Paproszku pisze: ↑czw sty 08, 2026 8:23 pm
Ja ją oglądałam na tik toku, zanim go skasowałam bo mi za dużo czasu zabierał xD ale wydawało mi się że to samo tam na ig wrzuca. Ogólnie laska całe życie była pulchna a nawet otyła, probowala każdych diet i ćwiczeń itp, aż sama doszła do wniosku że trzeba więcej się ruszać i mniej jeść. Ogólnie ona nie liczy kalorii i zachęca do tego żeby jeść po prostu mniej, ja muszę liczyć kalorie bo inaczej nie mam poczucia kontroli nad dietą ale nauczyłam się od niej kilku ważnych rzeczy:
- nakładaj co chcesz zjeść i zjedz tak 3/4 tego
- jedz bardzo powoli
- sharing is caring, jeśli masz ochotę na ciastko to zjedz ciastko, bo kumulowanie zachcianek prowadzi do napadu objadania, ale pól oddaj mężowi lub zostaw sobie na później
- ogólnie namawia do zjadania mniejszych porcji, ale powoli, do momentu jak poczujesz się lekko najedzona, nie po korek
- każdy wybór to twoja decyzja: jeśli zjadłeś już całą pizzę, i masz poczucie beznadziei, najlepszym wyborem będzie przestać, a nie „dojadać” bo dzień stracony i zacznę od jutra.
- twój mózg doskonale wie jak to smakuje i możesz zjeść tego pół
I ogólnie ma vibe takiej spoko laski co luzem tłumaczy. Na mnie nie działają te fit zamienniki w typie fit rafaello którzy inni proponują, ona też jest przeciwnikiem posiłków objętościowych, bo to uczy jedzenia dużo. Nawet jeśli ma mało kcal, to dla kogoś kto miewał napady objadania - jak ja- to nie uczy jedzenia mniej a to jest clue. No i podoba mi się że to laska co faktycznie kiedyś była gruba i sama do tego doszła, a nie napakowany koksu co kurs trenera zrobił i myśli, że wie co siedzi w głowie grubej babki :p
Ja pierwsze 10 kg zrzuciłam mówiąc sobie w głowie jej głosem jak miałam jakiś dylemat żywieniowy
O kurde, to imponujące. Przejrze w takim razie. I fajne podsumowanie zrobiłaś

Fajne protipy. Ja podpisuję się na pewno pod tym jedzeniem do momentu nasycenia, żeby dać organizmowi zarejestrować ten posiłek. W przeciwnym razie faktycznie łatwo przeholować i potem coraz więcej potrzebujemy. Ja z kolei schudłam w końcu po wieeeelu próbach mając kontuzję, nie ćwicząc i szukając czegoś na YT typu "jak schudnąć bez ćwiczeń". I trafiłam na Paulinę Gładysz, która schudła jakieś 50kg jedząc mniej. Na Wandzie znalazłam o niej wątek, różne są tam wypowiedzi, teraz sama Paulina przechodzi kryzys, raczej zaglądam co u niej tak z ciekawości, ale na pewno nauczyła mnie:
- że nie ma sensu jeść śniadania gdy nie czujesz głodu - przez to przesunęłam pierwszy posiłek na 10:30/11 i tym samym zmniejszyłam okno żywieniowe więc łatwiej mi było wytrwać w limicie
- żeby właśnie jeść do nasycenia, gdy już mija powoli głód, ale nie jesteś pod korek, powoli, też mi to pomogło
- no i żeby nie zaczynać odchudzania gdy masz wolne albo po prostu szukać sobie zajęcia i nie zajadać nudy
Po kontuzji już zaczęłam ćwiczyć z Grow With Jo i jeść mniej no i powoli waga spadła.
Natomiast u mnie działa jedzenie objętościowe no ale też bez przesady w drugą stronę. Nie wyobrażam sobie zjeść owsianki w takim małym sloiczku czy jakiejś pieczonej owsianki w pojemniku mniejszym od dłoni. Jak robię owsiankę to daję 40g płatków, do tego cukinię, Skyra no i jeszcze owoce jakieś, np. truskawki albo borówki. Inaczej byłabym głodna po godzinie.
Natomiast czasem zastanawiam się ile w głodzie prawdziwego głodu. Czy właśnie nie jest tak, że wiemy, że czeka na nas pełna lodówka, więc automatycznie glodniejemy i powoduje to spory dyskomfort. Natomiast kiedyś jak była większa bieda to jednak ludzie wydzielali sobie jedzenie i po prostu nie było więcej, cieszył ten posiłek który się miało musiał wystarczyć. Często mówiła mi o tym mama, babcia, jadły mało, ale nie chodziły też glodne albo wiecznie myślące o jedzeniu.