agbmrctorakwin pisze: ↑sob lut 14, 2026 12:10 am
Rozumiem, że każdy może mieć inne preferencje dotyczące spędzania wolnego czasu, ale robienie z tego wykładu o upadku intelektualnym kobiet i wiązanie plecenia wianków z brakiem klasy to po prostu snobizm i bez podstawne uważanie się za lepszą od innych XDD Można nie trawić kiczu czy "szamańskich filozofii", ale dorabianie do tego ideologii o "sieczce w głowie” tylko dlatego, że ktoś bawi się inaczej niż ty, świadczy jedynie o twojej potrzebie dowartościowania się cudzym kosztem. Z resztą w sytuacji wianków sama przyznałaś, że chodzi głównie o nazwę bo gdyby tą samą czynność nazwać po prostu kursem florystycznym to byłoby już wszystko ok;) Ale it's not that deep, to tylko zabawa.
Prawdziwa klasa, o której tak chętnie wspominasz, polega na tym, że nie trzeba wylewać wiadra pomyj na innych, żeby poczuć się mądrzejszą, a twoja zapowiedź psucia komuś zabawy to po prostu szczyt chamstwa, a nie żaden dowód na intelektualną wyższość. I tak, jesteśmy na forum o niepopularnych opiniach więc masz prawo do wyrażenia swojej, jednak mogłabyś zrobić to nie umniejszając innym - bo wcale nie jesteś od nich lepsza. Ta cała wypowiedź miała klimat tak protekcjonalnego snobizmu, że aż trudno uwierzyć w to rzekome wysokie IQ bo inteligentny człowiek zazwyczaj rozumie, że stopień skomplikowania rozrywki nie definiuje wartości człowieka.
Jeśli uważasz ujawnianie informacji o życiu seksualnym panny młodej za dobrą zabawę (wypowiedź do której odnoszę się w poście, który komentujesz), to cóż... To nie jest już kwestia rozbieżności co do preferencji stylu zabaw, to jest przekroczenie granic i ja przeciwko temu protestuję. Odnośnie mocno emocjonalnego tonu twojej wypowiedzi - nie muszę się czuć lepsza od innych, mam po prostu inne preferencje i też czasem surowo oceniam preferencje, które są bardzo odległe od moich, ponieważ budzą moją niechęć. To chyba jest zrozumiałe.
Co do wianków, nie chodzi jedynie o nazwę, to spłycenie tematu, chodzi o nazywanie rzeczy po imieniu i nie naginanie rzeczywistości, a przez to nie mydlenie ludziom oczu, że coś jest czymś, czym w rzeczywistości nie jest, czyli chodzi o uczciwość. To też wydaje się zrozumiałe, a moje metafory miały na celu wniesienie trochę lekkiej atmosfery i uśmiechu, ale niestety nie każdy to tak odbiera, jeśli czuje się osobiście zaatakowany przez treść i formę wypowiedzi. Psucie zabawy jest czasem nie złośliwością, a dążeniem do elementarnej uczciwości i autentyczności w kontaktach międzyludzkich - ja wspomnianego bawienia się kosztem czyjegoś życia intymnego nie toleruję. Nie widzę powodu, aby tak się odpalać i określać to oraz inną krytykę jako "szczyt chamstwa" itd. Nie warto też mówić komuś, że jest chamski, a w kolejnym zdaniu kwestionować jego IQ

Jeśli ktoś uważa, że stopień skomplikowania rozrywki mógłby dla kogoś definiować wartość człowieka (takie zdanie przyszło tej osobie do głowy), to mówi to więcej o tej osobie, niż o osobie krytykującej pewnego typu rozrywki - powód ku mojej krytyce był podany w trzecim zdaniu mojej wypowiedzi. Generalnie bardzo ubolewam nad stanem poczucia własnej wartości takich osób - wolałabym jednak, żeby było wyższe, wtedy nie musielibyśmy prowadzić takich dyskusji. Fajnie by było, gdyby można było rzeczywiście racjonalnie i z humorem dyskutować niepopularne opinie, a jeśli ktoś uważa, że jego granice zostały naruszone, po prostu o tym poinformować, w którym miejscu to się stało, bez tak emocjonalnych wypowiedzi i wycieczek lekko ad personam, które zresztą mogłyby drugą stronę też obrazić, czyli również przekroczyć jej granice. To nie pierwszy raz tutaj i ktoś już też o to postulował.