Hmmm. A skąd wiesz czy ktoś nie opiekował się np pijanym rodzicem, nie miał dzieciństwa opiekował się rodzeństwem, mama, tata, dziadkiem? To jest nawet gorsze od opieki nad dzieckiem bo jednak wymaga od nas działania codziennego pomimo trudnościom i towarzyszącemu stresowi. Dziecku jak włożysz do głowy tak masz. I ile czasu ci dane mieć dla niego tak się zwraca. Skąd możesz wiedzieć ile osób musiało dźwigać dorosła niedorosła osobę bądź może dorosła ale schorowana, bądź może osierocona?Mumunmnm pisze: ↑pn sty 12, 2026 7:42 pm Napisalam, ze jak ktos nie ma dzieci to nie wie jak jest je miec. Ty napisalas, ze jesli ktos ma doswiadczenie w zajmowaniu sie dziecmi moze to sobie wyobrazic - no nie. Wlasnie chodzi mi o to, ze nie moze. To nie jest enough, bo jak juz konczysz sie opiekowac dzieckiem kolezanki, to wracasz do swojego domu i wiecej o nim nie myslisz - tu tak nie ma. Dopoki dziecko z gniazdka nie wyfruwanie zawsze masz go gdzies w glowie, niewazne co robisz. Dlatego tak wielu kobietom po porodzie przestawiaja sie priorytety i kariera spada na drugi plan. Dziecko zajmuje tak duzo przestrzeni w glowie, ze czesto nie masz sily/checi/energi na inne sprawy. Gdy opiekujesz sie dziecmi, powiedzmy, ze masz duzo mlodszego rodzenstwa - to na koniec dnia ich edukacja, zdrowie nie sa twoja odpowiedzialnoscia.
Sorry ale uważam że jest szkodliwy ten trend „gloryfikacji” rodzicielstwa jakoby ludzie nie będący rodzicami nie znali bólu zobowiązań wynikających z odpowiedzialności za relacje.
Myślę że czas z tym skończyć. Znam wiele ludzi bez dzieci którzy harowali w domu w pracy bo tak im się życie ułożyło i uwaga czasem ten stan nie trwał 18-20 lat gdy dziecko wychodzi standardowo z domu a np 30-40 lat lub pół ich życia.