Hej! Chciałabym poruszyć pewien, jak się okazuje, dość delikatny temat.
Myślę, że każdy wie, jak dziś wygląda start w dorosłość. Zakup własnego mieszkania, szczególnie w większym mieście, to ogromne wyzwanie. Przede mną i moim mężem stoi trudna decyzja o wzięciu kredytu i przyznam, że mam wokół tego sporo przemyśleń.
Obracam się w gronie osób, które na start otrzymały znaczącą pomoc od rodziców – pieniądze na wkład własny, mieszkanie kupione za gotówkę, spłatę części kredytu, a czasem nawet całkowite sfinansowanie zakupu. My natomiast mamy tylko to, co udało nam się samodzielnie odłożyć.
Rodzice mojego męża aktualnie budują swój dom i spełniają swoje marzenie. Moi rodzice z kolei również nic nie otrzymali od swoich rodziców, jednak całe życie inwestują w budowę swojego domu „z myślą o mnie”. Tata od ponad 20 lat pracuje za granicą i naprawdę wiele poświęcił, choć odbiło się to również na mnie, gdy byłam młodsza, i na naszej relacji.
W żadnym wypadku nie mam do rodziców pretensji ani roszczeń. Wiem, że każdy podejmuje decyzje najlepiej, jak potrafi. Jednocześnie gdzieś z tyłu głowy pojawia się u mnie refleksja i pewien smutek, że przez te wszystkie lata nie pomyśleli o tym, aby w jakiś sposób pomóc mi w starcie w dorosłe życie.
Piszę ten post, ponieważ jestem ciekawa, jak wygląda to u Was. Jak wyglądał Wasz start? Czy rodzice pomogli Wam finansowo przy zakupie mieszkania lub budowie domu, czy wszystko osiągnęliście sami? A może sami jesteście rodzicami i planujecie w przyszłości wesprzeć swoje dzieci?
Mam też świadomość, że są osoby w dużo trudniejszej sytuacji, które nie tylko nie otrzymały żadnej pomocy, ale wręcz same muszą wspierać swoich rodziców. Dlatego zależy mi na spokojnej, kulturalnej dyskusji i poznaniu różnych perspektyw.
Start w dorosłość
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- PrzemoKondratowicz
- RARY
- Posty: 5688
- Rejestracja: wt sty 07, 2025 8:47 pm
Nie pomogli, pierwsze mieszkanie kupiłem ponad dekadę lat temu i szczerze mówiąc d… potrafi zaboleć nadal
mimo że mam już dom, i żyje mi się dobrze.
jak to kiedys ktos mądry powiedział: „
tu
tam
bylo
jest i
będzie”.
-
PolaManolo
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 3
- Rejestracja: pt lip 24, 2026 12:27 am
Autorko tematu - zamierzam być takim rodzicem. Może zmięknę ale nie do miękkości większości wkładu, dotowania czy wręcz brania na siebie kredytu (znam takie przypadki). Z tym, że moje dziecko będzie już żyło w innych realiach gdy zdecyduje się opuścić nasz dom niż ja, gdy zaczynałam pracę. Może się nie zdecydować, i to jest do przyjęcia. Ale „na swoim” - to na swoim.
-
Sidididididfi
- Channelka
- Posty: 35
- Rejestracja: śr maja 28, 2025 10:01 pm
U mnie było tak, że faktycznie tata sfinansował jakieś 3/4 mojego pierwszego i tym samym obecnego mieszkania. Oponowałabym nad tak dużą pomocą, gdyby był to dla niego gigantyczny wydatek obejmujący oszczędności życia, ale miałam to szczęście, że tak po prostu nie było i mogłam z niej skorzystać bez wyrzutów sumienia, a po prostu z radością i wdzięcznością.
Mając dzieci chyba zdecydowałabym się na podobną filozofię, jak moi rodzice – wsparcia i ułatwienia startu w dorosłość, ale z naciskiem na to, żeby dziecko się rozwijało, edukowało, pracowało. U mnie zawsze było parcie na to, że mam być niezależna, wykształcona i szybko zacząć pracę, wiadomo, na początku były to typowe młodzieżowe prace jak epizod roznoszenia ulotek czy pomaganie na zapleczu jakiegoś sklepu internetowego.
Mając dzieci chyba zdecydowałabym się na podobną filozofię, jak moi rodzice – wsparcia i ułatwienia startu w dorosłość, ale z naciskiem na to, żeby dziecko się rozwijało, edukowało, pracowało. U mnie zawsze było parcie na to, że mam być niezależna, wykształcona i szybko zacząć pracę, wiadomo, na początku były to typowe młodzieżowe prace jak epizod roznoszenia ulotek czy pomaganie na zapleczu jakiegoś sklepu internetowego.