Niestety z imprez dla najbliższej rodziny lub przyjaciół robi się taki spęd ze zobowiązaniami. Moim zdaniem osób z dalekiego kręgu po prostu nawet nie wypada zapraszać. Oczywiście zależy od relacji i zażyłości lub zwyczajów w rodzinie. Mnie nadal irytują zaproszenia od osób, z którymi naprawdę nie zamieniłam ani jednego słowa w życiu. Jaki to ma sens? Wesela sa spoko, jeśli ludzie są tam swobodnie i przychodzą szczerze świętować z młodymi.julygirl pisze: ↑wt kwie 14, 2026 12:36 pm Wesela, chrzsty, komunie w Polsce to tylko liczenie ile pieniędzy sie dostanie.
Jedna wielka żenada, oczekiwać, że chrzestny wyda 2k albo gość weselny da do koperty tysiące i jeszcze te rozmowy ile powinno sie dać, jaka jest cena za talerzyk, wtf, czy tylko mi sie wydaje to nienormalne?
Chyba zapomnieliśmy, ze w takich okolicznościach sie spotykamy, aby świętować z rodziną i bliskimi.
Na wesele powinno sie dawać prezent lub symboliczną kwotę, na komunię i chrzest pamiątki związane z wiarą (pismo święte, biżuteria na pamiątkę itd).
Za granicą to wygląda zupełnie inaczej, nikt nie oczekuje wydania duzej kasy na przyjęcia.
Miałam przyjemność brać udział w komuni, zaproszona najblizsza rodzina, a po niej grill w ogródku. I tak to przyjemność, bo o to chodzi w takich chwilach, a nie uczenie dziecka, ze beda prezenty niewiadomo jakie.
Ostatnio dziewczyna z mojego zawodowego kręgu narzekała, że TRZEBA robić wesele (dużo zachodu, drogo, przerastało ją to). Kiedyś to rodzice organizowali i było lepiej. No i ok, organizowali sami przeważnie skromne wesele wg własnych upodobań niepracującej 20-latce, a nie kobiecie po 30, która ma konkretne oczekiwania i upodobania. Poza tym nie musi niczego robić. Bez wesela ślub też będzie ważny.