lalisa pisze: ↑pn kwie 13, 2026 1:38 pm
To konkretne zdanie "coś jej się od życia należy" zawsze się pojawia.

Zostałam kiedyś rozjechana przy zrzucie. na Szlachetną Paczkę, bo powiedziałam, że nie będę się składać dla kogoś, kto ma niby taką bidę, a na liście do zakupu lokówka firmy Philips. Najpierw opis, że po opłaceniu rachunków na życie im zostaje 300 zł, a potem lokówka. Bez jaj. Podniosły się głosy, że właśnie tej kobiecie też się coś od życia należy. Według mnie należy jej się tyle na ile sobie zarobi jeśli chodzi o sprzęty do dbania o wygląd. Należeć to się może w ramach pomocy charytatywnej opał, jedzenie, lodówka, koce.
Zgadzam się z Tobą. Mnie w ogóle wkurza taka roszczeniowość i skupianie się na takich bzdurach jak lokówka do włosów w sytuacji, kiedy nie starcza na jedzenie.
Ja w ogóle jestem bardzo sceptyczna w stosunku do Szlachetnej Paczki i innych tego typu zbiórek. Jak miałam z 4 lata to byłam z babcią na zakupach w sklepie spożywczym. Pod sklepem zaczepiła ją jakaś obca pani, prosząc o pieniądze na jedzenie dla dzieci. Babcia kazała jej poczekać. Poszłyśmy do sklepu, babcia kupiła jakieś joguty, chleb, ser, szynkę. Dała jej siatkę z tymi zakupami pod sklepem. Pani podziękowała. Poszłyśmy z babcią dalej do jakiegoś innego sklepu. Po drodze do domu minęłyśmy znowu ten sklep, w którym babcia zrobiła zakupy dla "potrzebującej". Wyszła z niego ekspedientka, pokazała na śmietnik na ulicy, w którym leżała torba z całym tym jedzeniem. Powiedziała, że ta pani wyrzuciła do niego te zakupy, bo ona tak naprawdę chciała pieniądze na alkohol, a nie jedzenie dla dzieci.
Do dzisiaj pamiętam jak moja babcia się popłakała, wyjmując to jedzenie z kosza na śmieci. Dzieciństwo babci przypadło na wojnę, pamiętała głód i biedę. Od tego czasu babcia miała zasadę, że ani grosza nie da osobom proszącym o to na ulicy i zakupów też nie zrobi. A ja mam tak wryty w pamięć ten obraz babci płaczącej nad koszem na śmieci i wyciągającej z niego zakupy, że też nigdy nikomu hajsu na ulicy nie dałam i zakupów też nikomu nie zrobię.
I w kontekście tej historii jak słyszę o wymaganiach w Szlachetnej Paczce, by osobom, którym brakuje na jedzenie, sprezentować drogie markowe rzeczy to mną telepie. Mój znajomy raz był wolontariuszem w SP i sam powiedział, że część tych rodzin oszukuje i traktuje SP jako swój dodatkowy dochód. Obrzydliwe to jest, że Polacy nawet chęć pomocy i organizacje charytatywne potrafią wykorzystywać, by januszować.