Rzeka.chaosu pisze: ↑ndz maja 18, 2025 10:06 am
Mam w swoim otoczeniu przykład sytuacji, w której dziecko ufało rodzicom, ale wyciąganie z hejtu zajęło mnóstwo czasu. Rodzice stanęli murem za dzieckiem, zawsze mieli dobre relacje. Trudno było jednak walczyć ze szkołą, która olewała temat czy z rodzicami prześladowczyń, którzy mieli dobrą opinię. Gdyby nie dowody w postaci screenów i nagrań, to nikt nie uwierzył by w to, co te dzieci potrafią. Gdyby dorosły zrobił coś takiego doroslemu, to by siedział. A jednak pomimo dowodów nikt nie pomógł i to ofiara musiała odejść. Pół roku stracone, bo rodzice wierzyli, że szkoła i rodzice prześladowczyń zareagują inaczej niż głaskaniem. Moim zdaniem kluczowe tam było zamiatanie sprawy pod dywan, bo dla wszystkich ważniejsza była opinia, a nie wychowywanie i fakty.
Jak sobie pomyślę ile takich spraw kończy się gorzej niż w przypadku moich znajomych. Sprawa Mai jest przykładem, że nawet kurator nie pomoże, jeśli patologii nie ukróci się w domu.
Znam podobną sytuację,dotyczyła żeby było śmieszniej szkoły prywatnej (ten mit,jakie to ostoje bezpieczeństwa xd ) i dzieci uwaga 10 letnich.
Hejt doprowadził dziecko do zmiany szkoły (a jakżeby inaczej,przecież prześladowca nie odejdzie) ,mama zareagowała w porę -dyrekcja zamiatanko pod dywan na pełnej ,działania pozorowane et cetera.
Szkoły w ogóle uwielbiają bagatelizować ,zamiatać i uciekać -wylacznie od determinacji rodzica i jego siły przebicia ,zależy czy dzieciak przetrwa .
Rodzice i ich patusiarskie bachory to temat rzeka ,oczywiście mój Jasiu to nigdy i w ten deseń .
To można byłoby zmienić radykalnymi krokami we współpracy ze szkołą ale ludzie się boją