Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- PannaMijana
- ZdalnaFanka
- Posty: 471
- Rejestracja: śr cze 18, 2025 1:23 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
To że nie masz znajomych nie znaczy że z Tobą jest coś nie tak. Po prostu nie trafiłaś/łeś na swoich ludzi.
Gossip Girl 
Ja też dużo lepiej funkcjonuje w godzinach późniejszych I mordęgą było dla mnie wstawanie na poranne zmiany, mimo że oczywiście miło jest widzieć słońce i nie wracać do domu, gdy ono już zgasło.MissNobody66 pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:22 pm Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
Rosyjska Miss AI 2026.
Szczerze mówiąc nie znam sytuacji w której ktoś obraziłby się na rodzinę z byle powodu. Zawsze jakieś zachowanie jest turbo chamskie, tylko rodzina nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny, albo takie pozornie "byle co" było przelaniem czary goryczy.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt lut 24, 2026 4:55 pm Mnie dziwi, że ludzie często obrażają się na rodzinę czy przyjaciół z byle powodu. Wystarczy poczytać wątki na Wandzie. Mnie nawet do głowy by nie przyszło czepiać się kogoś za takie pierdoły. Ale to wynik indywidualizmu i postrzegania siebie jako pępek świata. Pierwsza większa katastrofa i sami będą szukać kontaktu z ludźmi, rodziną, sąsiadami.
Dziwi mnie dlaczego jest taki nacisk na to, żeby pielęgnować te "wartości rodzinne" i koniecznie wchodzić w związki, "co się porobiło z tymi młodymi", zamiast naciskać na to, żeby po prostu nie być paskudnym ch*jem i nie zniechęcać innych do kontaktu. No sorry, ale jeśli wizyta u rodziny równa się zbieranie batów, zaciskanie zębów i powstrzymywanie się od płaczu to po jakiego grzyba ma się do tych ludzi jeździć? A rodzinki potrafią być naprawdę paskudne, czepiają się wszystkiego po kolei, rzucają chamskie uwagi, śmieją się, sprawiają, że czujesz się jak zwykły śmieć i w ciągu jednego spotkania dostajesz więcej hejtu już niejeden influ na wandzie w kilkuset stronicowym wątku. Do d*py z taką rodziną, podobnie jest ze związkami. Ludzie mają chore łby, nie chcą szanować drugiego człowieka, a potem się dziwią, że młodzi (i nie tylko) się izolują. Dlaczego nie ma takiego nacisku na bycie człowiekiem? Sama odcięłam się od rodziny i w razie przewinienia wolałabym karę więzienia niż wznowienia z nimi relacji. Niech ludzie się ogarną. Dawno temu te relacje i związki istniały z bo był mocny nacisk społeczny, a nie wielka miłość. Jedna ciotka i wujek z rodziną byli jedynymi, którzy się wyłamali ze schematu i odcięli, zawsze mięli obrabiane tyłki i byli uznawani za dziwaków, ale jak dorosłam to zrozumiałam, że to właśnie oni byli najnormalniejsi z rodziny i po prostu chcieli sobie normalnie żyć, a święta spędzać w radości.
Mnie cieszy ta "moda na izolację", sama z tego korzystam z przyjemnością i mam tyci nadzieję, że choć część społeczeństwa wpadnie na to, że problem leży w tych od których ktoś ucieka, a nie w uciekającym.
- MissNobody66
- MoetGlass
- Posty: 258
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
No właśnie, tu poruszyłaś bardzo ważną kwestię - wywoływanie poczucia winy. Skowronki notorycznie opowiadają te bzdety co one nie zrobiły wstając o 5 rano właśnie jak to ujęłaś czasem dosłownie zmuszając sowy do tłumaczenia się z tego dlaczego późno wstajesz, czemu "marnujesz" dzień, tyle byś mogła w tym czasie zrobić a ty śpisz. Nóż się w kieszeni otwiera.HeyJude pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:02 pm Ja też dużo lepiej funkcjonuje w godzinach późniejszych I mordęgą było dla mnie wstawanie na poranne zmiany, mimo że oczywiście miło jest widzieć słońce i nie wracać do domu, gdy ono już zgasło.Co z tego, że wstanę o 7, skoro dojście do jakiejkolwiek produktywności zajmie mi ze dwie godziny. Jak wiem, że muszę wcześniej gdzieś wyjść, to czasem śpię po 2-3h, bo mnie stresuje sam fakt, że muszę usnąć, inaczej się będę źle czuć. :D I oczywiście całe życie podśmiechuyki, że Iksińska to o 5 wstała, już zdążyła do sklepu polecieć, śniadanie zjeść, przebiec 100km, krowy wydoić, znaleźć lek na raka, wyjść za mąż i wziąć rozwód, a ja jeszcze w piżamie siedzę i ciężko było mi komuś wytłumaczyć, że ja się zwyczajnie lepiej czuję w późniejszych godzinach. Jestem w stanie popracować kreatywniej i nic mnie nie odpręża jak to, że jest w nocy taka cisza w całym domu i na zewnątrz się nic nie dzieje. Teraz muszę do pracy wstać wcześniej jedynie raz/dwa razy w miesiącu i nigdy nie byłam tak zorganizowana jak aktualnie. Przybijam wirtualną piątkę. :D
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Tak, napisałam, że osoby z rodzin patologicznych lub toksycznych rozumiem. A te przypadki, o których piszę to kolor ubrania teściowej na ślub lub krzywe spojrzenie szwagierki.Lkjhgfd pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:05 pm Szczerze mówiąc nie znam sytuacji w której ktoś obraziłby się na rodzinę z byle powodu. Zawsze jakieś zachowanie jest turbo chamskie, tylko rodzina nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny, albo takie pozornie "byle co" było przelaniem czary goryczy.
Dziwi mnie dlaczego jest taki nacisk na to, żeby pielęgnować te "wartości rodzinne" i koniecznie wchodzić w związki, "co się porobiło z tymi młodymi", zamiast naciskać na to, żeby po prostu nie być paskudnym ch*jem i nie zniechęcać innych do kontaktu. No sorry, ale jeśli wizyta u rodziny równa się zbieranie batów, zaciskanie zębów i powstrzymywanie się od płaczu to po jakiego grzyba ma się do tych ludzi jeździć? A rodzinki potrafią być naprawdę paskudne, czepiają się wszystkiego po kolei, rzucają chamskie uwagi, śmieją się, sprawiają, że czujesz się jak zwykły śmieć i w ciągu jednego spotkania dostajesz więcej hejtu już niejeden influ na wandzie w kilkuset stronicowym wątku. Do d*py z taką rodziną, podobnie jest ze związkami. Ludzie mają chore łby, nie chcą szanować drugiego człowieka, a potem się dziwią, że młodzi (i nie tylko) się izolują. Dlaczego nie ma takiego nacisku na bycie człowiekiem? Sama odcięłam się od rodziny i w razie przewinienia wolałabym karę więzienia niż wznowienia z nimi relacji. Niech ludzie się ogarną. Dawno temu te relacje i związki istniały z bo był mocny nacisk społeczny, a nie wielka miłość. Jedna ciotka i wujek z rodziną byli jedynymi, którzy się wyłamali ze schematu i odcięli, zawsze mięli obrabiane tyłki i byli uznawani za dziwaków, ale jak dorosłam to zrozumiałam, że to właśnie oni byli najnormalniejsi z rodziny i po prostu chcieli sobie normalnie żyć, a święta spędzać w radości.
Mnie cieszy ta "moda na izolację", sama z tego korzystam z przyjemnością i mam tyci nadzieję, że choć część społeczeństwa wpadnie na to, że problem leży w tych od których ktoś ucieka, a nie w uciekającym.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Nie za bardzo rozumiem, dlaczego masz poczucie winy lub czujesz się do czegoś zmuszana, tylko dlatego, że KTOŚ INNY woli wstawać rano i robi coś rano? Przecież nie musimy być wszyscy tacy sami.MissNobody66 pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:10 pm No właśnie, tu poruszyłaś bardzo ważną kwestię - wywoływanie poczucia winy. Skowronki notorycznie opowiadają te bzdety co one nie zrobiły wstając o 5 rano właśnie jak to ujęłaś czasem dosłownie zmuszając sowy do tłumaczenia się z tego dlaczego późno wstajesz, czemu "marnujesz" dzień, tyle byś mogła w tym czasie zrobić a ty śpisz. Nóż się w kieszeni otwiera.
Bardzo trafne.Lkjhgfd pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:05 pm Szczerze mówiąc nie znam sytuacji w której ktoś obraziłby się na rodzinę z byle powodu. Zawsze jakieś zachowanie jest turbo chamskie, tylko rodzina nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny, albo takie pozornie "byle co" było przelaniem czary goryczy.
Dziwi mnie dlaczego jest taki nacisk na to, żeby pielęgnować te "wartości rodzinne" i koniecznie wchodzić w związki, "co się porobiło z tymi młodymi", zamiast naciskać na to, żeby po prostu nie być paskudnym ch*jem i nie zniechęcać innych do kontaktu. No sorry, ale jeśli wizyta u rodziny równa się zbieranie batów, zaciskanie zębów i powstrzymywanie się od płaczu to po jakiego grzyba ma się do tych ludzi jeździć? A rodzinki potrafią być naprawdę paskudne, czepiają się wszystkiego po kolei, rzucają chamskie uwagi, śmieją się, sprawiają, że czujesz się jak zwykły śmieć i w ciągu jednego spotkania dostajesz więcej hejtu już niejeden influ na wandzie w kilkuset stronicowym wątku. Do d*py z taką rodziną, podobnie jest ze związkami. Ludzie mają chore łby, nie chcą szanować drugiego człowieka, a potem się dziwią, że młodzi (i nie tylko) się izolują. Dlaczego nie ma takiego nacisku na bycie człowiekiem? Sama odcięłam się od rodziny i w razie przewinienia wolałabym karę więzienia niż wznowienia z nimi relacji. Niech ludzie się ogarną. Dawno temu te relacje i związki istniały z bo był mocny nacisk społeczny, a nie wielka miłość. Jedna ciotka i wujek z rodziną byli jedynymi, którzy się wyłamali ze schematu i odcięli, zawsze mięli obrabiane tyłki i byli uznawani za dziwaków, ale jak dorosłam to zrozumiałam, że to właśnie oni byli najnormalniejsi z rodziny i po prostu chcieli sobie normalnie żyć, a święta spędzać w radości.
Mnie cieszy ta "moda na izolację", sama z tego korzystam z przyjemnością i mam tyci nadzieję, że choć część społeczeństwa wpadnie na to, że problem leży w tych od których ktoś ucieka, a nie w uciekającym.
Ja osobiście słuchajcie mam takiego, "wujka", który technicznie jest znajomym rodziców ale tak wrósł się w rodzinę, ze aż został wujkiem. Z jego córkami blisko się kolegowałam i do szkoły chodziłam. I jak dorosłyśmy tego wujka chyba bardzo zaczęło drażnić, ze ja skończyłam studia i mam dość dobrą pracę a jego córki zdecydowały się wybrać inną drogę. I słuchajcie za każdym razem jak trafiliśmy na siebie bo np. odwiedzałam te dziewczyny albo rodziców i on spał zaczęłam wysłuchiwać przytyków i złośliwości odnośnie studiów a potem mojej pracy. Wiecie takich paskudnych i widać, ze po prostu złośliwych. Najpierw ignorowałam i zabawnie ripostowałam ale nasilało się to . Z czasem moje koleżanki wyszły za maż i urodziły dzieci no a jak wiecie ja jestem zdeklarowaną bezdzietną singielką, No i wtedy to się dopiero wujas rozkręcił .Rozmowy, stawianie granic nic nie działało. Nawet moja mama zaczęła stawać w mojej obronie a zazwyczaj nie ma takiej potrzeby i tego nie robi. Przestałam zatem z nim gadać i unikam go a nie jest to trudne bo nie mieszkam w rodzinnej miejscowości, nie odwiedzam już jego domu odkąd jego córki się wyprowadziły. I tak jak wspominasz - ten człowiek nie chce ze mną pożartować, nie szanuje mnie bo inaczej by dotarło to po co mam z nim gadać i utrzymywać kontakt? I tak jak piszesz - potem tacy ludzie są zszokowani mimo, ze wielokornie była im zwracana uwaga. Mi też się o uszy już obiło, że wujek nie rozumie czemu już "ich nie odwiedzam jak dawniej"
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
W sumie nie wiem skąd wzięło się to przekonanie o wstydzie do własnych rodzin, mam wrażenie że często jest to mówione w kontekście mojego pokolenia bo jestem na przełomie milenialsów i genenracji z. Szczerze mówiąc wśród moich rówieśników nigdy nie spotkałam się z tym mitycznym zjawiskiem żeby ktoś się wstydził własnej rodziny. Jak ktoś nie utrzymuje kontaktu z rodziną to z konkretnych powodów np. używki, ciągła krytyka, zakłamanie - i moim zdaniem to wystarczające powody by się od kogoś odciąć. Ale mam też masę znajomych, którzy mają świetny kontakt z rodziną - spotykają się, jeżdżą na wakacje, świętują razem. Więc moim zdaniem to, że niektórzy decydują się odciąć od rodzin świadczy o tym, że ludzie w końcu zaczęli stawiać granice i szanować samych siebie. To że łączy nas nazwisko lub więzy krwi nie oznacza, że mamy przyzwalać na nie fair zachowania. I mówię to jako osoba, która jest naprawdę zżyta ze swoją rodziną - ale zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy mają takie szczęście i możliwościRzeka.chaosu pisze: ↑wt lut 24, 2026 4:55 pm Mam też takie odczucie, że wiele osób zrobiło się "światowcami" i wstydzi się swoich polskich rodzin. Coś zupełnie innego niż np. we Włoszech. Jestem w stanie zrozumieć ludzi wywodzących się z patologii czy toksycznych rodzin, ale nie kumam unikania mamy, babci, kuzynki, bo jest niemodna, nie zna angielskiego, jest "wieśniarą" czy co tam jeszcze potrafią wymyśleć. Serio można być dobrą, pogodną, uczciwą osobą i być odrzuconym przez członka rodziny, bo nie ma się stylu lub siedzi się w domu i nie podróżuje?
Tak, ludzie czasem nakładają dużą presję. Dla mnie to zawsze były rozmowy takiego samego typu jak: "a gdzie jakiś kawaler". Moi rodzice też chcieli niejednokrotnie, żebym wstawała wcześniej, ale ogólnie nie byli jacyś mocno natarczywi, z czasem się poddali zupełnie i raczej na śmiesznie załatwiali te sprawy (jakieś tam żarty, jak się umawialiśmy na 13 z pytaniem, czy na pewno wstanę albo mówili "rano o 14" i nazywali mnie borsuczkiem - bo nie dość, że do późna spałam, to jeszcze opatulona jak w norce po samą szyjęMissNobody66 pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:10 pm No właśnie, tu poruszyłaś bardzo ważną kwestię - wywoływanie poczucia winy. Skowronki notorycznie opowiadają te bzdety co one nie zrobiły wstając o 5 rano właśnie jak to ujęłaś czasem dosłownie zmuszając sowy do tłumaczenia się z tego dlaczego późno wstajesz, czemu "marnujesz" dzień, tyle byś mogła w tym czasie zrobić a ty śpisz. Nóż się w kieszeni otwiera.
Dzięki temu przynajmniej nauczyłam się dopytywać, gdy ktoś się ze mną umawia na "rano", co dla niego oznacza rano. Bo dla mnie odwiedziny rano to 11/12, a niektórzy już by stali pod drzwiami o 9 i też nigdy do nikogo nie wydzwaniam za wcześnie, bo nie każdy jest o 8 rano gotowy, żeby rozmawiać. Za to prócz oczywistych minusów jako koleżanka mam jeden plus - można do mnie zadzwonić z pierdołami o północy i jest luz. :D
Rosyjska Miss AI 2026.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Mam nadzieję, że w realnym życiu nie jest tak jak w tych wypowiedziach w wątkach na forum i jednak ludzie są bardziej życzliwi dla swoich rodzin. Chociaż dla rodziców, którzy nawet jeśli nie byli idealni, to byli ok.agbmrctorakwin pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:38 pm W sumie nie wiem skąd wzięło się to przekonanie o wstydzie do własnych rodzin, mam wrażenie że często jest to mówione w kontekście mojego pokolenia bo jestem na przełomie milenialsów i genenracji z. Szczerze mówiąc wśród moich rówieśników nigdy nie spotkałam się z tym mitycznym zjawiskiem żeby ktoś się wstydził własnej rodziny. Jak ktoś nie utrzymuje kontaktu z rodziną to z konkretnych powodów np. używki, ciągła krytyka, zakłamanie - i moim zdaniem to wystarczające powody by się od kogoś odciąć. Ale mam też masę znajomych, którzy mają świetny kontakt z rodziną - spotykają się, jeżdżą na wakacje, świętują razem. Więc moim zdaniem to, że niektórzy decydują się odciąć od rodzin świadczy o tym, że ludzie w końcu zaczęli stawiać granice i szanować samych siebie. To że łączy nas nazwisko lub więzy krwi nie oznacza, że mamy przyzwalać na nie fair zachowania. I mówię to jako osoba, która jest naprawdę zżyta ze swoją rodziną - ale zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy mają takie szczęście i możliwości
Moim zdaniem nie trzeba wszystkich uwielbiać i odwiedzać się dwa razy w roku każdy z każdym. Ale jeśli ktoś naprawdę nic złego nam nie zrobił, to dobrze jest mieć poprawne kontakty, a nie traktować ludzi jak zupełnie obce osoby.
Tu oczywiście każdy przypadek trzeba by omawiać czy był słuszny czy ktoś coś wyolbrzymił. Bo oczywiście od ewidentnej toksyny warto się odciąć.
- kiciakociaaa2137
- Bagietka z szarlott
- Posty: 162
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
W XXI wieku w końcu nauczyliśmy się polegać na sobie i to jest najważniejsze. Dobrze jest utrzymywać poprawne relacje z innymi, ale na koniec dnia zostajesz sam/a ze swoimi sprawami. Jak głosi stare polskie porzekadło „umiesz liczyć, licz na siebie, twoje szczęście innych jebie”
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
- MissNobody66
- MoetGlass
- Posty: 258
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Przecież jasno napisałam o co mi chodzi. Skowronki (oczywiście nie wszystkie, więc jeśli już odpowiadasz to rozumiem że ciebie to dotyczy albo nie masz do czego się doczepiać więc czepiłaś się mojej wypowiedzi) czują się lepsze od sów, bardziej pracowite i produktywne i często zdarza im się otwarcie krytykować sowy za to i dopytywać dlaczego "marnują" dzień na spanie. Ja nie pytam dlaczego ktoś wstaje o chorej DLA MNIE porze zamiast pospać i dlaczego marnuje noc kiedy jest cicho i przyjemnie, bo to są moje odczucia.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:30 pm Nie za bardzo rozumiem, dlaczego masz poczucie winy lub czujesz się do czegoś zmuszana, tylko dlatego, że KTOŚ INNY woli wstawać rano i robi coś rano? Przecież nie musimy być wszyscy tacy sami.
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Właśnie te utożsamianie wczesnego wstawania z produktywnością i pracowitością jest dla mnie absurdalne. Bo można wstawać później i robić tyle samo rzeczy albo i więcej co osoby wstające z samego rana. Tak samo jak skowronki kładą się do spania to nocne marki często jeszcze coś robią. No i niestety to jest prawda, że osoby które prowadzą nocny tryb życia i tym samym wstają później są uważane za leniwe, mniej produktywne itp.MissNobody66 pisze: ↑wt lut 24, 2026 10:14 pm Przecież jasno napisałam o co mi chodzi. Skowronki (oczywiście nie wszystkie, więc jeśli już odpowiadasz to rozumiem że ciebie to dotyczy albo nie masz do czego się doczepiać więc czepiłaś się mojej wypowiedzi) czują się lepsze od sów, bardziej pracowite i produktywne i często zdarza im się otwarcie krytykować sowy za to i dopytywać dlaczego "marnują" dzień na spanie. Ja nie pytam dlaczego ktoś wstaje o chorej DLA MNIE porze zamiast pospać i dlaczego marnuje noc kiedy jest cicho i przyjemnie, bo to są moje odczucia.
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Teściowa i szwagierka to nie rodzina. Ciekawe co to za wątki na Wandzie gdzie ludzie obrażają się za byle co, bo z czyta wątków na podforach mam wręcz przeciwne wrażenia. Ludzie najczęściej mają anielska cierpliwość na bycie ch*em ze strony rodziny, znajomych i powinowatych i bardzo późno stawiają granicę.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:27 pm Tak, napisałam, że osoby z rodzin patologicznych lub toksycznych rozumiem. A te przypadki, o których piszę to kolor ubrania teściowej na ślub lub krzywe spojrzenie szwagierki.
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3677
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Tylko no wlasnie kazdy ma swoją perspektywę. Ty masz taką ze to głupota a ktos inny uwaza ze nie. Zreszta z tesciowa mogło byc ze sytuacja od dawna byla napięta, z szwagierka również. Każdy moze to odebrać inaczej i jego prawoRzeka.chaosu pisze: ↑wt lut 24, 2026 9:27 pm Tak, napisałam, że osoby z rodzin patologicznych lub toksycznych rozumiem. A te przypadki, o których piszę to kolor ubrania teściowej na ślub lub krzywe spojrzenie szwagierki.
Rownie dobrze ta tesciowa mogla miec problem wiele razy, mogla kogoś dręczyć bo sa takie tesciowe a ta sukienka to taka kropka nad i.
I ostatecznie, jeśli ktos nawet z najbardziej błahego powodu na świecie nie chce miec z kimś kontaktu to dlaczego mimo to ma sie zmuszać?
Ostatnio zmieniony wt lut 24, 2026 10:42 pm przez 123wiosna123, łącznie zmieniany 1 raz.
- Anastazja_smietana
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Taki skowronek nie widzi tego, jak się wszystko magicznie posprzątało kiedy poszedł spać z kurami o 19. Znam takie osoby, w lecie jest jeszcze jasno, a one w koszuli nocnej mówią dobranoc. Ja sobie urządzam o tej porze sesje generalnego sprzątania kuchni, lub łazienkj. Dla mnie to połowa dnia, najlepsza pora do aktywności, zwłaszcza latem. Osobiście najlepiej mi się funkcjonowało zaczynając pracę o 14. To był jedyny system kiedy nie używałam budzika i wstawałam kiedy się wyspałam. Bez traumy, pełna energii.
Dobrze mi się śpi kiedy słyszę dźwięki i rozmowy, nie lubię absolutnej ciszy i ciemności, często ratuję się tv szumami, albo pomrukiwaniem tv. Spotkałam się z teorią że ludzie kiedyś dzielili się na tych którzy działali w dzień i stróżów nocnych.
Dobrze mi się śpi kiedy słyszę dźwięki i rozmowy, nie lubię absolutnej ciszy i ciemności, często ratuję się tv szumami, albo pomrukiwaniem tv. Spotkałam się z teorią że ludzie kiedyś dzielili się na tych którzy działali w dzień i stróżów nocnych.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ale przecież to, że ktoś robi coś inaczej niż ty absolutnie cię nie dotyczy. Wiec chill.MissNobody66 pisze: ↑wt lut 24, 2026 10:14 pm Przecież jasno napisałam o co mi chodzi. Skowronki (oczywiście nie wszystkie, więc jeśli już odpowiadasz to rozumiem że ciebie to dotyczy albo nie masz do czego się doczepiać więc czepiłaś się mojej wypowiedzi) czują się lepsze od sów, bardziej pracowite i produktywne i często zdarza im się otwarcie krytykować sowy za to i dopytywać dlaczego "marnują" dzień na spanie. Ja nie pytam dlaczego ktoś wstaje o chorej DLA MNIE porze zamiast pospać i dlaczego marnuje noc kiedy jest cicho i przyjemnie, bo to są moje odczucia.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Nie napisałam, żeby zmuszać. Wręcz przeciwnie - to sprawa tej osoby z kim chce mieć kontakt. Moze sobie rezygnować z kontaktu z kimś, bo ta osoba jest skorpionem, więc na wszelki wypadek lepiej jej unikać. Nawet dobrze dla tego skorpiona. :D I dobrze dla teściowej, która podpadła strojem na wesele. Będzie miała osobę przewrażliwioną i diszukującą się problemów z głowy. Stwierdzam fakt - widzę tu na Wandzie właśnie takie opisy relacji między ludźmi. I nie wiem czasem, czy to serio, czy ktoś w emocjach, czy co. Nie umiem tego zrozumieć, ale zgadzaam się - każdy niech robi co chce.123wiosna123 pisze: ↑wt lut 24, 2026 10:39 pm Tylko no wlasnie kazdy ma swoją perspektywę. Ty masz taką ze to głupota a ktos inny uwaza ze nie. Zreszta z tesciowa mogło byc ze sytuacja od dawna byla napięta, z szwagierka również. Każdy moze to odebrać inaczej i jego prawo
Rownie dobrze ta tesciowa mogla miec problem wiele razy, mogla kogoś dręczyć bo sa takie tesciowe a ta sukienka to taka kropka nad i.
I ostatecznie, jeśli ktos nawet z najbardziej błahego powodu na świecie nie chce miec z kimś kontaktu to dlaczego mimo to ma sie zmuszać?
-
Aleksandra_18
- Mokra Włoszka
- Posty: 54
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Ja najlepiej się czuję, kiedy idę spać między północą a 1:00 w nocy i wstaję między 9 a 10:00. Mam tak odkąd pamiętam, każda duża fluktuacja w jedną lub drugą stronę powoduje niewyspanie i średnie samopoczucie, ale i tak zdecydowanie gorzej znoszę zrywanie się wcześnie rano, a już wstawanie przed 6:00 to istny horror. Nawet jak wyjdę wcześniej, to i tak potem muszę to odespać w postaci długiej drzemki i czuję się taka rozmemłana.
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Tak to przeważnie jest, że jest jakaś kropka nad i w całej relacji która przelewa czarę i w końcu się komuś ulewa. Każdy chyba słyszał o sytuacji z otoczenia gdzie są waąty do synowej ale nie wprost, tylko pasywna agresja, wbijanie szpileczek i zwalanie, ze jest przewrażliwiona, że o co chodzi, mamusia chciała dobrze. Nie róbmy z ludzi głupców, jak ktoś zakłada przypalowy strój na wesele syna, to dobrze wie co robi i po co to robi.123wiosna123 pisze: ↑wt lut 24, 2026 10:39 pm Tylko no wlasnie kazdy ma swoją perspektywę. Ty masz taką ze to głupota a ktos inny uwaza ze nie. Zreszta z tesciowa mogło byc ze sytuacja od dawna byla napięta, z szwagierka również. Każdy moze to odebrać inaczej i jego prawo
Rownie dobrze ta tesciowa mogla miec problem wiele razy, mogla kogoś dręczyć bo sa takie tesciowe a ta sukienka to taka kropka nad i.
I ostatecznie, jeśli ktos nawet z najbardziej błahego powodu na świecie nie chce miec z kimś kontaktu to dlaczego mimo to ma sie zmuszać?
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3677
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Jakoś zazwyczaj ta tesciowa jest problemem. A nie synowa ktora jest przewrażliwiona. Zreszta jak ktos ma wesele i prosi ludzi aby nie ubierali sie na biało to uwazam ze z szacunku do tej osoby czy uwazasz ze to mądre czy głupie wypada to uszanowac. Można tez powiedziec ze ktos jest przewrażliwiony i szuka problemów i robic po swojemu.Rzeka.chaosu pisze: ↑śr lut 25, 2026 12:10 am Nie napisałam, żeby zmuszać. Wręcz przeciwnie - to sprawa tej osoby z kim chce mieć kontakt. Moze sobie rezygnować z kontaktu z kimś, bo ta osoba jest skorpionem, więc na wszelki wypadek lepiej jej unikać. Nawet dobrze dla tego skorpiona. :D I dobrze dla teściowej, która podpadła strojem na wesele. Będzie miała osobę przewrażliwioną i diszukującą się problemów z głowy. Stwierdzam fakt - widzę tu na Wandzie właśnie takie opisy relacji między ludźmi. I nie wiem czasem, czy to serio, czy ktoś w emocjach, czy co. Nie umiem tego zrozumieć, ale zgadzaam się - każdy niech robi co chce.
I wlasnie o to chodzi czego ty nie widzisz. Ktos o cos prosi, ktos tego nie szanuje i ta osoba zostaje osoba przewrażliwiona i zle zachowują cie. No chyba jest odwrotnie.
Ktoś ci tutaj juz odpisał i pytał gdzie sa takie opisy relacji między ludźmi? Na jakim watku?
Ten cały hejt na korpo jest w większości zwykłą zazdrością i tyle.
W sensie nie twierdze, ze praca za biurkiem to marzenie każdego i ze nie mam minusów ( ma dość sporo i nie jest kolorowo w wielu aspektach) ale chciałam to ugryźć z innej strony. Ktoś tu pisał o odklejeniu lasek z ronda daszyńskiego - to fakt al..... Ja pochodzę z mniejszej miejscowości i większość mojej rodziny czy znajomych ze szkoły została w tej Polsce B i ja naprawdę wiem jakie są realia poza Warszawą. I wystarczy, tez spojrzeć na statystyki o zarobkach - na medianę chociażby czy ile zarabia najniższa krajową. Ja sama zanim się wyprowadziłam to pracowałam w małych firmach na moim zadupiu i naprawdę wiem jak to wyglada, jak ludzie są paskudnie tratowani, na co mogą liczyć itp.
I nie powiecie mi, ze jak ktoś by mógł iść do pracy...
- jest porządną wypłata często 5 cyfrowa jak masz już kilka lat doświadczenia
- uop na czas nieokreślony po okresie próbnym
- opieka medyczna, multisporty, prywatne ubezpieczenie na życie
- darmowe szkolenia i kursy, często bardzo drogie
- pół tygodnia na home office z łóżeczka
- firmowe imprezy i kolacje w drogich restartach
- często firmowe podróże za granice (fakt czasu na zwiedzanie nie ma za bardzo ale zawsze jakieś doświadczenie za które nie musisz płacić a jeszcze Tobie płacą - ja na delegacjach spałam często w miejscach na które nie mogłabym sobie pozwolić prywatnie)
- w sprawie mobbingu itp dużo większe wsparcie (różnie z tym bywa i też są problemy ale i tak jest lepiej niż w prywatnym folwarku u Janusza. jak sobie przypomnę jakie teksty mi potrafili szefowie serwować właśnie jak jeszcze pracowałam w takich miejscach to mi szczeka opada)
- przychodzisz i wychodzisz swobodnie ( nie wiem jakie macie doświadczenia ale w większości firm jakich pracowałam swobodnie przychodziło się do się do 10 a nawet 11 nie raz - był po prostu wymóg by do 10 każdy był a czy ty sobie zaczniesz o 7 czy właśnie na 10 to już Twój biznes)
- jest wiele dodatkowych atrakcji no. w obecnej firmie mam płatny, dodatkowy dzień wolny w urodziny + potężny bukiet kwiatów i torcik z dobrej cukierni (finansowane z budżetu a nie od koleżanek i kolegów) , w jeden z firm był prezent 10 k z okazji urodzenia dziecka)
- różne dodatkowe rzeczy - w czasach jak byłam asystentką miałam masę voucherów i biletów na premiery do teatrów, opery, jakieś ciekawe warsztaty, nawet zabiegi kosmetyczne się zdażyły bo moi szefowie i szefowie dostawali tego tyle, że nie dawali rady przerobić.
świadomie woli swoją robote na zmiany przy produkcji albo na magazynie lub w poczciwym Januszexie przekładać papierki bo "nie jest korpo małpą" i jakby im ktoś zaproponował pracę na takich warunkach to wołami by nie dali się przekonać
Jak wspomniałam jest wiele problemów ale w tego typu pracach często są gorsze problemy za o wiele mniej przywilejów i znacznie gorsze wynagrodzenie.
W sensie nie twierdze, ze praca za biurkiem to marzenie każdego i ze nie mam minusów ( ma dość sporo i nie jest kolorowo w wielu aspektach) ale chciałam to ugryźć z innej strony. Ktoś tu pisał o odklejeniu lasek z ronda daszyńskiego - to fakt al..... Ja pochodzę z mniejszej miejscowości i większość mojej rodziny czy znajomych ze szkoły została w tej Polsce B i ja naprawdę wiem jakie są realia poza Warszawą. I wystarczy, tez spojrzeć na statystyki o zarobkach - na medianę chociażby czy ile zarabia najniższa krajową. Ja sama zanim się wyprowadziłam to pracowałam w małych firmach na moim zadupiu i naprawdę wiem jak to wyglada, jak ludzie są paskudnie tratowani, na co mogą liczyć itp.
I nie powiecie mi, ze jak ktoś by mógł iść do pracy...
- jest porządną wypłata często 5 cyfrowa jak masz już kilka lat doświadczenia
- uop na czas nieokreślony po okresie próbnym
- opieka medyczna, multisporty, prywatne ubezpieczenie na życie
- darmowe szkolenia i kursy, często bardzo drogie
- pół tygodnia na home office z łóżeczka
- firmowe imprezy i kolacje w drogich restartach
- często firmowe podróże za granice (fakt czasu na zwiedzanie nie ma za bardzo ale zawsze jakieś doświadczenie za które nie musisz płacić a jeszcze Tobie płacą - ja na delegacjach spałam często w miejscach na które nie mogłabym sobie pozwolić prywatnie)
- w sprawie mobbingu itp dużo większe wsparcie (różnie z tym bywa i też są problemy ale i tak jest lepiej niż w prywatnym folwarku u Janusza. jak sobie przypomnę jakie teksty mi potrafili szefowie serwować właśnie jak jeszcze pracowałam w takich miejscach to mi szczeka opada)
- przychodzisz i wychodzisz swobodnie ( nie wiem jakie macie doświadczenia ale w większości firm jakich pracowałam swobodnie przychodziło się do się do 10 a nawet 11 nie raz - był po prostu wymóg by do 10 każdy był a czy ty sobie zaczniesz o 7 czy właśnie na 10 to już Twój biznes)
- jest wiele dodatkowych atrakcji no. w obecnej firmie mam płatny, dodatkowy dzień wolny w urodziny + potężny bukiet kwiatów i torcik z dobrej cukierni (finansowane z budżetu a nie od koleżanek i kolegów) , w jeden z firm był prezent 10 k z okazji urodzenia dziecka)
- różne dodatkowe rzeczy - w czasach jak byłam asystentką miałam masę voucherów i biletów na premiery do teatrów, opery, jakieś ciekawe warsztaty, nawet zabiegi kosmetyczne się zdażyły bo moi szefowie i szefowie dostawali tego tyle, że nie dawali rady przerobić.
świadomie woli swoją robote na zmiany przy produkcji albo na magazynie lub w poczciwym Januszexie przekładać papierki bo "nie jest korpo małpą" i jakby im ktoś zaproponował pracę na takich warunkach to wołami by nie dali się przekonać
Jak wspomniałam jest wiele problemów ale w tego typu pracach często są gorsze problemy za o wiele mniej przywilejów i znacznie gorsze wynagrodzenie.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
W tym konkretnym przypadku teściowa załozyla czy tam chciała założyć stroj ecru, kremowy, a nie biel. Więc uszanowala prosbe.123wiosna123 pisze: ↑śr lut 25, 2026 7:27 am Jakoś zazwyczaj ta tesciowa jest problemem. A nie synowa ktora jest przewrażliwiona. Zreszta jak ktos ma wesele i prosi ludzi aby nie ubierali sie na biało to uwazam ze z szacunku do tej osoby czy uwazasz ze to mądre czy głupie wypada to uszanowac. Można tez powiedziec ze ktos jest przewrażliwiony i szuka problemów i robic po swojemu.
I wlasnie o to chodzi czego ty nie widzisz. Ktos o cos prosi, ktos tego nie szanuje i ta osoba zostaje osoba przewrażliwiona i zle zachowują cie. No chyba jest odwrotnie.
Ktoś ci tutaj juz odpisał i pytał gdzie sa takie opisy relacji między ludźmi? Na jakim watku?
Wybacz, ale nie mam screenów z każdego wątku.
- kiciakociaaa2137
- Bagietka z szarlott
- Posty: 162
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Plus korpo to bardzo ogólne określenie, firmy są różne i nie w każdej robisz to samo. A tak ktoś popracował w takim korpo przez miesiac i potem chodzi i rozpowiada, że każde korpo jest takie i siakie.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Oooo nie nie nie nie. Żadnej szóstej rano. A czy jest jasno, czy ciemno po pracy, jest mi absolutnie obojętne.Bebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()