Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
jenta
Beżowa
Posty: 617
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: jenta »

Anastazja_smietana pisze: czw sty 22, 2026 10:37 am Koncepcja MEAL PREPÓW. Ja jestem w stanie zrozumieć, że w stanach ludzie właśnie odkryli, że można sobie ugotować na kilka dni, ale u nas to była powszechna praktyka, podczas gdy youtuberzy właśnie wynaleźli koło. Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę. Po co porcjować obiad na 5 pojemników do lodówki, jeśli w garnku zajmuje mniej miejsca? Rozumiem, że wygodnie mieć pomrożone porcje, ale oni to trzymają w lodówce. Śniadań już w ogóle nie rozumiem, pięciodniowe smażone jajko sadzone, lub zimna zleżała owsianka, pycha. Przecież to trwa 5 min żeby zrobić świeże.
Ja np nigdy nie włożyłam garnka do lodówki i nie wiem w sumie czy by mi się zmieścił, dodatkowo w garnku to nigdy nie jest tak szczelnie zamknięte jak w pojemniku, po za tym jem bardzo mało jednogarnkowych posiłków. W moim domu zarówno ja jak i konkubent liczymy kcal, także poprocjowane obiady w pudełka się super sprawdzają
g_girl
Mokra Włoszka
Posty: 61
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

Rzeka.chaosu pisze: czw sty 22, 2026 11:01 am No tak i zapraszać też powinno się wg tej zasady. Ja dawno nie byłam na obciachowym weselu, bo chodzę tylko do rodziny i bliskich znajomych. Dzięki temu po prostu każdy się w miarę zna / lubi i jest dobra atmosfera. Bardzo lubię ten moment integracji i dystans do całej weselnej otoczki. Ale to trzeba mieć odpowidenich ludzi, takich którzy przyszli świętować, a nie pić czy walić fochy.

Najgorsze wesele, na którym byłam to u pary lekarzy, (wtedy 35-40 -letni - wydawali mi się starzy), ja nastolatka. Prawie nikt się nie bawił, wszyscy z kijem w tyłku, sztywni. Pamiętam jak jakieś sztywne "ciotki" wypychały nas (młodzież :) ) na parkiet. Muzyka była fajna, DJ, bez oczepin, jezioro, ale ogólna atmosfera jak na stypie. Byłam wtedy na wakacjach u rodziny i poszłam jako doczepka. Mojego wujka zaprosili chyba tylko dlatego, że był kimś ważnym w mieście. Całe towarzystwo "ważnych ludzi" - było drętwawo. Mam z tego wesela zdjęcie z kuzynką i stypowymi stołami w tle.

Już wolę te wesela 20-latków i ogólny wesoły luz.
Znam historię pary też lekarzy która zaprosiła prawie samych bogatych ludzi, z którymi ledwo miała kontakt i na wesele przyszła 1/4 osób zaproszonych. Sam ślub odbył się w bardzo "bogatej" sali, ale jedzenia było za mało i wszyscy szybko się zmyli. 😂
Awatar użytkownika
kotkaruda
VlogmasEnjoyer
Posty: 1385
Rejestracja: czw sty 11, 2024 12:04 pm

Post autor: kotkaruda »

Co do wesel, to dla mnie w ogóle nieporozumieniem jest ten koncept kopert i że "wesele musi się zwrocić". Naczytałam się historii, że państwo młodzi byli niezadowoleni, że za mało dostali, albo komentarzy, że jakaś laska miała nową sukienkę, była pomalowana przez makijażystkę i uczesana przez fryzjerkę, a do koperty dała tylko 500 zł. Mi by się nie chciało iść na wesele kogoś, kogo ostatni raz widziałam 10 lat temu i oddać im część wypłaty, a potem zastanawiać się czy mnie nie obsmarują bo ich zdaniem dostali za mało. Moim zdaniem gości powinno się zapraszać dla ich obecności, by świętować z nimi ten dzień, zobaczyć dalszą rodzinę, której się nie widuje na co dzień, a nie po to by robić z nich sponsorów. Jak kogoś nie stać na wielkie wystawne wesele i musi się zadłużać to niech zrobią skromniejszą uroczystość, tylko dla najbliższej rodziny, albo niech oszczędzają zamiast liczyć, że się zwróci w kopertach.
Awatar użytkownika
Arzena
Drama Maker
Posty: 2400
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

kotkaruda pisze: czw sty 22, 2026 11:39 am Mi by się nie chciało iść na wesele kogoś, kogo ostatni raz widziałam 10 lat temu i oddać im część wypłaty, a potem zastanawiać się czy mnie nie obsmarują bo ich zdaniem dostali za mało. Moim zdaniem gości powinno się zapraszać dla ich obecności, by świętować z nimi ten dzień, zobaczyć dalszą rodzinę, której się nie widuje na co dzień, a nie po to by robić z nich sponsorów.
Ja dostałam zaproszenie do laski, ktora widziałam z 1.5 roku temu, nie mamy kontaktu,nie piszemy,a ona,ze bedzie wesele i jestem zaproszona. Wlasnie kojarzy mi sie z tym: byle więcej, bo właśnie moze sie zwroci.
GapaGlapa
Migocząca Świeczka
Posty: 367
Rejestracja: pt gru 13, 2024 10:01 pm

Post autor: GapaGlapa »

Ogólnie nienawidzę tańczyć

Nie umiem tańczyć, jestem drewnem do kwadratu i nienawidzę tanecznych imprez. Noe rozumiem dlaczego wszyscy pijani uczestnicy ciągną mnie na siłę do tańców, no nienawidzę!!
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1273
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

g_girl pisze: czw sty 22, 2026 11:25 am Znam historię pary też lekarzy która zaprosiła prawie samych bogatych ludzi, z którymi ledwo miała kontakt i na wesele przyszła 1/4 osób zaproszonych. Sam ślub odbył się w bardzo "bogatej" sali, ale jedzenia było za mało i wszyscy szybko się zmyli. 😂
Moja znajoma robiła takie wesele. Tzn. może nie tyle dla ważnych osób, ale dla samych znajomych, też z pracy. Żadnych babć, ciotek. I też na ostatnią chwilę zmieniali salę (ten sam obiekt, tylko mała sala - taka bardziej komunijna). Dużo osób nie przyszło. Ja byłam krótko, bo byłam w ciąży i jeszcze musiałam wrócić o ludzkiej porze.
Wesele miłe, ale mnóstwo osób im odmówiło lub zrezygnowało w ostatniej chwili. Wszyscy w miarę młodzi, około 30. Czasem tak bywa, że dalsi znajomi nie czują się zobowiązani.
Akurat para młoda podeszła z wyrozumieniem do tych nieobecności. Raczej nie żałowali niezapraszania dalekich pociotków (nie każdy ma fajnych krewnych) i bawili się w swoim najlepszym towarzystwie.
PEONIA
Forma życia
Posty: 3634
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

kotkaruda pisze: czw sty 22, 2026 11:39 am Co do wesel, to dla mnie w ogóle nieporozumieniem jest ten koncept kopert i że "wesele musi się zwrocić". Naczytałam się historii, że państwo młodzi byli niezadowoleni, że za mało dostali, albo komentarzy, że jakaś laska miała nową sukienkę, była pomalowana przez makijażystkę i uczesana przez fryzjerkę, a do koperty dała tylko 500 zł. Mi by się nie chciało iść na wesele kogoś, kogo ostatni raz widziałam 10 lat temu i oddać im część wypłaty, a potem zastanawiać się czy mnie nie obsmarują bo ich zdaniem dostali za mało. Moim zdaniem gości powinno się zapraszać dla ich obecności, by świętować z nimi ten dzień, zobaczyć dalszą rodzinę, której się nie widuje na co dzień, a nie po to by robić z nich sponsorów. Jak kogoś nie stać na wielkie wystawne wesele i musi się zadłużać to niech zrobią skromniejszą uroczystość, tylko dla najbliższej rodziny, albo niech oszczędzają zamiast liczyć, że się zwróci w kopertach.
Tak potwierdzam. W sensie ja pamietam takie akcje jeszcze z forum Vinted. I generalnie ja bardzo wierze we wpisy na forach bo anonimowo się bardziej ludzie otwierają.
Tak jak mówisz. Najlepsze było analizowanie co ktoś miał na sobie i ile wydał na makijaż a ile włożył do koperty . Do dziś pamietam wpis jakieś laski, która była rozczarowana kuzynką, która włożyła w kopertę mało ale miała makijaż i paznokcie i powinna zamiast iść do salonu zrobić sobie w domu a jej włożyć w kopertę to co zapłaciła kosmetyczkom i jeszcze "myślałam, ze się przyjaźnimy "
Pretensje, że ktoś jest prawnikiem czy mieszka w Anglii i nie nawalił w kopertę przynajmniej z kilku tysięcy.
Czy, ze przyjechała rodzina z dziecmi i dali 1000 złotych a "animator dla tych dzieci, a talerzyki" mogli w domu zostać...

Dlatego ja już nie wierze w te gadanie "najważniejsza jest obecność"
Awatar użytkownika
ballerinacappuccina
Mokra Włoszka
Posty: 50
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

PEONIA pisze: czw sty 22, 2026 11:56 am Dlatego ja już nie wierze w te gadanie "najważniejsza jest obecność"
Moja przyjaciółka miała kiedyś taki moment w swoim życiu, że była praktycznie na skraju ubóstwa. W tym samym czasie jej kuzynka, która była dla niej jak rodzona siostra, wychodziła za mąż. Moja BFF powiedziała jej wprost, że nie pojawi się na weselu, bo nie będzie miała co dać w kopertę. I oczywiście pojawiły się zapewnienia, że chyba sobie żartujesz, mnie nie obchodzą pieniądze, ważne, żebyś była, itd. Żeby nie iść z pustymi rękami, zrobiła jej album ze wspólnymi zdjęciami, napisała tam trochę słów od serca, ładnie ozdobiła. Widziałam to i byłam pełna podziwu, bo włożyła w to wiele pracy, a na wywołanie zdjęć wydała już prawie ostatnie pieniądze. Kuzynka po weselu przestała się do niej odzywać, a kiedy w końcu doszło do spotkania, to moja przyjaciółka usłyszała "wiesz, te pieniądze, które wydałaś na ten album, mogłaś włożyć w kopertę". Także tyle z pierdzielenia o tym, że najważniejsza jesst obecność.
Awatar użytkownika
berry blast
FlafLover
Posty: 1209
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

ostatnio czytałam artykuł o parze, która wydała na wesele ponad 100 tysięcy a kopertach było tylko 15 i byli okropnie rozczarowani.
o jak mi przykro xD może pora przestać robić imprezy typu zastaw się a postaw się.
dlaczego ja mam płacić za czyjeś fanaberie? żarcia i tak jest za dużo, przysłowiowy talerzyk kelner mi zabiera jak idę siku. muzyka do bani ale i tak każą tańczyć a jak nie chcesz to znaczy, żeś sztywniara i nie umiesz się bawić. bo ktoś lepiej wie ode mnie kiedy ja się bawię.
zresztą już pisałam moją opinię o weselu - na stronie 26.
Awatar użytkownika
kotkaruda
VlogmasEnjoyer
Posty: 1385
Rejestracja: czw sty 11, 2024 12:04 pm

Post autor: kotkaruda »

PEONIA pisze: czw sty 22, 2026 11:56 am Tak potwierdzam. W sensie ja pamietam takie akcje jeszcze z forum Vinted. I generalnie ja bardzo wierze we wpisy na forach bo anonimowo się bardziej ludzie otwierają.
Tak jak mówisz. Najlepsze było analizowanie co ktoś miał na sobie i ile wydał na makijaż a ile włożył do koperty . Do dziś pamietam wpis jakieś laski, która była rozczarowana kuzynką, która włożyła w kopertę mało ale miała makijaż i paznokcie i powinna zamiast iść do salonu zrobić sobie w domu a jej włożyć w kopertę to co zapłaciła kosmetyczkom i jeszcze "myślałam, ze się przyjaźnimy "
Pretensje, że ktoś jest prawnikiem czy mieszka w Anglii i nie nawalił w kopertę przynajmniej z kilku tysięcy.
Czy, ze przyjechała rodzina z dziecmi i dali 1000 złotych a "animator dla tych dzieci, a talerzyki" mogli w domu zostać...

Dlatego ja już nie wierze w te gadanie "najważniejsza jest obecność"
Dokładnie, ja też kojarzę te akcje z forum Vinted 😄
I to gadanie, żeby dać chociaż tyle żeby się zwróciło za "talerzyk". Ale dlaczego w ogóle musi się zwrócić? Tak to już jest, że osoba organizująca ponosi koszt, jakoś przy innych uroczystościach/imprezach nie ma tego parcia, że impreza musi się zwrócić, jeszcze najlepiej z nawiązką.
g_girl
Mokra Włoszka
Posty: 61
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

berry blast pisze: czw sty 22, 2026 12:15 pm ostatnio czytałam artykuł o parze, która wydała na wesele ponad 100 tysięcy a kopertach było tylko 15 i byli okropnie rozczarowani.
o jak mi przykro xD może pora przestać robić imprezy typu zastaw się a postaw się.
dlaczego ja mam płacić za czyjeś fanaberie? żarcia i tak jest za dużo, przysłowiowy talerzyk kelner mi zabiera jak idę siku. muzyka do bani ale i tak każą tańczyć a jak nie chcesz to znaczy, żeś sztywniara i nie umiesz się bawić. bo ktoś lepiej wie ode mnie kiedy ja się bawię.
zresztą już pisałam moją opinię o weselu - na stronie 26.
A najlepsze jest to jak lecą argumenty typu "a wiesz ile kosztuje suknia ślubna?" Lol co mnie obchodzi ubiór panny młodej na weselu na którym jestem gosciem, jak laska wymyśli, że chce suknie od projektanta za 50 tys to goście mają brać chwilowkę żeby jej te suknie zasponsorować czy jak.
Awatar użytkownika
berry blast
FlafLover
Posty: 1209
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

g_girl pisze: czw sty 22, 2026 12:18 pm A najlepsze jest to jak lecą argumenty typu "a wiesz ile kosztuje suknia ślubna?" Lol co mnie obchodzi ubiór panny młodej na weselu na którym jestem gosciem, jak laska wymyśli, że chce suknie od projektanta za 50 tys to goście mają brać chwilowkę żeby jej te suknie zasponsorować czy jak.
dokładnie, a co mnie to obchodzi ile kosztuje jej suknia ślubna. skoro kupiła drogą to znaczy, że ją stać, a jeśli jej nie stać to niech kupi tańszą xD to są proste rzeczy
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1273
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Ja myślę podobnie. Z jednej strony bardzo szanuję zasadę wzajemności. Uważam, że to takie wypracowane w kulturze narzędzie do tworzenia równowagi wśród ludzi. Żeby nie było żalu i pretensji. Ale wesele absolutnie nie jest od tego, żeby goście sponsorowali fanaberie młodych. Po prostu należy dać tyle ile się może i chce, też zależy od stopnia zażyłości. Sama mam z tym problem - w tym roku akurat chodziło o komunię. Dałam tyle, ile czułam, że wypada. Wiem, że byli członkowie rodziny, którzy dali np. 5k za 2 osoby.
g_girl
Mokra Włoszka
Posty: 61
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

Rzeka.chaosu pisze: czw sty 22, 2026 12:26 pm Ja myślę podobnie. Z jednej strony bardzo szanuję zasadę wzajemności. Uważam, że to takie wypracowane w kulturze narzędzie do tworzenia równowagi wśród ludzi. Żeby nie było żalu i pretensji. Ale wesele absolutnie nie jest od tego, żeby goście sponsorowali fanaberie młodych. Po prostu należy dać tyle ile się może i chce, też zależy od stopnia zażyłości. Sama mam z tym problem - w tym roku akurat chodziło o komunię. Dałam tyle, ile czułam, że wypada. Wiem, że byli członkowie rodziny, którzy dali np. 5k za 2 osoby.
Przerażające są te kwoty, mnóstwo ludzi w tym kraju zarabia 5k na miesiąc albo i nie. :/ Ludzie naprawdę odlecieli z tym ile oddają swoich ciężko zarobionych pieniędzy "bo trzeba" i potem normalne kwoty czy prezenty są powodem do wstydu bądź plotek. Przy takiej tendencji za 10 lat trzeba będę płacić dziesiątki tysięcy idąc na wesele czy komunię.
Awatar użytkownika
Brida
LouiBag
Posty: 307
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Anastazja_smietana pisze: czw sty 22, 2026 10:37 am Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę.
A ja nie mogę się doczekać, aż zrozumieją, że można jeść normalne jedzenie, a nie wszystko z gotowców. Czasem jak mi się wyświetla jakieś gotowanie warstwy średniej w US to aż mnie oczy bolą. Wszystko mrożone, nieapetyczne, bleee

Kiedyś o tym czytałam, dlaczego tak robią - bo niby drogo, świeże jedzenie słabo dostępne, nie mają czasu ani umiejętności. Ale nie wiem na ile to prawda. Serio, nie można kupić nawet mrożonych, ale po prostu warzyw? A nie już wszystko utaplane w sosach, poprzerabiane. Nie rozumiem tego po prostu :)
Awatar użytkownika
Jennifer
Skarpeta Rakieta
Posty: 87
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Brida pisze: czw sty 22, 2026 2:12 pm Kiedyś o tym czytałam, dlaczego tak robią - bo niby drogo, świeże jedzenie słabo dostępne, nie mają czasu ani umiejętności. Ale nie wiem na ile to prawda. Serio, nie można kupić nawet mrożonych, ale po prostu warzyw? A nie już wszystko utaplane w sosach, poprzerabiane. Nie rozumiem tego po prostu :)
Sama sobie odpowiedziałaś. Wystarczy obejrzeć filmy europejczyków, którzy odwiedzają amerykańskie supermarkety i są przerażeni, jaki jest stosunek gotowych produktów do tych "zrob to sam". Otyłość w Stanach też nie wzięła się wyłącznie z tego, że ludzie są leniwi i uzależnieni od fast foodów, ale też z tego, że nie każdego stać na zdrowe jedzenie. Niektórzy do najbliższego supermarketu mają bardzo daleko, więc jeżdżą samochodem raz na tydzień, albo i rzadziej, kupując rzeczy mocno przetworzone z długim terminem ważności. Doceniajmy to, że żyjemy w Europie, serio.
i am a god
astronautka123
SushiRoll
Posty: 227
Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm

Post autor: astronautka123 »

Pilu pisze: czw sty 22, 2026 10:22 am To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
Też wychodzilam z tego założenia. Naprawdę dziwi mnie większość współczesnych par młodych i ich wymysłów (tych w SM) jakieś dress code itd. Parcie na wesele z klasą a wychodzi jakieś dziwadło. Sama bym na takie wesele nie poszła.
Verbena95
RoyalBaby
Posty: 21
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

Szczur Karolek pisze: śr sty 07, 2026 2:19 pm W temacie jedzenia:

1. Polskie i generalnie wschodnioeuropejskie jedzenie jest niedobre, dużo mięsa, niesmaczne połączenia i jeszcze wszechobecny koperek…
2. Brzydzą mnie stołówki i bary mleczne - śmierdzą brudną szmatą i tak samo smakują podawane tam potrawy (i jeszcze wszechobecny koperek).
3. „Nie lepiej zrobić w domu?” Nie, nie lepiej. Nie mam ochoty gotować ani przede wszystkim zmywać i sprzątać.
4. Mrożonki są niedobre. Obojętnie, czy chodzi o warzywa czy pizzę. Zamrożone jedzenie podane po odmrożeniu i podgrzaniu też.
5. Dziwi mnie, że ludzie tak chętnie jedzą mięso i nie przeszkadza im, że trzeba było zabić zwierzę, żeby mieli kotleta albo szynkę.
6. Nie lubię pizzy z miejsc typu Pizza Hut czy Domino’s, kiedyś się zajadałam, ale ból żołądka po tym jest straszny, uznaję tylko pizzę neapolitańską.
7. Żarcie z McDonald’s wcale nie jest dobre.
Z większością się zgadzam. Ostatnio, przez kompletny brak czasu i przez to, że w pobliżu był tylko Mac, zjadłam ten rozreklamowany burger drwala i o dziwo bardzo mi zasmakował. Oprócz tego w Macu nie jem, bo mi po ich burgerach i frytach niedobrze, mogę tam zjeść jedynie sałatkę i ten tski soft ice. No i teraz doszedł ten rozreklamowany drwal, który chyba musi rzeczywiście być kilka leveli wyżej, skoro mi nie zaszkodził.
Co do polskiego i wschodniego jedzenia, to rzadko je jem i pewnie przez to właśnie mi smakuje, ale pamiętam, że jak kiedyś jadłam je często, to jednak wolałam coś innego.
Bar mleczny i restauracja muszą być przede wszystkim czyste, bo smrodu i syfu nie cierpię. Raz mi sprzedali takie gruzińskie pierożki na wynos, w domu buchnęły mi zapachem plastiku i tak smakowały, oczywiście miałam wtedy prawdziwy "Magda Gessler moment" - wyplułam to i złożyłam reklamację. Okazało się, że mieli piec niedokładnie wyczyszczony od chemikaliów czyszczących. No hit. Nigdy więcej już u nich nic nie wezmę. Miejsce lokalne, nowe, a już taka wtopa.
Też nie lubię mrożonek, zawsze wybiorę świeże ponad mrożonkę. Nie mrożę też jedzenia, zużywam na bieżąco. Jedyne co zamrażam na zapas, to chleb.
Domino's to jest coś, czego nawet nie nazywam pizzą. Jeszcze Pizza Hut ujdzie, ale to też nie jest de facto pizza.
PrincessKitty
RoyalBaby
Posty: 25
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

Verbena95 pisze: czw sty 22, 2026 3:55 pm Czytaj: Nie zgadzam się w tej kwestii z Wieniawą w taki sposób, że absolutnie się zgadzam z tym, co w tym temacie powiedziała. XD
"Przegryw i leń" - a potem się dziwimy, że mamy coraz więcej incelstwa. Bo mężczyzna nie ma prawa być biedny, bo od razu "przegryw i leń". Za to kobieta biedna to "ofiara": tu wpisz powód. Niestety tak to nie działa. Albo "przegrywami i leniami" są jednocześnie biedne kobiety i mężczyźni, albo nikt. Przez taką stygmatyzację mamy brak dialogu i polaryzację, a nie dojście do jakiegoś porozumienia.
Niezaradne, biedne 30latki również uważam za leniwych przegrywów ;)
PrincessKitty
RoyalBaby
Posty: 25
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

Verbena95 pisze: czw sty 22, 2026 3:40 pm Z większością się zgadzam. Ostatnio, przez kompletny brak czasu i przez to, że w pobliżu był tylko Mac, zjadłam ten rozreklamowany burger drwala i o dziwo bardzo mi zasmakował. Oprócz tego w Macu nie jem, bo mi po ich burgerach i frytach niedobrze, mogę tam zjeść jedynie sałatkę i ten tski soft ice. No i teraz doszedł ten rozreklamowany drwal, który chyba musi rzeczywiście być kilka leveli wyżej, skoro mi nie zaszkodził.
Co do polskiego i wschodniego jedzenia, to rzadko je jem i pewnie przez to właśnie mi smakuje, ale pamiętam, że jak kiedyś jadłam je często, to jednak wolałam coś innego.
Bar mleczny i restauracja muszą być przede wszystkim czyste, bo smrodu i syfu nie cierpię. Raz mi sprzedali takie gruzińskie pierożki na wynos, w domu buchnęły mi zapachem plastiku i tak smakowały, oczywiście miałam wtedy prawdziwy "Magda Gessler moment" - wyplułam to i złożyłam reklamację. Okazało się, że mieli piec niedokładnie wyczyszczony od chemikaliów czyszczących. No hit. Nigdy więcej już u nich nic nie wezmę. Miejsce lokalne, nowe, a już taka wtopa.
Też nie lubię mrożonek, zawsze wybiorę świeże ponad mrożonkę. Nie mrożę też jedzenia, zużywam na bieżąco. Jedyne co zamrażam na zapas, to chleb.
Domino's to jest coś, czego nawet nie nazywam pizzą. Jeszcze Pizza Hut ujdzie, ale to też nie jest de facto pizza.
Dodam jeszcze, że kuchnia polska/wschodnioeuropejska może być bardzo dobra i ciekawa, jeśli jest zrobiona dobrze i z dobrych składników, do tego odpowiednio doprawiona. Nie jestem fanką polskiej kuchni, ale jak kiedyś w restauracji jadłam pierogi ruskie, to były typ- cieniutkie ciasto, odpowiednio doprawione, proporcje między twarogiem i ziemniakami były w punkt. W większości miejsc z polską kuchnią, jak i (moim zdaniem) w większości polskich domów podaje się najgorszą wersję nawet nie polskiej, tylko PRLowskiej kuchni- kiepskiej jakości wieprzowina, zero przypraw, tona mąki, litr tłuszczu, a naprawdę da się inaczej. Do tego w polskich domach/polskich garkuchniach nie dba się o "teksturę" jedzenia i jest ono zarówno nudne w smaku, jak i w konsystencji. A da się inaczej- choć przyznaję, że sama mam inny gust smakowy, to DOBRĄ kuchnią polską nie pogardzę.
Awatar użytkownika
jenta
Beżowa
Posty: 617
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

czy jak kobieta jest przegrywem, to czy wtedy można ją nazwać przegrywką? B)
Awatar użytkownika
gunernialne
Zdalna_mama_nowe
Posty: 1017
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

PrincessKitty pisze: czw sty 22, 2026 4:10 pm Dodam jeszcze, że kuchnia polska/wschodnioeuropejska może być bardzo dobra i ciekawa, jeśli jest zrobiona dobrze i z dobrych składników, do tego odpowiednio doprawiona. Nie jestem fanką polskiej kuchni, ale jak kiedyś w restauracji jadłam pierogi ruskie, to były typ- cieniutkie ciasto, odpowiednio doprawione, proporcje między twarogiem i ziemniakami były w punkt. W większości miejsc z polską kuchnią, jak i (moim zdaniem) w większości polskich domów podaje się najgorszą wersję nawet nie polskiej, tylko PRLowskiej kuchni- kiepskiej jakości wieprzowina, zero przypraw, tona mąki, litr tłuszczu, a naprawdę da się inaczej. Do tego w polskich domach/polskich garkuchniach nie dba się o "teksturę" jedzenia i jest ono zarówno nudne w smaku, jak i w konsystencji. A da się inaczej- choć przyznaję, że sama mam inny gust smakowy, to DOBRĄ kuchnią polską nie pogardzę.
Niezależnie od kuchni najważniejsze jest, żeby w restauracji dania nie podał Ci jakiś 30-letni przegryw
Verbena95
RoyalBaby
Posty: 21
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

gunernialne pisze: czw sty 22, 2026 4:13 pm Niezależnie od kuchni najważniejsze jest, żeby w restauracji dania nie podał Ci jakiś 30-letni przegryw
Hahaha, komentarz złoto, wygrywa dzisiejszy dzień! :) XD B) XD
PEONIA
Forma życia
Posty: 3634
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Ja trochę na obronę Kitty.


Wiecie mamy różny start - jeden dostanie na magisterkę mieszkanie, drugi spadek 60 k a trzeci wyjdzie z domu z jedną walizką i nie ma żadnych widoków na dostanie czegokolwiek. Jestem już za stara by wierzyć, ze ktoś w wieku 25- 32 lat ma samochód za pół bańki i mieszkanie za milion złotych (w tych czasach w dużym mieście to za milion sobie 50-60 metrów możecie kupić) startując od zera kompletnego bo to jest niewykonalne, nawet z pensją 10-20 k. Bo wkład własny, zdolność itp.

Wydaje mi się, ze chodzi Kitty o sytuację jaką czasem się widuje lub słyszy czyli ktoś, no niestety najcześciej jednak jest to facet od zawsze mieszka u rodziców, za nic nie płaci i ma 35 czy 42 lata i mimo posiadania całej pensji dla siebie dalej niczego nie ma i na nic go nie stać. Wtedy aż się ciśnie na usta pytanie - co Ty człowieku robisz z kasą.
Awatar użytkownika
gunernialne
Zdalna_mama_nowe
Posty: 1017
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

PEONIA pisze: czw sty 22, 2026 4:17 pm Ja trochę na obronę Kitty.


Wiecie mamy różny start - jeden dostanie na magisterkę mieszkanie, drugi spadek 60 k a trzeci wyjdzie z domu z jedną walizką i nie ma żadnych widoków na dostanie czegokolwiek. Jestem już za stara by wierzyć, ze ktoś w wieku 25- 32 lat ma samochód za pół bańki i mieszkanie za milion złotych (w tych czasach w dużym mieście to za milion sobie 50-60 metrów możecie kupić) startując od zera kompletnego bo to jest niewykonalne, nawet z pensją 10-20 k. Bo wkład własny, zdolność itp.

Wydaje mi się, ze chodzi Kitty o sytuację jaką czasem się widuje lub słyszy czyli ktoś, no niestety najcześciej jednak jest to facet od zawsze mieszka u rodziców, za nic nie płaci i ma 35 czy 42 lata i mimo posiadania całej pensji dla siebie dalej niczego nie ma i na nic go nie stać. Wtedy aż się ciśnie na usta pytanie - co Ty człowieku robisz z kasą.
Jak sama widzisz można przedstawić sytuację w bardziej ludzki sposób. Wydaje mi się, że nawet jeśli tamta użytkowniczka ma zdanie podobne Twojemu to cały sens i odbiór jej wypowiedzi rozbił się o to jakiego słownictwa używa.
Nazywanie osoby "przegrywem" jest po prostu słabe. Tu już bez znaczenia czy jest to 40-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami czy 30-letnia kobieta bez męża (tu pewnie łatwiej Wam się zgodzić).
Sam fakt niesamodzielnego, "niezaradnego" życia nie czyni z kogoś "przegrywa". Po prostu z jakiegoś powodu nie jest w tym modelu, który z niewiadomych powodów uznajemy za idealny.
Naprawdę wystarczy mieć pracę i własne życie, żeby być kimś lepszy od tamtego przykładu? Tylko tyle? No trochę mało..
Może tamten "przegryw" na jednym polu (tu ekonomicznym) jest "wygrywem" na innym?
Ktoś kiedyś uznał, że chłop (najczęściej) musi mieć pracę, dom, prawo jazdy i wtedy jest w porządku. I tak jakoś w tym się jako społeczeństwo utwierdziliśmy