Gorzej jak trafi ci się praca w Januszeksie, nie ma HR, bo przecież hr to „wymysły” dla wrażliwych i nie masz gdzie pójść ani komu zgłosić, że musisz słuchać żarcików z podtekstem. Albo rasistow, homofobow itd. Wtedy jedyna opcja to zmiana pracy. Jeśli w ogóle jest inna praca, bo w małych miastach to wiadomo jak jest.lalisa pisze: ↑pt maja 29, 2026 12:27 am A według mnie w pracy jest tak, że jak nie postawisz granic, to będzie tylko gorzej. To częsty problem młodych dziewczyn, które chcą być "miłe" i nie mieć "kija w dupie", więc sobie pozwalają np. na żarciki o swoich kompetencjach ze względu na płeć albo co gorsza na podteksty seksualne. Bo myślą, ze tak trzeba. Sama tak robiłam, a potem się nauczyłam, że takie rzeczy trzeba ukrócić natychmiast. Jak sama nie dasz rady, to idziesz wyżej. To samo dotyczy wszystkich innych tematów. Pożartować o swojej narodowości czy wyglądzie możesz z przyjaciółmi, a nie z randomami w pracy, gdzie zwykle do takich żarcików są pierwsi panowie, którzy ledwo cię znają i nie mają umiaru.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 465
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
- KagemaneNoJutsu
- MoetGlass
- Posty: 256
- Rejestracja: śr maja 07, 2025 8:45 pm
Gdyby to wszystko było tak zero-jedynkowe, to by wszyscy mieli normalną wagę.Cyraneczka pisze: ↑ndz maja 17, 2026 8:09 pm Myślę podobnie. Osoby, które nie mogą przytyć, zwyczajnie nie generują nadwyżki kalorycznej, bo albo wcale nie jedzą dużo, albo mają większe zapotrzebowanie niż myślą, choćby przez dużą aktywność codzienną. Nie da się oszukać biologii.
Podobnie w odwrotnym przypadku - ludzi, którzy twierdzą, że są w deficycie, a nie mogą schudnąć. Jeśli takie narzekania są dodatkowo pisane bardzo niechlujnym językiem, to mam podejrzenia, że taka osoba ma zwyczajnie niedostateczną wiedzę w temacie odchudzania.
Pracowałam z dziewczyną, która jadła 2 razy tyle co ja przy głównie siedzącym trybie życia, a była 3 razy chudsza i miała realny problem z przytyciem mimo nadwyżki kalorycznej (jest zdrowa). Przykład: byłyśmy kiedyś na wyjeździe służbowym i w drodze do miejsca docelowego odwiedziłyśmy KFC. Ja zamówiłam wrapa i małe frytki z czego zjadłam tylko wrapa a frytki wzięłam na wynos, a ona zjadła grandera, duże frytki i zapiła to kubkiem coli. Tylko, że w jej rodzinie wszyscy chudzi byli i to tak z pokolenia na pokolenie.
W rzeźni, jak to w rzeźni czas wątpliwości szybko mija, nie ma miejsca na myślenie, bo tu się nie myśli tylko zabija...
- KagemaneNoJutsu
- MoetGlass
- Posty: 256
- Rejestracja: śr maja 07, 2025 8:45 pm
Można też sprawdzić w rocznym sprawozdaniu finansowym ile firma miała realnego przychodu czy dochodu za zeszły rok. I potem widzisz kilka/kilkanaście milionów, a podwyżek brak.Brida pisze: ↑pn maja 25, 2026 3:20 pm Rozumiem, że chodzi Ci o jawność wynagrodzeń wewnątrz firmy? To się zgadzam, przynajmniej widełki powinny być jawne.
Co do tych premii, to myślę, że w każdej firmie tak to działa i pozostanie "tajne" jak długo się da, natomiast co nie jest tajne, to np. to ile różne firmy wpłaciły na zbiórkę Łatwoganga. Patrząc na te miliony wpłacane łatwą ręką i w zasadzie bez większego planowania pokazują, że firmy mają hajs, tylko po prostu nie chcą się nim dzielić. I powiedzmy w takim InPost, Eveline czy kto tam jeszcze wpłacał, na pewno ktoś nie może się doprosić podwyżki, więc co ma myśleć jak widzi, że firma jest w stanie tak o wyskoczyć z miliona ;)
W rzeźni, jak to w rzeźni czas wątpliwości szybko mija, nie ma miejsca na myślenie, bo tu się nie myśli tylko zabija...
Ja ciągle o tym piszę, że jak coś się nie podoba to stawiasz granice, ale nie można oczekiwać że ktoś się zmieni bo tobie się nie podoba. To nie może działać tak, że on mnie uraził więc powinien zostać zwolniony. To już przeszło granice rozsądku. Jeśli durne żarty są tak wielkim problemem w czyimś życiu, że pragnie wszystkich usuwać z otoczenia to jest z nim coś nie tak.lalisa pisze: ↑pt maja 29, 2026 12:27 am A według mnie w pracy jest tak, że jak nie postawisz granic, to będzie tylko gorzej. To częsty problem młodych dziewczyn, które chcą być "miłe" i nie mieć "kija w dupie", więc sobie pozwalają np. na żarciki o swoich kompetencjach ze względu na płeć albo co gorsza na podteksty seksualne. Bo myślą, ze tak trzeba. Sama tak robiłam, a potem się nauczyłam, że takie rzeczy trzeba ukrócić natychmiast. Jak sama nie dasz rady, to idziesz wyżej. To samo dotyczy wszystkich innych tematów. Pożartować o swojej narodowości czy wyglądzie możesz z przyjaciółmi, a nie z randomami w pracy, gdzie zwykle do takich żarcików są pierwsi panowie, którzy ledwo cię znają i nie mają umiaru.
No niby tak, ale pytanie, ile jadła po pracy. Mam taka naturalnie bardzo szczupła koleżankę. I rzeczywiście podczas wyjść potrafi zjeść solidnie, ale na co dzień, przy swoim normlanym trybie życia, zjada raczej malutkie porcje. I owszem, nie chodzi na siłownię ani nie ćwiczy, ale za to dużo spaceruje z psem i ogólnie sporo chodzi, bo nie ma samochodu.KagemaneNoJutsu pisze: ↑pt maja 29, 2026 1:10 am Gdyby to wszystko było tak zero-jedynkowe, to by wszyscy mieli normalną wagę.
Pracowałam z dziewczyną, która jadła 2 razy tyle co ja przy głównie siedzącym trybie życia, a była 3 razy chudsza i miała realny problem z przytyciem mimo nadwyżki kalorycznej (jest zdrowa). Przykład: byłyśmy kiedyś na wyjeździe służbowym i w drodze do miejsca docelowego odwiedziłyśmy KFC. Ja zamówiłam wrapa i małe frytki z czego zjadłam tylko wrapa a frytki wzięłam na wynos, a ona zjadła grandera, duże frytki i zapiła to kubkiem coli. Tylko, że w jej rodzinie wszyscy chudzi byli i to tak z pokolenia na pokolenie.
Ja właśnie rezerwuje stolik dla znajomych na kolacje i jak zobaczyłam ten punkt to się lekko zaśmiałam. Rachunek wyjdzie pewnie na jakies 10k zl a tu jeszcze jakieś opłaty za zapakowanie kotleta na wynos xdchleb_ze_smalcem pisze: ↑czw maja 28, 2026 7:50 pm Serio doliczają za pojemnik i torebkę na rachunku? xd
Tam gdzie nie doliczają, to pewnie wliczają to w koszt dania w menu ale jakoś tak wstyd trochę nabijać na rachunek 300zl plus 1 zł pudełko… które pewnie kosztuje 5 gr.
Też mi coraz bardziej szkoda chodzić do restauracji a już szczególnie testować nowych. Nawet już opiniami nie ma co się kierować, bo są ustawione. Niby knajpa wydaje się super po opiniach w internecie a pójdziesz i bieda. W sobotę miałam taki przypadek i powiedziałam dość. Zaserwowano mi takie danie, że psu bym tego nie dała. W knajpie która jest dwa razy droższa niż typowa restauracja w moim mieście. Odesłałam to do kuchni mówiąc, że nie ma mowy żebym zapłaciła za to coś. Dali mi za darmo deser w ramach rekompensaty (czego nie chciałam) i też był niedobry.
- Załączniki
-
- fw_1780035585067.jpg (9 KiB) Przejrzano 953 razy
Nie spotkałam się nigdy ze zwolnieniem kogokolwiek, bo kogoś uraził. To już musi być uporczywe gnębienie.Reduktory pisze: ↑pt maja 29, 2026 6:30 am Ja ciągle o tym piszę, że jak coś się nie podoba to stawiasz granice, ale nie można oczekiwać że ktoś się zmieni bo tobie się nie podoba. To nie może działać tak, że on mnie uraził więc powinien zostać zwolniony. To już przeszło granice rozsądku. Jeśli durne żarty są tak wielkim problemem w czyimś życiu, że pragnie wszystkich usuwać z otoczenia to jest z nim coś nie tak.
Trochę nie kumam twojego toku rozumowania. Owszem, mogę oczekiwać, że ta osoba zmieni swoje zachowanie wobec mnie, bo mi się ono nie podoba. Czy się zmieni wewnętrznie i przemyśli sobie sprawę - to mnie nie interesuje. Tylko cham usilnie kontynuuje swoje wywody, mimo że słyszy od kogoś "nie życzę sobie żartowania ze mnie w taki sposób". Bez jaj, nie będę bronić prawa januszy do mówienia kobietom, że mają fajne nóżki w pracy albo że ktoś jest "pedałem". A poszli won.
Ja w dużym korpo czuje sie bezpiecznie i naprawde nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, ze hr to wymysły. W januszexid nie zgłosisz mobbingu, w firmie z strukturami już tak, hr też sam moze reagować na niektóre sytuacje. Myślę, ze zachowanie się kulturalnie w pracy i nie strzelanie żartami, które nie śmieszą innych jest bare minimum.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt maja 29, 2026 1:10 am Gorzej jak trafi ci się praca w Januszeksie, nie ma HR, bo przecież hr to „wymysły” dla wrażliwych i nie masz gdzie pójść ani komu zgłosić, że musisz słuchać żarcików z podtekstem. Albo rasistow, homofobow itd. Wtedy jedyna opcja to zmiana pracy. Jeśli w ogóle jest inna praca, bo w małych miastach to wiadomo jak jest.
ᴘʀɪᴍᴀᴅᴏɴɴᴀ ɢɪʀʟ, ʏᴇᴀʜ ᴀʟʟ ɪ ᴇᴠᴇʀ ᴡᴀɴᴛᴇᴅ ᴡᴀꜱ ᴛʜᴇ ᴡᴏʀʟᴅ
Ostatnio o tym gadałam z przyjaciółką - sama jestem niewierząca dla kontekstu i raczej 'na lewo', ale że to jest jakiś koszmarny szczyt hipokryzji, że nazywa się chrześcijan ciemnogrodem i się śmieje że "jak można wierzyć w jakiegoś boga' i 'sama decyduję co robię' - a prawie wszystkie te 'woke" laski są joginkami, piszą "spokój", 'droga" i 'wewnątrz" z wielkiej litery, ciągle mówią o przestrzeni lub jej braku - metaforycznej i realnejDefreg56 pisze: ↑czw maja 28, 2026 10:43 pm O tak!
Ja jeszcze dodam jak to działa:
Jeśli jesteś chrześcijanką i mówisz wprost, że chodzisz do kościoła i wierzysz w Boga i Jezusa, to w większości przypadków zostaniesz obśmiana i zwyzywana od ciemnot i zacofańców.
Ale jak jesteś członkiem społeczności lgbt, masz fioletowe włosy i jesteś trans (jeszcze najlepiej z autyzmem lub adhd), to nie można powiedzieć o Tobie złego słowa xD
PS nie jestem wierząca, pisze z obserwacji
Polecam poczytać o teorii podkowy, moim zdaniem ma zastosowanie także w przypadku wojujących ateistów i osób skrajnie wierzących - są po prostu siebie warci.terrible pisze: ↑pt maja 29, 2026 9:54 am Ostatnio o tym gadałam z przyjaciółką - sama jestem niewierząca dla kontekstu i raczej 'na lewo', ale że to jest jakiś koszmarny szczyt hipokryzji, że nazywa się chrześcijan ciemnogrodem i się śmieje że "jak można wierzyć w jakiegoś boga' i 'sama decyduję co robię' - a prawie wszystkie te 'woke" laski są joginkami, piszą "spokój", 'droga" i 'wewnątrz" z wielkiej litery, ciągle mówią o przestrzeni lub jej braku - metaforycznej i realnejukładają jakieś kosmogramy, kamienie, minerały, taroty i inne palo santo
girl, to jest dokładnie to samo, 1:1 co religia, tylko w bardziej fancy opakowaniu xd i fajnie że przynosi ci poczucie spokoju czy odnalezienia miejsca w rozbieganym świecie, ale generalnie to samo robi chrześcijaństwo czy inny islam xd
Może chodzi po prostu o temperament albo jakieś nieprzepracowane problemy - niektórzy ludzie lubią się po prostu z kimś pokłócić, albo czuć wyższość wobec innych, niezależnie od tego w co ktoś wierzy.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 465
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Dlatego bardzo lubię pracę zdalną i to, że interakcje są głównie pisemne i telefoniczne (nawet jak jest się w tym samym biurze, to często się ustawia call). Jest dużo mniejsza szansa na jakieś głupie żarty, mobbing czy niepotrzebne uzewnętrznianie. W pracy mam pracować a nie słuchać o czyichś problemach, czy publicznością dla niespełnionych komediantów. Nie szukam tam znajomych czy przyjaciół, nie obchodzi mnie kto w co wierzy, na kogo głosuje ani dlaczego, jak genialne są jego dzieci ani jak słodkiego ma pasa. Ja chce tylko wykonać swoją robotę i wziąć za to wypłatę - tyle.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 465
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Też się z tym nie spotkałam. Z tego co wiem hr stosuje szereg innych rozwiązań zanim dochodzi do zwolnienia ( zakładając, że to nie jest nic strasznego, jakieś fizyczne sprawy, molestowanie itp, tylko „żarciki”). Oni są od dbania o reputację firmy i minimalizowanie szans na pozwy. Gdyby od razu zwolnili bez dochodzenia, to zaraz byłby pozew.lalisa pisze: ↑pt maja 29, 2026 8:49 am Nie spotkałam się nigdy ze zwolnieniem kogokolwiek, bo kogoś uraził. To już musi być uporczywe gnębienie.
Trochę nie kumam twojego toku rozumowania. Owszem, mogę oczekiwać, że ta osoba zmieni swoje zachowanie wobec mnie, bo mi się ono nie podoba. Czy się zmieni wewnętrznie i przemyśli sobie sprawę - to mnie nie interesuje. Tylko cham usilnie kontynuuje swoje wywody, mimo że słyszy od kogoś "nie życzę sobie żartowania ze mnie w taki sposób". Bez jaj, nie będę bronić prawa januszy do mówienia kobietom, że mają fajne nóżki w pracy albo że ktoś jest "pedałem". A poszli won.
Kiedyś mieliśmy kogoś co mu odwaliło po awansie, tak, że zaczął chlać i ćpać przemysłowo, zawalał pracę ale gorzej, że kręcił afery nafurany. I też zanim go zwolnili to wysyłali na terapię, odwyki, ustawiali czas pracy dostosowany do jego problemu - w razie kaca miał wolne a inni musieli przejmować jego obowiązki, wymyślali nie wiadomo co. W końcu wyleciał ale to po ładnych paru latach. Chyba tym na górze wyczerpała się cierpliwość.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 465
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Częste spacery i ogólnie chodzenie spalają więcej niż się wydaje.Alessa pisze: ↑pt maja 29, 2026 7:27 am No niby tak, ale pytanie, ile jadła po pracy. Mam taka naturalnie bardzo szczupła koleżankę. I rzeczywiście podczas wyjść potrafi zjeść solidnie, ale na co dzień, przy swoim normlanym trybie życia, zjada raczej malutkie porcje. I owszem, nie chodzi na siłownię ani nie ćwiczy, ale za to dużo spaceruje z psem i ogólnie sporo chodzi, bo nie ma samochodu.
Mam ten problem od zawsze, że mi ludzie patrzą w talerz i się dziwią ile jem a jestem szczupła. Dla niektórych za chuda. Jak jeszcze pracowałam stacjonarnie to było na porządku dziennym zdziwienie grubawych koleżanek przy każdym lunchu ile jem i jak mogę tyle jeść i nie tyć. Ale szczęściara. Że one to jedzą tak malutko a nie mogą schudnąć a ja jem jak koń i jestem cienka. Ale mnie to wkurzało. Tak, rzeczywiście, rygor od dzieciństwa, sport, treningi, wpojone trzymanie diety i komponowanie posiłków a nie podjadanie do godzinę, to jestem szczupła.
Jakby przebiegły 15km przed pracą to też by tyle jadły, bo by miały deficyt. Jem dużo, tyle, że często to jest objętościowo duża porcja i skupiona wokół białka ale ktoś kto nie wie o zdrowej diecie nie ma o tym pojęcia. W pracy każdy siedział, to się wydaje, że wszyscy mają siedzący tryb życia. Ja po pracy ide jeszcze na basen, taniec, spacer czy po prostu ogarnian ogród, nie siedzę na kanapie. Jak wiem, że będę jeść w restauracji, to jem mniej w ciągu dnia i w knajpie mogę spokojnie zjeść trzy dania. Czasem nawet zamawiam drugą przystawkę na deser, bo mi mało. Ale oczywiście niektórzy nic nie robią, żrą jak prosiak i nie tyją. Absolutnie nie wymaga to żadnego wysiłku xd
No właśnie o to chodzichleb_ze_smalcem pisze: ↑pt maja 29, 2026 1:24 pm Częste spacery i ogólnie chodzenie spalają więcej niż się wydaje.
Mam ten problem od zawsze, że mi ludzie patrzą w talerz i się dziwią ile jem a jestem szczupła. Dla niektórych za chuda. Jak jeszcze pracowałam stacjonarnie to było na porządku dziennym zdziwienie grubawych koleżanek przy każdym lunchu ile jem i jak mogę tyle jeść i nie tyć. Ale szczęściara. Że one to jedzą tak malutko a nie mogą schudnąć a ja jem jak koń i jestem cienka. Ale mnie to wkurzało. Tak, rzeczywiście, rygor od dzieciństwa, sport, treningi, wpojone trzymanie diety i komponowanie posiłków a nie podjadanie do godzinę, to jestem szczupła.
Jakby przebiegły 15km przed pracą to też by tyle jadły, bo by miały deficyt. Jem dużo, tyle, że często to jest objętościowo duża porcja i skupiona wokół białka ale ktoś kto nie wie o zdrowej diecie nie ma o tym pojęcia. W pracy każdy siedział, to się wydaje, że wszyscy mają siedzący tryb życia. Ja po pracy ide jeszcze na basen, taniec, spacer czy po prostu ogarnian ogród, nie siedzę na kanapie. Jak wiem, że będę jeść w restauracji, to jem mniej w ciągu dnia i w knajpie mogę spokojnie zjeść trzy dania. Czasem nawet zamawiam drugą przystawkę na deser, bo mi mało. Ale oczywiście niektórzy nic nie robią, żrą jak prosiak i nie tyją. Absolutnie nie wymaga to żadnego wysiłku xd
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 465
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Tak jak tycie nie bierze się z powietrza wbrew temu co twierdzą niektórzy. Podjadanie i nieliczenie kalorii to jest samo sabotaż. Ludzie nie są świadomi ile ich ciało potrzebuje cal i jak komponować posiłki a później płacz, że waga nie schodzi.Alessa pisze: ↑pt maja 29, 2026 3:56 pm No właśnie o to chodzimama znajomego programistę - praca zdalna, siedząca. Od czasów szkoły średniej, czyli już kilkanaście lat, idealnie szczuła sylwetka, chociaż potrafi bardzo dużo zjeść. Tylko że to facet, który mniej więcej co drugi dzień jeździ "rekreacyjnie" po 100 km na rowerze, a zimą ćwiczy na trenażerze. Ja też tak uważam, że te szczupłe sylwetki u osób które tyyyyyle jedzą to najczęściej wynik dużej aktywności na co dzień albo jakiejś zajawki sportowej.
Zawsze zazdrościłam dziewczynom naturalnie szczupłym, choć mam wrażenie, że jest ich coraz mniej. Najczęściej ich matki i babki też takie są, bo to się wynosi z domu. Tak, wiem, że to nie jest żadna magia. One po prostu mało jedzą. Tylko to też jest szczęście urodzić się w rodzinie, gdzie się mało je i nie ma się problemów z wagą od małego, bo z takich problemów potem ciężko wyjść. Zazdroszczę tym laskom, które na śniadanie jedzą jedną kromkę cienkiego chlebka Wasa z szynką i pomidorem i one się tym najadają, dla nich to normalne. Ja się muszę zmuszać i głodzić. Nawet jak byłam dzieckiem i przychodziłam do takiej skinny koleżanki, to dla mnie to było nie do ogarnięcia, że u niej w domu leżą otwarte słodycze i chipsy i ona tego nie zjada do końca. Ja bym żarła aż bym pękła, potem bym płakała oczywiście. Dlatego po prostu nie kupuję niczego, nie mam takich rzeczy. Ale bycie taką naturalnie szczupłą - marzenie.
Jeśli miałabym córkę, to nie wiem jak do tego podejść, aby jednocześnie uchronić ją przed otyłością, ale też nie spowodować u niej zaburzeń odżywiania kontrując jej jedzenie. Trudny temat.
W temacie knajp - również ograniczyłam jedzenie na mieście, bo ceny stały się zwyczajnie niewspolmierne do jakości. W fancy śniadaniówkach cena posiłku z kawą to już lekko 80 lub więcej złotych także ja podziękuję. W tej cenie mogę mieć 2 książki, jakiś kosmetyk albo ciuch. Napiwków nie zostawiam chyba, że obsługa zrobi dla mnie coś ekstra. Nie wiem czemu miałabym komuś dopłacać za to, że odebrał ode mnie zamówienie a potem przyniósł talerz z jedzeniem xd przecież to praca tej osoby. Jeszcze przy tych odklejonych cenach w knajpach mam zostawiać napiwek? No szanujmy się.
Co do dress codu, to mam taki problem ze brzydzi mnie widok cudzych stop, dlatego jestem za zakazem chodzenia do biura w sandałach czy klapkach xd oczywiście zdaje sobie sprawę, że to mój problem ze normalne części anatomii człowieka mnie brzydzą.
Co do dress codu, to mam taki problem ze brzydzi mnie widok cudzych stop, dlatego jestem za zakazem chodzenia do biura w sandałach czy klapkach xd oczywiście zdaje sobie sprawę, że to mój problem ze normalne części anatomii człowieka mnie brzydzą.
-
maildonewsletterow
- Bransoletka50k
- Posty: 558
- Rejestracja: ndz lis 12, 2023 3:30 pm
Witaj w klubie. Sandaly to jeszcze ujda, nawet sama sobie kupilam w tym roku, zeby znow cale wakacje nie chodzic w balerinach/adidasach ale klapki mnie odrzucaja, szczegolnie japonki u facetow. Nie dosc, ze widac ich czesto zaniedbane stopy, to jeszcze oni tak koslawo w tym chodza... Bo u kobiet to mi przeszkadza po prostu dzwiek, ktory wydaje chodzenie w klapkach. Jakas taka niechlujnosc.
W ogóle nie rozumiem założenia, że popieram kogoś kto nie respektuje granic. Gdzie coś takiego piszę? Rzuciłam przykładem z życia o zwolnieniu za żart, a dalej poszły grube interpretacje, a to o bronieniu prawa do mówienia kobietom że mają ładne nóżki to xd po prostu nie rozumiem tej wrażliwości na takie teksty. Jak sobie radzicie w życiu codziennym gdzie nie ma HR i pan menel powie, że masz ładne nogi, dzwonisz po policję?lalisa pisze: ↑pt maja 29, 2026 8:49 am Nie spotkałam się nigdy ze zwolnieniem kogokolwiek, bo kogoś uraził. To już musi być uporczywe gnębienie.
Trochę nie kumam twojego toku rozumowania. Owszem, mogę oczekiwać, że ta osoba zmieni swoje zachowanie wobec mnie, bo mi się ono nie podoba. Czy się zmieni wewnętrznie i przemyśli sobie sprawę - to mnie nie interesuje. Tylko cham usilnie kontynuuje swoje wywody, mimo że słyszy od kogoś "nie życzę sobie żartowania ze mnie w taki sposób". Bez jaj, nie będę bronić prawa januszy do mówienia kobietom, że mają fajne nóżki w pracy albo że ktoś jest "pedałem". A poszli won.
Co to w ogóle za porównanie. Z menelem nie musisz pracować i oglądać jego gęby dzień w dzień przez kolejne miesiące czy lata. Nie wiem jak Ty, ale ja na przykład cenie sobie pracę z profesjonalnymi i kulturalnymi ludźmi, nie po to się uczyłam przez tyle lat, żeby teraz współpracować z prostakami.Reduktory pisze: ↑sob maja 30, 2026 12:42 pm W ogóle nie rozumiem założenia, że popieram kogoś kto nie respektuje granic. Gdzie coś takiego piszę? Rzuciłam przykładem z życia o zwolnieniu za żart, a dalej poszły grube interpretacje, a to o bronieniu prawa do mówienia kobietom że mają ładne nóżki to xd po prostu nie rozumiem tej wrażliwości na takie teksty. Jak sobie radzicie w życiu codziennym gdzie nie ma HR i pan menel powie, że masz ładne nogi, dzwonisz po policję?
Niestety wielu ludzi tego nie rozumie. Dla nich praca w biurze, integrowanie sie czy inne "team building activities" i to zmuszanie do dobrej zabawy w swoim towarzystwie jest wazne dla samej idei. To czy innym sie to podoba czy nie to juz chvj z tym. Najbardziej absurdalne bylo dla mnie to, ze ktos, kto mial swietne wyniki, mial spotkanie z szefem, bo sie nie integrujechleb_ze_smalcem pisze: ↑pt maja 29, 2026 11:58 am Dlatego bardzo lubię pracę zdalną i to, że interakcje są głównie pisemne i telefoniczne (nawet jak jest się w tym samym biurze, to często się ustawia call). Jest dużo mniejsza szansa na jakieś głupie żarty, mobbing czy niepotrzebne uzewnętrznianie. W pracy mam pracować a nie słuchać o czyichś problemach, czy publicznością dla niespełnionych komediantów. Nie szukam tam znajomych czy przyjaciół, nie obchodzi mnie kto w co wierzy, na kogo głosuje ani dlaczego, jak genialne są jego dzieci ani jak słodkiego ma pasa. Ja chce tylko wykonać swoją robotę i wziąć za to wypłatę - tyle.
Ja mam to szczescie, ze w obecnej pracy i w 2 ostatnich trafilam na super zespol i praca w biurze jest przyjemnoscia. Mamy tez kontakt poza praca.
Dla mnie jest to wazne, bo to minimum 8h w ciagu dnia, wiec chce zeby bylo milo (podczas wykonywania obowiazkow oczywiscie). Ale rozumiem, ze kazdy ma inne potrzeby i nie mozna nikogo zmuszac do niczego. Najwazniejsze przeciez sa wyniki pracy.
Ale czekaj, bo aż musiałam sprawdzić, co napisałaś i na co ci odpowiedziałam. Odpowiedziałam na:Reduktory pisze: ↑sob maja 30, 2026 12:42 pm W ogóle nie rozumiem założenia, że popieram kogoś kto nie respektuje granic. Gdzie coś takiego piszę? Rzuciłam przykładem z życia o zwolnieniu za żart, a dalej poszły grube interpretacje, a to o bronieniu prawa do mówienia kobietom że mają ładne nóżki to xd po prostu nie rozumiem tej wrażliwości na takie teksty. Jak sobie radzicie w życiu codziennym gdzie nie ma HR i pan menel powie, że masz ładne nogi, dzwonisz po policję?
"Ja ciągle o tym piszę, że jak coś się nie podoba to stawiasz granice, ale nie można oczekiwać że ktoś się zmieni bo tobie się nie podoba. (...) Jeśli durne żarty są tak wielkim problemem w czyimś życiu, że pragnie wszystkich usuwać z otoczenia to jest z nim coś nie tak."
Podtrzymuję to, co napisałam. A napisałam, że możesz oczekiwać, że ktoś zmieni zachowanie wobec ciebie, które ci się nie podoba, np. głupie żarty z ciebie i to jeszcze w pracy. Nie oczekuję, że ktoś zmieni swój charakter i przemyśli swoje zachowanie, bo ja nie jestem jego mamą, żeby go wychowywać. Oczekuję efektu. Nie ma efektu po samej prośbie, to trzeba sprawę potraktować inaczej.
Mam inne standardy wobec menela, którego widzę raz i współpracowników. To, co krzyknie na mój temat menel pod budką z piwem, nie ma wpływu na moją karierę, pieniądze i psychikę. To, że szef weźmie się za umniejszanie mi poprzez sprowadzanie mnie do "nóżek" czy "cycuszków" ma Albo to, że koleżanka postanowi wziąć sobie za cel komentowanie mojego wyglądu albo narodowości. Ja nie toleruję tego po prostu i jest to reakcja zbudowana na doświadczeniu.