Wcale nie. Zależy od uczelni. Mój tata miał na papierze najniższą, mama rentę, siostra 500+, rodzinne itp. I nie dostałam bo przekroczyliśmy 2 złote na osobę ponad limit. Nie byłam jedyną osobą w takiej sytuacji i znam ogrom ludzi z mega dobrymi wynikami matur którzy się dostali na dzienne ale musieli iść na zaoczne i pracować bo nikt by ich nie utrzymał bo rodzina była biedna ale na papierze zbyt bogata na akademik i stypendium. Z resztą, Stypendium socjalne też nie było za moich czasów jakieś oszałamiającej wysokości....Jhhn pisze: ↑pt maja 15, 2026 4:53 pm No nie. Moi rodzice zarabiali najniższą krajową i miałam najwyższy wymiar stypendium socjalnego, co spokojnie starczało na wszystko. Takich jak ja było mnóstwo w akademiku. Niektórzy mieli też naukowe, więc wtedy można było żyć na komfortowo-studenckim poziomie całkiem ok. Widziałam też komentarz, że komuś lekko przekroczył budżet i nie dostał akademika; by tak się stało, to rodzice musieliby zarabiać ponad średnia krajowa, więc to raczej niekoniecznie osoby ubogie.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
- Anastazja_smietana
- MoetGlass
- Posty: 251
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Nie podoba mi się ekranizacja "heweliusza" na netflixie. Próbowałam przebrnąć przez pierwszy odcinek, te przesadzone krzyki, jęki, pomatyczne gesty. Trochę tani dramat.
Jak można posłuchać sobie nagrań z kabiny pilotów przed jakąś katastrofą lotniczą, to są przeważnie spokojne dialogi, pełne skupienie. Natomiast scenarzyści i reżyserzy pewnie by wcisnęli kapitanowi jakiś głęboki, ckliwy i patetyczny monolog.
Jak można posłuchać sobie nagrań z kabiny pilotów przed jakąś katastrofą lotniczą, to są przeważnie spokojne dialogi, pełne skupienie. Natomiast scenarzyści i reżyserzy pewnie by wcisnęli kapitanowi jakiś głęboki, ckliwy i patetyczny monolog.
-
staratwoja
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Plus nie każdego chętnie wspierają rodzice. Teoretycznie jest to ich obowiązek dopóki studiujesz, ale realnie jaki procent osób będzie miał siłę pozywać rodzinę o alimenty? To wcale nie jest takie niespotykane że osobę pełnoletnią po szkole (albo i nawet przed) metaforycznie wykopuje się za drzwiPEONIA pisze: ↑pt maja 15, 2026 6:27 pm Wcale nie. Zależy od uczelni. Mój tata miał na papierze najniższą, mama rentę, siostra 500+, rodzinne itp. I nie dostałam bo przekroczyliśmy 2 złote na osobę ponad limit. Nie byłam jedyną osobą w takiej sytuacji i znam ogrom ludzi z mega dobrymi wynikami matur którzy się dostali na dzienne ale musieli iść na zaoczne i pracować bo nikt by ich nie utrzymał bo rodzina była biedna ale na papierze zbyt bogata na akademik i stypendium. Z resztą, Stypendium socjalne też nie było za moich czasów jakieś oszałamiającej wysokości....
-
chleb_ze_smalcem
- Szarlotta
- Posty: 437
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Jestem bardzo za zapewnianiem ludziom godnego życia. Ludziom którzy uczciwie pracują i płacą podatki. Nic mnie tak nie wku*a jak fakt, że jest bardzo duża grupa najczęściej młodych ludzi którzy mogą sobie tylko pomarzyć o własnym mieszkaniu. A nawet o wynajmowanym, bo ceny nieruchomości są z kosmosu. Ceny kredytów są z kosmosu i pomimo zarobków ten kredyt trudno nawet dostać. To nie jest normalne żeby ludzie 25-35 lat musieli mieszkać z rodzicam, bo muszą tyle ciułać na cokolwiek swojego, albo muszą tak mieszkać na zawsze, bo nie dostaną kredytu. Nie jest normalne mieszkanie w przepełnionych poprzerabianych mieszkaniach jako dorosła pracująca osoba, bo nie stać cię na wynajem mieszkania pomimo, że normalnie zarabiasz. A jak już stać cię, to jest to pato- developerka która się coraz bardziej unormalnia. Ani to, że ludzie muszą kisić się w toksycznych sytuacjach rodzinnych i znosić je, bo nie stać ich żeby się wynieść. Pół biedy kiedy jest to miasto, gdzie jednak łatwiej o pracę, gorzej jak jest się na zabitej dechami pipidowie z mężem pijakiem i małymi dziećmi. Jest ogromny kryzys mieszkaniowy którego częściowo nie widać przez takie właśnie sytuacje a tu wywalają ci z rozdawaniem mieszkać menelom. I zdziwienie, że gdzie problem skoro to nie własnościowe. ku*wa no odkrycie roku, należy się takim nobel za rozwiązanie kryzysu bezdomności w państwie gdzie normalni ludzie mogą pomarzyć o mieszkaniu, choćby socjalnym do remontu. Ale poczekaj, bo przecież w stanach gdzie bezdomni są dużo gorsi to podejście się sprawdza. No tyle, że w stanach kryzys bezdomności i sytuacja na rynku nieruchomości wygląda zupełnie inaczej.terrible pisze: ↑pt maja 15, 2026 6:06 pm jestem lewaczką, może to istotne dla tego co napiszę, ale mimo zapędów podjęcia próby zapewnienia ludziom godnego życia, absolutnie się z zgadzam z tym, co napisałaś - bo wg mnie trzeba odróżnić chęć jakiejś sprawiedliwości społecznej i zapewnienia ludzi godnego bytu od bycia frajerem.
obecnie system promuje nieróbstwo i cwaniactwo. mieszkam w 5piętrowej kamienicy w centrum Warszawy, jestem z bardzo biednej rodziny, ale pracowałam od 15 roku życia, uczyłam się inwestycji, mieszkałam za granicą, zdobywałam umiejętności i udało mi się kupić małe mieszkanie na kredyt bez niczyjej pomocy. ale w czym rzecz; jestem jedną z 2-3 lokali w mojej kamienicy, które pracują i kupiły swoje mieszkania, reszta to mieszkania komunalne i absolutnie nic mnie nie wkurwia i nie frustruje jak to, gdy wracam zmęczona po robocie a przed blokiem siedzą sobie sąsiedzi z piwkiem, którzy nie muszą pracować i nie pracują wcale - jak jest dobrze, to przywitają mnie jako panią kierowniczkę, jak gorzej, to puszczą jakąś plotę o mnie bo "skąd niby miałam na mieszkanie?".
co chwilę coś jest zdemolowane, a kosztami obciążani są wszyscy, bo sąsiad z góry coś rozjebał, ale i tak nie zapłaci, czy sąsiadka która nie chce pracować a chce mieć kasę więc podnajmuje obcym ludziom pokoje. system jest tak skonstruowany, że oni mogą nie płacić, demolować, mam sąsiadów którzy fikcyjnie wzięli rozwód żeby dostać mieszkania obok siebie i przekuli ścianę (!), a i tak nic im nie grozi, ba, czekam aż się okaże że mogą te mieszkania wykupić za grosze - ja, uczciwie pracująca, solidarnie pokrywająca szkody z tymi ludźmi, jeśli nie wyrobię się z 1 ratą to kończe na bruku. a uwierzcie mi, to nie są schorowane dziadki: to ludzie w najlepszym wypadku z problemem z alkoholem, w najgorszym po prostu cwaniaczki, którym nic nie jest. do tego jako, że mają wszystko niemal za darmo, nie pracują i mogą nie płacić bez konsekwencji, nie czują wagi pieniądza i ot, a to se zniszczą domofon, a to skrzynki.
Także zgadzam się, żyjemy w takim momencie gospodarczym, że absolutnie każdy (zwłaszcza że ci ludzie mają naprawdę duże rodziny; tu jakis konkubent, tu dorosłe dzieci, niekiedy same mające już dzieci) zarobić tyle, żeby wynająć sobie mieszkanie.
I dorzucając jeszcze kamyk do tego ogródka; nie, nie każdego da się zresocjalizować i wyedukować i ten cały pozytywizm to mrzonka, niektórym po prostu brak inteligencji, czy to jeśli chodzi o intelekt, czy o emocje.
To jest taki poziom ignorancji i przekonania o własnej nieomylności, łagodnie mówiąc, że nawet nie chciało mi się komentować.
stara, ale ja w ogóle nie o tymchleb_ze_smalcem pisze: ↑pt maja 15, 2026 6:39 pm Jestem bardzo za zapewnianiem ludziom godnego życia. Ludziom którzy uczciwie pracują i płacą podatki. Nic mnie tak nie wku*a jak fakt, że jest bardzo duża grupa najczęściej młodych ludzi którzy mogą sobie tylko pomarzyć o własnym mieszkaniu. A nawet o wynajmowanym, bo ceny nieruchomości są z kosmosu. Ceny kredytów są z kosmosu i pomimo zarobków ten kredyt trudno nawet dostać. To nie jest normalne żeby ludzie 25-35 lat musieli mieszkać z rodzicam, bo muszą tyle ciułać na cokolwiek swojego, albo muszą tak mieszkać na zawsze, bo nie dostaną kredytu. Nie jest normalne mieszkanie w przepełnionych poprzerabianych mieszkaniach jako dorosła pracująca osoba, bo nie stać cię na wynajem mieszkania pomimo, że normalnie zarabiasz. A jak już stać cię, to jest to pato- developerka która się coraz bardziej unormalnia. Ani to, że ludzie muszą kisić się w toksycznych sytuacjach rodzinnych i znosić je, bo nie stać ich żeby się wynieść. Pół biedy kiedy jest to miasto, gdzie jednak łatwiej o pracę, gorzej jak jest się na zabitej dechami pipidowie z mężem pijakiem i małymi dziećmi. Jest ogromny kryzys mieszkaniowy którego częściowo nie widać przez takie właśnie sytuacje a tu wywalają ci z rozdawaniem mieszkać menelom. I zdziwienie, że gdzie problem skoro to nie własnościowe. ku*wa no odkrycie roku, należy się takim nobel za rozwiązanie kryzysu bezdomności w państwie gdzie normalni ludzie mogą pomarzyć o mieszkaniu, choćby socjalnym do remontu. Ale poczekaj, bo przecież w stanach gdzie bezdomni są dużo gorsi to podejście się sprawdza. No tyle, że w stanach kryzys bezdomności i sytuacja na rynku nieruchomości wygląda zupełnie inaczej.
To jest taki poziom ignorancji i przekonania o własnej nieomylności, łagodnie mówiąc, że nawet nie chciało mi się komentować.
tak, wiem, że nie każdy trafi na nauczyciela który zechce cię za darmo uczyć języka obcego, czy sąsiada który pożyczy ci jana brzechwę do szkoły, bo cię nie stać,
tak, wiem, że w społeczeństwie nie ma tylko korposzczurów, ale też pani z piekarni, hydraulik czy emerytka i oni też muszą mieć gdzie mieszkać,
tak, zgadzam się, rynek mieszkaniowy w Polsce i zamiłowanie do inwestycji w beton jest czymś, co zadusi ten kraj; i pod kątem choćby dzietności, i pod kątem rozwoju gospodarczego
tak, zgadzam się, jeśli nic się nie zmieni, młodych ludzi generalnie nic nie czeka pod tym względem, zwłaszcza gen z i później, bo ceny mieszkań są wywalone w kosmos, a rata kredytu na 30lat, którego nie dostaną bo nie mają zdolności i tak jest tańsza niż wynajem, z którego mogą wylecieć z dnia na dzień bo 'wypowiedziana umowa'
tak, super by było, gdyby państwo budowało mieszkania na taką skalę, jak np. w wiedniu i choć odrobiła to, co wyprzedała za bezcen, ale jednocześnie weryfikowała komu je przyznaje.
ale nie, nie godzę się na mówienie o ignorancji i poczuciu samozajebistości w momencie, gdy się złoszczę, że ja muszę się mierzyć z trudami rynku pracy o obecnym kształcie (i w ogóle chodzić do pracy xd) by nie wylądować na bruku, mieszkać w mikrokawalerce na kredyt na 30lat, a banda - sorry not sorry - nierobów i cwaniaków śmieje się rano że "ojej a co pani tak wcześnie na nogach'. i możesz się odwoływać do raportów, badań czy czegokolwiek, ale nie odmawiaj mi prawa do odwoływania się do własnego doświadczenia, które dotyka mnie 24/7 przez ostatnie kilka lat a jest nim; mieszkanie komunalne przyznawane jest nie komuś, kto na nie zasługuje i go potrzebuje, tylko cwaniakom i nierobom, którzy odpowiednio potrafią nawigować. bo to jest moja rzeczywistość, w której na 5 pięter kamienicy, 4 mieszkania na piętro, mam 3 pracujące 'mieszkania', jedną staruszkę, 1 rodzinę z indii (nomen omen zapierdalająca tak, że aż mnie zawstydza) i bandę nierobów, którzy chwalą się fikcyjnym rozwodem i rozdają klucze do piwnicy kolegom na 'przenocowanie" + się z nas podśmiewują.
Robisz ze mnie ignorantkę, ale mając takie a nie inne doświadczenia i częściowo fart + wspaniałych nauczycieli chociażby na drodze żeby się wyrwać z biedy, wiem, że nie każdy tyle szczęścia będzie miał. dlatego też nie zająknę się, jeśli w mieszkaniu od miasta będzie mieszkał ktoś, kto rzeczywiście go potrzebuje i jest niezdolny do pracy, by zarobić na najem, bo nie wiem, jest sam i chory. Ale nie, to nie jest case większości mieszkańców tych mieszkań.
tylko gdzie to się wyklucza? państwo może (i jak najbardziej powinno) jednocześnie budować tbs-y, mieszkania na niekomercyjny wynajem długoterminowy etc. chociażby w szczecinie tbs-y mają się dobrze, więc nie jest to jakaś utopia. problemem nie jest brak środków tylko nieumiejętne zarządzanie funduszami i obsadzanie na stanowiskach decyzyjnych osób, które nigdy nie powinny się na nich znaleźć. w finlandii miało to szansę zadziałać przede wszystkim dlatego, że państwo inwestowało również w tanie mieszkania na wynajem.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt maja 15, 2026 6:39 pm Jestem bardzo za zapewnianiem ludziom godnego życia. Ludziom którzy uczciwie pracują i płacą podatki. Nic mnie tak nie wku*a jak fakt, że jest bardzo duża grupa najczęściej młodych ludzi którzy mogą sobie tylko pomarzyć o własnym mieszkaniu. A nawet o wynajmowanym, bo ceny nieruchomości są z kosmosu. Ceny kredytów są z kosmosu i pomimo zarobków ten kredyt trudno nawet dostać. To nie jest normalne żeby ludzie 25-35 lat musieli mieszkać z rodzicam, bo muszą tyle ciułać na cokolwiek swojego, albo muszą tak mieszkać na zawsze, bo nie dostaną kredytu. Nie jest normalne mieszkanie w przepełnionych poprzerabianych mieszkaniach jako dorosła pracująca osoba, bo nie stać cię na wynajem mieszkania pomimo, że normalnie zarabiasz. A jak już stać cię, to jest to pato- developerka która się coraz bardziej unormalnia. Ani to, że ludzie muszą kisić się w toksycznych sytuacjach rodzinnych i znosić je, bo nie stać ich żeby się wynieść. Pół biedy kiedy jest to miasto, gdzie jednak łatwiej o pracę, gorzej jak jest się na zabitej dechami pipidowie z mężem pijakiem i małymi dziećmi. Jest ogromny kryzys mieszkaniowy którego częściowo nie widać przez takie właśnie sytuacje a tu wywalają ci z rozdawaniem mieszkać menelom. I zdziwienie, że gdzie problem skoro to nie własnościowe. ku*wa no odkrycie roku, należy się takim nobel za rozwiązanie kryzysu bezdomności w państwie gdzie normalni ludzie mogą pomarzyć o mieszkaniu, choćby socjalnym do remontu. Ale poczekaj, bo przecież w stanach gdzie bezdomni są dużo gorsi to podejście się sprawdza. No tyle, że w stanach kryzys bezdomności i sytuacja na rynku nieruchomości wygląda zupełnie inaczej.
To jest taki poziom ignorancji i przekonania o własnej nieomylności, łagodnie mówiąc, że nawet nie chciało mi się komentować.
nie oczekuję od każdego, że spojrzy na to z tej perspektywy dzięki empatii, ale jest to najzwyczajniej w świecie tańsze i tyle. w finlandii wydają o 15 tysięcy euro mniej na osobę bezdomną w skali roku niż przed wprowadzeniem tego rozwiązania
a tobie oczywiście współczuję, bo nie po to zasuwałaś, żeby potem mieć za sąsiadów cwaniaczków, którym nie chce się robić. i nie będę negowała istnienia takich jednostek, bo aktualnie mieszkam w najbardziej patologicznej dzielnicy miasta i wiem do czego są zdolni moi sąsiedzi z kamienic, w których dalej są toalety na korytarzu czy nawet na podwórku.terrible pisze: ↑pt maja 15, 2026 7:14 pm stara, ale ja w ogóle nie o tymi jeszcze te stany które w tej dyskusji nic mnie nie interesują i poczucie zajebistości wtf
![]()
tak, wiem, że nie każdy trafi na nauczyciela który zechce cię za darmo uczyć języka obcego, czy sąsiada który pożyczy ci jana brzechwę do szkoły, bo cię nie stać,
tak, wiem, że w społeczeństwie nie ma tylko korposzczurów, ale też pani z piekarni, hydraulik czy emerytka i oni też muszą mieć gdzie mieszkać,
tak, zgadzam się, rynek mieszkaniowy w Polsce i zamiłowanie do inwestycji w beton jest czymś, co zadusi ten kraj; i pod kątem choćby dzietności, i pod kątem rozwoju gospodarczego
tak, zgadzam się, jeśli nic się nie zmieni, młodych ludzi generalnie nic nie czeka pod tym względem, zwłaszcza gen z i później, bo ceny mieszkań są wywalone w kosmos, a rata kredytu na 30lat, którego nie dostaną bo nie mają zdolności i tak jest tańsza niż wynajem, z którego mogą wylecieć z dnia na dzień bo 'wypowiedziana umowa'
tak, super by było, gdyby państwo budowało mieszkania na taką skalę, jak np. w wiedniu i choć odrobiła to, co wyprzedała za bezcen, ale jednocześnie weryfikowała komu je przyznaje.
ale nie, nie godzę się na mówienie o ignorancji i poczuciu samozajebistości w momencie, gdy się złoszczę, że ja muszę się mierzyć z trudami rynku pracy o obecnym kształcie (i w ogóle chodzić do pracy xd) by nie wylądować na bruku, mieszkać w mikrokawalerce na kredyt na 30lat, a banda - sorry not sorry - nierobów i cwaniaków śmieje się rano że "ojej a co pani tak wcześnie na nogach'. i możesz się odwoływać do raportów, badań czy czegokolwiek, ale nie odmawiaj mi prawa do odwoływania się do własnego doświadczenia, które dotyka mnie 24/7 przez ostatnie kilka lat a jest nim; mieszkanie komunalne przyznawane jest nie komuś, kto na nie zasługuje i go potrzebuje, tylko cwaniakom i nierobom, którzy odpowiednio potrafią nawigować. bo to jest moja rzeczywistość, w której na 5 pięter kamienicy, 4 mieszkania na piętro, mam 3 pracujące 'mieszkania', jedną staruszkę, 1 rodzinę z indii (nomen omen zapierdalająca tak, że aż mnie zawstydza) i bandę nierobów, którzy chwalą się fikcyjnym rozwodem i rozdają klucze do piwnicy kolegom na 'przenocowanie" + się z nas podśmiewują.
Robisz ze mnie ignorantkę, ale mając takie a nie inne doświadczenia i częściowo fart + wspaniałych nauczycieli chociażby na drodze żeby się wyrwać z biedy, wiem, że nie każdy tyle szczęścia będzie miał. dlatego też nie zająknę się, jeśli w mieszkaniu od miasta będzie mieszkał ktoś, kto rzeczywiście go potrzebuje i jest niezdolny do pracy, by zarobić na najem, bo nie wiem, jest sam i chory. Ale nie, to nie jest case większości mieszkańców tych mieszkań.
mam nadzieję, że ktoś wymyśli dobry system rzetelnej weryfikacji sytuacji życiowej. skoro zus może odwiedzać ludzi w domach i wlepić karę jak ktoś ściemnia, że jest na l4, a siedzi na wakacjach to jakoś dałoby się to przełożyć na inne instytucje
-
chleb_ze_smalcem
- Szarlotta
- Posty: 437
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Nie wiem czy się dobrze rozumiemy. Ja przyznaję ci rację a ignorantami nazywam osoby które chcą dalej te mieszkania rozdawać nierobom. Są tu takie. Bo też uważam, że w większości do takich właśnie ludzi one idą. Nieporadnych wtórnie nierobów którym nie chce się po prostu żyć uczciwie. Tacy których opisujesz. Cwaniak i tak będzie miał za wszystko zapłacone. Nie dadzą mu zginąć z głodu. Ale jak przeciętnej osobie powinie się noga z powodu wydatków zostanie w tyle z kredytem, to powodzenia w pozyskaniu jakichkolwiek środków od państwa. Powiedzą ci, że za duże zarobki i radź sobie. Opłaca się po prostu być albo totalnym nierobem albo cwaniakiem. Inaczej trzeba zapierniczac i nie oglądać się na pomoc od nikogo.terrible pisze: ↑pt maja 15, 2026 7:14 pm stara, ale ja w ogóle nie o tymi jeszcze te stany które w tej dyskusji nic mnie nie interesują i poczucie zajebistości wtf
![]()
tak, wiem, że nie każdy trafi na nauczyciela który zechce cię za darmo uczyć języka obcego, czy sąsiada który pożyczy ci jana brzechwę do szkoły, bo cię nie stać,
tak, wiem, że w społeczeństwie nie ma tylko korposzczurów, ale też pani z piekarni, hydraulik czy emerytka i oni też muszą mieć gdzie mieszkać,
tak, zgadzam się, rynek mieszkaniowy w Polsce i zamiłowanie do inwestycji w beton jest czymś, co zadusi ten kraj; i pod kątem choćby dzietności, i pod kątem rozwoju gospodarczego
tak, zgadzam się, jeśli nic się nie zmieni, młodych ludzi generalnie nic nie czeka pod tym względem, zwłaszcza gen z i później, bo ceny mieszkań są wywalone w kosmos, a rata kredytu na 30lat, którego nie dostaną bo nie mają zdolności i tak jest tańsza niż wynajem, z którego mogą wylecieć z dnia na dzień bo 'wypowiedziana umowa'
tak, super by było, gdyby państwo budowało mieszkania na taką skalę, jak np. w wiedniu i choć odrobiła to, co wyprzedała za bezcen, ale jednocześnie weryfikowała komu je przyznaje.
ale nie, nie godzę się na mówienie o ignorancji i poczuciu samozajebistości w momencie, gdy się złoszczę, że ja muszę się mierzyć z trudami rynku pracy o obecnym kształcie (i w ogóle chodzić do pracy xd) by nie wylądować na bruku, mieszkać w mikrokawalerce na kredyt na 30lat, a banda - sorry not sorry - nierobów i cwaniaków śmieje się rano że "ojej a co pani tak wcześnie na nogach'. i możesz się odwoływać do raportów, badań czy czegokolwiek, ale nie odmawiaj mi prawa do odwoływania się do własnego doświadczenia, które dotyka mnie 24/7 przez ostatnie kilka lat a jest nim; mieszkanie komunalne przyznawane jest nie komuś, kto na nie zasługuje i go potrzebuje, tylko cwaniakom i nierobom, którzy odpowiednio potrafią nawigować. bo to jest moja rzeczywistość, w której na 5 pięter kamienicy, 4 mieszkania na piętro, mam 3 pracujące 'mieszkania', jedną staruszkę, 1 rodzinę z indii (nomen omen zapierdalająca tak, że aż mnie zawstydza) i bandę nierobów, którzy chwalą się fikcyjnym rozwodem i rozdają klucze do piwnicy kolegom na 'przenocowanie" + się z nas podśmiewują.
Robisz ze mnie ignorantkę, ale mając takie a nie inne doświadczenia i częściowo fart + wspaniałych nauczycieli chociażby na drodze żeby się wyrwać z biedy, wiem, że nie każdy tyle szczęścia będzie miał. dlatego też nie zająknę się, jeśli w mieszkaniu od miasta będzie mieszkał ktoś, kto rzeczywiście go potrzebuje i jest niezdolny do pracy, by zarobić na najem, bo nie wiem, jest sam i chory. Ale nie, to nie jest case większości mieszkańców tych mieszkań.
Nie zapomnę sytuacji jak musiałam iść do UP po jeden jedyny miesiąc zasiłku, bo zmieniałam zarówno pracę jak i miejsce zamieszkania i nie miałam innej opcji. Potraktowali mnie jakbym była złodziejką. Nie jakby te pieniądze mi się zwyczajnie należały ze składek. Ze mną pod UP podjechała audica z rodziną Arabów. Poprzebierali się w łachmany i poszli po zasiłki. Kiedyś chciałam wyemigrować do UK ale sytuacja rozdawnicza tam jest tak tragiczna, że tylko pracowałabym na bandę nierobów.
-
Lolapalosa
- Channelka
- Posty: 34
- Rejestracja: czw kwie 06, 2023 7:07 pm
To ja mam chyba na serio niepopularną opinię - problem z przytyciem to dla mnie tzw. problem z dupy. Nie mówię tu o osobach, które ze względów zdrowotnych nie mogą jeść prawie niczego, tylko o ludziach typu „ojej zapracowałam się/zapomnialam/zestresowałam się i przez cały dzień zjadłam jogurt i banana, współczujcie mi, bo nie mogę przytyć, nie wiecie jak to ciężko”. Jakby… żyjemy w świecie, gdzie jedzenie mamy na wyciągnięcie ręki, mamy dostęp zarówno do zdrowych jak i niezdrowych posiłków, więc jak ktoś mi wyskakuje że ciężko mu przytyć, to sorry, ale nie umiem traktować takiej osoby poważnie.
W ogóle większość produkcji Netflixa to cringowe gnioty i to jest moja niepopularna opiniaAnastazja_smietana pisze: ↑pt maja 15, 2026 6:30 pm Nie podoba mi się ekranizacja "heweliusza" na netflixie. Próbowałam przebrnąć przez pierwszy odcinek, te przesadzone krzyki, jęki, pomatyczne gesty. Trochę tani dramat.
Jak można posłuchać sobie nagrań z kabiny pilotów przed jakąś katastrofą lotniczą, to są przeważnie spokojne dialogi, pełne skupienie. Natomiast scenarzyści i reżyserzy pewnie by wcisnęli kapitanowi jakiś głęboki, ckliwy i patetyczny monolog.
Normalnie nawet nie mam bo tam nie ma co oglądać ale wykupiłam w tym miesiącu bo chciałam zobaczyć polską edycję Love is Blind bo dużo moich znajomych się napaliło i chciałam wiedzieć o czym gadają. No to jak już mam to dziś włączyłam sobie ten serial o którym pisałam i przerwałam dwa odcinki bo nie mogłam wytrzymać z zażenowania.
Filmy dokumentalne też nie są takie fajne - miałam podejście do kilku ale rozwleczone i nudne a lubiłam zawsze dokumenty.
Tak samo jak Brigertonowie, fakt może nie powinnam krytykować bo widziałam kilka odcinków zaledwie - z dwa u mamy jak byłam z wizytą i kilka z koleżankami bo jedna z moich znajomych zorganizowała babskie oglądanie - o Jezu. Nie wiem o co ten szum. Fakt, bardzo ładne stroje........i na tym koniec w sumie. Myślałam, ze mnie skręci. Sama się przed sobą wstydziłam, że na to patrzę i nigdy więcej.
- Anastazja_smietana
- MoetGlass
- Posty: 251
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
No ja od kilku lat opłacam ze względu na bajki dla dzieci, a nawet nie wchodzę na profil dorosłychPEONIA pisze: ↑pt maja 15, 2026 8:43 pm W ogóle większość produkcji Netflixa to cringowe gnioty i to jest moja niepopularna opinia![]()
Normalnie nawet nie mam bo tam nie ma co oglądać ale wykupiłam w tym miesiącu bo chciałam zobaczyć polską edycję Love is Blind bo dużo moich znajomych się napaliło i chciałam wiedzieć o czym gadają. No to jak już mam to dziś włączyłam sobie ten serial o którym pisałam i przerwałam dwa odcinki bo nie mogłam wytrzymać z zażenowania.
Filmy dokumentalne też nie są takie fajne - miałam podejście do kilku ale rozwleczone i nudne a lubiłam zawsze dokumenty.
Tak samo jak Brigertonowie, fakt może nie powinnam krytykować bo widziałam kilka odcinków zaledwie - z dwa u mamy jak byłam z wizytą i kilka z koleżankami bo jedna z moich znajomych zorganizowała babskie oglądanie - o Jezu. Nie wiem o co ten szum. Fakt, bardzo ładne stroje........i na tym koniec w sumie. Myślałam, ze mnie skręci. Sama się przed sobą wstydziłam, że na to patrzę i nigdy więcej.
Są osoby, które tak tylko gadają, że "ojej nie miałam czasu zjeść" żeby zbierać atencję, ale są osoby którym serio ciężko przytyć. Ja zawsze miałam skłonności do tycia i wiele bym dała, żeby mieć na odwrót.Lolapalosa pisze: ↑pt maja 15, 2026 8:17 pm To ja mam chyba na serio niepopularną opinię - problem z przytyciem to dla mnie tzw. problem z dupy. Nie mówię tu o osobach, które ze względów zdrowotnych nie mogą jeść prawie niczego, tylko o ludziach typu „ojej zapracowałam się/zapomnialam/zestresowałam się i przez cały dzień zjadłam jogurt i banana, współczujcie mi, bo nie mogę przytyć, nie wiecie jak to ciężko”. Jakby… żyjemy w świecie, gdzie jedzenie mamy na wyciągnięcie ręki, mamy dostęp zarówno do zdrowych jak i niezdrowych posiłków, więc jak ktoś mi wyskakuje że ciężko mu przytyć, to sorry, ale nie umiem traktować takiej osoby poważnie.
sorka, wyraźnie się nie zrozumiałyśmy, tak kończy mózg zmęczony tygodniową pracą hahahachleb_ze_smalcem pisze: ↑pt maja 15, 2026 7:44 pm Nie wiem czy się dobrze rozumiemy. Ja przyznaję ci rację a ignorantami nazywam osoby które chcą dalej te mieszkania rozdawać nierobom. Są tu takie. Bo też uważam, że w większości do takich właśnie ludzi one idą. Nieporadnych wtórnie nierobów którym nie chce się po prostu żyć uczciwie. Tacy których opisujesz. Cwaniak i tak będzie miał za wszystko zapłacone. Nie dadzą mu zginąć z głodu. Ale jak przeciętnej osobie powinie się noga z powodu wydatków zostanie w tyle z kredytem, to powodzenia w pozyskaniu jakichkolwiek środków od państwa. Powiedzą ci, że za duże zarobki i radź sobie. Opłaca się po prostu być albo totalnym nierobem albo cwaniakiem. Inaczej trzeba zapierniczac i nie oglądać się na pomoc od nikogo.
Nie zapomnę sytuacji jak musiałam iść do UP po jeden jedyny miesiąc zasiłku, bo zmieniałam zarówno pracę jak i miejsce zamieszkania i nie miałam innej opcji. Potraktowali mnie jakbym była złodziejką. Nie jakby te pieniądze mi się zwyczajnie należały ze składek. Ze mną pod UP podjechała audica z rodziną Arabów. Poprzebierali się w łachmany i poszli po zasiłki. Kiedyś chciałam wyemigrować do UK ale sytuacja rozdawnicza tam jest tak tragiczna, że tylko pracowałabym na bandę nierobów.
Trochę frustry się zebrało, nie do końca zrozumiałam co miałas na myśli i wylało się na Ciebie, przepraszam
Mi również, bo myślałam, że będzie o prawdziwym HeweliuszuAnastazja_smietana pisze: ↑pt maja 15, 2026 6:30 pm Nie podoba mi się ekranizacja "heweliusza" na netflixie.
odnośnie netflixa – wiem, że np. bridgertonowie nie mają być serialem typowo historycznym, ale akceptuję tylko seriale typu ekranizacje powieści j. austen na bbc. nie byłam w stanie też zmęczyć ani nie anny, bo tak lubię wersję z 85’
-
chleb_ze_smalcem
- Szarlotta
- Posty: 437
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
A spoko, coś mi się właśnie wydawało, że taka może być sytuacja. Też by mi się wylało jakbym myślała, że to do mnie xd
Nwm właściwie czemu rozdawnictwo mnie tak irytuje ale ze wszystkich pomysłów lewków ten chyba najbardziej mi przeszkadza. Wkurza mnie jak naiwnie chcą trwonić pieniądze żeby prostować ludzi którzy najczęściej nie chcą być wyprostowani, podczas kiedy szary człowiek ledwo sobie radzi. No ale i tak wolę w sumie lewactwo. Przynajmniej nie zaglądają ludziom do łóżek.
Jest dokładnie tak jak piszesz, że np. cofa się jak będziesz próbować zjeść więcej na siłę. Również starsi ludzie mają często problem z apetytem i nie mogą przytyć mimo że jest to ogromne ryzyko i zdają sobie z tego sprawę. To nie jest takie czarno-białe, że każdy może coś w siebie wcisnąć i już.lalisa pisze: ↑pt maja 15, 2026 9:01 pm Są osoby, które tak tylko gadają, że "ojej nie miałam czasu zjeść" żeby zbierać atencję, ale są osoby którym serio ciężko przytyć. Ja zawsze miałam skłonności do tycia i wiele bym dała, żeby mieć na odwrót.Mam kolegę, który jest zajebiscie przystojny z twarzy + wysoki, ale naturalnie bardzo szczupły. Zawsze rozmawialiśmy szczerze i mu mówiłam, że kurde jakbyś miał trochę ciała, to serio byłoby mega. Bo jest naprawdę chudy, waży jakieś 65 kg. Jadł na śniadanie 2 banany, placki i masło orzechowe, żeby przytyć. Tylko jemu chce się rzygac jak zje więcej. Idziemy razem na pizzę. Ja zjadam całą taką 32 cm średnicy sama, a on dziubie trzy kawałki i po prostu nie może więcej zjeść. Tego nie lubi, tamtego nie lubi. To nie takie proste. Znamy się juz 7 lat i parę razy miał "sukces" typu "udało mi się przytyć 3 kg", ale nigdy nie przytył tak jak zakładał.
Tak w temacie wagi, to będzie niepopularna opinia, ale uważam, że powinny być lepiej dostępne miejsca, gdzie leczy się otyłość w zamknięciu. A w sytuacjach skrajnych powinno to być przymusowe (np. osoby ważące 200 kg) i finansowane przez NFZ. Tak jak ośrodki leczenia alkoholizmu. Człowiek jest zamknięty i koniec. To mogą być domki wczasowe nad jeziorem. Chodzi o to, że możesz jechać np. na 2 miesiące i masz gwarancje schudnięcia, bo masz pilnowane kalorie jak w szpitalu. Tak jak alkoholik, narkoman albo osoba uzależniona od corn ma gwarancje, że w tej izolacji nic go nie "skusi", bo po prostu nie ma co. Jak wizyta bliskich, to torby trzepane, czy tam nie ma ciasteczek i chipsów. W trakcie terapia i po wypuszczeniu przygotowane dokładne zalecenia. Nie rozumiem, dlaczego nie jest powszechne leczenie otyłości w taki sposób, nawet prywatnie. Jedziesz na jakiś czas i wracasz jako inna osoba. Motywacja po tym jak udało się schudnąć np. 10 kg jest zupełnie inna niż jak trwasz od lat w tej otyłości, nic się nie zmienia, nic nie idzie do przodu. Ja jak czuję, że moja choroba nawraca, to mam poczucie kompletnego osamotnienia w tym. Chętnie bym się wtedy zamknęła w takim ośrodku.
-
fantasmagorie
- BlondDoczep
- Posty: 132
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
Bardzo ciekawa opinia. Od wielu lat powtarzam, pewnie naiwnie, że dużo łatwiej rzucić alkohol niż objadanie się, bo alko można odciąć do zera, a jeść przecież trzeba i wyrabianie zdrowych nawyków to jest tak ciężka droga.lalisa pisze: ↑sob maja 16, 2026 12:19 pm Tak w temacie wagi, to będzie niepopularna opinia, ale uważam, że powinny być lepiej dostępne miejsca, gdzie leczy się otyłość w zamknięciu. A w sytuacjach skrajnych powinno to być przymusowe (np. osoby ważące 200 kg) i finansowane przez NFZ. Tak jak ośrodki leczenia alkoholizmu. Człowiek jest zamknięty i koniec. To mogą być domki wczasowe nad jeziorem. Chodzi o to, że możesz jechać np. na 2 miesiące i masz gwarancje schudnięcia, bo masz pilnowane kalorie jak w szpitalu. Tak jak alkoholik, narkoman albo osoba uzależniona od corn ma gwarancje, że w tej izolacji nic go nie "skusi", bo po prostu nie ma co. Jak wizyta bliskich, to torby trzepane, czy tam nie ma ciasteczek i chipsów. W trakcie terapia i po wypuszczeniu przygotowane dokładne zalecenia. Nie rozumiem, dlaczego nie jest powszechne leczenie otyłości w taki sposób, nawet prywatnie. Jedziesz na jakiś czas i wracasz jako inna osoba. Motywacja po tym jak udało się schudnąć np. 10 kg jest zupełnie inna niż jak trwasz od lat w tej otyłości, nic się nie zmienia, nic nie idzie do przodu. Ja jak czuję, że moja choroba nawraca, to mam poczucie kompletnego osamotnienia w tym. Chętnie bym się wtedy zamknęła w takim ośrodku.
Coś takiego istnieje i odbywa się w sanatoriach, oczywiście nie w ścisłym zamknięciu. Natomiast odpowiedź dlaczego to nie jest popularne jest taka: bo kompulsywne objadanie to nałóg behawioralny i nie da się go leczyć odcięciem od bodźca.
Przy uzależnieniu od substancji etap zamknięcia to detoks plus terapia, przy nałogach behawioralnych pierwszy punkt nie ma sensu, a drugi ma, ale już wiadomo że nie musi być prowadzony w sytuacji kompletnego odcięcia od bodźca, bo tego zrobić się najzwyczajniej nie da.
Nałogi behawioralne typu: uzależnienie od jedzenia czy od seksu muszą się sprowadzać do tego żeby nauczyć ludzi jak żyć z faktem istnienia tych rzeczy w ich życiu. Podczas gdy np. narkoman teoretycznie może do końca życia nie zobaczyć narkotyku na oczy.
Dlatego terapie różnią się zarówno sposobem, jak i miejscem ich prowadzenia.
nie wierzę w długie związku bez ślubu i wcale nie chodzi mi o romantyczną otoczkę, białą suknię i wesele. niestety w polsce po śmierci partnera nie przysługuje żadna pomoc od państwa a wdowa ma chociaż szansę na zasiłek. i takich praktycznych aspektów jest więcej. naprawdę warto wydać te 80 złotych w urzędzie
-
Cyraneczka
- PsychoFanka
- Posty: 96
- Rejestracja: wt sie 27, 2024 11:25 am
Myślę podobnie. Osoby, które nie mogą przytyć, zwyczajnie nie generują nadwyżki kalorycznej, bo albo wcale nie jedzą dużo, albo mają większe zapotrzebowanie niż myślą, choćby przez dużą aktywność codzienną. Nie da się oszukać biologii.Lolapalosa pisze: ↑pt maja 15, 2026 8:17 pm To ja mam chyba na serio niepopularną opinię - problem z przytyciem to dla mnie tzw. problem z dupy. Nie mówię tu o osobach, które ze względów zdrowotnych nie mogą jeść prawie niczego, tylko o ludziach typu „ojej zapracowałam się/zapomnialam/zestresowałam się i przez cały dzień zjadłam jogurt i banana, współczujcie mi, bo nie mogę przytyć, nie wiecie jak to ciężko”. Jakby… żyjemy w świecie, gdzie jedzenie mamy na wyciągnięcie ręki, mamy dostęp zarówno do zdrowych jak i niezdrowych posiłków, więc jak ktoś mi wyskakuje że ciężko mu przytyć, to sorry, ale nie umiem traktować takiej osoby poważnie.
Podobnie w odwrotnym przypadku - ludzi, którzy twierdzą, że są w deficycie, a nie mogą schudnąć. Jeśli takie narzekania są dodatkowo pisane bardzo niechlujnym językiem, to mam podejrzenia, że taka osoba ma zwyczajnie niedostateczną wiedzę w temacie odchudzania.
-
xoseraphina
- RealDiamond
- Posty: 770
- Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm
No ja za to znam dużo przypadków, kiedy ślub z jakichś powodów nie przyniósłby nikomu żadnej korzyści. Każda sytuacja jest inna, nie ma sensu uogólniać.jaskana pisze: ↑ndz maja 17, 2026 8:05 pm nie wierzę w długie związku bez ślubu i wcale nie chodzi mi o romantyczną otoczkę, białą suknię i wesele. niestety w polsce po śmierci partnera nie przysługuje żadna pomoc od państwa a wdowa ma chociaż szansę na zasiłek. i takich praktycznych aspektów jest więcej. naprawdę warto wydać te 80 złotych w urzędzie
nie, to po prostu wasza ignorancja. Za głód i sytość odpowiadają hormony. brak równowagi powoduje niewłaściwe odczuwanie głodu i apetytu. nadmiernego albo niedostatecznego. Zmuszanie się do jedzenia jest tak samo ciężkie jak funkcjonowanie z nadmiernym apetytem i głodem. Po prostu większość społeczeństwa bazuje na tym co im się wydaje i sadzą opinie na każdy medyczny czy społeczny problem bo im się coś „wydaje”.Cyraneczka pisze: ↑ndz maja 17, 2026 8:09 pm Myślę podobnie. Osoby, które nie mogą przytyć, zwyczajnie nie generują nadwyżki kalorycznej, bo albo wcale nie jedzą dużo, albo mają większe zapotrzebowanie niż myślą, choćby przez dużą aktywność codzienną. Nie da się oszukać biologii.
Podobnie w odwrotnym przypadku - ludzi, którzy twierdzą, że są w deficycie, a nie mogą schudnąć. Jeśli takie narzekania są dodatkowo pisane bardzo niechlujnym językiem, to mam podejrzenia, że taka osoba ma zwyczajnie niedostateczną wiedzę w temacie odchudzania.
-
Cyraneczka
- PsychoFanka
- Posty: 96
- Rejestracja: wt sie 27, 2024 11:25 am
Nie widzę sprzeczności w naszych komentarzach - jeśli ktoś nie może zmusić się do jedzenia, to trudno mu uzyskać nadwyżkę kaloryczną, a jeśli nie ma nadwyżki, to nie ma tycia.Snatolina pisze: ↑ndz maja 17, 2026 8:14 pm nie, to po prostu wasza ignorancja. Za głód i sytość odpowiadają hormony. brak równowagi powoduje niewłaściwe odczuwanie głodu i apetytu. nadmiernego albo niedostatecznego. Zmuszanie się do jedzenia jest tak samo ciężkie jak funkcjonowanie z nadmiernym apetytem i głodem. Po prostu większość społeczeństwa bazuje na tym co im się wydaje i sadzą opinie na każdy medyczny czy społeczny problem bo im się coś „wydaje”.