Lilianova pisze: ↑śr sty 21, 2026 6:04 pm
Zdecydowanie uprościłam bo wiadomo, że nie chodzi mi konkretnie o te same smaki 1:1 ale o podstawowe założenia diety, czyli wodorosty, tofu, dużo warzyw, zielona herbata, kimchi, sushi itp.
Myślę, że po prostu jedząc według tego co jedzą Japonki i tak będzie nas to zbliżać do diety długowieczności aniżeli żywić się mięsem, cukrem i potrawami ciężkostrawnymi w jakie obfituje nasza ojczysta kuchnia
Choć kiszonki mamy zarówno w kuchni polskiej jak i w japońskiej, gyoza to odpowiednik naszych pierogów, które na przygotowuję z grzybami lub z marchewką i cebulką.
@astronautka123 Dziękuję za informację dotyczącą wodorostów, nie wiedziałam o zawartości arszeniku
no to patrząc na to w ten sposób, to w sumie moja dieta podobnie wygląda – interesuje mnie kuchnia azji wschodniej więc sobie szukam produktów i przepisów i testuję. Sporo ryżu (i krótkiego i długiego, czasem jakieś mieszanki ryżu z ziarnami, które mogę dostać w azjatyckich sklepach) – aaaaale nie sam ryż, bo by mi się szybko znudziło.
Do tego sporo jajek, tofu, wołowina i kurczak + ryby i owoce morza jeśli mam akurat do nich dostęp – niestety mamy w porównaniu do Japończyków mały wybór i są dość drogie.
Wydaje mi się, że jem dużo dużo więcej warzyw i owoców niż przeciętny japończyk – przynajmniej w surowej formie :D bo mamy jak było wspomniane świetny do nich dostęp.
często używam shitake i glonów do robienia bulionów pod zupy – dobrze się suszone w szafce przechowują więc zawsze kupuje więcej. Z Japonii przywiozłam sobie trochę przypraw, ale większość z nich można dostać online lub właśnie w sklepach stacjonarnych.
sushi bym mogła jeść jak ziemniaki ale mnie nie stać (trzeba też uważać na rodzaje, bo nie wszystkie są takie fit – popularne są te z tempurą wszelkiej maści)
nie zmienia to faktu, że zjem se czasem czekoladę albo dwie, pizzke, czipsy czy naleśnika z nutellą – jakieś 80% mojej diety to będą jednak produkty proste, nieprzetworzone lub mało przetworzone, nie smażę niczego w głębokim tłuszczu i nie zabielam wszystkiego śmietaną. kanapkę sobie zjem od święta jak kupię jakiś dobry chleb.
Czy to jakaś dieta długowieczności? No się okaże za 40 lat jak dożyje

Ale na pewno dobrze się czuję i od dawna nie mam problemów z jelitami, z którymi męczyłam się wcześniej. Tylko, że ja też staram się zmniejszać stres, spać te 8-9h, mieć jakąś aktywność (choćby spacer codziennie) i nie spożywać zbyt dużo kofeiny i teiny (zielonej herbaty nie piję, tzn czasem matchę dla smaku). Plus wysokoprzetworzona żywność to raczej odskocznia raz w tygodniu niż codzienność. Więc zakładam, że podobne efekty bym miała gdybym jadła naszą kuchnię odpowiednio zmodyfikowaną
ps. kimchi jest koreańskie akurat ale też uwielbiam, sama kisze bo te sklepowe jest cholernie drogie – no i nasza kapusta kiszona i ogoraski są superior więc tego żre w sumie sporo :D