Kto normalny wkłada owoce do pierogów? No nie. Drożdżówke niech sobie zrobią albo ciastko francuskieGdymniesenzmorzy pisze: ↑śr kwie 15, 2026 1:38 pm A jak pochodzę z terenów dawnej galicji,ale mieszkam zagranicą to mogę te pierogi lepić czy muszę czekać do świąt?A i nie lubię z owocami,więc odpadają w sezonie letnim.Dawno mnie tak nie ubawiła jakaś wypowiedź na tym wątku,przepraszam
![]()
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Nie, ale jak celowo odmawiasz dziecku życia na swoim wlasnym poziomie, bo będzie "bananowe", to jest to robienie z dziecka dziada. Koledzy tego dziecka będą normalnie mieli telefony. Ktoś wyżej napisał, że to jest robienie z dziecka banana, ze mu ciocia kupi iPhone'a. Ja się nie zgadzam z tym po prostu, tym bardziej, że może być iPhone za 700 zł, a może być taki za 5000 i raczej nikt dziecku nie kupuje tego drugiego.Rzeka.chaosu pisze: ↑śr kwie 15, 2026 11:29 am Jak nie kupisz iphona, to robisz z dziecka dziada? :D
Można też kupić dziecku telefon marki X, bo samemu korzysta się z takiego sprzętu. Dużo łatwiej wtedy wytłumaczyć, jak coś działa, sprawować kontrolę (gdy zna się dany system) czy np udostępniać lokalizację.
Ja osobiście, mimo że jestem młodą osobą i uważam się za dość ogarniętą technologicznie, na początku mam trudności z poruszaniem się po telefonach czy komputerach z innym oprogramowaniem niż to, którego używam na co dzień, nie wszystko jest dla mnie równie intuicyjne
Ja osobiście, mimo że jestem młodą osobą i uważam się za dość ogarniętą technologicznie, na początku mam trudności z poruszaniem się po telefonach czy komputerach z innym oprogramowaniem niż to, którego używam na co dzień, nie wszystko jest dla mnie równie intuicyjne
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Wcale tak nie jest. Ci rodzice na poziomie czasem zupełnie nie dają dziecku telefonu i uczą korzystania np. na swoim. Wtedy mają jakąś kontrolę i widzą czy dziecko m tendencję do przewalania czasu. No pytanie kto ma najnowsze ajfony? Nie, niekoniecznie prezesi duzych firm czy intelektualiści. Kupują je - w Polsce - albo fani marki albo osoby aspirujące. O czym producent doskonale wie i tak też się pozycjonuje.lalisa pisze: ↑śr kwie 15, 2026 1:58 pm Nie, ale jak celowo odmawiasz dziecku życia na swoim wlasnym poziomie, bo będzie "bananowe", to jest to robienie z dziecka dziada. Koledzy tego dziecka będą normalnie mieli telefony. Ktoś wyżej napisał, że to jest robienie z dziecka banana, ze mu ciocia kupi iPhone'a. Ja się nie zgadzam z tym po prostu, tym bardziej, że może być iPhone za 700 zł, a może być taki za 5000 i raczej nikt dziecku nie kupuje tego drugiego.
Przyznam szczerze, że nigdy nie widziałam iphona za 700 zł. Poza tym taki za 700 (jeśli jest) to nie dziaderski czasem? :D
Myślę, że ani kupienie iphona nie jest bananowe, ani niekupieie nie jest dziaderskie. Na ogół takie myślenie o "dziadowaniu" wcale nie wychodzi od dzieci, ale od dorosłych. Dziecku wbrew pozorom można sporo wytłumaczyć.
Znam rodzinkę gdzie dzieci mają najnowsze iPhony pro, jest to były pracodawca mojej przyjaciółki, który zalegał z jej wypłatą tygodniami bo "nie miał pieniędzy" za to niespełna 10-letnie dzieci "musiały" mieć najnowsze iphony, koniecznie pro. I nie mówcie mi że to jest normalne jak dzieciak wymaga żeby jego ciotka dała mu prezent o wartości średniej pensji w kraju. To jest roszczeniowość w najczystszej postaci. Nikt nie ma prawa oczekiwać że ludzie będą kupować tak drogie prezenty swoim dzieciom.
Myślę, że nie skumałaś do końca o co mi chodzi i za bardzo się to rozhulało, np. na dyskusję kto ma najnowsze iPhone'y - czy bogaci czy biedni. Co to ma za znaczenie?Rzeka.chaosu pisze: ↑śr kwie 15, 2026 2:29 pm Wcale tak nie jest. Ci rodzice na poziomie czasem zupełnie nie dają dziecku telefonu i uczą korzystania np. na swoim. Wtedy mają jakąś kontrolę i widzą czy dziecko m tendencję do przewalania czasu. No pytanie kto ma najnowsze ajfony? Nie, niekoniecznie prezesi duzych firm czy intelektualiści. Kupują je - w Polsce - albo fani marki albo osoby aspirujące. O czym producent doskonale wie i tak też się pozycjonuje.
Przyznam szczerze, że nigdy nie widziałam iphona za 700 zł. Poza tym taki za 700 (jeśli jest) to nie dziaderski czasem? :D
Myślę, że ani kupienie iphona nie jest bananowe, ani niekupieie nie jest dziaderskie. Na ogół takie myślenie o "dziadowaniu" wcale nie wychodzi od dzieci, ale od dorosłych. Dziecku wbrew pozorom można sporo wytłumaczyć.
Jeśli ciotka sobie z rodzicami ustali, to nie widzę problemu kupić dziecku iPhone'a i nie uważam, że od tego stanie się bananem czy złym człowiekiem. A takie myślenie, że dziecku odmówię czegoś na co mnie stać na prezent i co jest normalne wśród rówieśników, to właśnie dziadowanie. Brak zakupu może być kwestia wychowania, np. ograniczania ekspozycji na elektronikę i wtedy dziecko nie dostanie w ogóle telefonu, ale to nie jest argument o bananie.
Zawsze w takich tematach pojawia się coś, co mnie akurat śmieszy. Uuu, bo prawdziwi bogacze to robią tak, a aspirujący robią tak. Sorry, ale przeciętna osoba tyle wie co se zje o tym, co robią osoby bardzo majętne i tutaj cytowani prezesi dużych firm ze swoimi dziećmi i co im zapewniają. Tacy ludzie których ja znam, i napomknę, że to nie są moi ziomkowie ale raczej szefowie/klienci, to osoby których dzieci uczą się w szkołach francuskich czy amerykańskich z ogromnym czesnym, jeżdżą tam autami, telefony mają najnowsze tak zresztą jak całą elektronikę. Trochę teraz offtopuję, ale zawsze mnie to bawi, jak ludzie kochają tę narrację, że bogacze to w zasadzie żyją skromniutko, a to "new money" się panoszą. I oczywiście ci ludzie myślą, ze oni się równają z tymi old money.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Nie idniosłam się do tego co ciotka z kim ustaliła, tylko do twojej opinii, że niekupienie iphona to robienie z dzuecka dziada.lalisa pisze: ↑śr kwie 15, 2026 2:44 pm Myślę, że nie skumałaś do końca o co mi chodzi i za bardzo się to rozhulało, np. na dyskusję kto ma najnowsze iPhone'y - czy bogaci czy biedni. Co to ma za znaczenie?
Jeśli ciotka sobie z rodzicami ustali, to nie widzę problemu kupić dziecku iPhone'a i nie uważam, że od tego stanie się bananem czy złym człowiekiem. A takie myślenie, że dziecku odmówię czegoś na co mnie stać na prezent i co jest normalne wśród rówieśników, to właśnie dziadowanie. Brak zakupu może być kwestia wychowania, np. ograniczania ekspozycji na elektronikę i wtedy dziecko nie dostanie w ogóle telefonu, ale to nie jest argument o bananie.
Zawsze w takich tematach pojawia się coś, co mnie akurat śmieszy. Uuu, bo prawdziwi bogacze to robią tak, a aspirujący robią tak. Sorry, ale przeciętna osoba tyle wie co se zje o tym, co robią osoby bardzo majętne i tutaj cytowani prezesi dużych firm ze swoimi dziećmi i co im zapewniają. Tacy ludzie których ja znam, i napomknę, że to nie są moi ziomkowie ale raczej szefowie/klienci, to osoby których dzieci uczą się w szkołach francuskich czy amerykańskich z ogromnym czesnym, jeżdżą tam autami, telefony mają najnowsze tak zresztą jak całą elektronikę. Trochę teraz offtopuję, ale zawsze mnie to bawi, jak ludzie kochają tę narrację, że bogacze to w zasadzie żyją skromniutko, a to "new money" się panoszą. I oczywiście ci ludzie myślą, ze oni się równają z tymi old money.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Może jeszcze ujmę to inaczej. Ludzie którzy realnie coś osiągnęli lub nie mają potrzeby niczego udowadniać raczej nie będą zmieniać telefonu za każdym razem, gdy wyjdzie nowy. No chyba, że ich to interesuje, tak jak pisałam - są fanami marki, technologii.
-
staratwoja
- BlondDoczep
- Posty: 132
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
No ta, rzeczywiście niepopularna odkrywcza opinia, nikt po tylu latach Facebooka w Polsce nie wie że to patola xddJynna pisze: ↑śr kwie 15, 2026 11:37 am Teksty w stylu ‘szlachta nie pracuje’ w statusie na Facebooku wcale nie są zabawne ani błyskotliwe. Najczęściej brzmią jak wymówka dla zwykłego lenistwa. W czasach, gdy większość ludzi naprawdę musi się starać, żeby coś osiągnąć, takie podejście wygląda bardziej na bycie obibokiem niż na jakąkolwiek ‘szlacheckość.
To denerwujące, ze lazienki dla kobiet czesto sa jednocześnie łazienkami z przewijałam dla dzieci, niepełnosprawnych, ojcowie z dziećmi tez tam chodzą, wszyscy. A do damskich sa sa zwykle jandluzsze kolejki i taki np. Ojciec z małym dzieckiem zajmuje kolejkę do lazienki damskiej, bo tam tylko przewinie, zawsze to musi być łazienka jednocześnie damska
ᴘʀɪᴍᴀᴅᴏɴɴᴀ ɢɪʀʟ, ʏᴇᴀʜ ᴀʟʟ ɪ ᴇᴠᴇʀ ᴡᴀɴᴛᴇᴅ ᴡᴀꜱ ᴛʜᴇ ᴡᴏʀʟᴅ
- MissNobody66
- LouiBag
- Posty: 300
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Co jakiś czas widzę że poruszany jest temat nierówności toaletowych i oczywiście faceci wyśmiewają twierdząc że kobiety na kiblu robią makijaż czy plotkują xD wcale to nie jest wina wymienionych przez Ciebie rzeczy + mniejszej ilości miejsc do załatwienia potrzeb (u facetów są pisuary + kabiny, w damskim tylko kabiny), tego że kobiety menstruują, muszą z siebie zdjąć ubrania żeby załatwić potrzebę, w przeważającej większości chodzą do toalet z dziećmi itd.julygirl pisze: ↑śr kwie 15, 2026 8:31 pm To denerwujące, ze lazienki dla kobiet czesto sa jednocześnie łazienkami z przewijałam dla dzieci, niepełnosprawnych, ojcowie z dziećmi tez tam chodzą, wszyscy. A do damskich sa sa zwykle jandluzsze kolejki i taki np. Ojciec z małym dzieckiem zajmuje kolejkę do lazienki damskiej, bo tam tylko przewinie, zawsze to musi być łazienka jednocześnie damska
Skoro to takie oczywiste, to aż ciekawe, że dalej funkcjonuje bez większej refleksji.staratwoja pisze: ↑śr kwie 15, 2026 8:27 pm No ta, rzeczywiście niepopularna odkrywcza opinia, nikt po tylu latach Facebooka w Polsce nie wie że to patola xdd
Zresztą widziałam Twoje inne opinie i też nie są specjalnie "odkrywcze", a jednak je napisałaś/eś i jasne masz do nich pełne prawo, a skoro tak, to ja do swoich również.
-
staratwoja
- BlondDoczep
- Posty: 132
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Funkcjonuje bo to nie jest szczególnie samoświadome środowisko. Większość osób się z tego śmieje, na forum wanda też raczej nie siedzi pato demografia, także to będzie niepopularna opinia tylko jak powiesz te słowa ludziom którzy traktują takie rzeczy nieironicznie
Nie postuluję odbierania ci prawa do opinii podśmiewając się z niej. Przepraszam za chamski ton, nic osobistego. Peace
Ludzie wstydzą się przyznać, że coś dostali od rodziców i nie musieli na coś pracować od 0. W dobrym tonie jest mówić jak to było biednie w domu, mimo że to nie jest prawda. Zwłaszcza u influ, bo łatwo jest to zweryfikować. Natomiast ludzie, których spotykałam na co dzień udawali, że mieszkanie kupili za swoje, podróżowali, kupowali auta. Nie trzeba być orłem z finansów, żeby wiedzieć, że ciężko jest kupić mieszkanie w trakcie studiów lub zaraz po wykonując pracę asystentki czy stażystki. Tak samo influ często wspominają, że wiedzą co to jest bieda, żeby odbiorcy czuli, że są tacy jak oni, podczas gdy ich definicja biedy bywa niedorzeczna. Mam na myśli miedzyinnymi mameginekolog, Annę Lewandowska i wiele wiele innych. Nie wiem czemu ludzie się wstydzą przyznać, że mają coś od rodziców, że rodzice wspomogli albo że w domu niczego nie brakowalo.
Proste - nie chcą być nazywani rozpieszczonymi, bananowymi dziećmi. Nie będę wypowiadać się za influencerów, to zjawisko powszechne jest też wśród wielu normalnych osób. Jak studiowałam, miałam na roku koleżankę, której rodzice kupili mieszkanie, samochód i wysyłali pieniądze na życie. Absolutnie się tym nie przechwalała, ale też niczego nie ukrywała. To była normalna, sympatyczna dziewczyna, a wiele osób ją hejtowało, nie zapraszało na wspólne imprezy, a jeśli już tak się zdarzyło, zawsze słyszała jakieś niemiłe komentarze w swoją stronę. Zrobili z niej bananową księżniczkę, choć to było ostatnie określenie, jakim można było ją nazwać. Tylko dlatego, że poszczęściło jej się w życiu i miała dzianych rodziców. Patrząc na to, co ją spotykało, wcale mnie nie dziwi, że ludzie nie chcą się przyznawać, że rodzice coś im zasponsorowali.Mualla pisze: ↑śr kwie 15, 2026 9:31 pm Ludzie wstydzą się przyznać, że coś dostali od rodziców i nie musieli na coś pracować od 0. W dobrym tonie jest mówić jak to było biednie w domu, mimo że to nie jest prawda. Zwłaszcza u influ, bo łatwo jest to zweryfikować. Natomiast ludzie, których spotykałam na co dzień udawali, że mieszkanie kupili za swoje, podróżowali, kupowali auta. Nie trzeba być orłem z finansów, żeby wiedzieć, że ciężko jest kupić mieszkanie w trakcie studiów lub zaraz po wykonując pracę asystentki czy stażystki. Tak samo influ często wspominają, że wiedzą co to jest bieda, żeby odbiorcy czuli, że są tacy jak oni, podczas gdy ich definicja biedy bywa niedorzeczna. Mam na myśli miedzyinnymi mameginekolog, Annę Lewandowska i wiele wiele innych. Nie wiem czemu ludzie się wstydzą przyznać, że mają coś od rodziców, że rodzice wspomogli albo że w domu niczego nie brakowalo.
i am a god
Odnośnie Twojego komentarza to przypomniało mi się coś w trochę innym temacie,a mianowicie w pracy byla rozmowa przy okazji filmu Dom Dobry. Ja akurat z racji osobistych przeżyć zbierałam sie troche po tym filmie,ale zauważyłam, ze ludzie żyją w bańce i nikt nie mowi, nie ma odwagi powiedziec ,ze w rodzinie byla przemoc czy alkoholizm. I nie chodzi o to,ze kazdy ma na lewo czy prawo o tym mowic,ale jednak zawsze sie udaje,ze tematu nie ma,ze to cos,co dzieje sie innym. Zapytacie moze dlaczego wiec ja nic nie powiedzialam: wlaśnie dlatego,ze obok kolezanki wypachnione,paznokcie zrobione,maz na medal,dzieci idealne. Zupelnie żyjące w innym swiecie,wiec ciężko bylo wypalić,ej no w sumie ja wiem co to znaczyMualla pisze: ↑śr kwie 15, 2026 9:31 pm Ludzie wstydzą się przyznać, że coś dostali od rodziców i nie musieli na coś pracować od 0. W dobrym tonie jest mówić jak to było biednie w domu, mimo że to nie jest prawda. Zwłaszcza u influ, bo łatwo jest to zweryfikować. Natomiast ludzie, których spotykałam na co dzień udawali, że mieszkanie kupili za swoje, podróżowali, kupowali auta. Nie trzeba być orłem z finansów, żeby wiedzieć, że ciężko jest kupić mieszkanie w trakcie studiów lub zaraz po wykonując pracę asystentki czy stażystki. Tak samo influ często wspominają, że wiedzą co to jest bieda, żeby odbiorcy czuli, że są tacy jak oni, podczas gdy ich definicja biedy bywa niedorzeczna. Mam na myśli miedzyinnymi mameginekolog, Annę Lewandowska i wiele wiele innych. Nie wiem czemu ludzie się wstydzą przyznać, że mają coś od rodziców, że rodzice wspomogli albo że w domu niczego nie brakowalo.
-
chleb_ze_smalcem
- MiamiBicz
- Posty: 399
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Idealne na zewnątrz nie znaczy, że w domu nie dostają wpierdol od męża na medal, niestety.Arzena pisze: ↑śr kwie 15, 2026 10:06 pm Odnośnie Twojego komentarza to przypomniało mi się coś w trochę innym temacie,a mianowicie w pracy byla rozmowa przy okazji filmu Dom Dobry. Ja akurat z racji osobistych przeżyć zbierałam sie troche po tym filmie,ale zauważyłam, ze ludzie żyją w bańce i nikt nie mowi, nie ma odwagi powiedziec ,ze w rodzinie byla przemoc czy alkoholizm. I nie chodzi o to,ze kazdy ma na lewo czy prawo o tym mowic,ale jednak zawsze sie udaje,ze tematu nie ma,ze to cos,co dzieje sie innym. Zapytacie moze dlaczego wiec ja nic nie powiedzialam: wlaśnie dlatego,ze obok kolezanki wypachnione,paznokcie zrobione,maz na medal,dzieci idealne. Zupelnie żyjące w innym swiecie,wiec ciężko bylo wypalić,ej no w sumie ja wiem co to znaczy
Trochę w temacie, kiedyś miałam taką bananową koleżankę. Była nowa a osiedlu, jej stary miał biznesy, matka była kiedyś modelką, miała agencję PR i inne takie, chałupa ogromna, luksusowe auta, drogie marki, wszystko top. Ta dziewczyna miała ciężko, co tu dużo mówić, z powodu zazdrości bo nikomu nic nie zrobiła będąc nową. Zakolegowałyśmy się trochę z racji mieszkania i przyznała się w końcu, że matka chla a jak się nachla to leje ją aż trzeszczy. Ojciec nieobecny jak już był to szedł w tango razem z matką i później prali się bo gębach nawzajem. Koszmar i znikąd pomocy, bo inni dorośli oczywiście mieli to w dupie. Do tego dzieciaki znęcające się na codzień. Takie to były czasy.
-
123wiosna123
- Milion subskrypcji
- Posty: 4306
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
To nie musi chldzic o zadne zycie w bańce. Ja również pracuje, spędzam w pracy masę czasu ale to nie znaczy ze chcialabym sluchac o takich traumatycznych przeżyciach. Lubię tam wiele osób, mamy relacje ale nadal to praca. Rozumiem ze ktos moze miec zle przeżycia ale no ja przychodzę do pracy pracowac a nie słuchać ze kogoś bije maz. Moze to przykre ale taka jest prawda. To tylko praca a nie przyjaźń. A to ze ktos ma paznokcie zrobione czy ładne pachnie to o niczym nie świadczy. Warto sobie uświadomić ze przemoc moze dotykać kazdego a nie tylko osoby ktore uznajemy za patologię. Wiele razy moze szybciej dojść do przemocy w domu w ktorym nikt by tego nue podejrzewal.Arzena pisze: ↑śr kwie 15, 2026 10:06 pm Odnośnie Twojego komentarza to przypomniało mi się coś w trochę innym temacie,a mianowicie w pracy byla rozmowa przy okazji filmu Dom Dobry. Ja akurat z racji osobistych przeżyć zbierałam sie troche po tym filmie,ale zauważyłam, ze ludzie żyją w bańce i nikt nie mowi, nie ma odwagi powiedziec ,ze w rodzinie byla przemoc czy alkoholizm. I nie chodzi o to,ze kazdy ma na lewo czy prawo o tym mowic,ale jednak zawsze sie udaje,ze tematu nie ma,ze to cos,co dzieje sie innym. Zapytacie moze dlaczego wiec ja nic nie powiedzialam: wlaśnie dlatego,ze obok kolezanki wypachnione,paznokcie zrobione,maz na medal,dzieci idealne. Zupelnie żyjące w innym swiecie,wiec ciężko bylo wypalić,ej no w sumie ja wiem co to znaczy
I zeby nie bylo, moj post nie jest o tym zeby nie zgłaszać przemocy, nie mowic o tym nikomu itd ale no rozumiem dlaczego ktos w pracy tego nie mowi
To jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ale ludzie dorośli zachowują się tak samo, również gdy idzie o pracę. Kazdy tak boi się powiedziec, że pracę ma dzięki znajomościom rodziców. CV puste a ja mam uwierzyć, że ktoś ma kompetencje by przeskoczyć kilka stanowisk wyżej. Myślę, że takie ukrywanie/udawanie przynosi jeszcze więcej szkody tej osobie niż pożytku, bo przecież nikt nie jest głupi. Czasami mam wrażenie, że przyznanie się wprost dałoby dorosłemu więcej wiarygodności i zyskałby wśród kolegów. Wiem, że każdy boi się odrzucenia i bycia niedopasowanym do grupy, ale nie wiem czy takie życie w kłamstwie nie jest gorsze.Jennifer pisze: ↑śr kwie 15, 2026 9:40 pm Proste - nie chcą być nazywani rozpieszczonymi, bananowymi dziećmi. Nie będę wypowiadać się za influencerów, to zjawisko powszechne jest też wśród wielu normalnych osób. Jak studiowałam, miałam na roku koleżankę, której rodzice kupili mieszkanie, samochód i wysyłali pieniądze na życie. Absolutnie się tym nie przechwalała, ale też niczego nie ukrywała. To była normalna, sympatyczna dziewczyna, a wiele osób ją hejtowało, nie zapraszało na wspólne imprezy, a jeśli już tak się zdarzyło, zawsze słyszała jakieś niemiłe komentarze w swoją stronę. Zrobili z niej bananową księżniczkę, choć to było ostatnie określenie, jakim można było ją nazwać. Tylko dlatego, że poszczęściło jej się w życiu i miała dzianych rodziców. Patrząc na to, co ją spotykało, wcale mnie nie dziwi, że ludzie nie chcą się przyznawać, że rodzice coś im zasponsorowali.
W pracy się takich rzeczy nie mówi i to każdej radzę. Morda w kubeł w temacie swoich traum z dzieciństwa, ciężkich rodziców, zdrad męża czy leczenia u psychiatry. Sama kiedyś paplałam co popadnie wierząc, że koleżanki z pracy mnie słuchają i wspierają, ale się w końcu dotkliwie nauczyłam. To było na początku kariery na szczęście.Arzena pisze: ↑śr kwie 15, 2026 10:06 pm Odnośnie Twojego komentarza to przypomniało mi się coś w trochę innym temacie,a mianowicie w pracy byla rozmowa przy okazji filmu Dom Dobry. Ja akurat z racji osobistych przeżyć zbierałam sie troche po tym filmie,ale zauważyłam, ze ludzie żyją w bańce i nikt nie mowi, nie ma odwagi powiedziec ,ze w rodzinie byla przemoc czy alkoholizm. I nie chodzi o to,ze kazdy ma na lewo czy prawo o tym mowic,ale jednak zawsze sie udaje,ze tematu nie ma,ze to cos,co dzieje sie innym. Zapytacie moze dlaczego wiec ja nic nie powiedzialam: wlaśnie dlatego,ze obok kolezanki wypachnione,paznokcie zrobione,maz na medal,dzieci idealne. Zupelnie żyjące w innym swiecie,wiec ciężko bylo wypalić,ej no w sumie ja wiem co to znaczy
Jeśli pracujesz w profesjonalnym środowisku, to takie tematy są po prostu nie na miejscu i mogą zaszkodzić w karierze. Ludzie cię raczej nie wyśmieją, ale swoje sobie pomyślą. Można ewentualnie bardzo ogólnie wspomnieć, że rozumiesz jakiś problem, ale to tyle. Natomiast w nieprofesjonalnym środowisku pracy typu jakaś gównorobota jest to jeszcze bardziej niebezpieczne, bo tam plociuchy będą gadać i roznosić otwarcie brudy. To do ciebie szybko wróci.
Jak masz potrzebę pogadać z kimś o alkoholizmie czy przemocy, to znajdź do tego odpowiednie miejsce. Nie jest nim praca.
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 283
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Ale tak naprawdę po co obca osoba ma nam się tłumaczyć? Prawda jest taka, że ludziom się nie dogodzi. Gdy ktoś ukrywa swoje znajomości, a nawet nie tyle co ukrywa co po prostu o nich nie mówi - to zaraz jest obgadywanie, że ktoś coś ukrywa, rżnie głupa i że powinien się przyznać (mimo że i tak wszyscy wiedzą). A gdy przyznaje to wprost to zaraz dostaje łatkę banana, kogoś kto się obnosi swoimi kontaktami albo kogoś kto traktuje innych z wyższoscią. Uważam, że do póki taka osoba która dostała pracę po znajomości wykonuje swoje obowiązki i nie wywyższa się nad innymi to nie ma w tym nic złego. Ja sama mam dziewczynę w pracy która zna szefa, w pracy mówi do niego na pan, poza pracą na ty i wcale przez to, że się znają osobiście nie ma żadnych forow, wręcz przeciwnie czasami pracuje za kilku, jest zawalona obowiązkami, zostaje po godzinach i głupio jej odmówić. Wiadomo, że sytuacje są różne i zdarzają się też nie fair zachowania i faworyzowanie ale może też być odwrotnie - że na osoby zatrudnione przez znajomości jest nakładana większa presja i oczekiwania.Mualla pisze: ↑czw kwie 16, 2026 6:47 am To jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ale ludzie dorośli zachowują się tak samo, również gdy idzie o pracę. Kazdy tak boi się powiedziec, że pracę ma dzięki znajomościom rodziców. CV puste a ja mam uwierzyć, że ktoś ma kompetencje by przeskoczyć kilka stanowisk wyżej. Myślę, że takie ukrywanie/udawanie przynosi jeszcze więcej szkody tej osobie niż pożytku, bo przecież nikt nie jest głupi. Czasami mam wrażenie, że przyznanie się wprost dałoby dorosłemu więcej wiarygodności i zyskałby wśród kolegów. Wiem, że każdy boi się odrzucenia i bycia niedopasowanym do grupy, ale nie wiem czy takie życie w kłamstwie nie jest gorsze.
Autorka nie napisala ze chodzi o wady wrodzone. Napisala o osobach niepelnosprawnych. To twoja interpretacja.
Podala tylko przyklad osoby z choroba genetyczna Down co jest jeszcze cos innego..
Spoko, ale still - nie chodziło jej o niepełnosprawność w wyniku wypadku.
+Czym według Ciebie jest ZD, jesli nie wadą wrodzoną?