Sorry, za kontynuowanie offtopu, ale muszę sprostować jedną rzecz. My mówimy o innych produktach, bo prawdopodobnie tego produktu na polskim rynku nie ma. Co nie zmienia faktu, że skladnik aktywny jest wciąż ten sam, ale w innym stężeniu. Na produkcie który ja używam są wypisane przeznaczenia i jak najbardziej można go używać w kuchni, na blaty, zlew, przyrządy kuchenne i nawet wymienili deskę do krojenia. Nadaje się do miejsc gdzie przyrządza się jedzenie. Foto etykiety w załączniku. To tyle z mojej strony bo wkradło się nieporozumienie
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Anastazja_smietana
- Koczkodan
- Posty: 112
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
- Załączniki
-
- fw_1768996154116.jpg (77.14 KiB) Przejrzano 749 razy
-
Gdymniesenzmorzy
- Samarka
- Posty: 696
- Rejestracja: sob maja 20, 2023 11:29 am
Nienawidzę chodzić bez butów.Po domu zawsze noszę kapcie/klapki.Nie lubię też chodzenia boso po plaży.Za odkrytymi stopami też nie przepadam,sandały/klapki noszę w momencie gdy jest turbo gorąco.Wiem,że to część ciała jak każda inna.Dbam o stopy,robię pedicure i mimo to mam wewnętrzna blokadę.Stupkarzy nie zrozumiem nigdy 
- berry blast
- FlafLover
- Posty: 1209
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
nie umiem chodzić w kapciachGdymniesenzmorzy pisze: ↑śr sty 21, 2026 3:38 pm Nienawidzę chodzić bez butów.Po domu zawsze noszę kapcie/klapki.Nie lubię też chodzenia boso po plaży.Za odkrytymi stopami też nie przepadam,sandały/klapki noszę w momencie gdy jest turbo gorąco.Wiem,że to część ciała jak każda inna.Dbam o stopy,robię pedicure i mimo to mam wewnętrzna blokadę.Stupkarzy nie zrozumiem nigdy![]()
kapcie mam jedne, awaryjne, jak mama przyjedzie
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 227
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
Jak już ktoś wspomniał o plaży - nie rozumiem, jak można opalać się na słońcu z własnej woli. Nie jestem jakaś fanatyczką arystokratycznie jasnej skóry, lekka opalenizna złapana bo prostu przebywa się na zewnątrz latem jest ok. Świadome opalanie się, leżenie plackiem na łysej plaży bez cienia - dla mnie jest niekomfortowe oraz uważam to za postarzanie skóry na własne życzenie.
-
staratwoja
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 80
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Jak ktoś powołuje się na chatbota AI jako wysoko wiarygodne źródło to przestaję czytać jego wypowiedź. Zazwyczaj jest to jeden z dwóch przypadków - albo pytanie jest tak proste, że nie rozumiem jak można tego nie wymyślić samemu, albo jest to sprawa, w której LLM równie dobrze może bredzić - w obu przypadkach tracę trochę respektu do rozmówcy, w pierwszym, bo deleguje elementarne procesy poznawce maszynie, w drugim, bo wierzy we wszystko co przeczyta
Nie wiem, czy to niepopularna opinia akurat tutaj xd pewnie nie
Nie wiem, czy to niepopularna opinia akurat tutaj xd pewnie nie
Po kolejnym emocjonującym dniu w pracy nasunęła mi się kolejna niepopularna (choć może i popularna, lecz kontrowersyjna) opinia - twoi współpracownicy nie są twoimi przyjaciółmi. Warto pomagać sobie w granicach rozsądku (nie na zasadzie kiwniesz palcem i już do ciebie lecę), ale to nie powinny być osoby, którym zwierzasz się ze swoich prywatnych problemów i nadajesz na szefa. Mimo że nie mam nie wiadomo jak długiego stażu pracy, zdążyłam się przekonać, że wiekszość tylko udaje twoich przyjaciół, ciągnie cię za język, by uzyskać pewne informacje, a jak przychodzi co do czego, wykorzystają to wszystko przeciwko tobie dla własnych korzyści i zostajesz na lodzie.
Powrócę na moment do tematu dzisiejszego pokolenia na rynku pracy - widzę, jak odcinają się od ploteczek przy kawie i wspólnego obgadywania pracowników przy lunchu i uważam, że to jest pewnego rodzaju fenomen (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ja również przestałam chodzić z innymi na kawki, herbatki, integracje, piwo po pracy w piątek. Niestety zbyt wiele razy zdarzyło się, że powiedziałam coś komuś w sekrecie prywatnie, a później to wypłynęło i miałam z tego tytułu problemy.
Warto utrzymywać z innymi dobre relacje, możemy sobie pogadać o serialach, pogodzie i innych neutralnych tematach. Nie twierdzę, że trzeba być bucem i unikać kontaktu z innymi. Tylko pamiętajmy, że w pracy każdy z nas ma jeden cel - zarabiać pieniądze, zarabiać tych pieniędzy jeszcze więcej, co da się uzyskać najczęściej dzięki awansowi. A żeby ten awans dostać, trzeba wygryźć konkurencję, którą jest nie kto inny, jak właśnie my.
Powrócę na moment do tematu dzisiejszego pokolenia na rynku pracy - widzę, jak odcinają się od ploteczek przy kawie i wspólnego obgadywania pracowników przy lunchu i uważam, że to jest pewnego rodzaju fenomen (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ja również przestałam chodzić z innymi na kawki, herbatki, integracje, piwo po pracy w piątek. Niestety zbyt wiele razy zdarzyło się, że powiedziałam coś komuś w sekrecie prywatnie, a później to wypłynęło i miałam z tego tytułu problemy.
Warto utrzymywać z innymi dobre relacje, możemy sobie pogadać o serialach, pogodzie i innych neutralnych tematach. Nie twierdzę, że trzeba być bucem i unikać kontaktu z innymi. Tylko pamiętajmy, że w pracy każdy z nas ma jeden cel - zarabiać pieniądze, zarabiać tych pieniędzy jeszcze więcej, co da się uzyskać najczęściej dzięki awansowi. A żeby ten awans dostać, trzeba wygryźć konkurencję, którą jest nie kto inny, jak właśnie my.
i am a god
Tak jest. W dzieciństwie bylo to mocno odczuwalne gdy dziadek wyroznial bardziej mnie niz mojego młodszego 5 lat brata, zawsze mu zwracał o coś uwagę itp, a ja próbowałam to łagodzić...nieprzyjemne uczucie
- ballerinacappuccina
- Mokra Włoszka
- Posty: 50
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Dla mnie też ciekawym konceptem jest "oddzielanie pracy od życia prywatnego" na zasadzie - żremy się w pracy, a w weekendy najlepsi kumple. Może jestem jakimś dziwadłem, ale nie potrafię w ten sposób funkcjonować. Jeśli ktoś traktuje mnie w pracy źle, nie będę piła z nim wódeczki po robocie. Miałam takiego szefa, który potrafił cię zjechać przy całym zespole z góry do dołu, a na integracjach stawiał ci piwo i ogólnie był twoim najlepszym przyjacielem. A w poniedziałek znowu opierdolka. Gdy dzielę się tą opinią z niektórymi współpracownikami, spotykam się z wywracaniem oczami tekstem "ojezu, przecież to normalne, że w pracy się kłócimy, ale prywatnie możemy się uwielbiać". No nie, dla mnie nie jest to normalne.Jennifer pisze: ↑śr sty 21, 2026 7:40 pm Po kolejnym emocjonującym dniu w pracy nasunęła mi się kolejna niepopularna (choć może i popularna, lecz kontrowersyjna) opinia - twoi współpracownicy nie są twoimi przyjaciółmi. Warto pomagać sobie w granicach rozsądku (nie na zasadzie kiwniesz palcem i już do ciebie lecę), ale to nie powinny być osoby, którym zwierzasz się ze swoich prywatnych problemów i nadajesz na szefa. Mimo że nie mam nie wiadomo jak długiego stażu pracy, zdążyłam się przekonać, że wiekszość tylko udaje twoich przyjaciół, ciągnie cię za język, by uzyskać pewne informacje, a jak przychodzi co do czego, wykorzystają to wszystko przeciwko tobie dla własnych korzyści i zostajesz na lodzie.
Nie lubie tanca w parze. Nie wazne jak dobrze facet prowadzi. Dla mnie jest to troche wymuszone, bo musze sie dostosowac do partnera i to mnie jakos tak ogranicza. I jak patrze na te pary na weselu czy jakies innej imprezie, to dla mnie to wszystko wyglada tak sztywno.
A i jeszcze to krecenie kobieta jak jakims workiem ziemniakow. Wiecie, to okrecanie pod reka...Jezus maria no nienawidze...Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 9:53 am Nie lubie tanca w parze. Nie wazne jak dobrze facet prowadzi. Dla mnie jest to troche wymuszone, bo musze sie dostosowac do partnera i to mnie jakos tak ogranicza. I jak patrze na te pary na weselu czy jakies innej imprezie, to dla mnie to wszystko wyglada tak sztywno.
- gunernialne
- Zdalna_mama_nowe
- Posty: 1013
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Chłopy po przeszczepie włosów zawsze wyglądają nienaturalnie xd nie wiem co tam się dzieje, ale finalnie to w każdym wypadku wygląda jakoś podejrzanie. Tych włosów po tym jest zawsze jakoś nienaturalnie dużo i przez to mam wrażenie jakbym patrzyła na tupecik
A ja w ogóle nie lubię tańczyć i strasznie mnie to wkurza jak na jakimś weselu starsi ludzie wypychają młodszych żeby tańczyli bo "ktoś musi"/"młodym będzie przykro". Jak bym była jakims zwierzęciem w cyrku. Nie dość że od gości oczekuje się jakichś horrendalnych pieniędzy wręczanych w kopercie żeby pokryć koszty czyjej imprezy (a najlepiej żeby jeszcze coś zostało), to jeszcze oczekuje się od nich że będą robić coś wbrew sobie, żeby młodej parze było miło. No i bardzo często obiady na weselach są podawane tak często i są tak wysokokaloryczne że już po 1. Nie mogę się ruszyć, a co dopiero tańczyć. No i wolę sobie pogadać z ludźmi których np dawno nie widziałam zamiast się wyginać do złej muzyki i do tego przed kamerą xd
Za to mnie pewnie spotkają gromy ale odkąd moje pokolenie zaczęło rodzić dzieci przestałam się dziwić, że faceci w tym kraju są jacy są i skąd się biorą słynne teściowe z piekła rodem.
Oczywiście nie dotyczy to każdego ale matki chłopców bardzo często dostają jakiegoś za przeproszeniem, bo nie mogę tego inaczej nazwać jakoś dziwnego Pier*olca.
Widać to nawet po social media jak wyglądają często posty matek chłopców....
Oczywiście nie dotyczy to każdego ale matki chłopców bardzo często dostają jakiegoś za przeproszeniem, bo nie mogę tego inaczej nazwać jakoś dziwnego Pier*olca.
Widać to nawet po social media jak wyglądają często posty matek chłopców....
Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : Dg_girl pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:10 am A ja w ogóle nie lubię tańczyć i strasznie mnie to wkurza jak na jakimś weselu starsi ludzie wypychają młodszych żeby tańczyli bo "ktoś musi"/"młodym będzie przykro". Jak bym była jakims zwierzęciem w cyrku. Nie dość że od gości oczekuje się jakichś horrendalnych pieniędzy wręczanych w kopercie żeby pokryć koszty czyjej imprezy (a najlepiej żeby jeszcze coś zostało), to jeszcze oczekuje się od nich że będą robić coś wbrew sobie, żeby młodej parze było miło. No i bardzo często obiady na weselach są podawane tak często i są tak wysokokaloryczne że już po 1. Nie mogę się ruszyć, a co dopiero tańczyć. No i wolę sobie pogadać z ludźmi których np dawno nie widziałam zamiast się wyginać do złej muzyki i do tego przed kamerą xd
i am a god
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1273
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
To tzw. weselna trauma. Potem fotki z dziwnymi minami w rodzinnych albumach. :D :D :DJennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:13 am Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : D
Ja lubię integracyjne tańce, nawet tego obciachowego wężyka. Olać smuty - ma być wesoło.
Ahhh, te babska, ktore robia rzeczy tylko po to zeby dobrze na zdjeciach wygladalo. Przeciez to chodzi o to, zeby TU i TERAZ w PRAWDZIWYM zyciu bylo fajnie! Ale nie, insta dziunie musza miec ladne zdjecia kosztem dobrej zabawy.Jennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:13 am Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : D
Ok, dobre zdjecia sa tez wazne, ale ku*wa jego mac do ciezkiej cholery, niektorym laskom przysadzilabym porzadnego kopa w dupe to by sie ogarnely i zaczely zyc zyciem realnym, a nie online.
Czasem mam wrażenie, że goście weselni są jedynie jakimiś dodatkiem/tłem w tej całej szopce która sobie wymyśla młodzi (najczęściej Panna młoda), mają zapłacić z nawiązką i jeszcze robić to co się im każe(jakieś głupie fotki, oczepiny, picie wódki na zawołanie, tańce), nikogo nie interesuje ich samopoczucie oraz to czy się w ogóle dobrze bawią. Oczywiście nie zawsze tak jest, byłam na weselach gdzie para młoda była bardzo zaangażowana aby każdy gość czuł się dobrze i wspominał to wydarzenie jak najlepiej.Jennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:13 am Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : D
To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
W jakimś stopniu? Chyba po to się ich zaprasza? W przeciwnym razie wystarczyłby ślub bez żadnych swiadkow, ewentualnie sama rodzina.Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:22 am To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
-
malloryknox
- RoyalBaby
- Posty: 18
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Śmiechom nie było końca, boki zrywać normalnie. Idziesz na wesele dla pary młodej, ale też po to, by dobrze się bawić. Jak niekomfortowo czuję się w durnych tańcach i integracyjnych zabawach, to mam udawać, że mi wesoło? Jeśli mam ochotę, to jako gość na takim weselu mam prawo przesiedzieć na dupie całą noc.Rzeka.chaosu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:16 am To tzw. weselna trauma. Potem fotki z dziwnymi minami w rodzinnych albumach. :D :D :D
Ja lubię integracyjne tańce, nawet tego obciachowego wężyka. Olać smuty - ma być wesoło.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1273
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
malloryknox pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:27 am Śmiechom nie było końca, boki zrywać normalnie. Idziesz na wesele dla pary młodej, ale też po to, by dobrze się bawić. Jak niekomfortowo czuję się w durnych tańcach i integracyjnych zabawach, to mam udawać, że mi wesoło? Jeśli mam ochotę, to jako gość na takim weselu mam prawo przesiedzieć na dupie całą noc.
Ale ja nie pisałam o tobie, tylko o sobie. Z tobą się zgadzam odnośnie traum przez wymuszone tańce.
- Anastazja_smietana
- Koczkodan
- Posty: 112
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Koncepcja MEAL PREPÓW. Ja jestem w stanie zrozumieć, że w stanach ludzie właśnie odkryli, że można sobie ugotować na kilka dni, ale u nas to była powszechna praktyka, podczas gdy youtuberzy właśnie wynaleźli koło. Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę. Po co porcjować obiad na 5 pojemników do lodówki, jeśli w garnku zajmuje mniej miejsca? Rozumiem, że wygodnie mieć pomrożone porcje, ale oni to trzymają w lodówce. Śniadań już w ogóle nie rozumiem, pięciodniowe smażone jajko sadzone, lub zimna zleżała owsianka, pycha. Przecież to trwa 5 min żeby zrobić świeże.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1273
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Dokładnie. To co ma być świeże, powinno być robione na bieżąco. Co innego mięsa, zupy. Owsianka spoko na noc, ale nie na kilka dni.Anastazja_smietana pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:37 am Koncepcja MEAL PREPÓW. Ja jestem w stanie zrozumieć, że w stanach ludzie właśnie odkryli, że można sobie ugotować na kilka dni, ale u nas to była powszechna praktyka, podczas gdy youtuberzy właśnie wynaleźli koło. Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę. Po co porcjować obiad na 5 pojemników do lodówki, jeśli w garnku zajmuje mniej miejsca? Rozumiem, że wygodnie mieć pomrożone porcje, ale oni to trzymają w lodówce. Śniadań już w ogóle nie rozumiem, pięciodniowe smażone jajko sadzone, lub zimna zleżała owsianka, pycha. Przecież to trwa 5 min żeby zrobić świeże.
Ale sałatki, niegotowane warzywa i owoce... nieeee. Najgorsze są takie zaparowane, które leżały obok gorących dań. Do takich gotowych zestawów warzywa też muszą być na ciepło.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1273
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
No tak i zapraszać też powinno się wg tej zasady. Ja dawno nie byłam na obciachowym weselu, bo chodzę tylko do rodziny i bliskich znajomych. Dzięki temu po prostu każdy się w miarę zna / lubi i jest dobra atmosfera. Bardzo lubię ten moment integracji i dystans do całej weselnej otoczki. Ale to trzeba mieć odpowidenich ludzi, takich którzy przyszli świętować, a nie pić czy walić fochy.Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:22 am To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
Najgorsze wesele, na którym byłam to u pary lekarzy, (wtedy 35-40 -letni - wydawali mi się starzy), ja nastolatka. Prawie nikt się nie bawił, wszyscy z kijem w tyłku, sztywni. Pamiętam jak jakieś sztywne "ciotki" wypychały nas (młodzież
Już wolę te wesela 20-latków i ogólny wesoły luz.