Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: chleb_ze_smalcem »

mallam pisze: wt mar 31, 2026 10:00 pm Moja niepopularna opinia za którą pewnie mi sie dostanie bo mam wrazenie ze jest ona serio niepopularna (moze byla wspominana juz tu wcześniej, nie pamietam) - nie każdy ma predyspozycje do jeżdżenia samochodem i nie każdy powinien sie za to zabierać, plus (za co zostanę pewnie najbardziej zjedzona) uważam ze jesli ktoś podchodził do egzaminu więcej niż te powiedzmy max 3-5 razy, nie powinien jeździć (skoro na egzaminie ze stresu lata ci noga to jak sie zachowasz w faktycznie stresującej sytuacji na drodze?)

A druga z takich ekstremalnie niepopularnych opinii to ze moim zdaniem nie ma nic złego w stwierdzeniu "nie lubię dzieci" (kiedyś spotkałam sie z tym ze ludzie którzy mówią ze nie lubią dzieci sa pietnowani ze jak to możesz nie lubić całej grupy społecznej itp itd)
Zgadzam się z jednym i drugim. Choć nie bardzo rozumiem co jest strasznego w jeżdżeniu, zwłaszcza po jakichś małych wioskach i miasteczkach bez dużych ulic i skomplikowanych autostrad. Ale nie muszę rozumieć, lepiej, że tych ludzi nie ma za kierownicą.
Też nie lubię dzieci i przyznanie tego wywołuje straszny kwik o prawa tej grupy społecznej. No ok, nie lubię też innych grup społecznych. Ale nie wiem co w tym dziwnego akurat przy dzieciach. W drugą stronę to nie działa, jakby ktoś powiedzial, że nie lubi bezdzietnych dorosłych kobiet w moim wieku, to gwarantuje, że nikt nie zakwiczy.
Welociraptor1
RoyalBaby
Posty: 26
Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am

Post autor: Welociraptor1 »

prettynpetty pisze: wt mar 31, 2026 8:44 pm Uważam że 50/50 w związku dla kobiety to bardzo niekorzystna opcja, zwłaszcza jeśli związek ma opierać się na tradycyjnych drogach takich jak sprowadzenie na świat i wychowanie potomstwa.

Uważam że wielu facetów wcale nie szuka sobie kobiety, tylko współlokatora, który dołoży drugą połowę czynszu, dołoży się do rachunków, zapłaci swoją połowę kredytu, zaspokoi seksualnie, i jeszcze oczekuje że kobieta będzie spełniać rolę sprzątaczki, kucharki i opiekunki do dziecka - bo nawet w tych związkach gdzie panuje rzekoma równość i facet pomaga w sprzątaniu, gotowaniu, opiece nad dziećmi - i tak kobieta de facto robi więcej i facet zyskuje po prostu służącą - nawet jak jest biedny, mierny i nigdy by sobie na takie „usługi” poza związkiem nie mógł pozwolić.
Zbyt wiele kobiet z desperacji godzi się na takie coś. Emancypacją i feminizm to były szczytne ruchy, ale finalnie doprowadziły nie tylko do nałożenia nowych wymagań na kobietę - wykształcenie, własna kariera i poziom zaangażowania w pracę na poziomie facetów - a jednocześnie nadal to na kobiecie ciążą oczekiwania i faktycznie zajmowanie się domem - to ty pierzesz, zbierasz pranie, sprzątasz lepiej niż facet, gotujesz prędzej niż on, martwisz się o dzieci - do tego masz jeszcze być rekinem pracy jak twój boi. Kobiety nigdy do końca nie wyjdą z tradycyjnych ról w związkach stąd 50/50 z facetem to po prostu niekorzystna dla kobiety opcja.
Uważam też, że po prostu uprawiają te opcje najczęściej wygodniccy gołodupcy albo faceci, którzy chcą chwilę żyć wygodnej, a szukają nadal licząc na kogoś „lepszego”, za kogo będzie warto płacić.
Wiele kobiet też nie docenia, jak wielu facetów pod przykrywką związku po prostu liczy na darmowe dymanko
Mogę się zgodzić tylko z pierwszym akapitem, bo w rozwinięciu kompletnie zdajesz się nie dostrzegać, że praca w domu i przy dzieciach to również praca, którą wnosi się do związku. Nie wiem, czemu mieszasz to ze (źle zrozumianą) emancypacja, chyba dlatego, że w układzie 50/50 widzisz tylko dzielenie kosztów pieniężnych.
Przecież nawet w tradycyjnie pojmowanym małżeństwie, gdzie mąż przynosi pieniądze na rodzinę, a żona zajmuje się domem - oni oboje wnoszą do rodziny swoją pracę. Ba! Uwzględnia to nawet prawo cywilne, bo gdy w małżeństwie pracuje tylko jedna osoba, a druga zajmuje się domem, to po rozwodzie niepracujący w trakcie małżeństwa również dostaje to, czego dorobili się w tym czasie jako para (chyba też składki emerytalne się uwzględnia). Ustawodawca kiedyś uznał, że kiedy jedno pracowało zawodowo, to wkład drugiego polegał na ogarnianiu domu i rodziny.
Była kiedyś taka akcja Wysokich Obcasów "Niewidzialny etat", gdzie można było na stronie internetowej przeliczyć sobie, ile kosztuje praca w domu, liczona wg kosztów takich usług: sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi.
Co do facetów oczekujących itp to właśnie mamy epidemię samotności u mężczyzn, bo m.in. kobiety nie chcą mieć faceta za wszelką cenę, jak np. zarabianie i obrabianie księciunia.
prettynpetty
Koczkodan
Posty: 108
Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am

Post autor: prettynpetty »

Welociraptor1 pisze: śr kwie 01, 2026 7:25 am Mogę się zgodzić tylko z pierwszym akapitem, bo w rozwinięciu kompletnie zdajesz się nie dostrzegać, że praca w domu i przy dzieciach to również praca, którą wnosi się do związku. Nie wiem, czemu mieszasz to ze (źle zrozumianą) emancypacja, chyba dlatego, że w układzie 50/50 widzisz tylko dzielenie kosztów pieniężnych.
Przecież nawet w tradycyjnie pojmowanym małżeństwie, gdzie mąż przynosi pieniądze na rodzinę, a żona zajmuje się domem - oni oboje wnoszą do rodziny swoją pracę. Ba! Uwzględnia to nawet prawo cywilne, bo gdy w małżeństwie pracuje tylko jedna osoba, a druga zajmuje się domem, to po rozwodzie niepracujący w trakcie małżeństwa również dostaje to, czego dorobili się w tym czasie jako para (chyba też składki emerytalne się uwzględnia). Ustawodawca kiedyś uznał, że kiedy jedno pracowało zawodowo, to wkład drugiego polegał na ogarnianiu domu i rodziny.
Była kiedyś taka akcja Wysokich Obcasów "Niewidzialny etat", gdzie można było na stronie internetowej przeliczyć sobie, ile kosztuje praca w domu, liczona wg kosztów takich usług: sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi.
Co do facetów oczekujących itp to właśnie mamy epidemię samotności u mężczyzn, bo m.in. kobiety nie chcą mieć faceta za wszelką cenę, jak np. zarabianie i obrabianie księciunia.
No to Cię przykro rozczaruje bo pracowałam kiedyś w sądzie w rodzinnym i siedząc na salach sądowych i czytając postanowienia nie raz się osłuchałam od sędzin tekstów do pań, które w domu zostały na własne życzenie - ale dlaczego Pani w XXI wieku nie pracowała, tylko w domu siedziała? ;) i uzasadnień, że zrezygnują z pracy to był dowolny wybór kobiety, nikt jej nie kazał, kto rozsądny to robi w tych czasach? Sama się nic nie dorobiła, więc nic nie ma, trzeba było pracować. A zagadnienie z „ustawodawcą” za bardzo uproszczasz, bo prawo rodzinne jest złożone i niestety ale dla kobiet które nie pracowały całe małżeństwo nie jest łaskawe. Taka sędzia sama ci powie, i nie raz to słyszałam, że ona też dzieci odchowała i całe życie pracowała, dlaczego pani nie mogła? Te kobiety nie są głupie bo same dzieci chowają - takie siedzenie w domu jest może usprawiedliwione, jak masz 5 dzieci, a nie jedynaka i chcesz cwaniakować ile to musiałaś w domu wokół niego robić. Ta sama sędzia sama ma najczęściej 2-3 dzieci i na takie uzasadnienia patrzy jak na -. Artykuliki z wysokich obcasów to jedno, zdarza się takie przypadki gdy kobieta wyciągnie, ale najczęściej to musi być dobra wola i wina męża przy rozkładzie małżeństwa, a praktyka sądowa jest dla takich kobiet niestety niekorzystna obecnie, nikt nie kazał siedzieć w domu. Poza tym ja nie piszę o sytuacji gdy mąż zarabia, a kobieta pracuje w domu - piszę o sytuacji gdy dokładają się finansowo 50/50 do wszystkiego
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3990
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Welociraptor1 pisze: śr kwie 01, 2026 7:25 am Mogę się zgodzić tylko z pierwszym akapitem, bo w rozwinięciu kompletnie zdajesz się nie dostrzegać, że praca w domu i przy dzieciach to również praca, którą wnosi się do związku. Nie wiem, czemu mieszasz to ze (źle zrozumianą) emancypacja, chyba dlatego, że w układzie 50/50 widzisz tylko dzielenie kosztów pieniężnych.
Przecież nawet w tradycyjnie pojmowanym małżeństwie, gdzie mąż przynosi pieniądze na rodzinę, a żona zajmuje się domem - oni oboje wnoszą do rodziny swoją pracę. Ba! Uwzględnia to nawet prawo cywilne, bo gdy w małżeństwie pracuje tylko jedna osoba, a druga zajmuje się domem, to po rozwodzie niepracujący w trakcie małżeństwa również dostaje to, czego dorobili się w tym czasie jako para (chyba też składki emerytalne się uwzględnia). Ustawodawca kiedyś uznał, że kiedy jedno pracowało zawodowo, to wkład drugiego polegał na ogarnianiu domu i rodziny.
Była kiedyś taka akcja Wysokich Obcasów "Niewidzialny etat", gdzie można było na stronie internetowej przeliczyć sobie, ile kosztuje praca w domu, liczona wg kosztów takich usług: sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi.
Co do facetów oczekujących itp to właśnie mamy epidemię samotności u mężczyzn, bo m.in. kobiety nie chcą mieć faceta za wszelką cenę, jak np. zarabianie i obrabianie księciunia.
Opieka nad dziecmi ktore sa malutkie to tak ale jak wyglada opieka i wielka zajętość matki kiedy te dzieci chodzą do szkoly, na zajęcia, do znajomych i właściwie nie ma ich przez większość dnia w domu? Po co ta matka w domu? Żeby użalać sie nad soba i jak to ona pracuje zajmując sie domem dziecmi? Tak samo zajmują sie pracujace zawodowo matki.
Niewidzialny etat w domu bo sprzątasz swoje wlasne mieszkanie i pierzesz swojej wlasne brudne ciuchy. No to słuchaj, to nie sprzątaj i nie rób prania. To nie jest żaden etat. To jest Twoje zycie i twój wybor czy bedziesz sprzątać czy nie. Dzieci tez potrzebują opieki kiedy sa małe. Później maja szkole, znajomych i wiecej czasu spędzają poza domem wiec mamusia 24h w domu im do niczego nie potrzebna. To jest wygoda kobiety zeby siedzieć w domu i nie pracować zawodowo i nic wiecej
Welociraptor1
RoyalBaby
Posty: 26
Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am

Post autor: Welociraptor1 »

prettynpetty pisze: śr kwie 01, 2026 7:37 am No to Cię przykro rozczaruje bo pracowałam kiedyś w sądzie w rodzinnym i siedząc na salach sądowych i czytając postanowienia nie raz się osłuchałam od sędzin tekstów do pań, które w domu zostały na własne życzenie - ale dlaczego Pani w XXI wieku nie pracowała, tylko w domu siedziała? ;) i uzasadnień, że zrezygnują z pracy to był dowolny wybór kobiety, nikt jej nie kazał, kto rozsądny to robi w tych czasach? Sama się nic nie dorobiła, więc nic nie ma, trzeba było pracować. A zagadnienie z „ustawodawcą” za bardzo uproszczasz, bo prawo rodzinne jest złożone i niestety ale dla kobiet które nie pracowały całe małżeństwo nie jest łaskawe. Taka sędzia sama ci powie, i nie raz to słyszałam, że ona też dzieci odchowała i całe życie pracowała, dlaczego pani nie mogła? Te kobiety nie są głupie bo same dzieci chowają - takie siedzenie w domu jest może usprawiedliwione, jak masz 5 dzieci, a nie jedynaka i chcesz cwaniakować ile to musiałaś w domu wokół niego robić. Ta sama sędzia sama ma najczęściej 2-3 dzieci i na takie uzasadnienia patrzy jak na -. Artykuliki z wysokich obcasów to jedno, zdarza się takie przypadki gdy kobieta wyciągnie, ale najczęściej to musi być dobra wola i wina męża przy rozkładzie małżeństwa, a praktyka sądowa jest dla takich kobiet niestety niekorzystna obecnie, nikt nie kazał siedzieć w domu. Poza tym ja nie piszę o sytuacji gdy mąż zarabia, a kobieta pracuje w domu - piszę o sytuacji gdy dokładają się finansowo 50/50 do wszystkiego
Czuję się przykro rozczarowana 😉 nie chcę stawać w obronie zasadności sądów, bo wyroki na pewno bywają subiektywne, natomiast to co piszesz (a co nota bene jest widoczne tylko w cytowaniu, nie na stronie - ?) o pracy przy jednym dziecku a pięciu na moim zdaniem sens.
Co do dokładania się 50/50, to pełna zgoda - zarabiamy i dokładamy pieniądze po równo, to wkład w prowadzenie domu również powinien być odpowiednio podzielony.
"Artykuliki z WO" mówiły właśnie o tym, że np. rynkowa stawka za sprzątanie wynosi X/godzinę, a opieki nad dzieckiem Y/godzinę, więc jeśli kobieta dodatkowo spędza 4 godziny na sprzątaniu i 10 na zajmowaniu się dziećmi w tygodniu, to jej wkład w dom oprócz jej pensji można normalnie przeliczyć na kwoty pieniężne.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Welociraptor1 pisze: śr kwie 01, 2026 7:25 am Co do facetów oczekujących itp to właśnie mamy epidemię samotności u mężczyzn, bo m.in. kobiety nie chcą mieć faceta za wszelką cenę, jak np. zarabianie i obrabianie księciunia.
Właśnie i to jest wspaniałe, że dużo kobiet (niestety jeszcze nie wszystkie) zarabia na tyle dobrze, żeby samodzielnie się utrzymać, kupić mieszkanie, a po spłaceniu kredytu jeszcze odłożyć na emeryturę. Potrafimy być rozsądne i oszczędne, do tego pracowite i ogarnięte. Kobiety mają fajnie urządzone, czyste mieszkania i zdrowszą dietę. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy mężczyźni większość kobiet doskonake poradzi sobie sama. Nie twierdzę, że kobiety nie korzystają z pracy mężczyzn. Owszem, ale za to płacą.

To oczywiste, że tak ustawiona kobieta nie chce mokrej plamy na kanapie. Jej facet ma być ogarnięty, samodzielny, ma wnosić męskie wartości. Chyba większość z nas czuje pod skórą, że z zaniedbanym lub wulgarnym Mietkiem nie wyjdzie. Jeśli taka kobieta chce dziecko, to nawet w Polsce nie jest już skazana na branie Mietka. Ale sporo kobiet nie chce dzieci, więc nawet to ich nie skłoni do słabego związku.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Dla mnie jest to wszystko tak bardzo złożone, że naprawdę nie da się rozstrzygnąć tego w dyskusji bez rozpatrywania indywidualnego przypadku. Fakt, jedna kobieta jest mamą wyrośniętego jedynaka, i może jej się wydawać, że ciężko pracuje siedząc w domu. Po przeciwległej stronie mamy kobietę która ma niepełnosprawne dziecko pod opieką, chorą matkę lub piątkę małych dzieci i ona mimo "niepracowania" może być bardziej styrana niż jej chłop po etacie. To wszystko zależy, choćby od tego czy mamy pomoc od dziadków/babć. Ale ogólnie nie da się zrobić "po równo" dopóki rodzimy dzieci. Ciało jest już na swój sposób wyeksploatowane ciążą i porodem, który często ma negatywne konsekwencje zdrowotne dla kobiety.
Większość boomerskich małżeństw miała taki podział obowiązków, że facet pracuje, a po pracy piwko i tv, podczas gdy kobieta pracuje a po pracy obiad, zakupy, sprzątania, pranie, zajmowanie się dziećmi. W moim domu też funkcjonował ten model. I co dziwne obserwuję też to wśród młodszych pokoleń.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3990
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Welociraptor1 pisze: śr kwie 01, 2026 7:57 am Czuję się przykro rozczarowana 😉 nie chcę stawać w obronie zasadności sądów, bo wyroki na pewno bywają subiektywne, natomiast to co piszesz (a co nota bene jest widoczne tylko w cytowaniu, nie na stronie - ?) o pracy przy jednym dziecku a pięciu na moim zdaniem sens.
Co do dokładania się 50/50, to pełna zgoda - zarabiamy i dokładamy pieniądze po równo, to wkład w prowadzenie domu również powinien być odpowiednio podzielony.
"Artykuliki z WO" mówiły właśnie o tym, że np. rynkowa stawka za sprzątanie wynosi X/godzinę, a opieki nad dzieckiem Y/godzinę, więc jeśli kobieta dodatkowo spędza 4 godziny na sprzątaniu i 10 na zajmowaniu się dziećmi w tygodniu, to jej wkład w dom oprócz jej pensji można normalnie przeliczyć na kwoty pieniężne.
Ja nie rozumiem o co wam chodzi z tym przeliczaniem sprzątania. Nikt nikomu nie każe a szczególnie tej udreczonej kobiecie 4 godziny sprzątać. Moze sprzątać 1 godzinę a moze wcale. To co wy robicie w waszym własnym prywatnym domu to wasza sprawa a przeliczanie tego na jakiekolwiek kwoty pieniężne jest smieszne. Faceci tez pracują i uwaga tez sprzątają ale jakos nie domagają sie aby na cokolwiek to przeliczać bo to normalna sprawa ze w domu w ktorym mieszkasz sprzątasz i ogarniasz. Ja nie wiem to jest chyba jakaś moda zeby robic z siebie udreczona kobieta.
Welociraptor1
RoyalBaby
Posty: 26
Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am

Post autor: Welociraptor1 »

123wiosna123 pisze: śr kwie 01, 2026 9:15 am Ja nie rozumiem o co wam chodzi z tym przeliczaniem sprzątania. Nikt nikomu nie każe a szczególnie tej udreczonej kobiecie 4 godziny sprzątać. Moze sprzątać 1 godzinę a moze wcale. To co wy robicie w waszym własnym prywatnym domu to wasza sprawa a przeliczanie tego na jakiekolwiek kwoty pieniężne jest smieszne. Faceci tez pracują i uwaga tez sprzątają ale jakos nie domagają sie aby na cokolwiek to przeliczać bo to normalna sprawa ze w domu w ktorym mieszkasz sprzątasz i ogarniasz. Ja nie wiem to jest chyba jakaś moda zeby robic z siebie udreczona kobieta.
Dyskutujemy o podziale 50/50 i ogólnie dzieleniu obowiązków domowych w parze i w rodzinie. Nie o ogarnianiu tylko swojego prania i swojego bałaganu, jeżeli jeszcze tego nie załapałaś/eś.
Swoją drogą kiedyś w ramach docierania się związku, gdy zauważyłam, że chłopak miga się od obowiązków domowych, przestałam prać jego rzeczy i sprzątać "jego" bałagan. Szybko się okazało, że jednak pracy w domu jest sporo i nie robią jej krasnoludki 😋
Idalciks
TłinkiBoss
Posty: 3143
Rejestracja: pt cze 21, 2024 1:12 pm

Post autor: Idalciks »

Nie lubię i nie śmieszą mnie te primaaprilisowe żarty w internecie typu że Rojek wraca do Myslovitz.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Welociraptor1 pisze: śr kwie 01, 2026 9:33 am Dyskutujemy o podziale 50/50 i ogólnie dzieleniu obowiązków domowych w parze i w rodzinie. Nie o ogarnianiu tylko swojego prania i swojego bałaganu, jeżeli jeszcze tego nie załapałaś/eś.
Swoją drogą kiedyś w ramach docierania się związku, gdy zauważyłam, że chłopak miga się od obowiązków domowych, przestałam prać jego rzeczy i sprzątać "jego" bałagan. Szybko się okazało, że jednak pracy w domu jest sporo i nie robią jej krasnoludki 😋

Dokladnie. To powyzej mogła napisać tylko osoba, ktora nie wie, jak to jest życ z kimś, kto po sobie nie sprząta i nic nie robi w domu. Kiedy nagle okazuje się, że tracisz godziny dziennie na zbieranie po nim naczyń, skarpetek, wycieranie deski, podłogi, oplutej po myciu zębów unywalki, odkurzanie 3 razy dziennie kanapy, bo książę nie używa talerzyka. A pranie - żaden problem. Gorzej jak druga strona przebiera się 2 czy 3 razy dziennie i po jednym dni masz pełną pralkę, prasowanie i układanie tego. Tak żyją niektóre kobiety, które zgodziły się na "układzik". Dlatego nie mam litości dla żadnych związków takimi księciuniami, którzy "przecież płacą".
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Idalciks pisze: śr kwie 01, 2026 10:14 am Nie lubię i nie śmieszą mnie te primaaprilisowe żarty w internecie typu że Rojek wraca do Myslovitz.
W ogóle nie cierpię prima aprilis i „wkręcania” ludzi.
Alessa
BlondDoczep
Posty: 130
Rejestracja: wt maja 02, 2023 8:07 pm

Post autor: Alessa »

mariaow pisze: śr kwie 01, 2026 10:36 am W ogóle nie cierpię prima aprilis i „wkręcania” ludzi.
Zgadzam się w 100% :) Przypomniałam mi się dawna znajoma, która lubiła "żartować" i np. do dzwoniła do członków rodziny z rzewną opowieścią, że miała poważny wypadek samochodowy i leży połamana w szpitala albo z innymi podobnie zabawnymi newsami.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3990
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Rzeka.chaosu pisze: śr kwie 01, 2026 10:23 am Dokladnie. To powyzej mogła napisać tylko osoba, ktora nie wie, jak to jest życ z kimś, kto po sobie nie sprząta i nic nie robi w domu. Kiedy nagle okazuje się, że tracisz godziny dziennie na zbieranie po nim naczyń, skarpetek, wycieranie deski, podłogi, oplutej po myciu zębów unywalki, odkurzanie 3 razy dziennie kanapy, bo książę nie używa talerzyka. A pranie - żaden problem. Gorzej jak druga strona przebiera się 2 czy 3 razy dziennie i po jednym dni masz pełną pralkę, prasowanie i układanie tego. Tak żyją niektóre kobiety, które zgodziły się na "układzik". Dlatego nie mam litości dla żadnych związków takimi księciuniami, którzy "przecież płacą".
Nadal, kto ci karze robic mu pranie? Nikt. Nadal podtrzymuje to ze to kobiety same z siebie robia ofiary losu. Same pierzecie i zbieracie te talerze a przede wszystkim jestescie w takich związkach. Problemem nie jest to ze ktos przebiera sie kilka razy dziennie tylko kobieta ktora robi za niego pranie. To jest dopiero hit. Najpierw same kobiety nie chca isc do pracy tylko siedzą w domu. Kiedy siedzą w domu to sa obrażone bo robia za kogoś pranie. Mysle ze najlepiej byłoby zeby facet pracował, przynosił kase, sprzątał, pral i prasowal, gotowal a kobieta bedzie siedzieć w domu i nadal narzekać na swoj ciężki los
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

123wiosna123 pisze: śr kwie 01, 2026 10:52 am Nadal, kto ci karze robic mu pranie? Nikt. Nadal podtrzymuje to ze to kobiety same z siebie robia ofiary losu. Same pierzecie i zbieracie te talerze a przede wszystkim jestescie w takich związkach. Problemem nie jest to ze ktos przebiera sie kilka razy dziennie tylko kobieta ktora robi za niego pranie. To jest dopiero hit. Najpierw same kobiety nie chca isc do pracy tylko siedzą w domu. Kiedy siedzą w domu to sa obrażone bo robia za kogoś pranie. Mysle ze najlepiej byłoby zeby facet pracował, przynosił kase, sprzątał, pral i prasowal, gotowal a kobieta bedzie siedzieć w domu i nadal narzekać na swoj ciężki los
Ja bym jeszcze dodała: a kto tym kobietom kazał być w związkach z tymi „księciuniami”? Ktoś lał batem i musiały być z tym facetem i prać jego gacie? No chyba że jednak chodziło o to, że miał hajs :)
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

123wiosna123 pisze: śr kwie 01, 2026 10:52 am Nadal, kto ci karze robic mu pranie? Nikt. Nadal podtrzymuje to ze to kobiety same z siebie robia ofiary losu. Same pierzecie i zbieracie te talerze a przede wszystkim jestescie w takich związkach. Problemem nie jest to ze ktos przebiera sie kilka razy dziennie tylko kobieta ktora robi za niego pranie. To jest dopiero hit. Najpierw same kobiety nie chca isc do pracy tylko siedzą w domu. Kiedy siedzą w domu to sa obrażone bo robia za kogoś pranie. Mysle ze najlepiej byłoby zeby facet pracował, przynosił kase, sprzątał, pral i prasowal, gotowal a kobieta bedzie siedzieć w domu i nadal narzekać na swoj ciężki los
Przecież jasno napisałam, że nie mam zgody na takie układziki.
g_girl
SushiRoll
Posty: 232
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

mariaow pisze: śr kwie 01, 2026 11:00 am Ja bym jeszcze dodała: a kto tym kobietom kazał być w związkach z tymi „księciuniami”? Ktoś lał batem i musiały być z tym facetem i prać jego gacie? No chyba że jednak chodziło o to, że miał hajs :)
To są najczęściej kobiety, które uwierzyły w to że bez związku sobie nie poradzą i lepiej być z kimkolwiek niż samej. Najczęściej w małych miasteczkach i wsiach niestety.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3990
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Welociraptor1 pisze: śr kwie 01, 2026 9:33 am Dyskutujemy o podziale 50/50 i ogólnie dzieleniu obowiązków domowych w parze i w rodzinie. Nie o ogarnianiu tylko swojego prania i swojego bałaganu, jeżeli jeszcze tego nie załapałaś/eś.
Swoją drogą kiedyś w ramach docierania się związku, gdy zauważyłam, że chłopak miga się od obowiązków domowych, przestałam prać jego rzeczy i sprzątać "jego" bałagan. Szybko się okazało, że jednak pracy w domu jest sporo i nie robią jej krasnoludki 😋
Załapałam. Właśnie o tym pisalam w odniesieniu do postu gdzie ktos pisał o kobietach ktore nie pracuje i o podziale obowiązków w takich związkach. Wystarczy przeczytać do jakiego postu odnosi sie odpowiedz
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

g_girl pisze: śr kwie 01, 2026 11:06 am To są najczęściej kobiety, które uwierzyły w to że bez związku sobie nie poradzą i lepiej być z kimkolwiek niż samej. Najczęściej w małych miasteczkach i wsiach niestety.
Rozumiem, ale później jest zrzędzenie. Nie cierpię jak ludzie pozostają w jakiejś sytuacji z własnej woli ale zrzędzą i narzekają sami sobie uprzykrzając życie. No niestety, trzeba brać odpowiedzialność za siebie i czasem podjąć trudną decyzję która ma swoje konsekwencje. A jeśli się pozostaje i tkwi w czymś dalej i nadal zrzędzi, no to nie wiem jak temu komuś pomóc.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

chleb_ze_smalcem pisze: śr kwie 01, 2026 2:45 am Tyle, że bez tych emancypantek i feministek nie miałabyś nawet tej opcji 50/50. Tzn najprawdopodobniej musiałabyś ciężko tyrać całe życie przy dzieciach, domu i do tego pewnie pracować ale nic by ci się nie należało, bo wszystko byłoby własnością męża, ojca albo brata.
To co opisujesz to nie jest żadne 50/50, to jakaś patologia związkowa. Jak ktoś pozwala się tak traktować, to jego sprawa ale większość związków tak nie wygląda. Nie wyobrażam sobie pracować tyle co mój facet i po pracy ogarniać w większości dom, gotowanie, pranie itd. Co on jest dzieckiem? Nie spojrzałbym nawet na takiego niedojdę co nie umie sobie uprać własnych gaci.
Dokładnie tak. I jeszcze to stwierdzenie, że facet "pomaga" w domu. Czy możemy już z tym skończyć??? Facet ma robić różne rzeczy w domu, a nie "pomagać", to nie pięcioletnie dziecko, które nie umie pewnych rzeczy wykonać.
Też bym nie spojrzała na takiego, który nie umie sobie uprać gaci, a na myśl o ugotowaniu czegokolwiek obie ręce mu odpadają. Nawet na takiego, który tylko "pomaga". W ogóle mnie tu nie ma, niezaangażowany jestem, ja tu jedynie "pomagam".
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

prettynpetty pisze: śr kwie 01, 2026 7:37 am No to Cię przykro rozczaruje bo pracowałam kiedyś w sądzie w rodzinnym i siedząc na salach sądowych i czytając postanowienia nie raz się osłuchałam od sędzin tekstów do pań, które w domu zostały na własne życzenie - ale dlaczego Pani w XXI wieku nie pracowała, tylko w domu siedziała? ;) i uzasadnień, że zrezygnują z pracy to był dowolny wybór kobiety, nikt jej nie kazał, kto rozsądny to robi w tych czasach? Sama się nic nie dorobiła, więc nic nie ma, trzeba było pracować. A zagadnienie z „ustawodawcą” za bardzo uproszczasz, bo prawo rodzinne jest złożone i niestety ale dla kobiet które nie pracowały całe małżeństwo nie jest łaskawe. Taka sędzia sama ci powie, i nie raz to słyszałam, że ona też dzieci odchowała i całe życie pracowała, dlaczego pani nie mogła? Te kobiety nie są głupie bo same dzieci chowają - takie siedzenie w domu jest może usprawiedliwione, jak masz 5 dzieci, a nie jedynaka i chcesz cwaniakować ile to musiałaś w domu wokół niego robić. Ta sama sędzia sama ma najczęściej 2-3 dzieci i na takie uzasadnienia patrzy jak na -. Artykuliki z wysokich obcasów to jedno, zdarza się takie przypadki gdy kobieta wyciągnie, ale najczęściej to musi być dobra wola i wina męża przy rozkładzie małżeństwa, a praktyka sądowa jest dla takich kobiet niestety niekorzystna obecnie, nikt nie kazał siedzieć w domu. Poza tym ja nie piszę o sytuacji gdy mąż zarabia, a kobieta pracuje w domu - piszę o sytuacji gdy dokładają się finansowo 50/50 do wszystkiego
Za takie teksty powinno się tracić prawo do wykonywania zawodu, bo to tylko pokazuje, że nie rozumie się materii, z którą się pracuje. Wszyscy tego typu sędziowie / prawnicy powinni mieć robione testy psychologiczne przed dopuszczeniem ich do określonych funkcji.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Verbena95 pisze: śr kwie 01, 2026 11:17 am Dokładnie tak. I jeszcze to stwierdzenie, że facet "pomaga" w domu. Czy możemy już z tym skończyć??? Facet ma robić różne rzeczy w domu, a nie "pomagać", to nie pięcioletnie dziecko, które nie umie pewnych rzeczy wykonać.
Też bym nie spojrzała na takiego, który nie umie sobie uprać gaci, a na myśl o ugotowaniu czegokolwiek obie ręce mu odpadają. Nawet na takiego, który tylko "pomaga". W ogóle mnie tu nie ma, niezaangażowany jestem, ja tu jedynie "pomagam".
Tylko, że to "niepranie gaci" na ogół przychodzi z czasem. Jesteście sobie zwykłą parą, dzielicie obowiązki, zachodzisz w ciążę, on pracuje. I wtedy najczęściej kobiety godzą się na to pranie gaci, a zwykły facet zmienia się w jedynego providera rodziny, któremu trzeba te gacie prać. I to jest ten moment, żeby powiedzieć nie - swoją higienę, sprzątanie po sobie talerzy, skarpet robisz sam, choćbyś był prezesem Amazona.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

mariaow pisze: śr kwie 01, 2026 10:36 am W ogóle nie cierpię prima aprilis i „wkręcania” ludzi.
Ja lubię te żarty i fake newsiki, ale nie lubię, jak ktoś mnie wkręca, chyba że jest to coś błyskotliwego i oryginalnego.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

g_girl pisze: śr kwie 01, 2026 11:06 am To są najczęściej kobiety, które uwierzyły w to że bez związku sobie nie poradzą i lepiej być z kimkolwiek niż samej. Najczęściej w małych miasteczkach i wsiach niestety.
No właśnie niekoniecznie. Czyjś stan mentalny nie zależy od miejsca zamieszkania. Ale na wsiach i miasteczkach dochodzi większa presja społeczna i to chyba jest główny czynnik.
g_girl
SushiRoll
Posty: 232
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

Verbena95 pisze: śr kwie 01, 2026 11:31 am No właśnie niekoniecznie. Czyjś stan mentalny nie zależy od miejsca zamieszkania. Ale na wsiach i miasteczkach dochodzi większa presja społeczna i to chyba jest główny czynnik.
No dokladnie, mam na myśli presję i fakt że "wszyscy tak żyją". Ale też mnie wkurza narzekanie, po to człowiek ma swój rozum, zdrowie i ręce do pracy, aby nie tkwić w niekorzystnej dla siebie sytuacji.