lalisa pisze: ↑czw kwie 09, 2026 12:04 pm
Jako doświadczona korpo girl wiem, że jakieś 95% "kochanie muszę zostać w pracy" to chłopy grające w socjalnym na Playstation, oglądające filmy albo mające z kimś romans.
To może jeszcze w odniesieniu do tego, jako doświadczona korpogirl (high 5!): śmieszą mnie osoby w robocie (nie tylko korpo), które ciągle się drą o tym, ile mają pracy, piszą ze swoich wakacji/zwolnień i ciągle siedzą po godzinach a jak mówisz że 'ej po prostu wyjdź normalnie' to z rykiem że nie, bo projekt się zawali i w ogóle w niedoczasie wszystko, poza tym ona jest kluczowym ekspertem1!1. Girl, wcale nie - ty po prostu dajesz się firmie robić i pompujesz swoje ego bo "jesteś niezbędnym ekspertem'. gdyby twój projekt był tak przełomowy, to zatrudniliby więcej ludzi - a jeśli nie mają na to kasy, to to nie twój problem, bo to nie twoja firma. Do tego nauczyłaś wszystkich że jesteś zawsze pod telefonem, więc nikt się nie przejmuje, że jedziesz na urlop i wali na teamsie/slacku/dzwoni.
Uważam, że za work-life balance jesteśmy odpowiedzialni przede wszystkim my sami. Jeśli my nie szanujemy swojego czasu, to czemu szef albo ktokolwiek inny ma go szanować?
(i mówię to jako ktoś, kto wychował się w kulturze zapierdolu, więc kiedyś odbierał każdy telefon na urlopie, do tego jako laska z biednego domu, więc też nauczona "pracowania ponad miarę aż w końcu ktoś SAM zauważy i doceni)