O, to akurat zdecydowanie niepopularna opinia
(Jako wieczny singiel nie mogę się nie zgodzić - nie potrzeba mieć za sobą wielu nieudanych relacji, żeby wiedzieć, co i kogo omijać lub jak mogą się potoczyć relacje bliskich mi osób)
O, to akurat zdecydowanie niepopularna opinia
Hmmm. A skąd wiesz czy ktoś nie opiekował się np pijanym rodzicem, nie miał dzieciństwa opiekował się rodzeństwem, mama, tata, dziadkiem? To jest nawet gorsze od opieki nad dzieckiem bo jednak wymaga od nas działania codziennego pomimo trudnościom i towarzyszącemu stresowi. Dziecku jak włożysz do głowy tak masz. I ile czasu ci dane mieć dla niego tak się zwraca. Skąd możesz wiedzieć ile osób musiało dźwigać dorosła niedorosła osobę bądź może dorosła ale schorowana, bądź może osierocona?Mumunmnm pisze: ↑pn sty 12, 2026 7:42 pm Napisalam, ze jak ktos nie ma dzieci to nie wie jak jest je miec. Ty napisalas, ze jesli ktos ma doswiadczenie w zajmowaniu sie dziecmi moze to sobie wyobrazic - no nie. Wlasnie chodzi mi o to, ze nie moze. To nie jest enough, bo jak juz konczysz sie opiekowac dzieckiem kolezanki, to wracasz do swojego domu i wiecej o nim nie myslisz - tu tak nie ma. Dopoki dziecko z gniazdka nie wyfruwanie zawsze masz go gdzies w glowie, niewazne co robisz. Dlatego tak wielu kobietom po porodzie przestawiaja sie priorytety i kariera spada na drugi plan. Dziecko zajmuje tak duzo przestrzeni w glowie, ze czesto nie masz sily/checi/energi na inne sprawy. Gdy opiekujesz sie dziecmi, powiedzmy, ze masz duzo mlodszego rodzenstwa - to na koniec dnia ich edukacja, zdrowie nie sa twoja odpowiedzialnoscia.
Dokładnie!
Tak flexują się tym swoim gotowaniem w domu, jacy to z nich nie Gordony Ramsaye i Magdy Gessler, a tymczasem ich "smaczny, domowy" obiad to makaron z gotowym sosem i kupnym, przyprawionym kurczakiem xdJennifer pisze: ↑wt sty 13, 2026 8:40 am Zbaczając z życiowych tematów na kwestię jedzenia - nie jestem w stanie pojąć rozumowania ludzi, którzy gotują sobie sami w domu i za misję życiową obrali sobie nawracanie tych, którzy gotować nie lubią, nie chcą i wybierają glovo albo dietę pudełkową. Pisałam kilka stron temu o tym, że w mojej pracy ludzie głośno komentują to, że robisz sobie kawę z mlekiem i cukrem - z jedzeniem jest to samo. Usłyszą otwieranie zafoliowanego pudełka i od razu komentują, że fuj, plastik, że to na pewno nieświeże i już na bank sie zepsuło pod tą folią, że drogie. I nawet tutaj na forum widziałam czyjś wpis, że takie jedzenie jest obrzydliwe. Mimo że gotować lubię, od roku regularnie zamawiam pudełka - wszystko zawsze było świeże, smaczne, różnorodne, a finansowo wychodziło mi tak samo, jakbym gotowała w domu. Nie namawiam nikogo, by próbował pudełek, tak samo nie chcę być namawiana do próbowania podsuwanych mi coraz to nowych przepisów.
A co do plastiku... nigdy nie podgrzewam mojego jedzenia w pudełkach, tylko przekładam je na talerz. Niektórzy chyba zapominają, że większość jedzenia, które przygotowują sobie w domu, również przynoszą ze sklepu zapakowane w plastik i nikomu absolutnie nie przeszkadza gotowanie ryżu czy kaszy w plastikowej torebce.
Jeju współczuję miejsca pracy. Czy tam wszystko jest komentowane z taką oceniającą nutą? xDJennifer pisze: ↑wt sty 13, 2026 8:40 am Zbaczając z życiowych tematów na kwestię jedzenia - nie jestem w stanie pojąć rozumowania ludzi, którzy gotują sobie sami w domu i za misję życiową obrali sobie nawracanie tych, którzy gotować nie lubią, nie chcą i wybierają glovo albo dietę pudełkową. Pisałam kilka stron temu o tym, że w mojej pracy ludzie głośno komentują to, że robisz sobie kawę z mlekiem i cukrem - z jedzeniem jest to samo. Usłyszą otwieranie zafoliowanego pudełka i od razu komentują, że fuj, plastik, że to na pewno nieświeże i już na bank sie zepsuło pod tą folią, że drogie. I nawet tutaj na forum widziałam czyjś wpis, że takie jedzenie jest obrzydliwe. Mimo że gotować lubię, od roku regularnie zamawiam pudełka - wszystko zawsze było świeże, smaczne, różnorodne, a finansowo wychodziło mi tak samo, jakbym gotowała w domu. Nie namawiam nikogo, by próbował pudełek, tak samo nie chcę być namawiana do próbowania podsuwanych mi coraz to nowych przepisów.
A co do plastiku... nigdy nie podgrzewam mojego jedzenia w pudełkach, tylko przekładam je na talerz. Niektórzy chyba zapominają, że większość jedzenia, które przygotowują sobie w domu, również przynoszą ze sklepu zapakowane w plastik i nikomu absolutnie nie przeszkadza gotowanie ryżu czy kaszy w plastikowej torebce.
O tak ale ja bym tak nie mogła to choroba w każdym aspekcie. W ogóle ciekawi mnie jak bardzo to się aktywuje jeżeli robisz cos dla siebie.jenta pisze: ↑wt sty 13, 2026 10:44 am Nie wiem, czy to niepopularna opinia, czy po prostu sytuacje, które mnie wkurwiają.
W temacie jedzenia: ja mogę codziennie jeść to samo nawet przez miesiąc i wcale mi się to nie nudzi. Jeśli ułożę sobie jeden idealnie zbilansowany dzień jedzeniowy, który mnie syci, cieszy i smakuje, to czego chcieć więcej.
A mimo to za każdym razem słyszę z bliskiego otoczenia: „fuj”, „ja bym tak nie mogła”, „codziennie to samo, jak pies” xd.
Inny przykład to ubrania. Podoba mi się jakaś sukienka albo inna szmata, wysyłam ją na grupę i dostaję komentarze w stylu: „no ja bym w tym nie wyszła”, „mi taki krój nie pasuje”. No shit Sherlock, bo to jest dla mnie, a nie dla ciebie.
I dokładnie o to mi chodzi. Nie pytam, czy to pasuje komuś innemu ani czy ktoś inny by się na to zdecydował. Pokazuję coś, co jest zgodne z moim gustem, moim stylem i moimi potrzebami, a w odpowiedzi dostaję opinie filtrowane wyłącznie przez cudze preferencje, jakby były jedynym punktem odniesienia.
Tak jest! Od ponad trzech lat nie chodzę na paznokcie, niedawno z ciekawości weszłam na booksy, bo pomyślałam "a może wrócę do tej usługi" no i podziękowałam, jak zobaczyłam, co w ofercie ma mój były ulubiony salon. Za zdjęcie hybryd z innego salonu życzą sobie dodatkowe 50zł (przepraszam, ale nie przekonuje mnie argument, że to standard), albo rozdzielenie na stylizację i stylizację od stylistki premium (droższa o prawie 100zł). Do tego niezliczone ilości tiktoków, gdzie stylistki wyśmiewają pomysły klientek, przedstawiają swoje absurdalne zasady, że np. nie malują paznokci na jeden kolor kolor albo nie robią baby boomer (który o ile się nie mylę, jeszcze do nie dawna był najpopularniejszą stylizacją). A później płacz, że nikt nie przychodzi. Posiadanie własnego biznesu w Polsce to nie rurki z kremem, a one jeszcze strzelają sobie w kolano.PEONIA pisze: ↑wt sty 13, 2026 10:52 am Ceny w branży Beauty są odklejone i bardzo mnie śmieszą rolki babek dziwiących się, ze mają mniej klientek i co robić. Podwyższyć ceny moje drogie najlepiej - w końcu to usługa luksusowa! Klienci nie czują się dopieszczeni 2000 za paznokcie i 10 000 za farbowanie to uczciwa cena.
Ja rozumiem, zusy, podatki koszty i nikt za darmo nie pracuje - ustalmy to jasno. Jednak 200 złotych za podcięcie końcówek czy za pomalowanie paznokci to jest przegięcie.
I nie, nie jest to usługa luksusowa. Jeżeli lukusem jest wszystko "zbędne do przeżycia" to niemal każda usługa jest luksusowa - zmiana oleju w samochodzie i mechanik w końcu z buta można chodzić i nie umrzesz od tego, luksusowe są też chipsy i pączki z biedronki - ich brak też nie jest konieczny. Luksusem jest usługa przede wszystkim dostępna dla nielicznych. Luksusowy to jest np. prywatny osobisty kucharz a nie paznokcie u osiedlowej Kasi gdzie 80% kobiet o niemal każdym statusie ekonmoczcnym, nawet najniższym mają je zrobione.
Już kilka lat temu wiedziałam, ze wykopiecie same sobie grób tym pitoleniem o luksusach....
To raczej nie jest niepopularna opinia, niestety. Możemy podziękować komunistycznej propagandzie za obrzydzenie nam form żeńskich, które są istotną częścią naszego języka.gunernialne pisze: ↑wt sty 13, 2026 10:39 am Duża część feminatywów brzmi śmiesznie. Ja wiem, że jakbym się osłuchała to by tak nie było, ale na tą chwilę... jest. Brzmią śmiesznie i niepoważnie. A niektóre wręcz ciężko wymówić i więcej z tym zabawy niż to warte xd
Tego drugiego totalnie nie rozumiem xd w sensie nie wiem po co wysyłasz te ciuszki na grupę xd wychodzi na to, że tylko po to, żeby pokazać swój gust i styl bo co tu innego zrobić przy takim podejściu xdjenta pisze: ↑wt sty 13, 2026 10:44 am Nie wiem, czy to niepopularna opinia, czy po prostu sytuacje, które mnie wkurwiają.
W temacie jedzenia: ja mogę codziennie jeść to samo nawet przez miesiąc i wcale mi się to nie nudzi. Jeśli ułożę sobie jeden idealnie zbilansowany dzień jedzeniowy, który mnie syci, cieszy i smakuje, to czego chcieć więcej.
A mimo to za każdym razem słyszę z bliskiego otoczenia: „fuj”, „ja bym tak nie mogła”, „codziennie to samo, jak pies” xd.
Inny przykład to ubrania. Podoba mi się jakaś sukienka albo inna szmata, wysyłam ją na grupę i dostaję komentarze w stylu: „no ja bym w tym nie wyszła”, „mi taki krój nie pasuje”. No shit Sherlock, bo to jest dla mnie, a nie dla ciebie.
I dokładnie o to mi chodzi. Nie pytam, czy to pasuje komuś innemu ani czy ktoś inny by się na to zdecydował. Pokazuję coś, co jest zgodne z moim gustem, moim stylem i moimi potrzebami, a w odpowiedzi dostaję opinie filtrowane wyłącznie przez cudze preferencje, jakby były jedynym punktem odniesienia.
Niektórzy słysząc "Warszawa" widzą tylko zatłoczone Śródmieście, nie dopuszczając do siebie myśli, że to miasto obejmuje też inne dzielnice, które wyglądają jak inny świat.PEONIA pisze: ↑wt sty 13, 2026 11:01 am Co ciekawe nawet mieszkanie w Warszawie z niewiadomych przyczyn budzi emocje "ja to bym tam nie chciał mieszkać" Czy mieszkańcy Krakowa, Wrocławia itp też dostępują tego "zaszczytu"? Powiedz coś o Warszawie to zaraz usłyszysz litanię jakie to okropne miasto i jak ktoś by za nic tam nie chciał mieszkać. Jakiś czas temu spotkałam kolegę ze szkoły, którego nie widziałam od matury. Był z żoną, którą widziałam pierwszy raz w życiu, No i pytanie jak się życie potoczyło. Mówię, ze skończyłam studia takie i takie, że mieszkam w Warszawie od x lat."Ja to bym w życiu nie chciała mieszkać w Warszawie - smród, tłok i korki" Girl może się przedstaw chociaż....
No i ciężko mówić o luksusie jeśli w salonie jednocześnie obsługiwane są 4 klientki, ciągle hałasuje jakaś frezarka czy autoklaw, a krzesła są tak niewygodne że po 2h człowiek czuje większy ból niż po 8h pracy za biurkiem.PEONIA pisze: ↑wt sty 13, 2026 10:52 am Ceny w branży Beauty są odklejone i bardzo mnie śmieszą rolki babek dziwiących się, ze mają mniej klientek i co robić. Podwyższyć ceny moje drogie najlepiej - w końcu to usługa luksusowa! Klienci nie czują się dopieszczeni 2000 za paznokcie i 10 000 za farbowanie to uczciwa cena.
Ja rozumiem, zusy, podatki koszty i nikt za darmo nie pracuje - ustalmy to jasno. Jednak 200 złotych za podcięcie końcówek czy za pomalowanie paznokci to jest przegięcie.
I nie, nie jest to usługa luksusowa. Jeżeli lukusem jest wszystko "zbędne do przeżycia" to niemal każda usługa jest luksusowa - zmiana oleju w samochodzie i mechanik w końcu z buta można chodzić i nie umrzesz od tego, luksusowe są też chipsy i pączki z biedronki - ich brak też nie jest konieczny. Luksusem jest usługa przede wszystkim dostępna dla nielicznych. Luksusowy to jest np. prywatny osobisty kucharz a nie paznokcie u osiedlowej Kasi gdzie 80% kobiet o niemal każdym statusie ekonmoczcnym, nawet najniższym mają je zrobione.
Już kilka lat temu wiedziałam, ze wykopiecie same sobie grób tym pitoleniem o luksusach....
Jak się ktoś pyta co robię, pisze że przeglądam sobie stronę x i chyba sobie zamówię sukienkę, ktoś się pyta jaką to pokazuje. Każdy ma inną sylwetkę inne kolory mu pasują. Ja mam 155 cm wzrostu i mnie to lotto ze koleżance 180 by pół dupy wystawalo z tej sukienki, bo mi ona będzie sięgać do kolan. I tak samo jak ja bym wyglądała jak pajac z poduszkami w ramionach tak wiem że mojej koleżance takie pasują.gunernialne pisze: ↑wt sty 13, 2026 11:08 am Tego drugiego totalnie nie rozumiem xd w sensie nie wiem po co wysyłasz te ciuszki na grupę xd wychodzi na to, że tylko po to, żeby pokazać swój gust i styl bo co tu innego zrobić przy takim podejściu xd
Chyba logiczne, że opinia osoby powstaje przez przefiltrowanie jej własnych odczuć. I dopiero Ty możesz skonfrontować ją z tym co sama uważasz. Nie wiem jaki inny punkt odniesienia byłby sensowny przy omawianiu odczuć związanych z ubraniami. Ktoś miałby powiedzieć "No ta sukienka to wstrętna jest moim zdaniem. Ja bym w takim łachmanie nie wyszła, ale wiesz co - Tobie będzie w niej cudownie"? X D
Hola, hola. Przecież to zupełnie zmienia kontekst xDjenta pisze: ↑wt sty 13, 2026 11:13 am Jak się ktoś pyta co robię, pisze że przeglądam sobie stronę x i chyba sobie zamówię sukienkę, ktoś się pyta jaką to pokazuje. Każdy ma inną sylwetkę inne kolory mu pasują. Ja mam 155 cm wzrostu i mnie to lotto ze koleżance 180 by pół dupy wystawalo z tej sukienki, bo mi ona będzie sięgać do kolan. I tak samo jak ja bym wyglądała jak pajac z poduszkami w ramionach tak wiem że mojej koleżance takie pasują.
O tak, pierś kurczaka to pokarm prawdziwego Polaka.malloryknox pisze: ↑wt sty 13, 2026 8:59 am Tak flexują się tym swoim gotowaniem w domu, jacy to z nich nie Gordony Ramsaye i Magdy Gessler, a tymczasem ich "smaczny, domowy" obiad to makaron z gotowym sosem i kupnym, przyprawionym kurczakiem xd
Czy Ty jesteś jakąś moją zaginioną siostrą bliźniaczkąjenta pisze: ↑wt sty 13, 2026 11:13 am Jak się ktoś pyta co robię, pisze że przeglądam sobie stronę x i chyba sobie zamówię sukienkę, ktoś się pyta jaką to pokazuje. Każdy ma inną sylwetkę inne kolory mu pasują. Ja mam 155 cm wzrostu i mnie to lotto ze koleżance 180 by pół dupy wystawalo z tej sukienki, bo mi ona będzie sięgać do kolan. I tak samo jak ja bym wyglądała jak pajac z poduszkami w ramionach tak wiem że mojej koleżance takie pasują.