Potem była jedna sytuacja którą zapamiętałam- nasza wspólna koleżanka (ona nas zapoznała) przyjechała na 2 dni, ona razem ze swoja młodszą siostrą i tamtą laską wyszły sobie w tango beze mnie. Nawet się nie przywitała na żywo. To bolało. A potem olewanie mnie dla innych pseudo koleżanek, które potem ją wystawiały czy coś było więcej. Wspólnie spędziłyśmy Halloween było ok, potem z jej strony wyszły inicjatywa żebyśmy zapisały się razem na jakieś zajęcia dodatkowe- zapoponowałam pilates ale nie wypaliło, tzn. jej się nie podobało więc po miesiącu był koniec. Potem moje urodziny, zrobiła mi niespodziankę i zabrała do restauracji, bo wiedziała że siedzę sama w łóżku. Serio myślałam, że będzie lepiej. Potem nadszedł nowy rok i wycofanie. Okazało się w lutym że wrociła znowu do tej spierdoliny życiowej która ją bije. Przez tego typa pozbyła się kota, razem z jej siostrą próbujemy ustalić co ona z nim zrobiła. Kontakt oczywiście jest już urwany, na urodziny nawet nie wiedziałam co mam jej życzyć więc napisałam tylko "wszystkiego najlepszego", bo któregoś roku dostałam opierdol od jej najukochańszego, że w moich życzeniach urodzinowych dla mojej przyjaciółki on nie został wspomniany. No skandal.
2. Osoba którą poznałam w pracy- od początku czułam, że będziemy się przyjaźnić i tak się stało. Na początku zaczęłyśmy się spotykać po pracy na jakieś drinki, jedzenie, potem były pikniki i nocowanki u niej no i tak jakoś się zacieśniło. Potem stwierdziła, że chce zmienić oddział pracy na taki w większym mieście i wyprowadziła się razem z chłopakiem. Z jej chłopakiem nasze relacje zawsze były pozytywne, nie było jakiś dziwnych spięć czy oskarżeń jak powyżej xd
Zaczęło się sypać chyba mocniej kiedy ja straciłam pracę i byłam w dosyć ciężkim momencie życia miałam wrażenie, że przytłacza ją moja niska energia i ogólnie wspieranie. Zaprosiła mnie wtedy do siebie do miasta żeby mogła mi odpocząć głowa i było w sumie okay potem. Następnie znalazłam pracę i powróciłam do normalnego "życia" . Któregoś razu w wakacje umówiłyśmy się, że przyjedzie do mnie i spędzimy dzień na plaży, jakiś piknik albo obiad. Okazało się, że przyjechała z nim nawet mi o tym nie wspominając xd
Od tego czasu zaczęło się właśnie takie wpychanie tego chłopaka na siłe wszędzie się spotykałyśmy.
W zeszłym roku zaproponowała, że poeci ze mną do Londynu na Beyonce, bo u mojej siostry, która tam mieszka niestety nie było dla mnie miejsca, żeby mnie przenocować. Ważne, że było dla jej chłopaka, który przyjeżdzał co 2 miesiące xd mniejsza. Byłam jej za to ogromnie wdzięczna i wzruszona, ale oczywiście musiał zostać też wepchnięty jej chłop, który nawet nie jest fanem- z reszta ona tez nie. Tam chyba nastąpiło załamanie, bo poszło też troche o kasę- ja chciałam mieć wymienioną walutę i ograniczać się tylko do płatności w funtach, oni woleli to robić inaczej, ogólnie denerwują mnie bardzo rzeczy typu ja zapłacę a ty mi przelej i ona to wie xd jakby niech każdy płaci sam za siebie? No i było kilka takich sytuacji, że ona coś kupiła już a potem było zrób mi przelew a ja chciałam mieć tą płatność w funtach a nie robić jakieś alpejskie kombinacje. Potem idziemy sobie na miasto, ja idę wolniej bo obtarły mnie buty, a oni 100-150 metrów przede mną i nawet nie raczą zaczekać, fantastyczni znajomi na prawdę. Generalnie jej tłumaczenia, żeby wziąć tego chłopaka do Londynu były takie że "przecież tam jest tak niebezpiecznie i on nas obroni"
Generalnie po tym wyjeździe wstawiłam na tik toka zdjęcia z koncertu i dostałam informację, że mam je usunąć, bo jej się nie podoba jak ona wygląda. Spytałam, czy mogę to dać na prywatne albo zarchiwizować, bo no to były wspomnienia. Usłyszałam, że mam to kategorycznie usunąć. Tak zrobiłam i wspomniałam, że jej treści na tik toku też nie są za bardzo friendly, bo wstawiła tam filmik z filtrem krzywego nosa i podpisała, że jest taka wdzięczna, że ona się urodziła z takim ładnym, ja niestety mam obrzydliwy i kompleks mocny. Więc powiedziałam, że nie ma problemu ale ten filmik tez ma zrzucić. Nie pokłóciłyśmy się ani nic, wysyłałyśmy sobie na co dzień tik toki, ale któregoś dnia po prostu ją zghosowałam, bo była w stosunku do mnie pasywno-agresywna. Zaczęłam sprzedawać rzeczy na Vinted, to dostawałam tik toki prześmiewcze o pseudo business woman z vinted? Albo treści typu "that one friend who thinks everything is aestethic", w Londynie faktycznie vbyło tak, że zatrzymywałam się żeby zrobić zdjęcia, ale chyba każdy normalny człowiek by poczekał na znajomego, a nie wybijał jak peleton do przodu. Potem złozyła mi życzenia urodzinowe, które napisał chat GPT i tam też były jakieś dziwne aluzje do vinted czy coś, albo żeby m znajdowała super wyprzedarze w sephorze, gdzie wielkokrotnie mnie np. wcześniej za to krytykowała, bo wg. niej to były głupie zakupy.
Bardzo długo, ale w końcu wyrzuciałam to z siebie. Sama już nie wiem czy problem jest we mnie czy w innych. Jestem w spektrum autyzmu, ta druga też to u siebie podejrzewa jeśli to ma jakieś znaczenie.