Nic takiego nie powiedziałam. Wymagam od siebie i faceta zarówno dobrej sytuacji finansowej, która zapewnia bezpieczeństwo i odpowiedni poziom życia, jak i również poukładanej psychiki, posiadania zainteresowań oraz chcenia czegoś więcej od życia, aniżeli kanapa i netflix po pracy.gunernialne pisze: ↑czw sty 22, 2026 4:28 pm Jak sama widzisz można przedstawić sytuację w bardziej ludzki sposób. Wydaje mi się, że nawet jeśli tamta użytkowniczka ma zdanie podobne Twojemu to cały sens i odbiór jej wypowiedzi rozbił się o to jakiego słownictwa używa.
Nazywanie osoby "przegrywem" jest po prostu słabe. Tu już bez znaczenia czy jest to 40-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami czy 30-letnia kobieta bez męża (tu pewnie łatwiej Wam się zgodzić).
Sam fakt niesamodzielnego, "niezaradnego" życia nie czyni z kogoś "przegrywa". Po prostu z jakiegoś powodu nie jest w tym modelu, który z niewiadomych powodów uznajemy za idealny.
Naprawdę wystarczy mieć pracę i własne życie, żeby być kimś lepszy od tamtego przykładu? Tylko tyle? No trochę mało..
Może tamten "przegryw" na jednym polu (tu ekonomicznym) jest "wygrywem" na innym?
Ktoś kiedyś uznał, że chłop (najczęściej) musi mieć pracę, dom, prawo jazdy i wtedy jest w porządku. I tak jakoś w tym się jako społeczeństwo utwierdziliśmy
30latek (czy 30latka) bez poukładanej sytuacji finansowej i nawet najmniejszych oszczędności wygląda.. Słabo. Nie chciałabym mieć takiego partnera i, tym bardziej- nie chciałabym doprowadzić się do takiej sytuacji (poza sytuacjami typu kupno mieszkania i chwilowe wyczyszczenie się z oszczędności, leczenie ciężkiej choroby itd.).