Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Penelopeia
Gacie z oceanu
Posty: 42
Rejestracja: pt lip 03, 2026 12:18 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Penelopeia »

PrincessKitty pisze: pn lip 06, 2026 9:22 am Z perspektywy osoby, która ma/miała dużo nauczycieli w swojej rodzinie i otoczeniu:
-wielu nauczycieli pracuje bardzo dużo w domu, sprawdzając kartkówki itd. Zapewniam się, że woleliby mieć swoje gabinety i sprawdzać je tam w godzinach pracy, jak na etacie, ale o tym polska szkoła może pomarzyć.
-wynagrodzenie prscy nauczyciela to wciąż jest naplucie im w twarz.

Plujcie jeszcze bardziej na nauczycieli, na pewno przyniesie to pożądane efekty. Już teraz młodzi i kumaci nie chcą iść uczyć, bo nikt nie chce się użerać w szkole za psie pieniądze, a w dodatku jeszcze później dostaną łatkę "uprzywilejowanych". Podziwiam młodych ludzi, którzy idą z pasji "pod tablicę", jednak widzę, że bardzo szybko się wypalają i po kilku latach uciekają z systemu edukacji.
Wyróżniłabym tutaj jeszcze trzy grupy nauczycieli, których praca jest kompletnie niezrozumiana, marginalizowana, niedoceniana: nauczyciele przedszkoli, nauczyciele na świetlicy i nauczyciele bibliotekarze.
Praca w edukacji jest wykańczająca. Jak dla mnie to te dwa miesiące urlopu im się zwyczajnie należą (chociaż po prawdzie to nie jest pełne 60 dni), żeby mogli odpocząć. Tak jak ktoś napisał gdzieś wyżej, jedna lekcja wypompowuje strasznie, jak mega angażujące calle w korpo. Naprawdę współczuję nauczycielom takich warunków pracy i podziwiam, że wciąż znajdują się tacy, który chcą uczyć i robią to dobrze. Użeranie się z coraz bardziej roszczeniowymi rodzicami i trudnymi uczniami nie pomaga.
mariaow
Currently:home
Posty: 1132
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Penelopeia pisze: pn lip 06, 2026 12:23 pm Wyróżniłabym tutaj jeszcze trzy grupy nauczycieli, których praca jest kompletnie niezrozumiana, marginalizowana, niedoceniana: nauczyciele przedszkoli, nauczyciele na świetlicy i nauczyciele bibliotekarze.
Praca w edukacji jest wykańczająca. Jak dla mnie to te dwa miesiące urlopu im się zwyczajnie należą (chociaż po prawdzie to nie jest pełne 60 dni), żeby mogli odpocząć. Tak jak ktoś napisał gdzieś wyżej, jedna lekcja wypompowuje strasznie, jak mega angażujące calle w korpo. Naprawdę współczuję nauczycielom takich warunków pracy i podziwiam, że wciąż znajdują się tacy, który chcą uczyć i robią to dobrze. Użeranie się z coraz bardziej roszczeniowymi rodzicami i trudnymi uczniami nie pomaga.
Zgadzam się, ale bibliotekarze a np. nauczyciele przedszkola to zasadnicza różnica. Jednak w takiej bibliotece rzadko masz chyba x dzieci naraz pod opieką, no nie? Wydaje mi się to najłatwiejszą pracą ze wszystkich omawianych.

W ogóle mam wrażenie że ludzie którzy cisną po nauczycielach nie rozumieją jaka to odpowiedzialność mieć te dzieci pod opieką. To jest duża grupa, jak coś się odwali, nauczyciel pierwszy ma przerąbane. Mamy być wyrozumiali dla matki której jedno dziecko odwala coś w sklepie czy autobusie, bo „dziecko to dziecko”, ale na nauczycielach wiesza się psy, gdzie mają pod opieką takich dzieciaków 30.
chleb_ze_smalcem
KlasaBiznes
Posty: 599
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Oesu nauczyciel - najgorszy zawód świata w obecnych czasach. Znam kogoś kto niedawno podjął decyzję żeby uczyć i obecnie przbranzawia się w trybie asap. Nie dziwię się. Nie zgadza się tylko to, że jest 60 dniu urlopu. Jak nie jesteś starym wygą a młodym rekrutem, to dostajesz wypowiedzenie na okres wakacji. Rzeczywiście, za*ebisty deal. Użerać się przez 10 miesięcy z pierdolnietymi rodzicami a później martwić się o chleb przez wakacje i czy zostanie się przyjętym we wrześniu.

Z tego co pamiętam „u mnie zagranicom” nauczyciele pracowali przy zajęciach i obozach letnich i to było płatne extra - reszta też nie siedziała na laurach, bo wg nauczycieli oni w lecie przygotowywali materiał na kolejny rok szkolny. Ogólnie mam wrażenie, że tutaj nauczyciele są bardziej chronieni niż w PL. Jakby jakaś nawiedzona madka zaczęła straszyć kuratorium żeby dziecko poprawiało trzeci raz sprawdzian, to by sama kuratora dostała za bycie niezrównoważona pinda. Ogólnie nie było czegoś takiego jak poprawianie na żądanie a odpowiednika trójki to już w ogóle.
Awatar użytkownika
iksde12345
LouiBag
Posty: 345
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm

Post autor: iksde12345 »

Wgl skąd się wzięła taka roszczeniowość rodziców? Z opowieści naszych babć (albo czasami i naszych rodziców) nauczyciel to był kiedyś niepodważalny autorytet. Jakieś nieprzepracowany traumy z poprzedniego pokolenia gdzie nauczyciel mógł nawet przyłożyć kijem?
chleb_ze_smalcem
KlasaBiznes
Posty: 599
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Ja ich serio podziwiam. Bardziej chyba niz lekarzy, bo lekarz ma dużo odpowiedzialności, ale, przynajmniej tutaj, może kosić gruby hajs są swoją robotę. Nawet jak jest tylko od wypisywania skierowań.
A taki nauczyciel ma na głowie 30 dzieciaków, to jest taka skala odpowiedzialności jakiej mój umysł nie jest w stanie nawet ogarnąć. Niech trafi ci się kilka osób co będzie robiło problemy, niech sobie któreś coś zrobi - jesteś w dupie. Za psie pieniądze. Żaden call w mojej karierze nie stresował mnie w 3% tak bardzo jak stresuje mnie wyobrażenie sobie spędzenia godziny lekcyjnej z klasą dzieci. (Ze studentami to jakoś bym przesiedziała). Chyba tylko bycie niania stresowałoby mnie bardziej.
Moja jedyna

Post autor: Moja jedyna »

Strasznie nie podoba mi się kiedy ktoś, chcąc uzasadnić jakiś skrajny wybór podaje jako argument w dyskusji drugą skrajność, co dla mnie nie jest argumentem, a wręcz formą manipulacji.
Clarion
RoseGold
Posty: 864
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Moim zdaniem ta roszczeniowość rodziców jest powiązana z tym, na jakie sieroty życiowe wychowywane są obecnie dzieci. Moja mama była nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej, teraz pracuje w świetlicy, by dociągnąć do emerytury, bo nie wytrzymała psychicznie bycia wychowawczynią i tego, jak traktowali ją rodzice. Potrafili dzwonić po 22, by poinformować, że jutro Brajanka nie będzie w szkole, bo ma rozwolnienie. Albo dzwonić do niej rano, że dziecko nie chce wysiąść z samochodu pod szkołą, więc ona ma przyjść i przekonać go do przyjścia do klasy. Jak przestała podawać prywatny numer i prosiła o kontakt wyłącznie przez sekretariat to było wielkie larum, że jest niedostępna XD A jest jeszcze dziennik elektroniczny.
I teraz moja mama obserwuje, jak np. w świetlicy na koniec tygodnia są po prostu stosy zostawionych przez dzieci rzeczy - piórniki, śniadaniówki, bluzy, woreczki na wf. I w obecnych czasach mało kto ich szuka. Np. ja jak zgubiłam woreczek na wf to następnego dnia przechodziłam wszystkie klasy, w których miałam lekcje i szłam do pani szatniarki, by znaleźć zgubioną dzień wcześniej rzecz. Obecnie rodzice mają na to wyjebane bardzo często - kupują po prostu nowe. Dzieci nie są uczone żadnej odpowiedzialności za swoje rzeczy, a również za swoje czyny. Jak za moich szkolnych czasów ktoś się nie nauczył na sprawdzian - to była jego wina. Nauczysz się i poprawisz. Obecnie - to wina nauczyciela. Lekcje na pewno były za mało urozmaicone, sprawdzian za trudny, a w ogóle wymaganie czegokolwiek od Brajanka to znęcanie się. Bo Brajanek ma przez 8h po powrocie do domu scrollować tik toka i grać, a nie powtarzać tabliczkę mnożenia.
Awatar użytkownika
kiciakociaaa2137
SkrzydełkaZhooters
Posty: 211
Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm

Post autor: kiciakociaaa2137 »

Dozyliśmy bardzo ciekawych czasów, że chetniej bronimy pracowników gastro i obsługi klienta (kto pracuje w gastro, ten w cyrku sie nie śmieje, każdy powinien przynajmniej dzień popracować na kasie), a jednocześnie plujemy na ludzi, którzy odpowiedzialni są za kształtowanie młodych pokoleń - nie podoba sie, to zmień prace. Ciekawe, kto bedzie uczył wasze wnuki za X lat, jak wszyscy nauczyciele skończą w korpo.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Awatar użytkownika
Werciaaaa
LouiBag
Posty: 322
Rejestracja: czw lut 06, 2025 12:46 pm

Post autor: Werciaaaa »

Clarion pisze: pn lip 06, 2026 1:57 pm Moim zdaniem ta roszczeniowość rodziców jest powiązana z tym, na jakie sieroty życiowe wychowywane są obecnie dzieci. Moja mama była nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej, teraz pracuje w świetlicy, by dociągnąć do emerytury, bo nie wytrzymała psychicznie bycia wychowawczynią i tego, jak traktowali ją rodzice. Potrafili dzwonić po 22, by poinformować, że jutro Brajanka nie będzie w szkole, bo ma rozwolnienie. Albo dzwonić do niej rano, że dziecko nie chce wysiąść z samochodu pod szkołą, więc ona ma przyjść i przekonać go do przyjścia do klasy. Jak przestała podawać prywatny numer i prosiła o kontakt wyłącznie przez sekretariat to było wielkie larum, że jest niedostępna XD A jest jeszcze dziennik elektroniczny.
I teraz moja mama obserwuje, jak np. w świetlicy na koniec tygodnia są po prostu stosy zostawionych przez dzieci rzeczy - piórniki, śniadaniówki, bluzy, woreczki na wf. I w obecnych czasach mało kto ich szuka. Np. ja jak zgubiłam woreczek na wf to następnego dnia przechodziłam wszystkie klasy, w których miałam lekcje i szłam do pani szatniarki, by znaleźć zgubioną dzień wcześniej rzecz. Obecnie rodzice mają na to wyjebane bardzo często - kupują po prostu nowe. Dzieci nie są uczone żadnej odpowiedzialności za swoje rzeczy, a również za swoje czyny. Jak za moich szkolnych czasów ktoś się nie nauczył na sprawdzian - to była jego wina. Nauczysz się i poprawisz. Obecnie - to wina nauczyciela. Lekcje na pewno były za mało urozmaicone, sprawdzian za trudny, a w ogóle wymaganie czegokolwiek od Brajanka to znęcanie się. Bo Brajanek ma przez 8h po powrocie do domu scrollować tik toka i grać, a nie powtarzać tabliczkę mnożenia.
Znacznie gorzej się zrobiło jak pojawił się dziennik elektroniczny. Teraz rodzice nie mają skrupułów w kontakcie z nauczycielem. Wcześniej trzeba było się pofatygować fizycznie do szkoły na konsultacje czy wywiadówkę. Po tym jak pojawił się chat gpt i AI komunikacja weszła na inny poziom - teraz nauczyciele dostają maile przez dziennik pisane przez sztuczną inteligencję.
PrincessKitty
PsychoFanka
Posty: 95
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

Właśnie w temacie pojawił mi się post Gibały (dla niewtajemniczonych- polityk krakowski, trochę kontrowersyjny) w temacie edukacji:

Władze miasta szukają oszczędności w kieszeniach szkół. Dyrektorzy dostali jasny komunikat - mają znaleźć środki, bo miastu brakuje pieniędzy.

Dotarło do mnie pismo, które Wydział Edukacji wysłał do dyrektorów krakowskich szkół i placówek oświatowych, a jego treść mówi sama za siebie. Dyrektorzy mają przenieść 5% środków z wydatków statutowych, czyli tych na bieżące funkcjonowanie szkół, na wynagrodzenia pracowników.

Powód? W budżecie na 2026 rok brakuje pieniędzy na pensje.
Co więcej, pod koniec 2026 roku Wydział nie będzie już akceptował żadnych wniosków o zwiększenie wydatków statutowych. Jeśli więc szkole zabraknie pieniędzy na media, wywóz śmieci czy podstawowe funkcjonowanie, będzie to oznaczać, że dyrektor po prostu nie zaplanował oszczędności.

Czy w ten sposób powinno wyglądać zarządzanie edukacją w naszym mieście?

Dyrektorzy szkół od lat radzą sobie z coraz mniejszymi budżetami, rosnącymi kosztami mediów i brakami kadrowymi. Teraz mają dodatkowo szukać oszczędności tam, gdzie od dawna ich już nie ma i brać na siebie pełną odpowiedzialność finansową za decyzje, które w rzeczywistości wynikają z problemów budżetu całego miasta.

To nie jest zarządzanie kryzysowe, tylko przerzucanie na dyrektorów szkół odpowiedzialności za błędy w planowaniu finansów miasta. Krakowska oświata zasługuje na ciągłe finansowanie, a nauczyciele na stabilne wynagrodzenia.


Już widzę Sebów i Karyny, którzy psioczą na złe funkcjonowanie szkoły, złorzecząc na uprzywilejowanych nauczycieli, że za dużo zarabiają i za dużo pieniędzy na nich idzie.

Nie mieści mi się w głowie, że ktoś może serio twierdzić, iż nauczyciele są uprzywilejowani.
Awatar użytkownika
O Matyldo!
LouiBag
Posty: 323
Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am

Post autor: O Matyldo! »

kiciakociaaa2137 pisze: pn lip 06, 2026 2:26 pm Dozyliśmy bardzo ciekawych czasów, że chetniej bronimy pracowników gastro i obsługi klienta (kto pracuje w gastro, ten w cyrku sie nie śmieje, każdy powinien przynajmniej dzień popracować na kasie), a jednocześnie plujemy na ludzi, którzy odpowiedzialni są za kształtowanie młodych pokoleń - nie podoba sie, to zmień prace. Ciekawe, kto bedzie uczył wasze wnuki za X lat, jak wszyscy nauczyciele skończą w korpo.
No jak to kto? GROK od Muska xD 😉
chleb_ze_smalcem
KlasaBiznes
Posty: 599
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

O Matyldo! pisze: pn lip 06, 2026 3:57 pm No jak to kto? GROK od Muska xD 😉
To w teorii nie taki zły pomysł, klucz ocen i możliwości poprawy byłby jasny i madki nie miałby jak straszyć kuratorium, bo sztuczna inteligencja ukróciłaby cyrki. Tylko to musiałby być obiektywny program z jasnymi zasadami, bo dzisiejsze AI to wiadomo jakie jest.
Awatar użytkownika
O Matyldo!
LouiBag
Posty: 323
Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am

Post autor: O Matyldo! »

chleb_ze_smalcem pisze: pn lip 06, 2026 4:08 pm To w teorii nie taki zły pomysł, klucz ocen i możliwości poprawy byłby jasny i madki nie miałby jak straszyć kuratorium, bo sztuczna inteligencja ukróciłaby cyrki. Tylko to musiałby być obiektywny program z jasnymi zasadami, bo dzisiejsze AI to wiadomo jakie jest.
Miało mnie zastąpić w pracy a wali takie pomyłki przy prostych zapytaniach, że wygląda na to, że będę musiała jeszcze kilka lat pracować 😉
chleb_ze_smalcem
KlasaBiznes
Posty: 599
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

iksde12345 pisze: pn lip 06, 2026 1:32 pm Wgl skąd się wzięła taka roszczeniowość rodziców? Z opowieści naszych babć (albo czasami i naszych rodziców) nauczyciel to był kiedyś niepodważalny autorytet. Jakieś nieprzepracowany traumy z poprzedniego pokolenia gdzie nauczyciel mógł nawet przyłożyć kijem?
Może stąd, że kiedyś było skrajnie w drugą stronę. Dzieci nie miały zbyt wiele do powiedzenia, dużo było patologicznych nauczycieli olewających swoją pracę, w pokoleniu moich rodziców to już w ogóle, można było dostać po łapach linijka podobno. Jak rodzic został wezwany do szkoły, to w domu była awantura do dziecka a nikt nie myślał, że to z nauczycielem jest coś nie tak. Plus przymykanie oczu na bullying i problemy niektórych dzieci. Psycholog szkolny albo był nieobecny albo był wydmuszka. Więc teraz jest trend w drugą stronę.

Jeszcze tak abstrahując od polskiej edukacji i wychowywania wychuchanych dzieci, to u mnie w szkole najbardziej ciśnięte przez rodziców były właśnie dzieci imigrantów z Polski. Żeby dostały się do dobrych szkół, była straszna presja wśród matek która one same na siebie kładły. No i na dzieci. A później jak te dzieci się nie dostawały do tej dobrej szkoły mimo całej tej presji i dobrych ocen to był zawód i wielki płacz, bo dziecko myślało, że jest ponadprzeciętnie zdolne a tu lipa. To było takie chore…
chleb_ze_smalcem
KlasaBiznes
Posty: 599
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

O Matyldo! pisze: pn lip 06, 2026 4:10 pm Miało mnie zastąpić w pracy a wali takie pomyłki przy prostych zapytaniach, że wygląda na to, że będę musiała jeszcze kilka lat pracować 😉
Kilka lat tak. Ale AI bardzo szybko się uczy. W mojej pracy zastąpiło już część ludzi, część ludzi obecnie „pomaga” w byciu bardziej produktywnym. I firma strasznie ciśnie żeby go używać. Ale myślę, że jak już nauczy się tyle, żeby samo wykonywać te obowiązki, to firmy wywalą wszystkich których będzie dało się zastąpić. Może to i dobrze. Przebranżowię się na rolniczke i mam to w dupie.
Awatar użytkownika
O Matyldo!
LouiBag
Posty: 323
Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am

Post autor: O Matyldo! »

chleb_ze_smalcem pisze: pn lip 06, 2026 4:20 pm Kilka lat tak. Ale AI bardzo szybko się uczy. W mojej pracy zastąpiło już część ludzi, część ludzi obecnie „pomaga” w byciu bardziej produktywnym. I firma strasznie ciśnie żeby go używać. Ale myślę, że jak już nauczy się tyle, żeby samo wykonywać te obowiązki, to firmy wywalą wszystkich których będzie dało się zastąpić. Może to i dobrze. Przebranżowię się na rolniczke i mam to w dupie.
U mnie roboty przejęły już część obowiązków ludzi i pracują bardzo wydajnie już od kilku lat 😉
To jest przyszłość więc warto rozwijać kompetencje w takich dziedzinach, które zapewnią pracę.
Oakoak
Szarlotta
Posty: 440
Rejestracja: śr kwie 02, 2025 5:30 pm

Post autor: Oakoak »

Uważam, że ludziom w cywilizowanej Ameryce północnej i w Europie przewraca się w głowach z dobrobytu.
Efektem tego wszystkiego są konserwatywne nastroje polityczne i dziwni ludzie dochodzący do władzy.
Ludzie nie doceniają tego co mają - dobrobyt, dostęp do wszystkiego co sobie zapragną, latamy po świecie, na księżyc, chcemy coraz więcej mieć i coraz mniej pracować.
Tymczasem Azja to kult pracy, wyzysk pracownika, ale też ogromny szacunek do pracy jako takiej. Nie popieram podejścia ze praca jest sensem życia, ale czytając wypowiedzi Polaków o tym że np. magazynier opisuje swoją pracę jako niewolniczą pracę, to mam ochotę wysłać go do któregoś z azjatyckich krajów żeby sobie popracował tam gdzie czy dwa na magazynie.
Buta, pycha i dziwne nastroje na świecie zaprowadzą nas w bardzo złe miejsca.
Oakoak
Szarlotta
Posty: 440
Rejestracja: śr kwie 02, 2025 5:30 pm

Post autor: Oakoak »

chleb_ze_smalcem pisze: pn lip 06, 2026 4:16 pm Może stąd, że kiedyś było skrajnie w drugą stronę. Dzieci nie miały zbyt wiele do powiedzenia, dużo było patologicznych nauczycieli olewających swoją pracę, w pokoleniu moich rodziców to już w ogóle, można było dostać po łapach linijka podobno. Jak rodzic został wezwany do szkoły, to w domu była awantura do dziecka a nikt nie myślał, że to z nauczycielem jest coś nie tak. Plus przymykanie oczu na bullying i problemy niektórych dzieci. Psycholog szkolny albo był nieobecny albo był wydmuszka. Więc teraz jest trend w drugą stronę.

Jeszcze tak abstrahując od polskiej edukacji i wychowywania wychuchanych dzieci, to u mnie w szkole najbardziej ciśnięte przez rodziców były właśnie dzieci imigrantów z Polski. Żeby dostały się do dobrych szkół, była straszna presja wśród matek która one same na siebie kładły. No i na dzieci. A później jak te dzieci się nie dostawały do tej dobrej szkoły mimo całej tej presji i dobrych ocen to był zawód i wielki płacz, bo dziecko myślało, że jest ponadprzeciętnie zdolne a tu lipa. To było takie chore…
Nie wiem o jakiej polskiej szkole mówisz, ja widzę że jest wręcz gorzej niż było w czasach gdy sama chodziłam do szkoły.
Psycholog szkolny niby jest, ale do czego to chyba nie wie ani dzieciak ani rodzic.
Nauczyciel nie ma żadnego autorytetu wśród dzieciaków, w wielki domach prowadzi się narrację anty nauczycielom, nic nie daje od siebie, bo jest licho wynagradzany.
Wypracowania wysłane na czacie grupowym na fb w formie zdjęcia, aby pani od polskiego nie musiała nosić do domu ciężkiej torby z zeszytami. Serio ? Z jednej strony zakazujemy smartfona w szkole, z drugiej strony tworzymy grupki z nauczycielkami na komunikatorach dla ich wygody ?
W moim pokoleniu skandalem w szkole było klęczenie na grochu przed tablicą, bo dzieci nie można tak upodlać emocjonalnie.
Teraz role się odwróciły - to dzieciak z rodzicem budzi postrach, nie nauczyciel. Bo Brajan jest niewinny, za dużo jest mu zadawane, zadawać nie można to tylko forma dodatkowej aktywności , na wfie się spocił a widomo że nie powinien bo się przeziębi.
Na dodatek w szkole ograniczane są swobody jessice bo babka od pszyrki zakazała jej nosić paznokci szponów na jej lekcji.
Pod koniec czerwca w szkole był już luz- dlatego 3/4 rodziców wzięło dzieciaczki na tańsze wakacje all in bo przecież nie istnieje coś takiego jak obowiązek szkolny a już w czerwcu to się Brajan niczego nie nauczy
pitupitu
Szarlotta
Posty: 434
Rejestracja: sob lis 05, 2022 9:46 pm

Post autor: pitupitu »

Kazdy kto twierdzi, ze nauczyciele maja zbyt dobrze powinien przepracowac miesiac w rejonowej podstawowce. Juz nigdy by nie pieprzyl takich glupot.

Podczas pandemii ludzie musieli siedziec z dziecmi w domu i ogarniac nauczanie domowe wiec na chwile zmienila sie retoryka o uprzywilejowaniu nauczycieli, ale po 6latach wiekszosc rodzicow wyparla z pamieci tamten koszmar.

Osobiscie wolalabym tanczyc na rurze niz użerać sie z 30 dzieciakow, z ktorych polowa ma orzeczenia poradni PP, a druga polowa problemy ze skupieniem z powodu wiecznego przesiadywania na tiktoku i youtube.
Clarion
RoseGold
Posty: 864
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Pamiętam jak byłam mała, i z 22-23 lata temu pod koniec sierpnia np. szłam z mamą do szkoły, by pomóc jej i koleżance zrobić gazetkę w klasie na nowy rok szkolny. Albo robiłyśmy coś w domu, wycinałyśmy (oczywiście z bristolu kupionego za prywatne pieniądze :) ). I ja bardzo chciałam być wtedy nauczycielką wczesnoszkolną jak mama. W ogóle koncept uczenia czytać i pisać był według mnie za*ebisty, ciągle bawiłam się z moimi pluszakami w szkołę, a jak mama przyniosła mi kiedyś uszkodzony prawdziwy dziennik (że stron brakowało czy coś) to był to najlepszy prezent ever. XD
A potem dorastałam i z każdym kolejnym rokiem widziałam, że każdy kolejny rok szkolny to coraz mniej szacunku dla nauczycieli, same wymagania wobec nich bez wymagania od dzieci, szczucie na nauczycieli w mediach, pierdolenie o tym, że pracują 18h tygodniowo, roszczeniowi rodzice, niewychowane dzieci, które np. podczas wycieczek szkolnych kradną jakieś bibeloty i rodzice uważają, ze to wina szkoły a nie wychowania na małego kryminalistę :) I jakoś w liceum wiedziałam już, że lepiej wsadzić łeb w piekarnik i odkręcić gaz niż zostać nauczycielką w polskiej szkole.
stokrotkapolna1234
Tritonotti
Posty: 185
Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm

Post autor: stokrotkapolna1234 »

PrincessKitty pisze: pn lip 06, 2026 9:22 am Z perspektywy osoby, która ma/miała dużo nauczycieli w swojej rodzinie i otoczeniu:
-wielu nauczycieli pracuje bardzo dużo w domu, sprawdzając kartkówki itd. Zapewniam się, że woleliby mieć swoje gabinety i sprawdzać je tam w godzinach pracy, jak na etacie, ale o tym polska szkoła może pomarzyć.
-wynagrodzenie prscy nauczyciela to wciąż jest naplucie im w twarz.

Plujcie jeszcze bardziej na nauczycieli, na pewno przyniesie to pożądane efekty. Już teraz młodzi i kumaci nie chcą iść uczyć, bo nikt nie chce się użerać w szkole za psie pieniądze, a w dodatku jeszcze później dostaną łatkę "uprzywilejowanych". Podziwiam młodych ludzi, którzy idą z pasji "pod tablicę", jednak widzę, że bardzo szybko się wypalają i po kilku latach uciekają z systemu edukacji.
Mysle ze wiele osob w tym chciałoby aby w koncu przyszly takie efekty jak:
-płacenie za prace nauczycielom ale rzeczywista prace. Piszesz ze biedni nauczyciele nie maja gabinetów xd no straszne. Mogą sprawdzac te klasówki w pokoju nauczycielskim. Nic im nie będzie
- nie maja wcale niskiej pensji
- ja w ogóle marze o czymś takim aby nauczyciele pracowali pełen etat czyli 40h i za tyle mieli płacone. Czyli jeśli mają mniej lekcji to do tych 8h siedzą w szkole i sprawdzają klasowki, szykuja sie do kolejnych lekcji. Skończyłoby sie jeczenie jak to musza dużo robic w domu. No robicie cokolwiek w.domu ale jakos nie pracujecie jak reszta osob 40h tylko mniej wiec nic dziwnego ze musza cos robić z tego w domu.
- mam nadzieję ze bedzie wiecej plucia jadem na nauczycieli bo to co jest teraz to nic. Roczny urlop na podratowanie zdrowia to żart. Są ratownicy medyczni, służby mundurowe ale biedni nauczyciele sa tak udreczeni ze im jedynym taki urlop przysługuje i moze nie znam tego urlopu profesjonalnej nazwy ale na tym to polega więc to kpina
stokrotkapolna1234
Tritonotti
Posty: 185
Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm

Post autor: stokrotkapolna1234 »

staratwoja pisze: pn lip 06, 2026 6:46 am Nie zazdroszczę użerania się ze współczesnymi rodzicami i odnoszę wrażenie że w przypadku tej relacji jest dokładnie odwrotnie - nauczyciel nie może nic, bo wchodzi jakaś patologiczna zasada że "klient nasz pan", jakby placówka publiczna była biznesem z usługą dogadzania małemu geniuszowi
Bo w innych zawodach nikt nie musi sie z nikim użerać xd
stokrotkapolna1234
Tritonotti
Posty: 185
Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm

Post autor: stokrotkapolna1234 »

kiciakociaaa2137 pisze: pn lip 06, 2026 2:26 pm Dozyliśmy bardzo ciekawych czasów, że chetniej bronimy pracowników gastro i obsługi klienta (kto pracuje w gastro, ten w cyrku sie nie śmieje, każdy powinien przynajmniej dzień popracować na kasie), a jednocześnie plujemy na ludzi, którzy odpowiedzialni są za kształtowanie młodych pokoleń - nie podoba sie, to zmień prace. Ciekawe, kto bedzie uczył wasze wnuki za X lat, jak wszyscy nauczyciele skończą w korpo.
Xdddd
Nie wszyscy nauczyciele skończą w korpo. Nie wszyscy nauczyciele narzekają na swoj los i nigdy nie bedzie tak ze nikt ale to nikt nie bedzie chciał byc nauczycielem
stokrotkapolna1234
Tritonotti
Posty: 185
Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm

Post autor: stokrotkapolna1234 »

pitupitu pisze: pn lip 06, 2026 5:35 pm Kazdy kto twierdzi, ze nauczyciele maja zbyt dobrze powinien przepracowac miesiac w rejonowej podstawowce. Juz nigdy by nie pieprzyl takich glupot.

Podczas pandemii ludzie musieli siedziec z dziecmi w domu i ogarniac nauczanie domowe wiec na chwile zmienila sie retoryka o uprzywilejowaniu nauczycieli, ale po 6latach wiekszosc rodzicow wyparla z pamieci tamten koszmar.

Osobiscie wolalabym tanczyc na rurze niz użerać sie z 30 dzieciakow, z ktorych polowa ma orzeczenia poradni PP, a druga polowa problemy ze skupieniem z powodu wiecznego przesiadywania na tiktoku i youtube.
Albo przepracowałby ten miesiąc albo i więcej i uznałby ze jest spoko. Naprawdę nauczyciele to nie jest jedyny zawod w ktorym trzeba z kims użerać a juz takie gadanie jakby ktos spróbował to na pewno byłoby mu zle to argument z dupy. Ludzie sa różni.i różne rzeczy im odpowiadaja
lalisa
TłinkiBoss
Posty: 3111
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Nie wiem do jakich wy szkół chodziliście, że macie tyle empatii do nauczycieli. U mnie w podstawówce jedna polonistka alkoholiczka, druga drąca ryja i prdoląca pól lekcji o sobie i swoim mężu. Matematyczka jedna drąca ryja i wyzywająca od idiotów - ta akurat uczyła, ale jakim kosztem. Druga stara wredna baba, co dzieci wyśpiewywały piosenki, żeby na emeryturę już poszła. Od angielskiego zawsze były jakieś normalniejsze. Od informatyki to ledwo sama komputer włączała. W dalszej edukacji było lepiej, ale też bez szału. Już nawet nie ma co wspominać o tolerowaniu przemocy przez nauczycieli. U mnie na lekcji historii jeden chłopak drugiemu wybił dwa zęby, a nauczycielkę tylko interesowało chronienie własnej dupy, pamietam jak dziś jej wrzask "ja nic nie widziałam! ja nic nie widziałam!". A widziała dobrze, że jeden drugiemu dokucza. Fajnie, żeby te wszystkie młode ambitne nauczycielki dostały dobre wypłaty, ale to trzeba jakoś usiąść nad tym i wymyśleć coś, żeby premiować zaangażowanych, a nie stare wysiedziane prukwy. Bo na razie system wynagradzania nauczycieli premiuje te prukwy. W szkołach ręka rękę myje.