No właśnie pytanie, czy mają do tego prawo, aby kosić ludzi zdesperowanych i chorych? Z lekarzami i kastą chodzi o to, że ludzie zaczynają zauważać, że lekarze pobierają potwornie wysokie pensje (typu 50k), kompletnie nierynkowe względem tego jakie w Polsce są realia. A pobierają je z kieszeni podatników + prywatnie, gdzie na państwowym sprzęcie robią prywatne badania, przyjmują prywatnie by umówić na zabiegi/operacje na NFZ itd. To jest norma, że czekasz w kolejce 2 lata albo idziesz zapłacić lekarzowi prywatnie za wizytę i już masz skierowanie na operację lub dalsze badania. Ja chodzę do Luxmedu, ale moja rodzina leczy się na NFZ w małym mieście i to jest patologia co tam się dzieje. Czy tak powinno być? To się zwyczajnie nie opłaca, że podatnik płaci na kształcenie lekarza, który potem rzuca sobie za 10 minut byle jakiej wizyty 500 zł. Nie wszyscy lekarze to chirurdzy na ostrym dyżurze, a wręcz takich jest mniejszość.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt kwie 14, 2026 9:55 am Z lekarzami jest podobnie. Wielu tych od rzeźbienia lica jest po prywatnych studiach opłaconych przez rodziców. Może od początku kierowała nimi chęć zysku? Mają do tego prawo - "kroić frajerów" nabiera dosłownego znaczenia. Jednak w większiści są to ludzie, którzy ratują życie i zdrowie. Może część nieudolnie, nienowocześnie (trafiam na takich). Do tego też trzeba mieć pasję, talent i cierpliwość do ludzi. Część nie ma, jak w każdym zawodzie.
Z kastą też chodzi o to, że nie chcą zwiększać limitów przyjęć na studia i specjalizacje, rzekomo dla dobra pacjentów, ale ludzie mają podejrzenie, moim zdaniem słuszne, że chodzi po prostu o konkurencję. O to, żeby starzy lekarze się nachapali i ich dzieci.
Średnia wieku lekarzy w Polsce:
ok. 48–50 lat – lekarze pracujący bezpośrednio z pacjentami (nowsze dane GUS)
ok. 50–51 lat – ogólna średnia dla lekarzy wykonujących zawód
ok. 54–56 lat – lekarze specjaliści
Brak działania, aby tę średnią obniżyć, jest działaniem na szkodę pacjenta. Po prostu. Jak jest wątek małej liczby psychiatrów dziecięcych i tego jak dzieci cierpią w telewizji, to jakoś nikt nie mówi, że halo, a dlaczego pani psychiatra, która się tak z łezkami w oczach wypowiada, za wizytę prywatną bierze 500 zł? Kogo na to stać? Dlaczego taka pani, która przyjmuje często prywatnie we własnym domu, nie weźmie taniej? Oczywiście zaraz milion tłumaczeń poza jednym na chłopski rozum i najprostszym, że się chce nachapać i tyle. Jak każdy. Tylko czy my powinniśmy to tolerować u lekarzy? Bo dla tej pani rozwiązaniem jest dorzucić więcej kasy do NFZ. Ale nie na kształcenie nowych psychiatrów. Nie, nie. DLA NIEJ na pensję albo szkolenia. Żeby zamiast 500, brała 700. Gdzie korzyść dla pacjenta?
Ciężko nie zauważyć, że lekarze działają ostro tam, gdzie to jest na ich korzyść, np. ukrócenie branży beauty (uważam, że słuszne) dotyczy tylko kosmetologów, natomiast nikt się nie weźmie za dentystów i czy oni powinni robić wypełniacze. Nikt się nie weźmie za to, że coraz większa liczba lekarzy oszpeca pacjentów operacjami plastycznymi, których nie potrzebują i które są niewskazane dla nich, np. BBL. Tutaj im nagle nie zależy na dobru pacjentów, bo kolega czy koleżanka z tego ma grubą kasę. Długo było tak, ze lekarze to był zamknięty krąg. Naczelna Izba Lekarska, wysoka solidarność wewnątrz środowiska. Ciężko było lekarzowi cokolwiek udowodnić.