Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Dieta Japonek (długowieczności)

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
Lilianova
Tritonotti
Posty: 170
Rejestracja: pn lip 21, 2025 1:34 am

Dieta Japonek (długowieczności)

Post autor: Lilianova »

Hej, czy któraś z Was stosuje?
Dieta Japonek uznawana jest za dietę długowieczności - Japonki jedzą dużo ryżu (gotowany na półtwardo), owoców morza, ryb, warzyw oraz soi (np tofu) a także seitan ( tzw mięso Buddy).

Dieta bogata w fitoestrogeny co opóźnia ale też łagodzi proces menopauzy.

Choć daleko mi do wieku średniego to zaczynam interesować się tematem. Od kilku lat nie jem mięsa, nie pamiętam kiedy byłam chora więc myślę, że już wyłączenie mięsa dużo dało. Natomiast rozważam spożywanie większej ilości ryżu, glonów, wodorostów i tofu skoro to ma służyć.

To jak, mamy na forum koleżanki, które stosują taką dietę? :angel:
astronautka123

Post autor: astronautka123 »

Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę jeść produktów, które nie są dostępne na codzień w moim otoczeniu.
Wbrew pozorom przeciętny Japończyk nie odżywia się jakoś mega zdrowo - to jednak głównej mięso i ryż. Warzyw nie za dużo.

Polska dieta też może być fajna, mamy bardzo tanie warzywa. Zimą stawiam na pieczone warzywa korzeniowe, kasza jaglana, orkiszowa, gryczana jasna - one jednak wygrywają z białym ryżem (IG, błonnik, bialko).
Mamy kiszonki, fermentowany nabial.

Uważaj na wodorosty bo niektóre mają wysoki poziom arszeniku.
Jolka_2025
MoetGlass
Posty: 263
Rejestracja: sob paź 12, 2024 2:07 pm

Post autor: Jolka_2025 »

Lilianova pisze: sob sty 17, 2026 9:30 pm Hej, czy któraś z Was stosuje?
Dieta Japonek uznawana jest za dietę długowieczności - Japonki jedzą dużo ryżu (gotowany na półtwardo), owoców morza, ryb, warzyw oraz soi (np tofu) a także seitan ( tzw mięso Buddy).

Dieta bogata w fitoestrogeny co opóźnia ale też łagodzi proces menopauzy.

Choć daleko mi do wieku średniego to zaczynam interesować się tematem. Od kilku lat nie jem mięsa, nie pamiętam kiedy byłam chora więc myślę, że już wyłączenie mięsa dużo dało. Natomiast rozważam spożywanie większej ilości ryżu, glonów, wodorostów i tofu skoro to ma służyć.

To jak, mamy na forum koleżanki, które stosują taką dietę? :angel:
Szczerze mowiac jest to dosc duze uproszczenie.. Ciezko jest przelozyc japonskie jedzenie na europejskie realia, bo zwyczajnie te produkty tu nie wystepuja 🙈 w Japonii jest duzo naturalnych ziemistych smakow, mdlych wodorostowych, rybich. Zupelnie inny rodzaj pokarmow.
Jest duzo swoistych produktow nie do podrobienia np matcha - okej jest teraz sprowadzana i dostepna. Ale wyobraz sobie, ze 15 lat temu ktos Ci mowi, ze w Japonii pije sie zielona herbate i probujesz to nasladowac, jasne, ze lisciasta to nie to samo. Tylko ze w Japonii praktycznie kazdy jeden produkt jest inny w Europie. Wiec nie da sie jesc po japosku tutaj. A sushi i ramen to tylko niewielki ulamek japonskiej kuchni, jak basz bigos i pierogi. Osobiwcie jem noze ze 3 razy do roku
Awatar użytkownika
Lilianova
Tritonotti
Posty: 170
Rejestracja: pn lip 21, 2025 1:34 am

Post autor: Lilianova »

Jolka_2025 pisze: śr sty 21, 2026 12:20 pm Szczerze mowiac jest to dosc duze uproszczenie.. Ciezko jest przelozyc japonskie jedzenie na europejskie realia, bo zwyczajnie te produkty tu nie wystepuja 🙈 w Japonii jest duzo naturalnych ziemistych smakow, mdlych wodorostowych, rybich. Zupelnie inny rodzaj pokarmow.
Jest duzo swoistych produktow nie do podrobienia np matcha - okej jest teraz sprowadzana i dostepna. Ale wyobraz sobie, ze 15 lat temu ktos Ci mowi, ze w Japonii pije sie zielona herbate i probujesz to nasladowac, jasne, ze lisciasta to nie to samo. Tylko ze w Japonii praktycznie kazdy jeden produkt jest inny w Europie. Wiec nie da sie jesc po japosku tutaj. A sushi i ramen to tylko niewielki ulamek japonskiej kuchni, jak basz bigos i pierogi. Osobiwcie jem noze ze 3 razy do roku

Zdecydowanie uprościłam bo wiadomo, że nie chodzi mi konkretnie o te same smaki 1:1 ale o podstawowe założenia diety, czyli wodorosty, tofu, dużo warzyw, zielona herbata, kimchi, sushi itp.

Myślę, że po prostu jedząc według tego co jedzą Japonki i tak będzie nas to zbliżać do diety długowieczności aniżeli żywić się mięsem, cukrem i potrawami ciężkostrawnymi w jakie obfituje nasza ojczysta kuchnia 😃

Choć kiszonki mamy zarówno w kuchni polskiej jak i w japońskiej, gyoza to odpowiednik naszych pierogów, które na przygotowuję z grzybami lub z marchewką i cebulką.


@astronautka123 Dziękuję za informację dotyczącą wodorostów, nie wiedziałam o zawartości arszeniku 😵‍💫
awkward
RoyalBaby
Posty: 29
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:49 am

Post autor: awkward »

Lilianova pisze: śr sty 21, 2026 6:04 pm Zdecydowanie uprościłam bo wiadomo, że nie chodzi mi konkretnie o te same smaki 1:1 ale o podstawowe założenia diety, czyli wodorosty, tofu, dużo warzyw, zielona herbata, kimchi, sushi itp.

Myślę, że po prostu jedząc według tego co jedzą Japonki i tak będzie nas to zbliżać do diety długowieczności aniżeli żywić się mięsem, cukrem i potrawami ciężkostrawnymi w jakie obfituje nasza ojczysta kuchnia 😃

Choć kiszonki mamy zarówno w kuchni polskiej jak i w japońskiej, gyoza to odpowiednik naszych pierogów, które na przygotowuję z grzybami lub z marchewką i cebulką.


@astronautka123 Dziękuję za informację dotyczącą wodorostów, nie wiedziałam o zawartości arszeniku 😵‍💫
no to patrząc na to w ten sposób, to w sumie moja dieta podobnie wygląda – interesuje mnie kuchnia azji wschodniej więc sobie szukam produktów i przepisów i testuję. Sporo ryżu (i krótkiego i długiego, czasem jakieś mieszanki ryżu z ziarnami, które mogę dostać w azjatyckich sklepach) – aaaaale nie sam ryż, bo by mi się szybko znudziło.

Do tego sporo jajek, tofu, wołowina i kurczak + ryby i owoce morza jeśli mam akurat do nich dostęp – niestety mamy w porównaniu do Japończyków mały wybór i są dość drogie.

Wydaje mi się, że jem dużo dużo więcej warzyw i owoców niż przeciętny japończyk – przynajmniej w surowej formie :D bo mamy jak było wspomniane świetny do nich dostęp.

często używam shitake i glonów do robienia bulionów pod zupy – dobrze się suszone w szafce przechowują więc zawsze kupuje więcej. Z Japonii przywiozłam sobie trochę przypraw, ale większość z nich można dostać online lub właśnie w sklepach stacjonarnych.

sushi bym mogła jeść jak ziemniaki ale mnie nie stać (trzeba też uważać na rodzaje, bo nie wszystkie są takie fit – popularne są te z tempurą wszelkiej maści)

nie zmienia to faktu, że zjem se czasem czekoladę albo dwie, pizzke, czipsy czy naleśnika z nutellą – jakieś 80% mojej diety to będą jednak produkty proste, nieprzetworzone lub mało przetworzone, nie smażę niczego w głębokim tłuszczu i nie zabielam wszystkiego śmietaną. kanapkę sobie zjem od święta jak kupię jakiś dobry chleb.

Czy to jakaś dieta długowieczności? No się okaże za 40 lat jak dożyje 😂 Ale na pewno dobrze się czuję i od dawna nie mam problemów z jelitami, z którymi męczyłam się wcześniej. Tylko, że ja też staram się zmniejszać stres, spać te 8-9h, mieć jakąś aktywność (choćby spacer codziennie) i nie spożywać zbyt dużo kofeiny i teiny (zielonej herbaty nie piję, tzn czasem matchę dla smaku). Plus wysokoprzetworzona żywność to raczej odskocznia raz w tygodniu niż codzienność. Więc zakładam, że podobne efekty bym miała gdybym jadła naszą kuchnię odpowiednio zmodyfikowaną :)

ps. kimchi jest koreańskie akurat ale też uwielbiam, sama kisze bo te sklepowe jest cholernie drogie – no i nasza kapusta kiszona i ogoraski są superior więc tego żre w sumie sporo :D
Awatar użytkownika
Lilianova
Tritonotti
Posty: 170
Rejestracja: pn lip 21, 2025 1:34 am

Post autor: Lilianova »

@awkward

Ojej, byłaś w Japonii! Napisz proszę czy Ci smakowały potrawy kuchni japońskiej będąc w Japonii? Czy są wyraziste w smaku ? Bo coś wspominałaś, że mdłe?

Wiesz, ja nie jem mięsa od kilku lat. Planuję też zrezygnować z ryb i owoców morza natomiast ciężko mi to idzie :'(

piję rybi kolagen, owoce morza i ryby głównie dla tłuszczów omega, tak więc dałaś mi do myślenia teraz - będę szukać alternatyw.

Napisz proszę czy spożywasz dużo tofu ? Czy uważasz, że tofu powinno się jeść 2-3 razy w tygodniu? Czytałam kiedyś o wpływie na gospodarkę hormonalną - estrogeny, niestety nie zagłębiałam się w temat.


Btw łapiesz jakieś przeziębienia będąc na takiej diecie?
Ja bez mięsa już 7 lat i nie wiem co to przeziębienie, choroba. Mięso = stan zapalny.
astronautka123

Post autor: astronautka123 »

Większość osób młodych nie choruje. Zaczynają, jak mają dzieci i te dzieci idą do żłobka czy przedszkola.

Większość odporności zależy od genów. Poza tym kobiety zazwyczaj mają lepszą niż faceci.
awkward
RoyalBaby
Posty: 29
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:49 am

Post autor: awkward »

Lilianova pisze: czw sty 22, 2026 11:25 pm @awkward

Ojej, byłaś w Japonii! Napisz proszę czy Ci smakowały potrawy kuchni japońskiej będąc w Japonii? Czy są wyraziste w smaku ? Bo coś wspominałaś, że mdłe?

Wiesz, ja nie jem mięsa od kilku lat. Planuję też zrezygnować z ryb i owoców morza natomiast ciężko mi to idzie :'(

piję rybi kolagen, owoce morza i ryby głównie dla tłuszczów omega, tak więc dałaś mi do myślenia teraz - będę szukać alternatyw.

Napisz proszę czy spożywasz dużo tofu ? Czy uważasz, że tofu powinno się jeść 2-3 razy w tygodniu? Czytałam kiedyś o wpływie na gospodarkę hormonalną - estrogeny, niestety nie zagłębiałam się w temat.


Btw łapiesz jakieś przeziębienia będąc na takiej diecie?
Ja bez mięsa już 7 lat i nie wiem co to przeziębienie, choroba. Mięso = stan zapalny.
A nie, to chyba nie ja wspominałam o mdłych smakach? Ja od długiego czasu nie używam zbyt dużo soli do gotowania, bardziej stawiam na zioła i inne przyprawy i chyba to mi trochę pomaga docenić "gołe smaki", na zasadzie, zjem se kalafiora prosto z gara i nie brakuje mi smaku :D więc nie, kuchnia japońska nie jest dla mnie mdła, wręcz przeciwnie, powiedziałabym, że nawet byłam zaskoczona tym ile cukru stosuje się w przepisach wytrawnych. No i powszechnie używany sos sojowy, do tego sos rybny, ostrygowy, mają sporo mieszanek z wodorostami, sezamem, olej sezamowy, ocet itd – tu raczej te smaki mi bardzo odpowiadają, stąd mój częsty wybór ich potraw w codziennej kuchni. A jak potrzebuję coś mocniejszego to kuchnia koreańska z ich poziomem pikantności jest dla mnie idealna :D

Ja miałam etap rezygnacji z mięsa, diety wegańskiej (mam mocne uczulenie na produkty mleczne), ale z drugiej strony lubię jajka i lubię od czasu zjeść mięso albo rybę.

Natomiast usłyszałam kiedyś fajne zdanie, że no wiesz, nie trzeba wszystkiego zawsze robić na 100%. I wydaje mi się, że to takie zdrowe podejście, również w diecie.

Nie jestem wegetarianką, ale mięso lub drób jem może raz albo dwa razy w tygodniu na obiad. Raz w tygodniu jak zaszaleję : p zjem rybę a reszta to często właśnie dieta roślinna. Na śniadania jem często jajka i masę warzyw, czasami jakaś kanapka wleci z pastą z tuńczyka. Ale wędliny jem może raz czy dwa razy do roku jak mnie najdzie ochota, to samo jeśli chodzi o jakieś kabanosy czy kiełbasy. Latem na grillu chętnie zjem kaszankę albo kawałek kiełby i nie robię sobie z tego powodu jakichś wyrzutów. Bo nie jem tego codziennie :)

Tofu jem akurat teraz trochę rzadziej ale to chyba wynika z pory roku – jakoś zimą mi lepiej wchodzą strączki i jakieś zupy, więc jak już dodaje tofu to do zupy właśnie. Natomiast patrząc po badaniach i konsultując temat (robiłam kilka certyfikatów z dietetyki a teraz studiuje sobie psychodietetyke), to wynika, że tego tofu musiałabyś jeść naprawdę ogromne ilości żeby odczuć jakieś zmiany w organizmie. Więc idę tym tokiem i się nie przejmuję : D (bo na każdy produkt spożywczy znajdziesz teraz teorie, że szkodzi).

Co do chorób czy przeziębień, jem mięso całe życie z małymi przerwami i miałam epizod niejedzenia i nie zauważyłam różnicy – przy czym ja naprawdę nie jem tego mięsa dużo. Najbardziej zauważalną różnicę w kontekście zdrowia zauważyłam dbając o jakość snu, stres i po prostu jedząc regularne i bardziej zbilansowane posiłki, a rezygnując z regularnego jedzenia przekąsek typu chipsy, paluszki, chrupki, czekoladki, ciasteczka i inne pyszne rzeczy.

Kiedyś mega często chorowałam, teraz jeśli mnie coś złapie, to coś w stylu lekki ból gardła przez pół dnia i tyle.

Więc podsumowując – u mnie nic nie jest na 100% :D a smaki japońskie czy koreańskie wybieram bo je po prostu lubię a nie bo kierowałam się jakąś konkretną ideą "zdrowotności". Można jeść też dania kuchni polskiej z odpowiednią modyfikacją żeby uniknąć spożywania zbyt dużej ilości tłuszczów trans czy mięsa właśnie i zwiększyć porcję warzyw – kwestia kreatywności i tego ile się ma czasu żeby to ogarnąć :D!