Akurat to mi jakoś bardzo nie przeszkadza, bo dzieci lubię. Swoich nie mam (może gdybym miała, to podczas wyjścia chciałabym od nich odpocząć), ale przez to, że rzadko się z nimi widuję, bardzo lubię chociaż na kilka godzin zobaczyć te dzieci, ponosić je, powąchać xd i się pobawić.mariaow pisze: ↑śr kwie 22, 2026 10:23 am Z moich doświadczeń w ciąży nie są najgorsze, za to później… ;) nawet jeśli pogadasz nie o dziecku, to trzeba się liczyć z tym że ono cały czas jest obok, cały czas uwaga przenosi się na nie, jest rozproszenie itd. Rozumiem, że tak jest po porodzie, trudno żeby nie, ale np. pisałam tu kiedyś chyba w jakimś innym wątku, że nie rozumiem dlaczego dzieci są brane na każde spotkanie, dlaczego ojciec nie może się nimi zająć kiedy matka wychodzi itd., temat rzeka.
Mnie triggeruje pytanie do matek jak już gdzieś wyjdą same „a gdzie masz dziecko?”, podczas gdy do ojca takie słowa nie padają prawie nigdy.