Jak zakładałam niedawno bumble, to trzeba było wybrać jedną z trzech opcji - randka, przyjaźń, kontakty zawodowe - i na pewno różniły się tym, co trzeba podać w profilu. Ale w sumie korzystałam tylko z tej opcji randkowej i potem skasowałam w diabły, ale przetestuję chyba też tą opcję do poznania znajomych
Gdzie poznać nowe koleżanki?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Gdzie poznać nowe koleżanki?
- emiflowlo_
- Channelka
- Posty: 30
- Rejestracja: pn gru 18, 2023 5:12 pm
Czesc :D Jest moze jakas dziewczyna z Warszawy?
Szukam kolezanki do wyjscia na kawe czy do kina. Depresja spowodowala, ze ciezko mi sie do kogos odezwac na studiach, a najblizsze mi przyjaciolki wyjechaly na studia i widzimy sie bardzo rzadko. Mam 20 lat
Szukam kolezanki do wyjscia na kawe czy do kina. Depresja spowodowala, ze ciezko mi sie do kogos odezwac na studiach, a najblizsze mi przyjaciolki wyjechaly na studia i widzimy sie bardzo rzadko. Mam 20 lat
- Juliaturczyniak
- DramaQueen
- Posty: 2564
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Ja tam jestem zdania, żeby jednak aplikacje randkowe zostawić dla randek, a nie dla koleżanek nowych.kenkeczuoki pisze: ↑pn paź 07, 2024 2:36 pm tak zakolegowałam się w ten sposób z laską która w sumie szukała na tinderku aby być "tą trzecią" do łóżkowych spraw dla jakiejś pary. już z 6 lat się kolegujemy, ona okazała się hetero tylko akurat miała wtedy taki okres eksperymentalny i w sumie jej przeszłofajna wykształcona kobieta.
wejdź na lesbijską stronę tindera i poprzeglądaj. z resztą prawdziwe lesbijki bardzo narzekają na to właśnie że wchodzą na posrtale randkowe a tam dziewczyny z opisem "szukam koleżanki hihi" zamiast "siema szukam związku" :-)
- Juliaturczyniak
- DramaQueen
- Posty: 2564
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Tylko pytanie czy jak zaznaczę, że szukam znajomych to nie będą mi się pokazywały osoby, które chcą się ze mną umówić? A o kontaktach zawodowych to nie słyszałam i w sumie ciekawe, sprawdzała któraś, działa?Hops_Hops pisze: ↑pn gru 16, 2024 7:59 am Jak zakładałam niedawno bumble, to trzeba było wybrać jedną z trzech opcji - randka, przyjaźń, kontakty zawodowe - i na pewno różniły się tym, co trzeba podać w profilu. Ale w sumie korzystałam tylko z tej opcji randkowej i potem skasowałam w diabły, ale przetestuję chyba też tą opcję do poznania znajomych
Będzie (powinno) pokazywać tylko tych, którzy też szukają znajomych, bo nie można mieć dwóch opcji zaznaczonych i np jak miałam profil "randka", to mogłabym przełączyć na "szukaj znajomych", ale był komunikat, że skasują mi się wiadomości.Juliaturczyniak pisze: ↑wt sty 14, 2025 11:59 pm Tylko pytanie czy jak zaznaczę, że szukam znajomych to nie będą mi się pokazywały osoby, które chcą się ze mną umówić? A o kontaktach zawodowych to nie słyszałam i w sumie ciekawe, sprawdzała któraś, działa?![]()
- Juliaturczyniak
- DramaQueen
- Posty: 2564
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Oo, to chyba przetestuję. Najwyżej usunę konto.
- Kolorowanoc
- Koczkodan
- Posty: 119
- Rejestracja: pn gru 04, 2023 11:58 pm
Ja wychodzę z założenia że jak coś będzie mi pisane to tak się stanie. Nie szukam nikogo, to ktoś ma znaleźć mnie.
-
meowmeow123
- Ciastko
- Posty: 9
- Rejestracja: śr mar 05, 2025 12:20 pm
Moze jest tu ktos z okolic Londyn/Slough/Bracknell? Wlasnie sie przeprowadzilam z Warszawy i nie mam ani jednej kolezanki 
Trzeba być cierpliwym na pewno, nawiązywanie relacji w dorosłości jest trudne. Każdy ma swoje sprawy i zajęcia, więc trzeba być gotowym na wyjście z tej bańki i przeznaczenie energii w tym celu pomimo momentów lenistwa
A konkrety - być gdzieś stałym bywalcem, wszelkiego rodzaju zajęcia artystyczne, kulturowe. Comiesięczne/cotygodniowe wydarzenia, dyskusyjne kluby filmowe albo klub książki, koła historii regionalnej, warsztaty, spotkania w bibliotekach, jam session albo małe koncerty. Dziewczyny wyżej pisały, ale też do tego może się liczyć zostanie bywalcem w jakimś miejscu, bary faktycznie bardzo pasują! Zakolegować się z barmanem, potem napotykasz innych klientów i więzi się pojawiają, a z czasem mogą przejść poza to miejsce - sama parę osób tak poznałam, chociaż jeszcze podczas studiów, ale jedyne co nas łączyło wtedy to ulubiony bar. W niektórych kawiarniach/klubokawiarniach tworzą się małe ośrodki kultury - to też jest opcja, jeśli nie chcesz chodzić do baru. Do tego można spróbować "lżejszych" imprez np. karaoke, wziąć 1 znajomą i wymyślić sobie quest na wieczór związany z integracją z kimś.
Jeśli chodzi o grupki, to niezbyt ma sens pisanie posta szukam koleżanki, ale już można znaleźć jakąś "kotwicę" i wokół tego coś zbudować - widziałam na tiktoku dziewczynę, która opowiadała o swoich doświadczeniach i zebrała w ten sposób grupkę paru dziewczyn na cotygodniowy seans jakiegoś reality show. Po 2 miesiącach już były całkiem zgraną paczką i pojawiały się wyjścia poza oglądaniem. Można w mniej osób, ale musi być ten element spajający, np. sport też się dobrze tu sprawdza (wspólny rower, siłka, wspinaczka itd, coś co można robić regularnie i na dłużej).
Opcja żywsza i idąca już trochę w dalszą perspektywę to regularne posiadówki/obiady/kolacje - zapraszacie parę osób i każdy musi wziąć kogoś ze sobą, najlepiej kogoś kogo nie znacie
To bardziej wymagające, bo trzeba stworzyć przestrzeń przyjazną integracji, zorganizować, jakiś nakład finansowy na to idzie nawet jeśli nieduży. Ale to dobry sposób na pogłębienie płytszych znajomości i poszerzenie kręgów w ogóle
Jeszcze jest opcja speed friending dla odważnych
A konkrety - być gdzieś stałym bywalcem, wszelkiego rodzaju zajęcia artystyczne, kulturowe. Comiesięczne/cotygodniowe wydarzenia, dyskusyjne kluby filmowe albo klub książki, koła historii regionalnej, warsztaty, spotkania w bibliotekach, jam session albo małe koncerty. Dziewczyny wyżej pisały, ale też do tego może się liczyć zostanie bywalcem w jakimś miejscu, bary faktycznie bardzo pasują! Zakolegować się z barmanem, potem napotykasz innych klientów i więzi się pojawiają, a z czasem mogą przejść poza to miejsce - sama parę osób tak poznałam, chociaż jeszcze podczas studiów, ale jedyne co nas łączyło wtedy to ulubiony bar. W niektórych kawiarniach/klubokawiarniach tworzą się małe ośrodki kultury - to też jest opcja, jeśli nie chcesz chodzić do baru. Do tego można spróbować "lżejszych" imprez np. karaoke, wziąć 1 znajomą i wymyślić sobie quest na wieczór związany z integracją z kimś.
Jeśli chodzi o grupki, to niezbyt ma sens pisanie posta szukam koleżanki, ale już można znaleźć jakąś "kotwicę" i wokół tego coś zbudować - widziałam na tiktoku dziewczynę, która opowiadała o swoich doświadczeniach i zebrała w ten sposób grupkę paru dziewczyn na cotygodniowy seans jakiegoś reality show. Po 2 miesiącach już były całkiem zgraną paczką i pojawiały się wyjścia poza oglądaniem. Można w mniej osób, ale musi być ten element spajający, np. sport też się dobrze tu sprawdza (wspólny rower, siłka, wspinaczka itd, coś co można robić regularnie i na dłużej).
Opcja żywsza i idąca już trochę w dalszą perspektywę to regularne posiadówki/obiady/kolacje - zapraszacie parę osób i każdy musi wziąć kogoś ze sobą, najlepiej kogoś kogo nie znacie
Jeszcze jest opcja speed friending dla odważnych
Mieszkam w Warszawie i wydaje mi się, że to jest niemalże niemożliwe, dziewczyny mają wymagania do koleżanek identycznie co do parnerta (którego też nie mają, albo są w nieszczęśliwym związku). Miałam kilka prób nawiązania jakichś znajomości i bez powodzenia.
Tak jak pisały dziewczyny wyżej, musi być jakiś punkt wspólny, jakaś zaczepka. W miejscach do szukania znajomych tych znajomych się najczęściej nie poznaje w ogóle.
Tak jak pisały dziewczyny wyżej, musi być jakiś punkt wspólny, jakaś zaczepka. W miejscach do szukania znajomych tych znajomych się najczęściej nie poznaje w ogóle.
- Borderline
- Szarlotta
- Posty: 449
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Dostępność, zainteresowania, vibe. W naturalnych warunkach cię ciągnie do podobnych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zakoleżankować się z dziewczyną z pracy, gdzie z wierzchu niewiele was łączy. Najbardziej to wychodzi na grupkach do poznawania ludzi w danym mieście, nie każdy taki jest ale faktycznie są takie niepisane wymagania. Z drugiej strony relacje które nie są organicznie budowane chyba narzucają takie podejście
-
pinkaosiemdziewiec
- BlondDoczep
- Posty: 129
- Rejestracja: ndz lis 09, 2025 11:53 am
Też mam problem z brakiem znajomych. Czasem zastanawiam sietczy to ze mną jest coś nie tak, czy jakoś nie mogę trafić na tą "bratnią duszet". Ostatni raz takie sobre kolezanki miałam w liceum, czyli prawie 20 lat temu
Potem weszłam w dość przemocowy psychicznie związek, gdzie kontakty towarzyskie ograniczyłam do minimum (tiaaa...człowiek był młody, ślepy, zakochany...). "Obudziłam" się już po studiach, mimo nowego związku, nowych znajomości, jakoś nie udało mi się już stworzyć mocniejszej relacji z żadną koleżanką. Nawet mając znajome w pracy to czułam że odstaję bo miałyśmy różne zainteresowania, priorytety. Ja od zawsze jestem trochę chłopczycą - lubię o siebie zadbać, ale tak minimalistycznie. Miałam koleżanki które mogły godzinami przy kawce rozmawiać o kolekcji w Zarze, o kolejnym zapachu w Sephorze, podróżach, czy jakichś dramach influencerek. Mnie bardziej ciągnęło do książek, zwłaszcza kryminałów ktorych dziewczyny nie lubiły, roweru, siłki, gier na konsoli, więc jakoś rozmijałyśmy się tematycznie, bo ich to nie rajcowalo plus nie przepadam za podróżowaniem, wygodniej mi lokalnie. Nawet jako matka mam wrażenie że nigdy nie byłam taka zafiksowana na dziecku, ktore kocham ponad wszystko ale nie lubię też typowo dzieciowych tematów społecznie, typu "mój Jasiek to" a "mój Stasiek tamto". Uwielbiam też sztukę, więc zaglądałam na lokalne eventy, na tyle na ile życie rodzinne i etat mi pozwalały, ale jakoś nikogo nie poznałam, wydaje mi się że nie umiem zagadać. Mam już czasem wrażenie że to ze mna coś nie halo - może trzeba to zaakceptować 
To chyba byśmy się polubiłypinkaosiemdziewiec pisze: ↑pt lip 17, 2026 2:58 pm Też mam problem z brakiem znajomych. Czasem zastanawiam sietczy to ze mną jest coś nie tak, czy jakoś nie mogę trafić na tą "bratnią duszet". Ostatni raz takie sobre kolezanki miałam w liceum, czyli prawie 20 lat temuPotem weszłam w dość przemocowy psychicznie związek, gdzie kontakty towarzyskie ograniczyłam do minimum (tiaaa...człowiek był młody, ślepy, zakochany...). "Obudziłam" się już po studiach, mimo nowego związku, nowych znajomości, jakoś nie udało mi się już stworzyć mocniejszej relacji z żadną koleżanką. Nawet mając znajome w pracy to czułam że odstaję bo miałyśmy różne zainteresowania, priorytety. Ja od zawsze jestem trochę chłopczycą - lubię o siebie zadbać, ale tak minimalistycznie. Miałam koleżanki które mogły godzinami przy kawce rozmawiać o kolekcji w Zarze, o kolejnym zapachu w Sephorze, podróżach, czy jakichś dramach influencerek. Mnie bardziej ciągnęło do książek, zwłaszcza kryminałów ktorych dziewczyny nie lubiły, roweru, siłki, gier na konsoli, więc jakoś rozmijałyśmy się tematycznie, bo ich to nie rajcowalo plus nie przepadam za podróżowaniem, wygodniej mi lokalnie. Nawet jako matka mam wrażenie że nigdy nie byłam taka zafiksowana na dziecku, ktore kocham ponad wszystko ale nie lubię też typowo dzieciowych tematów społecznie, typu "mój Jasiek to" a "mój Stasiek tamto". Uwielbiam też sztukę, więc zaglądałam na lokalne eventy, na tyle na ile życie rodzinne i etat mi pozwalały, ale jakoś nikogo nie poznałam, wydaje mi się że nie umiem zagadać. Mam już czasem wrażenie że to ze mna coś nie halo - może trzeba to zaakceptować
![]()
Nawet jeżeli z kimś fajnie mi się gada tak zwyczajnie od niechcenia, to zwykle ludzie w wolnym czasie, zwłaszcza w długie, letnie wieczory, wybierają biesiadowanie przy grillu i obowiązkowo jakiś alkohol dla podkręcenia luzu. Mnie męczy sama myśl o siedzeniu do późna. Też nie znoszę podróżować. Mam kilka ulubionych destynacji, do których bardzo chętnie wracam, bo czuję się tam jak w domu, więc przykładowo co roku ,,piłuję'' Zillertal, a dokładnie Mayrhofen, bo mąż jeździ na nartach całymi dniami, a ja mam cudowne warunki do biegania. Nienawidzę ,,ciepłych krajów'' i miejsc, w których nie ma możliwości na aktywność. Zawsze w życiu miałam tak, że kolegowałam się, hm, przyjaźniłam z jedną kobietą. Owszem, zwykle przy okazji byłam w związku, ale taka jedna kobieta wystarczała mi, żeby nie żyć prywatnie tylko facetem, z którym i tak spędzałam mnóstwo czasu. Dla mnie też istotna jest jakość relacji, więc nie wyobrażam sobie posiadania 10 psiapsi, które traktuję powierzchownie- żadna do wartość. Cóż, pozostaje mi dzielenie się wszystkim tym, co lubię z mężem (co zresztą bardzo lubię), albo spędzanie czasu w pojedynkę. Nie narzekam, ale fajnie jest mieć jakieś minimalne relacje towarzyskie na swoich zasadach.
Magda0888 - szacunek za ciągłą aktywność oraz za Alpy
też nie lubię wakacji bez aktywności. I biesiadowanie do rana też już nie dla mnie, po prostu jakoś lubię światło słoneczne. Dzielenie przyjaźni z partnerem jest okay (chodzi mi nawet o te kobiece kwestie, bo ogólnie w związku oczywiście też trzeba być przyjaciółmi), jak i spędzanie czasu w pojedynkę. Trzymam kciuki za wszystkie poszukujące koleżanek, ale też wiem, że to wyzwanie 
Kto wie, może kiedyś staniemy sobie szczęśliwie na drodzeFashFash pisze: ↑sob lip 18, 2026 9:25 am Magda0888 - szacunek za ciągłą aktywność oraz za Alpyteż nie lubię wakacji bez aktywności. I biesiadowanie do rana też już nie dla mnie, po prostu jakoś lubię światło słoneczne. Dzielenie przyjaźni z partnerem jest okay (chodzi mi nawet o te kobiece kwestie, bo ogólnie w związku oczywiście też trzeba być przyjaciółmi), jak i spędzanie czasu w pojedynkę. Trzymam kciuki za wszystkie poszukujące koleżanek, ale też wiem, że to wyzwanie
![]()
-
pinkaosiemdziewiec
- BlondDoczep
- Posty: 129
- Rejestracja: ndz lis 09, 2025 11:53 am
Rzeczywiście jesteśmy bardzo podobneMagda0888 pisze: ↑sob lip 18, 2026 8:15 am To chyba byśmy się polubiłyJesteśmy w podobnym wieku, z Twojego opisu tak wynika. Też wewnętrznie zawsze byłam bardziej chłopczycą. Ok, dbam o siebie, ale absolutnie nie uważam, że jest to ciekawy temat do rozmów. Uprawiam sport, więc mam świetną figurę, ale nie uprawiam sportu dla wyglądu, ale po prostu to lubię. Nie nazywam tego treningami, nie chodzę na jogę, pilates, reformery i nie robię codziennie 10 tyś. kroków. Ja wychodzę biegać, pojeździć na rowerze i chociaż noszę garmina, to mam w nosie to, co pokazuje. Nie potrafię umówić się na kawę i tak po prostu siedzieć i plotkować, a jeszcze wcześniej wystroić się i wymalować. Większość kobiet w moim wieku żyje dla dzieci, a ja dzieci nie mam i w ogóle nie interesują mnie sprawy związane z kolejnymi etapami wychowania potomstwa. One żyją szkołą, egzaminami, maturami, osiemnastkami, komuniami, a ja nie wiem, o co chodzi i nie chcę wiedzieć, i na pewno 90% tych pań nie nadaje się na bycie moją znajomą. Natomiast bardzo chętnie wybrałabym się z jakąś koleżanką na wystawę i przy okazji pogadała o tym, co na niej widzimy. Lubię sztukę, malarstwo, fotografię, literaturę, film i ogólnie kulturę szeroko rozumianą. Ale też nie lubię wydarzeń masowych, rozpowszechnionych. Nie pójdę do multipleksu, bo to nie miejsce dla mnie i nie dlatego, że snobuję, po prostu dobrze się czuję w kameralnym kinie, gdzie na seansie jest garstka ludzi, a film totalnie nie trafia do mainstreamu, bo żal mi kasy na totalnie komercyjną produkcję, która i tak po miesiącu wyląduje na Netflixie, czy Prime'ie.
Nawet jeżeli z kimś fajnie mi się gada tak zwyczajnie od niechcenia, to zwykle ludzie w wolnym czasie, zwłaszcza w długie, letnie wieczory, wybierają biesiadowanie przy grillu i obowiązkowo jakiś alkohol dla podkręcenia luzu. Mnie męczy sama myśl o siedzeniu do późna. Też nie znoszę podróżować. Mam kilka ulubionych destynacji, do których bardzo chętnie wracam, bo czuję się tam jak w domu, więc przykładowo co roku ,,piłuję'' Zillertal, a dokładnie Mayrhofen, bo mąż jeździ na nartach całymi dniami, a ja mam cudowne warunki do biegania. Nienawidzę ,,ciepłych krajów'' i miejsc, w których nie ma możliwości na aktywność. Zawsze w życiu miałam tak, że kolegowałam się, hm, przyjaźniłam z jedną kobietą. Owszem, zwykle przy okazji byłam w związku, ale taka jedna kobieta wystarczała mi, żeby nie żyć prywatnie tylko facetem, z którym i tak spędzałam mnóstwo czasu. Dla mnie też istotna jest jakość relacji, więc nie wyobrażam sobie posiadania 10 psiapsi, które traktuję powierzchownie- żadna do wartość. Cóż, pozostaje mi dzielenie się wszystkim tym, co lubię z mężem (co zresztą bardzo lubię), albo spędzanie czasu w pojedynkę. Nie narzekam, ale fajnie jest mieć jakieś minimalne relacje towarzyskie na swoich zasadach.
Jak spotykam się z kilkoma kuplami z byłej pracy (siedzimy w branży tech), to tematy lecą na bieżąco, jakoś same sie pojawiają, a to właśnie ćwiczenia, jakieś suple, gaming, rowery, co ciekawego na stremingu. Z dziewczynami nie wyobrażam sobie takich rozmów, nawet nie wiedziałabym jak zagadać. Nie chcę też absolutnie uogólniać, mówię ze swojego doświadczenia, ale jak próbowałam podtrzymać rozmowę, to dziewczyny narzekały, np. przy tematach ćwiczeniowych na to że nie mają czasu, albo że mają różne choroby, albo kręgosłupa, albo się męczą szybko i im słabo, przy tematach o serialach to albo że nie mają czasu albo że się boją thrillerów czy horrorów, albo dramaty to już za ciężkie są no i już klops, bo ja z kolei takich typowych romansideł nie oglądam. Gaming to wg nich w ogóle dla chłopaków i jedyne w co grały to Simsy w gimnazjum, bo poza tym to tylko przemoc i rozpierdziel. I tak to wygląda...Może z relacji na relację już nawet zaczynam się uprzedzać albo zniechęcać.
Ha hapinkaosiemdziewiec pisze: ↑pn lip 20, 2026 3:51 pm Rzeczywiście jesteśmy bardzo podobneNo własnie ciekawe czy byśmy się zakumplowały. Ostatnio gdy na spacerze z mężem minęły nas 3 mamuśki - dwie z wózkami, jedna z takim 3-4 letnim chłopcem, wymieniające komentarze na temat butelek do picia albo karmienia, nie wiem dokładnie, to on dla żartu zapytał, czy nie pochodziłabym tak sobie z koleżankami, na co powiedziałam, że chyba to nie moje klimaty, to mnie zczalendżował i zapytał o to z kim sądze, że na pewno bym się dogadała. I przyznaję, że ciężko mi było coś na to odpowiedzieć. Ale podejrzewam, że jak już spotkasz się z kimś na jakiś konkret, to sytuacja sama nakręca rozmowę.
Jak spotykam się z kilkoma kuplami z byłej pracy (siedzimy w branży tech), to tematy lecą na bieżąco, jakoś same sie pojawiają, a to właśnie ćwiczenia, jakieś suple, gaming, rowery, co ciekawego na stremingu. Z dziewczynami nie wyobrażam sobie takich rozmów, nawet nie wiedziałabym jak zagadać. Nie chcę też absolutnie uogólniać, mówię ze swojego doświadczenia, ale jak próbowałam podtrzymać rozmowę, to dziewczyny narzekały, np. przy tematach ćwiczeniowych na to że nie mają czasu, albo że mają różne choroby, albo kręgosłupa, albo się męczą szybko i im słabo, przy tematach o serialach to albo że nie mają czasu albo że się boją thrillerów czy horrorów, albo dramaty to już za ciężkie są no i już klops, bo ja z kolei takich typowych romansideł nie oglądam. Gaming to wg nich w ogóle dla chłopaków i jedyne w co grały to Simsy w gimnazjum, bo poza tym to tylko przemoc i rozpierdziel. I tak to wygląda...Może z relacji na relację już nawet zaczynam się uprzedzać albo zniechęcać.
Ze sportem mam podobnie. Jeżeli go uprawiam, to zwykle sama, albo ewentualnie jakiś kumpel zrobi ze mną wybiegnie lub przejedzie 80 km na rowerze. Partnera w sporcie szczęśliwie miewam również w mężu. Dziewczyny? Oj! Byle się nie zmęczyć i ten brak czasu, bo przecież trzeba zrobić porządek w domu, zakupy, obiad. Szczerze? Na zakupy wyskakuję na przerwie w pracy i ogarniam je w 20 minut, bo nie wyobrażam sobie poświęcania wolnego dnia na tułaczkę po sklepach. Obiad? Jak nie mam ochoty, to go nie gotuję. Mąż też ma 2 ręce. Podobnie rzecz ma się z porządkami w domu. Mieszkamy w nim wspólnie, również mamy tak samo intensywne życie zawodowe, zarabiamy i nie wyobrażam sobie, żeby tylko na mojej głowie było agarnianie chaty. Piszę trochę o takich banałach, ale właśnie okazuje się, że to, co dla mnie jest oczywiste, czyli dosłownie partnerstwo w związku, to kompletnie nie działa u większości par. I jak masz znaleźć koleżankę, skoro większość kobiet jest dosłownie styrana życiem?
Z filmami, serialami mamy podobnie. Jeżeli w opisie nie będzie gatunek thriller psychologiczny, albo suspens, to podziękuję. Oczywiście inne gatunki również, natomiast komedia romantyczna, romans?...Proszę Cię, nie!!! Dwóch godzin w miesiącu również nie poświęcę na robienie paznokci, bo ta najbardziej zmarnowany dla mnie czas i myślę, że dla wielu kobiet, ale ponownie, ciągle słyszę ,,jak ja nie cierpię robić paznokci, ale trzeba jakoś wyglądać''. Nie, nie trzeba. Wystarczy mieć zadbane dłonie, krótką płytkę np. pociągniętą bezbarwną odżywką i dla mnie wygląda to ,,klasa'', a sztuczne, długie, doklejane? Mało kobiet potrafi zachować w tym umiar. Oj dużo by pisać. I naprawdę nie chodzi o to, że kogoś potępiam, albo czuję się lepsza, patrzę z góry. Nie, niech każdy żyje po swojemu. Może ja po prostu żyję bez zastanawiania się, co wypada, a czego nie, bo jeżeli nie robię nikomu krzywdy, to znaczy, że wszystko jest w porządku
-
pinkaosiemdziewiec
- BlondDoczep
- Posty: 129
- Rejestracja: ndz lis 09, 2025 11:53 am
Dokładnie, może ja tak samo, a jeszcze bardziej doceniam życie na moich zasadach po tym, jak wywaliłam z telefonu instagram, który trochę przepierał mi mózg. Zamiast poddawać się algorytmom, teraz trzymam się swojego planu, inspiracje czytelnicze biorę z dedykowanych stron, np. przeglądam Goodreads, jak potrzebuję konkretny przepis na jedzenie, ciasto, to szukam go na ulubionych blogach kulinarnych, a nie na IG, gdzie przy okazji dostaję dodatkowe super pomysły na rzeczy których i tak nie zrobię, albo zrobię i się nie najem i będę zła :DMagda0888 pisze: ↑czw lip 23, 2026 6:47 am Oj, uwierz, co najmniej raz w tygodniu mam sytuację taką, że biegnę, a w duchu przeklinam mamy, które wózkami barykadują całą ścieżkę spacerową, w ogóle nie zwracają uwagi na innych, nie zejdą na bok i nawet nie próbuję zwrócić im uwagi, bo lubię święty spokój. I żeby nie było, absolutnie szanuję matki i kobiety, które wychowują dzieci, i uważam, że jest w tym coś naprawdę wyjątkowego- tutaj pełen podziw. Natomiast spędy mamusiek totalnie oderwanych od świata, zafiksowanych na jednym temacie wśród dosłownie drących się niemowlaków...dosłownie uciekam.
Piszę trochę o takich banałach, ale właśnie okazuje się, że to, co dla mnie jest oczywiste, czyli dosłownie partnerstwo w związku, to kompletnie nie działa u większości par. I jak masz znaleźć koleżankę, skoro większość kobiet jest dosłownie styrana życiem?
Dwóch godzin w miesiącu również nie poświęcę na robienie paznokci, bo ta najbardziej zmarnowany dla mnie czas i myślę, że dla wielu kobiet, ale ponownie, ciągle słyszę ,,jak ja nie cierpię robić paznokci, ale trzeba jakoś wyglądać''. Nie, nie trzeba. Wystarczy mieć zadbane dłonie, krótką płytkę np. pociągniętą bezbarwną odżywką i dla mnie wygląda to ,,klasa'', a sztuczne, długie, doklejane? Mało kobiet potrafi zachować w tym umiar. Oj dużo by pisać. I naprawdę nie chodzi o to, że kogoś potępiam, albo czuję się lepsza, patrzę z góry. Nie, niech każdy żyje po swojemu. Może ja po prostu żyję bez zastanawiania się, co wypada, a czego nie, bo jeżeli nie robię nikomu krzywdy, to znaczy, że wszystko jest w porządku![]()
Co do samego gotowania albo ogarniania domu - no właśnie takie miałam znajomości. Że spotykałyśmy się i dziewczyny żaliły się na typów, że ona muszą tyle ogarniać, bo typ nie sprząta, nie ogarnia prania, nie gotuje, zakupy przyniesie z samochodu, ale one i tak muszą je zrobić i ogarnąć co kupić. U nas zadania są podzielone. Może ktoś uznać to za wyrachowane, może wręcz nudne, ale serio robimy dwie listy zakupów, każdy idzie do tego sklepu do którego woli chodzić i kupuje i przynosi część zakupów do domu. Jedzenie robimy czasem każdy sobie, bo często jemy inne rzeczy, a czasem dzielimy na porcje, ale na pewnie nie jest to jednym z moich zmartwień co zje mąż. Sprzątanie? Dzielimy się po połowie. Pranie - ja ładuje, on rozwiesza, ściągamy różnie. Ale to była kwestia dogadania, a teraz nie zdarzają nam się żadne sprzeczki, że ktoś czegoś nie zrobił i tym samym nie żalę się na chłopa, bo nie mam na co.
Szkoda że nie mam szczęścia trafić na kogoś z podobnym podejściem.