Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Co do socjali itd. to mi się wydaje, że chodzi o poczucie pewnej niesprawiedliwości po prostu. Ja nie odmawiam nikomu prawa do pomocy państwa jeżeli tej pomocy potrzebuje, ale sama chciałabym mieć cokolwiek, jakikolwiek benefit z tego, że pracuję, nie chodzę na zwolnienia, płacę podatki. A nawet nie mogę się umówić do lekarza na NFZ na konkretną godzinę, żeby po prostu wyskoczyć z pracy z nie brać wolnego całego dnia (oczywiście umawiam się na godzinę, ale zawsze są opóźnienia). Chyba najbardziej urządzałoby mnie podniesienie drugiego progu podatkowego, które było obiecane przed wyborami, ale wiadomo jak to z tym jest... obiecanki cacanki
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Myślę, że każdy kto pracuje i daje z siebie dużo może mieć takie poczucie niesprawiedliwiści. Ja na swoje mieszkania po prostu uciułałam odmawiając sobie wielu rzeczy, wynajmując PRL-owski standard, prawie bez wakacji czy lepszych prezentów. Teraz np. czytam, że ludzie chcą odkładać bez takich wyrzeczeń lub chcą tańszych mieszkań. Kiedy zaczynałam zbierać na mieszkanie minimalna krajowa to był niecały 1000 netto na rękę. Teraz jest dużo lepiej, ale mieszkania są droższe. Dorabiałam, kombinowałam, udało się we dwoje. Obecnie tez sa młodzi ludzie, którzy kupują mieszkania lub budują domy oszczędzając. Mam takie osoby w rodzinie. Przy obecnych cenach, z malomiasteczkową pensją. Wymaga to po prostu wyrzeczeń, ale da się. Nie burzę się natomiast, kiedy czytam, że ludzie chcą mieszkania dostawać za półdarmo lub tanie. Wiem, ze super tanie nie będą, bo jest mnóstwo ludzi, których na te mieszkania stać. Uważam jednak, że nie kazdy jest zaradny lub zdrowy i po prostu trzeba części osób pomóc. Jest to niesprawiedliwe, ale lepsza taka niesprawiedliwość niż jeszcze większe rozwarstwienie społeczne.Brida pisze: ↑śr lut 04, 2026 9:32 am Co do socjali itd. to mi się wydaje, że chodzi o poczucie pewnej niesprawiedliwości po prostu. Ja nie odmawiam nikomu prawa do pomocy państwa jeżeli tej pomocy potrzebuje, ale sama chciałabym mieć cokolwiek, jakikolwiek benefit z tego, że pracuję, nie chodzę na zwolnienia, płacę podatki. A nawet nie mogę się umówić do lekarza na NFZ na konkretną godzinę, żeby po prostu wyskoczyć z pracy z nie brać wolnego całego dnia (oczywiście umawiam się na godzinę, ale zawsze są opóźnienia). Chyba najbardziej urządzałoby mnie podniesienie drugiego progu podatkowego, które było obiecane przed wyborami, ale wiadomo jak to z tym jest... obiecanki cacanki
W obecnych czasach trudno jest uciułać na mieszkania (liczba mnoga ;)) wynajmując mieszkanie o PRL-owskim standardzie. Jest mnóstwo osób które tak żyją, nie jeżdżą na wakacje, a mimo to mieszkań na horyzoncie nie widać, bo nie dostaną kredytu.Rzeka.chaosu pisze: ↑śr lut 04, 2026 9:48 am Myślę, że każdy kto pracuje i daje z siebie dużo może mieć takie poczucie niesprawiedliwiści. Ja na swoje mieszkania po prostu uciułałam odmawiając sobie wielu rzeczy, wynajmując PRL-owski standard, prawie bez wakacji czy lepszych prezentów. Teraz np. czytam, że ludzie chcą odkładać bez takich wyrzeczeń lub chcą tańszych mieszkań. Kiedy zaczynałam zbierać na mieszkanie minimalna krajowa to był niecały 1000 netto na rękę. Teraz jest dużo lepiej, ale mieszkania są droższe. Dorabiałam, kombinowałam, udało się we dwoje. Obecnie tez sa młodzi ludzie, którzy kupują mieszkania lub budują domy oszczędzając. Mam takie osoby w rodzinie. Przy obecnych cenach, z malomiasteczkową pensją. Wymaga to po prostu wyrzeczeń, ale da się. Nie burzę się natomiast, kiedy czytam, że ludzie chcą mieszkania dostawać za półdarmo lub tanie. Wiem, ze super tanie nie będą, bo jest mnóstwo ludzi, których na te mieszkania stać. Uważam jednak, że nie kazdy jest zaradny lub zdrowy i po prostu trzeba części osób pomóc. Jest to niesprawiedliwe, ale lepsza taka niesprawiedliwość niż jeszcze większe rozwarstwienie społeczne.
Widzę taką tendencję, że ludzie którzy po prostu trafili na dobre czasy przypadające na ich wczesną dorosłość muszą koniecznie pochwalić się, jak to oni ciułali. Jasne, nie wątpię że musiałeś oszczędzić pieniądze, ale prawda jest taka, że trochę inaczej to wyglądało 15 lat temu i aktualnie.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Wiesz co mam studenciaków w rodzinie, którzy pracują i dorabiają i np. w zwszłym roku oszczędzili 80k (na parę). Jest to 3-4k na głowę miesięcznie. Moj mąż pomaga im sensowie inwestowac te kasę, zeby cokolwiek bylo. Zarabiają razem moze z 10k max, bo ona jest raczej na minimalnej. Czyli wydatków mają na parę 3-4k miesięcznie (dokładnie nie wiem - to moje wyliczenia na oko). Jak na studenta to chyba ok. Nie wiem ile mają z dorabiania, ale dorabiają. Moja tesciowa błaga, zeby sobie pożyli (żeby nie ucierpiały studia), ale są uparci. Przy tym tempie będą mieć na mieszkanie M2 w miejscowości, w którą celują w 5 lat. A myśle, ze pojdzie szybciej, bo jak skonczy studia, to zarobi więcej niż minimalna. Jak dojdzie ten malutki % z inwestycji (inwestują bezpiecznie w pewniki) to będzie jeszcze szybciej. I to jest dokładnie to, co robiłam ja.mariaow pisze: ↑śr lut 04, 2026 10:40 am W obecnych czasach trudno jest uciułać na mieszkania (liczba mnoga ;)) wynajmując mieszkanie o PRL-owskim standardzie. Jest mnóstwo osób które tak żyją, nie jeżdżą na wakacje, a mimo to mieszkań na horyzoncie nie widać, bo nie dostaną kredytu.
Widzę taką tendencję, że ludzie którzy po prostu trafili na dobre czasy przypadające na ich wczesną dorosłość muszą koniecznie pochwalić się, jak to oni ciułali. Jasne, nie wątpię że musiałeś oszczędzić pieniądze, ale prawda jest taka, że trochę inaczej to wyglądało 15 lat temu i aktualnie.
Kiedyś już Cię punktowałam, ze ta Twoja matma się nie trzyma. Laska zarabia minimalną i odkłada 3-4 k na głowę miesięcznie? to z czego żyje? Kto ją karmi i ubiera? Kto płaci za mieszkanie?Rzeka.chaosu pisze: ↑śr lut 04, 2026 11:00 am Wiesz co mam studenciaków w rodzinie, którzy pracują i dorabiają i np. w zwszłym roku oszczędzili 80k (na parę). Jest to 3-4k na głowę miesięcznie. Moj mąż pomaga im sensowie inwestowac te kasę, zeby cokolwiek bylo. Zarabiają razem moze z 10k max, bo ona jest raczej na minimalnej. Czyli wydatków mają na parę 3-4k miesięcznie (dokładnie nie wiem - to moje wyliczenia na oko). Jak na studenta to chyba ok. Nie wiem ile mają z dorabiania, ale dorabiają. Moja tesciowa błaga, zeby sobie pożyli (żeby nie ucierpiały studia), ale są uparci. Przy tym tempie będą mieć na mieszkanie M2 w miejscowości, w którą celują w 5 lat. A myśle, ze pojdzie szybciej, bo jak skonczy studia, to zarobi więcej niż minimalna. Jak dojdzie ten malutki % z inwestycji (inwestują bezpiecznie w pewniki) to będzie jeszcze szybciej. I to jest dokładnie to, co robiłam ja.
Jeżeli Para żyje w Warszawie za 3-4 k to mieszka u rodziców bo nawet wynajmując pokój dwuosobowy za 2 k (teraz takie ceny) nie przeżyją.....
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
To są fakty. Mozesz sobie punktować. Jeszcze parę lat temu zyli na koszt rodziców, radzą sobie dobrze i mają cel. Jakbyś przeczytała calosc mojej dyskusji, to widziałabyś, ze nie w Warszawie. Ale w Warszawie mieliby nawet wyzsze zarobki i pokoj u teściowej z jedzeniem za free. I nie odnoszę tego do ogólu społeczenstwa, co chyba jest oczywiste (pisałam, ze nie każdy jest zdrowy czy zaradny). Jasno ilustruję, ze mozna oszczedzic, tak jak ja kiedyś. Ale jeszcze specjalnie nie napiszę tu jak parki robią to w 4 lata i kupują mieszkanie w Warszawie, bo mnie zjecie. Tak, mamy rozwarstwienie i niektórzy w pewnych branzach zarabiają mega dobrze nawet zaraz po studiach. I to oni są odbiorcami tych drogich mieszkań.PEONIA pisze: ↑śr lut 04, 2026 11:05 am Kiedyś już Cię punktowałam, ze ta Twoja matma się nie trzyma. Laska zarabia minimalną i odkłada 3-4 k na głowę miesięcznie? to z czego żyje? Kto ją karmi i ubiera? Kto płaci za mieszkanie?
Jeżeli Para żyje w Warszawie za 3-4 k to mieszka u rodziców bo nawet wynajmując pokój dwuosobowy za 2 k (teraz takie ceny) nie przeżyją.....
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
To jest to o czym pisałam parę stron temu:Rzeka.chaosu pisze: ↑śr lut 04, 2026 11:19 am To są fakty. Mozesz sobie punktować. Jeszcze parę lat temu zyli na koszt rodziców, radzą sobie dobrze i mają cel. Jakbyś przeczytała calosc mojej dyskusji, to widziałabyś, ze nie w Warszawie. Ale w Warszawie mieliby nawet wyzsze zarobki i pokoj u teściowej z jedzeniem za free. I nie odnoszę tego do ogólu społeczenstwa, co chyba jest oczywiste (pisałam, ze nie każdy jest zdrowy czy zaradny). Jasno ilustruję, ze mozna oszczedzic, tak jak ja kiedyś. Ale jeszcze specjalnie nie napiszę tu jak parki robią to w 4 lata i kupują mieszkanie w Warszawie, bo mnie zjecie. Tak, mamy rozwarstwienie i niektórzy w pewnych branzach zarabiają mega dobrze nawet zaraz po studiach. I to oni są odbiorcami tych drogich mieszkań.
"Ale jeszcze specjalnie nie napiszę tu jak parki robią to w 4 lata i kupują mieszkanie w Warszawie, bo mnie zjecie. Tak, mamy rozwarstwienie i niektórzy w pewnych branzach zarabiają mega dobrze nawet zaraz po studiach. I to oni są odbiorcami tych drogich mieszkań"
Rzeka.chaosu nie chce wcale Wam pomóc, Chce sobie porobić dobrze jaka to jest zaradna i cudowna ale nie chce wam ranie pomóc i powiedzieć nic czy doradzić bo wtedy straci swój wibrator jaka to jest fajna i lepsza . Gdybyś miała szczere intencje do ludzi to byś się podzieliła wiedzą ale nie zrobisz tego bo musisz być jedyna mądra.
To jak wujek Janusz co ma trzy firmy i dokucza wszystkim wokół jak to praca na etacie to niewolnictwo ale jak przyjdziesz po radę odnośnie prowadzenia firmy to usłyszysz jęczenie, ze się nie opłaca i on by to dawno zamknął tylko dla ludzi to trzyma by robotę mieli.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Jakiej ty magii oczekujesz? Moja wiedza jest taka: ciułałam, ograniczyłam wydatki, choć mnie kusiło i miałam (!) etapy wydawania. Żyliśmy bardzo skromnie, a na urodziny chodziłam z używaną, ale trafioną książką jako prezentem. Rodzicom na gwiazdkę dawałam skromne paczuszki, w tym robione przeze mnie dżemy z tanich letnich truskawek. Nie chodzilam do restauracji, ale na piwo nad Wisłą. Żeby oszczędzić brałam czasem na uczelnię kawę w termosie (wtedy to było modne). Po nocach razem z facetem zakuwalismy, żeby podniesc kwalifikacje. A jak nie zakuwaliśmy to dorabiałam. Nie mielismy auta, pomimo zrobionego prawka. W odwiedziny jezdzilam pociagiem, a na wakacje w Polsce busem do tanich domków z mieszkaniem np. w piwnicy. Do tego kupowałam mało kosmetykow, ciuchów. Gotowałam w domu i często nasze posiłki, to były makarony lub kasze. Wynajomowałam bardzo tanio paskudny srandard, a żeby oszczędzić robiłam jeszcze fuchy u właściciela mieszkania. Nie miałam iphona, ale stary telefon. Chodziłam na siłownie plenerową lub po prostu biegałam w tanich butach i legginsch za 10 zł. Moje największe wydatki to były jakieś citybreaki, kiedy spałam w hostelach. My startowaliśmy od zera, pochodzimy z rodzin, w których jest dużo dzieci i obydwoje wiedzieliśmy, że musimy liczyć tylko na siebie.PEONIA pisze: ↑śr lut 04, 2026 11:37 am To jest to o czym pisałam parę stron temu:
"Ale jeszcze specjalnie nie napiszę tu jak parki robią to w 4 lata i kupują mieszkanie w Warszawie, bo mnie zjecie. Tak, mamy rozwarstwienie i niektórzy w pewnych branzach zarabiają mega dobrze nawet zaraz po studiach. I to oni są odbiorcami tych drogich mieszkań"
Rzeka.chaosu nie chce wcale Wam pomóc, Chce sobie porobić dobrze jaka to jest zaradna i cudowna ale nie chce wam ranie pomóc i powiedzieć nic czy doradzić bo wtedy straci swój wibrator jaka to jest fajna i lepsza . Gdybyś miała szczere intencje do ludzi to byś się podzieliła wiedzą ale nie zrobisz tego bo musisz być jedyna mądra.
To jak wujek Janusz co ma trzy firmy i dokucza wszystkim wokół jak to praca na etacie to niewolnictwo ale jak przyjdziesz po radę odnośnie prowadzenia firmy to usłyszysz jęczenie, ze się nie opłaca i on by to dawno zamknął tylko dla ludzi to trzyma by robotę mieli.
Zarobioną kasę trzymalam zawsze na %.
Przed chwilą sprawdziłam i policzyłam na przykładzie Wrocławia. Za płacę minimalną netto można było w 2015 roku kupić 0,3 m2 mieszkania, a dzisiaj można 0,35m2 (ceny za metr odpowiednio 6000zł i 13399zł). Tak więc tu można powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Zapewne chodzi o wkład własny, ale też z moich obserwacji wynika, że wszyscy zafokusowali się na duże miasta, podczas gdy w "Polsce powiatowej" mieszkania są znacznie tańsze (nawet w dużych miastach na wschodzie Polski), a płaca minimalna wszędzie jest taka sama. Nie chcę się tu wymądrzać, bo temat mnie już jakby nie dotyczy, ale zastanawiam się czy osoby, które narzekają na niedostępność mieszkań rzeczywiście rozważyły wszystkie opcje (oszczędzanie, zwiększenie przychodu, lokalizacja) czy po prostu muszą mieszkać w Warszawie i koniec kropka ;). Może sytuacja jest beznadziejna, a może jednak nie aż tak bardzo. Nie wiem 
Dane o zarobkach to powinnaś wiedzieć, że powyżej 10 k zarabia w tym kraju jakieś 10% osób. Ja jestem w II progu podatkowym i tej grupie a i tak nie stać mnie na kredyt przez wkład własny, który mi ciagle ucieka. W porównaniu do reszty kraju mam bardzo dobrze, politycy nazywają mnie klasą średnią a i tak mnie nie stać na kredyt według banku na mieszkanie. Dodatkowo pochodzę z dużej biedy - u nikogo nie mogę mieszkać za darmo, nikt mnie karmi i nie ubiera. Jestem singielką. Mam duże bezpieczeństwo finansowe ale na kredyt ciągle mnie nie stać. Wynajem też obniża zdolność bo przecież całkiem logiczne, ze skoro od lat regularnie płacę za wynajem to rata kredyty w tej cenie to dla mnie za dużo. Ale tak wiem, wzięłabyś się ostro do roboty i oszczędzała, no ja oszczędzam, gwarantuje Ci, ze nie latam na Malediwy co chwilę i nie kupuje nawet kawy na mieście.Rzeka.chaosu pisze: ↑śr lut 04, 2026 11:56 am Jakiej ty magii oczekujesz? Moja wiedza jest taka: ciułałam, ograniczyłam wydatki, choć mnie kusiło i miałam (!) etapy wydawania. Żyliśmy bardzo skromnie, a na urodziny chodziłam z używaną, ale trafioną książką jako prezentem. Rodzicom na gwiazdkę dawałam skromne paczuszki, w tym robione przeze mnie dżemy z tanich letnich truskawek. Nie chodzilam do restauracji, ale na piwo nad Wisłą. Żeby oszczędzić brałam czasem na uczelnię kawę w termosie (wtedy to było modne). Po nocach razem z facetem zakuwalismy, żeby podniesc kwalifikacje. A jak nie zakuwaliśmy to dorabiałam. Nie mielismy auta, pomimo zrobionego prawka. W odwiedziny jezdzilam pociagiem, a na wakacje w Polsce busem do tanich domków z mieszkaniem np. w piwnicy. Do tego kupowałam mało kosmetykow, ciuchów. Gotowałam w domu i często nasze posiłki, to były makarony lub kasze. Wynajomowałam bardzo tanio paskudny srandard, a żeby oszczędzić robiłam jeszcze fuchy u właściciela mieszkania. Nie miałam iphona, ale stary telefon. Chodziłam na siłownie plenerową lub po prostu biegałam w tanich butach i legginsch za 10 zł. Moje największe wydatki to były jakieś citybreaki, kiedy spałam w hostelach. My startowaliśmy od zera, pochodzimy z rodzin, w których jest dużo dzieci i obydwoje wiedzieliśmy, że musimy liczyć tylko na siebie.
Zarobioną kasę trzymalam zawsze na %.
I nie pochodzisz z rodzin gdzie można liczyć tylko na siebie - albo bajki opowiadasz albo rodzice Wam sporo pomagali. I zdecyduj się - bo teraz piszesz, ze ciułałaś a kilka stron temu całą pensje wydawałaś na ciuchy i wyjazdy.
Abstrahując już ode mnie - ile osób nie jest w mojej sytuacji - czyli zarabia 3-5 k miesięcznie i większych pieniędzy nie zobaczy. Większość polaków tak ma. Rozumiem, ze mają w kartonach wszyscy mieszkać? Ale tak wystarczy parzyć kawę w termosie i na pewno zaoszczędzą na mieszkanie.
I Brida co do polski powiatowej - to bardzo zależy gdzie. Ja pochodzę z miejscowości oddalonej 50 km od Warszawy i sprawdziłam ceny. Zaledwie 2 k za metr taniej niż w Warszawie. Bo wiecie miałam nawet pomysł by dojeżdżać. ale jak usiadłam z kartką i policzyłam to - zaoszczędzoną kasę na racie wydawałbym co miesiąc na paliwo a jeszcze biorąc pod uwagę korki to 4 godziny dziennie na dojazdy w dwie strony (nie ma u mnie pociągu -auto albo wypierdziany autobus z godzinami nie wiem pod kogo). Jednak wierzę, ze gdzieś tam w kujawsko pomorskim czy lubelskim Polska powiatowa może być tania. Chociaż lubelskie - jak napisałam, ze 700 k za dom z Rakowisk to dużo to mnie wyśmiałyście więc nie wiem czy z tymi cenami to tak dużo taniej...bo dom może i większy ale o dobrą pracę też podejrzewam cieżko.
- Anastazja_smietana
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Ja jako studentka ciułałam jeszcze bardziej, żeby poprostu przeżyć. Nie miałabym nawet czego zainwestować. I naprawdę nie życzę młodszym pokoleniom takiego życia, w cywilizowanych warunkach osoba pracująca powinna móc żyć na normalnym poziomie i móc spłacać kredyt. Fajnie że jakaś parka odkłada od 18 roku życia, ale po 1) nie wszyscy znaleźli swoją drugą połowę tak szybko, po 2) para która zdecyduje się na dzieci w warunkach najmu już nie będzie mogła ciułać, po 3) skąd wiadomo po ile będą nieruchomości za te 5 lat? Może inflacja im zeżre oszczędności, albo rząd wprowadzi kolejny projekt dofinansowań do kredytów i ceny skoczą o 100%.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Radzę czytać uważnie i nie będziesz musiała się mnie czepiać.PEONIA pisze: ↑śr lut 04, 2026 12:15 pm Dane o zarobkach to powinnaś wiedzieć, że powyżej 10 k zarabia w tym kraju jakieś 10% osób. Ja jestem w II progu podatkowym i tej grupie a i tak nie stać mnie na kredyt przez wkład własny, który mi ciagle ucieka. W porównaniu do reszty kraju mam bardzo dobrze, politycy nazywają mnie klasą średnią a i tak mnie nie stać na kredyt według banku na mieszkanie. Dodatkowo pochodzę z dużej biedy - u nikogo nie mogę mieszkać za darmo, nikt mnie karmi i nie ubiera. Jestem singielką. Mam duże bezpieczeństwo finansowe ale na kredyt ciągle mnie nie stać. Wynajem też obniża zdolność bo przecież całkiem logiczne, ze skoro od lat regularnie płacę za wynajem to rata kredyty w tej cenie to dla mnie za dużo. Ale tak wiem, wzięłabyś się ostro do roboty i oszczędzała, no ja oszczędzam, gwarantuje Ci, ze nie latam na Malediwy co chwilę i nie kupuje nawet kawy na mieście.
I nie pochodzisz z rodzin gdzie można liczyć tylko na siebie - albo bajki opowiadasz albo rodzice Wam sporo pomagali. I zdecyduj się - bo teraz piszesz, ze ciułałaś a kilka stron temu całą pensje wydawałaś na ciuchy i wyjazdy.
Abstrahując już ode mnie - ile osób nie jest w mojej sytuacji - czyli zarabia 3-5 k miesięcznie i większych pieniędzy nie zobaczy. Większość polaków tak ma. Rozumiem, ze mają w kartonach wszyscy mieszkać? Ale tak wystarczy parzyć kawę w termosie i na pewno zaoszczędzą na mieszkanie.
I Brida co do polski powiatowej - to bardzo zależy gdzie. Ja pochodzę z miejscowości oddalonej 50 km od Warszawy i sprawdziłam ceny. Zaledwie 2 k za metr taniej niż w Warszawie. Bo wiecie miałam nawet pomysł by dojeżdżać. ale jak usiadłam z kartką i policzyłam to - zaoszczędzoną kasę na racie wydawałbym co miesiąc na paliwo a jeszcze biorąc pod uwagę korki to 4 godziny dziennie na dojazdy w dwie strony (nie ma u mnie pociągu -auto albo wypierdziany autobus z godzinami nie wiem pod kogo). Jednak wierzę, ze gdzieś tam w kujawsko pomorskim czy lubelskim Polska powiatowa może być tania. Chociaż lubelskie - jak napisałam, ze 700 k za dom z Rakowisk to dużo to mnie wyśmiałyście więc nie wiem czy z tymi cenami to tak dużo taniej...bo dom może i większy ale o dobrą pracę też podejrzewam cieżko.
1. Robiłam to wszystko w parze, z osobą która ma takie nastawienie jak ja.
2. Wyraźnie napisałam dodając wykrzyknik, że miałam okresy wydawania kasy. Przewaliłam kasę i na ciuchy i na torebki, ale spory % udawało mi się odzyskać sprzedając i robię tak do dziś.
3. Rodzice nam nie pomagali. "Coś" od rodziców dostałam grubo po 30. A tak to jakieś drobne wsparcie na zakup mebla do nowego mieszkania albo drobiazgi na urodziny. Moj facet nie dostawal nic, a jeszcze pomagal rodzinie pożyczkami.
4. Jestem w tej chwili znalezc na otodom mieszkanie w Warszawie za naprawdę niewielką kwotę za metr. Ofert do 400 k pokazuje mi 4 strony. Wokol Warszawy takich ofert jest kilkadziesiat stron. Nawet 300k. Czyli coś jednak jest i pewnie nie jest to duzo większe niz moje pierwsze mieszkanie. Nie jest to super standard, ale coś do remontu. Ale... nie majac wyboru to juz jest jakies mieszkanie na start.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
I jeszcze: w te 10% w drugim progu nie są wliczeni lekarze na kontraktach, osby na b2b lub ci z małych firm. A to sa grupy, które zle nie zarabiają.
-
mokryziemniak
- Channelka
- Posty: 33
- Rejestracja: pn gru 09, 2024 1:05 pm
Widząc jakie są ceny mieszkań w moim mieście - średnio 12k/m2 zdecydowałam się na budowę domu za miastem. Jest praca na etat + kilka dodatkowych i tak sobie ciułamy już 2 lata. Za dom w stanie deweloperskim krzyczą 5-6k/m2. Wybór chyba jest prosty. Aha i działki nie dostałam w spadku, trzeba było zakupić. Jak się chce to wszystko można, trzeba trochę samozapracia, duuużo wyrzeczeń, zero wakacji i wspólny cel.
Ja mam wrażenie, że te historie o cudownie zaradnej rzece chaosu czytam już dziesiąty raz i to na różnych wątkach. Niedługo będę w stanie wyrecytować to obudzona o 3 w nocy.PEONIA pisze: ↑śr lut 04, 2026 11:05 am Kiedyś już Cię punktowałam, ze ta Twoja matma się nie trzyma. Laska zarabia minimalną i odkłada 3-4 k na głowę miesięcznie? to z czego żyje? Kto ją karmi i ubiera? Kto płaci za mieszkanie?
Jeżeli Para żyje w Warszawie za 3-4 k to mieszka u rodziców bo nawet wynajmując pokój dwuosobowy za 2 k (teraz takie ceny) nie przeżyją.....
i am a god
Szybciej taka córka Karyny chcąc się wyrwać z biedy, mając jakieś tam możliwości wokół pójdzie do zwykłej pracy niż dzieci bogaczy takich jak Wersow czy Andziaks. Z takim podejściem będzie nam niedługo brakowało pracowników takich jak opiekun medyczny, opiekunka w żłobku, kelnerka, sprzedawca w licznych sklepach, ludzie na produkcji. Jeżeli dzieci będą mieli tylko bogaci i cwani to jest 99% pewności, że żadne z nich nie będzie wykonywało takiej pracy, będą zbijać boki ustawieni przez dzianych rodziców, ale z usług będą chętni korzystać, tylko kto im je zapewni?chleb_ze_smalcem pisze: ↑wt lut 03, 2026 1:41 am Nie liczy się tylko ilość dzieci które będą pracować na tych bezdzietnych nierobów których tak nienawidzicie, liczy się też jakość tej pracy. A z takim podejsciem jakie widzę na codzień, to wątpię że choćby 50% z nich w ogóle będzie się chciało pracować.
Już nawet pomijając to, że jak ktoś zarabia w miarę normalne pieniądze, to w obecnych czasach już chyba nikt nie liczy na emeryturę od państwa, tylko oszczędza prywatnie.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Trzymam kciuki. Super droga do celu!mokryziemniak pisze: ↑śr lut 04, 2026 12:31 pm Widząc jakie są ceny mieszkań w moim mieście - średnio 12k/m2 zdecydowałam się na budowę domu za miastem. Jest praca na etat + kilka dodatkowych i tak sobie ciułamy już 2 lata. Za dom w stanie deweloperskim krzyczą 5-6k/m2. Wybór chyba jest prosty. Aha i działki nie dostałam w spadku, trzeba było zakupić. Jak się chce to wszystko można, trzeba trochę samozapracia, duuużo wyrzeczeń, zero wakacji i wspólny cel.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Moja droga ja nie jest ekstremalnie zaradna. Tak jak pisalam ciulalam. Nie mam swojego biznesu i ogromnych pieniędzy. A czytasz na watkach, bo wypowiadam sie w watkach ogolnospolecznych.
Oczywiscie lepiej jakbym powiedziala, ze mam bo mi spadlo z nieba i wtedy można byloby po mnie jeszcze bardziej jechać. Po prostu takie czasy, ze mallo kto akceptuje wyrzeczenia. Lepiej robić swoje i siedzieć cicho. Ludzie, którzy przeszli tę samą drogę zrozumieją, a reszta i tak będzie działać wg swoich schematów.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Także z mojej strony temat pracy, mieszkań, wyrzeczeń, samozaparcia w tym wątku uważam za zamknięty. Znacie inne drogi - działajcie wg nich. Na temat swoich działań i decyzji lepiej milczeć.
Ja uważam, ze powinien istnieć program w telewizji gdzie rzeka chaosu czy inni boomerzy "młodym się nie chce i jęczą a wystarczy cel i dążenie do niego" zamieniają się z młodymi mającymi zerowy start i pokazują i udowadniają im jak w tych czasach dojść do czegoś dzięki tej zaradności i oszczędzania - za zadanie zbiórka na wkład własny, wykształcenie się, samotne utrzymanie i dostanie dobrej pracy . Ale bym oglądała - pewnie sporo bym się nauczyła 
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 76
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Daję ci max tydzień, aż znowu gdzieś zaczniesz pisać, jaka jesteś wspaniałomyślna, uparcie dążąca do celu i że jak się chce, to się potrafi. Jakbyśmy miały pić kieliszek za każdym razem, kiedy wypisujesz takie rzeczy, nie trzeźwiałybyśmy nawet na sekundę.Rzeka.chaosu pisze: ↑śr lut 04, 2026 12:48 pm Także z mojej strony temat pracy, mieszkań, wyrzeczeń, samozaparcia w tym wątku uważam za zamknięty. Znacie inne drogi - działajcie wg nich. Na temat swoich działań i decyzji lepiej milczeć.
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Uhm. Jest tylu bogatych influencerow, ze zabraknie ludzi wykonujących pracę które wypisałaś. Już nie komentując, że te prace nie są wykonywane tylko przez ludzi z biedniejszych rodzin, bo takie mozna odnieść wrażenie z posta. I dlaczego ktoś kto dostał np od ojca milion w trust fund (Friz ma ponoć ok 150mln majątku) miałby iść do pracy etat, tego też nie wiem. Ale chyba to bait, wątpię, że aż taka odklejka.Kylie pisze: ↑śr lut 04, 2026 12:35 pm Szybciej taka córka Karyny chcąc się wyrwać z biedy, mając jakieś tam możliwości wokół pójdzie do zwykłej pracy niż dzieci bogaczy takich jak Wersow czy Andziaks. Z takim podejściem będzie nam niedługo brakowało pracowników takich jak opiekun medyczny, opiekunka w żłobku, kelnerka, sprzedawca w licznych sklepach, ludzie na produkcji. Jeżeli dzieci będą mieli tylko bogaci i cwani to jest 99% pewności, że żadne z nich nie będzie wykonywało takiej pracy, będą zbijać boki ustawieni przez dzianych rodziców, ale z usług będą chętni korzystać, tylko kto im je zapewni?
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ja uważam, ze powienien istnieć program w tv, w którym Peonia demotywuje i uczy niedasiowania. Wtedy nikt nie kupi mieszkania i stanieją.PEONIA pisze: ↑śr lut 04, 2026 12:53 pm Ja uważam, ze powinien istnieć program w telewizji gdzie rzeka chaosu czy inni boomerzy "młodym się nie chce i jęczą a wystarczy cel i dążenie do niego" zamieniają się z młodymi mającymi zerowy start i pokazują i udowadniają im jak w tych czasach dojść do czegoś dzięki tej zaradności i oszczędzania - za zadanie zbiórka na wkład własny, wykształcenie się, samotne utrzymanie i dostanie dobrej pracy . Ale bym oglądała - pewnie sporo bym się nauczyła![]()
Serio myślałam, że stać Cię na coś więcej niż dogryzanie, łapanie za słówka i czepialstwo.
Mimo wszystko powodzenia.