Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Jakie macie relacje z teściami?

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1792
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Re: Jakie macie relacje z teściami?

Post autor: Rzeka.chaosu »

Nie mówię mamo / tato.
Mam dobre relacje, teściowa to zaradna osoba, dynamiczna i jeszcze stosunkowo młoda jak na babcię. Podziwiam ją, bo zaczynając w trudnym domu bardzo dużo osiągnęła, wychowała normalne dzieci. Dla mnie wzór. Teść też taki typ, co będzie pracował i rozwijał się do końca życia. Drobne wady mają - jak każdy.
Awatar użytkownika
natkas
SkrzydełkaZhooters
Posty: 204
Rejestracja: wt sie 12, 2025 11:29 am

Post autor: natkas »

Nie lubię swoich teściów. Z mężem jesteśmy od 5 lat razem, 2 lata po ślubie. Z teściem zamieniłam dotychczas może kilka/ kilkanaście zdań- jest osobą małomówną, ale taka cicha woda. Za to w gadaniu teściowa nadrabia za oboje. Wszystko wie najlepiej, wszystko musi komentować i wiedzieć- jest bardzo wścibska, ale do pomocy czy wsparcia jak najdalej. Ogólnie mają problem z kasą, pracują oboje, teść z tego co słyszę to często też dorabia na budowie, a wiecznie nie mają pieniędzy, tacy trochę nieudacznicy, nie jeżdżą nigdzie i nie odwiedzają dzieci ,które wyprowadziły się do drugich połówek ( maja 3 dzieci ponad 200 km od siebie i 3 na miejscu). Pomimo tego, że narzekają na brak kasy to jeszcze oboje sporo palą i teść lubi wypić. Mi rodzice zapewnili super start w życie, dzięki któremu żyje nam się dobrze i wygodnie. Wiadomo oboje też pracujemy i nie zarabiamy źle, ale dzięki temu co wniosłam nie musimy martwić się o kredyt itp. Mężowi jakby to powiedzieć stopa życiowa się bardzo polepszyła, gdy poznał mnie ( wcześniej mieszkał z rodzicami w starym sypiącym się domu, rodzeństwo żyje na podobnym poziomie). Bardzo wykorzystywali go finansowo, czego on oczywiście nie widział. Ślub zorganizowali nam praktycznie moi rodzice, teście żadnego wkładu i pomocy ( nie chodzi mi tylko o pieniądze, a zwykłą pomoc czy doradztwo), choćby dobrego słowa, za to wymagania co do listy gości olbrzymie. Okazało się, że części gości, których zaproponowała moja teściowa mąż nawet nie zna, więc zeedytowałam listę gości, co było później za naszymi plecami do inncyh szeroko komentowane przez moją teściową "jak można tego nie zaprosić". Jak się okazało nie potrafili, jako rodzice Pary Młodej nawet tymi obecnymi gośćmi się zając, bo teścia nadmiar alkoholu jaki był na weselu i ta rozpusta przerosła :') upił się i z teściową poszli spać już o 21 :') (gdzie szacunek do syna który im tak pomógł?). Nie przeprosili nawet, tematu nigdy ani mąż ani oni nie poruszyli. Mają tendencję do zamiatania "trudnych" tematów pod dywan. Po ślubie kupiliśmy działkę budowlana i samochód z salonu ( w jego rodzinie nie do pomyślenia, że można kupić samochód za prawie 200 tyś. zł), ale aby wbić mi "szpile" teściowa demonstracyjnie i głośno podkreśla, że -tu podaje imię- KUPIŁ ( nie ja, nie nawet my, tylko mąż) działkę budowlaną, samochód, aby mi umniejszyć i podkreślić jak zaradnego mam męża i jak dobrze trafiłam i ile jemu zawdzięczam, bo bez niego byłabym nikim. Co nie jest oczywiście prawdą- rodzice mi dołożyli i do działki i do samochodu. Twierdzi też, że mój mąż ma mieszkanie (to w którym mieszkamy), co oczywiście nie jest prawdą, bo kupiłam je jeszcze przed poznaniem męża. Nie wiem co ma na celu to gadanie, ale bardzo mnie denerwuje. Mam wrażenie, że chce mi umniejszyć, dowartościować syna, któremu jako jedynemu z tej rodziny się wiedzie i może się czymś pochwalić? Typ ludzi, że za dużo nie mają, ale że nam się wiedzie to im się po prostu należy. Ogólnie w całej jego rodzinie wyczuwam zazdrość i zawiść- nigdy nie usłyszałam dobrego słowa ani od teściów, ani od rodzeństwa. Nigdy nie zapytali mnie chociażby o wykształcenie (w jego rodzinie nikt nie ma nawet matury, ja jestem po studiach) ani to czym się zajmuje (wiem, że po cichu, za "moimi plecami" teściowa dopytywała gdzie pracuje- mnie nigdy). Ponad rok ich nie widziałam, przestałam z mężem jeździć, zresztą widzę że męża też jakoś tam nie ciągnie ( w ogóle nikt do nikogo nie przyjeżdża). Wystarcza mu kontakt telefoniczny. Teść z tego co wiem to dzwoni jak się upije, albo jak coś chce. teściowa dzwoni, aby sprawić wrażenie że jest troskliwą mamą ( dużo rzeczy robią dla "oka ludzkiego") i przy okazji wypytać co i jak, gdzie lecimy na wakacje, ile te wakacje kosztują, kiedy się budujemy, za ile cos kupiliśmy, czy podwyżki dostaliśmy, raz zapytała ile zarabiamy :') . Ogólnie dużo się kręci wokół pieniędzy. Niestety teściów nie zmienię, ale boli mnie również reakcja męża, a właściwie jej brak. Nie umie nas obronić, ani powiedzieć coś teściowej to może nie pozwalałaby sobie na tak dużo. Co uważacie? Ja milczę, bo wiem że to jednak mąż powinien nas obronić. Niekoniecznie się kłócić, ale zwrócić uwagę. Wymusza na mnie, abym zaakceptowała te chore zachowania.
dumbass
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: sob maja 04, 2024 8:14 am

Post autor: dumbass »

Meduza pisze: wt gru 03, 2024 9:38 am Jakie macie relacje ze swoimi teściami? Nieważne, czy macie teścia i teściową czy np. samą teściową/teścia. Czy lubicie ich odwiedzać czy jakoś was denerwują i ubikacje spotkań?
Bardzo często w rodzinach właśnie na linii teściowie -synowa czy zięć są spięcia, jakieś dokuczanki. Zastanawiam się z czego to wynika? Moze któraś z Was ma jakieś spostrzeżenia? Ja myślę, że to trochę chęć "zawłaszczenia" przez nich syna/córki i brak takiego pogodzenia się z tym że dziecko "wyfrunęło z gniazda".
Ps. Sorki jeśli to pytanie zadałam w złej kategorii:)
Ja w sumie z wiekiem co raz lepsze. Ale mieszkamy daleko od siebie, widujemy się "od święta", albo na jakiś wyjazdach wspólnych.
myska
ŚpioszkiKenzo
Posty: 3
Rejestracja: pt mar 15, 2024 3:01 pm

Post autor: myska »

Meduza pisze: wt gru 03, 2024 9:38 am Jakie macie relacje ze swoimi teściami?

Słabą, jego mama nie jest za bardzo otwarta na rozmowę ze mną gdy przyjeżdżam do domu mojego narzeczonego, coś tam pogadamy o „pogodzie” zamienimy 2 zdania i koniec. Jestem bardzo otwartą osobą, mogę gadać i gadać jednak parę sytuacji sprawiło, że nie umiem z nią rozmawiać. Raz jak odbierała nas z peronu to normalnie spytałam się jakie ma plany na dziś, ale chyba nie była w humorze i powiedziała mi chamsko, że leci na Majorkę, zrobił mi się przykro bo chciałam zacząć normalnie jakiś temat niż jechać w ciszy, od tamtej pory jest jak jest. Moje koleżanki opowiadają mi jakie fajne mamy mają ich mężczyźni, że piszą sobie z nią jak z koleżanką a od mamy mojego ciężko jej jest zacząć jakikolwiek temat…
Awatar użytkownika
Oliwkowa888
Tritonotti
Posty: 170
Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm

Post autor: Oliwkowa888 »

Mam całkiem fajnych przyszłych teściów. Takich nienarzucających się. Z teściową mogę zawsze i o wszystkim porozmawiać. Ona też się dla mnie zawsze bardzo stara. Jak przyjeżdżamy to szykuje wszystko tak, żebym była zadowolona. Czasami jest mi aż głupio z tego powodu. Ona jest inteligentną osobą, ma może trochę staroświeckie poglądy, ale nie narzuca ich, nie forsuje w rozmowach. Ma poukładane w głowie. Jest wykształcona, całe życie w zasadzie pracowała nad poszerzaniem wiedzy i kompetencji i to czuć, gdy się z nią rozmawia. Teść jest z gatunku cichych i spokojnych. Teraz niestety ma problemy ze zdrowiem, co powoduje, że od dłuższego czasu jest taki trochę narzekający, ale nie dziwię mu się. Zawsze był bardzo aktywny - rower, spacery... a teraz ma problemy z sercem i inne i to go wyhamowało. Podsumowując są to fajni ludzie i cieszę się z tego, jakie mamy relacje.
Meduza
SushiRoll
Posty: 246
Rejestracja: ndz kwie 10, 2022 10:13 pm

Post autor: Meduza »

Oliwkowa888 pisze: wt maja 19, 2026 9:15 am Mam całkiem fajnych przyszłych teściów. Takich nienarzucających się. Z teściową mogę zawsze i o wszystkim porozmawiać. Ona też się dla mnie zawsze bardzo stara. Jak przyjeżdżamy to szykuje wszystko tak, żebym była zadowolona. Czasami jest mi aż głupio z tego powodu. Ona jest inteligentną osobą, ma może trochę staroświeckie poglądy, ale nie narzuca ich, nie forsuje w rozmowach. Ma poukładane w głowie. Jest wykształcona, całe życie w zasadzie pracowała nad poszerzaniem wiedzy i kompetencji i to czuć, gdy się z nią rozmawia. Teść jest z gatunku cichych i spokojnych. Teraz niestety ma problemy ze zdrowiem, co powoduje, że od dłuższego czasu jest taki trochę narzekający, ale nie dziwię mu się. Zawsze był bardzo aktywny - rower, spacery... a teraz ma problemy z sercem i inne i to go wyhamowało. Podsumowując są to fajni ludzie i cieszę się z tego, jakie mamy relacje.
To duże szczęście! Super :)
jagvetinte
LemonkowaCola
Posty: 536
Rejestracja: ndz gru 29, 2024 1:32 pm

Post autor: jagvetinte »

Ja mam męża Szweda i o ile teścia lubię, to teściowa nie bardzo.wydaje mi się, że dużo robi różnica kulturowa. Ona ma silne przekonanie, ze nikt nie powinien mieć lepszych rzeczy niz inni(bardzo skandynawskie), sama sie nie kształciła, bo nie wiedziała, że można a teraz narzeka, ze nie stać jej na mieszkanie w lepszym miejscu. Wzięliśmy ja ostatnio na wakacje, bo sama nie potrafi nic zorganizować a chce podróżować i było ciężko...
Ja bylam wychowywana w duchu, ze wyksztalcenie jest najwazniejsze, bo tego ci nikt nie zabierze i bardzo ciezko pracowałam na wszystko i bardzo nie lubie takiego podejścia, ze państwo i tak i tak cie wesprze, więc po co się starać...Mam jej za złe, ze gdy mój mąż był nastolatkiem byla zajęta szukaniem nowego faceta i nie przejmowała sie tym, ze jej syn uzależnił sie od gier komputerowych.
Awatar użytkownika
PrzemoKondratowicz
RARY
Posty: 6345
Rejestracja: wt sty 07, 2025 8:47 pm

Post autor: PrzemoKondratowicz »

Lubię moich teściów najbardziej to teścia, on mało mówi żyje sobie obserwuje dużo i ma podobne podejście do życia jak ja, w niedzielę od 18 już jest w łóżku żeby mentalnie przygotować się na pracę. Jedyne co nie lubię to to że on jest nieodpowiedzialny z pieniędzmi ale nijak to nie wpływa na moje życie czy na to o czym i jak rozmawiamy jak się widzimy. Teściowa też jest fajna, tylko bardzo dużo mówi i jak kiedyś chwilowo z nimi mieszkaliśmy to mnie czasem głowa bolała. I ona strasznie przejmuje się wyglądem, ostatnio jej córka urodziła dziecko to już 3 razy słyszałem że przytyła 25 kg i olaboga poszło jej w biodra. O losie, kogo to obchodzi 😜. I taka ma tendencję żeby czasem przeżywać takie bzdury jak fryzura czy to że ktoś przytył, a są inne problemy w życiu. Ale nie robi tego złośliwie tylko jakoś dla niej to po prostu istotne. Ogólnie są spoko ostatnio widywaliśmy się co tydzień bo tak wyszło.
Na Wandzie najciekawiej jest jak sami zainteresowani bądź ich rodzina o której jest wątek, wpada, krzyczy, piszczy i wyzywa.
Awatar użytkownika
fructosedelrey
Channelka
Posty: 34
Rejestracja: czw kwie 16, 2026 9:24 pm

Post autor: fructosedelrey »

Z teściem normalna relacja, czasem pogadamy i tyle.
Z teściową nawet ciężko ująć mi to w słowa, bo niby mnie bardzo lubi i chwali że ale ma fajną synową, tylko że z nią nie da się o niczym porozmawiać bo jest życiowo nieogarnięta, szczerze to nie wiem jak teść z nią wytrzymuje i jakim cudem wychowała mojego męża i jego braci. Przez to że siedzi ciągle w domu i nawet na głupie zakupy spożywcze nie chce jej się iść to jedyne o czym potrafi mówić to o tym jak bardzo nie lubi swojego teścia. Nie zapyta nigdy mnie i męża co u nas, a nawet jak o czymś my opowiadamy to jedyne co potrafi odpowiedzieć "o to super". Nawet jak mąż jej mówi kiedy jedziemy na wakacje to ona nagle nie pamięta i jak w zeszłym roku wróciliśmy z wakacji i przywieźliśmy im magnesa to była zdziwiona, że byliśmy we Włoszech. Ogólnie mega dziwna kobieta, mimo że żadnej krzywdy mi nie robi to nie przepadam za nią.
fruktoza
Awatar użytkownika
Saelith
VlogmasEnjoyer
Posty: 1387
Rejestracja: wt lut 24, 2026 9:50 am

Post autor: Saelith »

Rodzice narzeczonego są po rozwodzie i są porozrzucani po całej Polsce - my Śląsk, teściowa opolskie, teść mieszka na Mazurach.
Kontaktu nie mamy :p
ynt992
MiamiBicz
Posty: 384
Rejestracja: sob paź 12, 2024 6:00 pm

Post autor: ynt992 »

Teściowa zmarła na rok przed ślubem. Teścia nie poznałam, bo nie żył już jakiś czas.
Relacje z śp. Teściowa były dobre, choć miała różne humory w chorobie.
Myślę, że z teściem bym się dogadała znając opowieści o nim. Zresztą nie miałam takiej sytuacji, żeby rodzice partnerów mnie ostentacyjnie nie lubili. Relacje były od neutralnych po dobre w każdym przypadku.
Awatar użytkownika
Defftra2
Skarpeta Rakieta
Posty: 78
Rejestracja: wt wrz 10, 2024 9:14 am

Post autor: Defftra2 »

natkas pisze: pt maja 15, 2026 1:53 pm Co uważacie? Ja milczę, bo wiem że to jednak mąż powinien nas obronić. Niekoniecznie się kłócić, ale zwrócić uwagę. Wymusza na mnie, abym zaakceptowała te chore zachowania.

Kochana, bardzo Ci współczuję takiej sytuacji. Czuję się podobnie, jednak nie jesteśmy małżeństwem, a parą od prawie 4 lat. Ślubu nie planujemy póki co, nie chcę i nie potrzebuję. Ale mój ukochany też trochę odżył i finansowo i ogólnie odkąd jesteśmy razem. Ja starannie odkładam pieniądze, ogarnęłam nam mieszkanie w TBS (niestety tylko na tyle mnie stać), pomogłam mu kupić wymarzonego busa, którym jeździ do pracy, pcham go mocno do przodu w wielu innych sprawach. Ogólnie jego matka jest bardzo toksyczna, chyba nie znam drugiej takiej osoby jak ona. Wszystkich krytykuje, wszyscy są źli, niedobrzy, chu*owi, brzydcy, ja to w ogóle jak jej nie pozwoliłam wejść do mieszkania w butach bo dopiero co umyłam podłogę to się dowiedziałam, że nie mam do niej szacunku. :angel: Ale generalnie próbuję rozmawiać z partnerem, aby zaczął matce zwracać uwagę na wiele rzeczy, to mówi, że to bez sensu, bo ona już się nie zmieni. Rozbestwili ją całą trójką - mąż i dwóch synów. Akceptowanie takiego zachowania to jak zgoda na to co się dzieje - ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z mężem, bo uważam, że powinien Was bronić. Powinien potrafić powiedzieć NIE i absolutnie nie kazać Ci tego akceptować. Ja cały czas tłukę swojemu, że ja nie uczestniczę z nimi w głaskaniu Pani D. po głowie i sama zwracam jej uwagę, choć też bardzo mocno ograniczyłam wizyty tam.


Co do tematu - nigdy nie powiem do rodziców swojego partnera "mamo, tato", bo mam swoich i to oni są dla mnie rodzicami. Moja mama ma super kontakt z moim partnerem i ostatnio sama zapytała go, czy nie chciałby jej mówić na "ty" i uważam to za wystarczająco w porządku sytuację. :)
🫧
Toska2024
Siatkarka
Posty: 1
Rejestracja: czw mar 21, 2024 10:39 pm

Post autor: Toska2024 »

Cześć. Od jakiegoś czasu jestem tu zalogowana ale nie udzielałam się , ale dziś chciałabym się podzielić pewną historią odnośnie teścia i chciałabym poznać wasze opinie bo może to ze mną coś nie tak. Otóż od 6 lat jestem w związku małżeńskim relacje z teściem nigdy nie było za dobre zawsze go szanowałam,że względu na męża choć nie miałam i nie mam o nim za dobrej opinii jest też alkoholikiem. Teść jest po rozwodzie a z teściową nie mamy kontaktu. Teść w czerwcu dostał zawał był bardzo wystraszony, przeszedł też operację w związku z tym. Od jakiegoś czasu jest on w związku my z mężem przed tym wydarzeniem nie znaliśmy jej wcale, ale kiedy odwiedzaliśmy my go w szpitalu zaskoczył nas prośba czy możemy ją wziąść skoro jedziemy a ona nie będzie wypożyczać auta ok. Wzięliśmy ja raz potem drugi teścia przewieźli do Wrocławia o
I tam też to samo 2 razy ja wzięliśmy a ja muszę dodać,że niestety kobieta ta nie ma pojęcia o wielu sprawach a zachowuje się tak jakby miała rację ja jej nie toleruje i działa na mnie jak płachta na byka. Dodam,że po operacji teściu był 2 tyg w domu a ona ani razu go nie odwiedziła my z mężem jeździliśmy dzień w deb na opatrunku a to zakupy no ale tak trzeba rodzicem trzeba się opiekować . Międzyczasie trzeba było jechać na kontrol kardiologiczną i teść spytał czy też ją weźmiemy ok wziełam ale nie był to dobry pomysł bo trzeba było ważne sprawy załatwić a ona wyskoczyła z zaświadczenie o nie zapinaniu pasów więc powiedziałam jej że to teraz jest głupotą są inne sprawy. Wróciliśmy do domu, potem zaczęło się przygotowanie do wyjazdu na rehabilitację księżniczka też chciała jechać ale że teść trafił na rehabilitację blisko miejscowości turystyczne więc postanowilismy z mężem że zrobimy sobie przy okazji wypad na weekend ale do rzeczy była ona z nami kolejny raz na odwiedzinach u teścia gdzie było 2 h jazdy zrobiliśmy przystanek na toaletę musieliśmy iść do mcdobald mąż oczywiście poszedł na swoją stronę a ona,że ona też idzie do toalety męskiej ja mówię ok idź ja stoję. Wyszła prawie razem z mężem moim i mówi czemu nie pojde do męskiej ja mówię ja tu poczekam a ona tekst że nas czas goni, że na wycieczkach tak robił ale ja nie byłam na wycieczce zacisłam mocno zęby przemilczałam ale czara goryczy się przelała kiedy staliśmy przy aucie a teściu weźcie ja weźmiecie ja bo za 2 tygodnie kończył się pobyt na co mój mąż no ok weźmiemy. Ja cały ten czas prosiłam żeby jej nie brać bo bardzo źle na mnie wpływa i mówiłam że może ja zostanę nie pojadę więc mój mąż nie pojedziesz ze mną. Nadszedł czas wyjazdu ja jej nie mogłam zdzierżyć że jedzie z nami cały czas prosiłam żeby jej nie brać. Jechaliśmy jeszcze było ok, podjechaliśmy po teścia poszliśmy przywitaliśmy się wzięliśmy torby zostawiliśmy ich bo czekali na wypis. W drodze powrotnej zrobiliśmy postój my z mężem zostaliśmy w aucie oni poszli na "siku"przynajmniej tak myśleliśmy, a że staliśmy tak,że widziałam w lustrze jak wychodziło z kawą i jeszcze bezczelnie stanęli i stało z tą kawa dobrych kilkanaście minut więc ja mówię do męża idę do toalety widziałam ze stali i poszli drugą stroną jak wróciłam to już siedzieliśmy ja się strasznie wkurzyłam mąż też. Cała drogę docinaliśmy że jedziemy postać w korku o znowu postoimy stoimy. Mnie nosiło ale zaciskałam zęby niestety na końcu wybuchłam bo byliśmy już u siebie wiescie i księżniczkę trzeba odstawiać i zabierać spod samego bloku.Teściu się odezwał czy skręcamy na lewo bo nie słyszy migacza a ja się odezwałam bo jedziemy do ciebie a potem jak podjechaliśmy pod blok mówię a może zastaniesz u niej oczywiście nie został podjechaliśmy pod jego dom ja mówię że zostanę w aucie a teściu to podjedziemy odrazu po auto ja mówię nie wracamy odrazu do domu byliśmy głodni oczywiście mójaz mówi dobra podjedziemy a w domu dostałam ochrzan że byłam okropna że docinalam tacie a ja mówię mi o nią chodziło no przez durnego babsztyla się pokłociliśmy a ja nie wiem czy może faktycznie źle zrobiłam nie powinnam sama nie wiem.czuje się beznadziejne przez to. Nie wiem jakie wy macie na to spojrzenie bo ja sama już nie wiem i zawiodłam się na mężu że nie stanoł po mojej stronie. Ja nie pracuje jeszcze bo musiałam przerobić pewne rzeczy a teraz znowu to mnie dobiło.
chleb_ze_smalcem
RealDiamond
Posty: 753
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Toska2024 pisze: sob sie 29, 2026 9:58 am Cześć. Od jakiegoś czasu jestem tu zalogowana ale nie udzielałam się , ale dziś chciałabym się podzielić pewną historią odnośnie teścia i chciałabym poznać wasze opinie bo może to ze mną coś nie tak. Otóż od 6 lat jestem w związku małżeńskim relacje z teściem nigdy nie było za dobre zawsze go szanowałam,że względu na męża choć nie miałam i nie mam o nim za dobrej opinii jest też alkoholikiem. Teść jest po rozwodzie a z teściową nie mamy kontaktu. Teść w czerwcu dostał zawał był bardzo wystraszony, przeszedł też operację w związku z tym. Od jakiegoś czasu jest on w związku my z mężem przed tym wydarzeniem nie znaliśmy jej wcale, ale kiedy odwiedzaliśmy my go w szpitalu zaskoczył nas prośba czy możemy ją wziąść skoro jedziemy a ona nie będzie wypożyczać auta ok. Wzięliśmy ja raz potem drugi teścia przewieźli do Wrocławia o
I tam też to samo 2 razy ja wzięliśmy a ja muszę dodać,że niestety kobieta ta nie ma pojęcia o wielu sprawach a zachowuje się tak jakby miała rację ja jej nie toleruje i działa na mnie jak płachta na byka. Dodam,że po operacji teściu był 2 tyg w domu a ona ani razu go nie odwiedziła my z mężem jeździliśmy dzień w deb na opatrunku a to zakupy no ale tak trzeba rodzicem trzeba się opiekować . Międzyczasie trzeba było jechać na kontrol kardiologiczną i teść spytał czy też ją weźmiemy ok wziełam ale nie był to dobry pomysł bo trzeba było ważne sprawy załatwić a ona wyskoczyła z zaświadczenie o nie zapinaniu pasów więc powiedziałam jej że to teraz jest głupotą są inne sprawy. Wróciliśmy do domu, potem zaczęło się przygotowanie do wyjazdu na rehabilitację księżniczka też chciała jechać ale że teść trafił na rehabilitację blisko miejscowości turystyczne więc postanowilismy z mężem że zrobimy sobie przy okazji wypad na weekend ale do rzeczy była ona z nami kolejny raz na odwiedzinach u teścia gdzie było 2 h jazdy zrobiliśmy przystanek na toaletę musieliśmy iść do mcdobald mąż oczywiście poszedł na swoją stronę a ona,że ona też idzie do toalety męskiej ja mówię ok idź ja stoję. Wyszła prawie razem z mężem moim i mówi czemu nie pojde do męskiej ja mówię ja tu poczekam a ona tekst że nas czas goni, że na wycieczkach tak robił ale ja nie byłam na wycieczce zacisłam mocno zęby przemilczałam ale czara goryczy się przelała kiedy staliśmy przy aucie a teściu weźcie ja weźmiecie ja bo za 2 tygodnie kończył się pobyt na co mój mąż no ok weźmiemy. Ja cały ten czas prosiłam żeby jej nie brać bo bardzo źle na mnie wpływa i mówiłam że może ja zostanę nie pojadę więc mój mąż nie pojedziesz ze mną. Nadszedł czas wyjazdu ja jej nie mogłam zdzierżyć że jedzie z nami cały czas prosiłam żeby jej nie brać. Jechaliśmy jeszcze było ok, podjechaliśmy po teścia poszliśmy przywitaliśmy się wzięliśmy torby zostawiliśmy ich bo czekali na wypis. W drodze powrotnej zrobiliśmy postój my z mężem zostaliśmy w aucie oni poszli na "siku"przynajmniej tak myśleliśmy, a że staliśmy tak,że widziałam w lustrze jak wychodziło z kawą i jeszcze bezczelnie stanęli i stało z tą kawa dobrych kilkanaście minut więc ja mówię do męża idę do toalety widziałam ze stali i poszli drugą stroną jak wróciłam to już siedzieliśmy ja się strasznie wkurzyłam mąż też. Cała drogę docinaliśmy że jedziemy postać w korku o znowu postoimy stoimy. Mnie nosiło ale zaciskałam zęby niestety na końcu wybuchłam bo byliśmy już u siebie wiescie i księżniczkę trzeba odstawiać i zabierać spod samego bloku.Teściu się odezwał czy skręcamy na lewo bo nie słyszy migacza a ja się odezwałam bo jedziemy do ciebie a potem jak podjechaliśmy pod blok mówię a może zastaniesz u niej oczywiście nie został podjechaliśmy pod jego dom ja mówię że zostanę w aucie a teściu to podjedziemy odrazu po auto ja mówię nie wracamy odrazu do domu byliśmy głodni oczywiście mójaz mówi dobra podjedziemy a w domu dostałam ochrzan że byłam okropna że docinalam tacie a ja mówię mi o nią chodziło no przez durnego babsztyla się pokłociliśmy a ja nie wiem czy może faktycznie źle zrobiłam nie powinnam sama nie wiem.czuje się beznadziejne przez to. Nie wiem jakie wy macie na to spojrzenie bo ja sama już nie wiem i zawiodłam się na mężu że nie stanoł po mojej stronie. Ja nie pracuje jeszcze bo musiałam przerobić pewne rzeczy a teraz znowu to mnie dobiło.
Niech sam jeździ i robi za taksówkę dla tamtej, to w końcu jego ojciec. Ty masz średnie relacje z teściem i nie lubisz jego partnerki, nie wiem w takim razie po jaką cholerę jeździsz w kółko razem z mężem a później masz fochy. To natężenie wizyt w twojej sytuacji wydaje mi się absurdalne.
Awatar użytkownika
AModokh
MoetGlass
Posty: 274
Rejestracja: pt wrz 27, 2024 7:59 pm

Post autor: AModokh »

Moja żona jest kazaszką i jej rodzice bardzo dobrze mnie przyjęli, od razu zaakceptowali mnie w rodzinie. Mamy dobre relacje😊 Ogólnie kazachowie są bardzo pozytywnie nastawieni i gościnni jeśli chodzi o rodzinę
Nienawidzę forów, dlatego tu siedzę
Dafneeee12
Gacie z oceanu
Posty: 44
Rejestracja: sob paź 25, 2025 9:07 pm

Post autor: Dafneeee12 »

Moja teściowa jest baaaardzo religijna, chodzi codziennie do kościoła, słucha audycji maryjnych itd. Ja wręcz przeciwnie, dokonałam apostazji X D ona jednak chyba żyje w przekonaniu, że jestem katoliczką, bo zawsze gdy pojawia się temat, że np życzy nam Bożego miłosierdzia, to ja potakuję i dziękuję. Mąż jest wierzący, ale trochę nabija się z jej oddania, w takim dobrym tonie bez obrażania czy coś. Czasem jej się odpali coś dziwnego, np jak była na naszym ślubie cywilnym, to powiedziała że „pezyszla zobaczyć ten cyrk”, mąż szybko ją wyjaśnił, że jak jej się nie podoba, to nie musi tu być. Pyta ciągle kiedy data „właściwego” ślubu (planujemy za rok z weselem), na to ja odpowiadam, że damy znać. Nie wdaje się z nią w dyskusje na ten temat, bo nie ma sensu. Ona jest bardzo miła i mnie lubi. Teść jest raczej takim poczciwcem, który przytaknie żonie, ale się nie wychyla, więc z nim to totalny luz. Ponoć teściowa kiedyś była bardziej rygorystyczna w poglądach, że jak np pojawiło się nieślubne dziecko w rodzinie to przestała się odzywać x D ale już jej przeszło.