Totalnie! W sklepach nie ma nic kolorowego, z twistem. A paletki sobie mozna kupić w brązach, jak sie ma szczęście to moze fiolet wpadnie xDmarta bigl pisze: ↑sob sty 17, 2026 2:43 am Uważam, że moda w ostatnich latach jest okrutnie nudna. Dzisiejszy modny make up również jest do bólu minimalistyczny, po prostu nudny.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
-
maildonewsletterow
- Szarlotta
- Posty: 437
- Rejestracja: ndz lis 12, 2023 3:30 pm
Ja nawet obraczki nie nosze, zaloze raz na jakis czas na wyjscie. Wlasnie najbardziej nie lubie pierscionkow. Na co dzien nosze tylko kolczyki, bo to akurat lubie i mam kilka par.Gdymniesenzmorzy pisze: ↑pt sty 16, 2026 4:23 pm To samo,noszę tylko obrączkę a i tak nie codziennieMoja mama i siostra są srokami i kochają biżuterię,nie rozumiejąc mojego braku fascynacji błyskotkami.Dostaje od nich namiętnie kolczyki,bransoletki na urodziny/święta…Wszystko leży.
Ale naprawde nie rozumiem, jak ktos spi w bizuterii, a takich osob jest wiekszosc. Nie wyobrazam sobie spac chyba najbardziej w lancuszku, ktory moge zerwac. Albo jak niektorzy miesiacami nie zdejmuja bransoletek. Odrzuca mnie. To taka moja niepopularna opinia w tym temacie
Zgodzę się i uważam, ze jest to niepopularna opinia. Bo przecież od tysięcy lat ludzie nas wartościują przez pryzmat zawodu osiągnięć, pieniędzy, wykształceni itp. i będą wartościować.
Z czasem dotarło do mnie i uważam, nie musicie się zgadzać, ze większość ludzi nie poślubia kogoś kogo kochał/kochała najbardziej w życiu, szczególnie mężczyźni. Większość związków jest z wygody, bo tak się trafiło akurat , bo "mam 40 lat chce mieć dzieci i to ostatni dzwonek a ten Marian to nie jest taki zły". I moja ulubiona motywacja - kredyt na mieszkanie
90% złotych rad jakich słyszę gdy mówię, ze mnie wkoorwia ten wkład własny bo co dozbieram już to ceny w górę jest coś w stylu "znajdź sobie kogoś". zaje*ista motywacja do związku, nie ma co
Im ludzie biedniejsi tym więksi materialiści i bardziej patrzą na posiadane dobra materialne u innych.
Im ludzie biedniejsi tym więksi materialiści i bardziej patrzą na posiadane dobra materialne u innych.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 145
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Może zależy jakie masz środowisko. Z kolei ja widzę , że w bogatszym środowisku bardziej patrzą na kasę niektórzy i nie kolegują się z sympatii a z układów jakie da im ta relacja. O ile sama rozumiem, że nie koleguje się z kimś kto nie ma dobrych nawyków, o tyle rozumiem różne statusy poziomu dorabiania i dla mnie nie jest to wyznacznik szacunku do człowieka. O tyle wiele razy obserwowałam jak ludzie potrafią wchodzić w tyłek bo uważają że ktoś ma dużo kasy co było przykre.PEONIA pisze: ↑sob sty 17, 2026 10:49 am Z czasem dotarło do mnie i uważam, nie musicie się zgadzać, ze większość ludzi nie poślubia kogoś kogo kochał/kochała najbardziej w życiu, szczególnie mężczyźni. Większość związków jest z wygody, bo tak się trafiło akurat , bo "mam 40 lat chce mieć dzieci i to ostatni dzwonek a ten Marian to nie jest taki zły". I moja ulubiona motywacja - kredyt na mieszkanie90% złotych rad jakich słyszę gdy mówię, ze mnie wkoorwia ten wkład własny bo co dozbieram już to ceny w górę jest coś w stylu "znajdź sobie kogoś". zaje*ista motywacja do związku, nie ma co
![]()
Im ludzie biedniejsi tym więksi materialiści i bardziej patrzą na posiadane dobra materialne u innych.
Cd relacji to zależy od wykształcenia i pracowitości moim zdaniem. Osoby pracowite czy wykształcone i pnące się po swojej ścieżce kariery raczej dążą do niezależności. Ale owszem sporo jest takich ludzi pasożytów w społeczeństwie którzy uwisna na partnerze: a to chłop znajduje sobie partnerkę by robiła za mamusię, a to kobieta faceta bo widzi w nim finanse.
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 972
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Denerwują mnie użytkowniczki tego forum, które zakładając temat o danej o sobie nie nadają mu tytułu w stylu *imię i nazwisko* albo *nick*, z którego ktoś jest znany tylko wymyślają jakieś abstrakcyjne wariacje xd
Nie dość, że wyszukiwarka tutaj i tak kuleje to jeszcze to xd nie da się nikogo znaleźć, opcjonalnie zakłada się swój temat o tej osobie a później nagle okazuje się, że jednak taki już jest xd aaaaa!
Nie dość, że wyszukiwarka tutaj i tak kuleje to jeszcze to xd nie da się nikogo znaleźć, opcjonalnie zakłada się swój temat o tej osobie a później nagle okazuje się, że jednak taki już jest xd aaaaa!
Tak i jeszcze fochy jak się zapytasz o kim ten watek np. "wakacje na Zanzibarze"gunernialne pisze: ↑sob sty 17, 2026 12:07 pm Denerwują mnie użytkowniczki tego forum, które zakładając temat o danej o sobie nie nadają mu tytułu w stylu *imię i nazwisko* albo *nick*, z którego ktoś jest znany tylko wymyślają jakieś abstrakcyjne wariacje xd
Nie dość, że wyszukiwarka tutaj i tak kuleje to jeszcze to xd nie da się nikogo znaleźć, opcjonalnie zakłada się swój temat o tej osobie a później nagle okazuje się, że jednak taki już jest xd aaaaa!
Moja niepopularna jedzeniowa opinia - połączenie jabłek i cynamonu jest okropne, aż staje w gardle.
Jak jabłecznik to koniecznie bez cynamonu czy innych przypraw. Wyczuję nawet odrobinę i nie zjem. Jednak co ciekawe uwielbiam owsiankę z cynamonem, lubię korzenne ciasteczka itp.
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 972
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Zgadzam się. Dodam jeszcze że uważam, że przed zakwalifikowaniem do operacji jeśli nie ma pacjent faktycznie wyraźnych deformacji, to powinna być obowiązkowa konsultacja z psychiatrą lub psychologiem aby nie było tak, że operacjami leczy się zaburzone widzenie swojego ciała.
I nie zgadzam się z tym, że dorosły człowiek to powinien móc ze swoim ciałem robić co chce (operacje plastyczne ale też dotyczy to tranzycji) bo ludzie dorośli też miewają zaburzenia psychiczne które utrudniają im postrzeganie i w pełni świadome podejmowanie decyzji. A medycyna powinna leczyć a nie pogłębiać zaburzenia.
Nie powiem nic odkrywczego, ale... moda się zmienia, ze skrajności w skrajność i jestem pewna, że za chwilę ludziom znudzi się minimalizm, clean girl i znowu będziemy mieli krzykliwe kolory, printy i nadruki. Rzeczy w sieciówkach zawsze były robione na jedno kopyto - pamiętam czasy, jak były modne poszarpane dżinsy i nigdzie, ale to nigdzie nie mogłam znaleźć "całych" spodni. Ja z kolei jestem własnie dość basicowa: nie lubię nadruków, wzorów, wybieram wszystko w jednolitych, stonowanych kolorach. Doceniam, że nie muszę już spędzać długich godzin w galerii, by znaleźć prosty, biały t-shirt bez napisów, bez cekinów, guziczków i innych niepotrzebnych akcesoriów.marta bigl pisze: ↑sob sty 17, 2026 2:43 am Uważam, że moda w ostatnich latach jest okrutnie nudna. Minimalizm zaszedł za daleko, ubrania w sieciówkach są w większości basicowe i robione na jedno kopyto i żeby znaleźć coś ciekawego trzeba naprawdę dobrze poszukać. Trend clean girl jest nijaki, jedyne co z niego lubię to skincare XDD Moda zaliczyła regres, według mnie najlepsze czasy to były lata 2000, dla wielu kicz, jednak to był mix wielu estetyk. Ciuchy nie były basicowe, miały pełno ciekawych nadruków, haftów, błyskotek czy innych dupereli, a ludzie nie bali się eksperymentować. Lata 2010 też były o wiele ciekawsze niż czasy współczesne pod tym względem, w tym często wspominany ostatnio na tik toku rok 2016. To samo makijaże. Dzisiejszy modny make up również jest do bólu minimalistyczny, po prostu nudny.
Myślę, że ogólnie nie warto podążać za modą tylko za tym, co się nam faktycznie podoba. Sama noszę skinny jeansy, ignoruję to, że panuje na nie wszędzie hejt. Hot take: nie każdy dobrze wygląda w szerokich spodniach, oczywiście, wszystko jest kwestią stylizacji, ale jak sama kiedyś takie z ciekawości przymierzyłam, to przy moim niskim wzroście wyglądałam jak jakiś karakan + patrząc, jak dziewczyny poprawiają je co chwila, nie uwierzę, że jest im w nich wygodnie. Do tego noszę makijaż się jak we wspomnianym przez ciebie 2016 i świat się od tego nie zawalił.
A ludzie nadal eksperymentują! Często widuję na ulicach gotów, punków, dziewczyny w pięknych, hipisowskich spódnicach, z wiankami we włosach, z odważnym makijażem. Możemy sobie narzekać na modę, tak jak w latach 2000 nasi rodzice narzekali na kicz i dżinsy biodrówki, tak jak nasi dziadkowie narzekali na flanelowe koszule i glany, a pradziadkowie na lakier we włosach i kolorowe cienie na powiekach. Za 10 lat dziewczyny noszące dzisiaj mikroskopijne torebeczki i szerokie spodnie będą się zastanawiać "jak ja mogłam się tak ubierać?" Taka jest po prostu moda:)
i am a god
Poprawność polityczna zabija dyskusję, a nadmierne skakanie retoryczne, aby nikogo nie urazić powoduje, że rozmowy stają się puste i tracimy możliwość rozwijania się poprzez wymianę poglądów z osobami o poglądach odmiennych.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1258
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Moim zdaniem ludzie na pewnym etapie życia dobierają sobie znajomych po tym, co ci ludzie sobą ogólnie reprezentują. Nie chodzi o finanse, choć jeśli ktoś jest zaradny, to pewnie jest też ogarnięty życiowo. Ale też po obyciu, kulturze osobistej lub jej braku, otwarości lub jej braku, ogładzie lub jej braku. Leci swój do swego. Mowa o bliższych znajomościach, a nie cześć - cześć. Wyjątki zdarzają się rzadko, np. gdy ktoś ma super poczucie humoru czy osobowość. Dlatego jeśli ktoś dojrzeje, dokształci się czy zmieni priorytety to czasem czuje się obco wśród dawnych znajomych, którzy zostali tam gdzie byli.Honoratalo pisze: ↑sob sty 17, 2026 10:54 am Może zależy jakie masz środowisko. Z kolei ja widzę , że w bogatszym środowisku bardziej patrzą na kasę niektórzy i nie kolegują się z sympatii a z układów jakie da im ta relacja. O ile sama rozumiem, że nie koleguje się z kimś kto nie ma dobrych nawyków, o tyle rozumiem różne statusy poziomu dorabiania i dla mnie nie jest to wyznacznik szacunku do człowieka. O tyle wiele razy obserwowałam jak ludzie potrafią wchodzić w tyłek bo uważają że ktoś ma dużo kasy co było przykre.
Co relacji to zależy od wykształcenia i pracowitości moim zdaniem. Osoby pracowite czy wykształcone i pnące się po swojej ścieżce kariery raczej dążą do niezależności. Ale owszem sporo jest takich ludzi pasożytów w społeczeństwie którzy uwisna na partnerze: a to chłop znajduje sobie partnerkę by robiła za mamusię, a to kobieta faceta bo widzi w nim finanse.
No tak tam gdzie można mi dokopać tam zawsze jesteś Ty, rzekaRzeka.chaosu pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:47 pm Moim zdaniem ludzie na pewnym etapie życia dobierają sobie znajomych po tym, co ci ludzie sobą ogólnie reprezentują. Nie chodzi o finanse, choć jeśli ktoś jest zaradny, to pewnie jest też ogarnięty życiowo. Ale też po obyciu, kulturze osobistej lub jej braku, otwarości lub jej braku, ogładzie lub jej braku. Leci swój do swego. Mowa o bliższych znajomościach, a nie cześć - cześć. Wyjątki zdarzają się rzadko, np. gdy ktoś ma super poczucie humoru czy osobowość. Dlatego jeśli ktoś dojrzeje, dokształci się czy zmieni priorytety to czasem czuje się obco wśród dawnych znajomych, którzy zostali tam gdzie byli.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 145
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Pięknie ujęte.Rzeka.chaosu pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:47 pm Moim zdaniem ludzie na pewnym etapie życia dobierają sobie znajomych po tym, co ci ludzie sobą ogólnie reprezentują. Nie chodzi o finanse, choć jeśli ktoś jest zaradny, to pewnie jest też ogarnięty życiowo. Ale też po obyciu, kulturze osobistej lub jej braku, otwarości lub jej braku, ogładzie lub jej braku. Leci swój do swego. Mowa o bliższych znajomościach, a nie cześć - cześć. Wyjątki zdarzają się rzadko, np. gdy ktoś ma super poczucie humoru czy osobowość. Dlatego jeśli ktoś dojrzeje, dokształci się czy zmieni priorytety to czasem czuje się obco wśród dawnych znajomych, którzy zostali tam gdzie byli.
Co do mody i trendów, obecnego clean girl i basiców - to jest ściśle związane wbrew pozorom z sytuacją ekonomiczno-polityczną. Jesteśmy światowo skręceni w prawo: konserwatywne wartości, do tego kryzys gospodarczy, więc musi być "uniwersalniej".
Wbrew temu co napisze niżej, jestem Polką i uważam, że Polacy mają kilka fajnych cech, ale:
1. Uważam, że Polacy są mega brudnym narodem. Mam na myśli to, że ludzie się nie myją i ok, mogą się wypachnieć, wypsikać wodą kolońską czy założyć czystą koszulę do lekarza, ale po prostu ten brud jest "wżarty" w skórę, bo myją się raz na tydzień
2. Najlepszą metodą współpracy z nami jest niestety zamordyzm i kij, a nie marchewka + ciągła kontrola. Mówię to jako osoba, która przez kilka lat swoim podwładnym w korpo dawała "ludzkie traktowanie" czyli np. pozwalałam czytać gdy robota jest zrobiona czy pisać pracę magisterską. Kończyło się tak, że prędzej czy później, albo praca nie była wykonywana, albo była wykonywana po łebkach byle by móc zająć się "rozrywką". Szczególni niestety dostrzegam to w Gen Z, bo starsi mieli jakieś poczucie obowiązku i wstydu. Po prostu nie jesteśmy nauczeni partnerskiego traktowania
3. Jedyne, co powstrzymuje Polaków przed nie byciem przemocowymi kutasami względem siebie jest albo strach, albo podziw. Generalnie mamy w genach przemoc wobec siebie: to jak jesteś traktowany gdy jedziesz "kobietkowym" samochodem (i ta zmiana podejścia, gdy z takiego auta wychodzi wielki młody chłop), gdy jesteś młodą laską zbierasz w losowych miejscach: a to, że źle chodnikiem idziesz, a to, że stoisz nie tu gdzie trzeba w autobusie...A jak jesteś dzieckiem to już w ogóle: jak mama wyśle do warzywniaka to wiadomo, że wepchną ci najstarszą marchewkę, dostaniesz zjebę że nie chcesz ustąpić w tramwaju mimo, że miałeś ciężki dzień w szkole. Nie ma znaczenia czy starsza kobieta, młody mężczyzna - dosra ci kto może. Sytuacja zmienia się gdy jeździsz drogim samochodem - wtedy możesz lecieć ludziom po lusterkach, możesz jechać 250km/h, możesz zastawić wjazd do szpitala czy zaparkować w poprzek zajmując 5 miejsc. Jak jesteś względnie młodym, umięśnionym mężczyzną, nie grozi ci też nic.
A Z INNEJ KATEGORII:
4. Uważam, że słuszna jest sprzedaż energoli po 18+ roku życia i powinna być dużo solidniej egzekwowana a nie tak wyśmiewana. Są koszmarnie szkodliwe, dzieciaki w wieku licealnym mają serca jak starcy albo pigularze, do tego też uzależniają. To taka sama luka w prawie jak kiedyś dopalacze
Wbrew temu co napisze niżej, jestem Polką i uważam, że Polacy mają kilka fajnych cech, ale:
1. Uważam, że Polacy są mega brudnym narodem. Mam na myśli to, że ludzie się nie myją i ok, mogą się wypachnieć, wypsikać wodą kolońską czy założyć czystą koszulę do lekarza, ale po prostu ten brud jest "wżarty" w skórę, bo myją się raz na tydzień
2. Najlepszą metodą współpracy z nami jest niestety zamordyzm i kij, a nie marchewka + ciągła kontrola. Mówię to jako osoba, która przez kilka lat swoim podwładnym w korpo dawała "ludzkie traktowanie" czyli np. pozwalałam czytać gdy robota jest zrobiona czy pisać pracę magisterską. Kończyło się tak, że prędzej czy później, albo praca nie była wykonywana, albo była wykonywana po łebkach byle by móc zająć się "rozrywką". Szczególni niestety dostrzegam to w Gen Z, bo starsi mieli jakieś poczucie obowiązku i wstydu. Po prostu nie jesteśmy nauczeni partnerskiego traktowania
3. Jedyne, co powstrzymuje Polaków przed nie byciem przemocowymi kutasami względem siebie jest albo strach, albo podziw. Generalnie mamy w genach przemoc wobec siebie: to jak jesteś traktowany gdy jedziesz "kobietkowym" samochodem (i ta zmiana podejścia, gdy z takiego auta wychodzi wielki młody chłop), gdy jesteś młodą laską zbierasz w losowych miejscach: a to, że źle chodnikiem idziesz, a to, że stoisz nie tu gdzie trzeba w autobusie...A jak jesteś dzieckiem to już w ogóle: jak mama wyśle do warzywniaka to wiadomo, że wepchną ci najstarszą marchewkę, dostaniesz zjebę że nie chcesz ustąpić w tramwaju mimo, że miałeś ciężki dzień w szkole. Nie ma znaczenia czy starsza kobieta, młody mężczyzna - dosra ci kto może. Sytuacja zmienia się gdy jeździsz drogim samochodem - wtedy możesz lecieć ludziom po lusterkach, możesz jechać 250km/h, możesz zastawić wjazd do szpitala czy zaparkować w poprzek zajmując 5 miejsc. Jak jesteś względnie młodym, umięśnionym mężczyzną, nie grozi ci też nic.
A Z INNEJ KATEGORII:
4. Uważam, że słuszna jest sprzedaż energoli po 18+ roku życia i powinna być dużo solidniej egzekwowana a nie tak wyśmiewana. Są koszmarnie szkodliwe, dzieciaki w wieku licealnym mają serca jak starcy albo pigularze, do tego też uzależniają. To taka sama luka w prawie jak kiedyś dopalacze
Albo kijku w czterech literachRzeka.chaosu pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:47 pm Moim zdaniem ludzie na pewnym etapie życia dobierają sobie znajomych po tym, co ci ludzie sobą ogólnie reprezentują. Nie chodzi o finanse, choć jeśli ktoś jest zaradny, to pewnie jest też ogarnięty życiowo. Ale też po obyciu, kulturze osobistej lub jej braku, otwarości lub jej braku, ogładzie lub jej braku. Leci swój do swego. Mowa o bliższych znajomościach, a nie cześć - cześć. Wyjątki zdarzają się rzadko, np. gdy ktoś ma super poczucie humoru czy osobowość. Dlatego jeśli ktoś dojrzeje, dokształci się czy zmieni priorytety to czasem czuje się obco wśród dawnych znajomych, którzy zostali tam gdzie byli.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1258
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
- ballerinacappuccina
- Gacie z oceanu
- Posty: 47
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Rany, ktoś w końcu napisał, co sama czuję. To ze mnie zawsze robiono arystokratkę czyścioszkę, bo codziennie prysznic, mycie rąk od razu po wejściu do domu/po toalecie/przed posiłkiem, codziennie zmienianie ubrań. Jak byłam dzieckiem, w wigilię miałam mały wypadek przy kąpieli - rozwalona głowa, rodzice zawieźli mnie na pogotowie i lekarze w szoku, że "po co dziecko kąpać w święta? trzeba bylo kąpać przed świętami!" (WTF?). U mnie w pracy niektórzy chodzą dzień w dzień w tej samej koszuli - to nie tak, że mają kilka takich samych koszul, tylko że jak w poniedziałek kolega pobrudził sobie rękaw przy obiedzie, tak chodził z tym zaschniętym sosem do piątku. Jednoczesnie dostrzegam pewną sprzeczność u koleżanek, które chodzą wyperfumowane, z doklejonymi pazurami, perfekcyjnym makijażem, ale włosy związują w koka myśląc, że nikt nie zauważy, że nie myły ich od kilku dni, rąk po toalecie też nie umyją, za to wychodząc z kibla, od razu wyciągają puderniczkę.
Odważnie, ostatnio jak ktoś napisał tu coś podobnego to zleciały się zetki płaczące, że one zmieniają świat i nie dadzą sobą poniewieraćterrible pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:59 pm 2. Najlepszą metodą współpracy z nami jest niestety zamordyzm i kij, a nie marchewka + ciągła kontrola. Mówię to jako osoba, która przez kilka lat swoim podwładnym w korpo dawała "ludzkie traktowanie" czyli np. pozwalałam czytać gdy robota jest zrobiona czy pisać pracę magisterską. Kończyło się tak, że prędzej czy później, albo praca nie była wykonywana, albo była wykonywana po łebkach byle by móc zająć się "rozrywką". Szczególni niestety dostrzegam to w Gen Z, bo starsi mieli jakieś poczucie obowiązku i wstydu. Po prostu nie jesteśmy nauczeni partnerskiego
i am a god
-
duppajasio
- RoyalBaby
- Posty: 27
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Jest sto razy lepiej niż kilkanaście lat temu. Wiadomo, że było biedniej, ale jak długo da się tłumaczyć biedą to, że dorosły, pracujący facet nosi jedne dżinsy aż z niebieskich się zrobią szare, warstwy brudu na szyi, włosy takie, że frytki smażyć, do tego smród fajurów. Dzisiaj przeciętny bezdomny mężczyzna jest schludniejszy od niejednego pracującego przeciętniaka z początku lat zerowych. Wtedy ludziom się bardzo nie chciało, zwłaszcza facetom. Ale w domach mieli porządek, bo im mama sprzątała. Oczywiście kobiety też miały swoje za paznokciami.ballerinacappuccina pisze: ↑sob sty 17, 2026 10:21 pm Rany, ktoś w końcu napisał, co sama czuję. To ze mnie zawsze robiono arystokratkę czyścioszkę, bo codziennie prysznic, mycie rąk od razu po wejściu do domu/po toalecie/przed posiłkiem, codziennie zmienianie ubrań. Jak byłam dzieckiem, w wigilię miałam mały wypadek przy kąpieli - rozwalona głowa, rodzice zawieźli mnie na pogotowie i lekarze w szoku, że "po co dziecko kąpać w święta? trzeba bylo kąpać przed świętami!" (WTF?). U mnie w pracy niektórzy chodzą dzień w dzień w tej samej koszuli - to nie tak, że mają kilka takich samych koszul, tylko że jak w poniedziałek kolega pobrudził sobie rękaw przy obiedzie, tak chodził z tym zaschniętym sosem do piątku. Jednoczesnie dostrzegam pewną sprzeczność u koleżanek, które chodzą wyperfumowane, z doklejonymi pazurami, perfekcyjnym makijażem, ale włosy związują w koka myśląc, że nikt nie zauważy, że nie myły ich od kilku dni, rąk po toalecie też nie umyją, za to wychodząc z kibla, od razu wyciągają puderniczkę.