszych partnerów, aby otworzyć związek. Młoda dziewczyna nie wie, czym to do końca jest i się zgadza. Jeśli mamy partnerów mamy na tym samym poziomie emocjonalnym już jest inaczej. To samo z wszelkimi nierównościami, typu różnica w zarobkach.Fennka pisze: ↑wt wrz 29, 2026 12:47 pm Trochę nie lubię tego gadania o dojrzałości. Rozumiem o co ci chodzi i zgadzam się, ale po prostu zawsze drażnią mnie te implikacje osób w otwartym związku albo poliamorycznych, że to kwestia bycia na jakimś wyższym levelu.
Nie, to po prostu kwestia konkretnych preferencji romantyczno-seksualnych, które nie będą dla każdego a gadki o dojrzałości zalatują mi tymi wszystkimi historiami, gdzie jedna strona miała regularne pranie mózgu robione przez partnera chcącego mieć kogoś na boku, co kończyło się miesiącami albo latami załamania psychicznego i dyskomfortu - aż druga strona w końcu była tak urabiana górnolotnymi hasłami, że w końcu się łamała i "rozumiała, że to dobre i dojrzałe" bo co miała zrobić skoro nie chciała odchodzić![]()
Dwie dorosłe osoby mogą świadomie podjąć taką decyzję. Nie ma, co obcym wchodzić do łóżka. To już trąci hipokryzją.
Edit a i jeszcze wszystkie strony muszą być świadome. Dawno temu spotkałam faceta na czymś w rodzaju randki i dopiero po dłuższej rozmowie przyznał, że właściwie jest żonaty i twierdził, że mają otwarty związek. Nijak nie mogłam tego zweryfikować i dwa, że padło to tak późno.