„Drodzy” jest beznadziejne, już wolę to „witam” albo nawet „dzień dobry” xDberry blast pisze: ↑wt kwie 07, 2026 2:27 pm denerwuje mnie to, że podobno zaczynanie maila od "witam" jest niegrzeczne i teraz maile się zaczyna od "drodzy". co drodzy, kto drodzy?
ja tam ciągle piszę witam xD
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Mnie denerwowało gadanie w szkole, że nie ma słowa "fajny". Ten sam pokrój.berry blast pisze: ↑wt kwie 07, 2026 2:27 pm denerwuje mnie to, że podobno zaczynanie maila od "witam" jest niegrzeczne i teraz maile się zaczyna od "drodzy". co drodzy, kto drodzy?
ja tam ciągle piszę witam xD
Będę pisała po swojemu i tyle.
Dziękuję za informację, nie miałam o tym pojęciaJennifer pisze: ↑wt kwie 07, 2026 1:38 pm Teza, że kobiety opiekowały się ogniskiem domowym, a mężczyźni chodzili na polowania i budowali schronienia już dawno temu została podważona. Analizy szczątków i narzędzi z epoki paleolitu pokazały, że kobiety używały narzędzi do polowania na małe zwierzęta, ptaki i ryby. Badanie szkieletów znalezionych w Sudanie wykazały, że kobiety brały udział w aktywnościach wymagających siły i zręczności, w tym transportu kości i drewna do budowy schronień (dowodem na to były analizy kości, które wykazywały oznaki adaptacyjne do dużego wysiłku fizycznego, u kobiet zauważono szczególnie dobrze rozwinięte oznaki w obrębie kości ramion i nóg, co sugeruje, że były używane w zadaniach wymagających zarówno siły, jak i precyzji). Dodatkowo analizy biomechaniczne kości sugerują, że kobiety uczestniczyły w przenoszeniu ciężarów, takich jak np. drewno na opał, kości zwierząt, które mogły służyć do wytwarzania narzędzi.
Wniosek jest taki, że w prehistorii podział pracy opierał się na praktycznych potrzebach i umiejętnościach, a nie sztywnych rolach płciowych. Kobiety nie były przywiązane do ogniska, a mężczyźni nie byli wyłącznie myśliwymi. Ja wiem, że na obrazkach w podręcznikach z historii pokazywani są silnie zbudowani mężczyźni próbujący obalić mamuta oraz kobiety karmiące dzieci przy ognisku, ale tego typu ilustracje miały na celu powtarzanie krzywdzącej narracji, którą przedstawiłaś w swoim komentarzu.
No bo zgodnie z zasadami kultury nie zaczyna się od „Witam”. I mnie też to podnosi ciśnienie. Witasz to u siebie w domu :pberry blast pisze: ↑wt kwie 07, 2026 2:27 pm denerwuje mnie to, że podobno zaczynanie maila od "witam" jest niegrzeczne i teraz maile się zaczyna od "drodzy". co drodzy, kto drodzy?
ja tam ciągle piszę witam xD
O drodzy nie słyszałam. Ja zawsze zaczynałam od dzień dobry albo część jak byłam z kimś na Ty
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1793
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Przecież nie wartościuję. Wróć sobie do mojej pierwszej wypowiedzi. Już mi się nie chce tego tłumaczyć.lalisa pisze: ↑wt kwie 07, 2026 12:57 am Ale przecież można to też wziąć w drugą stronę i powiedzieć, że pracownik rafinerii nie mógłby nic zrobic, gdyby nie przyszedł na świat w szpitalu, nie został zaszczepiony, nie był leczony przez tyle lat i kształcony w publicznej edukacji przez głównie kobiety od przedszkola po uniwersytet. Co z tego, że firma przywiozła sprzęt do laboratorium, jak nie ma w nim specjalistów? Ten kij ma dwa końce.
Nie sądzisz, że to wszystko się dopełnia? Ja nie widzę sensu wartościowania budownictwo vs medycyna. Co do części i sprzętu, to wszystko jest teraz na azjatyckich komponentach wyrabianych niewolniczą pracą i nikt się nie przejmuje, jakiej płci jest pracownik. W energetyce 30% zatrudnionych to kobiety, w rolnictwie 40%. Dla porównania kobiety w medycynie to 80%. To, że kobieta rzadko wykonuje prace fizyczną przy budowie, nie oznacza, że jej w procesie nie ma, np. w roli architekta. Powiem nawet, że można się zdziwić, ile kobiet w tych procesach jest.
Jestem świadoma, jak myślę wszyscy, że więcej niebezpiecznej pracy wykonują mężczyźni, ale nie zgadzam się z argumentem o jakimś podziwie dla ogółu mężczyzn z tego powodu. Skoro nikt nie uznaje, że kobietom należy się podziw, że głównie one pracują w medycynie czy opiece nad dziećmi. Można podziwiać jakiegoś konkretnego mężczyznę za jego pracę. A jestem ogólnie uczulona na takie rzeczy, bo mam poczucie, że to służy nakręcaniu wojny płci. Przecież nikt nie mówi, że mężczyźni nie są ważni dla gospodarki, nie są podstawą jakiejś gałęzi.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1793
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
- australijska
- LouiBag
- Posty: 339
- Rejestracja: czw kwie 25, 2024 12:30 pm
Patrząc na to, ilu moich kolegów idzie do pracy w święta np. w wigilię (mimo że mamy nielimitowane urlopy), zamiast wziąć tego dnia wolne i pomóc w przygotowaniach w domu, to wydaje mi się, że raczej sporo. W sumie smutne to jest.123wiosna123 pisze: ↑wt kwie 07, 2026 2:24 pm Zapytaj facetów czy jakby mieli nieograniczony dostęp do kasy i nie musieliby pracowac to poszliby do roboty. Oczywiście ze nie. Także nie wiem co to ma do tego ze kobiety nie sa stworzone do pracy.
Nienawidzę jak mój rewident zaczyna maila od „Halo” bo ja to czytam jako HALO?! a nie jakoś miło w stylu „hejka”. Zawsze się czuję jak de.bil który pewnie coś zdupcył xd
I wszystkie zwroty typu I hope you are well, Thank you for reaching out, mogły by dla mnie nie istnieć. W erze chata maile są tak bezsensu wydłużane, zamiast krótko i zwięźle to jakieś formułki z grzeczności trzeba klepać. I mi to lotto czy wszystko u ciebie ok, i wcale nie dziękuję że mi trujesz dupe xd
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4708
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ja tez chodzę do pracy w wigilię bo potrzebuje kasy.australijska pisze: ↑wt kwie 07, 2026 8:15 pm Patrząc na to, ilu moich kolegów idzie do pracy w święta np. w wigilię (mimo że mamy nielimitowane urlopy), zamiast wziąć tego dnia wolne i pomóc w przygotowaniach w domu, to wydaje mi się, że raczej sporo. W sumie smutne to jest.
Ale to nie ma nic do rzeczy. Gdybym miała zapewnione pieniadze to nie poszłabym. Twoi koledzy takze. A moze po prostu nie chce im sie brać udziału w przygotowaniach i to nie jets smutne według mnie. Moze chca posiedzieć w święta w świętym spokoju przez telewizorem i tez maja do tego prawo. Mi sie tez nie chce tych wiecznych przygotowań zeby później przez 2 dni sie obzerac.
Zreszta to nie ma nic do tego o czym pisalam. Ty dajesz przykład z tym ze ktos idzie do pracy bo nie chce mu sie sprzątać. Ja pisalam o tym ze zarówno mezczyzni jak i kobiety gdyby mieli zapewnione pieniadze to nie chodziliby do pracy, co to ma do tego o czym ty piszesz?
- MissNobody66
- Migocząca Świeczka
- Posty: 360
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Fryzura sleek bun - ulizany kok jest mega paskudna. Prawie każda dziewczyna wygląda w niej źle jakby wylała sobie na głowę szklankę oleju i jakby była łysa. Może pasować jedynie jak masz gęste włosy bez prześwitów i niskie czoło, inaczej dramat. Kompletnie nie wiem czemu jest to utożsamiane z trendem "clean girl" skoro wg mnie to odwrotność, dziewczyny robią tę fryzurę z przetłuszczonych (fujka) włosów. Może jestem nieobiektywna bo myję włosy codziennie od wielu lat z małymi wyjątkami ale już bym wolała użyć tego demonicznego suchego szamponu niż ulizywać tłuste kudły 
Ja jestem stara, więc ten trend tylko obserwuję, nie uskuteczniam, ale serio to są tłuste włosy, a nie na żelu? :OMissNobody66 pisze: ↑śr kwie 08, 2026 2:21 pm Fryzura sleek bun - ulizany kok jest mega paskudna. Prawie każda dziewczyna wygląda w niej źle jakby wylała sobie na głowę szklankę oleju i jakby była łysa. Może pasować jedynie jak masz gęste włosy bez prześwitów i niskie czoło, inaczej dramat. Kompletnie nie wiem czemu jest to utożsamiane z trendem "clean girl" skoro wg mnie to odwrotność, dziewczyny robią tę fryzurę z przetłuszczonych (fujka) włosów. Może jestem nieobiektywna bo myję włosy codziennie od wielu lat z małymi wyjątkami ale już bym wolała użyć tego demonicznego suchego szamponu niż ulizywać tłuste kudły![]()
- iksde12345
- LouiBag
- Posty: 316
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Jeden
- gunernialne
- Parzucha
- Posty: 2123
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Trochę w nawiązaniu, ale uważam, że żaden z odłamów trendu clean girl w stylu ulizane włosy, minimalizm w ubraniach i makijażu nie sprawdzi się, jeśli ktoś nie ma tego konkretnego typu urody (blondynki, nieskazitelna cera, szczupłe).MissNobody66 pisze: ↑śr kwie 08, 2026 2:21 pm Fryzura sleek bun - ulizany kok jest mega paskudna. Prawie każda dziewczyna wygląda w niej źle jakby wylała sobie na głowę szklankę oleju i jakby była łysa. Może pasować jedynie jak masz gęste włosy bez prześwitów i niskie czoło, inaczej dramat. Kompletnie nie wiem czemu jest to utożsamiane z trendem "clean girl" skoro wg mnie to odwrotność, dziewczyny robią tę fryzurę z przetłuszczonych (fujka) włosów. Może jestem nieobiektywna bo myję włosy codziennie od wielu lat z małymi wyjątkami ale już bym wolała użyć tego demonicznego suchego szamponu niż ulizywać tłuste kudły![]()
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
A w sumie jaki trend się sprawdzi gdy nie jesteś ładna w kanonie? Każdy z tych styli powstał na Instagramie i ma "obostrzenia", które sprawiają, że musisz być w kanonie, żeby on ci pasował. Nieważne czy to clean girl czy np. styl hot latina.gunernialne pisze: ↑śr kwie 08, 2026 2:54 pm Trochę w nawiązaniu, ale uważam, że żaden z odłamów trendu clean girl w stylu ulizane włosy, minimalizm w ubraniach i makijażu nie sprawdzi się, jeśli ktoś nie ma tego konkretnego typu urody (blondynki, nieskazitelna cera, szczupłe).
- MissNobody66
- Migocząca Świeczka
- Posty: 360
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Dokładnie tak, zapomniałam napisać że to nie jest tak że one robią tę fryzury zawsze z nieumytych włosów ale z tym się często spotykam że "jeśli nie masz czasu myć włosów zrób ulizaną fryzurę", ale tak, na żel jak najbardziej specjalnie też się czeszą.
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 299
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Jeśli chodzi o tą fryzurę sleek bun to moim zdaniem ona lepiej wygląda na dziewczynach z ciemnymi włosami niż jasnymi. Sama jestem jasną blondynka, raz zrobiłam sobie tą fryzurę na próbę i wyglądałam jakbym była łysa bo włosy zlały mi się z twarzą XDDD
Ja znowu jako brunetka uważam, że taka fryzura na ciemnych włosach wygląda jakby nie były myte od tygodnia a na tłuszczu można byłoby frytki smażyćagbmrctorakwin pisze: ↑czw kwie 09, 2026 8:08 am Jeśli chodzi o tą fryzurę sleek bun to moim zdaniem ona lepiej wygląda na dziewczynach z ciemnymi włosami niż jasnymi. Sama jestem jasną blondynka, raz zrobiłam sobie tą fryzurę na próbę i wyglądałam jakbym była łysa bo włosy zlały mi się z twarzą XDDD
haha, bo ta fryzura zawsze tak wygląda
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1793
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ja uważam, że taka fryzura jest mega wygodna - na wietrzne dni, na upały. Niestety na moich włosach totalnie nieosiągalna bez totalnego przylizu. Jeśli ktoś ma proste, ciężkie i gęste włosy bez nadmiaru bejbików, to może fajnie wyglądać w tak spiętych włosach - bez przylizu.
dokładnie, sama wielokrotnie się spotkałam z tym, że chłop w biurze się śmiał, że powiedział żonie że nie ma w robocie home office albo ma nadgodziny bo 'nie może już słuchać krzyków' dziecka, które właśnie mu się urodziło i chcę chwili dla siebie, ba, widywałam korpodyrektorów (więc siedzących samych w takich szklanych pokojach dla niezaznajomionych z korpo), którzy w piątek o 17 sobie film na laptopie odpalali i udawali "nadgodziny', żeby sobie w ciszy coś obejrzeć.australijska pisze: ↑wt kwie 07, 2026 8:15 pm Patrząc na to, ilu moich kolegów idzie do pracy w święta np. w wigilię (mimo że mamy nielimitowane urlopy), zamiast wziąć tego dnia wolne i pomóc w przygotowaniach w domu, to wydaje mi się, że raczej sporo. W sumie smutne to jest.
To "bycie w pracy" to dla facetów często wspaniała wymówka zwłaszcza, gdy kobieta - wracając do przykładu sprzed kilku stron - "nie może iść do pracy bo musi zajmować się domem'. Bo trudno o to, by role w takim układzie się zmieniły - laska nie odejdzie, bo nie ma własnej kasy, pracy z dnia na dzień nie znajdzie, zwłaszcza z powiększającą się luką w CV. Rozumiem, że wg kogoś to może być super podział obowiązków i działa. Dla mnie mimo wszystko to jest oddanie ogromnej części swojej wolności drugiej osobie w imię pozornego spokoju i poczucia bezpieczeństwa
Też to obserwowałam i uważam, że powinno się mężczyzn za to piętnować. Jakby kobieta uznała, że "aaa posiedzę se w robocie, co będę wracać do zasmarkanych dzieci", to zostałaby zjedzona przez społeczeństwo. A facet? Facet może. Jako doświadczona korpo girl wiem, że jakieś 95% "kochanie muszę zostać w pracy" to chłopy grające w socjalnym na Playstation, oglądające filmy albo mające z kimś romans.terrible pisze: ↑czw kwie 09, 2026 11:45 am dokładnie, sama wielokrotnie się spotkałam z tym, że chłop w biurze się śmiał, że powiedział żonie że nie ma w robocie home office albo ma nadgodziny bo 'nie może już słuchać krzyków' dziecka, które właśnie mu się urodziło i chcę chwili dla siebie, ba, widywałam korpodyrektorów (więc siedzących samych w takich szklanych pokojach dla niezaznajomionych z korpo), którzy w piątek o 17 sobie film na laptopie odpalali i udawali "nadgodziny', żeby sobie w ciszy coś obejrzeć.
To "bycie w pracy" to dla facetów często wspaniała wymówka zwłaszcza, gdy kobieta - wracając do przykładu sprzed kilku stron - "nie może iść do pracy bo musi zajmować się domem'. Bo trudno o to, by role w takim układzie się zmieniły - laska nie odejdzie, bo nie ma własnej kasy, pracy z dnia na dzień nie znajdzie, zwłaszcza z powiększającą się luką w CV. Rozumiem, że wg kogoś to może być super podział obowiązków i działa. Dla mnie mimo wszystko to jest oddanie ogromnej części swojej wolności drugiej osobie w imię pozornego spokoju i poczucia bezpieczeństwa
Gdy zaczęła się pandemia i pozwolono nam pracować w pełni zdalnie, kto świadomie nie korzystał z tego przywileju? Faceci. Woleli siedzieć w biurze w maseczkach, charkając jeden na drugiego, byle nie w domu z dziećmi i żoną.
Teraz pracujemy hybrydowo (2 dni z domu, 3 dni z biura), ostatnio jedna koleżanka zaczęła przyjeżdżać do biura pięć dni w tygodniu. Na pytanie, dlaczego nie woli pracować z domu, odpowiedziała, że ciężko jej się skupić przy trzylatku (dziecko było chore i mąż wziął L4). Została jedzona przez inne madki, że jak to tak z dzieckiem nie chcieć przebywać. Jestem przekonana, że jakby tak chłop argumentował, nikt nie zadawałby jakichkolwiek pytań.
Teraz pracujemy hybrydowo (2 dni z domu, 3 dni z biura), ostatnio jedna koleżanka zaczęła przyjeżdżać do biura pięć dni w tygodniu. Na pytanie, dlaczego nie woli pracować z domu, odpowiedziała, że ciężko jej się skupić przy trzylatku (dziecko było chore i mąż wziął L4). Została jedzona przez inne madki, że jak to tak z dzieckiem nie chcieć przebywać. Jestem przekonana, że jakby tak chłop argumentował, nikt nie zadawałby jakichkolwiek pytań.
Ostatnio zmieniony czw kwie 09, 2026 12:13 pm przez Jennifer, łącznie zmieniany 1 raz.
i am a god
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1793
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Oczywiście. Teraz w co drugim biurze są stoły do pingponga czy playstation, kiedyś grali w CSa. Jak zaczynałam pracę to dokładnie tak to wyglądało. Żona dzwoni, a oni pierdzielą o nadgodzinach. Kobiety jeśli już to przeciągały lunche lub robiły zakupy, ale jednak leciały potem do domu.lalisa pisze: ↑czw kwie 09, 2026 12:04 pm Też to obserwowałam i uważam, że powinno się mężczyzn za to piętnować. Jakby kobieta uznała, że "aaa posiedzę se w robocie, co będę wracać do zasmarkanych dzieci", to zostałaby zjedzona przez społeczeństwo. A facet? Facet może. Jako doświadczona korpo girl wiem, że jakieś 95% "kochanie muszę zostać w pracy" to chłopy grające w socjalnym na Playstation, oglądające filmy albo mające z kimś romans.
To może jeszcze w odniesieniu do tego, jako doświadczona korpogirl (high 5!): śmieszą mnie osoby w robocie (nie tylko korpo), które ciągle się drą o tym, ile mają pracy, piszą ze swoich wakacji/zwolnień i ciągle siedzą po godzinach a jak mówisz że 'ej po prostu wyjdź normalnie' to z rykiem że nie, bo projekt się zawali i w ogóle w niedoczasie wszystko, poza tym ona jest kluczowym ekspertem1!1. Girl, wcale nie - ty po prostu dajesz się firmie robić i pompujesz swoje ego bo "jesteś niezbędnym ekspertem'. gdyby twój projekt był tak przełomowy, to zatrudniliby więcej ludzi - a jeśli nie mają na to kasy, to to nie twój problem, bo to nie twoja firma. Do tego nauczyłaś wszystkich że jesteś zawsze pod telefonem, więc nikt się nie przejmuje, że jedziesz na urlop i wali na teamsie/slacku/dzwoni.
Uważam, że za work-life balance jesteśmy odpowiedzialni przede wszystkim my sami. Jeśli my nie szanujemy swojego czasu, to czemu szef albo ktokolwiek inny ma go szanować?
(i mówię to jako ktoś, kto wychował się w kulturze zapierdolu, więc kiedyś odbierał każdy telefon na urlopie, do tego jako laska z biednego domu, więc też nauczona "pracowania ponad miarę aż w końcu ktoś SAM zauważy i doceni)