Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Powody zakończenia waszych przyjaźni

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
agrej
Channelka
Posty: 33
Rejestracja: pn sty 22, 2024 3:16 pm

Re: Powody zakończenia waszych przyjaźni

Post autor: agrej »

HeyJude pisze: śr lut 04, 2026 6:42 pm Dziękuję Ci, bardzo doceniam. ❤️ Tak, akurat z tego się cieszę, że już sobie odpuściłam łudzenie, że on się jeszcze ogarnie. Gdyby nie to, to pewnie byśmy nadal mieli kontakt, bo mi naprawdę jest ciężko odpuszczać tych, na których mi zależy. Na szczęście świat jest pełen ludzi i wierzę, że jeszcze na kogoś wartościowego trafię. :D
Na pewno 😊
Awatar użytkownika
HeyJude
Beżowa
Posty: 600
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

PEONIA pisze: śr lut 04, 2026 7:15 pm ja pier....aż się zdenerwowałam.

Jak można być taką świnią i zostawić kogoś w takim momencie. Okropność i nigdy tego nie zrozumiem.

Mam nadzieję, że dziś już wszystko ok i poradziłaś sobie ze stratą. Spotkała Cię taka straszna rzecz i jeszcze zero wsparcia.

Tak w ogóle to jak ostatnio gadam z ludźmi to ogrom ludzi została wystawiona do wiatru przez najlepszych przyjaciół w momencie śmierci kogoś bliskiego. Mnie samą też spotkała podobna syatucja do Twojej, nawet w tym wątku o tym pisałam, tylko ja zostałam całkiem olana, nawet nie uznała za stosowne jakkolwiek to wyjaśnić czy się wykręcić tylko mnie po prostu zghostowała...
Z jednej strony ja też się zdenerwowałam, a z drugiej próbowałam go też trochę tłumaczyć, bo ma dużo swoich problemów na głowie i też nie mógł wiedzieć, że ona odejdzie, bo ja sama w tamtym momencie jeszcze liczyłam na cud, dlatego też próbowałam porozmawiać z nim, ale rozmowa sprawiła, że straciłam resztki sympatii.

Właśnie odszukałam sobie Twój komentarz. Naprawdę mi przykro, że i Ciebie to spotkało. ❤️ Mam nadzieję, że przynajmniej reszta osób okazała większe wsparcie niż Twoja koleżanka. I że czas chociaż trochę zaleczył rany Twojej straty, chociaż w takim przypadku to chyba nigdy do końca się nie udaje.

To jest ciekawa sprawa. Może ludzie czasem nie do końca wiedzą, jak się zachować w takiej sytuacji, może ktoś się boi, że się będzie narzucał i powie coś, czego nie powinien? Ale zwykłe pytanie, czy czegoś się nie potrzebuje lub czy akurat można coś dla kogoś zrobić to nie jest moim zdaniem jakoś wiele, a dla osoby w potrzebie może znaczyć bardzo dużo. Mi by wystarczyło, szczerze mówiąc. Myślę, że nawet gdyby Twoja koleżanka Ci napisała, że to jest dla niej zbyt ciężki temat, jakkolwiek się wytłumaczyła czy coś, to byłoby bardziej okej niż tak zghostować. Po tylu latach przyjaźni to zero klasy. Nie dość, że musisz przechodzić jedną stratę, to do tego jeszcze strata przyjaciółki. Trochę dokładanie komuś dodatkowych problemów do i tak ciężkiej sytuacji.
Rosyjska Miss AI 2026.🔌
Awatar użytkownika
patryktarachon
Mokra Włoszka
Posty: 66
Rejestracja: pt sty 30, 2026 9:49 pm
Instagram: patryktarachon

Post autor: patryktarachon »

Moim zdaniem szkolne przyjaźnie często kończą się, bo ludzie zmieniają się i idą różnymi ścieżkami życiowymi. Zmiana zainteresowań, kierunku studiów czy pracy powoduje naturalne oddalenie. Myślę, że część relacji opierała się na wspólnym środowisku, które po szkole przestaje istnieć. Uważam, że to normalny proces i nie oznacza, że przyjaźnie były nieważne.
Pklnque
Channelka
Posty: 39
Rejestracja: śr gru 03, 2025 10:38 am

Post autor: Pklnque »

Kiedyś dużo chodziłam na imprezy techno i na jednej poznałam jedna dziewczynę. Super sie bawiłyśmy, fajnie nam sie gadało. Dodam, ze ona jako powierzchowna, luźna znajomość jest bardzo sympatyczna, wygadana, ekstrawertyczna, łatwo nawiązuje kontakty. Spędzałyśmy razem coraz więcej czasu i zostałyśmy przyjaciółkami.
Poznała typa. Początki jak w raju, ale typ miał problem z używkami, ona tez lubiła się napić i zaczęły sie dramy. O których musialam godzinami wysłuchiwać. No ale wspierałam. Przyszedł taki moment, ze on pojawiał sie na prawie każdym naszym spotkaniu, upijał sie i dostawał agresora (np zrobil mi drame, ze go oszukałam przy płaceniu rachunku). Musiałam godzinami wysluchiwac o ich rozstaniach i powrotach, w koncu jasno powiedziałam, ze nie chce żeby przychodził. Ale i tak, umawialysmy się na spotkanie we dwie a on nagle wyskakiwał jak filip z Konopii. W koncu kiedy raz zadzwoniła do mnie, zeby mnie namówić na imprezę techno w TROJKE powiedziałam jej bardzo dosadnie. Obraziła się na mnie na amen. Na kilka miesiecy
Poczym odezwała sie, zerwala z typem. Pomyślałam, ze odnowimy kontakt, to był naprawdę chory psychol i uznałam, ze miał na nia zły wpływ. Ale kiedy sie spotkalysmy nie usłyszałam żadnych wyjaśnień ani najmniejszego przepraszam, za to pretensje, ze jak mogłam być tak niewspierajaca itp. I tak, zignorowałam ten red flag 🤡
Nasza znajomość trwała następne kilka lat. I generalnie okazała sie być zupełnie inna osoba. Ona nigdy nie przepraszała, za nic, kiedy sprawiła przykrość, to albo odwracała kota ogonem, zwalała wine na ciebie, obrażała sie. Kiedyś zachowała sie mega chamsko i po konfrontacji powiedziałam tylko "masz plamę na kolanie". Nigdy nie słuchała. Ta jej gadatliwośc eskalowala tak, ze potrafiła przerwać mi w pol zdania mowiac cos zupełnie innego, of kors o sobie. Traktowała wszystko co mam jak swoja własność, od rzeczy osobistych, pieniędzy, po ludzi w moim otoczeniu (kiedy znala kogos z moich znajomych choćby z widzenia uznawała z gory, ze tez jest zaproszona na spotkanie). Przykleiła sie do mojego bardzo dobrego kumpla i zaczęli się spotykać, mimo ze byl od niej o 13 lat młodszy. Ona byla taka troche dzidzia piernik, 40 lat, styl ubierania i zachowania jak nastolatka. Najpierw byla Wielka miłość, ale potem znowu drama za drama, bo wiek nie był Ich jedyna różnica, pasowali do siebie jak świni kapelusz i nie potrafili tego zrozumiec, wiec niekończące sie rozstania i powroty, o których musialam bez przerwy sluchac. Tym razem od obu stron. Wtedy mialam juz dosyć. Ale zakończyłam ta znajomość dopiero po jednej akcji, po której juz powiedzialam adios. Wyszliśmy w trójkę na piwo, bylo po wakacjach, każdy miał dużo newsów do podzielenia sie, ja wróciłam z urlopu w Polsce, kolega spędził miesiąc w tropikach, ona po kilku latach odeszła z pracy. Rozmowa wiec nie toczyła sie tylko o niej. Spotkaliśmy jakiegos samotnego podróżnika i zgadywaliśmy kto ile ma lat i ten facet powiedzial do niej (mysle, ze ty jesteś najstarsza). Nie powiedzial tego w żadnym złośliwym tonie, po prostu to bylo naturalne, ze jak stała obok osob młodszych o dekadę, to po prostu widac. Odwróciła sie na piecie i poszła w ciemna noc. Ten kolega ruszył za nia. Zrobiła mu dzika awanturę, za to, ze za mało byla w centrum uwagi, on jej następnego dnia przywiózł kwiaty przeprosinowe... Na mnie sie obraziła. Tez za ten brak centrum uwagi, ale i za to, ze ten typ powiedzial, ze jest stara, a ze mna flirtował. Wymiksowalam sie z tego poebanego towarzystwa
Awatar użytkownika
Zynzyl
Ciastko
Posty: 5
Rejestracja: pn wrz 30, 2024 8:45 pm

Post autor: Zynzyl »

To może ja opowiem
Dwie kolezanki od przedszkola. Jedną uważałam za przyjaciółkę.
Po 30 latach czyli dlugo nie zauważyłam że jestem w jakiś sposób wykorzystywana, odcięłam się od nich.
W skrócie przyjaciólka tylko czerpała wiadomości dzieliła się tym z mężem sama nic nie dając . Nigdy nic nie dała z siebie. A gdy dowiedziałam się że wszystko co mówię jest u nich potem wiadomością dnia, zachwiało to moim zaufaniem. Wtedy też już nie przyjaciółka miala plan z mężem mnie upić. Dolewali mi alkohol mimo że nie skończyłam drinka. Gdy ona już była konkretnie pijana on jej pomagał w kuchni mieszać mi drinki. Takze nie wiem już co piłam. Po 5 godzinach wtedy moj narzeczony widząc co się dzieje zabral mnie do domu. Na drugi dzień pseudo przyjaciółka napisała wiadomość ze się pokłocilysmy. Zastanawiam się jak skoro ledwo stała na nogach i belkotała ale ok.
Druga kolezanka tu problem jest możliwe że prostszy. Ona zawsze wbijała mi szpile i mowiła że to ja jestem dziwna. Komentowała wszystko. Od balonów że dziecinnie bo nowe mieszkanie że teraz to jestem miastowa. Mam wrażenie że całe życie ze mnie drwiła a ja tego nie widziałam. Moja siostra mnie uświadomiła na panieńskim co ona mowi.
Jedna ma kruche ego druga jest chyba dwulicowa.
Dodam że oczywiście zawsze ja zapraszałam i organizowałam spotkania. Obie miały nawet panieński przeze mnie zrobiony.
Czasami widać trzeba przejrzeć na oczy , ze ktoś chce cie utopić w alkoholu a druga osoba moze chciała tylko rozrywki.
Dodam , ze jestem osobą chorą od urodzenia. Pewnie byłam ciekawym kąskiem przez te lata.
Myślę że pogorszyło się ich zachowanie kiedy dowiedziały się że też bede mieć męża. Pewnie wcześniej czuły się lepsze.
Obecnie mam przyjaciela . Męsko-damska przyjaźń istnieje.
Awatar użytkownika
kartamagnetyczna
Srebrna Kropeczka
Posty: 156
Rejestracja: śr sty 28, 2026 2:38 pm

Post autor: kartamagnetyczna »

1- osoba którą jeszcze nazywam przyjacielem- znamy się od niemowlęcia, mieszkałyśmy razem w bloku więc ta przyjaźń wyszła naturalnie. Potem rozkwitła i czułam, że na prawdę mam na kogo liczyć, rozmawiałyśmy codziennie, zwierzałyśmy się sobie itp. Pierwszy raz się posypało, jak wyprowadziłam się do innego miasta, wtedy kontakt nam się trochę urwał ale dalej była na moich urodzinach itp. potem coś się posypało ja miałam też taki dziwny okres w życiu i np. zdarzały mi się określenia takie jak uka itp ale wcześniej było to dosyć swobodne, po tym coś się posypało, przestałyśmy rozmawiać. Potem były jej 18 urodziny czułam urazę i wrzuciłam jej na tablicę zdjęcie jak pokazuje środkowy palec, jej rodzina to religijni protestanci. Potem kilka lat miałyśmy przerwę. Znowu wróciłam do rodzinnej miejscowości. Dzięki niej. Ona mnie wyciągnęła z toksycznego związku i zapewniła mi wsparcie. Było dobrze przez jakiś rok. Potem jej toksyczny chłopak zaczął ją izolować od rodziny i znajomych. Potem pomagałam ja. Wyszła z tego, wyprowadziła się, między nami było trochę lepiej.

Potem była jedna sytuacja którą zapamiętałam- nasza wspólna koleżanka (ona nas zapoznała) przyjechała na 2 dni, ona razem ze swoja młodszą siostrą i tamtą laską wyszły sobie w tango beze mnie. Nawet się nie przywitała na żywo. To bolało. A potem olewanie mnie dla innych pseudo koleżanek, które potem ją wystawiały czy coś było więcej. Wspólnie spędziłyśmy Halloween było ok, potem z jej strony wyszły inicjatywa żebyśmy zapisały się razem na jakieś zajęcia dodatkowe- zapoponowałam pilates ale nie wypaliło, tzn. jej się nie podobało więc po miesiącu był koniec. Potem moje urodziny, zrobiła mi niespodziankę i zabrała do restauracji, bo wiedziała że siedzę sama w łóżku. Serio myślałam, że będzie lepiej. Potem nadszedł nowy rok i wycofanie. Okazało się w lutym że wrociła znowu do tej spierdoliny życiowej która ją bije. Przez tego typa pozbyła się kota, razem z jej siostrą próbujemy ustalić co ona z nim zrobiła. Kontakt oczywiście jest już urwany, na urodziny nawet nie wiedziałam co mam jej życzyć więc napisałam tylko "wszystkiego najlepszego", bo któregoś roku dostałam opierdol od jej najukochańszego, że w moich życzeniach urodzinowych dla mojej przyjaciółki on nie został wspomniany. No skandal.



2. Osoba którą poznałam w pracy- od początku czułam, że będziemy się przyjaźnić i tak się stało. Na początku zaczęłyśmy się spotykać po pracy na jakieś drinki, jedzenie, potem były pikniki i nocowanki u niej no i tak jakoś się zacieśniło. Potem stwierdziła, że chce zmienić oddział pracy na taki w większym mieście i wyprowadziła się razem z chłopakiem. Z jej chłopakiem nasze relacje zawsze były pozytywne, nie było jakiś dziwnych spięć czy oskarżeń jak powyżej xd

Zaczęło się sypać chyba mocniej kiedy ja straciłam pracę i byłam w dosyć ciężkim momencie życia miałam wrażenie, że przytłacza ją moja niska energia i ogólnie wspieranie. Zaprosiła mnie wtedy do siebie do miasta żeby mogła mi odpocząć głowa i było w sumie okay potem. Następnie znalazłam pracę i powróciłam do normalnego "życia" . Któregoś razu w wakacje umówiłyśmy się, że przyjedzie do mnie i spędzimy dzień na plaży, jakiś piknik albo obiad. Okazało się, że przyjechała z nim nawet mi o tym nie wspominając xd

Od tego czasu zaczęło się właśnie takie wpychanie tego chłopaka na siłe wszędzie się spotykałyśmy.
W zeszłym roku zaproponowała, że poeci ze mną do Londynu na Beyonce, bo u mojej siostry, która tam mieszka niestety nie było dla mnie miejsca, żeby mnie przenocować. Ważne, że było dla jej chłopaka, który przyjeżdzał co 2 miesiące xd mniejsza. Byłam jej za to ogromnie wdzięczna i wzruszona, ale oczywiście musiał zostać też wepchnięty jej chłop, który nawet nie jest fanem- z reszta ona tez nie. Tam chyba nastąpiło załamanie, bo poszło też troche o kasę- ja chciałam mieć wymienioną walutę i ograniczać się tylko do płatności w funtach, oni woleli to robić inaczej, ogólnie denerwują mnie bardzo rzeczy typu ja zapłacę a ty mi przelej i ona to wie xd jakby niech każdy płaci sam za siebie? No i było kilka takich sytuacji, że ona coś kupiła już a potem było zrób mi przelew a ja chciałam mieć tą płatność w funtach a nie robić jakieś alpejskie kombinacje. Potem idziemy sobie na miasto, ja idę wolniej bo obtarły mnie buty, a oni 100-150 metrów przede mną i nawet nie raczą zaczekać, fantastyczni znajomi na prawdę. Generalnie jej tłumaczenia, żeby wziąć tego chłopaka do Londynu były takie że "przecież tam jest tak niebezpiecznie i on nas obroni" XD nom faktycznie to dlatego zdecydowałaś się zostawić koleżankę samą w obcym kraju? xd

Generalnie po tym wyjeździe wstawiłam na tik toka zdjęcia z koncertu i dostałam informację, że mam je usunąć, bo jej się nie podoba jak ona wygląda. Spytałam, czy mogę to dać na prywatne albo zarchiwizować, bo no to były wspomnienia. Usłyszałam, że mam to kategorycznie usunąć. Tak zrobiłam i wspomniałam, że jej treści na tik toku też nie są za bardzo friendly, bo wstawiła tam filmik z filtrem krzywego nosa i podpisała, że jest taka wdzięczna, że ona się urodziła z takim ładnym, ja niestety mam obrzydliwy i kompleks mocny. Więc powiedziałam, że nie ma problemu ale ten filmik tez ma zrzucić. Nie pokłóciłyśmy się ani nic, wysyłałyśmy sobie na co dzień tik toki, ale któregoś dnia po prostu ją zghosowałam, bo była w stosunku do mnie pasywno-agresywna. Zaczęłam sprzedawać rzeczy na Vinted, to dostawałam tik toki prześmiewcze o pseudo business woman z vinted? Albo treści typu "that one friend who thinks everything is aestethic", w Londynie faktycznie vbyło tak, że zatrzymywałam się żeby zrobić zdjęcia, ale chyba każdy normalny człowiek by poczekał na znajomego, a nie wybijał jak peleton do przodu. Potem złozyła mi życzenia urodzinowe, które napisał chat GPT i tam też były jakieś dziwne aluzje do vinted czy coś, albo żeby m znajdowała super wyprzedarze w sephorze, gdzie wielkokrotnie mnie np. wcześniej za to krytykowała, bo wg. niej to były głupie zakupy.


Bardzo długo, ale w końcu wyrzuciałam to z siebie. Sama już nie wiem czy problem jest we mnie czy w innych. Jestem w spektrum autyzmu, ta druga też to u siebie podejrzewa jeśli to ma jakieś znaczenie.
"Po tej bitwie się rozłączam"
perelka1
RoyalBaby
Posty: 24
Rejestracja: śr kwie 15, 2026 9:13 pm

Post autor: perelka1 »

Ogólnie próbowałam odbudować znajomość z przyjaciółką z dzieciństwa. Niestety cały czas byłam notorycznie „zlewana”. Co mam na myśli? Odpisywanie mi co miesiąc. Dla mnie problemem nie jest odpisywanie co kilka dni, czy po tygodniu, bo ostatecznie jesteśmy dorosłymi ludźmi, mamy pracę i obowiązki. Ale gdy nie mogłam doprosić się odwiedzi po miesiącu, za każdym razem było to samo: przepraszanie, że ma tyle nauki na studiach i tyle rzeczy, gdzie ja pracując na 2 etaty byłam w stanie jej odpisać w rozsądnym terminie. Zawsze była ta sama śpiewka - nie miałam czasu, nie mogłam odpisać. Zawsze był problem z ustaleniem terminu spotkania - raz nawet gdy się umówiłyśmy to spotkania w danym dniu mi nie potwierdziła. Czułam się mocno zlana i w pewnym momencie czar prysł. Napisałam jej, że oczekuję szczerości i tego jak ona traktuje naszą znajomość, że nie obrażę się, jeśli nie ma ochoty spędzać ze mną czasu (ostatecznie nie musi przecież mnie lubić). Do dziś mi nie odpisała :)
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4306
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

1. Przyjaciółka z liceum- lataliśmy po imprezach, piłyśmy piwo, tańczyłyśmy po całych nocach. Przyjaźń zakończyła sie kiedy jej facet uszkodził cos należące do mnie i to w taki sposób ze mi również mogło sie cos stać. Bardzo sie tym przestraszyłam, nie usłyszałam przepraszam, sama musialam sie prosić o pieniadze na naprawe. Opowiedziala znajomym inna historie na ten temat, w ogole okazało sie ze ma dużo do powiedzenia na moj temat. Kiedy to sie wydarzyło to dostałam histerii, ogolnie sytuacja byla niebezpieczna a nawet nie dostałam kolejnego dnia telefonu czy wiadomości z pytaniem jak sie czuje. Jakoś po tej sytuacji nie mialam ochotę na kontynuowanie znajomości ale ponieważ mialam problem z asertywnością to nawet nie powiedziałam ze.mi to nie odpowiada. Kilka lat później powysyłała mojemu facetowi zdjęcia z imprez na ktprw chodziliśmy w liceum i no bylo widac ze cos tam piłyśmy. Wysłała te zdjęcia i pisala mu jaka to jestem patologia. Później to do mnie miała pretensje ze nie chce sie z nia spotkać i opowiadała wspólnym znajomym jaka to jestem beznadziejna i jak zle ją potraktowalam. Po jakims czasie zaproponowała spotkanie, oczywiscie nic nie powiedziala ze cokolwiek zrobiła zle, jeszcze mi powiedziala ze przytyłam. Nie skomentowałam, bylam miła. Spotkałyśmy sie jeszcze raz z inna wspólną znajoma, zachowywały sie jakby mnie nie bylo wiecej spotkań tez nie bylo. Ogólnie uświadomiło mi to ze to co dla mnie bylo przyjaźnią to dla niej bylo tylko żartem i powodem do naśmiewania sie ze mnie

2. Przyjaciolka ze studiow- spędzałyśmy całe dnie razem bo akurat zadna z nas nie byla w zwiazku. Serio od rana do nocy razem. Super sie rozumiałyśmy itd. W koncu ona znalazła sobie faceta a mi zrobiło sie przykro ze ciągle.kogos nie mam wiec ona ciągle robiła mi jakies przytyki na ten temat, potrafiła zaczac ten temat wsrod innych osób. Mówiłam jej wielokrotnie ze sobie tego nie życzę ale w kolko i w kolko bylo to samo. Opowiedzialam jej jedna rzecz ze swojego zycia ktora była dla mnie bardzo bolesna a okazało sie ze ona poinformowała o tym nasze inne przyjaciółki mimo ze mowilam jej ze tego nie chce. Po wielu kłótniach o to ze nie umie sie zachowywac i jej zachowanie sprawia mi przykrość zakończyłyśmy znajomość. Próbowała sie do mnie odzywać, pogodzić sie, zapraszała mnie na spotkanie ale kontakt sie urwał i nie mamy go do dzisiaj.
Awatar użytkownika
FashFash
Te LazzurrA
Posty: 4583
Rejestracja: śr sty 06, 2021 5:02 pm

Post autor: FashFash »

perelka1 pisze: ndz kwie 19, 2026 5:39 pm Ogólnie próbowałam odbudować znajomość z przyjaciółką z dzieciństwa. Niestety cały czas byłam notorycznie „zlewana”. Co mam na myśli? Odpisywanie mi co miesiąc. Dla mnie problemem nie jest odpisywanie co kilka dni, czy po tygodniu, bo ostatecznie jesteśmy dorosłymi ludźmi, mamy pracę i obowiązki. Ale gdy nie mogłam doprosić się odwiedzi po miesiącu, za każdym razem było to samo: przepraszanie, że ma tyle nauki na studiach i tyle rzeczy, gdzie ja pracując na 2 etaty byłam w stanie jej odpisać w rozsądnym terminie. Zawsze była ta sama śpiewka - nie miałam czasu, nie mogłam odpisać. Zawsze był problem z ustaleniem terminu spotkania - raz nawet gdy się umówiłyśmy to spotkania w danym dniu mi nie potwierdziła. Czułam się mocno zlana i w pewnym momencie czar prysł. Napisałam jej, że oczekuję szczerości i tego jak ona traktuje naszą znajomość, że nie obrażę się, jeśli nie ma ochoty spędzać ze mną czasu (ostatecznie nie musi przecież mnie lubić). Do dziś mi nie odpisała :)
Mam identyczną historię. Przyjaciółka nie jest w stanie odpisać na wiadomość przez 2-3 tyg, ciagle twierdzi, że jest tak zajęta, czas tak szybko pędzi, ona ma tyle rzeczy na głowie. Ustalmy, że wszyscy mamy swoje obowiązki, ale przez kilka dni jesteś w stanie znaleźć 1-2 min aby odpisać coś w telefonie (choćby stojąc w kolejce w sklepie). Przez długi czas jej wierzyłam a potem przyszło otrzeźwienie, że jak ktoś chce, to jest w stanie to zrobić i znaleźć chwilę a te jej teksty to tylko wymówki. Tygodniami ustalanie terminu spotkania, oczywiście pod jej kalendarz aż w końcu coś we mnie pękło i stwierdziłam, że tylko ja się staram w tej relacji, mimo, że nie była wobec mnie niemiła albo niewłaściwie się zachowała tylko właśnie przeciąganie tego wszystkiego było już smutne dla mnie. Napisałam jej wiadomość, że sprawia mi to przykrość, że pisanie na dany temat tygodniami jest męczące, bo ja odpisuje w ciągu jednego dnia a ona po 3 tygodniach i zaczynam stwierdzać, że to brak szacunku do drugiej strony. Jak ktoś chcę to szuka sposobu, a jak ktoś nie chce to szuka wymówki. I, że to ułuda przyjaźni w takim razie. Do dzisiaj mi nie odpisała i nawet finalnie nie odczytała tej mojej wiadomości od serca na messengerze, także piszę to abyś wiedziała, że nie jesteś sama i takie historie z kumpelami zdarzają się notorczynie niestety. Ściskam :*
Sidididididfi
RoyalBaby
Posty: 26
Rejestracja: śr maja 28, 2025 10:01 pm

Post autor: Sidididididfi »

U nas było tak, że były 3 pary, wszyscy w wieku 25-27, z tego samego środowiska. Dwie z par połączyły ogromne pieniądze – o ile sama pochodzę z zamożnej rodziny (dostaliśmy chociażby mieszkanie na start), zarabiamy przyzwoicie jak na relatywnie młode osoby (oboje ok. 10k brutto) i w ogóle nie mamy na co narzekać, tak w przypadku tej czwórki w grę wchodziły naprawdę fortuny od rodziców, praca u nich zapewniona na wieki wieków, samochody za kilkaset tysięcy, loty biznes klasą, mieszkania za przynajmniej bańkę.

Rzeczy fajne, ale jako, że również nie pochodzimy z najbiedniejszych rodzin przez parę lat nie było aż takiego dystansu, faktycznie było ich stać na dużo więcej, ale nie mieliśmy najmniejszego problemu finansowego, aby nie wiem, iść razem do lepszej restauracji czy wyjechać wspólnie do jakiegoś Slowhopu czy czegoś podobnego. Funkcjonowało to normalnie, zwykła paczka znajomych.

Traktowanie z góry zaczęło się po ślubach obu tych par – zaczęliśmy oboje czuć, że dziewczyny po wkupieniu się w te bogate familie zaczęły stopniowo odpalać będąc we dwie delikatny, subtelnie zawoalowany tryb „you can’t sit with us”. Odbyliśmy wspólnie długą rozmowę i oboje uznaliśmy, że on będzie pewnie spotykać się dalej z kumplami, ale jako cała paczka raczej wygasimy tę znajomość, a przynajmniej bardzo ograniczymy, bo zrobiło się to dość toksyczne.
ynt992
LouiBag
Posty: 334
Rejestracja: sob paź 12, 2024 6:00 pm

Post autor: ynt992 »

perelka1 pisze: ndz kwie 19, 2026 5:39 pm Ogólnie próbowałam odbudować znajomość z przyjaciółką z dzieciństwa. Niestety cały czas byłam notorycznie „zlewana”. Co mam na myśli? Odpisywanie mi co miesiąc. Dla mnie problemem nie jest odpisywanie co kilka dni, czy po tygodniu, bo ostatecznie jesteśmy dorosłymi ludźmi, mamy pracę i obowiązki. Ale gdy nie mogłam doprosić się odwiedzi po miesiącu, za każdym razem było to samo: przepraszanie, że ma tyle nauki na studiach i tyle rzeczy, gdzie ja pracując na 2 etaty byłam w stanie jej odpisać w rozsądnym terminie. Zawsze była ta sama śpiewka - nie miałam czasu, nie mogłam odpisać. Zawsze był problem z ustaleniem terminu spotkania - raz nawet gdy się umówiłyśmy to spotkania w danym dniu mi nie potwierdziła. Czułam się mocno zlana i w pewnym momencie czar prysł. Napisałam jej, że oczekuję szczerości i tego jak ona traktuje naszą znajomość, że nie obrażę się, jeśli nie ma ochoty spędzać ze mną czasu (ostatecznie nie musi przecież mnie lubić). Do dziś mi nie odpisała :)
Mam to samo, tylko od 3 lat nie otrzymałam odpowiedzi! W bardzo trudnej życiowo sytuacji.
Z inną przyjaciółką nie mam kontaktu z kilku różnych powodów, których bym nie chciała tu ujawniać, bo są bardzo charakterystyczne.
Obecnie mam dobrego kumpla, faceta, ale tu z kolei się zastanawiam, czy on nie zaczyna czegoś czuć do mnie. Przykładowo dostałam na walentynki liścik z napisem "dla najlepszej kobiety" a zapytany o co chodzi powiedział, że tylko mnie jednej ufa i o mnie pomyślał w dniu dla bliskich osób. 🤔
Gdzie jest ta przyjaźń 🤔