Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Lkjhgfd
Tritonotti
Posty: 181
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Lkjhgfd »

123wiosna123 pisze: czw mar 05, 2026 9:31 pm Tak, na pewno tak stwierdzi xd tak samo jest to prawdopodobne ze tak nie stwierdzi jak wiele innych malzenstw. Ja nie wiem skąd wiecznie te przekonanie ze maz kopnie w dupe. No moze kopnie ale szanse sa na to takie same jak na to ze sie tak nie stanie
Stąd, że tak się dzieje i zna się wiele takich przypadków? A o żonie-pasożycie to nie wiem gdzie trzeba żyć, żeby nie słyszeć na okrągło takich porównań. W realu wielu mężczyzn się nie kryje z takim spojrzeniem na niepracującą zawodowo żonę, a jeśli się z tym nie spotkałaś to w internecie jest pełno takiego ścieku.
123wiosna123
Forma życia
Posty: 3676
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Lkjhgfd pisze: czw mar 05, 2026 9:32 pm Kobietę boli głowa przy takim chłopie przy którym lata z językiem na brodzie i który przez zdziadzienie i bycie jej podopiecznym/synkiem odpycha. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ze sobą flirtować, randkować i dbać o siebie cały czas. Wiadomo, że zazwyczaj kobieta potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i ciepła, żeby chcieć ufizyczniać swoje uczucia.
Tego ostatniego też nie rozumiem. Mój eks raz się przy mnie wyszczał, co mnie obrzydziło i pamiętam to ze szczegółami do dziś XD A po kąpieli chodził goły po domu, co też odebrało jakiś dreszczyk emocji po rozebraniu, szczególnie jak siedział np. zgarbiony i wyglądał jak Zgredek. Im więcej na niego patrzyłam tym mniej mi się podobał i ten widok już w ogóle mnie nie podniecał, bo nie kojarzył mi się z jednym.

To pewnie będzie kontrowersyjne, ale odpychało mnie jego pierdzenie i bekanie. Wiadomo, że jak mieszka się razem to jest się świadkiem takich zachowań, ale on to robił bez umiaru. Potrafił bekać i smarkać w chusteczkę przy stole, podnosić nogi, żeby puścić głośnego bąka (on to uważał za śmieszne). Dla mnie to było za dużo, szczególnie, że u mnie w domu się wychodziło do łazienki, albo normalnie się pierdziało, bez "zabawnej otoczki" i mówiło się przepraszam/sorry, a nie śmiało jak 4-latek mówiący 'dupa'. Co najlepsze, wcale nie pochodzę z domu ąę, wręcz przeciwnie, i może dlatego mnie to jakoś szczególnie razi xd
Jak najbardziej popieram co do tych zachowan w zwiazku. Nie rozumiem tego cieszenia sie par ze tak sa ze soba swobodnie ze pierdzą, załatwiają sie pryzmat otwartych drzwiach i to wspaniałe o nich świadczy bo tak sa blisko. No nie. To jest obrzydliwe. Tak no zdarzają sie gazy ale wtedy powinno sie przeprosić a nie cieszyć sie ze jesteśmy tak blisko ze sobie razem pierdzimy
123wiosna123
Forma życia
Posty: 3676
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Lkjhgfd pisze: czw mar 05, 2026 9:35 pm Stąd, że tak się dzieje i zna się wiele takich przypadków? A o żonie-pasożycie to nie wiem gdzie trzeba żyć, żeby nie słyszeć na okrągło takich porównań. W realu wielu mężczyzn się nie kryje z takim spojrzeniem na niepracującą zawodowo żonę, a jeśli się z tym nie spotkałaś to w internecie jest pełno takiego ścieku.
No tak sie dzieje jak i dzieje sie tak ze takie pary sa razem do końca zycia. Rozwodza sie pary tak samo w których obie osoby pracowały i jak te w których jedna pracowała. To nie jest regula ze jedna osoba pravuje wiec olaboga na pewno bedzie rozwod i kopnięcie w dupe. To samo moze sie zdarzyć w parze w której kobieta i mezczyzna sa aktywni zawodowo.
Nie interesuje mnie zdanie jakis wykopów i ich krzywego spojrzenia na niepracujące kobiety bo takiego ścieku nie czytam. I nie obchodzi mnie ich zdanie. Niech zaczną od siebie bo ich najważniejsze zadanie to krytykowanie kobiet.
Ja nie jestem za tym zeby ktos nie pracowal ale no to nie jest żaden dowód ze na pewno bedzie kiedyś rozwód.
Aleksandra_18
Mokra Włoszka
Posty: 54
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

Koleżanka mojej mamy była w takim małżeństwie z rozsądku. Wprost mówiła, że nie kocha swojego męża, ale wyszła za niego bo dawał jej poczucie bezpieczeństwa, był miły i dbał o nią. O pieniądze nie chodziło, bo ona była niezależna finansowo i zarabiali na podobnym poziomie.
Tak sobie żyli dość długo, aż w końcu ona poznała innego faceta, zakochała się i rozwód był błyskawiczny. Z tego co wiem od mamy, to tamta koleżanka jest dalej szczęśliwa z tym drugim mężczyzną, wzięli ślub, chyba jest nawet dłużej z nim niż z byłym.
Wiadomo że reguły nie ma, czasem te małżeństwa z rozsądku trwają do końca, bo miłość przyszła z czasem lub po prostu żadna ze stron nie spotkała "miłości życia"/nie chciała ryzykować.
Myślę, że najlepiej to wyważyć. Zarówno związki z rozsądku, jak i z gw**t, obsesyjnego wręcz "porywu serca" mają mniejsze szanse na przetrwanie niż relacje, w których jest miłość, ale nie był to tzw. piorun sycylijski, tylko stopniowe poznawanie się.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
Tritonotti
Posty: 185
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Lkjhgfd pisze: czw mar 05, 2026 9:32 pm Kobietę boli głowa przy takim chłopie przy którym lata z językiem na brodzie i który przez zdziadzienie i bycie jej podopiecznym/synkiem odpycha. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ze sobą flirtować, randkować i dbać o siebie cały czas. Wiadomo, że zazwyczaj kobieta potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i ciepła, żeby chcieć ufizyczniać swoje uczucia.
Tego ostatniego też nie rozumiem. Mój eks raz się przy mnie wyszczał, co mnie obrzydziło i pamiętam to ze szczegółami do dziś XD A po kąpieli chodził goły po domu, co też odebrało jakiś dreszczyk emocji po rozebraniu, szczególnie jak siedział np. zgarbiony i wyglądał jak Zgredek. Im więcej na niego patrzyłam tym mniej mi się podobał i ten widok już w ogóle mnie nie podniecał, bo nie kojarzył mi się z jednym.

To pewnie będzie kontrowersyjne, ale odpychało mnie jego pierdzenie i bekanie. Wiadomo, że jak mieszka się razem to jest się świadkiem takich zachowań, ale on to robił bez umiaru. Potrafił bekać i smarkać w chusteczkę przy stole, podnosić nogi, żeby puścić głośnego bąka (on to uważał za śmieszne). Dla mnie to było za dużo, szczególnie, że u mnie w domu się wychodziło do łazienki, albo normalnie się pierdziało, bez "zabawnej otoczki" i mówiło się przepraszam/sorry, a nie śmiało jak 4-latek mówiący 'dupa'. Co najlepsze, wcale nie pochodzę z domu ąę, wręcz przeciwnie, i może dlatego mnie to jakoś szczególnie razi xd
No niekoniecznie tu zawsze chodzi o niańczenie męża. Uważam że zwyczajnie w wieloletnim związku to się "nudzi", niezależnie od tego jak ogólnie układają się te relacje. Nie sądzę, że "kobieta potrzebuje ciepła i stabilizacji, żeby ufizyczniać swoje uczucia". Patrząc na to, jak wiele lasek ugania się za badboyami, albo kolesiami którzy mają je w d... to, no... stoję w kontrze z tym poglądem. Niestety tak nie jest. Ciepło i stabilizacja jest potrzebna do załóżenia rodziny, ale to nie jest afrodyzjak. Moja prywatna opinia, ale ja naprawdę nie wierzę w "ogień" w łóżku małżeństw z 20-letnim stażem (nawet jeśli tak twierdzą).

Co do ex to... dobrze że to eks. Nie ma w tym kontrowersyjnego, że to Cię odpycha. Mnie też odpycha. Nawet trudno mi skomentować takie świńskie zachowanie, również nie lubię golasów przechadzających się nonszalancko po domu.
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 294
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

Rukolisko pisze: wt mar 03, 2026 6:06 pm Dobra moja opinia teraz.

Uwielbiam sztuczna inteligencje, poprawiła moje życie pod wieloma względami, uważam, że obecny hejt na AI jest momentami słuszny ale też bardzo mocno przesadzony. Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie krytykuja to dla samej zasady bo "wszyscy tak robia".
Albo te teksty, że jak ktoś w coś nie chce uwierzyć albo mu się nie podoba, to mówi, że to jest zrobione albo napisane przez AI. To już stało się takim międzynarodowym, głupim tekstem. Można odpowiedzieć równie głupim tekstem, że ich tok myślowy jest chyba z Temu, albo w starszym wydaniu: znaleziony w paczce po czipsach.
A prawda jest taka, że wiele ludzi (jak nie większość) jest tak mało wydajna, zarówno w działaniu, jak i intelektualnie, i tak leniwa i niechętna do zrobienia czegokolwiek dla drugiego człowieka (obojętnie, czy za darmo, czy za pieniądze), że tylko patrzeć, jak zostaną zastąpieni przez AI. I to oni najbardziej jojczą o to, a nie zdają sobie sprawy, że to oni pójdą na pierwszy ogień. I wcale ich nie żałuję. Wręcz przeciwnie. Oni nie mają na dodatek żadnego pojęcia o tym, jak realnie idzie rozwój AI, skoro mówią, że np. zanim jakiś program AI będzie potrafił coś zrobić, to miną 3 lata. 3 lata, lol! Za 3 lata to może waszej branży nie być.
Właśnie przez takich ludzi dochodzę do wniosku, że pewnych rzeczy na dzisiejszym etapie bez AI bym nie załatwiła. A oni hurr durr, będziemy niepotrzebni. Już jesteście niepotrzebni.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1629
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Firmy już teraz tworzą agentów ai (czyli dostosowane narzędzia bazujące na danych firm i nauczone wg ich potrzeb wykonywać bardzo konkretne zadania), które zastępują ludzi w wielu działach. Na razie jest to faza przejściowa, testy, próby, nauka. Nie widzę sensu straszyć, ale na pewno ai i profesjonalna praca z ai nie polega na wpistwaniu głupich promptów czy korekcie tekstu. Nie, nie. :)
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 294
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

Anastazja_smietana pisze: wt mar 03, 2026 11:48 pm Ja z kolei nie wierzę w mityczny podział na umysły ścisłe i humanistyczne. Jak dla mnie to poprostu jedna grupa nie ogarnia dobrze matmy. To że ktoś rozumie matematykę, nie wyklucza automatycznie rozumienia poezji, tekstu pisanego, czy że nie może tworzyć sztuki. A wręcz bym powiedziała że to pomaga, bo mają silnie rozwinięty zmysł logiki. Filozofia stoi dość blisko fizyki, a ich wspólnym podłożem jest logika. Nie wiem czemu, z umysłów ścisłych robi się autystów mających jakieś braki na innych polach, to chyba próba rekompensowania sobie czegoś przez drugą grupę. W czasach renesansu było wielu wizjonerów, którzy byli też znakomitymi malarzami.
A druga nie ogarnia ortografii :) Nie można powiedzieć, że tego podziału nie ma, bo istnieje grupa ludzi uzdolniona w kierunku ścisłym, jak i istnieje grupa ludzi uzdolniona w kierunku humanistycznym. Nie jesteśmy jako ludzie jakąś jednolitą masą, z czego część tej masy nie miałaby ogarniać matematyki. Chyba jednak nie o matematykę tu chodzi, skoro dalej piszesz już o logice, co ma większy sens, bo bez logicznego myślenia nie bardzo pojmiesz matematykę. Ale logika nie odnosi się wyłącznie do matematyki, więc wypowiedź o nieogarnianiu matematyki nie za bardzo spina się logicznie.

Myślę, że projekcji jest sporo tutaj, szczególnie tekst o "rekompensowaniu sobie czegoś przez drugą grupę". W ogóle śmieszy mnie walka kulturowa pod hasłem "umysły ścisłe kontra humanistyczne". Odnośnie grupy "ścisłej", to niestety ale jest to udowodnione, że te osoby często mają deficyty w zakresie komunikacji i relacji i jest też korelacja (korelacja, nie kauzalność) pomiędzy autyzmem. Natomiast zgadzam się, że logiczne myślenie pomaga także osobom uzdolnionym artystycznie.
Natomiast bardzo często obserwowanym zjawiskiem jest ich ciągłe wywyższanie się i uważanie za kogoś lepszego w stosunku do ludzi o uzdolnieniach bardziej humanistycznych lub tych bez uzdolnień ścisłych. I to w tym poście również wybrzmiewa, choć nie wprost. I to jest kolejny przykład na właśnie braki w zakresie relacji. To, że ktoś umie myśleć logicznie, zna się np. na komputerach, a jednocześnie lubi i pojmuje poezję, nie czyni go lepszym od innych. A jeśli ma potrzebę "dodawania sobie" w taki sposób, to znaczy, że w gruncie rzeczy wie, że to jemu czegoś brakuje.

A najgorsi to już w ogóle są ci humaniści, którzy jeszcze umieją myśleć logicznie, ci to cię w ogóle wypunktują :) B)
Kylie
Migocząca Świeczka
Posty: 361
Rejestracja: czw lip 08, 2021 7:39 pm

Post autor: Kylie »

chleb_ze_smalcem pisze: czw mar 05, 2026 5:41 pm Mi się wydaje, że największe zesranńsko o pracę zetek mają ludzie którzy też by tak chcieli ale nie mogą, bo sami się wkopali swoim podejsciem, że tylko zapie*l równa się prawdziwa praca.
Teraz zdziwienie, że można pracować bez bycia niewolnikiem za dobrą stawkę i ból dupy, bo a nóż widelec jakaś zetka zmieniająca pracę co dwa lata awansuje szybciej bez tyrania ja osioł pociągowy…
Ja też tak myślę. Poza tym większość ludzi ma swoją pracę krotko mówiąc głęboko gdzieś. Pracują, bo muszą gdzieś pracować, wiedzą, że nie będzie możliwości awansu (mniejsze miasta i praca nie w korpo, jak już ktoś słusznie zauważył) a nawet jeśli to awans za 4 stówy więcej i dużo większe obowiązki jest nieopłacalny. Mnóstwo kobiet chce po prostu GDZIEŚ pracować i otwarcie o tym mówią, ważne są dla nich godziny pracy żeby dziecko zaprowadzić i odebrać z przedszkola/szkoły, czyli najlepiej od poniedziałku do piątku 7-15, 8-16. Te całe "kariery" interesują tylko część społeczeństwa, większość chce odbębnić swoje i iść do domu.

Szczycenie się przez wczesnych millenialsów i boomerów tym, że nie chodzą na L4 uważam też za głęboką patologię. Rynek pracy jaki jest każdy widzi, w wielu miejscach jest mobbing i wykorzystywanie, marne płace a my nadal zwalamy wszystko na ludzi, że im się pracować nie chce... Syndrom niewolnika w Polsce ma się doskonale :)
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 294
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

chleb_ze_smalcem pisze: śr mar 04, 2026 12:10 pm Odpowiadałam na twój post gdzie pisałaś o matematyce i poezji, sztuce, czyli skrajności a tera wyjeżdżasz z prawem xd Ok, prawo jest ważne, myślę, że powstałoby tak czy siak.
Trzeba by rozgraniczyć ten podział na ważne i ważniejsze kierunki trochę bardziej szczegółowo. Matematyka, medycyna inne ścisłe, naukowcy, inżynieria (prawdziwa) - top; techniczne elektryk, mechanik itp- bardzo ważne; programista, infa - średnie; inżynieria komputerowa, bezpieczeństwo danych - ważne;

Prawo, ekonomia, logika, filozofia - top; socjologia, politologia i inne logie - ważne i bywa przydane ale dużo pitu-pitu; lingwistyka - średnie; historia, etyka, retoryka - bardzo ważne; studia językowe - ważne do średnie; literatura - średnie; inne - średnie do mnie ważne; inne typu gender studies, historia sztuki, wszelkie analizy mediów, tożsamości, języków które zna pięć osób, itp to już jest takie konkretne lelum polelum które wymyślili po to, żeby upchnąć gdzieś ludzi którzy nie nadają się ani do ścisłych ani do przydanych humanistycznych a chcieliby mieć dyplom. I żeby profesorowie mieli prace.

Ale to są tylko dziedziny, jak ktoś jest wybitnym historykiem, to wiadomo, że pożytek będzie z niego większy niż z kiepskiego informatyka. Ja bym nie przyrównała mojego zawodu do np lekarza, czy jakiegoś naukowca chemika, fizyka - szczególnie takiego który pracuje np na uniwersytecie a nie dla korporacji. Nawet głupio by mi było, bo jakoś naturalnie wiadomo, że to stoi wyżej w hierarchii niż moje klikanie w kąkuter parę godzin żeby bogaci stali się jeszcze bogatsi. Nie widzę sensu temu zaprzeczać. Osobiście jestem z pogranicza. Nie jest źle, nie jest też dobrze. Można powiedzieć, że jest średnio. I bardzo mi to wszystko jedno, dopóki hajs się zgadza.
I to jest kolejny przykład, jak ludzie uważają, że faktami można nazwać ich osobiste preferencje i rankingi, które są w gruncie rzeczy ich opiniami.

I ta arogancja, że 5 osób na krzyż się czymś interesuje, a skoro tak, to jest to wiedza kompletnie bezużyteczna i ludzie w gruncie rzeczy też (przecież trzeba upchnąć gdzieś ludzi, którzy ogólnie się "nie nadają", ale chcą mieć dyplom xd). To, że czegoś jest mało, nie oznacza automatycznie, że w społeczeństwie niewiele znaczy. To tak, jakby to teraz przenieść na jakieś mniejszości. I ciekawe, czy ludzie by wtedy akceptowali takie gadanie (oczywiście oprócz tych, którzy są do mniejszości wrogo nastawieni).
123wiosna123
Forma życia
Posty: 3676
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Kylie pisze: pt mar 06, 2026 1:35 pm Ja też tak myślę. Poza tym większość ludzi ma swoją pracę krotko mówiąc głęboko gdzieś. Pracują, bo muszą gdzieś pracować, wiedzą, że nie będzie możliwości awansu (mniejsze miasta i praca nie w korpo, jak już ktoś słusznie zauważył) a nawet jeśli to awans za 4 stówy więcej i dużo większe obowiązki jest nieopłacalny. Mnóstwo kobiet chce po prostu GDZIEŚ pracować i otwarcie o tym mówią, ważne są dla nich godziny pracy żeby dziecko zaprowadzić i odebrać z przedszkola/szkoły, czyli najlepiej od poniedziałku do piątku 7-15, 8-16. Te całe "kariery" interesują tylko część społeczeństwa, większość chce odbębnić swoje i iść do domu.

Szczycenie się przez wczesnych millenialsów i boomerów tym, że nie chodzą na L4 uważam też za głęboką patologię. Rynek pracy jaki jest każdy widzi, w wielu miejscach jest mobbing i wykorzystywanie, marne płace a my nadal zwalamy wszystko na ludzi, że im się pracować nie chce... Syndrom niewolnika w Polsce ma się doskonale :)
Tak bardzo sie zgadzam. To w ogole jest jakaś komedia ze niektórzy uważają ze kazdy musi miec karierę. Nie, nie musi. Praca przez większość ludzi jest wykonywana tylko po to zeby miec kase, czy mniejsza czy większą ale kase. Po co dorabiać do tego jakies teorie o karierach i nie wiadomo czym. Tak samo robienie jakiegoś sukcesu bo sie nie bylo na l4. No rzeczywiscie sukces zyciowy xd
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1629
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Jeśli ktoś nie chce robić kariery, chce po prostu pracować: przyjść, zrobić swoje, dosrać kasę, wyjść - nie m w tym nic złego. Karierę raczej robią ludzie, którzy do czegoś dążą - choćby do większej kasy lub rozwoju, realizacji pasji związanej z pracą (np. naukowcy). W tym tym bardziej nie ma nic złego - a wręcz przeciwnie. Takich ludzi trzeba dopingować.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3878
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Rzeka.chaosu pisze: pt mar 06, 2026 1:19 pm Firmy już teraz tworzą agentów ai (czyli dostosowane narzędzia bazujące na danych firm i nauczone wg ich potrzeb wykonywać bardzo konkretne zadania), które zastępują ludzi w wielu działach. Na razie jest to faza przejściowa, testy, próby, nauka. Nie widzę sensu straszyć, ale na pewno ai i profesjonalna praca z ai nie polega na wpistwaniu głupich promptów czy korekcie tekstu. Nie, nie. :)
A jestem ciekawa tego co piszecie dziewczyny. Sama nie znam się tak na Ai ale jak gadałam na ten temat z człowiekiem , który zjadł zęby na transformacji cyfrowej i jest informatykiem z wykształcenia to on mi powiedział, ze nie ma na razie takiej opcji by ai wykosiło człowieka i to jest tylko wykorzystywane do siania paniki i dobrze się klika w różnych artykułach ale przez najbliższe kilkadziesiąt lat nie ma takiej opcji w ogóle. Patrząc na jego imponujący dorobek zawodowy i naukowy ja mu wierzę

Także ciekawa jestem jaka to branża Wam zniknie w trzy lata i skąd Wy macie te info....Nie pisze tego by się kłócić tylko jestem ciekawa na czym Wy opieracie te rewelacje.Może to jakoś poszerzy moje spojrzenie i dowiem się czegoś nowego
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 294
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PEONIA pisze: pt mar 06, 2026 3:06 pm A jestem ciekawa tego co piszecie dziewczyny. Sama nie znam się tak na Ai ale jak gadałam na ten temat z człowiekiem , który zjadł zęby na transformacji cyfrowej i jest informatykiem z wykształcenia to on mi powiedział, ze nie ma na razie takiej opcji by ai wykosiło człowieka i to jest tylko wykorzystywane do siania paniki i dobrze się klika w różnych artykułach ale przez najbliższe kilkadziesiąt lat nie ma takiej opcji w ogóle. Patrząc na jego imponujący dorobek zawodowy i naukowy ja mu wierzę

Także ciekawa jestem jaka to branża Wam zniknie w trzy lata i skąd Wy macie te info....Nie pisze tego by się kłócić tylko jestem ciekawa na czym Wy opieracie te rewelacje.Może to jakoś poszerzy moje spojrzenie i dowiem się czegoś nowego
A ja nie wierzę osobom tylko dlatego, że mają autorytet w danej dziedzinie. Dla mnie ważniejszym kryterium byłoby, jak bardzo ta osoba jest na bieżąco z tym, co się dzieje teraz i jak dobrze jej się w przeszłości udawało prognozować, co się wydarzy. Bo że kiedyś tam uczestniczyła w wielkiej transformacji - kiedyś były inne warunki i nie można tej transformacji moim zdaniem do żadnej poprzedniej porównywać. Social media też stosunkowo niedawno weszły, a jak widać, świat nadal nie umie się nimi posługiwać tak, żeby to było na korzyść, a nie przeciwko ludziom. Świat kompletnie dał sobie narzucić nie tylko narrację social mediów, ale także realne działania, także w kwestiach politycznych. Prawo kompletnie jest 300 lat za social mediami, co było widać chociażby wtedy, kiedy Zuckerberg zeznawał w US Kongresie, śmiał im się w twarz, bo oni ewidentnie nie rozumieli świata technologii. Myślę, że sam raczej mało intelektualnie rozwinięty Donald Trump lepiej ogarnia social media, niż niejeden minister cyfryzacji (to może być niepopularna opinia :) ). Dlaczego? Bo on się nimi posługuje intuicyjnie, stawia na prosty komunikat i słowa (jak głupie by nie były), które docierają do ludzi. I niestety tak jest, że dopóki ktoś ma siłę przekazu, to w social mediach zawsze to będzie górowało nad siłą intelektu. To jest to, co zostało przez wszystkich speców od technologii przegapione. Bo bycie specem od technologii zazwyczaj nie idzie w parze z byciem specem od komunikacji.
Co do tego, że w 3 lata może jakiejś branży nie być - oczywiście to czas orientacyjny. Kiedyś też nie wierzono, że ten ułomny google translate będzie w stanie cokolwiek niekoślawie przetłumaczyć. I co? I tłumaczy (może nie idealnie, ale w miarę). A nawet mamy aplikacje, gdzie jak coś powiemy, to aplikacja nam to czyta, więc możemy się porozumieć na drugim końcu świata nie znając języka. A tu, jeśli chodzi o różne AI, to one pod kątem np. obrazu robią już tak zaawansowane rzeczy i robią progres tak szybko, że porównanie tego w czasie do przykładu google translate ma się nijak.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3878
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Verbena95 pisze: pt mar 06, 2026 4:20 pm A ja nie wierzę osobom tylko dlatego, że mają autorytet w danej dziedzinie. Dla mnie ważniejszym kryterium byłoby, jak bardzo ta osoba jest na bieżąco z tym, co się dzieje teraz i jak dobrze jej się w przeszłości udawało prognozować, co się wydarzy. Bo że kiedyś tam uczestniczyła w wielkiej transformacji - kiedyś były inne warunki i nie można tej transformacji moim zdaniem do żadnej poprzedniej porównywać. Social media też stosunkowo niedawno weszły, a jak widać, świat nadal nie umie się nimi posługiwać tak, żeby to było na korzyść, a nie przeciwko ludziom. Świat kompletnie dał sobie narzucić nie tylko narrację social mediów, ale także realne działania, także w kwestiach politycznych. Prawo kompletnie jest 300 lat za social mediami, co było widać chociażby wtedy, kiedy Zuckerberg zeznawał w US Kongresie, śmiał im się w twarz, bo oni ewidentnie nie rozumieli świata technologii. Myślę, że sam raczej mało intelektualnie rozwinięty Donald Trump lepiej ogarnia social media, niż niejeden minister cyfryzacji (to może być niepopularna opinia :) ). Dlaczego? Bo on się nimi posługuje intuicyjnie, stawia na prosty komunikat i słowa (jak głupie by nie były), które docierają do ludzi. I niestety tak jest, że dopóki ktoś ma siłę przekazu, to w social mediach zawsze to będzie górowało nad siłą intelektu. To jest to, co zostało przez wszystkich speców od technologii przegapione. Bo bycie specem od technologii zazwyczaj nie idzie w parze z byciem specem od komunikacji.
Co do tego, że w 3 lata może jakiejś branży nie być - oczywiście to czas orientacyjny. Kiedyś też nie wierzono, że ten ułomny google translate będzie w stanie cokolwiek niekoślawie przetłumaczyć. I co? I tłumaczy (może nie idealnie, ale w miarę). A nawet mamy aplikacje, gdzie jak coś powiemy, to aplikacja nam to czyta, więc możemy się porozumieć na drugim końcu świata nie znając języka. A tu, jeśli chodzi o różne AI, to one pod kątem np. obrazu robią już tak zaawansowane rzeczy i robią progres tak szybko, że porównanie tego w czasie do przykładu google translate ma się nijak.
No jest na bierząco z tym co się dzieje, od 20 lat zajmuje się zawodowo tym, przecież napisałam. Wiele rzeczy z jakich korzystasz codziennie jest jego zasługa, że są w PL
Aleksandra_18
Mokra Włoszka
Posty: 54
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

Zgadzam się z opiniami co do "karier" i jeszcze dodam, że jak ktoś ma typową pracę pon-pt 8-16, która nie jest jego pasją, to nie jest równoznaczne z tym, że ta osoba jest nieambitna czy nudna. Mam znajomych, którzy właśnie po pracy rozwijają swoje hobby (nie są to spektakularne rzeczy, ale moim zdaniem intelektualnie rozwijające) - to jest ich radość, a praca to dla nich źródło utrzymania się, o którym za wiele nie myślą po zamknięciu kompa.
Wręcz zauważyłam, że jak ktoś ma wymagającą, pasjonującą dla niego pracę, to po godzinach raczej nic ciekawego nie robi. Mam koleżankę położną, kocha swój zawód, ale sama przyznaje, że ona po pracy ogląda głównie brainroty na Instagramie albo pierdoły w tv, bo na nic innego nie ma siły ani czasu.
I w mojej opinii żadna z tych osób nie jest mniej ambitna od drugiej, mają inne podejście.
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 294
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PEONIA pisze: pt mar 06, 2026 4:25 pm No jest na bierząco z tym co się dzieje, od 20 lat zajmuje się zawodowo tym, przecież napisałam. Wiele rzeczy z jakich korzystasz codziennie jest jego zasługa, że są w PL
Ok i super, ale to nadal nie odpowiada na pytanie, jak bardzo ten ktoś jest zorientowany przyszłościowo i jak dobre były jego dotychczasowe prognozy. W ogóle mam wrażenie, że akurat w przypadku obecnej transformacji tak naprawdę trudno cokolwiek prognozować, bo to jednak jest inne od wszystkiego, co było dotychczas. Na pewno nie jest to przejściowy trend, tak jak nie były nim social media. I na pewno taka pełna transformacja technologiczno - społeczna (łącznie z tym, że jakieś branże znikną, a jakieś się z kolei utworzą) to jest kwestia 20+ lat, bo to są głębokie, ale powolne procesy.
Awatar użytkownika
Jennifer
Srebrna Kropeczka
Posty: 158
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Aleksandra_18 pisze: pt mar 06, 2026 4:30 pm Zgadzam się z opiniami co do "karier" i jeszcze dodam, że jak ktoś ma typową pracę pon-pt 8-16, która nie jest jego pasją, to nie jest równoznaczne z tym, że ta osoba jest nieambitna czy nudna. Mam znajomych, którzy właśnie po pracy rozwijają swoje hobby (nie są to spektakularne rzeczy, ale moim zdaniem intelektualnie rozwijające) - to jest ich radość, a praca to dla nich źródło utrzymania się, o którym za wiele nie myślą po zamknięciu kompa.
Dołożę do tego tematu swoją cegiełkę - panuje wśród wielu osób (w tym niektórych moich znajomych) przekonanie, że ludzie, którzy nie pasjonują się swoją pracą, są na pewno nieszczęśliwi. Moim zdaniem to największa bzdura, jaką można było wymyślić, do tego powtarzają ją w wielu przypadkach ludzie, którzy pootwierali swoje biznesy. Każdy człowiek jest inny - jedni lubią wyzwania, jak w przypadku własnej działalności, inni cenią sobie rutynę i spokój, jak w pracy na etacie (oczywiście, nie każdej). Często słyszę "no ja bym nie mógł pracować 40h tygodniowo, robiąc coś, czego nie lubię". Halo, doba ma 24h + masz weekendy, urlop i święta - jest mnóstwo czasu, by zajmować się tym, co cię interesuje. Podstawowym celem jakiegokolwiek zatrudnienia jest zarobek i nie rozumiem, dlaczego niektórym ciężko pojąć, że dla wielu ludzi to jest zupełnie wystarczające.
i am a god
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
SushiRoll
Posty: 233
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Jennifer pisze: pt mar 06, 2026 5:22 pm Dołożę do tego tematu swoją cegiełkę - panuje wśród wielu osób (w tym niektórych moich znajomych) przekonanie, że ludzie, którzy nie pasjonują się swoją pracą, są na pewno nieszczęśliwi. Moim zdaniem to największa bzdura, jaką można było wymyślić, do tego powtarzają ją w wielu przypadkach ludzie, którzy pootwierali swoje biznesy. Każdy człowiek jest inny - jedni lubią wyzwania, jak w przypadku własnej działalności, inni cenią sobie rutynę i spokój, jak w pracy na etacie (oczywiście, nie każdej). Często słyszę "no ja bym nie mógł pracować 40h tygodniowo, robiąc coś, czego nie lubię". Halo, doba ma 24h + masz weekendy, urlop i święta - jest mnóstwo czasu, by zajmować się tym, co cię interesuje. Podstawowym celem jakiegokolwiek zatrudnienia jest zarobek i nie rozumiem, dlaczego niektórym ciężko pojąć, że dla wielu ludzi to jest zupełnie wystarczające.
Zgadzam się! Dodam również, że istnieją zawody i zajęcia, które umówmy się nie są zbyt "atrakcyjne" i nie ma wielu pasjonatów ich ale i tak muszą być wykonane. Gdyby każdy na świecie podchodził do pracy w taki sposób, że musi to być odzwierciedlenie jego pasji czy zainteresowań, zabrakło by nam w społeczeństwie osób wykonujących te wszystkie niewidzialne zadania, dzięki którym świat w ogóle się kręci. Gdyby każdy gonił wyłącznie za ekscytującym powołaniem, stanęłyby budowy, nikt nie wywiózłby śmieci, a półki w sklepach świeciłyby pustkami, bo logistyka czy sprzątanie rzadko bywają czyjąś pasją z dzieciństwa. To właśnie te "nieatrakcyjne” zawody są istotne do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa i wymagają rzetelności, za którą należy się szacunek, a nie litość płynąca z przekonania, że bez pasji życie jest jałowe albo przeświadczenie, że te osoby są mniej ambitne (ambitnym można być w innych sferach życia, nie tylko w tej zawodowej). I jasne, zawsze trafią się pasjonaci, którzy szczerze jarają się ciężką fizyczną robotą czy logistyką i ich zapał jest super ale nie można robić z tego obowiązkowej normy dla każdego. Większość ludzi po prostu rzetelnie wykonuje swoje zadania dla zarobku, a pasjom i zainteresowaniom poświęca się po pracy - i to jest okej.
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 294
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

agbmrctorakwin pisze: pt mar 06, 2026 5:43 pm Zgadzam się! Dodam również, że istnieją zawody i zajęcia, które umówmy się nie są zbyt "atrakcyjne" i nie ma wielu pasjonatów ich ale i tak muszą być wykonane. Gdyby każdy na świecie podchodził do pracy w taki sposób, że musi to być odzwierciedlenie jego pasji czy zainteresowań, zabrakło by nam w społeczeństwie osób wykonujących te wszystkie niewidzialne zadania, dzięki którym świat w ogóle się kręci. Gdyby każdy gonił wyłącznie za ekscytującym powołaniem, stanęłyby budowy, nikt nie wywiózłby śmieci, a półki w sklepach świeciłyby pustkami, bo logistyka czy sprzątanie rzadko bywają czyjąś pasją z dzieciństwa. To właśnie te "nieatrakcyjne” zawody są istotne do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa i wymagają rzetelności, za którą należy się szacunek, a nie litość płynąca z przekonania, że bez pasji życie jest jałowe albo przeświadczenie, że te osoby są mniej ambitne (ambitnym można być w innych sferach życia, nie tylko w tej zawodowej). I jasne, zawsze trafią się pasjonaci, którzy szczerze jarają się ciężką fizyczną robotą czy logistyką i ich zapał jest super ale nie można robić z tego obowiązkowej normy dla każdego. Większość ludzi po prostu rzetelnie wykonuje swoje zadania dla zarobku, a pasjom i zainteresowaniom poświęca się po pracy - i to jest okej.
Właśnie jak chodzi o logistykę i budowlankę, nawet wywóz śmieci, ludzie autentycznie lubią to robić i mają w tym nawet pasję, inaczej po co się męczyć w tak wymagających i często nieprzyjemnych zawodach? Przecież w budowlance też można świetnie zarobić, w logistyce tak samo, nie wiem jak z wywozem śmieci, ale też przypuszczam, że się da. Są też osoby, które autentycznie cieszą się z kontaktu z ludźmi w ciągu dnia, ja do takich należę, więc pewnie dla nich praca w sklepie będzie fajna. Choć przyznam, że mało jest takich osób, patrząc na ogólny poziom obsługi. I nie przyjmuję tłumaczenia, że "mało zarabiają, to mało się starają". Poszedłeś do pracy, jest to rodzaj umowy - ty wykonujesz pracę w sposób NALEŻYTY, a my ci płacimy. A z tym, że większość ludzi wykonuje swoją pracę rzetelnie, bym jednak polemizowała. Myślę, że większość ludzi wykonuje swoją pracę wystarczająco dobrze lub trochę poniżej tego, często nawet bardzo przeciętnie, ale dopóki nic się nie wali, to nikt się nie będzie o to czepiał. Rzetelnie znaczy dla mnie już trochę powyżej wystarczająco dobrze, ale też nie jakoś wybitnie, wyróżniająco się. Choć ponadprzeciętną rzetelnością też można się wyróżnić.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
SushiRoll
Posty: 233
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Verbena95 pisze: pt mar 06, 2026 6:06 pm Właśnie jak chodzi o logistykę i budowlankę, nawet wywóz śmieci, ludzie autentycznie lubią to robić i mają w tym nawet pasję, inaczej po co się męczyć w tak wymagających i często nieprzyjemnych zawodach? Przecież w budowlance też można świetnie zarobić, w logistyce tak samo, nie wiem jak z wywozem śmieci, ale też przypuszczam, że się da. Są też osoby, które autentycznie cieszą się z kontaktu z ludźmi w ciągu dnia, ja do takich należę, więc pewnie dla nich praca w sklepie będzie fajna. Choć przyznam, że mało jest takich osób, patrząc na ogólny poziom obsługi. I nie przyjmuję tłumaczenia, że "mało zarabiają, to mało się starają". Poszedłeś do pracy, jest to rodzaj umowy - ty wykonujesz pracę w sposób NALEŻYTY, a my ci płacimy. A z tym, że większość ludzi wykonuje swoją pracę rzetelnie, bym jednak polemizowała. Myślę, że większość ludzi wykonuje swoją pracę wystarczająco dobrze lub trochę poniżej tego, często nawet bardzo przeciętnie, ale dopóki nic się nie wali, to nikt się nie będzie o to czepiał. Rzetelnie znaczy dla mnie już trochę powyżej wystarczająco dobrze, ale też nie jakoś wybitnie, wyróżniająco się. Choć ponadprzeciętną rzetelnością też można się wyróżnić.
Właśnie to podkreśliłam - oczywiście, że zdarzają się pasjonaci ciężkiej pracy fizycznej, ale traktowanie tego jako reguły jest po prostu utopijne. Zakładanie, że każdy na budowie czy w logistyce musi czuć powołanie, by rzetelnie pracować to dorabianie zbędnej filozofii do zwykłego zarabiania pieniędzy. Dla ogromnej grupy ludzi praca to wyłącznie zadanie do wykonania - przychodzą, robią swoje i wracają do domu, nie roztrząsając, czy daje im to życiową satysfakcję. I to jest w porządku, pieniądze to wystarczający i uczciwy motywator.
​Co do samej "rzetelności" słownikowo oznacza ona po prostu należyte wypełnianie obowiązków. Jeśli ktoś robi to, co do niego należy "wystarczająco dobrze", to z definicji jest rzetelnym pracownikiem. Nie każdy musi być pasjonatem, żeby uczciwie wywiązywać się z umowy, pod którą się podpisał
Verbena95
GreckieWakacje
Posty: 294
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

agbmrctorakwin pisze: pt mar 06, 2026 6:25 pm Właśnie to podkreśliłam - oczywiście, że zdarzają się pasjonaci ciężkiej pracy fizycznej, ale traktowanie tego jako reguły jest po prostu utopijne. Zakładanie, że każdy na budowie czy w logistyce musi czuć powołanie, by rzetelnie pracować to dorabianie zbędnej filozofii do zwykłego zarabiania pieniędzy. Dla ogromnej grupy ludzi praca to wyłącznie zadanie do wykonania - przychodzą, robią swoje i wracają do domu, nie roztrząsając, czy daje im to życiową satysfakcję. I to jest w porządku, pieniądze to wystarczający i uczciwy motywator.
​Co do samej "rzetelności" słownikowo oznacza ona po prostu należyte wypełnianie obowiązków. Jeśli ktoś robi to, co do niego należy "wystarczająco dobrze", to z definicji jest rzetelnym pracownikiem. Nie każdy musi być pasjonatem, żeby uczciwie wywiązywać się z umowy, pod którą się podpisał
Też tak uważam, już wolę, że mi ktoś powie, że potrzebuje pieniędzy do życia, niż by mi miał wymyślać niestworzone historie, dlaczego chce dostać pracę.
I tu właśnie wchodzimy w kwestię definicji, co to znaczy "uczciwie wywiązywać się z umowy". Wbrew pozorom nie jest to takie jednoznaczne.
chleb_ze_smalcem
GreckieWakacje
Posty: 280
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Mnie już szczerze nudzi a zarazem bawi to przywalanie się o to czy ktoś ma karierę, czy nie ma. Wydaje mi się, że to piszą osoby którym ich własna ścieżka zawodowa nie ułożyła się tak jak chciały i piszą to, by poczuć się lepiej.
Można swoją pracę traktować tylko jako pracę a i tak mieć karierę. Nie wiem co ludzie sobie wyobrażają pod słowem kariera ale to jest po prostu długi staż w jakiejś branży i rozwój w niej. Np przechodząc na wyższe stanowiska lub na wyższe stanowiska w pokrewnej dziedzinie ale nadal związane z tą branżą. Naturalnie zdobywa się wtedy nowe umiejętności, dodatkowe kwalifikacje i ta osoba się rozwija, więc to jest kariera. Nawet ja nie jest jakimś zatwardziałym pasjonatem.
Jak się pracuje przez 20 lub więcej lat w jakiejś branży, to trzeba się mocno postarać żeby w ogóle się przez ten czas nie rozwinąć, bo wtedy można powiedzieć, że ma sie tylko pracę. Lub zmieniać pracę co jakiś czas na stanowiska nie powiązane ze sobą, mało powiązane lub na takim samym stopniu rozwoju.
mariaow
Currently:Top
Posty: 701
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Ta opinia może już tu się pojawiła, nie wiem. Mówienie „osoby z macicami” itp. odbiera sporo kobietom tylko dla jakiegoś ułamka osób które mają poczuć się w ten sposób lepiej. W ogóle usilna próba zmieniania rzeczywistości w taki sposób przez jakąś nieliczną, niby wielce dyskryminowaną grupę jest żałosna. Zresztą co dyskryminuje, biologia? Nie jestem jakąś osobą z macicą, tylko kobietą i nie chcę być nazywana jak jakiś bezosobowy twór. I nie, to nie bycie transfobem - jeśli ktoś potrzebuje tranzycji to niech ją sobie robi (jak z aborcją, kto chce niech robi, kto nie chce niech nie robi).

I połączone z tym: nie chce mi się zastanawiać jakie mam stosować zaimki i jak się odzywać do kogoś, kogo płci nie potrafię rozpoznać na pierwszy rzut oka. Jeśli taka osoba mnie poinformuje jak mam mówić to oczywiscie to uszanuję, ale szczerze mówiąc wolałabym się nie musieć stresować czy mam powiedzieć per pani czy pan do obsługi w knajpie.
chleb_ze_smalcem
GreckieWakacje
Posty: 280
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

mariaow pisze: pt mar 06, 2026 8:27 pm Ta opinia może już tu się pojawiła, nie wiem. Mówienie „osoby z macicami” itp. odbiera sporo kobietom tylko dla jakiegoś ułamka osób które mają poczuć się w ten sposób lepiej. W ogóle usilna próba zmieniania rzeczywistości w taki sposób przez jakąś nieliczną, niby wielce dyskryminowaną grupę jest żałosna. Zresztą co dyskryminuje, biologia? Nie jestem jakąś osobą z macicą, tylko kobietą i nie chcę być nazywana jak jakiś bezosobowy twór. I nie, to nie bycie transfobem - jeśli ktoś potrzebuje tranzycji to niech ją sobie robi (jak z aborcją, kto chce niech robi, kto nie chce niech nie robi).

I połączone z tym: nie chce mi się zastanawiać jakie mam stosować zaimki i jak się odzywać do kogoś, kogo płci nie potrafię rozpoznać na pierwszy rzut oka. Jeśli taka osoba mnie poinformuje jak mam mówić to oczywiscie to uszanuję, ale szczerze mówiąc wolałabym się nie musieć stresować czy mam powiedzieć per pani czy pan do obsługi w knajpie.
To tak samo jak mówienie osoby z okresem, osoby miesiączkujące a jakoś nie spotkałam się z określeniem „osoby z penisem”. To jest ogólnie jakaś sztucznie wytworzona moda popularna wśród twórców internetowych chcących być na czasie. Nigdzie poza internetem się z tym nie spotkałam.