Z moich doświadczeń w ciąży nie są najgorsze, za to później… ;) nawet jeśli pogadasz nie o dziecku, to trzeba się liczyć z tym że ono cały czas jest obok, cały czas uwaga przenosi się na nie, jest rozproszenie itd. Rozumiem, że tak jest po porodzie, trudno żeby nie, ale np. pisałam tu kiedyś chyba w jakimś innym wątku, że nie rozumiem dlaczego dzieci są brane na każde spotkanie, dlaczego ojciec nie może się nimi zająć kiedy matka wychodzi itd., temat rzeka.jenta pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:11 am Tak się zastanawiam, czy tylko mi bardzo ciężko utrzymuje się kontakt z ciężarnymi koleżankami? Nie chodzi mi o to, że nie mogą wychodzić na imprezy czy pić alkoholu, bo to przyjaźnie na odległość. Chodzi o zmianę ich zachowań i jakby… ogłupienie? Robią dramę, bo ktoś nie przepuścił ich do okienka rejestracji (jedna osoba stała przed nią w kolejce, a ona była wtedy w 10. tygodniu ciąży, bez dolegliwości). Kupują ciążowe ubrania i twierdzą, że mają ciążowy brzuszek w drugim tygodniu ciąży. Ogólnie przywalanie się o wszystko, brak logicznego myślenia, czasami czyta się wiadomości i nie wiadomo, czy to żart, czy serio. Ja staram się być wyrozumiała, przytakiwać, a czasami w ogóle przemilczeć, zamiast wdawać się w dyskusję. Wiem, że to tylko etap, ale powoli tracę cierpliwość i w ogóle ochotę do utrzymywania kontaktu do rozwiązania.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Och tak i tylko gadanie o ciąży, o niej samej. Zachowują się jak pępki świata.jenta pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:11 am Tak się zastanawiam, czy tylko mi bardzo ciężko utrzymuje się kontakt z ciężarnymi koleżankami? Nie chodzi mi o to, że nie mogą wychodzić na imprezy czy pić alkoholu, bo to przyjaźnie na odległość. Chodzi o zmianę ich zachowań i jakby… ogłupienie? Robią dramę, bo ktoś nie przepuścił ich do okienka rejestracji (jedna osoba stała przed nią w kolejce, a ona była wtedy w 10. tygodniu ciąży, bez dolegliwości). Kupują ciążowe ubrania i twierdzą, że mają ciążowy brzuszek w drugim tygodniu ciąży. Ogólnie przywalanie się o wszystko, brak logicznego myślenia, czasami czyta się wiadomości i nie wiadomo, czy to żart, czy serio. Ja staram się być wyrozumiała, przytakiwać, a czasami w ogóle przemilczeć, zamiast wdawać się w dyskusję. Wiem, że to tylko etap, ale powoli tracę cierpliwość i w ogóle ochotę do utrzymywania kontaktu do rozwiązania.
Akurat to mi jakoś bardzo nie przeszkadza, bo dzieci lubię. Swoich nie mam (może gdybym miała, to podczas wyjścia chciałabym od nich odpocząć), ale przez to, że rzadko się z nimi widuję, bardzo lubię chociaż na kilka godzin zobaczyć te dzieci, ponosić je, powąchać xd i się pobawić.mariaow pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:23 am Z moich doświadczeń w ciąży nie są najgorsze, za to później… ;) nawet jeśli pogadasz nie o dziecku, to trzeba się liczyć z tym że ono cały czas jest obok, cały czas uwaga przenosi się na nie, jest rozproszenie itd. Rozumiem, że tak jest po porodzie, trudno żeby nie, ale np. pisałam tu kiedyś chyba w jakimś innym wątku, że nie rozumiem dlaczego dzieci są brane na każde spotkanie, dlaczego ojciec nie może się nimi zająć kiedy matka wychodzi itd., temat rzeka.
Mnie triggeruje pytanie do matek jak już gdzieś wyjdą same „a gdzie masz dziecko?”, podczas gdy do ojca takie słowa nie padają prawie nigdy.
-
staratwoja
- BlondDoczep
- Posty: 132
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Jak czytam te wypowiedzi o randkowaniu to odnoszę wrażenie że zamiast relacji przyjacielskich (też uważam że ludzie zaklęci w rolach płciowych po prostu nie potrafią się ze sobą przyjaźnić) jest to gra o złapanie jak najlepszej partii z jak największym potencjałem zanim skończy się czas. W ogóle jeśli ktoś będąc w wieku np. studenckim wybiera partnera z myślą o tym czy "rokuje" na dobre zarobki, mieszkanie i stabilizację to ma zdecydowanie większą szansę skończyć w nudnym, transakcyjnym związku i resztę życia wmawiać sobie że mu się poszczęściło xd Zresztą takie rzeczy mogą zmienić się o 180 stopni w sekundę, wystarczy jakaś choroba, niepełnosprawność - i co wtedy, reklamacja towaru na rynku matrymonialnym?
-
fantasmagorie
- PsychoFanka
- Posty: 92
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
A jak tam w ogóle teraz na Tinderze sytuacja? Prawda to, że z roku na rok gorzej?
-
dziwnerzeczy
- Bagietka z szarlott
- Posty: 167
- Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm
Niektórzy byli w dłuższych związkach, które się rozpadły z różnych przyczyn - ktoś na przykład się przeprowadził albo wyjechał za granicę.Blue Spirit pisze: ↑śr kwie 22, 2026 9:44 am 35-40 letni single, którzy szukają, wchodzą w krótkie relacje, a po chwili je kończą, to uszkodzeni goście ze stylem przywiązania unikającym albo coś podobnego. Inni z tej grupy, z tego co obserwuję, mający mieszkania/domy, hobby, pozycję zawodową, znajdują partnerki i rozwijają z nimi relację. Natomiast tamci niby by chcieli, ale sabotują związki. Zawsze znajdą jakiś powód, by znów wrócić do strefy komfortu i poszukiwań.
I wydaje mi się, że jest ciężko się przestawić, jeśli na przykład, było się w związku z dziewczyną z dobrej i majętnej rodziny, która miala dobrze płatną pracę i własny dom w którym mieszkaliście razem, a Ty mogłeś wynająć swoje mieszkanie i mieć dodatkową kasę.
Teraz chcesz, aby potencjalna partnerka też miała coś swojego. I robi się z tego bardziej kalkulowanie niż rozwijanie znajomości. A lata lecą.
-
123wiosna123
- Milion subskrypcji
- Posty: 4306
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
A ja mialam zupełnie odwrotnie niz to o czym tutaj piszecie. Kiedy mialam te 20 lat to spotykałam samych kretynow którzy niby myśleli poważnie ale w rzeczywistości woleli sie bawić. W jednym ze związków facetów oświadczył mi sie a pozniej jak sie dowiedziałam to zrobił to żeby miec święty spokoj i zeby nie bylo nie męczyłam go o slub ale chciał miec narzeczona, porządek w domu ale nie chciał sie zenic.
Mojego meza poznałam chwilę przed moja 30 a teraz w moim otoczeniu jest kilku facetów po 30 którzy maja prace, mieszkanie, mysle ze nie sa brzydcy i całkiem dobra partia. Także wcale nie jest tak ze po 30 to juz nikogo sie nie spotka.
Mojego meza poznałam chwilę przed moja 30 a teraz w moim otoczeniu jest kilku facetów po 30 którzy maja prace, mieszkanie, mysle ze nie sa brzydcy i całkiem dobra partia. Także wcale nie jest tak ze po 30 to juz nikogo sie nie spotka.
-
123wiosna123
- Milion subskrypcji
- Posty: 4306
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Później takie kobiety wstawiają tik toki jak po przez ciążę i po ciszy straciły koleżanki ale nie pomysla ze to przez nie same. Nie mowie ze tak jest zawsze ale często nie ma innego tematu. Choćby byla to moja najbliższą kolezanka to ja nie mam ochoty słuchać o biegunce czyjegoś dziecka.jenta pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:11 am Tak się zastanawiam, czy tylko mi bardzo ciężko utrzymuje się kontakt z ciężarnymi koleżankami? Nie chodzi mi o to, że nie mogą wychodzić na imprezy czy pić alkoholu, bo to przyjaźnie na odległość. Chodzi o zmianę ich zachowań i jakby… ogłupienie? Robią dramę, bo ktoś nie przepuścił ich do okienka rejestracji (jedna osoba stała przed nią w kolejce, a ona była wtedy w 10. tygodniu ciąży, bez dolegliwości). Kupują ciążowe ubrania i twierdzą, że mają ciążowy brzuszek w drugim tygodniu ciąży. Ogólnie przywalanie się o wszystko, brak logicznego myślenia, czasami czyta się wiadomości i nie wiadomo, czy to żart, czy serio. Ja staram się być wyrozumiała, przytakiwać, a czasami w ogóle przemilczeć, zamiast wdawać się w dyskusję. Wiem, że to tylko etap, ale powoli tracę cierpliwość i w ogóle ochotę do utrzymywania kontaktu do rozwiązania.
U mnie tak właśnie rozpadła się pewna przyjaźń. W czasie jej ciąży było okej, dzieliłam z nią ekscytację, za to jak dziecko przyszło na świat, przez moment przyjaźniliśmy się w trójkę:) nie było opcji zostawienia dziecka z mężem czy dziadkami (cała czwórka na emeryturze, mieszkają w tym samym mieście i wręcz zabiegają o kontakt z wnukiem), albo spotykałyśmy się u niej w domu albo w miejscach, które tylko ona wybierała, żeby koniecznie był przewijak, później kącik dla dzieci i najlepiej blisko domu. Gdy próbowałam opowiadać o swoich problemach, nie na zasadzie że Aneta w pracy mnie zdenerwowała, tylko miałam poważne problemy rodzinne, to słyszalam zazwyczaj ,,mhm, mhm, a wiesz, u nas też nie najllepiej, wycofali ulubione kaszki Brajanka z biedronki'' Pokłóciłyśmy się strasznie, gdy robiłam imprezę urodzinową i była rozczarowana, że nie zgodziłam się, by wzięła ze sobą dziecko (inni dzieciaci znajomi nie robili problemu). A jak jako wtedy przyjaciółka próbowałam delikatnie ją przekonać, że taka mini separacja od dziecka zrobiłaby dobrze i jej, i dziecko, to zostałam zakrzyczana, że nie mam dzieci, więc nie zrozumiem:))mariaow pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:23 am Z moich doświadczeń w ciąży nie są najgorsze, za to później… ;) nawet jeśli pogadasz nie o dziecku, to trzeba się liczyć z tym że ono cały czas jest obok, cały czas uwaga przenosi się na nie, jest rozproszenie itd. Rozumiem, że tak jest po porodzie, trudno żeby nie, ale np. pisałam tu kiedyś chyba w jakimś innym wątku, że nie rozumiem dlaczego dzieci są brane na każde spotkanie, dlaczego ojciec nie może się nimi zająć kiedy matka wychodzi itd., temat rzeka.
i am a god
-
fantasmagorie
- PsychoFanka
- Posty: 92
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
Nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi i nie rujnuje zaufania jak 'topping up' czyichś ciężkich historii. Ty opowiadasz o nowotworze matki, ktoś opowiada o tym, że rozumie ten strach, bo jego pies troszkę kuleje od zeszłego czwartku. Straszne.Jennifer pisze: ↑śr kwie 22, 2026 11:35 am U mnie tak właśnie rozpadła się pewna przyjaźń. W czasie jej ciąży było okej, dzieliłam z nią ekscytację, za to jak dziecko przyszło na świat, przez moment przyjaźniliśmy się w trójkę:) nie było opcji zostawienia dziecka z mężem czy dziadkami (cała czwórka na emeryturze, mieszkają w tym samym mieście i wręcz zabiegają o kontakt z wnukiem), albo spotykałyśmy się u niej w domu albo w miejscach, które tylko ona wybierała, żeby koniecznie był przewijak, później kącik dla dzieci i najlepiej blisko domu. Gdy próbowałam opowiadać o swoich problemach, nie na zasadzie że Aneta w pracy mnie zdenerwowała, tylko miałam poważne problemy rodzinne, to słyszalam zazwyczaj ,,mhm, mhm, a wiesz, u nas też nie najllepiej, wycofali ulubione kaszki Brajanka z biedronki'' Pokłóciłyśmy się strasznie, gdy robiłam imprezę urodzinową i była rozczarowana, że nie zgodziłam się, by wzięła ze sobą dziecko (inni dzieciaci znajomi nie robili problemu). A jak jako wtedy przyjaciółka próbowałam delikatnie ją przekonać, że taka mini separacja od dziecka zrobiłaby dobrze i jej, i dziecko, to zostałam zakrzyczana, że nie mam dzieci, więc nie zrozumiem:))
Zachowujecie sie jakby ludzie 30-60 to byli juz starzy, nieatrakcyjni ludzie , którzy nie znajdą juz nikogo sensownego.
Ja znam osobo po 70, ktore ciagle randkują i poznają nowe osoby xd
Ja znam osobo po 70, ktore ciagle randkują i poznają nowe osoby xd
ᴘʀɪᴍᴀᴅᴏɴɴᴀ ɢɪʀʟ, ʏᴇᴀʜ ᴀʟʟ ɪ ᴇᴠᴇʀ ᴡᴀɴᴛᴇᴅ ᴡᴀꜱ ᴛʜᴇ ᴡᴏʀʟᴅ
-
malloryknox
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 80
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Gdy moja ex BFF była w ciąży, woziłam ją na badania, pomagałam w remoncie pokoju dziecięcego, razem wybierałyśmy ubranka, sama osobiście składałam łóżeczko. Jej partner? Nie miał czasu, pracował xd po porodzie nie chciała się ze mną widywać, tłumaczyła, że teraz jest czas dla rodziny, uszanowałam to. Szkoda tylko, że za moimi plecami zaczęła spotykać się z innymi dzieciatymi koleżankami, a gdy kiedyś ją o to podpytałam, stwierdziła, że ma z nimi lepszy vibe.jenta pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:11 am Tak się zastanawiam, czy tylko mi bardzo ciężko utrzymuje się kontakt z ciężarnymi koleżankami? Nie chodzi mi o to, że nie mogą wychodzić na imprezy czy pić alkoholu, bo to przyjaźnie na odległość. Chodzi o zmianę ich zachowań i jakby… ogłupienie? Robią dramę, bo ktoś nie przepuścił ich do okienka rejestracji (jedna osoba stała przed nią w kolejce, a ona była wtedy w 10. tygodniu ciąży, bez dolegliwości). Kupują ciążowe ubrania i twierdzą, że mają ciążowy brzuszek w drugim tygodniu ciąży. Ogólnie przywalanie się o wszystko, brak logicznego myślenia, czasami czyta się wiadomości i nie wiadomo, czy to żart, czy serio. Ja staram się być wyrozumiała, przytakiwać, a czasami w ogóle przemilczeć, zamiast wdawać się w dyskusję. Wiem, że to tylko etap, ale powoli tracę cierpliwość i w ogóle ochotę do utrzymywania kontaktu do rozwiązania.
Moja ciocia w podobnym wieku wzięła ponownie ślub i jest super szczęśliwa
Miałam podobna "przyjaciółkę", tzn nie miała dzieci, ale gdy 3 miesiące po rozstaniu z chłopakiem dowiedziałam się, że miał już inna i się jej żaliłam z płaczem to wypaliła "ojej czyli to już ten większe będą nas zostawiać dla młodszych? Oby mój *** tak nie zrobił."Jennifer pisze: ↑śr kwie 22, 2026 11:35 am U mnie tak właśnie rozpadła się pewna przyjaźń. W czasie jej ciąży było okej, dzieliłam z nią ekscytację, za to jak dziecko przyszło na świat, przez moment przyjaźniliśmy się w trójkę:) nie było opcji zostawienia dziecka z mężem czy dziadkami (cała czwórka na emeryturze, mieszkają w tym samym mieście i wręcz zabiegają o kontakt z wnukiem), albo spotykałyśmy się u niej w domu albo w miejscach, które tylko ona wybierała, żeby koniecznie był przewijak, później kącik dla dzieci i najlepiej blisko domu. Gdy próbowałam opowiadać o swoich problemach, nie na zasadzie że Aneta w pracy mnie zdenerwowała, tylko miałam poważne problemy rodzinne, to słyszalam zazwyczaj ,,mhm, mhm, a wiesz, u nas też nie najllepiej, wycofali ulubione kaszki Brajanka z biedronki'' Pokłóciłyśmy się strasznie, gdy robiłam imprezę urodzinową i była rozczarowana, że nie zgodziłam się, by wzięła ze sobą dziecko (inni dzieciaci znajomi nie robili problemu). A jak jako wtedy przyjaciółka próbowałam delikatnie ją przekonać, że taka mini separacja od dziecka zrobiłaby dobrze i jej, i dziecko, to zostałam zakrzyczana, że nie mam dzieci, więc nie zrozumiem:))
Ja nie mam problemu posłuchać o czyimś dziecku, bo jest elementem czyjegoś życia i dla mnie też jest poniekąd istotne, bo jest w kręgu moich znajomych lub przyjaciół, ale ten temat chętnie omówię przez 15-20 min a potem naturalnie chciałabym przejść do innych tematów a nie przez całe spotkanie słuchać tylko o jednym i to ze szczegółami. Wielokrotnie miałam taką sytuację, że kumpele z dziećmi w ogóle zapominały lub przestawały pytać co u mnie, bo był tylko jeden temat i głównie dlatego rozpadały się znajomości, bo nie czułam zaangażowania w relacje123wiosna123 pisze: ↑śr kwie 22, 2026 11:29 am Później takie kobiety wstawiają tik toki jak po przez ciążę i po ciszy straciły koleżanki ale nie pomysla ze to przez nie same. Nie mowie ze tak jest zawsze ale często nie ma innego tematu. Choćby byla to moja najbliższą kolezanka to ja nie mam ochoty słuchać o biegunce czyjegoś dziecka.
Mi to już nawet nie jest przykro, i wolę że się nie pytają, niż pytają o ślub, który ma się odbyć za kilka tyg i jak coś opowiadam co planujemy, chociażby głupie obrączki to dostaje odpowiedź w stylu „pff tylko tyle mm (szerokość), mój X ma tyle”FashFash pisze: ↑śr kwie 22, 2026 12:40 pm Ja nie mam problemu posłuchać o czyimś dziecku, bo jest elementem czyjegoś życia i dla mnie też jest poniekąd istotne, bo jest w kręgu moich znajomych lub przyjaciół, ale ten temat chętnie omówię przez 15-20 min a potem naturalnie chciałabym przejść do innych tematów a nie przez całe spotkanie słuchać tylko o jednym i to ze szczegółami. Wielokrotnie miałam taką sytuację, że kumpele z dziećmi w ogóle zapominały lub przestawały pytać co u mnie, bo był tylko jeden temat i głównie dlatego rozpadały się znajomości, bo nie czułam zaangażowania w relacje
Totalnie, sama jestem na etapie planowania i nawet nie chcę z nikim rozmawiać o tym, bo zaraz będą pytania typu "a czemu nie zapraszasz X?", "a czemu nie na tyle osób?", "a ja bym wolała zloto" - spoko, a ja nie, bo go nie noszę.jenta pisze: ↑śr kwie 22, 2026 1:08 pm Mi to już nawet nie jest przykro, i wolę że się nie pytają, niż pytają o ślub, który ma się odbyć za kilka tyg i jak coś opowiadam co planujemy, chociażby głupie obrączki to dostaje odpowiedź w stylu „pff tylko tyle mm (szerokość), mój X ma tyle”albo że mój pierścionek to nie obrączka tylko pierścionek i że nikt nie będzie myślał że to obrączka… nikt czyli kto i co mi do tego xd i tak z każdym tematem „nie wolisz sobie uszyć sukienki na miarę?” (Weszłam na fb, kupiłam używaną od pierwszej dziewczyny która miała moje wymiary xd). Wszystkie nasze decyzje są gorsze i nie takie jak być powinny, bo nie są tradycyjne xd zapominają, że dla niektórych ważny jest fakt wzięcia ślubu a nie cała otoczka i suknia za 10k
Już kiedyś pisałam to jako niepopularną opinię, że większość ludzi wg mnie nie potrafi doradzać ani sensownie komentować. Zamiast ocenić, czy coś pasuje danej osobie, patrzą przez pryzmat tego, jak same by w tym wyglądały. Na przykład: ja dobrze wyglądam w niebieskich kolorach, a ktoś inny wygląda w nich źle. Pokazuję sukienkę, którą ja sobie kupiłam, a w odpowiedzi słyszę, że ona wyglądałaby w takiej źle. Szczerze mówiąc, c.uj mnie to obchodzi.
Mam 155 cm wzrostu, więc większość sukienek mini sięga mi do kolan. Pokazuję, że w końcu znalazłam fajną sukienkę dla siebie, której nie muszę skracać, a ktoś odpowiada, że u niego byłoby pół tyłka widać xd. Rozumiem gdybyśmy miały nosić te same ubrania, ale przecież tak nie jest. Kiedy one przymierzały sukienki, starałam się oceniać, czy proporcje są zachowane, czy wszystko dobrze leży. Gdy pytały o obrączki, zwracałam uwagę na to, czy kolor złota pasuje do ich karnacji, czy palec wygląda smukło i korzystnie, a nie na to, czy ja sama kupiłabym daną rzecz.
- kartamagnetyczna
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 156
- Rejestracja: śr sty 28, 2026 2:38 pm
Tak, dramat. Mam wrażenie, że przekaz medialny tak bardzo wypromował mizoginię w naszym kraju, że uniemożliwia to przyrost naturalny. Wystarczy poczytać tylko wypowiedzi naszych rodaków o polkach i odechciewa się wszystkiego. Polecam grupę Absurdawka na FB tam jest to chyba najlepiej widoczne.fantasmagorie pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:58 am A jak tam w ogóle teraz na Tinderze sytuacja? Prawda to, że z roku na rok gorzej?
Co do samego tinderowania ja osobiście nie jestem w stanie nawet przejść z etapu konwersacji do spotkania, przynajmniej w kwestii Polaków.
Na dzień dobry masz wrażenie, że rekrutują Cię do pracy, bo wypisują teksty typu: "skąd jesteś?" "jakie masz zainteresowania" "daj snapa" "masz może ig?" "czy byłabyś chętna na fwb" i większość z tych wiadomości nie zawiera nawet zwykłego "hej". Dno totalne.
Na tych grupach wytwarza się narracja w stylu że "najpierw trzeba zinfiltrować samicę, żeby przypadkiem nie zrobiła mnie na kasę lub co gorzej dziecko". Samotne matki są opisywane gorzej niż zbrodniarze wojenni. Określenie P0lka i ból kiedy wybiera obcokrajowców, bo rodacy nic sobą nie reprezentują. Generalnie polscy mężczyźni najczęściej myślą o czarnej knadze.
Osobiście zaczęłam oswajać się z myślą, że prawdopodobnie nie wyjdę za mąż, ani nie założę w Polsce rodziny, bo ci "normalni, ułożeni, atrakcyjni fizycznie zostali już wyłapani i zaobrączkowani". Mam 27 lat.
"Po tej bitwie się rozłączam"
-
123wiosna123
- Milion subskrypcji
- Posty: 4306
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ale to jest jakies wrzucanie ludzi do jednego worka. Ani wszyscy mężczyźni tacy nie sa ani wszystkie kobietykartamagnetyczna pisze: ↑śr kwie 22, 2026 2:06 pm Tak, dramat. Mam wrażenie, że przekaz medialny tak bardzo wypromował mizoginię w naszym kraju, że uniemożliwia to przyrost naturalny. Wystarczy poczytać tylko wypowiedzi naszych rodaków o polkach i odechciewa się wszystkiego. Polecam grupę Absurdawka na FB tam jest to chyba najlepiej widoczne.
Co do samego tinderowania ja osobiście nie jestem w stanie nawet przejść z etapu konwersacji do spotkania, przynajmniej w kwestii Polaków.
Na dzień dobry masz wrażenie, że rekrutują Cię do pracy, bo wypisują teksty typu: "skąd jesteś?" "jakie masz zainteresowania" "daj snapa" "masz może ig?" "czy byłabyś chętna na fwb" i większość z tych wiadomości nie zawiera nawet zwykłego "hej". Dno totalne.
Na tych grupach wytwarza się narracja w stylu że "najpierw trzeba zinfiltrować samicę, żeby przypadkiem nie zrobiła mnie na kasę lub co gorzej dziecko". Samotne matki są opisywane gorzej niż zbrodniarze wojenni. Określenie P0lka i ból kiedy wybiera obcokrajowców, bo rodacy nic sobą nie reprezentują. Generalnie polscy mężczyźni najczęściej myślą o czarnej knadze.
Osobiście zaczęłam oswajać się z myślą, że prawdopodobnie nie wyjdę za mąż, ani nie założę w Polsce rodziny, bo ci "normalni, ułożeni, atrakcyjni fizycznie zostali już wyłapani i zaobrączkowani". Mam 27 lat.
-
czytamploteczki123
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: wt mar 24, 2026 2:17 pm
Mam chłopaka Holendra... o matko ile ja się od polaków nasłuchałam.kartamagnetyczna pisze: ↑śr kwie 22, 2026 2:06 pm Tak, dramat. Mam wrażenie, że przekaz medialny tak bardzo wypromował mizoginię w naszym kraju, że uniemożliwia to przyrost naturalny. Wystarczy poczytać tylko wypowiedzi naszych rodaków o polkach i odechciewa się wszystkiego. Polecam grupę Absurdawka na FB tam jest to chyba najlepiej widoczne.
Co do samego tinderowania ja osobiście nie jestem w stanie nawet przejść z etapu konwersacji do spotkania, przynajmniej w kwestii Polaków.
Na dzień dobry masz wrażenie, że rekrutują Cię do pracy, bo wypisują teksty typu: "skąd jesteś?" "jakie masz zainteresowania" "daj snapa" "masz może ig?" "czy byłabyś chętna na fwb" i większość z tych wiadomości nie zawiera nawet zwykłego "hej". Dno totalne.
Na tych grupach wytwarza się narracja w stylu że "najpierw trzeba zinfiltrować samicę, żeby przypadkiem nie zrobiła mnie na kasę lub co gorzej dziecko". Samotne matki są opisywane gorzej niż zbrodniarze wojenni. Określenie P0lka i ból kiedy wybiera obcokrajowców, bo rodacy nic sobą nie reprezentują. Generalnie polscy mężczyźni najczęściej myślą o czarnej knadze.
Osobiście zaczęłam oswajać się z myślą, że prawdopodobnie nie wyjdę za mąż, ani nie założę w Polsce rodziny, bo ci "normalni, ułożeni, atrakcyjni fizycznie zostali już wyłapani i zaobrączkowani". Mam 27 lat.
Tak naprawde wychodzi wtedy jak bardzo nasi rodacy są zakompleksieni.
Polecam związki zagraniczne.
- kartamagnetyczna
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 156
- Rejestracja: śr sty 28, 2026 2:38 pm
Jasne, że nie. Dlatego wyraziłam ubolewanie, że najlepsze partie polaków są już zajęte. A reszta to tylko opis aktualnych doświadczeń.123wiosna123 pisze: ↑śr kwie 22, 2026 2:19 pm Ale to jest jakies wrzucanie ludzi do jednego worka. Ani wszyscy mężczyźni tacy nie sa ani wszystkie kobiety
"Po tej bitwie się rozłączam"
"A to mało Polaków jest na świecie, nie moglas sobie rodaka wybrac????" XDDDDDczytamploteczki123 pisze: ↑śr kwie 22, 2026 2:51 pm Mam chłopaka Holendra... o matko ile ja się od polaków nasłuchałam.
Tak naprawde wychodzi wtedy jak bardzo nasi rodacy są zakompleksieni.
Polecam związki zagraniczne.
albo moje ukochane: "ale jak wy sie porozumiewacie na codzień???"
-
czytamploteczki123
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: wt mar 24, 2026 2:17 pm