Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Start w dorosłość

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Fahrenheit

Start w dorosłość

Post autor: Fahrenheit »

Hej! Chciałabym poruszyć pewien, jak się okazuje, dość delikatny temat.

Myślę, że każdy wie, jak dziś wygląda start w dorosłość. Zakup własnego mieszkania, szczególnie w większym mieście, to ogromne wyzwanie. Przede mną i moim mężem stoi trudna decyzja o wzięciu kredytu i przyznam, że mam wokół tego sporo przemyśleń.

Obracam się w gronie osób, które na start otrzymały znaczącą pomoc od rodziców – pieniądze na wkład własny, mieszkanie kupione za gotówkę, spłatę części kredytu, a czasem nawet całkowite sfinansowanie zakupu. My natomiast mamy tylko to, co udało nam się samodzielnie odłożyć.

Rodzice mojego męża aktualnie budują swój dom i spełniają swoje marzenie. Moi rodzice z kolei również nic nie otrzymali od swoich rodziców, jednak całe życie inwestują w budowę swojego domu „z myślą o mnie”. Tata od ponad 20 lat pracuje za granicą i naprawdę wiele poświęcił, choć odbiło się to również na mnie, gdy byłam młodsza, i na naszej relacji.

W żadnym wypadku nie mam do rodziców pretensji ani roszczeń. Wiem, że każdy podejmuje decyzje najlepiej, jak potrafi. Jednocześnie gdzieś z tyłu głowy pojawia się u mnie refleksja i pewien smutek, że przez te wszystkie lata nie pomyśleli o tym, aby w jakiś sposób pomóc mi w starcie w dorosłe życie.

Piszę ten post, ponieważ jestem ciekawa, jak wygląda to u Was. Jak wyglądał Wasz start? Czy rodzice pomogli Wam finansowo przy zakupie mieszkania lub budowie domu, czy wszystko osiągnęliście sami? A może sami jesteście rodzicami i planujecie w przyszłości wesprzeć swoje dzieci?

Mam też świadomość, że są osoby w dużo trudniejszej sytuacji, które nie tylko nie otrzymały żadnej pomocy, ale wręcz same muszą wspierać swoich rodziców. Dlatego zależy mi na spokojnej, kulturalnej dyskusji i poznaniu różnych perspektyw.
Awatar użytkownika
PrzemoKondratowicz
RARY
Posty: 6581
Rejestracja: wt sty 07, 2025 8:47 pm

Post autor: PrzemoKondratowicz »

Nie pomogli, pierwsze mieszkanie kupiłem ponad dekadę lat temu i szczerze mówiąc d… potrafi zaboleć nadal :) mimo że mam już dom, i żyje mi się dobrze.
Na Wandzie najciekawiej jest jak sami zainteresowani bądź ich rodzina o której jest wątek, wpada, krzyczy, piszczy i wyzywa.
PolaManolo
ŚpioszkiKenzo
Posty: 3
Rejestracja: pt lip 24, 2026 12:27 am

Post autor: PolaManolo »

Autorko tematu - zamierzam być takim rodzicem. Może zmięknę ale nie do miękkości większości wkładu, dotowania czy wręcz brania na siebie kredytu (znam takie przypadki). Z tym, że moje dziecko będzie już żyło w innych realiach gdy zdecyduje się opuścić nasz dom niż ja, gdy zaczynałam pracę. Może się nie zdecydować, i to jest do przyjęcia. Ale „na swoim” - to na swoim.
Sidididididfi
Gacie z oceanu
Posty: 48
Rejestracja: śr maja 28, 2025 10:01 pm

Post autor: Sidididididfi »

U mnie było tak, że faktycznie tata sfinansował jakieś 3/4 mojego pierwszego i tym samym obecnego mieszkania. Oponowałabym nad tak dużą pomocą, gdyby był to dla niego gigantyczny wydatek obejmujący oszczędności życia, ale miałam to szczęście, że tak po prostu nie było i mogłam z niej skorzystać bez wyrzutów sumienia, a po prostu z radością i wdzięcznością.

Mając dzieci chyba zdecydowałabym się na podobną filozofię, jak moi rodzice – wsparcia i ułatwienia startu w dorosłość, ale z naciskiem na to, żeby dziecko się rozwijało, edukowało, pracowało. U mnie zawsze było parcie na to, że mam być niezależna, wykształcona i szybko zacząć pracę, wiadomo, na początku były to typowe młodzieżowe prace jak epizod roznoszenia ulotek czy pomaganie na zapleczu jakiegoś sklepu internetowego.
Barasia
Tritonotti
Posty: 189
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

Rodzice utrzymywali mnie do końca trzeciego roku studiów, potem zaczęłam zarabiać na siebie i swoje potrzeby. Mogę teoretycznie liczyć na drobną pomoc ojca, ale jeśli chodzi o zakup mieszkania czy inne większe wydatki to już było po mojej stronie. W efekcie długo wynajmowałam coś po taniości, żeby pozwolić sobie po latach na zakup.

Nie mam żalu, raczej satysfakcję. Chociaż większą będę miała jak już spłacę kredyt :)
Awatar użytkownika
Lynette_Scavo
MolieraDress
Posty: 1173
Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm

Post autor: Lynette_Scavo »

Mój start wyglądał jak gówno, nie dość że nie dostawałam od rodziców pieniędzy to jeszcze mi wykradali oszczędności, pożyczali i nigdy nie oddawali xD pierwszą wakacyjną pracę miałam jak miałam jakieś 13 lat, zrywałam wiśnie w sadzie. Jak dostałam wypłatę, zawrotne 500 zł to mama stwierdziła, że akurat mi wystarczy na podręczniki i zeszyty xD tak że tak.
Potem jak już myślałam że się ogarnęli życiowo to się okazało że matka nabrała jakichś chwilówek i ma 60k do spłaty, akurat tyle ile miałam odłożone na wkład własny żeby kupić dom 🙄
Więc no, nie ma lekko xD chociaż dom się ostatecznie udało kupić a rodzice przestali ode mnie brać kasę to i tak się boję, że jak umrą to się okaże że mają nabrane jakieś 100 tysięcy pożyczek niewiadomo gdzie
Awatar użytkownika
Oliwkowa888
Tritonotti
Posty: 177
Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm

Post autor: Oliwkowa888 »

Ja nie ukrywam, że dostałam spore wsparcie na start. W zasadzie całe studia pomagali mi rodzice. Jednak dorabiałam też, na recepcji, bo po prostu uznałam, że nie mogę ciągnąć od nich jak pijawka. Później po studiach już byłam z moim obecnym partnerem i gdy się do niego przeprowadziłam to też rodzice, już wtedy nam obojgu pomogli, ale tu już raczej mój tato, który miał firmę remontową i po prostu jego ekipa nam pomagała w remoncie mieszkania. Jestem bardzo wdzięczna rodzicom za to wsparcie i widzę i zawsze widziałam, jak dużo dla mnie zrobili.