Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Wasze spostrzeżenia dotyczące innych krajów, narodowości, itd.

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Push
Dieta 600 kcal
Posty: 2188
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Wasze spostrzeżenia dotyczące innych krajów, narodowości, itd.

Post autor: Push »

Nie da się ukryć, że forum Wanda przyciąga również osoby żyjące na emigracji bądź też generalnie częściej bywające zagranicą, na pewno nie brakuje osób mających częstszy kontakt z obcokrajowcami.

Stąd ten wątek i takie moje pytanie do osób żyjących na obczyźnie oraz wszystkich tych, które miały większy kontakt z przedstawicielami innych nacji - co Was zaskoczyło w kontakcie z obcokrajowcami, jakie zwyczaje innych nacji wydały Wam się nietypowe, dziwne, zupełnie inne od naszych?

A może coś w sferze sferze społeczno - kulturowej mocno Was zaskoczyło? Np. w mentalności, wzorcach zachowań, zwyczajach?

Podzielcie się spostrzeżeniami, zawsze będzie miło poczytać i może... podyskutować.

Nie ma tutaj wątku stricte o obcokrajowcach, a jednak ten temat stałe się gdzieś przewija, więc może tutaj będzie warto zebrać różne uwagi i wnioski ;)
zimnakawa
Siatkarka
Posty: 1
Rejestracja: czw paź 01, 2026 8:24 pm

Post autor: zimnakawa »

To be honest to tak naprawdę trafniejsze pytanie to co nas łączy, bo tak naprawdę kazdy wychował sie w swoim kraju i kazdy z nas inaczej sie ukształtował. jeśli chodzi o europe to wiadomo nie jest egzotycznie ale im dalej w glob mozna sie naprawdę zaskoczyć. Jedna z rzeczy ktora zapadla mi w pamięć to szok kolegi kiedy zostal poproszony o zdjecie butow w domu dla nas naturalne ale dla niego to była prośba tak jak zeby sie rozebrał do gaci
CiotkaRewelacja
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm

Post autor: CiotkaRewelacja »

Jak bardzo ludzie z Balkan są do nas podobni. To też Słowianie tylko że południowi a mam wrażenie że w głowie Polaków istnieją tylko Słowianie wschodni czyli Rosja Ukraina itp i zachodni czyli my Czechy i Słowacja. A jest jeszcze kupa krajów słowiańskich, zwłaszcza w pracy mają podobne nastawienie i raczej ciężko pracują:). Ja raczej nie myślałam o tym że mam cokolwiek wspólnego z Bośniakami dopóki ich nie poznałam.
p_annam
Mokra Włoszka
Posty: 72
Rejestracja: wt lut 06, 2024 8:00 pm

Post autor: p_annam »

CiotkaRewelacja pisze: ↑czw paź 01, 2026 11:22 pm Jak bardzo ludzie z Balkan są do nas podobni. To też Słowianie tylko że południowi a mam wrażenie że w głowie Polaków istnieją tylko Słowianie wschodni czyli Rosja Ukraina itp i zachodni czyli my Czechy i Słowacja. A jest jeszcze kupa krajów słowiańskich, zwłaszcza w pracy mają podobne nastawienie i raczej ciężko pracują:). Ja raczej nie myślałam o tym że mam cokolwiek wspólnego z Bośniakami dopóki ich nie poznałam.
Tak! Uwielbiam Bułgarów, niesamowicie gościnni ludzie, zawsze jak odwiedzam znajomych czy mam delegację z pracy, to dostaję królewskie traktowanie. Również w restauracjach, dokladanie jedzenia, darmowe szociki, nawiązywanie znajomości, człowiek się czuje, jakby żył w jednej wielkiej wspólnocie. W Polsce to jeszcze czasem na Wschodzie można się spotkać z takim pozytywnym, otwartym na gości doświadczeniem.

Z kolei moja obserwacja po 1,5 roku w Niemczech jest taka, że to są bardzo niedostępni emocjonalnie ludzie. W innym wątku pisałam, że jeśli ktoś przychodzi w odwiedziny do domu (co się niezwykle rzadko zdarza i wymaga wręcz wieloletniej znajomości), to oni wcale nie widzą konieczności zapewnienia choćby małego poczęstunku, nie mówiąc już o pełnym posiłku, na przykład w porze wieczornej. Do obłędu doprowadza mnie jako Polkę rozliczanie się za wszystko - wcale nie należy do sytuacji nietypowych, kiedy po wspólnym wieczorze wysyłają prośbę o PayPal z podliczeniem ile jest się winnym za spożyte „domowe” produkty, nawet jeśli nie było ustalone wcześniej, że to impreza składkowa i nawet jeśli każdy przynosi piwo dla siebie (ale na przykład się skończyło i gospodarz poczęstował swoim). Dla mnie to jest niewyobrażalne.


Również co mnie zaskakuje w Niemcach, to że oni nie znajdują sobie znajomych, przyjaciół w pracy, z którymi spotykaliby się również prywatnie. Bardzo mocno rozgraniczają życie zawodowe od osobistego i nawet, kiedy wyszłam z inicjatywą, że może mogłybyśmy wybrać się razem na jogę z jedną z fajniejszych koleżanek z biura, to dostałam bardzo uprzejmą odmowę. Mnie to szokuje, bo jednak w dorosłym życiu większość nowych przyjaciół zyskałam właśnie w pracy i przerodziło się to w fantastyczne, prywatne relacje, trwające nawet o wiele dłużej, niż samo zatrudnienie. Nie wiem, gdzie ci ludzie znajdują znajomych. Z tego co widzę, emigranci trzymają się razem ze sobą, nawet jeśli pochodzą z różnych krajów, a Niemcy nawet z Niemcami średnio żyją. Dla mnie męczarnia jest tu mieszkać pod kątem życia towarzyskiego.
Miauczurka
Channelka
Posty: 34
Rejestracja: pn paź 05, 2026 8:39 am

Post autor: Miauczurka »

Na dłuższą metę męczą mnie kontakty z Amerykanami. Wiem, że uwielbiamy wytykać Polakom nadmierną pochmurność czy "szczerość", ale wolę to 100x bardziej niż te ich wymuszoną pozytywność i po prostu jakąs taką perfoamrtywną nieszczerość. Amerykanin bardzo rzadko powie ci coś wprost jeżeli mogłoby to wywołać nawet najmniejszy zgrzyt, w najlepszym wypadku opakuje to w tonę mowy-waty mającej pokazać że tak naprawdę wszystko jest super, nawet jeżeli nie jest.

Francuzi to naród dużej skrajności w podejściu do Polaków - albo trafisz na takiego, który będzie najsympatyczniejszym człowiekiem pod słońcem albo, częściej, na kompletnego buca który z marszu czuje się lepszym człowiekiem. Nie istnieje nic pomiędzy.
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 939
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Push pisze: ↑czw paź 01, 2026 7:47 pm Nie da się ukryć, że forum Wanda przyciąga również osoby żyjące na emigracji bądź też generalnie częściej bywające zagranicą, na pewno nie brakuje osób mających częstszy kontakt z obcokrajowcami.

Stąd ten wątek i takie moje pytanie do osób żyjących na obczyźnie oraz wszystkich tych, które miały większy kontakt z przedstawicielami innych nacji - co Was zaskoczyło w kontakcie z obcokrajowcami, jakie zwyczaje innych nacji wydały Wam się nietypowe, dziwne, zupełnie inne od naszych?

A może coś w sferze sferze społeczno - kulturowej mocno Was zaskoczyło? Np. w mentalności, wzorcach zachowań, zwyczajach?

Podzielcie się spostrzeżeniami, zawsze będzie miło poczytać i może... podyskutować.

Nie ma tutaj wątku stricte o obcokrajowcach, a jednak ten temat stałe się gdzieś przewija, więc może tutaj będzie warto zebrać różne uwagi i wnioski ;)
Mam całe mnóstwo obserwacji z perspektywy dziecka imigrantów na tułaczce po krajach zachodu. Wyjechałam z Polski jako małe dziecko i mnie bardziej zaskakują takie rzeczy w drugą stronę. Czyli jak pojadę to PL to mnie zaskakuje Polski uśmiech i narzekactwo oraz brak small talków. Zdecydowanie wolę pozytywne podejście amerykańskie albo raczej zachodnie, bo podobnie jest w UK i na zachodzie Europy. Ogromnie mnie męczy trauma dumping, jak z automatu zapytam kogoś jak się masz a on zaczyna mi opowiadać wszystkie złe rzeczy jakie spotkały jego samego i rodzinę do trzeciego pokolenia wstecz.
Jak wyjechałam to najbardziej chyba mnie zaskoczyło jak bardzo inaczej dzieci były traktowane na zachodzie w tzw normalnych domach. I że też była patologia, może nawet gorsza, bo u niektórych w domu były narkotyki a w Polsce to raczej tylko wódka. Ogólnie wszystko się różni w jakimś stopniu.
Awatar użytkownika
SmokAnalog
Dieta 600 kcal
Posty: 2347
Rejestracja: czw lut 29, 2024 2:45 pm

Post autor: SmokAnalog »

zimnakawa pisze: ↑czw paź 01, 2026 8:37 pm To be honest to tak naprawdę trafniejsze pytanie to co nas łączy, bo tak naprawdę kazdy wychował sie w swoim kraju i kazdy z nas inaczej sie ukształtował. jeśli chodzi o europe to wiadomo nie jest egzotycznie ale im dalej w glob mozna sie naprawdę zaskoczyć. Jedna z rzeczy ktora zapadla mi w pamięć to szok kolegi kiedy zostal poproszony o zdjecie butow w domu dla nas naturalne ale dla niego to była prośba tak jak zeby sie rozebrał do gaci
Przecież w Polsce to jest raczej norma, że nie zdejmuje się butów, ale to może od regionu czy bańki zależy. U nas (były zabór pruski) się po cichu śmiano (+/- 20 lat temu) z ludzi, którzy przed drzwiami mieszkania mieli takie szafeczki na buty i kapcie :') nie wiem, ja nie mam problemu ze zdjęciem butów, kiedy jestem u kogoś, ale jeśli ktoś u mnie o tym zapomni, to też luz.

Ja w pierwszych latach poza krajem byłem zdumiony, że śmietnik nie musi znajdować się pod szafką od zlewu. :')

Co do tych szafeczek jeszcze: mam taką teorię, że zanikły, bo w tamtych czasach po prostu kradło się na potęgę i te buty czasami ginęły, szczególnie w anonimowych mrówkowcach i pato-kamienicach.
Żyjesz w zboczonym świecie iluzji ego.
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 939
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

SmokAnalog pisze: ↑pn paź 05, 2026 2:13 pm Przecież w Polsce to jest raczej norma, że nie zdejmuje się butów, ale to może od regionu czy bańki zależy. U nas (były zabór pruski) się po cichu śmiano (+/- 20 lat temu) z ludzi, którzy przed drzwiami mieszkania mieli takie szafeczki na buty i kapcie :') nie wiem, ja nie mam problemu ze zdjęciem butów, kiedy jestem u kogoś, ale jeśli ktoś u mnie o tym zapomni, to też luz.

Ja w pierwszych latach poza krajem byłem zdumiony, że śmietnik nie musi znajdować się pod szafką od zlewu. :')

Co do tych szafeczek jeszcze: mam taką teorię, że zanikły, bo w tamtych czasach po prostu kradło się na potęgę i te buty czasami ginęły, szczególnie w anonimowych mrówkowcach i pato-kamienicach.
W mojej polskiej bańce też się zdejmowało i to rytualnie. Rytuał przebiegał w taki sposób, że gospodarz namawiał żeby zostawić te buty na nogach a gość zapierał się, że będzie zdejmował. I w końcu po paru minutach „przepychanki” gość zdejmował buty a gospodarz szukał po szafach i podawał mu kapcie. Najbardziej honorowi goście dostawali kapcie gospodarza cieplutkie prosto z jego stóp xd żeby wiedzieli że są tak ważni, że gospodarz będzie popylal po zimnej podłodze żeby im było w stópki ciepło xddd to był ważny element gościnności w tamtej okolicy i czasach a teraz już się raczej tak nie robi.
Na emigracji równie często zdarza się, że ludzie życzą sobie by zdejmować buty co żeby nie zdejmować. Moj mąż też zawsze chce zdejmować a jest z zachodu, bo u niego w okolicach się zdejmowało i tak wyraża się szacunek do czyjegoś domu.
Push
Dieta 600 kcal
Posty: 2188
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Post autor: Push »

chleb_ze_smalcem pisze: ↑pn paź 05, 2026 1:53 pm Mam całe mnóstwo obserwacji z perspektywy dziecka imigrantów na tułaczce po krajach zachodu. Wyjechałam z Polski jako małe dziecko i mnie bardziej zaskakują takie rzeczy w drugą stronę. Czyli jak pojadę to PL to mnie zaskakuje Polski uśmiech i narzekactwo oraz brak small talków. Zdecydowanie wolę pozytywne podejście amerykańskie albo raczej zachodnie, bo podobnie jest w UK i na zachodzie Europy. Ogromnie mnie męczy trauma dumping, jak z automatu zapytam kogoś jak się masz a on zaczyna mi opowiadać wszystkie złe rzeczy jakie spotkały jego samego i rodzinę do trzeciego pokolenia wstecz.
Jak wyjechałam to najbardziej chyba mnie zaskoczyło jak bardzo inaczej dzieci były traktowane na zachodzie w tzw normalnych domach. I że też była patologia, może nawet gorsza, bo u niektórych w domu były narkotyki a w Polsce to raczej tylko wódka. Ogólnie wszystko się różni w jakimś stopniu.
Co oznacza to inne traktowanie dzieci w tzw. normalnych domach? Możesz rozwinąć?
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 939
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Push pisze: ↑pn paź 05, 2026 3:00 pm Co oznacza to inne traktowanie dzieci w tzw. normalnych domach? Możesz rozwinąć?
Normalnych, w znaczeniu, że nie dysfunkcyjnych i bez tzw patologii. Na przykład, że te dzieciaki były wożone na przeróżne zajęcia, na spotkania z innymi dziećmi w jakichś fajnych miejscach, zakupy, nocowanki itp. Co chciały, to miały. Było kieszonkowe, wyjazdy do disneylandu na wakacje. Inny poziom życia po prostu. I to, że one w ogóle miały swoje życie. Jak dorośli, tylko mniejsi i dorośli się z nimi liczyli.
W Polsce to było „mogę iść do koleżanki?, to idź, tylko przyjdź o godzinie x”. I nikt się za bardzo nie przejmował czy żyjesz. I była bida tak gdzie mieszkałam więc to zachodnie bogactwo mnie baaaardzo zaskoczyło.
Zachodnie dzieci byly np pytane jak minął im dzień i wysłuchane przez rodziców, jak miały problem to dostawały wsparcie ale to już specyfika mojego otoczenia, że tam dzieci po prostu sobie były i nikt za bardzo nie interesował się nimi i ich sprawami. Jak był problem to było, że dziecko wymyśla i rodzice mają i tak już tyle problemów które są „naprawdę ważne” a nie jakieś wymysły dzieci, więc przeważnie dzieci żyły swoim życiem a rodzice swoim.