Ja też pracuję od lat z ludźmi, preseskami, prezesami, zetkami, millenialsami i to, o czym piszesz, to po prostu twoje doświadczenia, a nie żelazna reguła. Miałam w pracy bardzo stanowcze, twardo stąpające po ziemi szefowe, ale i kolegów, którzy potrafili walić pięściami w stół, bo im się excel zawiesił. Albo rzucających długopisami po open space, bo wysłali maila bez załącznika. Ale czy tworze teorie, że wszyscy faceci to agresywni furiaci? Nie.Oakoak pisze: ↑pt lip 03, 2026 2:05 pm Tak, mówię też o sobie, ale przede wszystkim o biznesowym środowisku kobiet, które chcą być traktowane jak faceci w pracy, a często nie potrafią reagować jak facet, czy mają problemy z decyzyjnością. Kobiety są po prostu mniej odporne emocjonalnie, roztrząsają pewne fakty, a w problematycznej sytuacji od razy włączają emocje. Nie mówię że faceci tych emocji nie wyłączają, ale pracuje z ludźmi od lat i największe jazdy jakie miałam to z Panią Dyrektor, Panią Prezes, a nie z Panami. Nie raz usłyszałam wyzwiska, czy jakaś wybuchowa reakcje na piedołę, żeby następnego dnia usłyszeć “ wiesz, w sumie pokłóciłam się z mężem i miałam wczoraj gorszy dzień”
Nie zrozumie nikt, kto na codzień nie pracuje z ludźmi
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- kiciakociaaa2137
- MoetGlass
- Posty: 259
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 794
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
To, że trafiałaś na pierdolniete kobiety na stanowiskach na których nie powinny być, to nie znaczy, że kobiety ogólnie tak funkcjonują w biznesie. W poważnym biznesie taka kobieta bardzo szybko pożegnałaby się ze stanowiskiem. Bardzo.Oakoak pisze: ↑pt lip 03, 2026 2:05 pm Tak, mówię też o sobie, ale przede wszystkim o biznesowym środowisku kobiet, które chcą być traktowane jak faceci w pracy, a często nie potrafią reagować jak facet, czy mają problemy z decyzyjnością. Kobiety są po prostu mniej odporne emocjonalnie, roztrząsają pewne fakty, a w problematycznej sytuacji od razy włączają emocje. Nie mówię że faceci tych emocji nie wyłączają, ale pracuje z ludźmi od lat i największe jazdy jakie miałam to z Panią Dyrektor, Panią Prezes, a nie z Panami. Nie raz usłyszałam wyzwiska, czy jakaś wybuchowa reakcje na piedołę, żeby następnego dnia usłyszeć “ wiesz, w sumie pokłóciłam się z mężem i miałam wczoraj gorszy dzień”
Nie zrozumie nikt, kto na codzień nie pracuje z ludźmi
Nikt nie traktowałby jej poważnie gdyby wywalała emocje z życia rodzinnego w pracy. Najbardziej decyzyjne w sposób optymalny w moim doświadczeniu były i są kobiety i podejmują te decyzje w sposób bardziej wyważony niż facet. Może dlatego nieco dłużej im to zajmie ale za to zrobią więcej rozeznania i popatrzą po różnymi kontami na problem. Największe mameje w kwestii decyzyjności z jakimi się spotkałam do tej pory to byli mężczyźni. W moim korpo dochodziło do sytuacji gdzie kobieta z mniejszymi kwalifikacjami przejmowała stery bo bardziej doświadczeni mężczyźni po prostu nie chcieli być liderami. I bardzo dobrze sobie te kobiety radzą.
- O Matyldo!
- Currently:home
- Posty: 1146
- Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am
Ja nie wiem w jakiej branży Ty pracujesz..Oakoak pisze: ↑pt lip 03, 2026 2:05 pm Tak, mówię też o sobie, ale przede wszystkim o biznesowym środowisku kobiet, które chcą być traktowane jak faceci w pracy, a często nie potrafią reagować jak facet, czy mają problemy z decyzyjnością. Kobiety są po prostu mniej odporne emocjonalnie, roztrząsają pewne fakty, a w problematycznej sytuacji od razy włączają emocje. Nie mówię że faceci tych emocji nie wyłączają, ale pracuje z ludźmi od lat i największe jazdy jakie miałam to z Panią Dyrektor, Panią Prezes, a nie z Panami. Nie raz usłyszałam wyzwiska, czy jakaś wybuchowa reakcje na piedołę, żeby następnego dnia usłyszeć “ wiesz, w sumie pokłóciłam się z mężem i miałam wczoraj gorszy dzień”
Nie zrozumie nikt, kto na codzień nie pracuje z ludźmi
Od lat współpracuję z osobami na wysokich stanowiskach, głównie z kobietami i nigdy nie spotkałam się z tym żeby którąkolwiek ponosiły przy mnie emocje. Są profesjonalne, kompetentne i opanowane co budzi respekt i podziw.
Jak już miałabym się doszukiwać to na mojej drodze zawodowej spotkałam więcej facetów zarządzających nieumiejętnie i emocjonalnie niż kobiet.
Myślisz się. W biznesie traktuje się poważnie kobiety, które są po prostu dobre w swojej pracy i dowożą wynik.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt lip 03, 2026 2:13 pm To, że trafiałaś na pierdolniete kobiety na stanowiskach na których nie powinny być, to nie znaczy, że kobiety ogólnie tak funkcjonują w biznesie. W poważnym biznesie taka kobieta bardzo szybko pożegnałaby się ze stanowiskiem. Bardzo.
Nikt nie traktowałby jej poważnie gdyby wywalała emocje z życia rodzinnego w pracy. Najbardziej decyzyjne w sposób optymalny w moim doświadczeniu były i są kobiety i podejmują te decyzje w sposób bardziej wyważony niż facet. Może dlatego nieco dłużej im to zajmie ale za to zrobią więcej rozeznania i popatrzą po różnymi kontami na problem. Największe mameje w kwestii decyzyjności z jakimi się spotkałam do tej pory to byli mężczyźni. W moim korpo dochodziło do sytuacji gdzie kobieta z mniejszymi kwalifikacjami przejmowała stery bo bardziej doświadczeni mężczyźni po prostu nie chcieli być liderami. I bardzo dobrze sobie te kobiety radzą.
Nikt nie patrzy na to czy szefowa danego departamentu jest lubiana czy nie, jeśli dowozi wynik i jej zachowanie nie ma znamion mobbingu.
Z mojego doświadczenia kobiety są bardziej wyważone, dlatego ich decyzyjność jest wręcz tragiczna. Facet na jej miejscu patrzy na sytuację zero jedynkowo, podczas gdy kobieta wkręca się w analizę problemu.
W jednym z działów była szefowa której ulubionym pytaniem było “DLACZEGO “. Mogłybyście uznać, że wow, ambitna, zaangażowana i jaka dociekliwa ! Dlaczego to, dlaczego tamto.
Problem polegał na tym, że tłumaczenia podwładnych nie były dla niej nigdy wystarczające lub sama ich nie ogarniała, bo nie była wdrożona w całość tematu.
I wiecie co ? Ona wcale nie musiała być wdrożona w jakiś temat. Dobry zarządzający po prostu mając dane wsadowe podejmuje decyzje na podstawie tych danych. Analitycznie.
Mało jest jednak analitycznie myślących kobiet.
A takich które zarządzają na chłodno jeszcze mniej.
-
kradzionetofu
- RoyalBaby
- Posty: 16
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 9:47 pm
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 794
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
To ja ci mogę powiedzieć tak samo, mylisz się. Do niczego to właściwie nie prowadzi, bo widocznie mamy zbyt różne doświadczenia żeby widzieć temat podobnie. Ciesze się, że nie spotkałam na swojej drodze takich ludzi i sytuacji o których piszesz. W moim doświadczeniu kobiety są tak samo często analityczne i decyzyjne jak mężczyźni i te korporacje w których pracowałam bardzo klada nacisk na umiejętności interpersonalne w warstwie liderów. Socjopaci wyzywający się na innych szybka odpadają, te firmy stawiały na ogólny dobrostan pracowników a nie na wyniki socjopatycznej jednostki. W końcu to szaraki ciągną ten wózek. Może to zależy od branży, by doprecyzować, moja branża jest do bólu analityczna, więc nie analitycznie osoby i tak w niej nie pracują.Oakoak pisze: ↑pt lip 03, 2026 2:28 pm Myślisz się. W biznesie traktuje się poważnie kobiety, które są po prostu dobre w swojej pracy i dowożą wynik.
Nikt nie patrzy na to czy szefowa danego departamentu jest lubiana czy nie, jeśli dowozi wynik i jej zachowanie nie ma znamion mobbingu.
Z mojego doświadczenia kobiety są bardziej wyważone, dlatego ich decyzyjność jest wręcz tragiczna. Facet na jej miejscu patrzy na sytuację zero jedynkowo, podczas gdy kobieta wkręca się w analizę problemu.
W jednym z działów była szefowa której ulubionym pytaniem było “DLACZEGO “. Mogłybyście uznać, że wow, ambitna, zaangażowana i jaka dociekliwa ! Dlaczego to, dlaczego tamto.
Problem polegał na tym, że tłumaczenia podwładnych nie były dla niej nigdy wystarczające lub sama ich nie ogarniała, bo nie była wdrożona w całość tematu.
I wiecie co ? Ona wcale nie musiała być wdrożona w jakiś temat. Dobry zarządzający po prostu mając dane wsadowe podejmuje decyzje na podstawie tych danych. Analitycznie.
Mało jest jednak analitycznie myślących kobiet.
A takich które zarządzają na chłodno jeszcze mniej.
-
kradzionetofu
- RoyalBaby
- Posty: 16
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 9:47 pm
-
skakankanka43
Że faceci głosujący na prawicę i konfe są dla kobiet odstręczający, że W OGÓLE kobiety w przeważającej większości potrafią odrzucić mężczyznę ze względu na poglądy (chyba w jakiejś bańce), a nie że nie ma to dla nich większego znaczenia dopóki mają coś z relacji a nawet chętnie przyłącza się do ujadania na słabszych jeśli pozwoli im to zabłysnąć i podwyższyć swoją pozycję w oczach faceta. To widać np. w przypadku antyukraińskich nastrojów. Zresztą wystarczy obejrzeć komentarze kościelnych Grażynek pod zdjęciami jakichkolwiek osób wymykających się normom aby wyrobić sobie zdanie. Większość nawet najbardziej obrzydliwych konfiarzy kogoś tam ma i ta kobieta albo sama nie ma fajnych poglądów (kolejny mit: większość kobietek to takie empatyczne lewaczki) albo po prostu cieszy się że ma faceta i nic co wychodzi z jego ust nie stanie im na przeszkodzie
Mam na myśli takie naprawdę reprezentacyjne kobiety czyli zwyczajne Anetki z mniejszych miejscowości bo to one są większością. Żyje już wiele lat i jestem zaskoczona za jakimi cwaniakami i obrzydliwymi kreaturami potrafią stać często równie cyniczne baby.
To reprezentacyjne czy zwyczajne?skakankanka43 pisze: ↑sob lip 04, 2026 4:29 pmMam na myśli takie naprawdę reprezentacyjne kobiety czyli zwyczajne Anetki z mniejszych miejscowości bo to one są większością.
Weszłam przy okazji mundialu na Przegląd Sportowy i tam na głównej stronie artykuł o wizycie w rosyjskim sklepie w Miami. Mam wrażenie, że niektórzy polscy dziennikarze kompletnie świata nie znają. To chyba logiczne, że normalni Rosjanie nie wybrali sobie Putlera na prezydenta i że to nie oni wysłali wojsko na Ukrainę. Tak samo to, że Ukraińcy generalnie normalnie gadają z Rosjanami, nawet pracują z nimi, bo wiedzą, że oni sami są tylko zwykłymi biednymi obywatelami - może nie są to takie relacje jak dawniej oczywiście, ale z mojego doświadczenia przynajmniej, ci, co mieszkają np w Niemczech raczej normalnie ze sobą rozmawiają. Dla naszych dziennikarzy samo słowo,,Rosja" powoduje atak wysypki, a Ruscy to od razu trolle Putina siejący propagandę.
Btw ,,propaganda" to bardzo wygodne słowo. Autor użył go w kontekście gazetki w owym sklepie, która krytykowała m.in. bandyctwo po zabójstwie G.Floyda. To akurat dosyć zabawne, że dalej gloryfikuje się ćpuna, agresora i recydywistę i rozboje po jego śmierci, a po zabójstwie Henry'ego Nowaka potraktowanego nieporównywalnie gorzej i bardziej niesprawiedliwie (również przez policję!) nie było nawet 1% takiego rozgłosu i odzewu z niektórych środowisk, jak wtedy. Dodam, że marsze ku jego pamięci były raczej spokojne, a po tamtym były same rozróby i kradzieże, wymierzone także w czarnoskórych właścicieli sklepików
Nawet przy mundialu nie mogą się powstrzymać.
Btw ,,propaganda" to bardzo wygodne słowo. Autor użył go w kontekście gazetki w owym sklepie, która krytykowała m.in. bandyctwo po zabójstwie G.Floyda. To akurat dosyć zabawne, że dalej gloryfikuje się ćpuna, agresora i recydywistę i rozboje po jego śmierci, a po zabójstwie Henry'ego Nowaka potraktowanego nieporównywalnie gorzej i bardziej niesprawiedliwie (również przez policję!) nie było nawet 1% takiego rozgłosu i odzewu z niektórych środowisk, jak wtedy. Dodam, że marsze ku jego pamięci były raczej spokojne, a po tamtym były same rozróby i kradzieże, wymierzone także w czarnoskórych właścicieli sklepików
Nawet przy mundialu nie mogą się powstrzymać.
- SmokAnalog
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2270
- Rejestracja: czw lut 29, 2024 2:45 pm
Biedni i dobrzy Rosjanie, tylko car ich uciska, nowe, nie znałem.
Żyjesz w zboczonym świecie iluzji ego.
-
skakankanka43
Nauczyciele to jedna z najbardziej uprzywilejowanych grup w Polsce i to daje im okazję aby zgrywać wieczne ofiary. Cała energia w dogadzanie im powinna naprawdę iść w rozwiązania umacniające pozycję dzieci które tak demonizują a nie ich. Nie ma na nich siły, dzieciak musi mieć oczy dookoła głowy poza szkołą żeby czegoś nie odwalić i nie mieć przejebane za psucie „imienia szkoły” a nauczyciel może wszystko, kuratorium umyje rączki i powie że zajmuje się tylko tym co w szkole, poza nią to prywatne życie nauczyciela i hulaj dusza piekła nie ma.
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 443
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Tak bardzo tak.skakankanka43 pisze: ↑ndz lip 05, 2026 9:36 pm Nauczyciele to jedna z najbardziej uprzywilejowanych grup w Polsce i to daje im okazję aby zgrywać wieczne ofiary. Cała energia w dogadzanie im powinna naprawdę iść w rozwiązania umacniające pozycję dzieci które tak demonizują a nie ich. Nie ma na nich siły, dzieciak musi mieć oczy dookoła głowy poza szkołą żeby czegoś nie odwalić i nie mieć przejebane za psucie „imienia szkoły” a nauczyciel może wszystko, kuratorium umyje rączki i powie że zajmuje się tylko tym co w szkole, poza nią to prywatne życie nauczyciela i hulaj dusza piekła nie ma.
I wieczne jęki jacy to oni sa umęczeni, musza sprawdzac kartkówki gdzie jest im płacone za 8h pracy a nigdy tyle nie pracują plus nikt nie ma tyle wolnego co oni
-
staratwoja
- Bagietka z szarlott
- Posty: 168
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Nie zazdroszczę użerania się ze współczesnymi rodzicami i odnoszę wrażenie że w przypadku tej relacji jest dokładnie odwrotnie - nauczyciel nie może nic, bo wchodzi jakaś patologiczna zasada że "klient nasz pan", jakby placówka publiczna była biznesem z usługą dogadzania małemu geniuszowiskakankanka43 pisze: ↑ndz lip 05, 2026 9:36 pm Nauczyciele to jedna z najbardziej uprzywilejowanych grup w Polsce i to daje im okazję aby zgrywać wieczne ofiary. Cała energia w dogadzanie im powinna naprawdę iść w rozwiązania umacniające pozycję dzieci które tak demonizują a nie ich. Nie ma na nich siły, dzieciak musi mieć oczy dookoła głowy poza szkołą żeby czegoś nie odwalić i nie mieć przejebane za psucie „imienia szkoły” a nauczyciel może wszystko, kuratorium umyje rączki i powie że zajmuje się tylko tym co w szkole, poza nią to prywatne życie nauczyciela i hulaj dusza piekła nie ma.
W temacie szkolnictwa - edukacja włączająca to największa patologia, jaką wydarzyła się w polskiej edukacji. Tracą na tym dzieci zdolne, których poziom jest równany do dołu. Miejsce dzieci poza normą intelektualną jest w szkołach specjalnych. Nie wyobrażam sobie, jak zdolne dzieci mogą osiągać dobre wyniki w nauce w publicznych szkołach, podczas gdy kilkoro kolegów z klasy regularnie dezorganizuje lekcje, przeszkadza bądź stwarza zagrożenie dla siebie i innych. A to, że rodzice ewidentnie upośledzonego umysłowo dziecka mogą odmawiać jego diagnozy, a nauczyciele muszą męczyć się w szkole z dzieckiem, które nie mówi wyraźnie, nigdy nie nauczy się płynnie cxytac i pisać, a rodzice posyłają takie dziecko do normalnej szkoły jakby z przeświadczeniem, że upośledzenie mu minie, to czysta komedia.
-
PrincessKitty
- Koczkodan
- Posty: 105
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
Z perspektywy osoby, która ma/miała dużo nauczycieli w swojej rodzinie i otoczeniu:skakankanka43 pisze: ↑ndz lip 05, 2026 9:36 pm Nauczyciele to jedna z najbardziej uprzywilejowanych grup w Polsce i to daje im okazję aby zgrywać wieczne ofiary. Cała energia w dogadzanie im powinna naprawdę iść w rozwiązania umacniające pozycję dzieci które tak demonizują a nie ich. Nie ma na nich siły, dzieciak musi mieć oczy dookoła głowy poza szkołą żeby czegoś nie odwalić i nie mieć przejebane za psucie „imienia szkoły” a nauczyciel może wszystko, kuratorium umyje rączki i powie że zajmuje się tylko tym co w szkole, poza nią to prywatne życie nauczyciela i hulaj dusza piekła nie ma.
-wielu nauczycieli pracuje bardzo dużo w domu, sprawdzając kartkówki itd. Zapewniam się, że woleliby mieć swoje gabinety i sprawdzać je tam w godzinach pracy, jak na etacie, ale o tym polska szkoła może pomarzyć.
-wynagrodzenie prscy nauczyciela to wciąż jest naplucie im w twarz.
Plujcie jeszcze bardziej na nauczycieli, na pewno przyniesie to pożądane efekty. Już teraz młodzi i kumaci nie chcą iść uczyć, bo nikt nie chce się użerać w szkole za psie pieniądze, a w dodatku jeszcze później dostaną łatkę "uprzywilejowanych". Podziwiam młodych ludzi, którzy idą z pasji "pod tablicę", jednak widzę, że bardzo szybko się wypalają i po kilku latach uciekają z systemu edukacji.
Moja mama jest nauczycielką od ponad 30 lat. Jest to naprawdę ciężka praca. Prowadzenie lekcji można porównać do 6-7h spotkań/calli w korporacji, do tego sprawdzanie kartkówek, sprawdzianów, wypracowań. Korespondencja z rodzicami przez dziennik elektroniczny, wywiadówki i rady pedagogicznej poza godzinami pracy. Przemoc psychiczna i agresja ze strony rodziców a nawet ze strony uczniów. I jeszcze wolne dni w czasie, kiedy większość ma wolne, czyli w sezonie. Są nauczyciele, którzy chcieliby wyjechać np poza sezonem, a nie mogą. Wymagany poziom zaangażowania vs otrzymywana pensja sprawia, że jest to niewdzięczna praca i dużo młodych ludzi nie chce pracować w szkołach.PrincessKitty pisze: ↑pn lip 06, 2026 9:22 am Z perspektywy osoby, która ma/miała dużo nauczycieli w swojej rodzinie i otoczeniu:
-wielu nauczycieli pracuje bardzo dużo w domu, sprawdzając kartkówki itd. Zapewniam się, że woleliby mieć swoje gabinety i sprawdzać je tam w godzinach pracy, jak na etacie, ale o tym polska szkoła może pomarzyć.
-wynagrodzenie prscy nauczyciela to wciąż jest naplucie im w twarz.
Plujcie jeszcze bardziej na nauczycieli, na pewno przyniesie to pożądane efekty. Już teraz młodzi i kumaci nie chcą iść uczyć, bo nikt nie chce się użerać w szkole za psie pieniądze, a w dodatku jeszcze później dostaną łatkę "uprzywilejowanych". Podziwiam młodych ludzi, którzy idą z pasji "pod tablicę", jednak widzę, że bardzo szybko się wypalają i po kilku latach uciekają z systemu edukacji.
Większość „dzieci zdolnych” to przeciętne dzieci którym rodzice poświęcali masę czasu. I good for them, nic w tym złego. Tylko budowanie dziecku takiego obrazu mu często najzwyczajniej w świecie szkodzi. Na wielu poziomach. I jest skrajnie wypalające.
To, że ktoś głosował na Konfę, może znaczyć wszystko i nic. W większości przypadków to będzie jakiś zwykły chłop, który coś usłyszał o podatkach albo imigrantach. Tak samo jak kobieta głosująca na Lewicę to w większości przypadków nie będzie walcząca feministka z irokezem. Bardziej istotny od samego poglądu jest sposób egzekwowania go i to dotyczy nie tylko prawicowości. Jakby spytać kobietę, czy chciałaby mieć lewicowego faceta, to pewnie dla większości tak, super. Ale jakby się okazało, że ta lewicowość oznacza, że on jest za całkowitym zatarciem społecznych ról płciowych i jemu np. nie wadzi, żebyś go utrzymywała, to może już niekoniecznie.skakankanka43 pisze: ↑sob lip 04, 2026 4:29 pm Że faceci głosujący na prawicę i konfe są dla kobiet odstręczający, że W OGÓLE kobiety w przeważającej większości potrafią odrzucić mężczyznę ze względu na poglądy (chyba w jakiejś bańce), a nie że nie ma to dla nich większego znaczenia dopóki mają coś z relacji a nawet chętnie przyłącza się do ujadania na słabszych jeśli pozwoli im to zabłysnąć i podwyższyć swoją pozycję w oczach faceta.
a moim zdaniem polskie kobiety nie chcą faceta lewicowca a libka. żeby był za aborcja, prawami mniejszości ale reszta co się z realną lewicowością wiąże to już tak sobie.lalisa pisze: ↑pn lip 06, 2026 10:37 am To, że ktoś głosował na Konfę, może znaczyć wszystko i nic. W większości przypadków to będzie jakiś zwykły chłop, który coś usłyszał o podatkach albo imigrantach. Tak samo jak kobieta głosująca na Lewicę to w większości przypadków nie będzie walcząca feministka z irokezem. Bardziej istotny od samego poglądu jest sposób egzekwowania go i to dotyczy nie tylko prawicowości. Jakby spytać kobietę, czy chciałaby mieć lewicowego faceta, to pewnie dla większości tak, super. Ale jakby się okazało, że ta lewicowość oznacza, że on jest za całkowitym zatarciem społecznych ról płciowych i jemu np. nie wadzi, żebyś go utrzymywała, to może już niekoniecznie.
Tak. Albo chcą konserwatywnego, ale umiarkowanie. Bo większość ludzi ma wypośrodkowane poglądy i nie chce mieć w domu rewolucji tylko spokój.
Jeszcze w kontekście wymuszania ocen przez rodziców: moja koleżanka jest nauczycielką angielskiego. W zeszłym roku uczyła dziecko, którego matka wymuszała oceny, dziecko chodziło po 3-4 razy poprawiać jeden sprawdzian (jeśli nauczyciel protestował, że to przesada, a dziecko chciało poprawiać też tróje, by mieć same piątki - kolejne wersje testu były układane tylko dla niego, by nie dopuścić do tego, że zalicza, by nauczył się odpowiedzi na pamięć - jeśli nauczyciel odmawiał poprawy trójki po raz trzeci - matka straszyła kuratorium), dziecko ostatecznie skończyło podstawówkę ze średnią ponad 5.0. Na koniec roku matka przychodziła prawie płakać nauczycielom, że jej bombelek musi mieć same piątki i szóstki, bo nie dostanie się na studia itd.
Z egzaminów ósmoklasisty nie miał żadnego wyniku POWYŻEJ 50%. A na świadectwie same piątki, bo nauczyciele i dyrektor zastraszeni. I w tym roku była dokładnie taka sama sytuacja z innym uczniem, który dodatkowo ma jeszcze dysleksję i zdania złożonego po polsku i angielsku nie potrafi poprawnie zapisać.
Stąd też uważam, że oceny powinny być wystawiane w oparciu o wyniki egzaminów na koniec roku, które mogłyby odbywać się z danego przedmiotu na koniec roku, żadnego cyrku z poprawianiem po dziesięć razy tej samej kartkówki, bo bombelek ma mieć średnią 5.0. A później okazuje się przy większych partiach materiału, że uczeń według świadectwa wzorowy, na egzaminie wypada poniżej przeciętnej.
Zastanawiam się tylko, jaką wersję wydarzeń sprzedają sobie ci rodzice. Kiedy widzą, że wymuszona średnia 5.0 nie koresponduje w żaden sposób z wiedzą na egzaminach.
Ta rozszczeniowość rodziców jest masakryczna. Traktują szkołę jak punkt usługowy, który na siłę wtłoczy wiedzę dziecku kompletnie nie zainteresowanemu nauką. A niektórym to nawet nie chodzi o wiedzę, lecz o oceny na świadectwie i wstawienie świadectwa z paskiem na fejsa, by się pochwalić. Żałosne to jest.
Ja w czasie swojej edukacji brałam udział w konkursach, miałam średnią powyżej 5.5, bo wygrywałam konkursy, olimpiady, miałam osiągnięcia i stypendia. Mam tylko 28 lat, a okazuje się, że odkąd skończyłam szkołę, obudziła się w narodzie taka roszczeniowość względem efektów w nauce bez jakiejkolwiek ciężkiej pracy ze strony dzieci, że obecnie średnią 5.5 potraf mieć dziecko z głęboką dysleksją, nieposiadające żadnych osiągnięć naukowych, a dostaje piątki i szóstki tylko dlatego, że jego starzy zastraszają nauczycieli i dyrekcję kuratorium.
-
Penelopeia
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: pt lip 03, 2026 12:18 pm
Wyróżniłabym tutaj jeszcze trzy grupy nauczycieli, których praca jest kompletnie niezrozumiana, marginalizowana, niedoceniana: nauczyciele przedszkoli, nauczyciele na świetlicy i nauczyciele bibliotekarze.PrincessKitty pisze: ↑pn lip 06, 2026 9:22 am Z perspektywy osoby, która ma/miała dużo nauczycieli w swojej rodzinie i otoczeniu:
-wielu nauczycieli pracuje bardzo dużo w domu, sprawdzając kartkówki itd. Zapewniam się, że woleliby mieć swoje gabinety i sprawdzać je tam w godzinach pracy, jak na etacie, ale o tym polska szkoła może pomarzyć.
-wynagrodzenie prscy nauczyciela to wciąż jest naplucie im w twarz.
Plujcie jeszcze bardziej na nauczycieli, na pewno przyniesie to pożądane efekty. Już teraz młodzi i kumaci nie chcą iść uczyć, bo nikt nie chce się użerać w szkole za psie pieniądze, a w dodatku jeszcze później dostaną łatkę "uprzywilejowanych". Podziwiam młodych ludzi, którzy idą z pasji "pod tablicę", jednak widzę, że bardzo szybko się wypalają i po kilku latach uciekają z systemu edukacji.
Praca w edukacji jest wykańczająca. Jak dla mnie to te dwa miesiące urlopu im się zwyczajnie należą (chociaż po prawdzie to nie jest pełne 60 dni), żeby mogli odpocząć. Tak jak ktoś napisał gdzieś wyżej, jedna lekcja wypompowuje strasznie, jak mega angażujące calle w korpo. Naprawdę współczuję nauczycielom takich warunków pracy i podziwiam, że wciąż znajdują się tacy, który chcą uczyć i robią to dobrze. Użeranie się z coraz bardziej roszczeniowymi rodzicami i trudnymi uczniami nie pomaga.