Życie po zdradzie
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
notforyouuu
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: ndz mar 17, 2024 11:20 pm
Życie po zdradzie
Hej dziewczyny. Niedawno dowiedziałam się, że mój wieloletni partner zdradzał mnie przez prawie cały okres trwania naszego związku. Robił to wielokrotnie, z różnymi kobietami, lecz w dwie relacje zaangażował się bardziej. Dla szerszego zarysowania kontekstu: ważniejszy był dla niego skok w bok niż moje urodziny (oczywiście każda z kobiet wiedziała o związku). Czy któraś z was była w podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie? U mnie droga nabrała zły tor. Mianowicie ciągle sprawdzam tamte kobiety, porównuję się do nich, staram się zrozumieć co poszło nie tak
Z góry dziękuję za odzew.
Kopnąć go w dupe, to po peorwsze. Po drugie zrozumieć że facet nie zdradza, bo jesteś brzydka, robi to z zupełnie innego powodu. On nie bzyknął się z tamtymi dziewczynami, bo są bardziej atrakcyjne, tylko on nie potrafi zaangażować się w relacje emocjonalnie. Liczy się tylko keksnotforyouuu pisze: ↑ndz maja 19, 2024 1:33 pm Hej dziewczyny. Niedawno dowiedziałam się, że mój wieloletni partner zdradzał mnie przez prawie cały okres trwania naszego związku. Robił to wielokrotnie, z różnymi kobietami, lecz w dwie relacje zaangażował się bardziej. Dla szerszego zarysowania kontekstu: ważniejszy był dla niego skok w bok niż moje urodziny (oczywiście każda z kobiet wiedziała o związku). Czy któraś z was była w podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie? U mnie droga nabrała zły tor. Mianowicie ciągle sprawdzam tamte kobiety, porównuję się do nich, staram się zrozumieć co poszło nie takZ góry dziękuję za odzew.
Nie szukaj problemu w sobie, to z nim był problem. Bardzo możliwe, że jest seksoholikiem - znam takiego jednego. Wchodził w stałe związki, a jeździł na dyskoteki, Roxy etc. Mój chłopak miał takiego kolegę.. Potem jedna dzwoniła się żalić do mojego o drugiej w nocy.. Ale sie wkurzyłam. Robiła z siebie wtedy taka malutka, bezradna. A całe miasto, ba powiat wiedzial co to jest. Przepracuj z psychologiem, bo samej ciężko. Tyle wina trzeba by było wypić żeby zapomnieć, że można wpaść w alkoholizm.
-
Kokoszkaa
Kochana, odwołałam ślub 1,5 tygodnia przed jego datą, bo znalazłam konto byłego narzeczonego na se** randkach. Pamiętaj, że proces żałoby oraz dochodzenia do siebie to proces, który nie jest liniowy. Udaj się po pomoc do psychologa, na pewno nie zaszkodzi, a łatwiej będzie popracować nad poczuciem własnej wartości i ułożyć sobie wszystko w głowie. Ściskam.
dobrze, ze dowiedziałaś się prawdy i nie marnujesz więcej czasu na niego. Nie wierz w bajki, że się zmieni tylko skorzystaj z szansy, którą dostałaś żeby to zakończyć. Nie daj sobie zamydlić oczu, że to się nie powtórzy
-
Madka.od.Bombelka
Mój ex zdradzał mnie przez prawie cały okres naszego 1.5 rocznego związku (wyrywał doopy na imprezach, miał konta na platformach do $€x datingu, później na bezczela tindera - kumpela podesłała mi skriny ). Gość totalnie uśpił mają czujność love bombingiem - kwiaty, deklaracje, jego insta zasypany był naszymi wspólnymi zdjęciami, na których udowadniał że dosłownie wynotforyouuu pisze: ↑ndz maja 19, 2024 1:33 pm Hej dziewczyny. Niedawno dowiedziałam się, że mój wieloletni partner zdradzał mnie przez prawie cały okres trwania naszego związku. Robił to wielokrotnie, z różnymi kobietami, lecz w dwie relacje zaangażował się bardziej. Dla szerszego zarysowania kontekstu: ważniejszy był dla niego skok w bok niż moje urodziny (oczywiście każda z kobiet wiedziała o związku). Czy któraś z was była w podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie? U mnie droga nabrała zły tor. Mianowicie ciągle sprawdzam tamte kobiety, porównuję się do nich, staram się zrozumieć co poszło nie takZ góry dziękuję za odzew.
-
Madka.od.Bombelka
Dokładnie. To jest szansa i przepustka do czegoś lepszego. Tylko daj sobie czas
-
henryczekowski
- Ciastko
- Posty: 7
- Rejestracja: sob wrz 14, 2024 9:04 am
Idź na terapię. Bardzo szybko uświadomisz sobie, że to nie jest nic warte, pomimo iż teraz myślisz inaczej
-
Omadonno
Nie byłam ale myślę , że najlepiej jakbyś skorzystała z tzw konsultacji psychologicznej. Nie chce osądzać ale na pewno zasługujesz aby być szczęśliwa bez kłamstw . Zastanów się czy ta relacja ci służy i wybierz taką przy której będziesz spokojna.notforyouuu pisze: ↑ndz maja 19, 2024 1:33 pm Hej dziewczyny. Niedawno dowiedziałam się, że mój wieloletni partner zdradzał mnie przez prawie cały okres trwania naszego związku. Robił to wielokrotnie, z różnymi kobietami, lecz w dwie relacje zaangażował się bardziej. Dla szerszego zarysowania kontekstu: ważniejszy był dla niego skok w bok niż moje urodziny (oczywiście każda z kobiet wiedziała o związku). Czy któraś z was była w podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie? U mnie droga nabrała zły tor. Mianowicie ciągle sprawdzam tamte kobiety, porównuję się do nich, staram się zrozumieć co poszło nie takZ góry dziękuję za odzew.
-
bloodmenace
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 154
- Rejestracja: sob wrz 02, 2023 2:10 pm
Hej, też tak miałam. Na całe szczęście nie mieliśmy ślubu ani nawet pierścionka nie dostałam (co budziło moje wątpliwości, ale teraz okazuje się że bardzo dobrze się stało). Byliśmy 4 lata i całe te 4 lata były przepełnione zdradami i kłótniami. Jak nie zdrada fizyczna, to fejkowe konta na instagramie gdzie obserwował +/- 1000 corn kont, konta na portalach randkowych i błaganie o nagie zdjęcia, dodatkowy telefon na którym były rozmowy z prostytutkwmi. W dodatku była bardzo duża różnica wieku między nami, jak go poznałam to nie miałam nawet 18 lat, on miał 30. Mam potworną traumę po tym, leczyłam się prawie 3 lata psychiatrycznie, niedawno skończyłam brać leki SSRI. Chodzę na terapię, mam wsparcie bliskich, byłego wykopałam z domu (dosłownie) jak się dowiedziałam o kolejnej dziewczynie i spędziłam kolejną noc na płakaniu i próbie uwolnienia się od ataków paniki. Czas ci pomoże, wyleczy rany. No ale przede wszystkim terapia, byś była w stanie zrozumieć że to nie twoja wina.
Rozstać się i iść na terapię jeśli nie możesz sobie z tym poradzić.
Porównywanie się nie ma najmniejszego sensu, bo zdrada nie jest o Tobie a o nim. To kwestia jego charakteru a nie braku czegoś w Tobie. Kobiety są zdradzane bez względu na fizyczność, charakter, wykształcenie oraz to czy dwudaniowy obiad jest na stole. Jesli facet potrzebuje w swoim życiu dodatkowych bodźców, emocji czy dowartościowania się z powodu swoich kompleksów, to jest to tylko i wyłącznie jego problem i to on powinien coś z nim zrobić
Wiadomo, że to nic przyjemnego dowiedzieć się, że było się oszukiwanym, ale w dalszej perspektywie trzeba to mieć głęboko w d..
Porównywanie się nie ma najmniejszego sensu, bo zdrada nie jest o Tobie a o nim. To kwestia jego charakteru a nie braku czegoś w Tobie. Kobiety są zdradzane bez względu na fizyczność, charakter, wykształcenie oraz to czy dwudaniowy obiad jest na stole. Jesli facet potrzebuje w swoim życiu dodatkowych bodźców, emocji czy dowartościowania się z powodu swoich kompleksów, to jest to tylko i wyłącznie jego problem i to on powinien coś z nim zrobić
Wiadomo, że to nic przyjemnego dowiedzieć się, że było się oszukiwanym, ale w dalszej perspektywie trzeba to mieć głęboko w d..
- patryktarachon
- Mokra Włoszka
- Posty: 65
- Rejestracja: pt sty 30, 2026 9:49 pm
- Instagram: patryktarachon
Z mojej perspektywy po chcąc ułożyć sobie życie po zdradzie partnerki / partnera, kluczowe jest przyjęcie emocji i niebagatelizowanie bólu. Ważne jest stopniowe odbudowywanie poczucia własnej wartości. Myślę, że szukanie nowych zainteresowań i kontaktów pomaga odzyskać równowagę. Uważam, że czas i konsekwencja w dbaniu o siebie dają szansę na normalne życie.
-
Penelopeia
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: pt lip 03, 2026 12:18 pm
Rozstałam się z mężem rok po śłubie, gdyż wg niego już mnie nie kochał (sama czułam, ze coś jest nie tak, wymogłam rozmowę). Rok później rozwód (miałam wtedy 29 lat). A najgorsze, ze wg mnie to była zdraa, nasz wspólny przyjaciel (świadek) nie chciał nic powiedzieć, ale na moje pytania reagował tak, ze wiedziałam, o co chodzi. Obecna żona byłego pracuje w firmie, w której mój eks pracował, gdy byliśmy małżeństwem. No nie jestem -.
I chyba właśnie świadomość tego, ze nic nie zostało jasno, uczciwiel powiedziane boli mnie nabardziej. Od rozwodu minęło 13 lat, a ja nadal, jak o tym myślę, mam wq#rwa, że nie zostałam potraktowana uczciwie. Na szczęście to są jakieś pojedyncze momenty, gdy coś mi o tym przypomni. Czas u mnie zaleczył większość ran.
I chyba właśnie świadomość tego, ze nic nie zostało jasno, uczciwiel powiedziane boli mnie nabardziej. Od rozwodu minęło 13 lat, a ja nadal, jak o tym myślę, mam wq#rwa, że nie zostałam potraktowana uczciwie. Na szczęście to są jakieś pojedyncze momenty, gdy coś mi o tym przypomni. Czas u mnie zaleczył większość ran.
- Echoidalia
- Pierścionek_od_passera
- Posty: 1339
- Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm
Bycie zdradzany w związku i to z wieloma innymi partnerami czy partnerkami, to już gruba sprawa. Zaburzenie, niedojrzałość emocjonalna, brak rozumu i narażanie siebie oraz swojej żony na choroby. O ile się nie jest małżeństwem, to ciut łatwiej się odseparować i podnieść się i ewentualnie spróbować ułożyć sobie życie z kimś nowym. W małżeństwie częściej wybaczają kobiety, bo mają (wg nich) więcej powodów, by zostać. Ale nie jest to ani uczciwe ani zdrowe. Podkopane zaufanie, brak refleksji nieraz z tej drugiej strony, przemoc (np. oskarżanie swojej dziewczyny, że to przez nia ta zdrada) to nie są podstawy do dobrej relacji.
Ale jedno jest pewne - notoryczne zdrady w związku świadczą o zdradzającym fatalnie i taka osoba albo pójdzie na terapię albo przepadnie w swoim dziwnym świecie. Natomiast laski nigdy nie myślcie, że ta druga była lepsza/ładniejsza/mądrzejsza, bo to często w ogóle nie o to chodzi. Zdradzający po prostu chciał zaznać czegoś innego z odrobiną adrenaliny albo pocieszenia. Ale tak się nie robi i kropka
Ale jedno jest pewne - notoryczne zdrady w związku świadczą o zdradzającym fatalnie i taka osoba albo pójdzie na terapię albo przepadnie w swoim dziwnym świecie. Natomiast laski nigdy nie myślcie, że ta druga była lepsza/ładniejsza/mądrzejsza, bo to często w ogóle nie o to chodzi. Zdradzający po prostu chciał zaznać czegoś innego z odrobiną adrenaliny albo pocieszenia. Ale tak się nie robi i kropka
-
LauraBacha3
- LemonkowaCola
- Posty: 530
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
Żyć dalej i się zbadać. Możesz też spróbować terapii.
To, że ktoś zdradzał nie znaczy, że problem jest z Tobą i nie wiń siebie, nie szukaj kompleksów. Pamiętaj, że nie każdy jest taki sam.
Mnie spotkało to 3 razy.
1. Andrzej, za którym biegała Kasia. Dziewczyna bez szkoły, pracy, urody, umiejętności pisania. Patuska. Dostałam w nocy SMS od niej, że się właśnie z nim r*cha. Zaczęłam się trząść, płakać, no tragedia. On milczał, totalnie mnie olał. Po czym po miesiącu zadzwonił, żeby powiedzieć że już z nią się rozstał, bo w sumie to musiał wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i teraz możemy się dalej spotykać. WTF
2. Święty idealny Michał ze studiów. Największy przeciwnik zdrady na świecie. Całe studia razem, jeden pokój w akademiku aż trafiłam do szpitala. Miał coś mi przywieźć. Napisał, że będzie o 13. Czekałam, nic. Dzwoniłam, nic. Zaczęłam panikować, że miał wypadek. Po 16 wracam na salę a on siedzi na ławce z dziewczyną i się całują. Bo ja byłam na endokrynologii a na tym samym piętrze jego druga dziewczyna była na gastrologii. Powiedział, że on teraz chce zobaczyć jak to jest z inną, bo był prawiczkiem gdy mnie poznał. Jeszcze jakiś czas mieszkaliśmy razem i musiałam oglądać jak się stroi na randki z nią i spaceruje pod oknem. Ona miała wywalone w to, że miał kogoś
3. Wojtek z pracy. Byliśmy razem blisko 5 lat. On stwierdził, że zmieni pracę i znalazł w innym mieście. Wyprowadził się. Spędzaliśmy każdy weekend razem, czy u mnie czy u niego. Umowę miał na rok i stwierdził, że chce wrócić. Sama rozstałam jego cv, gadałam z moim managerem. Przyjęli go. W dzień przeprowadzki przyjechał niespodziewanie wcześniej. Miał ze sobą moją ulubioną pizzę z innego miasta (a raczej tak uważał, że to ta pizza, bo owszem z sosem bbq ale toną papryki, gdzie ja papryki nienawidzę) w ramach jakiegoś zadośćuczynienia. Oznajmił, że on mnie zostawia, bo ja go za malo przytulam, w ogóle jestem jakaś taka beznadziejna, nara. No fajnie, że załatwiłam ci pracę. Po 3 latach wrócił do tej pracy co był w niej rok i się przeprowadził. Wtedy dowiedziałam się, że on zaczął się spotkać z koleżanką z pracy ale już dał wypowiedzenie, już mieli kogoś na jego miejsce i musiał pracę zmienić. Teraz z nią zaczął się spotykać co weekend a wcześniej w tygodniu, bo weekendy miał zajęte mną. Nie miał nawet odwagi powiedzieć prawdy tylko całą winę zrzucił na mnie. On miał wtedy 37 lat. Ona 52.
Za każdym razem się podniosłam i teraz mnie to śmieszy. Dorosłe chłopy a nie potrafią się zachować jak ludzie
To, że ktoś zdradzał nie znaczy, że problem jest z Tobą i nie wiń siebie, nie szukaj kompleksów. Pamiętaj, że nie każdy jest taki sam.
Mnie spotkało to 3 razy.
1. Andrzej, za którym biegała Kasia. Dziewczyna bez szkoły, pracy, urody, umiejętności pisania. Patuska. Dostałam w nocy SMS od niej, że się właśnie z nim r*cha. Zaczęłam się trząść, płakać, no tragedia. On milczał, totalnie mnie olał. Po czym po miesiącu zadzwonił, żeby powiedzieć że już z nią się rozstał, bo w sumie to musiał wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i teraz możemy się dalej spotykać. WTF
2. Święty idealny Michał ze studiów. Największy przeciwnik zdrady na świecie. Całe studia razem, jeden pokój w akademiku aż trafiłam do szpitala. Miał coś mi przywieźć. Napisał, że będzie o 13. Czekałam, nic. Dzwoniłam, nic. Zaczęłam panikować, że miał wypadek. Po 16 wracam na salę a on siedzi na ławce z dziewczyną i się całują. Bo ja byłam na endokrynologii a na tym samym piętrze jego druga dziewczyna była na gastrologii. Powiedział, że on teraz chce zobaczyć jak to jest z inną, bo był prawiczkiem gdy mnie poznał. Jeszcze jakiś czas mieszkaliśmy razem i musiałam oglądać jak się stroi na randki z nią i spaceruje pod oknem. Ona miała wywalone w to, że miał kogoś
3. Wojtek z pracy. Byliśmy razem blisko 5 lat. On stwierdził, że zmieni pracę i znalazł w innym mieście. Wyprowadził się. Spędzaliśmy każdy weekend razem, czy u mnie czy u niego. Umowę miał na rok i stwierdził, że chce wrócić. Sama rozstałam jego cv, gadałam z moim managerem. Przyjęli go. W dzień przeprowadzki przyjechał niespodziewanie wcześniej. Miał ze sobą moją ulubioną pizzę z innego miasta (a raczej tak uważał, że to ta pizza, bo owszem z sosem bbq ale toną papryki, gdzie ja papryki nienawidzę) w ramach jakiegoś zadośćuczynienia. Oznajmił, że on mnie zostawia, bo ja go za malo przytulam, w ogóle jestem jakaś taka beznadziejna, nara. No fajnie, że załatwiłam ci pracę. Po 3 latach wrócił do tej pracy co był w niej rok i się przeprowadził. Wtedy dowiedziałam się, że on zaczął się spotkać z koleżanką z pracy ale już dał wypowiedzenie, już mieli kogoś na jego miejsce i musiał pracę zmienić. Teraz z nią zaczął się spotykać co weekend a wcześniej w tygodniu, bo weekendy miał zajęte mną. Nie miał nawet odwagi powiedzieć prawdy tylko całą winę zrzucił na mnie. On miał wtedy 37 lat. Ona 52.
Za każdym razem się podniosłam i teraz mnie to śmieszy. Dorosłe chłopy a nie potrafią się zachować jak ludzie
Mój były chłopak zdradzał mnie w sumie nawet nie wiem dokładnie z iloma kobietami
wiem o kilku tylko dlatego, że dorwałam się do jego konta na instagramie, a potem dowiedziałam się jeszcze o kolejnych, gdy pokazał mi wiadomości na FB. Od razu napiszę: nie żałuję, że naruszyłam jego prywatność w kwestii tego instagrama. Miałam swoje powody, czułam się z tym źle i myślałam wtedy jak nisko upadłam ale tylko dzięki temu wiedziałam co się wydarzyło i co się działo.
Ale o jednej relacji z kobietą Wam opowiem.
Pewnego dnia, kilka dni po przeprowadzce z nim za granicę, pod wpływem substancji innych niż alkohol, przyznał się do jednej relacji z kobietą. W jaki sposób? Pokazał mi jej zdjęcie, które przesłała mu kilka sekund wcześniej na snapie i zapytał czy ona mi się podoba xddd no i tak od słowa do słowa wyszło, że sobie zdradzał mnie z nią ale usilnie zaznaczał, że to był tylko siubidubi rymtymtym i ABSOLUTNIE nic więcej. No a że ja nie zaufałam (i dobrze) to poprosiłam, żeby pokazał mi z nią wszystkie wiadomości. Na FB jest opcja, żeby wszystkie konwersacje z konta przesłać na swojego maila - tak zrobił, otworzył plik i poszedł do pracy. Oczy jak zbity pies więc domyślałam się, że będzie grubo. No i było xd pisanie codziennie, pisanie o najróżniejszych rzeczach, pisanie takie wiecie - głębsze. Pisanie też co by jej nie zrobił lub ona jemu, lub do czego już doszło. No i powiązałam niektóre fakty i wyszło, że: jak mieszkaliśmy jeszcze w Polsce to mial pojechać do rodziny, pojechał do niej kilka ulic dalej od naszego mieszkania xd że w moje urodziny też był z nią, że codziennie jak gdzieś wychodził pod przykrywką pt. „jest mi źle w życiu, jestem smutny, muszę wyjść na spacer” to był u niej. Finalnie przestał z nią rozmawiać gdy zamieszkaliśmy razem za granicą.
I teraz dodam jeszcze: dzięki plikowi z wszystkimi konwersacjami (co za tłumok) dowiedziałam się, że miał też inne kobiety.
O tej babce co wyżej napisałam to: byłam zalogowana na jego instagramie, którego nie używał bo zapomniał hasła, tam dowiedziałam się jeszcze o innych ale najlepsze. Poszedł na nockę do pracy. Budze się koło 2 w nocy bo mi telefon co chwilę pinkolił. Włączam światło i on w tym samym momencie wraca i dosłownie rzuca się na drzwi sypialni żeby zobaczyć co robię. Domyślił się, że mam dostep do jego konta i z ryjem do mnie, że jak mogę tak robić itd. Ja tylko zerknęłam kto napisał i zobaczyłam, że to ta kobieta co o niej wyżej się rozpisałam - odnowili kontakt. No i do niego, żeby nie odwracał kota ogonem itd. Ostra kłótnia. Po której mi dosłownie pękło serce.
Ale to serce z czasem pozbierałam, pozbierałam też swoją głowę - a może zwłaszcza swoją głowę, bo w tak złym stanie nie byłam chyba nigdy jak wtedy. Bardzo wtedy schudłam. Ogólnie jestem chuda, a wtedy w niecałe dwa tygodnie poszło 7kg i po powrocie do Polski, Pani pracująca na poczcie (znała mnie z widzenia od dawna), jak mnie zobaczyła to zrobiła przestraszoną minę i zapytała, czy jestem na coś chora bo tak mi widać kości policzkowe jak nigdy.
Z czasem, pomalutku, bardzo pomalutku doszłam do siebie na tyle, by zdecydować się na nowy związek. Pomogły mi moje najlepsze na świecie zwierzaki. Pomału, pomalutku i znalazłam obecnego mężczyznę. W sumie to: Mężczyznę. Przez duże M. Któremu nie mam zamiaru sprawdzać wiadomości, bo czuję się przy nim bardzo dobrze. To zupełnie inny poziom relacji.
To całe guano, które nagrzmocił były dało mi bardzo dużo. Doskonale wiedziałam już czego nie chce, od jakich zaburzonych facetów trzymać się z daleka i łatwiej było mi rozpoznać oznaki narcyzmu i niedo**ban*ia
Ale o jednej relacji z kobietą Wam opowiem.
Pewnego dnia, kilka dni po przeprowadzce z nim za granicę, pod wpływem substancji innych niż alkohol, przyznał się do jednej relacji z kobietą. W jaki sposób? Pokazał mi jej zdjęcie, które przesłała mu kilka sekund wcześniej na snapie i zapytał czy ona mi się podoba xddd no i tak od słowa do słowa wyszło, że sobie zdradzał mnie z nią ale usilnie zaznaczał, że to był tylko siubidubi rymtymtym i ABSOLUTNIE nic więcej. No a że ja nie zaufałam (i dobrze) to poprosiłam, żeby pokazał mi z nią wszystkie wiadomości. Na FB jest opcja, żeby wszystkie konwersacje z konta przesłać na swojego maila - tak zrobił, otworzył plik i poszedł do pracy. Oczy jak zbity pies więc domyślałam się, że będzie grubo. No i było xd pisanie codziennie, pisanie o najróżniejszych rzeczach, pisanie takie wiecie - głębsze. Pisanie też co by jej nie zrobił lub ona jemu, lub do czego już doszło. No i powiązałam niektóre fakty i wyszło, że: jak mieszkaliśmy jeszcze w Polsce to mial pojechać do rodziny, pojechał do niej kilka ulic dalej od naszego mieszkania xd że w moje urodziny też był z nią, że codziennie jak gdzieś wychodził pod przykrywką pt. „jest mi źle w życiu, jestem smutny, muszę wyjść na spacer” to był u niej. Finalnie przestał z nią rozmawiać gdy zamieszkaliśmy razem za granicą.
I teraz dodam jeszcze: dzięki plikowi z wszystkimi konwersacjami (co za tłumok) dowiedziałam się, że miał też inne kobiety.
O tej babce co wyżej napisałam to: byłam zalogowana na jego instagramie, którego nie używał bo zapomniał hasła, tam dowiedziałam się jeszcze o innych ale najlepsze. Poszedł na nockę do pracy. Budze się koło 2 w nocy bo mi telefon co chwilę pinkolił. Włączam światło i on w tym samym momencie wraca i dosłownie rzuca się na drzwi sypialni żeby zobaczyć co robię. Domyślił się, że mam dostep do jego konta i z ryjem do mnie, że jak mogę tak robić itd. Ja tylko zerknęłam kto napisał i zobaczyłam, że to ta kobieta co o niej wyżej się rozpisałam - odnowili kontakt. No i do niego, żeby nie odwracał kota ogonem itd. Ostra kłótnia. Po której mi dosłownie pękło serce.
Ale to serce z czasem pozbierałam, pozbierałam też swoją głowę - a może zwłaszcza swoją głowę, bo w tak złym stanie nie byłam chyba nigdy jak wtedy. Bardzo wtedy schudłam. Ogólnie jestem chuda, a wtedy w niecałe dwa tygodnie poszło 7kg i po powrocie do Polski, Pani pracująca na poczcie (znała mnie z widzenia od dawna), jak mnie zobaczyła to zrobiła przestraszoną minę i zapytała, czy jestem na coś chora bo tak mi widać kości policzkowe jak nigdy.
Z czasem, pomalutku, bardzo pomalutku doszłam do siebie na tyle, by zdecydować się na nowy związek. Pomogły mi moje najlepsze na świecie zwierzaki. Pomału, pomalutku i znalazłam obecnego mężczyznę. W sumie to: Mężczyznę. Przez duże M. Któremu nie mam zamiaru sprawdzać wiadomości, bo czuję się przy nim bardzo dobrze. To zupełnie inny poziom relacji.
To całe guano, które nagrzmocił były dało mi bardzo dużo. Doskonale wiedziałam już czego nie chce, od jakich zaburzonych facetów trzymać się z daleka i łatwiej było mi rozpoznać oznaki narcyzmu i niedo**ban*ia
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹