Werciaaaa pisze: ↑pn lip 06, 2026 9:38 am
Przemoc psychiczna i agresja ze strony rodziców a nawet ze strony uczniów. I jeszcze wolne dni w czasie, kiedy większość ma wolne, czyli w sezonie.
Jeszcze w kontekście wymuszania ocen przez rodziców: moja koleżanka jest nauczycielką angielskiego. W zeszłym roku uczyła dziecko, którego matka wymuszała oceny, dziecko chodziło po 3-4 razy poprawiać jeden sprawdzian (jeśli nauczyciel protestował, że to przesada, a dziecko chciało poprawiać też tróje, by mieć same piątki - kolejne wersje testu były układane tylko dla niego, by nie dopuścić do tego, że zalicza, by nauczył się odpowiedzi na pamięć - jeśli nauczyciel odmawiał poprawy trójki po raz trzeci - matka straszyła kuratorium), dziecko ostatecznie skończyło podstawówkę ze średnią ponad 5.0. Na koniec roku matka przychodziła prawie płakać nauczycielom, że jej bombelek musi mieć same piątki i szóstki, bo nie dostanie się na studia itd.

Z egzaminów ósmoklasisty nie miał żadnego wyniku POWYŻEJ 50%. A na świadectwie same piątki, bo nauczyciele i dyrektor zastraszeni. I w tym roku była dokładnie taka sama sytuacja z innym uczniem, który dodatkowo ma jeszcze dysleksję i zdania złożonego po polsku i angielsku nie potrafi poprawnie zapisać.
Stąd też uważam, że oceny powinny być wystawiane w oparciu o wyniki egzaminów na koniec roku, które mogłyby odbywać się z danego przedmiotu na koniec roku, żadnego cyrku z poprawianiem po dziesięć razy tej samej kartkówki, bo bombelek ma mieć średnią 5.0. A później okazuje się przy większych partiach materiału, że uczeń według świadectwa wzorowy, na egzaminie wypada poniżej przeciętnej.
Zastanawiam się tylko, jaką wersję wydarzeń sprzedają sobie ci rodzice. Kiedy widzą, że wymuszona średnia 5.0 nie koresponduje w żaden sposób z wiedzą na egzaminach.
Ta rozszczeniowość rodziców jest masakryczna. Traktują szkołę jak punkt usługowy, który na siłę wtłoczy wiedzę dziecku kompletnie nie zainteresowanemu nauką. A niektórym to nawet nie chodzi o wiedzę, lecz o oceny na świadectwie i wstawienie świadectwa z paskiem na fejsa, by się pochwalić. Żałosne to jest.
Ja w czasie swojej edukacji brałam udział w konkursach, miałam średnią powyżej 5.5, bo wygrywałam konkursy, olimpiady, miałam osiągnięcia i stypendia. Mam tylko 28 lat, a okazuje się, że odkąd skończyłam szkołę, obudziła się w narodzie taka roszczeniowość względem efektów w nauce bez jakiejkolwiek ciężkiej pracy ze strony dzieci, że obecnie średnią 5.5 potraf mieć dziecko z głęboką dysleksją, nieposiadające żadnych osiągnięć naukowych, a dostaje piątki i szóstki tylko dlatego, że jego starzy zastraszają nauczycieli i dyrekcję kuratorium.