Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Powody zakończenia waszych przyjaźni

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
agrej
RoyalBaby
Posty: 23
Rejestracja: pn sty 22, 2024 3:16 pm

Re: Powody zakończenia waszych przyjaźni

Post autor: agrej »

HeyJude pisze: śr lut 04, 2026 6:42 pm Dziękuję Ci, bardzo doceniam. ❤️ Tak, akurat z tego się cieszę, że już sobie odpuściłam łudzenie, że on się jeszcze ogarnie. Gdyby nie to, to pewnie byśmy nadal mieli kontakt, bo mi naprawdę jest ciężko odpuszczać tych, na których mi zależy. Na szczęście świat jest pełen ludzi i wierzę, że jeszcze na kogoś wartościowego trafię. :D
Na pewno 😊
Awatar użytkownika
HeyJude
MiamiBicz
Posty: 378
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

PEONIA pisze: śr lut 04, 2026 7:15 pm ja pier....aż się zdenerwowałam.

Jak można być taką świnią i zostawić kogoś w takim momencie. Okropność i nigdy tego nie zrozumiem.

Mam nadzieję, że dziś już wszystko ok i poradziłaś sobie ze stratą. Spotkała Cię taka straszna rzecz i jeszcze zero wsparcia.

Tak w ogóle to jak ostatnio gadam z ludźmi to ogrom ludzi została wystawiona do wiatru przez najlepszych przyjaciół w momencie śmierci kogoś bliskiego. Mnie samą też spotkała podobna syatucja do Twojej, nawet w tym wątku o tym pisałam, tylko ja zostałam całkiem olana, nawet nie uznała za stosowne jakkolwiek to wyjaśnić czy się wykręcić tylko mnie po prostu zghostowała...
Z jednej strony ja też się zdenerwowałam, a z drugiej próbowałam go też trochę tłumaczyć, bo ma dużo swoich problemów na głowie i też nie mógł wiedzieć, że ona odejdzie, bo ja sama w tamtym momencie jeszcze liczyłam na cud, dlatego też próbowałam porozmawiać z nim, ale rozmowa sprawiła, że straciłam resztki sympatii.

Właśnie odszukałam sobie Twój komentarz. Naprawdę mi przykro, że i Ciebie to spotkało. ❤️ Mam nadzieję, że przynajmniej reszta osób okazała większe wsparcie niż Twoja koleżanka. I że czas chociaż trochę zaleczył rany Twojej straty, chociaż w takim przypadku to chyba nigdy do końca się nie udaje.

To jest ciekawa sprawa. Może ludzie czasem nie do końca wiedzą, jak się zachować w takiej sytuacji, może ktoś się boi, że się będzie narzucał i powie coś, czego nie powinien? Ale zwykłe pytanie, czy czegoś się nie potrzebuje lub czy akurat można coś dla kogoś zrobić to nie jest moim zdaniem jakoś wiele, a dla osoby w potrzebie może znaczyć bardzo dużo. Mi by wystarczyło, szczerze mówiąc. Myślę, że nawet gdyby Twoja koleżanka Ci napisała, że to jest dla niej zbyt ciężki temat, jakkolwiek się wytłumaczyła czy coś, to byłoby bardziej okej niż tak zghostować. Po tylu latach przyjaźni to zero klasy. Nie dość, że musisz przechodzić jedną stratę, to do tego jeszcze strata przyjaciółki. Trochę dokładanie komuś dodatkowych problemów do i tak ciężkiej sytuacji.
Rosyjska Miss AI 2026.🔌
Awatar użytkownika
patryktarachon
Mokra Włoszka
Posty: 66
Rejestracja: pt sty 30, 2026 9:49 pm
Instagram: patryktarachon

Post autor: patryktarachon »

Moim zdaniem szkolne przyjaźnie często kończą się, bo ludzie zmieniają się i idą różnymi ścieżkami życiowymi. Zmiana zainteresowań, kierunku studiów czy pracy powoduje naturalne oddalenie. Myślę, że część relacji opierała się na wspólnym środowisku, które po szkole przestaje istnieć. Uważam, że to normalny proces i nie oznacza, że przyjaźnie były nieważne.
Pklnque
Channelka
Posty: 30
Rejestracja: śr gru 03, 2025 10:38 am

Post autor: Pklnque »

Kiedyś dużo chodziłam na imprezy techno i na jednej poznałam jedna dziewczynę. Super sie bawiłyśmy, fajnie nam sie gadało. Dodam, ze ona jako powierzchowna, luźna znajomość jest bardzo sympatyczna, wygadana, ekstrawertyczna, łatwo nawiązuje kontakty. Spędzałyśmy razem coraz więcej czasu i zostałyśmy przyjaciółkami.
Poznała typa. Początki jak w raju, ale typ miał problem z używkami, ona tez lubiła się napić i zaczęły sie dramy. O których musialam godzinami wysłuchiwać. No ale wspierałam. Przyszedł taki moment, ze on pojawiał sie na prawie każdym naszym spotkaniu, upijał sie i dostawał agresora (np zrobil mi drame, ze go oszukałam przy płaceniu rachunku). Musiałam godzinami wysluchiwac o ich rozstaniach i powrotach, w koncu jasno powiedziałam, ze nie chce żeby przychodził. Ale i tak, umawialysmy się na spotkanie we dwie a on nagle wyskakiwał jak filip z Konopii. W koncu kiedy raz zadzwoniła do mnie, zeby mnie namówić na imprezę techno w TROJKE powiedziałam jej bardzo dosadnie. Obraziła się na mnie na amen. Na kilka miesiecy
Poczym odezwała sie, zerwala z typem. Pomyślałam, ze odnowimy kontakt, to był naprawdę chory psychol i uznałam, ze miał na nia zły wpływ. Ale kiedy sie spotkalysmy nie usłyszałam żadnych wyjaśnień ani najmniejszego przepraszam, za to pretensje, ze jak mogłam być tak niewspierajaca itp. I tak, zignorowałam ten red flag 🤡
Nasza znajomość trwała następne kilka lat. I generalnie okazała sie być zupełnie inna osoba. Ona nigdy nie przepraszała, za nic, kiedy sprawiła przykrość, to albo odwracała kota ogonem, zwalała wine na ciebie, obrażała sie. Kiedyś zachowała sie mega chamsko i po konfrontacji powiedziałam tylko "masz plamę na kolanie". Nigdy nie słuchała. Ta jej gadatliwośc eskalowala tak, ze potrafiła przerwać mi w pol zdania mowiac cos zupełnie innego, of kors o sobie. Traktowała wszystko co mam jak swoja własność, od rzeczy osobistych, pieniędzy, po ludzi w moim otoczeniu (kiedy znala kogos z moich znajomych choćby z widzenia uznawała z gory, ze tez jest zaproszona na spotkanie). Przykleiła sie do mojego bardzo dobrego kumpla i zaczęli się spotykać, mimo ze byl od niej o 13 lat młodszy. Ona byla taka troche dzidzia piernik, 40 lat, styl ubierania i zachowania jak nastolatka. Najpierw byla Wielka miłość, ale potem znowu drama za drama, bo wiek nie był Ich jedyna różnica, pasowali do siebie jak świni kapelusz i nie potrafili tego zrozumiec, wiec niekończące sie rozstania i powroty, o których musialam bez przerwy sluchac. Tym razem od obu stron. Wtedy mialam juz dosyć. Ale zakończyłam ta znajomość dopiero po jednej akcji, po której juz powiedzialam adios. Wyszliśmy w trójkę na piwo, bylo po wakacjach, każdy miał dużo newsów do podzielenia sie, ja wróciłam z urlopu w Polsce, kolega spędził miesiąc w tropikach, ona po kilku latach odeszła z pracy. Rozmowa wiec nie toczyła sie tylko o niej. Spotkaliśmy jakiegos samotnego podróżnika i zgadywaliśmy kto ile ma lat i ten facet powiedzial do niej (mysle, ze ty jesteś najstarsza). Nie powiedzial tego w żadnym złośliwym tonie, po prostu to bylo naturalne, ze jak stała obok osob młodszych o dekadę, to po prostu widac. Odwróciła sie na piecie i poszła w ciemna noc. Ten kolega ruszył za nia. Zrobiła mu dzika awanturę, za to, ze za mało byla w centrum uwagi, on jej następnego dnia przywiózł kwiaty przeprosinowe... Na mnie sie obraziła. Tez za ten brak centrum uwagi, ale i za to, ze ten typ powiedzial, ze jest stara, a ze mna flirtował. Wymiksowalam sie z tego poebanego towarzystwa
Awatar użytkownika
Zynzyl
Ciastko
Posty: 5
Rejestracja: pn wrz 30, 2024 8:45 pm

Post autor: Zynzyl »

To może ja opowiem
Dwie kolezanki od przedszkola. Jedną uważałam za przyjaciółkę.
Po 30 latach czyli dlugo nie zauważyłam że jestem w jakiś sposób wykorzystywana, odcięłam się od nich.
W skrócie przyjaciólka tylko czerpała wiadomości dzieliła się tym z mężem sama nic nie dając . Nigdy nic nie dała z siebie. A gdy dowiedziałam się że wszystko co mówię jest u nich potem wiadomością dnia, zachwiało to moim zaufaniem. Wtedy też już nie przyjaciółka miala plan z mężem mnie upić. Dolewali mi alkohol mimo że nie skończyłam drinka. Gdy ona już była konkretnie pijana on jej pomagał w kuchni mieszać mi drinki. Takze nie wiem już co piłam. Po 5 godzinach wtedy moj narzeczony widząc co się dzieje zabral mnie do domu. Na drugi dzień pseudo przyjaciółka napisała wiadomość ze się pokłocilysmy. Zastanawiam się jak skoro ledwo stała na nogach i belkotała ale ok.
Druga kolezanka tu problem jest możliwe że prostszy. Ona zawsze wbijała mi szpile i mowiła że to ja jestem dziwna. Komentowała wszystko. Od balonów że dziecinnie bo nowe mieszkanie że teraz to jestem miastowa. Mam wrażenie że całe życie ze mnie drwiła a ja tego nie widziałam. Moja siostra mnie uświadomiła na panieńskim co ona mowi.
Jedna ma kruche ego druga jest chyba dwulicowa.
Dodam że oczywiście zawsze ja zapraszałam i organizowałam spotkania. Obie miały nawet panieński przeze mnie zrobiony.
Czasami widać trzeba przejrzeć na oczy , ze ktoś chce cie utopić w alkoholu a druga osoba moze chciała tylko rozrywki.
Dodam , ze jestem osobą chorą od urodzenia. Pewnie byłam ciekawym kąskiem przez te lata.
Myślę że pogorszyło się ich zachowanie kiedy dowiedziały się że też bede mieć męża. Pewnie wcześniej czuły się lepsze.
Obecnie mam przyjaciela . Męsko-damska przyjaźń istnieje.