Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
PrincessKitty
RoyalBaby
Posty: 25
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: PrincessKitty »

gunernialne pisze: czw sty 22, 2026 4:28 pm Jak sama widzisz można przedstawić sytuację w bardziej ludzki sposób. Wydaje mi się, że nawet jeśli tamta użytkowniczka ma zdanie podobne Twojemu to cały sens i odbiór jej wypowiedzi rozbił się o to jakiego słownictwa używa.
Nazywanie osoby "przegrywem" jest po prostu słabe. Tu już bez znaczenia czy jest to 40-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami czy 30-letnia kobieta bez męża (tu pewnie łatwiej Wam się zgodzić).
Sam fakt niesamodzielnego, "niezaradnego" życia nie czyni z kogoś "przegrywa". Po prostu z jakiegoś powodu nie jest w tym modelu, który z niewiadomych powodów uznajemy za idealny.
Naprawdę wystarczy mieć pracę i własne życie, żeby być kimś lepszy od tamtego przykładu? Tylko tyle? No trochę mało..
Może tamten "przegryw" na jednym polu (tu ekonomicznym) jest "wygrywem" na innym?
Ktoś kiedyś uznał, że chłop (najczęściej) musi mieć pracę, dom, prawo jazdy i wtedy jest w porządku. I tak jakoś w tym się jako społeczeństwo utwierdziliśmy
Nic takiego nie powiedziałam. Wymagam od siebie i faceta zarówno dobrej sytuacji finansowej, która zapewnia bezpieczeństwo i odpowiedni poziom życia, jak i również poukładanej psychiki, posiadania zainteresowań oraz chcenia czegoś więcej od życia, aniżeli kanapa i netflix po pracy.

30latek (czy 30latka) bez poukładanej sytuacji finansowej i nawet najmniejszych oszczędności wygląda.. Słabo. Nie chciałabym mieć takiego partnera i, tym bardziej- nie chciałabym doprowadzić się do takiej sytuacji (poza sytuacjami typu kupno mieszkania i chwilowe wyczyszczenie się z oszczędności, leczenie ciężkiej choroby itd.).
Verbena95
RoyalBaby
Posty: 21
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

gunernialne pisze: czw sty 22, 2026 4:28 pm Jak sama widzisz można przedstawić sytuację w bardziej ludzki sposób. Wydaje mi się, że nawet jeśli tamta użytkowniczka ma zdanie podobne Twojemu to cały sens i odbiór jej wypowiedzi rozbił się o to jakiego słownictwa używa.
Nazywanie osoby "przegrywem" jest po prostu słabe. Tu już bez znaczenia czy jest to 40-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami czy 30-letnia kobieta bez męża (tu pewnie łatwiej Wam się zgodzić).
Sam fakt niesamodzielnego, "niezaradnego" życia nie czyni z kogoś "przegrywa". Po prostu z jakiegoś powodu nie jest w tym modelu, który z niewiadomych powodów uznajemy za idealny.
Naprawdę wystarczy mieć pracę i własne życie, żeby być kimś lepszy od tamtego przykładu? Tylko tyle? No trochę mało..
Może tamten "przegryw" na jednym polu (tu ekonomicznym) jest "wygrywem" na innym?
Ktoś kiedyś uznał, że chłop (najczęściej) musi mieć pracę, dom, prawo jazdy i wtedy jest w porządku. I tak jakoś w tym się jako społeczeństwo utwierdziliśmy
No właśnie, a że cię będzie bił i poniżał, no to już trudno. Po co w ogóle zwracać na to uwagę. Tak to niestety wygląda. Od takiego podejścia już krok do nazywania kogoś przegrywem itd.
Każdy wydaje świadectwo sam o sobie - chociażby językiem, jakim się posługuje. Z pewnymi osobami po prostu nie warto dyskutować. Problem w tym, że to właśnie oni uważają się za "wygrywów".
Ogólnie świetnie to podsumowałaś.
Awatar użytkownika
julygirl
ŻonaWitolda
Posty: 1060
Rejestracja: śr lip 17, 2024 9:04 am

Post autor: julygirl »

Co do wesel to myślę, że kiedys ludzie glownei dawali rzeczy materialne w prezencie Sztućce, pościele, porcelanę, wyposażenie domu itd. Co miało sens, bo kiedys o te rzeczy było trudniej i to faktycznie był upominek na nowa drogę zycia, na start. Kiedys ludzie zamieszkiwali ze soba po ślubie. Ale teraz to poszlo w bardzo zła stronę. Niepojęte jest dla mnie, ze niektórzy uważają ile powinno sie dać w kopercie, ze musi sie zwrócić za talerzyk. Kto to ustala? xd I oczekiwanie, ze wesele musi sie zwrócić? Pieniądze i prezenty powinny byc symboliczne, powinna liczyć sie zabawa w gronie przyjaciół i rodziny i zawarta przysięga. A ludzie robią z tego dosłownie cyrk i przedstawienie.
why you care what people think, you don't even like people
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
Koczkodan
Posty: 111
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Brida pisze: czw sty 22, 2026 2:12 pm A ja nie mogę się doczekać, aż zrozumieją, że można jeść normalne jedzenie, a nie wszystko z gotowców. Czasem jak mi się wyświetla jakieś gotowanie warstwy średniej w US to aż mnie oczy bolą. Wszystko mrożone, nieapetyczne, bleee

Kiedyś o tym czytałam, dlaczego tak robią - bo niby drogo, świeże jedzenie słabo dostępne, nie mają czasu ani umiejętności. Ale nie wiem na ile to prawda. Serio, nie można kupić nawet mrożonych, ale po prostu warzyw? A nie już wszystko utaplane w sosach, poprzerabiane. Nie rozumiem tego po prostu :)
Amerykańska gotująca klasa średnia to inny stan umysłu XD trzeba mieć odporną psychikę. Zazwyczaj jakieś smutne nuggetsy rzucane na blachę z mrożonymi frytkami, lub bardziej ambitnie- smażenie kostki zamrożonego mięsa mielonego, dolewanie gotowych sosów ze słoików do jakiejś półpłynnej brei i zasypanie żółtym serem.
Ja też robię zakupy raz na tydzień, warzywa w lodówce spokojnie wytrzymują, zwłaszcza korzeniowe. A pieczywo zamrażam i wyciągam po kromce/bułce jak mi potrzeba.
Awatar użytkownika
Brida
LouiBag
Posty: 307
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Jennifer pisze: czw sty 22, 2026 2:21 pm Sama sobie odpowiedziałaś. Wystarczy obejrzeć filmy europejczyków, którzy odwiedzają amerykańskie supermarkety i są przerażeni, jaki jest stosunek gotowych produktów do tych "zrob to sam". Otyłość w Stanach też nie wzięła się wyłącznie z tego, że ludzie są leniwi i uzależnieni od fast foodów, ale też z tego, że nie każdego stać na zdrowe jedzenie. Niektórzy do najbliższego supermarketu mają bardzo daleko, więc jeżdżą samochodem raz na tydzień, albo i rzadziej, kupując rzeczy mocno przetworzone z długim terminem ważności. Doceniajmy to, że żyjemy w Europie, serio.
Ja bardzo doceniam! Serio. Nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Do tego mam swój ogródek więc to dodatkowy "luksus" w kwestii żywienia ;) Natomiast jeżeli rzeczywiście nie da się w Stanach kupić taniej mrożonych warzyw po prostu niż takich przetworzonych to jest to bardzo dziwny kraj, bo to się przecież ekonomicznie nawet nie spina 😅 Ale ok, zostawmy to już, mam zbyt małą wiedzę na temat cen w US żeby się wymądrzać. Zrobię research i może wrócę 😁
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1273
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Ciężko mi używać słowa przegryw, choć pewnie czasem to robiłam. Moim zdaniem tego słowa można używać samemu do siebie. Po prostu gdy ktoś nie żyje tak jak chce (wg możliwości), nie zrobił nawet minimum tego, co by chciał. Wtedy może uznać się za przegrywa. Wielu młodych chłopaków tak się określa lub swoich kolegów. To takie wewnętrze wyrzuty sumienia.

Nie rozumiem niestety jak osoby, które pracują, mieszkają z rodzicami lub w mieszkaniu od rodziców, nie uczą się - jak takie osoby mogą totalnie nic nie mieć, nie odłożyć, nie zadbać o jakiekolwiek znajomości (nawet koleżeńskie, bo w związku nie każdy chce być). No i jeszcze jak taka osoba mi napisze, że się nie da, to mnie szlag trafia. Ja jestem z tych, co wyszli z domu z zerem, miałam to, co sobie wykombinowałam dorabiając, stypendium, jakąś kasę z urodzin chomikowaną od liceum. Oczywiście - miałam etap wydawania całej pensji na ciuchy czy wyjazdy, ale szybko po prostu mi się to znudziło - nie czułam takiej potrzeby. Postawiłam na rozwój i oszczędzanie. I nie chodzi mi o to, że każdy ma tak robić. Po prostu chociaż minimum zabezpieczenia. Chociaż minimum jakichś znajomości.
Awatar użytkownika
Arzena
Drama Maker
Posty: 2400
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

To jak już przy temacie ślubow to ja tak samo nie rozumiem robienia z komunii małego wesela. Kiedyś to bylo wydarzenie duchowe, zawsze pamietam jak moja mama czy wujkowie to wspominali,ze dostawali pamiątki,zegarek i to wszystko. Tymczasem teraz liczy się piniądz... nawet rower to za malo
Saylin
Gacie z oceanu
Posty: 41
Rejestracja: pt paź 03, 2025 4:46 pm

Post autor: Saylin »

Lubię jeść płatki bez mleka, bardziej niż z mlekiem. Ogólnie nie lubię mleka krowiego.
Nie lubię kawy ani smaku, ani zapachu, a zwłaszcza mocnej kawy.
Nie lubię zapachu róży
Nie lubię się malować i nie pałam zbytnią sympatią do makijażu (a zwłaszcza mocnego)
Nie lubię wielkich hucznych imprez.
Ogólnie nie lubię sportu. Jedyną chyba dyscypliną sportową, która mi się podoba i nie nudzi mnie to taniec.
Awatar użytkownika
jenta
Beżowa
Posty: 617
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Arzena pisze: czw sty 22, 2026 6:51 pm To jak już przy temacie ślubow to ja tak samo nie rozumiem robienia z komunii małego wesela. Kiedyś to bylo wydarzenie duchowe, zawsze pamietam jak moja mama czy wujkowie to wspominali,ze dostawali pamiątki,zegarek i to wszystko. Tymczasem teraz liczy się piniądz... nawet rower to za malo
Ja ogólnie zatrzymałam się na tym jak chrzciny i komunie wyglądały 20 lat temu. I jak ostatnio znajoma organizowała chrzest, gdzie zaproszonych było 40 osób, inna komunię na chyba 80 to się za głowę złapałam xd
PEONIA
Forma życia
Posty: 3634
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

jenta pisze: czw sty 22, 2026 8:52 pm Ja ogólnie zatrzymałam się na tym jak chrzciny i komunie wyglądały 20 lat temu. I jak ostatnio znajoma organizowała chrzest, gdzie zaproszonych było 40 osób, inna komunię na chyba 80 to się za głowę złapałam xd
20 lat temu już było ciśnienie na prezenty i już było łapanie się za głowę "kiedyś to było a teraz to nie ma tylko prezenty w głowie". I tak było - dzieciaki już dostawały mp3, telefony, laptopy, wieże stereo itp. Wśród dziewczynek rywalizacja, która będzie mieć najładniejszą sukienkę. Już wtedy dzieciaki wychciewały drogie prezenty, nawet reklama tp była z tym motywem gdzie wujek chce się podpytać co młoda chce na komunię a ta się nie pierniczy w tańcu tylko bez dzień dobry wyjeżdża z pytaniem czy kupi jej kucyka na komunie. Pamietam artykuły w Tinach i innych przyjaciółkach, które podkradałam mamie z biadoleniem dokąd świat zmierza bo teraz dzieci chcą mp3 i jeżdżą limuzynami do komunii.

Ale fakt - przyjecie w restauracji bądź sali było raczej niespotykane. Sale weselne już były ale nikomu nie przyszło do głowy organizować komunii w takim miejscu, no i też koszty były wyższe niż dziś w stosunku do zarobków. Dziś to wesele normalnie - ścianka, tort piętrowy, fotograf.....
123wiosna123
Licówka
Posty: 3221
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

jenta pisze: czw sty 22, 2026 8:52 pm Ja ogólnie zatrzymałam się na tym jak chrzciny i komunie wyglądały 20 lat temu. I jak ostatnio znajoma organizowała chrzest, gdzie zaproszonych było 40 osób, inna komunię na chyba 80 to się za głowę złapałam xd
Tylko to zależy od tego jak duża masz rodzinę. Jeśli kobieta ma np 3 rodzeństwa z którego każde jest w związku czy małżeństwie. Facet ma no 4 rodzeństwa z którego tez każdy jest w związku czy rodzenstwo to zaproś rodzenstwo z zonami/mężami i dzieckiem to juz sie robi 20 czy ponad 20 osób a jeszcze rodzice, chrzestni wiec no nie widzę nic dziwnego
stonkabiedry
Koczkodan
Posty: 108
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Post autor: stonkabiedry »

Arzena pisze: czw sty 22, 2026 11:46 am Ja dostałam zaproszenie do laski, ktora widziałam z 1.5 roku temu, nie mamy kontaktu,nie piszemy,a ona,ze bedzie wesele i jestem zaproszona. Wlasnie kojarzy mi sie z tym: byle więcej, bo właśnie moze sie zwroci.
Ja kiedyś byłam zaproszona na panieński a na wesele i ślub juz nie. To był dopiero skok na kasę 😅
stonkabiedry
Koczkodan
Posty: 108
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Post autor: stonkabiedry »

g_girl pisze: czw sty 22, 2026 12:38 pm za 10 lat trzeba będę płacić dziesiątki tysięcy idąc na wesele czy komunię.
Mnie przeraża ewolucja tych przedszkolnych zwyczajów, że juz nie jest tak jak za naszych czasów tzn jak masz urodziny to przynosisz cuksy i nara tylko jest presja na przygotowywanie dla wszystkich dzieci upominkowych zestawów!!!
Więc niestety jesteśmy w mniejszości skoro takie zwyczaje się przyjmują :(
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1273
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

stonkabiedry pisze: czw sty 22, 2026 10:10 pm Mnie przeraża ewolucja tych przedszkolnych zwyczajów, że juz nie jest tak jak za naszych czasów tzn jak masz urodziny to przynosisz cuksy i nara tylko jest presja na przygotowywanie dla wszystkich dzieci upominkowych zestawów!!!
Więc niestety jesteśmy w mniejszości skoro takie zwyczaje się przyjmują :(
Tylko, że te upominkowe zestawy, to mamba albo lizak i karta pokemon. Nie pamiętam, żeby ktoś dawał coś drogiego. Myślę, że w 50 zł można się zamknąć na grupę. Są pewnie tacy, co wydadzą 100 zł (jakieś zdrowe słodycze). W podstawówce dzieciaki już nic nie przynoszą albo właśnie cukierki. Przynajmniej u mnie.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1273
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

jenta pisze: czw sty 22, 2026 8:52 pm Ja ogólnie zatrzymałam się na tym jak chrzciny i komunie wyglądały 20 lat temu. I jak ostatnio znajoma organizowała chrzest, gdzie zaproszonych było 40 osób, inna komunię na chyba 80 to się za głowę złapałam xd
80 osób to jak wesele. Na pewno te komunie teraz inaczej wyglądają. Z plusów - są pod dzieci, sporo atrakcji dla dzieci. Jak ja byłam dzieckiem to było spotkanie dorosłych, a dzieci latały gdzie chciały.